Jeśli kiedykolwiek będziesz mnie potrzebował,
po prostu daj mi znak i znajdę się obok.
To już setny post. Sto opowieści przeszło obok nas, wciągając nas w swoją treść. W większej mierze była to treść lata. To lato było dla nas łaskawe, ale też stało się wdzięcznym tematem naszych rozmów. Tu kwitnie życie, takim niespiesznym chwilom towarzyszy zwykle szczęście. To szczęście, ale i spokój spłynęły na nas wartkim strumieniem i nie pozwoliło nam o sobie zapomnieć. Bo jak można zapomnieć o przyjacielu? Nie sposób. Zawsze po tych rozmowach miałam w tyle głowy myśl, że warto było czekać przez tyle samotnych nocy i dni, aby Cię odkryć i, z czasem pokochać. Twoja mądrość mnie urzekła, ale i ogromne serce dla mnie i dla innych, którzy otaczają Cię takim wianuszkiem. W tym wianuszku wielbicielek znalazło się i miejsce dla mnie, dla Magdy, choć Ty nazywasz mnie zawsze Madzią. Dla mnie na zawsze już pozostaniesz moim Zenkiem, na tyle, na ile mi na to pozwolisz. A pozwalasz mi na wiele. Właśnie dlatego piszę o moich uczuciach w nieskrępowany żadnymi zakazami sposób. Ty też możesz mi opowiedzieć o wszystkim, co zajmuje dziś Twoje myśli. I nawet jeśli nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania, to mam na to gotowe rozwiązanie - otwarte serce.
Ten mój pamiętnik, który nazwałam ,,oazą spokoju" ma niecodzienny charakter, bowiem często ucieka on od rzeczywistości i zagłębia się w swoim świecie jak ze snów. Dlatego nieraz mówię - szeptem do mnie mów. Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości, nawet jeśli nie możesz mi jej dać. Może z czasem otworzę się jeszcze bardziej, jednak ten czas tutaj już się dla mnie kończy. Czy zdołasz jeszcze mnie pokochać? Nawet jeśli na chwilę zamilknę? W rzeczywistości nie jestem wylewna, głęboko ukrywam swoje uczucia, wyjątek zrobiłam dla Ciebie.
Daria kiedyś napisała, że jej pamiętnik jest taki eskapistyczny, daleki od codzienności, a ja ją zrozumiałam, bo jestem taka sama. Uciekam od rzeczywistości w złudny świat jak z marzeń. Moje serce boi się zranienia. Ona powiedziała mi, że strach przed cierpieniem jest większy niż samo cierpienie. I że żadne serce nie cierpiało nigdy, kiedy sięgało po swe marzenia. Uwierzyłam jej na słowo. Ona, choć młodsza, była dla mnie przewodniczką. Zetknęło nas ze sobą przeznaczenie. I uwielbienie dla twórczości Paulo Coelho. Dzisiaj już nie rozmawiamy, ale ja nigdy nie zapomnę jej mądrych słów.
I pewnie nigdy już nie zapomnę Ciebie, przyjacielu. Ty pierwszy wyciągnąłeś do mnie pomocną dłoń, zachęciłeś do zwierzeń, a ja pisałam i pisałam, aż zabrakło mi już słów. Ty jednak zawsze wiedziałeś, co chciałam Ci przekazać, w ten prosty sposób zbliżyliśmy się do siebie. Los nas ze sobą zetkną? A może było to przeznaczenie? Ja wolę myśleć w ten sposób. W myśl zasady, że wszystko dzieje się po coś.
Kończę już na dzisiaj, zbliża się moja ulubiona pora dnia, wieczór. Herbata z cytryną już się skończyła i kończy się moja opowieść. Dziękuję, że wytrwałeś aż do końca. W ogóle to bardzo Ci dziękuję, że po prostu zawsze jesteś. Wydeptaliśmy już do siebie drogę wśród łagodnych traw i pachnących ziół. Połączyła nas magia przyrody, jak niewidzialna nić. I niech Bóg dalej nas prowadzi, prędzej, czy później, lecz ku sobie. Dobranoc ukochany. Ciepłych snów, miękkiej poduszki i, czy ja dobrze słyszę? Czy mówisz mi, że też mnie kochasz? Może to tylko szumi wiatr i niesie mi Twoją melodię. A ja, tak zasłuchana, bo chyba zakochana, zasnę dziś spokojnym snem. Gdzieś obok nas istnieje idealny świat.
,,Nie odrzuca się miłości i dobroci, którą ktoś ci ofiarowuje". Teraz to wiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz