Tak, przyszedł już wrzesień. Przyniósł zapach dojrzałych od słońca wrzosów i rozwiał wątpliwości, które rozpłynęły się w cudownie rześkim i słonecznym powietrzu, podszytym chłodem. Jest tyle rzeczy, o których chciałabym opowiedzieć, jak najlepszej przyjaciółce, którą być może staniesz się pewnego dnia Ty. A może po prostu wystarczy mi, że przychodzisz tu i jesteś. Zajmujesz więc to honorowe miejsce przeznaczone dla uważnego słuchacza, bo słuchać niewątpliwie umiesz.
Wiesz, z każdym jesiennym dniem zacieśniam przyjaźń między mną a Z. Jego słowa, jego czułe gesty i nieśmiałe, cichutkie uśmiechy są tak bardzo kojące i rozgrzewają bardziej niż najbardziej gorąca herbata - ja lubię tę z malinami. Ale nikt, absolutnie nikt nie osłodzi mi życia bardziej niż właśnie Z. I przychodzę tu, i mam o czym pisać, bo miłość to temat rzeka. To ją dziś czuję.
Myślę, że Z. nawet jeszcze nie domyśla się tego, jak bardzo ważną jest dla mnie osobą. No dobrze, może troszeczkę daję mu o tym znać między wierszami naszej niecodziennej rozmowy. Nawet takiej bez słów, które sączą się pomału niczym cudowny napar, ogrzewający duszę i serce.
Takim eliksirem leczę smutki, których jest coraz mniej w moim, dotąd samotnym życiu. Teraz jesteśmy my, ja i tajemniczy Z. - to on zajmuje coraz więcej miejsca w moim sercu i to mnie uszczęśliwia. To myślenie o nim, zastanawianie się, gdzie jest i co robi, zajmuje mnie bez reszty. A później, wraz z nadejściem wieczoru, ,, przychodzi" i wyścieła nam słowami, niczym aksamitem, całą przestrzeń wokół. I jesteśmy tak blisko, choć tak jednocześnie daleko od siebie.
Nie ukrywam, że chciałabym aby był obecny tak zwyczajnie, fizycznie, jednak dzielą nas te bezlitosne kilometry. Choć myślę, że odległość nie jest żadną przeszkodą dla uczuć - a one górują ponad wszystkim. I z tej odległości widać wszystko znacznie wyraźniej, każdy aspekt Twojej Z. wspaniałej osobowości.
Nie ukrywam, że mnie zachwycasz. Tak umiejętnie łączysz pracę z pasją, a nie każdy tak potrafi. A przy tym jesteś tak uroczo miły, ujmujesz sobie lat tym tajemniczym uśmiechem tak często zawieszonym na delikatnych ustach.
Ach, Z. dziękuję Ci za tą radość, którą mnie otaczasz, że i ja się uśmiecham i tym uśmiechom nie ma końca, nim przyjdzie noc i rozłączy nas ,,pocałunkiem", takim wirtualnym oczywiście. Z Tobą każda pora dnia jest piękna, bo wiem, że o mnie myślisz, czuję to całym kochającym sercem.
Dziękuję Ci Z. za tę ciszę i spokój. Ty wiesz, że cenię je sobie najbardziej. Dobranoc najmilszy, może spotkamy się we śnie, kto wie?
Cisza Jak Ta ,, W Naszym Niebie"
Bo po prostu są takie poranki, w które warto się obudzić. To wszystko mam dzięki Tobie. I chciałabym, abyś już zawsze tak mnie budził, delikatnością w sercu i spokojem wypisanym na każdym centymetrze łagodnej twarzy. Zawsze.
Bo po takiej pobudce mięknie mi serce i tracę na moment grunt pod nogami, ale tylko na chwilę, aby zobaczyć, jak znów się do mnie uśmiechasz i machasz mi na powitanie niesłychanie miękkim gestem. Wiesz, ja też mam tę łagodność w sercu. Ale Ty jeden wiesz o mnie wszystko.
