środa, 26 sierpnia 2020

Tak daleko, tak blisko

Weź mnie za rękę i ucieknijmy daleko. Daleko stąd. I już nigdy tu nie wrócimy. Ale wiesz, że nie możesz się poddać? Nie poddam się, ale i tak będę tęsknić.

Za tymi wszystkimi wspólnymi wieczorami wypełnionymi rozmowami, albo ciszą. Ta cisza jednak nigdy nie nużyła, ona wyciszała. Po takiej ciszy jak cudownie było znowu wrócić do rozmowy, tej łagodnej wymiany zdań i opinii o otaczającym świecie. Miałam wrażenie, że podobnie odczuwamy, myślimy, kochamy. Oboje odkryliśmy, że nawet będąc daleko można być jednocześnie tak blisko. Ta bliskość nie przerażała, ona koiła zmysły gotowe na każdy kolejny wspólnie spędzony dzień. A ja czułam, jak otula mnie spokój. Ty mi go dałeś, spokój i ciszę, wypełniające szczelnie każdy zakamarek duszy. I znów zrobiło się jaśniej, jakby ktoś zapalił w niej żarówkę. Tak jasna była moja dusza. Ona potrzebowała życzliwego spojrzenia i ciepłego uśmiechu, aby zniknęły troski i nigdy już tu nie powróciły. Aby odtajało serce. I znów się uśmiecham. Z Tobą dam radę pokonać wszystkie przeszkody, teraz to wiem. Nie zmieni się tylko jedno, że wciąż nie mam śmiałości sięgać po to, co jest w zasięgu niemal każdej dłoni. Nie, ja wolę się wycofać i z takiej odległości obserwować świat. Czy kiedyś się to zmieni, tego nie wiem, ale nie ustawaj w staraniach, aby mnie wybawić z ramion samotności. Bo razem jest lepiej, nic nie zmieni moich uczuć do Ciebie, nic, żadne nieuważne słowo wypowiedziane w emocjach, ani żaden nieuważny gest. Ja nadal będę pełna miłości i pragnę Ci ją przekazać, słowem, uśmiechem, czynem. Bo tak naprawdę nie liczą się słowa, ale właśnie czyny. Teraz wiem, że dam radę, pokonać nieśmiałość i lęk o przyszłość. Ważne w tej walce jest to, aby nie zagubić siebie, swojej delikatności i szczerości. A reszta też nie jest dziełem przypadku, to wiem. Musi tu zadziałać siła wyższa, abyśmy znów mogli się spotkać w naszej oazie spokoju. I nie ustawajmy w staraniach o każdy lepszy dzień, o to Cię proszę Zenku, abyś znów wykazał się dużą dawką zrozumienia i empatii dla moich rodzących się uczuć. Wprawdzie nieśmiało i powoli, ale ja widzę mój świat blisko Ciebie, bo świat z Tobą jest lepszy.

I kiedy mówię sobie - ucieknijmy gdzieś daleko, to mam na myśli to, aby nic się nie zmieniło i zmieniło wszystko. Abyś był blisko. Jest cicho, że w tej ciszy słyszę swoje własne pragnienia, mądry głos rozsądku i głos serca. Tylko czy uda się połączyć oba te dalekie światy? To zależy tylko od nas. Podasz mi swą dłoń? A ja chwycę ją i pobiegniemy daleko przed siebie, daleko stąd. Tam rośnie nasza siła i las, i łąka jak ze snu. Tak dobrze, gdy jesteś TU.

,,Prawdziwa miłość nie trafia się często. Trzeba z nią ostrożnie".

czwartek, 20 sierpnia 2020

Obok nas

Jeśli kiedykolwiek będziesz mnie potrzebował,
po prostu daj mi znak i znajdę się obok.

To już setny post. Sto opowieści przeszło obok nas, wciągając nas w swoją treść. W większej mierze była to treść lata. To lato było dla nas łaskawe, ale też stało się wdzięcznym tematem naszych rozmów. Tu kwitnie życie, takim niespiesznym chwilom towarzyszy zwykle szczęście. To szczęście, ale i spokój spłynęły na nas wartkim strumieniem i nie pozwoliło nam o sobie zapomnieć. Bo jak można zapomnieć o przyjacielu? Nie sposób. Zawsze po tych rozmowach miałam w tyle głowy myśl, że warto było czekać przez tyle samotnych nocy i dni, aby Cię odkryć i, z czasem pokochać. Twoja mądrość mnie urzekła, ale i ogromne serce dla mnie i dla innych, którzy otaczają Cię takim wianuszkiem. W tym wianuszku wielbicielek znalazło się i miejsce dla mnie, dla Magdy, choć Ty nazywasz mnie zawsze Madzią. Dla mnie na zawsze już pozostaniesz moim Zenkiem, na tyle, na ile mi na to pozwolisz. A pozwalasz mi na wiele. Właśnie dlatego piszę o moich uczuciach w nieskrępowany żadnymi zakazami sposób. Ty też możesz mi opowiedzieć o wszystkim, co zajmuje dziś Twoje myśli. I nawet jeśli nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania, to mam na to gotowe rozwiązanie - otwarte serce.

