poniedziałek, 28 grudnia 2020

To lubię

Lubię pisać. Jest to wprawdzie czynność nieraz nużąca, jednak uwalniająca myśli. Błąkają się, fruwają sobie swobodnie i nieraz zahaczają o dawno zapomniane sprawy. Coś mi się w głowie porządkuje, powracają wspomnienia... Zupełnie jakbym przeglądała dawne fotografie. Na niektórych są moi dziadkowie, na innych cząstka mnie. Byłam kiedyś dość zamknięta w sobie, nie umiałam nazwać swoich uczuć. Pisanie mi w tym pomogło. Może nieraz piszę dość chaotycznie, to dlatego, że tutaj do głosu dochodzą emocje. Kiedy piszę o nas, są to tylko te dobre. Dlatego nieraz snuję sobie piękne opowieści, które nijak się mają do rzeczywistości. Ale takie są marzenia, nierealne. I mimo iż wiem, że nigdy się nie spełnią to przecież nic nie szkodzi, ja dalej mam ochotę pisać. Bo pisanie mnie uszczęśliwia, czyniąc zupełnie inną osobą. Tu kreuję światy, nasze dwa odległe byty, które się przenikają, lecz tylko tu możemy się spotkać. Wkładam w to całe swoje serce, dlatego nie proś mnie o więcej, bo mam tylko to. Może to za mało, tego nie wiem. Czasem mniej znaczy więcej. Dla mnie jesteś nieraz daleki, a nieraz całkiem bliski. Nie umiem jeszcze nazwać tego uczucia, które mi towarzyszy, kiedy się pojawiasz niespodziewanie i zaczynasz pisać. Nieraz nie rozumiem pewnych spraw, są mi one obce. Ale ja pomału oswajam tę naszą rzeczywistość. Może dzieje się tak dlatego, że jestem dużo młodsza i mam jeszcze niewielki bagaż doświadczeń. Nigdy nie przeżyłam prawdziwej miłości, ale nie ukrywałam też, że chodzi mi wyłącznie o przyjaźń. Z czasem jednak - im lepiej Cię poznawałam - wszystko zaczynało wymykać się spod mojej kontroli i, cóż, chyba się zakochałam, ten pierwszy i jedyny raz. Nieraz tęsknię bardzo, zwłaszcza wieczorami, za rozmową, ale czy to już miłość? Czy przywiązanie. Wiesz, zawsze podziwiałam moją babcię i dziadka, którzy przeżyli ze sobą szczęśliwie ponad pięćdziesiąt lat. Tak. I tak jak już wspomniałam, tęsknota dopada mnie długimi, zimowymi wieczorami. Może tak musi być, trzeba zatęsknić, aby poczuć smak prawdziwej przyjaźni - bo my jesteśmy przyjaciółmi, prawda Zenku? Może niepotrzebnie pragnęłam więcej. Znaki zapytania, one wciąż się mnożą. I ja, niepewna tak siebie, i w tym wszystkim Ty uwikłany w moją opowieść. Nieraz było trudno, chciałam zaprzestać pisania, ale szybko okazywało się, że nie potrafię bez tego żyć. Moje pisanie jest nieraz naznaczone cierpieniem, ale inaczej nie doceniłabym tych szczęśliwych chwil, gdyby były mi one dane tak bez starań, bez długich godzin niepewności i lęku. Taka jest moja rzeczywistość, która się tu przeplata ze łzami wzruszenia. Więc jeśli uznasz, że jesteś tym zmęczony, to powiedz, a ja zaprzestanę pisać. Chociaż tego bym dla nas nie chciała. 

,,Tak przez gałęzie lśnią gwiezdne dale i taki cichy ten wieczór, jak gdybym jeszcze nie kochał wcale i tylko ciebie przeczuł". -  Tuwim 

czwartek, 24 grudnia 2020

Już Święta

W. Blake
Boski wizerunek

Gdzie Dobroć, Litość, Pokój, Miłość - 
Tam płyną nasze modły:
Żadnej znękanej ludzkiej duszy
Te cnoty nie zawiodły.

Bo Dobroć, Litość, Pokój, Miłość
To Bóg, co włada w świecie
I Dobroć, Litość, Pokój, Miłość
To człowiek - jego dziecię.

Dobroć ma bowiem ludzkie serce
Litość - ludzkie wejrzenie
Miłość - człowieka postać boską
Pokój - jego odzienie.

