wtorek, 30 czerwca 2020

Latem

Tegoroczne lato jest tak gorące, że nawet ja - zwolenniczka wysokich temperatur - zaczynam pomału mieć tego serdecznie dość. Najchętniej zostałabym w domu, ale tak się nie da, ponieważ to trzeba wyjść do sklepu, to na pocztę, a teraz jeszcze czeka mnie wizyta w przychodni i aptece. Moja pani doktor przyjmuje telefonicznie i tu nic się nie zmienia. Kończą się leki, ale czy jeszcze ich potrzebuję? Przynajmniej w takiej ilości? Nie sądzę. Śpię dobrze, głębokim snem i nie wybudzam się w nocy. Jestem aktywna w dzień. I myślę pozytywnie. Myślę także o Tobie. Jutro wyruszasz na ambonę i stamtąd będziesz podpatrywał przyrodę. Tak bardzo lubię wiedzieć, co u Ciebie. A Ty zaspokajasz moją ciekawość. Doceniam to bardzo. Bo kocham niezmiennie, a to uczucie dodaje mi sił. Nadchodzi letni wieczór. Powietrze zamarło, jakby oczekując czegoś niezwykłego. Może kropel deszczu? Podobno ma padać, oby w nocy. Bo w dzień, niekoniecznie. Mam na sobie rozkloszowaną sukienkę. Znajomy trzmiel przyfrunął do lawendy i zaczął swój taniec. Słońce odbija się w oknie przeciwległego bloku. Nadciąga zmierzch. Lubię tę porę dnia, tak samo jak magiczny świt, który polubiłam od całkiem niedawna. Odkryłam, że wbrew pozorom budząc się wcześniej, w ciągu dnia jestem bardziej wypoczęta. I mam więcej czasu na pisanie, na spacery i na lekturę książek z biblioteki, do której uczęszczam regularnie. To wszystko mnie odpręża. A jeszcze bardziej rozmowa z Tobą i wszystkie te cudowne zdjęcia, które mi ślesz w dobroci swego serca. A ja, mam dla Ciebie tylko te słowa. A na potwierdzenie swoich słów mam dla Ciebie jeszcze swój uśmiech - wierz mi, że się do Ciebie i tylko do Ciebie uśmiecham. Jest spokojnie i jest po prostu dobrze, bo my cenimy sobie ten spokój ducha, łagodny stan, w który mnie wprawiłeś swoją troską. Dobrze Zenku, że dzielisz się ze mną swoim dniem, że masz dla mnie tyle czasu, ile możesz mi poświęcić. A ja myślę o Tobie również wtedy, gdy jesteś bardzo zajęty. Bo oczami mojej wyobraźni widzę Cię wtedy na łące, albo w lesie. Tam, gdzie echo się wesoło niesie i dokąd wyruszasz na swe wyprawy. Bez względu na pogodę. Ale przecież na ambonie jest cień i stamtąd - domyślam się - rozpościera się widok na całą okolicę. A Twoje uważne oczy fotografa przesieją to co ważne, od mniej istotnego. Ocenią, co warto uwiecznić. Aby później podzielić się tym z innymi. Tak wiele jest oczu osób, które to cenią, a ja jestem jedną z nich. Ty jednak zauważysz i mnie, gdy do Ciebie piszę, gdy opisuję Twój świat. Nie mam takiego daru co Ty, jednak widzę piękno. Piękno jest prawdą, a prawda pięknem i ono potrafi się obronić. Bo zawsze warto patrzeć głębiej i szerzej, aby w każdej rzeczy ujrzeć cały Wszechświat. Warto pisać. Bo ,,kto nie żyje nigdy tu i teraz, ten nie żyje nigdy. Co wybierasz?". Myślę, że to, co ja.

