sobota, 10 sierpnia 2019

To co dziś ogrzewa moje serce - czyli dziesiąty post o uczuciach

Dziś czyli w sobotę czuję, jak w moim sercu rodzi się nadzieja. A stało się tak z prostego powodu, że napisałeś do mnie Ty, Z. Celowo Cię tak nazywam, gdyż nie wiem czy zgodzisz się na to, abym użyła Twego, skądinąd pięknego imienia. Zostańmy więc na razie przy Z., ale jakże wymownym.

Tak, to uczucie, które dziś zupełnie niespodziewanie zamieszkało w moim sercu dodaje mi sił i jest źródłem szczęścia. I znów się uśmiecham, a żeby tak się stało - bo to niezaprzeczalny fakt - musiałam przeczytać jedno, ale jakże wymowne zdanie, a w nim zawarte życzenie miłej soboty. 

Tak, teraz już jest miła, wiesz? Nawet bardzo. Co więcej, przypieczętowałeś to swoim beztroskim - a może troskliwym - uśmiechem i cudownym zdjęciem, które poruszyło mnie do głębi. Dziękuję Ci więc, Z., choć wiem, że to za mało. Uśmiecham się więc do Ciebie moim najjaśniejszym z uśmiechów, które mam zarezerwowane tylko dla tej Wyjątkowej Osoby.

Czuję, że pomału, cicho i niezauważalnie przychodzi do mnie szczęście. Bo na Tobie zawsze mogę polegać. Ty rozbawiasz mnie jak nikt inny. I dobrze mi z tym uśmiechem. Niezrównanie pięknie. 

Bo czasem jeden uśmiech mówi więcej niż tysiąc słów. Muszę Cię w tym miejscu uspokoić, że niewielu jest tu czytelników. Ale najważniejsze, że mam Ciebie i to do Ciebie kieruję te słowa, choć na razie nic Ci o tym nie powiem. Pozostanie to więc moją słodką tajemnicą, jak ważny jesteś dla mnie.

Jak mnie rozweselasz. Jak - bo tego jestem już prawie pewna - lubisz. I ja darzę Cię swoją czułością, bo łatwo się rozczulam kiedy mi na Kimś bardzo zależy. A zależy, bardzo.

Pozostań więc na razie moją tajemnicą, moją nadzieją - o której już wiedzą moi najbliżsi. A ja może wkrótce tu wrócę i napiszę więcej, bo tego, że będzie jakieś więcej, to jestem niemal pewna. 

Póki co cieszę oczy tym wspaniałym zdjęciem wiewiórki przycupniętej z orzeszkiem na gałązce leszczyny, z takim tajemniczym uśmiechem zawieszonym na ustach. Ten uśmiech mnie nie opuszcza i pewnie nie opuści aż do późnych godzin nocnych, w trakcie których będę sobie przypominała, jak wiele dobrego mnie dzisiaj spotkało, dzięki najbliższym i dzięki Tobie.

Ty też jesteś dla mnie Kimś zupełnie wyjątkowym. A teraz mówię już...
Dobranoc piękny dniu. Dobranoc Z., moje Szczęście... Moja Nadziejo... Moja Radości.
Pięknych snów, w których być może przejrzymy się jak w tafli wody, jak w zwierciadle, jak w małym leśnym jeziorku z Twojego zdjęcia. Wyjętym jak ze snu.

Nie można kochać za bardzo, 
nie można śmiać się za dużo
i być szczęśliwym zbyt często.

To wszystko niezaprzeczalna prawda,
która dziś zapukała do mych drzwi.
A to tylko przyszedłeś do mnie Ty.
Tylko albo aż.
I zatrzymam to uczucie.
I pozwolę mu pięknie trwać - 
tu, na kartach mego pamiętnika.
Z tego wynika...
że nie ma się czego bać.
To dosięgnęło mnie szczęście.
Twoja dłoń? 
Tak.

Spójrz, nad naszą Przyjaźnią wschodzi wciąż jeszcze blade, ale już jesienne słońce. Ono ogrzeje moją spragnioną duszę i, może dotrze także do Ciebie. Tak wiele jest jeszcze do odkrycia. To, czy przetrwam z dala od Ciebie... Bo przecież tak trudno żyć bez słońca. Żyję więc tą cichą nadzieją, że jeszcze się spotkamy... Tu, albo tam, w facebookowej rzeczywistości. Do zobaczenia najmilszy Z.