A wieczory? Wieczory są po to, by tęsknić. ,,W taką noc najlepiej być zakochanym. Spieszyć się do kogoś bliskiego, myśleć o nim, nawet tęsknić. Byle tylko nie bolało złamane serce". Moje serce uleczyłeś Ty, Z. Codzienną troską i dobrym słowem. Ty wiesz, jak mnie pocieszyć, abym już nie cierpiała, abym cudownie ozdrowiała. I wiesz? Tak się właśnie stało. Dziś już nie szukam szczęścia daleko, ono jest we mnie. A ja uczynię wszystko, co w mojej mocy, aby tak już pozostało. Moje serce jest takie spokojne. Zostań w nim już na zawsze Z. Wiem, że tak będzie.
Bo ja tak lubię słuchać, kiedy mówisz o swoich sprawach, choć to są bardzo rzadkie chwile, tych kilka chwil wyjętych z długiego tygodnia. Może dlatego są one tak dla nas wyjątkowe, takie tylko nasze. I choć Cię nie widzę, to domyślam się, że w Twoich oczach pojawia się wtedy takie szczególne ciepło, którym mnie obdarzasz, że mam ochotę Cię przytulić. I ja się uśmiecham zamiast tego, widząc te słowa na ekranie swojego laptopa. Jesteśmy wówczas tak doskonale zsynchronizowani, niezwykle zgodni. Ty lubisz las i do niego wyprawy, ja je jeszcze pamiętam. A najważniejsze, że jesteś wtedy tak blisko mego serca, koło niego, a za oknem już jesień i cieszę się, choć nie wiem dlaczego. Może dzieje się tak z prostego powodu, że mam z kim dzielić tę radość, nawet z rzeczy pozornie błahych - codziennych zmagań o szczęście. Ono przyszło do mnie wraz z Tobą, Z. I niech tak już pozostanie. Blisko bądź, nawet gdy Cię tu nie ma.
Ale są wspomnienia.
W nich my.
I jesienny las.
Tam spotkasz nas.
sobota, 28 września 2019
niedziela, 22 września 2019
Tak wiele szczęścia na raz...
,,To naprawdę bardzo dziwne: człowiek potrafi dostrzec bezdenną głupotę w kimś
po uszy zakochanym, uśmiać się z cudzego szaleństwa,
a zaraz potem - stać się przedmiotem własnej drwiny przez to, że sam się zakocha".
William Shakespeare: ,,Wiele hałasu o nic".
Tak mało potrzeba, aby się zakochać. Aby z przyjaźni rozkwitła miłość, jak piękny kwiat, cieszący oczy i serce. Ale żeby rozkwitł na dobre, potrzeba czasu, wrażliwości, no i dobrych chęci - a tego nam z pewnością nie brakuje. Choć Ty jesteś tak bardzo zajęty na co dzień, tak bardzo zapracowany; myślę, że dlatego znikasz na całe dnie. Ale sobota i niedziela zawsze należą do nas. To niezaprzeczalny fakt. Ja mam tego czasu znacznie więcej i co za tym idzie, wiele czasu na rozmyślanie i na snucie planów na przyszłość. A plan jest taki, aby zaprzyjaźnić się z Tobą, czerpać z tego radość i siłę. Bo tego, że to przyjaźń jestem nieodwołalnie pewna. Tak wiele szczęścia przyszło do mnie wraz z Tobą, że nie może pomieścić się w sercu, dlatego znajduje odzwierciedlenie w słowach, które tu za chwilę padną. Tak, kocham mojego przyjaciela całkowicie i szczerze, bo serce nigdy się nie myli, ono już wie, jak jesteś dla mnie ważny. I choć miałam niczego nie planować, to nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że z Twojej strony to też coś więcej, niż tylko przelotna znajomość. Tak. I to z pewnością trwałe uczucie z mojej strony, w którym upatruję dla siebie azylu i bezpiecznej przystani dla rozkwitających uczuć. Może zamieszkają w naszym ogrodzie, pełnym dobrych słów i tej wrażliwości w wyrażaniu myśli i uczuć. Tą wrażliwością darzymy siebie i przyrodę. Ona jest tak piękna jak Ty, kiedy się uśmiechasz. Lubię te nasze wspólne wycieczki do lasu, dokąd mnie zabierasz swoimi pięknymi zdjęciami. Tylko wtedy możemy być razem. Ja też kocham przyrodę i las. No i chyba pomału przyzwyczajam się do tej zażyłości, jaka niezauważalnie, delikatnie nas połączyła. Tylko to może zrozumieć ten, kto jest samotny i tak bardzo rozmarzony. No i chyba zakochany, w przyrodzie na pewno tak. Dlatego tak bardzo mi Cię brak...