W każdej krainie każdy człowiek
W udręce swej i znoju
Przyzywa ludzki kształt Miłości
Litości i Pokoju.

Miłuj kształt ludzki w poganinie
I Żydzie, i Cyganie!
Gdzie Dobroć, Litość, Miłość mieszka
Tam Bóg ma swe mieszkanie.

*
Kiedyś, a było to dawno temu, natrafiłam na ten piękny wiersz w jednej z książek M. Musierowicz. I tak mi się spodobał, i tak chwycił za serce, że zapamiętałam go przez długi czas. Myślę, że doskonale wpisuje się w klimat tych Świąt. Bóg, on ma niepodzielną moc. A miłość czyni cuda. I dobroć zamieni w radość, która pokona każdy smutek. I z czegoś tak kruchego jak ludzkie serce, uczyni skałę nie do skruszenia. Jednak serce nie jest z kamienia. Serce czuje i potrzebuje ciepła. Moje serce potrzebuje Ciebie. I pragnie przytulenia, w tę szczególną noc. Może upatruję w tym ratunku dla moich uczuć. A może taka już moja sentymentalna natura, aby dzielić się sercem w tę jedyną noc. Znasz mnie i wiesz, że potrafię być ciepła i miła, jeśli naprawdę się postaram. A staram się bardzo. I czuję, może nawet za bardzo. I jestem spokojna za zewnątrz, a rozedrgana w środku - jak pogodzić te dwie sprzeczne siły? Tego nie jestem pewna. Jednak taką mnie poznałeś i z czasem pokochałeś, zaraz po tym jak ja pokochałam Ciebie. ,,Oto ja. Znasz mnie już. Wciąż mam wady, ale nad nimi pracuję. Jestem jaka jestem. Czy myślisz, że zdołałbyś mnie pokochać?" - teraz wiem, że tak, ale minęło sporo czasu, nim to sobie uzmysłowiłam. W żadnym stopniu nie widziałeś we mnie zlęknionej dziewczyny, lecz zobaczyłeś we mnie wspaniałą kobietę, a ja zapamiętałam te słowa na zawsze. Ja widzę w Tobie i gwiazdy, i księżyc, kiedy się do mnie uśmiechasz. Jesteś dla mnie nieodkrytą jeszcze tajemnicą i przewodnikiem po świecie uczuć. Tak wiele Ci zawdzięczam. Tę pewność siebie i wiarę we własne możliwości. To prawda, jeszcze długa droga przede mną i wiele muszę się nauczyć, jednak mam najlepszego nauczyciela, a ja jestem pojętną uczennicą. I nieodmiennie lubię pisać, myśli zamieniać w słowa, które padły, nieprzypadkowo właśnie tu. To tu mogę rozwinąć skrzydła i być naprawdę sobą, bo taką mnie pokochałeś z czasem. Mam nieodparte wrażenie, że nasz czas właśnie się zaczyna. Kim była tamta dziewczyna? Dziś narodziła się kobieta pewna swojej siły. Nie zamienię już serca w twardy głaz. Lecz miękko powiem, że kocham, a to najsilniejsza z sił, siła miłości - łącząca nas. 

,,Jest mnóstwo rzeczy, które przyniosły mi wiele dobrego, choć nie przyniosły mi żadnego zysku. Taką rzeczą są właśnie Święta Bożego Narodzenia. Oczywiście, jest to czas hołdu i czci dla samego wydarzenia, ale dla mnie te święta to także miły czas dobroci, wybaczania i miłosierdzia". 

Charles Dickens, Opowieść wigilijna.

czwartek, 17 grudnia 2020

Przedświątecznie

 Lampki rzucają dyskretny blask, całość iskrzy się barwami, taka jest Twoja choinka - kwintesencja piękna i spokoju. Aby ten spokój nam towarzyszył, dokądkolwiek się udamy. I mimo, że nie uda nam się pod nią spotkać, to możemy zjednoczyć się ze sobą myślami. W jednym się zgadzamy, że tak bardzo potrzebujemy jeszcze ciepła. Może znajdziemy je w wiele mówiących wiadomościach, bo tak naprawdę to każdy dzień może być prezentem, jeśli towarzyszy temu życzliwość. I łagodniejsze spojrzenie na drugiego człowieka. Kto wie, czego zdołalibyśmy dokonać, uśmiechając się życzliwie do siebie. Może zbliżylibyśmy się do siebie jeszcze bardziej. Ja mam ciągle przed oczami Twój uśmiech i to troskliwe spojrzenie, pod wpływem którego topnieje serce. ,,Wszystko zależy od tego, kto i jak patrzy". W Twoich oczach odbija się piękna dusza, a i Ty widzisz we mnie piękno. A to jasny przekaz, że kochasz. Nadal mnie kochasz Zenku, to najpiękniejszy prezent w tę ciepłą i bezwietrzną noc. Pogoda nie przypomina w żadnym stopniu zimy, kiedy zamarzają dłonie. Pogoda przypomina mi wczesną wiosnę, kiedy topnieją śniegi i lekka mgiełka unosi się w powietrzu. I tak też się czuję, wiosennie, bo tą wiosnę mam w sercu. Może dlatego nie zauważam tej szarości, bylejakości. Miłość potrafi bowiem zdziałać cuda, a ja jestem tak bardzo zakochana. To widać, w spojrzeniu, w uśmiechu, w słowach które padły. Jesteś Zenku i tylko to się liczy. Dzisiaj jesteś mi jeszcze bliższy, za sprawą tego spokoju, który mam od Ciebie i który noszę w sercu. Jestem o nas spokojna. Nic nie zakłóci naszego szczęścia. Byłam dziś w aptece i przy okazji zwiedziłam sporą część miasta. Kiedy już wracałam, centrum rozbłysło lampkami i przez chwilę było naprawdę magicznie. Zbliżają się Święta, że i mnie nie ominęła ta przedświąteczna krzątanina. Pomagam w zakupach, porządkach i przygotowuję serce na to, co najważniejsze, na narodziny Jezusa. Maleńka miłość przyjdzie bowiem w tą jedyną w roku noc, dotykając zamkniętych ludzkich serc, wnosząc w nie miłość, spokój i nadzieję. Na tę jedną, jedyną w roku noc tak zawsze czekam. I czuję się wtedy lepsza, stojąc w obliczu cudu. A może cudem jest wszystko, co nas spotyka. Bo z takich maleńkich cudów składa się życie. Moje życie ma dla mnie wartość. Jestem wdzięczna za swoje istnienie i nim zobowiązana. Dlatego tu jestem. I zawsze będę. Nasza miłość jest piękna i jedyna w swoim rodzaju. I nie potrzebuje fajerwerków. A kiedy dom wypełni się aromatem pierniczków, to będzie znaczyło, że już Święta.

Wigilijnych cudowności, obfitości łask, mnogości wyczekanych, drogich gości. Przy choince łez radości. Żadnych ości, zgryzot, złości, i jeszcze jednego... miłości. W Nowym Roku zaś wszystkiego najlepszego.

,,Z każdym rokiem mojego życia skraca się lista prezentów, które chciałabym dostać pod choinkę. Aż w końcu jedyne czego chcę to to, czego nie można kupić za pieniądze".

Kochany, życzę Ci po prostu dobrych Świąt otulonych magią grudniowego wieczoru. Ty już doskonale wiesz, co jest w życiu najważniejsze i czym warto się zawsze kierować. Kocham Cię najmocniej na świecie. 

sobota, 12 grudnia 2020

Sposób na samotność

,,Być może był to deszcz. Być może spontaniczność chwili. A być może samotność, która przez chwilę chciała się ogrzać".