piątek, 26 czerwca 2020

Troszeczkę deszczu, troszeczkę słońca

Trochę na przekór deszczowej pogodzie za oknem, ja zamieszczam tu słoneczne zdjęcie. Dzisiaj deszcz mnie zaskoczył, kiedy robiłam zakupy w pobliskim sklepie. A wszystko na to wskazywało... W rezultacie przeczekałam pod daszkiem dobre pół godziny, grzmiało, błyskało, a ulicami i chodnikami płynął deszcz, strugi deszczu. Przemokłam, przebiegając przez ulicę, bo postanowiłam pójść jeszcze do sklepu drugiego. A wszystko w najlepszym towarzystwie mojej mamy. Tak więc miałyśmy dzisiaj popołudnie z przygodami. Zanim przebrnęłyśmy przez gąszcz zakupów, deszcz ustał. I tak to się przedstawia. Czasem nawet zmoknąć jest miło, gdy mamy u boku miłego towarzysza. Mama jest moją najlepszą przyjaciółką, jak zawsze niezawodną. Tak jak Maja. Jestem ciekawa Zenku, czy Tobie zdarzają się takie przypadki. Ja dawno już nie zmokłam w deszczu. To tak jak kiedyś pisałam o zakochaniu, że człowiek idzie i idzie, i dopiero po pewnym czasie orientuje się, że przemókł do głębi... To takie trafne określenie. Ja tak moknę już od jakiegoś czasu. Chyba wiesz, dlaczego. Dobrze mi pod Twoimi troskliwymi skrzydłami. Pod troskliwym spojrzeniem. Na samo wspomnienie o Tobie uśmiecha mi się buzia. Mama patrzy na mnie podejrzliwie, ale już wie, dlaczego. Uwięziłeś mnie w tym uśmiechu. A jednocześnie czuję się tak wolna, tak wolna jak ptak. To chyba dobry znak. Wszystkie znaki wskazują na to, że wreszcie odnalazłam bezpieczną przystań, drugi dom. Dla budzących się uczuć bezpieczny schron. ,,Najpierw byłeś schronieniem przed burzą, chłodnym deszczem w upalny dzień. Później przemówiłeś, a ja w odpowiedzi na Twoje ciche wołanie, ugościłam Cię w moim sercu, nazywając Przyjacielem. Budziłam się u Ciebie o świcie i u Ciebie pisałam, a później razem przez Twe okna kradliśmy gwiazdy od Pani Nocy - złościła się, pamiętasz? Dałeś mi tak wiele, tak wiele ciepła, tak wiele radości, a ja nadal nie wiem, co ofiarować Ci w zamian. Niewidzialnie tylko przywiązuję swoje serce do Twoich fundamentów i obiecuję daleko nie odchodzić i zawsze wracać". Tak pięknie o rodzinnym domu pisała Daria, a ja się pod tym podpisuję, bo czuję dokładnie to samo. Pasja jest jak Przyjaciel, do którego zawsze uciekałam, ale tylko na chwilę, bo zawsze wracałam, do miejsca, gdzie jest mój dom i moje serce. Cóż można chcieć więcej? Dom to moje miejsce. Tu zawsze gości słońce, zagląda do okien, kiedy się budzę i roztacza cudowny zmierzch. A Ty, przychodzisz i zapalasz krok po kroku wszystkie gasnące gwiazdy, jak najprawdziwszy przyjaciel, którego nigdy nie miałam. Masz więc swoje zasługi i swój wkład w moje szczęście. Dziękuję za te drobne gesty dobroci, one znaczą dla mnie tak wiele... tak wiele. Jesteś dla mnie jak promyk słońca po burzy, jak muśnięcie wiatru w upalny dzień. Jak gorący piasek pod błękitnym niebem. Otaczasz mnie z wszech stron, jak morze. I dobrze mi z tym. Niezwykle pięknie. I bezpiecznie. To mój świat, znasz go już na wskroś. I znasz mnie... Wiesz, że potrafię kochać, jeśli się naprawdę postaram. I czasami bywam szczęśliwa. Tak więc było tu dzisiaj troszeczkę deszczu, ale nie zabrakło też odrobiny słońca, tego uroczego gestu dobroci. To nią warto się zawsze kierować.


Ale spójrz jakie piękne jest życie
Zaskakuje Cię kiedy najmniej się tego spodziewasz

poniedziałek, 22 czerwca 2020

Czas

Czasem zarzucam sobie, że trwonię swój czas, że te wszystkie chwilki mogłabym spędzić inaczej, pisanie przekuć w sukces. Kiedyś brałam udział w konkursach, teraz piszę tylko dla Ciebie i dla siebie. Jednak ja mam takie wrażenie, że robię coś ważnego, co prawda nie przynosi mi to korzyści materialnych, ale o ileż bardziej satysfakcję, tak - satysfakcję z dobrze wykonanego zadania. Czy ona nie jest ważna? Otóż dla mnie jest. Mam ochotę tu zawsze wracać i zapisywać ulotne chwilki, czerpać z życia ile się da, na swoją miarę. Tak niewiele mi trzeba do szczęścia. I zawsze myślę sobie, jak ulepszyć, co poprawić, aby było idealnie, najczęściej jednak daję się ponieść sercu i niezawodnej intuicji. To one mnie prowadzą. Może komuś to co piszę w jakiś sposób pomoże, tego nie wiem, bo niewiele osób tu zagląda. Mnie wystarczy tylko Twoja obecność. Nie oczekuję nagród, bo nagrodą jest tak naprawdę jeden, jedyny uśmiech. Tak bardzo lubię sprawiać innym radość. Tak się cieszę, kiedy ktoś mnie wysłucha, zrozumie, coś podpowie. Aby było lepiej. Ja już to czuję. Zmieniłam się na przestrzeni lat, znów jestem radosna. Masz w tym Zenku swój wkład. Naprawdę. Wiele dla mnie znaczy to, że jesteś, że mnie wspierasz, że masz dla mnie dobre słowo. Choć nie piszemy sobie wszystkiego otwarcie to ja myślę sobie, że na wszystko przyjdzie swój czas. Tak, czas jest tu najlepszym słowem. Mówi się często, że czas zrobi swoje, to prawda. Z czasem zrozumiałam, że wszystko, co powinnam zrobić zaczyna się we mnie. Ta zmiana. Że jedyne co muszę zmienić, to zwalczyć w sobie ten upór i strach przed angażowaniem się w coś nowego - tak kiedyś przeczytałam. I tak chyba jest. Pragnę przytulenia, a tak nieczęsto to robię. Pora to zmienić. Pragnę usłyszeć, że jestem kochana, a sama nieczęsto to mówię. Tak jest i tak było, a jak będzie? Tego nie wiem... Może niektóre rzeczy się po prostu wie i nie trzeba o tym mówić, ale i nie zaszkodzi powiedzieć. Wykonam więc ten krok naprzód i uśmiechnę się do mamy, do siostry, do brata. To nic trudnego i nic nie kosztuje, a tak wiele może, morze dobrego. Pora zapoczątkować łańcuch radosnych wydarzeń w moim życiu, bo uśmiech wywołuje uśmiech, a radość rodzi radość i tak krok po kroku kiełkuje szczęście. Dla mnie zawsze będzie miało ono Twoje imię...