Twoja miłość jak ciepły deszcz
A po deszczu, jak to po deszczu, wschodzi dla nas słońce. Niech ogrzewa nas zawsze i wszędzie, dokądkolwiek się udamy. Czy to nad staw, czy to na łąkę. Najważniejsze, że zastanie nas razem, w blasku wzajemnej przyjaźni. To ją czuje moje serce. No i odeszłam od mojej zasady, bo musiałam, po prostu musiałam podzielić się z Tobą moją ukochaną piosenką. Niezmiennie i od lat, jednak teraz nabiera ona zupełnie nowego, niecodziennego charakteru. Tak można się zatracić tylko raz. A potem znów, i znów... tak pięknie trwać, bo trwać w przyjaźni. Nasza przyjaźń... teraz to wiem, ma kolor karminowej róży. A to, jak wiadomo, kolor miłości?. Tak, to niezaprzeczalny fakt. I niech tak już zostanie. Bo nic nie ugasi ognia prawdziwej miłości. Nic. I to za nią zawsze tęskniłam i to jej szukałam od lat.
A takie róże nie biorą się znikąd i nie rosną ot tak. Tylko z prawdziwej troski i uczucia wzrastają, aby cieszyć oczy i serce.
Lubię wsłuchiwać się w odgłosy nocy za oknem i w ciszę o poranku. Lubię leżeć i rozmyślać. I choć wiem, że z Twojej strony to nie miłość, to nie kochaj mnie proszę tak dalej.
A teraz zaśnij już.
Idzie szept przez pola, idzie szept
Zasnął już w topolach wiatru śpiew
Lecz nim otuli Cię snu miękki płaszcz
To pomyśleć chciej o mnie choć jeden raz
Jak ja lubię Twoje zdjęcia. Kiedy je oglądam, to chciałabym ,,za śladem Twoich stóp, podążyć sercem znów". I tak iść i iść przed siebie bez końca, zatopiona w myślach i spojrzeniach słońca...
Dziś z pewnością zasnę głębokim snem.
Lubię Cię, a Ty lubisz mnie - to wiem.
Napisałeś, że jestem dla Ciebie za dobra, ale ja tylko za dobroć odpowiadam dobrem. Aby poszerzyć zasób dobra we Wszechświecie i w naszym małym świecie.
I kiedy ,,uśmiechasz się" tak do mnie, i kiedy życzysz mi miłego dnia - dołączając do tego zdjęcie specjalnie dla mnie - to ja wiem, że wszystko będzie dobrze, że nic nie zakłóci naszego spokoju. Ja tak lubię przyrodę, jak Ty. I pewnie nigdy nie zagubię tego szczęścia, które dziś maluje się na mojej twarzy. Bo, jak wiadomo, uśmiech jest najlepszym kosmetykiem upiększającym który sprawia, że łagodnieją nam rysy twarzy. A wiewiórka jest piękna, tak jak i widok słonka nieśmiało wyglądającego zza drzew, a już rozświetlającego całą polanę - to wszystko mam od Ciebie, że nawet teraz zastanawiam się i nie wiem, czym sobie na to wszystko zasłużyłam. Może właśnie tym uśmiechem? Pewnie tak... i tą dobrocią, którą mam dla Ciebie.