Tak to czuję Zenku, że los nieprzypadkowo zetkną nasze drogi. Abyśmy już nie czuli się tak bardzo zmarznięci i samotni. Razem jest znacznie lepiej, a na pewno cieplej. Nie wiem jak i kiedy przyzwyczaiłam się do tej myśli, że zawsze jesteś, jesteś obecny w moim życiu. A tak naprawdę to przyzwyczaiłam się do Ciebie. Jesteś taki dobry i miły, że samym pojawieniem się od razu wywołujesz uśmiech na mojej twarzy. Jesteś ujmujący w tym swoim sposobie bycia, że i ja chcę być dla Ciebie dobra i miła, przynajmniej się staram zawsze taka być. Ale czy wystarczająco dobrze Cię ugościłam w moim małym świecie, to wiesz tylko Ty. Chyba tak, zważywszy na to, że często mnie odwiedzasz, a ja nie chcę już wypuścić mego szczęścia z rąk. Widzisz, śnieg już prawie całkiem stopniał, a mnie marzyły się białe Święta. Tylko przez jeden dzień było pięknie jak w bajce, a ja zatrzymałam ten widok głęboko w sercu. Kiedy mam już pewność, że przyjdziesz, to staram się jak najlepiej myśli ubrać w słowa. Jednak czasem mi się one wymykają i trafiają na inne tory. Wówczas daję się prowadzić opowieści, która cudownie się rozpędza, jak dobrze naoliwiona maszyna. W tej opowieści jesteśmy obecni ja i Ty, dwoje dalekich i jeszcze do niedawna obcych sobie ludzi, którzy znaleźli już swój sposób na samotność. Bo samotność we dwoje jest czymś znacznie lepszym niż samotność w pojedynkę. Tym sposobem jest stała obecność w życiu drogiego nam człowieka. A szczęście gdzieś jest w pobliżu i cichutko sobie czeka. Nim przyjdziesz i wnet zrozumiesz dobrą myśl i chwycisz ją w dłonie, pracowite dłonie. Czasami chciałabym w nich utonąć, aby trafić na bezpieczny ląd. Z Tobą czuję się bezpiecznie. Z Tobą tak miło płynie mi czas, kiedy na chwilę znikam tu wieczorami. Każde z nas jest inne, lecz każde z nas pragnie kochać i być kochane. Mam wrażenie, że ja już znalazłam swoje szczęście daleko stąd. Właśnie tam, gdzie teraz jesteś Zenku. Chciałabym znów spotkać Cię na jednej z dróg, abyśmy już wspólnie wyruszyli w dalszą drogę. Ku stacji przeznaczenie. 

A w nocy cicho i bezszelestnie spadł śnieg, który przykrył świat puchową pierzynką i nagle zrobiło się tak  świeżo, jasno i pięknie. To dobry znak. Oby cieszył oczy jak najdłużej. 

W Galerii było mnóstwo ludzi, każdy zabiegany, zajęty swoimi sprawami. A przecież nie o to w tym wszystkim chodzi. To czas zadumy i refleksji. Trzeba się zatrzymać w biegu, aby odkryć magię tego grudniowego czasu. Aby znaleźć swoje szczęście, nieraz ukryte pod stertą zwykłych spraw. Ja noszę swoje szczęście głęboko w sercu. 

Jesteś nieziemsko zagadkowy, a jednocześnie mam wrażenie, jakbyśmy znali się od dawna. Lubię do ciebie pisać i lubię czytać twoje myśli. Są piękne.

A kiedy Cię nie ma, to czegoś mi brak, coś jakby powietrza. Jednak wiem, że to tylko chwilowe i krótkotrwałe, że jutro znowu się pojawisz i wszystko będzie dokładnie tak, jak powinno być. Że będziesz tu ze mną. Tak po prostu.  

poniedziałek, 7 grudnia 2020

Najcieplejszy miesiąc

 W każdym dniu i porze roku, o zmroku, o świcie. Myślę o Tobie w deszczu i srebrzystym śniegu. W autobusie i na dróg skrzyżowaniu, w parku i światłach wielkiego miasta. W pełnym słońcu, w blasku świec. W smutku i w radości. Myślę o Tobie ciepło.