Ten mój pamiętnik, który nazwałam ,,oazą spokoju" ma niecodzienny charakter, bowiem często ucieka on od rzeczywistości i zagłębia się w swoim świecie jak ze snów. Dlatego nieraz mówię - szeptem do mnie mów. Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości, nawet jeśli nie możesz mi jej dać. Może z czasem otworzę się jeszcze bardziej, jednak ten czas tutaj już się dla mnie kończy. Czy zdołasz jeszcze mnie pokochać? Nawet jeśli na chwilę zamilknę? W rzeczywistości nie jestem wylewna, głęboko ukrywam swoje uczucia, wyjątek zrobiłam dla Ciebie.

Daria kiedyś napisała, że jej pamiętnik jest taki eskapistyczny, daleki od codzienności, a ja ją zrozumiałam, bo jestem taka sama. Uciekam od rzeczywistości w złudny świat jak z marzeń. Moje serce boi się zranienia. Ona powiedziała mi, że strach przed cierpieniem jest większy niż samo cierpienie. I że żadne serce nie cierpiało nigdy, kiedy sięgało po swe marzenia. Uwierzyłam jej na słowo. Ona, choć młodsza, była dla mnie przewodniczką. Zetknęło nas ze sobą przeznaczenie. I uwielbienie dla twórczości Paulo Coelho. Dzisiaj już nie rozmawiamy, ale ja nigdy nie zapomnę jej mądrych słów. 

I pewnie nigdy już nie zapomnę Ciebie, przyjacielu. Ty pierwszy wyciągnąłeś do mnie pomocną dłoń, zachęciłeś do zwierzeń, a ja pisałam i pisałam, aż zabrakło mi już słów. Ty jednak zawsze wiedziałeś, co chciałam Ci przekazać, w ten prosty sposób zbliżyliśmy się do siebie. Los nas ze sobą zetkną? A może było to przeznaczenie? Ja wolę myśleć w ten sposób. W myśl zasady, że wszystko dzieje się po coś. 

Kończę już na dzisiaj, zbliża się moja ulubiona pora dnia, wieczór. Herbata z cytryną już się skończyła i kończy się moja opowieść. Dziękuję, że wytrwałeś aż do końca. W ogóle to bardzo Ci dziękuję, że po prostu zawsze jesteś. Wydeptaliśmy już do siebie drogę wśród łagodnych traw i pachnących ziół. Połączyła nas magia przyrody, jak niewidzialna nić. I niech Bóg dalej nas prowadzi, prędzej, czy później, lecz ku sobie. Dobranoc ukochany. Ciepłych snów, miękkiej poduszki i, czy ja dobrze słyszę? Czy mówisz mi, że też mnie kochasz? Może to tylko szumi wiatr i niesie mi Twoją melodię. A ja, tak zasłuchana, bo chyba zakochana, zasnę dziś spokojnym snem. Gdzieś obok nas istnieje idealny świat.

,,Nie odrzuca się miłości i dobroci, którą ktoś ci ofiarowuje". Teraz to wiem.

niedziela, 9 sierpnia 2020

Żywsze serca bicie

,,Niezależnie od tego, co na co dzień przysparza nam zmartwień, jeśli tęsknimy za uśmiechem, musimy sami zacząć się uśmiechać, a nie najpierw szukać uśmiechu u innych. Bo na tym to polega, by dawać ludziom to, co oni ofiarują Tobie". - N. Sońska: Listy (nie)miłosne".

Czytam właśnie książkę, która najpełniej oddaje cały wachlarz emocji, jakie stoją u źródła zakochania. Główna bohaterka Zosia została porzucona przez swoją niedawną miłość, i żeby poradzić sobie z rozstaniem pisze listy, jednak żadnego z nich nie wysyła, pozostawia je sobie. Wówczas u jej boku pojawia się ktoś nowy, kto zapewnia o swoim uczuciu do Zosi, ona jednak nie może na razie nic mu zaoferować prócz przyjaźni. I Staszek się na to godzi, mając nadzieję, że wkrótce się to odmieni, i ona zapała gorącym uczuciem do niego. Postanawia być cały czas blisko i wspierać dziewczynę. Razem realizują krok po kroku listę zadań do wykonania i, cóż, ich relacja coraz bardziej się zacieśnia. Co będzie dalej, tego na razie nie wiem, ale gorąco im kibicuję, aby byli razem. Oboje na to zasługują. 