I znowu mnie miło zaskoczyłeś. Takie ciepło bije od Twoich zdjęć i słów, które padły. Ja tak na nie czekałam. I teraz - kiedy patrzę na tą polanę skąpaną we wczesnym słonku i te polne, przydrożne kwiaty - to zachwycam się i tym zachwytom nie ma końca. I ja to doceniam, że wybrałeś właśnie mnie jako uczestnika swojego niesłychanego spektaklu - bo oto przyszło do nas szczęście. A Ty, Z., jesteś niewątpliwie prawdziwym Czarodziejem, skoro tak szybko udało Ci się poruszyć moje serce. Cóż mogę Ci dać w zamian? Może tą moją radość i zachwyt otaczającym światem? Albo swój uśmiech? On zawsze ogrzewa serce; więc tak jak Ty moje, to ja choć trochę ogrzeję Twoje? Bardzo bym tego chciała. I tak bardzo się boję tego, że kiedyś to się skończy. Może niepotrzebnie, wszak Ty jesteś... właśnie, jaki? Wnioskuję, że bardzo dobry, nie tylko dla mnie. A może dla mnie przede wszystkim? Bardzo, tak bardzo chcę w to wierzyć.
I myślę, że to dobrze, że powiedziałam Ci o tym, Czarodzieju, jak bardzo ujęły mnie Twoje krajobrazy, bo trzeba mówić sobie miłe rzeczy i to, co się czuje, a to są same dobre uczucia. Zaczarowałeś mnie i cały mój świat i.... po raz pierwszy nazwałeś kochaną Madzią, a to do końca uleczyło moje serce, napełniło go ufnością i spokojem. Bo zaufałam Tobie i to za Tobą podążam dziś uważnym wzrokiem, a jest niedziela. Słoneczna - nie inaczej, w końcu mamy pełnię lata, a to lato niewątpliwie zapisze się w mojej pamięci jako zaczarowane, mocą Twoich słów i zdjęć przede wszystkim; one grają tu główną rolę, i przyroda oczywiście; ona nas trwale połączyła. A jak wiadomo, przyroda ma magiczną moc. Ty jeden umiesz ją uchwycić i zatrzymać, jak radosny promyk słońca, który z taką szczodrością wlałeś do mojego serca. Ono dziś bije dla Ciebie, a bije i to w zdecydowanie przyspieszonym tempie. Może to już miłość? Ale na razie mówię o tym szeptem i tylko tu, wszak nie jestem otwartą księgą, więc cicho sza.
A ja? Wpuszczę Cię kiedyś do mojego świata
na jedną krótką chwilę... Abyś zobaczył
ile w nim dobra i miłości ile.
A teraz mówię już dobranoc znów,
utul moją samotność do snu...
Samotność? Nie, nie samotność.
Wszak nie jesteśmy tu sami -
Ty jesteś ze mną, a ja z Tobą,
wszystkimi ciepłymi myślami.
I kiedy mówisz, że mnie uwielbiasz, że piszesz ,,tu" tylko do mnie, i że jestem piękna, to nie potrzeba mi już nic więcej, i rozpływam się w zachwycie - bo czyż można usłyszeć coś równie pięknego? Otóż... nie. I tylko na to tak bardzo czekałam, tego pragnęłam skrycie. Dziś... wiem to, kocham Cię nad życie.
Czasem lepiej jest milczeć, by zostać wysłuchanym. Czasem dobrze jest zniknąć, by zostać zauważonym. Więc znikam i już mnie tu nie ma. Ahoj i do zobaczenia!
po uszy zakochanym, uśmiać się z cudzego szaleństwa,
a zaraz potem - stać się przedmiotem własnej drwiny przez to, że sam się zakocha".
William Shakespeare: ,,Wiele hałasu o nic".