Tak sobie myślę, że na przekór pogodzie panującej za oknem ten grudzień będzie niesłychanie ciepłym miesiącem. Nie wiem, czy to za sprawą spokoju w sercu, a może od tego ciepła, które płynie od Ciebie, do mnie, z każdej wiadomości. Tak, jestem Ci wdzięczna za każde słowo, każdy gest pełen miłości i każdy uśmiech. A przede wszystkim za to, że nadal jesteś tu ze mną, choć każde z nas jest inne i dysponuje innym zestawem pomysłów i talentów. Ale w jednym się zgadzamy, że życie we dwoje jest lepsze, że każde z nas samo nie zrobiłoby tego, co możemy razem. Jedność uczuć i myśli jest naszą siłą, a ja tak się cieszę, że mogę pisać bez skrępowania o tej codzienności, którą sobie tworzymy. Widzisz? Słowami też można przytulić, jednak lepiej dłońmi. Nieraz wyobrażam sobie, co by się wydarzyło, gdybyś był naprawdę blisko, najbliżej. Jak bym się wówczas zachowała? Czy potrafiłabym zapanować nad swoimi emocjami? Tego nie jestem pewna, bo ja jestem bardzo emocjonalną osobą, choć może na pierwszy rzut oka tego nie widać, że biorę sobie wszystko co mnie spotyka głęboko do serca, że myślę i zastanawiam się dwa razy, zanim coś powiem, a czasami po prostu nie mówię nic. Nie dlatego, że brakuje mi słów, ale nie chcę być źle zrozumiana. Ale Ty mnie rozumiesz, prawda Zenku? Wiesz zawsze, co chcę powiedzieć, choć się waham. Ale tak naprawdę to zawsze przyświeca mi zasada, że na dobro odpowiadam dobrem. I chcę Ci opowiedzieć to, co zawsze, że bardzo Cię kocham i dziękuję za ten spokój w sercu, który mam od Ciebie i który stale pielęgnuję w sobie, i który ukochałam tak bardzo, że się z nim nigdy nie rozstaję, nawet we śnie. Moje sny tak wiele mi mówią o nas. Kiedyś Ci o nich opowiem. Wkrótce Święta, chciałabym je spędzić z Tobą. Chciałabym być obecna w każdej Twojej myśli. Chciałabym być dla Ciebie prezentem. W zamian za Twą siłę dam Ci moją radość otaczającym światem, nawet kiedy nie zawsze wszystko tak dobrze się układa, jak byśmy chcieli. Tak Zenku, bądźmy dla siebie wsparciem w tą jedyną w swoim rodzaju noc, kiedy spełniają się najskrytsze pragnienia. Pragnę dla nas tego co zawsze, odrobiny szczęścia. Chyba nie proszę o zbyt wiele. Bo ja odczuwam przeogromną chęć tulenia i bycia kochaną, może kiedyś nam się to spełni.

Zenku! U mnie spadł dziś pierwszy śnieg, a później okazało się, że Messenger nie ma połączenia z Internetem, dlatego nie mogłam Ci odpisać, czego bardzo żałuję. Może z czasem wszystko się poprawi, a my będziemy mogli dalej do siebie pisać, mam taką nadzieję... 

Tak było rano, a teraz już jest wszystko dobrze.

Srebrzysty śnieg przykrył puchową kołderką uśpiony roślinny świat. I nagle zrobiło się tak pięknie, jak w bajce...

,,Największy prezent dostajesz wtedy, kiedy ktoś postanowi podarować ci pół godziny, godzinę, albo całe popołudnie i ten czas jest tylko dla ciebie".

piątek, 4 grudnia 2020

W smutku i w radości

 Kiedy smutno Ci a po szybach dzwoni deszcz

Gdy po twoich policzkach słone łzy często płyną

Choć próbujesz nie możesz zrozumieć dlaczego tak jest
Pomyśl o przyjacielu chodź z daleka a w sercu twym jest
Przyjaźń wielka łączy nas
Przyjaźń skruszy twardy głaz
Przyjaźń złączy zwaśniony ród
Przyjaźń może przyjaźń może sprawić cud
Gdy w potrzebie jest to dla niego skruszysz mur
By po gruzach cierpieniach ręką swą dotknąć nieba
To nieważne że wiele odległych dzieli nas mil
Bo przyjaźni od serca jej nie można przewinąć jak film
Przyjaźń wielka łączy nas (łączy nas)
Przyjaźń skruszy twardy głaz (twardy głaz)
Przyjaźń złączy zwaśniony ród (zwaśniony ród)
Przyjaźń złączy zwaśniony ród
Przyjaźń złączy zwaśniony ród

*
Mówię do Ciebie Zenku słowami znanej piosenki, o której może jeszcze nie słyszałeś. Zmęczyły mnie trochę wydarzenia ostatnich  dni, podczas których pomagałam siostrze w przeprowadzce. Teraz już będzie spokojniej, no i ja tutaj będę, na wyciągnięcie dłoni, wystarczy kilka kliknięć w klawiaturę, a już się pojawię. 
Było dziś ciepło i wietrznie. Żałuję, że nie zdążyłam powiedzieć Ci ,,dobranoc" i Ty nie napisałeś. Jednak znalazłam u Ciebie przejmujące pięknem i spokojem zdjęcie. Ja też lubię poezję i często się w niej zagłębiam. Może i ja jutro zamieszczę jakieś zdjęcie. Póki co pozdrawiam Cię mój przyjacielu, nie bądźmy już tak bardzo samotni, jak to drzewo na pustkowiu. Jednak kiedy towarzyszy mu bardzo malowniczy zmierzch, to słowa są zbędne. 