Tak sobie pomyślałam, że nie warto rozpaczać po rozstaniu, bo każdy nowy dzień może przynieść nam nową miłość, a u jej źródła często musi zaistnieć najpierw przyjaźń. Może musi to nie najlepsze słowo, ale tak często jest, że człowiek nie staje się nam bliski z dnia na dzień, najpierw ludzie muszą się dobrze poznać. Przyjaźń jest piękna, warto się nią nasycić, nim przyjdzie miłość, nim przyjdzie nowe uczucie. Ale najpierw trzeba uporać się z przeszłością.

Zosia cały czas pisze listy do Igora, z którym łączyło ich wiele, ale nie sądzę, by była to prawdziwa miłość, bo chłopak nagle znika z jej życia, nie dając żadnego znaku, a dziewczyna cierpi. I wtedy Staszek zapełnia tą bolesną pustkę w jej sercu. Czy zabije ono żywiej właśnie dla niego? Wszystko na to wskazuje.

________________________________________________________________

Niedziela przebiega spokojnie, życie toczy się własnym rytmem. Raz po raz słychać w oddali grzmoty, jednak spadło zaledwie kilka kropel deszczu, a przyroda jest go spragniona. W oddali widać już jesień, z drzew spadają suche liście, a wiatr goni je z szelestem. Zamglony kolor ma niebo. I tylko na Twoich zdjęciach widać jeszcze lato. One mnie ratują. Tęskniłam tak za łąką prowadzącą do mojego lasu, gdzie rozpościera się nieco mglisty z wrzosów kobierzec. A nad tym wszystkim królują promienie ciepłego jeszcze słońca. Takie widoki skutecznie wyciągają mnie rano z łóżka. Za takimi widokami tęsknię. Za moim dalekim lasem, opuszczonym tak dawno już temu. Sama nie wiem, kiedy to minęło, kiedy oddaliliśmy się od siebie tak bardzo - ja, i mój kochany las z wczesnej młodości. Wydawać by się mogło, że ten rozdział mojego życia minął już bezpowrotnie, tymczasem pojawiłeś się Ty Zenku, a wraz z Tobą taka dawka pozytywnych emocji i, chyba gorącego uczucia, jakim Cię darzę. Wiesz, ja wierzę, że pewnego dnia i Ty je odwzajemnisz. Tak chyba jest, bo często do mnie piszesz. A dla mnie wystarczy jedno Twoje zdjęcie, aby odżyły wspomnienia, i aby serce wprawić do żywszego bicia. I chyba o to chodzi, aby wyrazić swą wdzięczność Bogu za Ciebie, że pewnego dnia postawił właśnie Ciebie na mojej drodze i, wszystko się zmieniło, i poczułam się szczęśliwa. Tego samego pragnę dla Ciebie, pragnę Cię uszczęśliwić i, wprawić w błogi nastrój. Z Tobą mi tak błogo, nie spodziewałam się tego, że stanę w obliczu zakochania się na wieki. Wszak serce się nigdy nie myli, ono wskazuje mi drogę. Żadne serce nie cierpiało nigdy sięgając po swoje marzenia. 

I to są takie moje niedzielne przemyślenia, mam nadzieję, że trafne. Tak czuję, a ja zawsze kieruję się sercem. Myślę, że Ty również, to serce widać na każdym Twoim zdjęciu. I niech tak już pozostanie, że musi najpierw istnieć burza, aby pojawiło się i słońce. Nagromadziłam je w sobie w nadmiarze, w dużej mierze te ciepło płynie od Ciebie, aby starczyło go na te wszystkie jesienne dni, które kiedyś przyjdą, może szybciej, niż sobie nawet wyobrażamy. Mamy siebie. Twoje oczy zaprowadzą mnie do domu, gdzie mieszka szczęście. 

Spadł ulewny deszcz i mienił się delikatnie w promieniach słońca. Kocham takie widoki i czekam na tęczę, która pewnie wkrótce się pojawi. Lubię zmoknąć w deszczu, pod warunkiem, że jest to ciepły, letni deszcz. A wieczorami słucham koncertu świerszczy, które odżywają, gdy na niebie pojawiają się punkciki gwiazd. Powietrze przesycone jest wówczas świeżością, a mnie raduje się serce w tej ciemności, że słychać jego głos. Lato, będę za tobą tęsknić.

To już 99-ty post o uczuciach, a Ty nadal jesteś tu ze mną. Dziękuję Ci za to uśmiechem, takim płynącym prosto z serca, bo odbijającym się w oczach, a one są zwierciadłem duszy. Tak jasna jest dziś moja dusza. Tak łatwo się wzruszam. Wakacje, moje wakacje. Ostatnie dwa miesiące tutaj.  