Tak mało potrzeba, aby się zakochać. Aby z przyjaźni rozkwitła miłość, jak piękny kwiat, cieszący oczy i serce. Ale żeby rozkwitł na dobre, potrzeba czasu, wrażliwości, no i dobrych chęci - a tego nam z pewnością nie brakuje. Choć Ty jesteś tak bardzo zajęty na co dzień, tak bardzo zapracowany; myślę, że dlatego znikasz na całe dnie. Ale sobota i niedziela zawsze należą do nas. To niezaprzeczalny fakt. Ja mam tego czasu znacznie więcej i co za tym idzie, wiele czasu na rozmyślanie i na snucie planów na przyszłość. A plan jest taki, aby zaprzyjaźnić się z Tobą, czerpać z tego radość i siłę. Bo tego, że to przyjaźń jestem nieodwołalnie pewna. Tak wiele szczęścia przyszło do mnie wraz z Tobą, że nie może pomieścić się w sercu, dlatego znajduje odzwierciedlenie w słowach, które tu za chwilę padną. Tak, kocham mojego przyjaciela całkowicie i szczerze, bo serce nigdy się nie myli, ono już wie, jak jesteś dla mnie ważny. I choć miałam niczego nie planować, to nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że z Twojej strony to też coś więcej, niż tylko przelotna znajomość. Tak. I to z pewnością trwałe uczucie z mojej strony, w którym upatruję dla siebie azylu i bezpiecznej przystani dla rozkwitających uczuć. Może zamieszkają w naszym ogrodzie, pełnym dobrych słów i tej wrażliwości w wyrażaniu myśli i uczuć. Tą wrażliwością darzymy siebie i przyrodę. Ona jest tak piękna jak Ty, kiedy się uśmiechasz. Lubię te nasze wspólne wycieczki do lasu, dokąd mnie zabierasz swoimi pięknymi zdjęciami. Tylko wtedy możemy być razem. Ja też kocham przyrodę i las. No i chyba pomału przyzwyczajam się do tej zażyłości, jaka niezauważalnie, delikatnie nas połączyła. Tylko to może zrozumieć ten, kto jest samotny i tak bardzo rozmarzony. No i chyba zakochany, w przyrodzie na pewno tak. Dlatego tak bardzo mi Cię brak...
Twoja miłość jak ciepły deszcz
A po deszczu, jak to po deszczu, wschodzi dla nas słońce. Niech ogrzewa nas zawsze i wszędzie, dokądkolwiek się udamy. Czy to nad staw, czy to na łąkę. Najważniejsze, że zastanie nas razem, w blasku wzajemnej przyjaźni. To ją czuje moje serce. No i odeszłam od mojej zasady, bo musiałam, po prostu musiałam podzielić się z Tobą moją ukochaną piosenką. Niezmiennie i od lat, jednak teraz nabiera ona zupełnie nowego, niecodziennego charakteru. Tak można się zatracić tylko raz. A potem znów, i znów... tak pięknie trwać, bo trwać w przyjaźni. Nasza przyjaźń... teraz to wiem, ma kolor karminowej róży. A to, jak wiadomo, kolor miłości?. Tak, to niezaprzeczalny fakt. I niech tak już zostanie. Bo nic nie ugasi ognia prawdziwej miłości. Nic. I to za nią zawsze tęskniłam i to jej szukałam od lat.
A takie róże nie biorą się znikąd i nie rosną ot tak. Tylko z prawdziwej troski i uczucia wzrastają, aby cieszyć oczy i serce.
Lubię wsłuchiwać się w odgłosy nocy za oknem i w ciszę o poranku. Lubię leżeć i rozmyślać. I choć wiem, że z Twojej strony to nie miłość, to nie kochaj mnie proszę tak dalej.
A teraz zaśnij już.
Idzie szept przez pola, idzie szept
Zasnął już w topolach wiatru śpiew
Lecz nim otuli Cię snu miękki płaszcz
To pomyśleć chciej o mnie choć jeden raz
Jak ja lubię Twoje zdjęcia. Kiedy je oglądam, to chciałabym ,,za śladem Twoich stóp, podążyć sercem znów". I tak iść i iść przed siebie bez końca, zatopiona w myślach i spojrzeniach słońca...
Dziś z pewnością zasnę głębokim snem.
Lubię Cię, a Ty lubisz mnie - to wiem.
Napisałeś, że jestem dla Ciebie za dobra, ale ja tylko za dobroć odpowiadam dobrem. Aby poszerzyć zasób dobra we Wszechświecie i w naszym małym świecie.