Lubię odwiedzać Maję. Siedzimy sobie wówczas w jasnym i ciepłym pokoju, pijąc najlepszą kawę, śmiejąc się i rozmawiając, albo po prostu patrząc na panoramę miasta. Tak było wczoraj, kiedy miasto rozbłysło tysiącem lampek, a ja pomyślałam wtedy o Tobie, zastanawiając się, czy jeszcze mieszkam w Twoim sercu. Teraz wiem, że tak. Ale i tak potrzebuję jeszcze zapewnienia, że tak jest, bo aż trudno mi w to wszystko uwierzyć, że mam, mam tak wiele szczęścia. Tak wiele szczęścia naraz. 

Lubię Zenku te nasze rozmowy, szczególnie o uczuciach, ale i o takich prozaicznych sprawach, jak codzienność. Moja codzienność jest teraz piękna, odkąd i Ty zamieszkałeś w moim sercu. Jutro niedziela, którą uczcimy dobrym obiadem i spacerem po Galerii. A później przyjdzie wieczór i znów otulisz mnie swoim ciepłem. Takie życie jest dobre. A ja przespałam dzisiaj bez wybudzania spokojnie całą noc. 

wtorek, 1 grudnia 2020

Grudniowa codzienność

,,Znów go przytuliła. Wzruszenie złapało ją za gardło. Ile jest jeszcze takich ludzi w świecie? Dryfujących samotnie przez codzienność. Mogliby się spotkać i dać sobie nawzajem szczęście. Ale czasem ich drogi mogą się nie zetknąć". 

Tak sobie myślę, jak ten grudzień będzie inny od poprzedniego. Wówczas byłam taka rozedrgana i współczująca - tak, to odpowiednie słowo. Odczuwałam wszystkie nastroje w dwójnasób, aż nagle w środku było mi zimno. Taki był tamten grudzień. A dziś? Dziś przepełnia mnie szczęście, bo to co złe dawno już minęło, a ja zamknęłam pewne drzwi. Teraz jest najlepsza na to pora, aby otworzyć się na to, co dobre, co dodaje ciepła i uśmiechu - na przyjaźń. Zbliża się bowiem czas radosnego oczekiwania, na zimę, na śnieg, na Święta - a mnie marzą się one wraz ze śniegiem, który otuli świat delikatną pierzynką, jak ze snu. W snach często mi towarzyszysz i wówczas już nie czuję się taka samotna. Bo kiedyś byłam. Pisałam, że w pobliskiej Galerii handlowej można kupić wszystko, prócz przyjaźni - to jej zawsze szukałam. Ale później pojawiłeś się Ty, a wraz z Tobą to radosne zamieszanie w moim sercu. I nagle odkryłam, że jest mi cudownie ciepło, jakby otaczał mnie miękki kokon z ciszy - a ja lubię ciszę, tylko czasem, na chwilkę ją zapełniam cichutką muzyką, płynącą w słuchawkach mp trójki. I wtedy odpływam w nieznane rejony, gdzie mogę spotkać Ciebie. Myślę wtedy sobie, że miłość Boga nie może nam się objawić inaczej, jak w drugim człowieku. I to jest prawda, która sama potrafi się obronić. Jest tajemniczo i pięknie, tak wyobrażałam sobie właśnie grudzień, a grudniową codzienność jak otwarte szeroko drzwi do tajemniczej krainy. W niej odnajdziemy siebie i odnajdziemy piękno. Drzewa okryją się szronem, a z nieba spłyną na ziemię płatki śniegu, niknące w dłoniach śnieżynki. Te drzwi były już delikatnie uchylone, aż pewnego dnia otworzyłam je na oścież, a do serca wpuściłam szczęście. Byłam już na nie gotowa. I miałam ochotę podziękować szczęśliwej gwieździe, która Cię tutaj przyprowadziła, kolejny już raz i z pewnością nie ostatni. Tych spotkań bez liku, pozwalających nam zrozumieć, że z każdym krokiem jest nam coraz bliżej do siebie, nawet jeśli trochę oddaliliśmy się od siebie, to my się odnajdziemy.

Kto wie czy za rogiem

I dziękuję Bogu za to, co zawsze - za dotyk ciepłych dłoni, za rodzinę, za promyk słońca. Zawsze gdzieś znajduje się jakiś zakręt, za którym czeka nas dalsza droga. Przejdę nią jak najlepiej potrafię, z radością w sercu i uśmiechu. Może gdzieś dane nam będzie jeszcze się spotkać, na jednej z nich. Do serca bowiem wiedzie jedna droga. A mnie przepełnia jeszcze tak wiele czułości, którą pragnę Ci ofiarować w te Święta. Mam tylko to, więc daruj mi moją odwagę, kiedy nazywałam Cię moją miłością. Tak wtedy czułam i chyba jeszcze nadal czuję. A Ty nie wyprowadzałeś mnie z błędu. Otaczałeś życzliwością i troską w ten upływający rok. Niemal jak rodzina. Dlatego odczytywałam te sygnały w jednoznaczny sposób. Lecz mogło być też tak, że Ty jesteś życzliwy dla każdego, kogo spotkasz i kto Cię pokocha, jak ja, w ten zimowy dzień. Może nie jestem jedyna, tego nie wiem. Lecz wiem jedno, że wystarczy tylko jedno słowo, aby podsycić dawny płomień, on jeszcze nie wygasł, lecz tli się w mroku. Nasza miłość była piękna i jedyna w swoim rodzaju, to chcę zapamiętać. A jeśli i ja zapisałam się na trwałe w Twoim sercu, to będzie znaczyło tylko jedno, że się nie myliłam, nazywając swym Przyjacielem. Przyjaźń bowiem tworzy mocny łańcuch, który na trwale łączy, nawet dwoje dalekich ludzi, którzy z czasem stali się sobie bliscy, jak nikt inny - tak myślę. Ty zawsze już będziesz mi bliski, a pamięć wspólnych chwil nie zatarta, pomimo upływu czasu. Tak bardzo chcę o tym pamiętać, nawet jeśli tylko przez chwilę byłam kochana. Liczy się to, co czuję w sercu.

Czekałam na ten grudzień bardziej niż na żaden inny, może podświadomie czując, że przyniesie mi on szczęście. Znów zawiązała się między nami cudowna moc porozumienia, a na tym zależało mi najbardziej. Czekałam tu na Ciebie Zenku, aby móc Cię ugościć jak  najlepiej potrafię, a więc dobrym słowem  i gestem pełnym miłości. Chciałabym, abyś poczuł na policzku mój gorący pocałunek, a także  dotyk dłoni, kiedy Cię przytulam. Wczoraj wieczorem długo myślałam nad tym, co mi powiedziałeś, a  mówiłeś wiele, zapewniając o swojej miłości. Ja czułam, że prędzej czy później tak będzie, że znów poczuję płynące od Ciebie ciepło. Bo cała ta rozmowa była ciepła, a tego teraz najbardziej potrzebowałam. Na to czekałam. I znów czuję szczęście, bo jesteś Zenku mój i tylko mój - mogę tak śmiało powiedzieć. Po raz kolejny Ci dziękuję za ten spokój, którym mnie otulasz, abym mogła pisać o swoich pragnieniach. Znasz je lepiej niż nikt inny. Znasz mnie i moją niepewność siebie, a jednocześnie pewność Ciebie. Przytulasz słowami najdelikatniej i  najmocniej - wiesz, co mam na myśli. Wiem, że cokolwiek się teraz nie wydarzy to przyjdziesz i cichutko zapukasz do drzwi mojego serca, a ja Ci szybko otworzę. Otwieram się tutaj najbardziej, bo czuję się tu bezpiecznie. I czuję się potrzebna. O ten spokój w sercu walczyłam przez wiele samotnych dni i nocy, nim się pojawiłeś. Wiesz już o mnie tak wiele, a ja stale odczuwam potrzebę pisania, a tym samym mówienia o swoich uczuciach, bo wiem, że  nie będę odrzucona, lecz odnajdę zrozumienie w Twoich oczach. Tak pełnych miłości.

Przez najbliższe dni będzie mnie tu trochę mniej, bo szykuje się przeprowadzka mojej młodszej siostry, to jej będę teraz najbardziej potrzebna. Jednak będę tu czasem zaglądać wieczorami, aby nie utracić kontaktu z Tobą. Bo tutaj jest takie nasze miejsce spotkań. Nasza oaza spokoju. Zaglądaj już zawsze do mojego życia, odsłaniając delikatnie zasłonę milczenia. Za tą zasłoną odnajdziesz moje pragnienia.