Jak to wspaniale, że znowu przyszedłeś i przyniosłeś mi taką miłą niespodziankę. Ofiarowałeś mi w swej bezgranicznej dobroci piękne przyrodnicze zdjęcie, a na nim cała mozaika pełna życia i barw: młodego koziołka skubiącego soczystą trawkę, małego liska przechadzającego się wśród traw i pajęczynę zawieszoną nad łąką. I znowu chwyciłeś mnie za rękę - a tym samym za serce. Dziękuję Z. Z Tobą znowu się uda rozpoznać i uchwycić szczęście. Bo życie jest pełne niespodzianek i, na pewno nie bez powodu się spotkaliśmy w tej naszej wirtualnej rzeczywistości. Dziś mam wrażenie, że ofiarowałeś mi klucz do swojego zaczarowanego ogrodu; ile w nim dobra, ile ciepła, ile miłości... do przyrody. Takiej szczerej i serdecznej życzliwości - bo życie jest piękne!

Wiesz, ja liczyłam po cichu, że znów się pojawisz i oto spełniło się moje marzenie, chociaż nie wypowiedziane wcale na głos... jednak Ty mnie usłyszałeś, zrozumiałeś i oto zamieszkałeś w moim sercu, wraz z miłością.
Znalazłeś do niego drogę.
Myślę, że na zawsze.
Bo taka już jest nasza kiełkująca Przyjaźń.
Jak słońce panujące nad naszym ogrodem
i nad dniem spełnionych nadziei.
Oby tak było, i było zawsze.
Z. 

Taka była ta nasza niedziela. Miła, czyli dokładnie taka, jakiej mi życzyłeś.
Teraz, kiedy widzę skromną jedynkę w czerwonym kółeczku, tuż przy moim imieniu na fb.- sygnalizującą nową wiadomość - to już wiem, że to Ty. Po prostu Ty.
Moje szczęście.
I zaraz skacze mi serce.
Dziękuję, że po prostu jesteś w moim życiu, aby uczynić mnie bardziej szczęśliwym człowiekiem. Ty, taki spokojny i rzeczowy, zawsze opanowany i z poczuciem humoru, i z dobrym charakterem i tym spokojem wypisanym na miłej twarzy. I za ten uśmiech oddam Ci swój czas, swoją pogodę ducha i moje ciepłe słowa. Może kiedyś Ci o nich opowiem. A może za całkiem niedługi czas. Bardzo bym tego chciała, a jednocześnie się boję, choć tak naprawdę to nie wiem czego. Może tylko mojej otwartości w wyrażaniu uczuć tu, na moim blogu. Ale ja zawsze taka byłam; na co dzień ukrywająca swoje emocje, które za chwilę uzewnętrzniają się wraz z uśmiechem. I ten uśmiech mam dziś dla Ciebie. 

Chciałabym, aby to był zupełnie nowy początek, czegoś zupełnie wyjątkowego. Bo to, że jesteś bliski memu sercu to już niezaprzeczalny fakt. Tak.
Ty wybrałeś i uhonorowałeś mnie, a ja wyróżniłam Ciebie...
Mam nadzieję, że dobrze Cię ugościłam, bo...
Moje serce już wybrało. Wybrało Ciebie.
Z Tobą jest tu tak, jak w niebie.
I już nie mogę się doczekać, kiedy znowu się spotkamy.
Bo upatruję w tym pogłębienie i poszerzenie źródła radości.

I nawet jeśli coś drgnie w moim sercu, to chcę się temu spokojnie przyjrzeć. Może na zawsze pozostanie pąkiem, a może rozkwitnie jak piękny kwiat. Bo tego nigdy nie można być pewnym na samym początku znajomości. 
I choć trochę się już znamy, to dlatego mam taką nadzieję i chciałabym jeszcze zobaczyć, jakiego koloru byłyby płatki. Bo choć jestem otwarta na przyjaźń, to umiem cierpliwie czekać, więc nie przyspieszajmy niczego. Niech wszystko biegnie swoim naturalnym rytmem. 

Z. jak zakochany? W przyrodzie na pewno tak.
Z pewnością jesteś pięknym kwiatem, który rozkwita w moich rękach.
I pięknie pachnie.
Czy to już szczęście?
Chyba tak...
Szczęście ma Twoją pogodną twarz.