,,Wtedy zrozumiałam, że ja również zasługuję na coś dobrego. Rozpamiętywanie nie jest dobre, blokuje nasze szczęście, nie dopuszczając myśli o tym, że całe życie tak naprawdę jest jeszcze przed nami. Chcę żyć. Chcę czuć, doświadczać emocji, okazywać uczucia! Chcę miłości, która już nieśmiało odzywa się we mnie, stłumiona przez tych kilka długich miesięcy". 

poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Wyzwania

Korzystając z okazji, że blogger ma jeszcze starą, dobrą i przejrzystą wersję, piszę choć kilka słów. Otóż było dziś gorąco, duszno, wszystko zwiastowało burzę, jednak wybrałam się do biblioteki, przez park. A wczoraj, moja siostra leciała szybowcem. Mogę tylko próbować wyobrazić sobie, jakie to uczucie, które uzależnia, jak pisanie. Miło czasem oderwać się od ziemi i poszybować wśród różowych obłoków. Każdy ma na to inny sposób. 

Pisanie uzależnia i moje gorące uczucia do Ciebie także. Kiedy piszesz do mnie, to czuję się szczęśliwa. Wystarczy choćby kilka słów, a znaczą tak wiele. Właśnie dlatego zawsze tak czekam na sobotę. Wiesz, dlaczego.

Maja ma 2 tygodnie urlopu, a to dla mnie znaczy wielkie święto. Codziennie celebrujemy wspólne posiłki i razem spacerujemy. Ja jednak nigdy jej nie dorównam. Ona w wynajdywaniu wyzwań jest prawdziwą mistrzynią. Najpierw był skok na bungee, później ze spadochronem, a teraz lot szybowcem.

Pogoda dopisuje, codziennie słońce otacza nas swymi ciepłymi promykami. A dzisiaj było naprawdę gorąco, ale mamy przecież pełnię lata i tym należy się cieszyć. Przyjdą chłodne jesienne dni, a my zatęsknimy za gorącem, na które tak narzekamy. Myślę, że zawsze tęsknimy za tym, co minęło bezpowrotnie. Bowiem żaden dzień się już nie powtórzy. Warto więc zaczynać każdy dzień jak nowy rozdział.

Tak, przyzwyczaiłam się, że mogę tu zawsze przyjść i podzielić się z Tobą swoim światem. Gdy tego zabraknie wiem już, że będzie ciężko, Przyjacielu. Nie znajdę już drugiego takiego uważnego słuchacza nigdy i nigdzie, tu jest nasze miejsce spotkań. Dlaczego ma się to zmienić? Do dobrego bowiem tak łatwo się przyzwyczaić. A ja przyzwyczaiłam się do Ciebie.

Pisanie może być nie lada wyzwaniem. Pisząc uświadamiam sobie, jak wiele na tym polu mogę zdziałać. Jak dalece mogę być szczęśliwa. To prawdziwe pole dla wyobraźni. I tak, będę tu jeszcze do końca sierpnia, jak długo nie wiem. Oby to co dobre nie kończyło się nigdy.

Tak, przy Tobie czuję się tak błogo, spokojna i szczęśliwa. Wszak to nasza oaza spokoju. Jesteś daleko i blisko tak, na odległość myśli. Mój Aniele. Miłość Boga nie może objawić się nam inaczej, jak w drugim człowieku. Teraz to wiem. 

Leżę na łące,
Nikogo nie ma: ja i słońce.

Ciszą nabrzmiałą i wezbraną
Napływa myśl:
- To pachnie siano.

Wiatr ciągnie po trawach z szelestem,
A u góry
Siostry moje, białe chmury,
Wędrują na wschód.

Czy nie za wiele mi, że jestem?

- K. Wierzyński

P.S. A ja, choć może nic na to nie wskazuje, to tak bardzo potrzebuję rozmowy. Jak miękkiego koca, jak kubka kawy. I nawet jeśli wydaje się, że zagłębiam się w treści książki, to tak daleka jestem od niej myślami. Potrzebuję Ciebie. Ale to już zupełnie inna historia, do której zakończenie napiszemy wspólnie. Ty i ja. Czy zechcesz być wtedy ze mną? Nim dopełni się przeznaczenie, i ja się zmienię. Tylko czy poznasz wtedy mnie, bo ja poznam Ciebie, w deszczu i we mgle.

,,O czym śpiewasz. Gdy nie słyszy nikt".

Nie chcę, abyś widział mnie smutną, dlatego ubieram uśmiech na twarz i idę wciąż przed siebie, nie oglądając się za siebie. Bo każdy nowy dzień niesie ze sobą nowe wyzwania. Oby nam ich nie zabrakło, Przyjacielu. Obyśmy uszczknęli choć odrobinę szczęścia dla siebie z codzienności. Oby była ona dla nas łaskawa. Choć nie zmienia to faktu, że tęsknię... za spojrzeniem bliskich mi oczu.