I kiedy ,,uśmiechasz się" tak do mnie, i kiedy życzysz mi miłego dnia - dołączając do tego zdjęcie specjalnie dla mnie - to ja wiem, że wszystko będzie dobrze, że nic nie zakłóci naszego spokoju. Ja tak lubię przyrodę, jak Ty. I pewnie nigdy nie zagubię tego szczęścia, które dziś maluje się na mojej twarzy. Bo, jak wiadomo, uśmiech jest najlepszym kosmetykiem upiększającym który sprawia, że łagodnieją nam rysy twarzy. A wiewiórka jest piękna, tak jak i widok słonka nieśmiało wyglądającego zza drzew, a już rozświetlającego całą polanę - to wszystko mam od Ciebie, że nawet teraz zastanawiam się i nie wiem, czym sobie na to wszystko zasłużyłam. Może właśnie tym uśmiechem? Pewnie tak... i tą dobrocią, którą mam dla Ciebie.
I znowu mnie miło zaskoczyłeś. Takie ciepło bije od Twoich zdjęć i słów, które padły. Ja tak na nie czekałam. I teraz - kiedy patrzę na tą polanę skąpaną we wczesnym słonku i te polne, przydrożne kwiaty - to zachwycam się i tym zachwytom nie ma końca. I ja to doceniam, że wybrałeś właśnie mnie jako uczestnika swojego niesłychanego spektaklu - bo oto przyszło do nas szczęście. A Ty, Z., jesteś niewątpliwie prawdziwym Czarodziejem, skoro tak szybko udało Ci się poruszyć moje serce. Cóż mogę Ci dać w zamian? Może tą moją radość i zachwyt otaczającym światem? Albo swój uśmiech? On zawsze ogrzewa serce; więc tak jak Ty moje, to ja choć trochę ogrzeję Twoje? Bardzo bym tego chciała. I tak bardzo się boję tego, że kiedyś to się skończy. Może niepotrzebnie, wszak Ty jesteś... właśnie, jaki? Wnioskuję, że bardzo dobry, nie tylko dla mnie. A może dla mnie przede wszystkim? Bardzo, tak bardzo chcę w to wierzyć.
I myślę, że to dobrze, że powiedziałam Ci o tym, Czarodzieju, jak bardzo ujęły mnie Twoje krajobrazy, bo trzeba mówić sobie miłe rzeczy i to, co się czuje, a to są same dobre uczucia. Zaczarowałeś mnie i cały mój świat i.... po raz pierwszy nazwałeś kochaną Madzią, a to do końca uleczyło moje serce, napełniło go ufnością i spokojem. Bo zaufałam Tobie i to za Tobą podążam dziś uważnym wzrokiem, a jest niedziela. Słoneczna - nie inaczej, w końcu mamy pełnię lata, a to lato niewątpliwie zapisze się w mojej pamięci jako zaczarowane, mocą Twoich słów i zdjęć przede wszystkim; one grają tu główną rolę, i przyroda oczywiście; ona nas trwale połączyła. A jak wiadomo, przyroda ma magiczną moc. Ty jeden umiesz ją uchwycić i zatrzymać, jak radosny promyk słońca, który z taką szczodrością wlałeś do mojego serca. Ono dziś bije dla Ciebie, a bije i to w zdecydowanie przyspieszonym tempie. Może to już miłość? Ale na razie mówię o tym szeptem i tylko tu, wszak nie jestem otwartą księgą, więc cicho sza.
A ja? Wpuszczę Cię kiedyś do mojego świata
na jedną krótką chwilę... Abyś zobaczył
ile w nim dobra i miłości ile.
A teraz mówię już dobranoc znów,
utul moją samotność do snu...
Samotność? Nie, nie samotność.
Wszak nie jesteśmy tu sami -
Ty jesteś ze mną, a ja z Tobą,
wszystkimi ciepłymi myślami.
I kiedy mówisz, że mnie uwielbiasz, że piszesz ,,tu" tylko do mnie, i że jestem piękna, to nie potrzeba mi już nic więcej, i rozpływam się w zachwycie - bo czyż można usłyszeć coś równie pięknego? Otóż... nie. I tylko na to tak bardzo czekałam, tego pragnęłam skrycie. Dziś... wiem to, kocham Cię nad życie.
Czasem lepiej jest milczeć, by zostać wysłuchanym. Czasem dobrze jest zniknąć, by zostać zauważonym. Więc znikam i już mnie tu nie ma. Ahoj i do zobaczenia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)