sobota, 20 czerwca 2020

Już lato

Już lato przybyło
i wszystko jest nowe
wrażenia, marzenia, tęsknoty.

I kiedy przybyło
to ja myślę sobie,
co potem?

Czy jeszcze udźwignę
woń tego jaśminu
i złożę w Twe ręce?

I myślę wciąż sobie
czy mogłabym z siebie
dać więcej?

A może wystarczy
ta mała już chwilka,
nim Cię przytulę do serca.

Wszak mogłam powiedzieć,
że kocham goręcej - 
i cóż można chcieć...

cóż więcej?
Znaki zapytania,
one wciąż się mnożą.

I ja, niepewna tak siebie.
Czy jeszcze Cię spotkam
pod tamtym jaśminem?

Tego nie wiem...

***

Jak cudownie jest żyć,
kochać, marzyć i śnić...
I choć upał leje się z nieba,
ja myślę sobie, że tak trzeba.
Doceńmy więc chwile ze słońcem,
to lato jest takie gorące.

***

Już jest po burzy. Powietrze się ochłodziło, a w sercu zapanował spokój. Dziś otula mnie tylko cisza, ona jest wszechobecna, bo jestem tu sama. Może wkrótce do mnie dołączysz, a może dopiero wraz z nastaniem wieczoru. Bo kiedy jest tu tak cicho, to ja myślę sobie, że jest po prostu dobrze.

Jestem sama, ale to nie oznacza, że jestem samotna. Nie. Ja czuję się doceniona i zrozumiana, choć nieraz to trudne. Jednak udało mi się stworzyć atmosferę względnego spokoju i życzliwości dla samej siebie - to ważne.

I kiedy tak życzliwie na siebie spojrzałam, a było to rankiem i po burzy, to pomyślałam sobie, że podoba mi się ta uśmiechnięta buzia. Bo cieszę się na nadejście lata, wtedy ustępują wszystkie trudności i dolegliwości. Wtedy jest mi ciepło. Na sercu i na duszy.

Jeszcze wprawdzie nie zasypiam spokojnie, a w ciągu dnia mam zwyczaj zasypiać z książką, to już jest lepiej, bo mam w sobie wolę walki o lepsze jutro. Nie wyobrażam sobie tego jutra bez Ciebie. 

I zamieściłam dzisiaj zdjęcie chabrów w kłosach, jest mi ono tak bliskie, bo ja też nieraz czuję się inna, zagubiona... Ale w mig się odnajduję, kiedy zaczynam pisać, wówczas spływa ze mnie cały stres dnia codziennego.

Mam znów ochotę, aby skierować swe kroki na moją łąkę. Tam czuję się jak u siebie, to mój drugi dom. Przyroda łagodzi wszystkie troski. Mam je też i ja. Ale kiedy otula mnie względny spokój i życzliwość, wtedy rozwijam skrzydła. Aby być jednocześnie jak najdalej i jak najbliżej stąd.

Moja rodzina, ona tak mi pomaga przezwyciężyć słabości. (Ale czy nieśmiałość jest słabością?). Chcę więc czasem uciec, ale jak najbliżej, aby mieć Was wszystkich w zasięgu wzroku. Dziękuję, że jesteście. Tak po prostu. 

Przytul mnie tylko mocno, nim polecimy razem do słońca. A później wraz z deszczem powrócimy na ziemię. Miłość skraca dystans między nami, jesteś mi tak bliski. I stwarzasz mi swoimi słowami, gestami, cudowny świat, bez wad - ale czy to w ogóle możliwe?

Trwam więc cicho w światłocieniu, w niewielkim oddaleniu, ale to tylko pozory za którymi kryje się wrażliwa dusza. Tak, wrażliwości mam pod dostatkiem, że mogłabym nią obdarować niejedno istnienie. Chcesz ją ode mnie? A w zamian daj mi część swojej siły, abym mogła iść dalej. Chodź ze mną. 

poniedziałek, 15 czerwca 2020

Lato tuż tuż

K.I.Gałczyński

Lato w lesie. Ciemność zielona w świerkach
Szałwia. Zajęczy szczaw.
Niebo obłoki zdejmuje. Ptak zerka.
Trzmiele brzęczą wśród traw.

Motyle żółte i białe, jak latające listy.
Cisza i światło
A tam dalej i dalej, za tym pagórkiem piaszczystym,
też jest lato.

*
Spędziłam ten dzień w domu, co nie znaczy, że nie był on owocny, był i zaowocował nowym wierszem, napiszę Ci o nim później, już nie mogę się doczekać. Ściśle jest on związany z latem. Póki co przedstawiam Ci mój ulubiony wiersz o lecie, które przecież tuż tuż. I wróciły do łask dawne wspomnienia, lata u babci i dziadka - kiedy to już było, te obrazy żyją we mnie swoim życiem na dobre, się tam zadomowiły, chyba już na zawsze. Smak poziomek i malin, kruchość i słodycz domowego ciasta, pomidory wprost z grządki, i obłędny aromat kwiatów z ogródka. To był beztroski czas, pełen przyjaźni zawieranych nie na całe życie, lecz jak się okazuje na chwilę.

Teraz Ty jesteś mi bliski, choć poznałam Cię tak późno, żałuję, że nie wcześniej, ale tak widocznie miało być, że to był ten odpowiedni dla nas moment. Ten czas wspólny z Tobą napełnił mnie nieskrywaną radością i, tak, spokojem. Wydawać by się mogło, że już jestem najspokojniejsza, że już nie można więcej. Otóż można i ja jestem tego najlepszym przykładem. Nauczyłeś mnie tego spokoju i cierpliwości. Bo im dłużej na coś czekamy, tym bardziej doceniamy powierzony nam dar. Jesteś moją przyszłością, a ja nie oglądam się już wstecz, lecz żyję dniem dzisiejszym.

I chyba o to w tym wszystkim chodzi, aby w przyjaźni dawać coś z siebie i otrzymywać w dwójnasób. Aby uczyć się nawzajem miłości i szacunku, i razem poznawać świat. Aby ze swoich oczu wyczytać fascynację i zaciekawienie. Aby być razem zawsze i wszędzie. A Ty dałeś mi tak wiele miłości, dokładnie tyle, ile mogłam udźwignąć. I kiedy widzę te kojące krajobrazy to zwyczajnie odpoczywam i przenoszę się do zaczarowanej krainy, wyjętej jak ze snu. Tak, dzisiaj zasnę spokojna i spełniona, wszak udało mi się napisać pewien wiersz, o nas, który na razie jest w fazie szkicu. Ale niech taki już pozostanie. Nie chcę niczego zmieniać. Jest idealny.

Dobranoc Zenku, moja nadziejo na lepsze jutro. Wszak jutro też jest dzień i to bardzo optymistyczna wiadomość. Puka sen, srebrny sen do mych drzwi. A w moich snach - tylko Ty.

Tak zapomnieć o upływającym czasie mogę tylko tu.
Wrócę tu znów. Po krótkich wakacjach. Do lata.

niedziela, 14 czerwca 2020

Zawsze

Zawsze, kiedy widzę Twoją wiadomość - i choć widzę ją co dzień - to tak bardzo mnie to porusza. Bo wraz z Twoimi słowami przesyłasz mi ogromną dawkę szczęścia i ciepła. Tak pisać możesz tylko Ty, mój Zenku. Wiem, że masz wiele obowiązków i choć nieraz jesteś zmęczony, to Ty zawsze, zawsze znajdziesz dla mnie czas. To świadczy o Twojej wielkości, a jednocześnie skromności - żadnego słowa nie pozostawisz samemu sobie, odpisujesz mi, i opisujesz pięknie swój świat, jak wiele w nim słońca i wspomnianego ciepła - tego od zawsze szukałam - i kogoś, kto byłby dla mnie bratnią duszą, i pojawiłeś się Ty. A wraz z Tobą światło, ono zawsze nam towarzyszy w naszej wędrówce na ,,szczyt góry". A historia tej podróży jest taka:

,,Żyjmy tak, jakbyśmy wspinali się na górę. Od czasu do czasu rzućmy okiem na szczyt, by nie zapomnieć o celu wspinaczki. Nie zapomnijmy jednak, że z każdego miejsca roztaczają się wspaniałe widoki. Idźmy powoli, ale pewnie, cieszmy się każdą chwilą. A widok ze szczytu niech będzie dla nas kulminacją i nagrodą".

Ważne, by w tej podróży mieć dobrego przewodnika, a ja wiem, że z Tobą się nie zgubię. Pokazałeś mi już tyle swoich pięknych miejsc, że niektóre rozpoznaję od razu, jednak zawsze jest to dla mnie zaskoczeniem, że dane miejsce można pokazać tak różnorodnie, nie w jednaki sposób. Podejrzewam, że to światło jest ważne i uważne oko znakomitego fotografa. Wiesz, ja często goszczę na Twoim profilu i na Twojej autorskiej stronie i zawsze odkrywam coś nowego, czego wcześniej nie widziałam. Z takich ,,wypraw" zawsze wracam pełna nadziei i tego dobrego spokoju, który zawsze na mnie spływa, a ja się w nim zanurzam, jak pośród błękitu i zieleni. Mogłabym rzec, że palcami dotykam nieba, aby znaleźć się nagle na odludnej łące, na której wkrótce rozbrzmiewać będą dziesiątki głosów. Przyroda nas codziennie zaskakuje, nigdy nie wiemy, co danego dnia nas spotka. I z takich małych chwilek właśnie składa się szczęście. 

Dziękuję Ci więc za szczęście i za to, że po prostu jesteś ze mną na tej łące i w tym odludnym, zimnym lesie. Ja też w niego wierzę i, wierzę w Ciebie, zawsze jest ta wyjątkowa chwila, aby powiedzieć sobie, gestem czy słowem, jak ważni jesteśmy dla siebie nawzajem. A więc ja Ci za to wszystko dziękuję. I choć padły już te ważne słowa, to ja je jeszcze powtórzę, aby wzmocnić swój przekaz, że Cię kocham, tak samo, a może i więcej niż pierwszego dnia. Bo każdy dzień z Tobą jest cudowny i piękny, tak osobliwy. A las to nasz drugi dom, tu zawsze znajdziemy swoje miejsce, które zaprasza nas i ciepłem, i ochłodą. Las nas woła i wygania z domu, aby poczuć to pozytywne zmęczenie po dobrze spędzonym dniu, bo dopiero gdy człowiek się porządnie zmęczy to wie, że żyje.

Ja mam dzisiaj na sobie uśmiech i sukienkę jak wieczorne niebo. Może jutro znowu się spotkamy, a ja chcę ładnie wyglądać dla Ciebie. Wiesz, ja zawsze noszę przy sobie szminkę i różowe okulary, by radośniej spoglądać na świat. A teraz ciszę przerwał śpiew ptaka, może to jakiś znak? Dobrych snów, w płaszczu chmur niebo śpi, ale ja jeszcze długo nie zasnę, choć jestem senna, ale to przez leki, które wieczorem biorę. I lubię tę porę dnia, magiczny świt i zmierzch, zmierzch i świt, są jednakowo piękne. Ale Ty już to wiesz, bo podobnie jak ja odczuwasz świat. Ja to wiedziałam, nim się odezwałeś i zaczarowałeś moje serce. Masz Zenku nade mną tajemniczą moc, że nie mogę oderwać wzroku, że mnie prowadzisz, a ja czuję się bezpieczna i tak spokojna, jak nigdy. Jakby spłynęła na mnie cała magia gwiazd. Z Tobą nawet one świecą za dnia. 

,,Prowadź mnie
Niech cały świat mi raz zazdrości (...)

Nikt na mnie tak nie patrzył".

- Kasia Kowalska

To wszystko świadczy o tym Zenku, i wszystko mi mówi, że masz wielkie serce, i masz je także dla mnie... A kiedy się potknę, a potknę się na pewno, Ty mnie złapiesz i nigdy już nie będę sama.

czwartek, 11 czerwca 2020

Moc powodów do radości

Szczęście jest nadpobudliwe. Dziś jest tu, jutro gdzie indziej. Przysiądzie w jakimś miejscu, potem leci dalej. Trzeba je łapać na każdym kroku, łowić najmniejsze okruszki w każdej chwili życia. Żeby potem nie żałować. Kto raz się nauczy, jak szukać powodów do radości, potem widzi je wszędzie.

Witaj Zenku, mam nadzieję, że podoba Ci się nowy wygląd naszej strony. Niedługo bloger nas zaskoczy, oby pozytywnie, bo ma być tu już zupełnie inaczej, a jak? Tego nie wiem.

Żar leje się z nieba, a słonko całkiem śmiało zagląda do okien i przenika przez firankę. Dopijam herbatę i zaraz biorę się za obiad, u mnie dzisiaj placki ziemniaczane, które - choć pracochłonne - każda z nas lubi.

A wczoraj w lesie było odrobinę mrocznie, już trochę ciemno, tym niemniej pięknie. Jedno mnie urzekło, głos dziesiątek ptaków, które ukryte wysoko w koronach drzew się nawoływały. Cóż to był za koncert! Wróciłyśmy i, spadł ulewny deszcz i oczyścił, i odświeżył powietrze. A dzisiaj, znowu upał.

Pięknie jest o poranku, gdzie jeszcze wszystko jest niewiadomą: jak potoczy się ten dany nam dzień? Tego nie wiem, ale wiem jedno, że spędzimy go wspólnie, że przywołam Cię tu myślami. Dzień z Tobą jest lepszy, a ja na dzień dobry mam moc powodów do radości... Twoje zdjęcia, one mnie przytuliły. I tak jak napisałam, że pasja i zadowolenie idą ze sobą w parze, a bez nich każde szczęście jest wyłącznie chwilowe, to wszystko prawda. Pasja jest jak tęcza, jak promyk słońca po burzy, a lusterko dobrze wróży. W nim moja uśmiechnięta twarz, bo ja tak kocham ciepło i słońce...

Może znów zaskoczy nas burza, choć nic jeszcze tego nie zapowiada, ale jest pięknie. A ja? Cieszę się, że mogę oglądać Twoje piękne zdjęcia, wprost z puszczy i łąki - takie widoki napełniają mnie spokojem, kiedy widzę przeplatające się ze sobą błękit z zielenią, i do tego to światło, to słońce! Gratulują znakomitemu fotografowi, który umiał z taką dokładnością zatrzymać na zdjęciu to wszystko, w jednym czasie. Gratuluję Tobie Zenku i ślę gorące uściski, i przytulam serdecznie. Mam tylko te słowa, i mam nadzieję, że czujesz moje ciepło płynące z tak daleka, będące jednocześnie na wyciągnięcie dłoni; wystarczy kilka kliknięć w klawiaturę, a ja już jestem.

Może spotkamy się znów? A wówczas szeptem do mnie mów i ja szeptem odpowiem Tobie. Jak bardzo Cię kocham i marzę o rozmowie. Gesty też tak wiele mówią, i uśmiechy - one są jednoznaczne z tym, że dzień ten będzie dobry, że przyniesie odpoczynek i chwilę ochłody. Wiesz, ja nie pamiętam tak upalnego czerwca. Tak właściwie, to wszystko jest dla mnie nowe, bo nikt nie zwracał się do mnie z taką życzliwością, z taką troską i zrozumieniem, jak Ty. I tak mi ładnie napisałeś, że motyl i dolina są nasze, po prostu nasze, a ja od razu to poznałam. 


Codziennie jest, po burzy
lusterko dziwnie wróży... 
Co rano się wydłuża cień
codziennie mówisz sobie - zmień...
Ciągle masz za mało lat

a dla mnie jesteś jak kwiat...

Chwyć mnie mocno za rękę i pobiegnijmy tam, gdzie nikt nie znajdzie nas, gdzie tylko Ty i ja, i niczym nie zmącony czas, wspólny czas. W ciszy i o zmroku, odnajdzie nas spokój.

zapisane o 12:25

wtorek, 9 czerwca 2020

Stoję i patrzę...

Tak się złożyło, że jestem i patrzę.
Nade mną biały motyl trzepoce w powietrzu
skrzydełkami, co tylko do niego należą
i przelatuje mi przez ręce cień,
nie inny, nie czyjkolwiek, tylko jego własny.

Na taki widok zawsze opuszcza mnie pewność,
że to co ważne
ważniejsze jest od nieważnego.

-W.Szymborska

Lubię wiersze pani Wisławy Szymborskiej od zawsze, właściwie od szkoły podstawowej, gdzie nasza pani polonistka przeczytała po raz pierwszy jej wiersz. Nie był to ten powyżej, tylko inny, jednak ten urzekł mnie swoją prostotą. Tak naprawdę te proste słowa zawsze trafiają do mojego serca, bo pisać prosto, zrozumiale dla każdego też jest prawdziwą sztuką. Wspomniałam moją panią od polskiego nie bez powodu, bowiem ona zaszczepiła we mnie miłość do słowa pisanego. Pamiętam, z jaką uwagą słuchałam jej głosu, deklamującego wiersze - tak mówić nie każdy potrafi. I pamiętam wypracowania na najróżniejsze tematy, z taką dokładnością zbierane do tekturowej teczki, opatrzone zawsze sprawiedliwymi ocenami i cennymi uwagami. I chociaż nie zawsze była to piątka, a nawet wręcz zawsze ta czwórka, to ja doceniałam wszystko to, co pani W. dla mnie zrobiła w tak krótkim czasie kilku lat. To dzięki niej rozwijałam swoją pasję do pisania, i czasem było płytko, to jej słowa, a ja starałam się jak mogłam, aby było głęboko. Tak, to był niezapomniany czas, okraszony uśmiechami, już nigdy nie było tak jak dawniej, takiej satysfakcji płynącej z pisania. 

Po deszczu łąka przystroiła się najpiękniejszymi, malutkimi kropelkami lśniącymi bardziej niż najprawdziwszy diament. Świetliste kuleczki spłynęły z traw i zamigotały w słońcu, a białe rumianki stały wyprostowane jak strażnicy zaczarowanej krainy. Po nocy, rankiem jest tak pięknie. Taki widok mnie urzeka, kiedy stałam tam na tej łące, a słońce dosięgło także mnie i padało wprost na moją uśmiechniętą buzię. Byłeś tam ze mną, schowany w sercu, za życzliwością, za uśmiechami i spojrzeniami słońca. Aż chciałoby się pobiec bez butów przed siebie, ale przecież nie wypada, nie jestem już dzieckiem. Chociaż, dlaczego nie. Może kiedyś się odważę, jak wtedy, dawno temu na plaży, kiedy szłam po ciepłym piasku, a w oddali szumiał las, a fala biła o brzeg. ,,Żal mi tamtych nocy i dni", mogłabym rzec. Jednak ja niczego nie żałuję, nie warto. Po co tracić siły i cenny czas. Lepiej pójść do lasu, on zawsze czeka z otwartymi ramionami, więc nie ma się czego bać. Wszak nie znam innego bardziej przyjaznego i bezpiecznego miejsca na ziemi. Ty Zenku też to znasz.

Nauczyłam się tego od Ciebie, że po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój. Cisza i spokój to jest wszystko to, co warto w sercu mieć, obok przyjaźni do siebie i do świata. Wiesz, napisała do mnie po długim milczeniu Paulinka, moja serdeczna przyjaciółka od lat. Napisałam jej m.in. tak:

Obie musimy być silne, a to nietrudne, gdy patrzymy na przyrodę, która się odradza każdego roku na nowo. Kwitną urocze polne kwiaty całkiem nieopodal, a szczęście i zadowolenie są na wyciągnięcie dłoni.

Tak jej napisałam i chyba słusznie. Kiedy mamy radość w sercu, to niestraszna nam żadna depresja, w mig sobie z nią poradzimy siłą naszej miłości - do siebie, do przyrody. Kocham czerwiec, wkrótce lato, a ja tak lubię słońce. Po słonecznej stronie życia jest zdecydowanie lepiej, że nie pamięta się już żadnych smutków, bo aż do dna serce przepełnione jest optymizmem. Tak, i jeszcze satysfakcją płynącą ze słowa pisanego. Opowiedziałam też P. o Tobie, o moim odkryciu, bo cieszę się Zenku, że Cię mam i pragnę wykrzyczeć światu swoją radość. Tak u mnie ostatnio jest i dzielę się tym z Tobą, bo wiem, że mnie zrozumiesz i obejmiesz czule uśmiechem i łagodnym spojrzeniem. Takim od serca. 
Słonko opada za horyzont delikatnie, jutro też będzie dobry dzień, bo z Tobą.

Spójrz - gałęzie buków suszy wiatr,
Spójrz - kropelki deszczu spłynął z traw.
Kiedy Ty jesteś ze mną kwitną wszystkie kwiaty ziemi.

-Słowa Ireny Jarockiej brzmią cichutko w słuchawkach mp 3 .

Codziennie jest, po burzy
lusterko dziwnie wróży... 
Co rano się wydłuża cień
codziennie mówisz sobie - zmień...
Ciągle masz za mało lat
a dla mnie jesteś jak kwiat...

sobota, 6 czerwca 2020

Wieczór

Gdzie byłeś przez ten cały czas? - spytała. - Powiedz.
Daleko.
Prawda. Bardzo daleko.
Siedzieli w ciszy.
Wiesz, bałam się ciebie trochę. Z początku.
Naprawdę?
Tak.
Uśmiechnęła się.
Miałeś taką minę, jakby ci nikt nie był potrzebny do szczęścia - stwierdziła.
Właśnie tacy najbardziej potrzebują innych - odparł. -
Nie wdziałaś o tym?
Teraz wiem - przyznała gorzko. - Kiedy już jest za późno.
Na naukę nigdy nie jest za późno.
Pewnie masz rację - westchnęła. - Ale może być za późno, żeby to w życiu wykorzystać.

-S.Minot ,,Wieczór"

,,Jeżeli ktoś jest tak wyjątkowy, wiesz o tym prędzej, niż się spodziewasz. Poznajesz to instynktownie i masz pewność, że cokolwiek się stanie, już nigdy nie będzie nikogo takiego jak on" - N. Sparks.

Nie wierzyłam, kiedy mi powiedziałeś, że ładnie piszę, a jeszcze bardziej nie mogłam uwierzyć w to, że trochę się mnie bałeś na początku, może nie tyle mnie, ale tego, co piszę. Ale ja naprawdę od samego początku naszej wyjątkowej znajomości czułam, że to coś więcej, że połączy nas przyjaźń, silna więź. Tak, to ją poczułam, jakby słowa mogły przytulać. Tak przytuliłeś mnie do swego serca Zenku, że poczułam ożywczy podmuch świeżego powietrza. Że poczułam, czym jest szczęście i pragnęłam odtąd już zawsze być tak przytulana i kochana. U mnie wszystko dobrze się układa, a jeszcze bardziej cieszą mnie Twoje sukcesy, których jestem świadkiem. Bo kiedy stałam daleko, Ty uśmiechnąłeś się do mnie i zaprosiłeś do siebie, do swojego świata, a mnie on zawsze kojarzył się z ciepłem, takim płynącym prosto z serca. I tak od słowa do słowa, toczyła się nasza rozmowa. A wtedy ujrzałam Twój las, tak całkiem z bliska i zapragnęłam tam już pozostać na zawsze. Niesamowite było to przejście ze światła w mrok. Tak naprawdę urzekło mnie to światło płynące z jego wnętrza - to coś niesamowitego - pomyślałam. Że Ktoś, kto fotografuje sercem mógłby tego tylko dokonać i nie myliłam się. Jesteś nieskończenie dla mnie dobry, a ja za dobroć odpowiadam dobrem. To moje słowa, mam tylko to, co jest we mnie. Uratuje nas czas, bliskość i zaufanie - wiedziałam to na pewno. I nie myliłam się, z czasem jest coraz piękniej, bo płyniemy razem na ,,suchego przestwór oceanu, wśród fal powodzi", jak pisał A. Mickiewicz. Te fale to trawy kłaniające się nam, pod błękitnym niebem. Dziękuję, że zabrałeś mnie w tą niesamowitą podróż pełną uśmiechów i niespodzianek, spojrzeń słońca. I chciałabym, aby ta podróż nie miała kresu, końca. Dostrzegłeś mnie, moje słowa, a ja poczułam się doceniona. Jak to możliwe - pomyślałam - że polubiłeś właśnie mnie. I poczułam się zrozumiana i wyróżniona, właściwie to nadal tak się czuję. Jakbym po raz pierwszy w życiu była w centrum wydarzeń, nie na ich obrzeżach. To wspaniałe uczucie, uwierz mi... I za te doznania Ci dziękuję, wszak towarzyszy nam prawdziwa sztuka, sztuka przez duże S. A sztukę się czuje, nie może być inaczej, i czuje się jej wyjątkowość. Jesteś wyjątkowy Zenku, a nasze światy łagodnie się przenikają. Razem jest piękniej, nawet o zmroku, gdy mówisz mi już ,,dobranoc". Dobranoc piękny dniu, witaj reszto mojego życia... Wszak: ,,musisz chcieć spędzić resztę życia przede wszystkim ze sobą" - jak pisała Rupi Kaur. I chociaż to wiem, to bez Ciebie to wszystko nie miałoby żadnego, najmniejszego sensu, więc zawsze bądź. Bez Ciebie moje wątłe skrzydła nie wiedziałyby, jak latać, jak wzbić się wysoko, bo z wysoka widać wszystko lepiej, dokładniej. Dziś nie chcę Cię stracić z oczu, bo to Twoje spojrzenia dodają mi sił i niech tak już pozostanie. Może musi istnieć ciemność, aby zaistniało światło. Bo nawet po najciemniejszej nocy nastaje dzień i to jest takie piękne, i to jest budujące. Nasze serca nie śpią...

Po prostu bądź

Znalazłam Cię na końcu świata i ten koniec świata stał się mi tak bliski. Tak nieskończenie piękny, doskonały w swej prostocie. Bo las to nie tylko drzewa, to cisza która woła i śpiewa. I wyciąga ramiona, i kocha nas, bo my kochamy las.

czwartek, 4 czerwca 2020

,,Żyję Tobą"

Zaległa cisza, w tej ciszy słychać było szept.
Nie widziałem twarzy, ale głos wiedział czego chcę.
Otworzyły się drzwi, dla mnie spełnienie marzeń,
Moment, o który modliłem się nieustannie.
Wreszcie mogłem być spokojny, że Cię nie zawiodę.
Zrobiłem to dla Ciebie, uwierz, będzie dobrze.
Jutro wstaje nowy dzień, słońce rano Cię przywita,
Zbudzisz się śpiąca, słaba, ale będziesz żyła.
Na stoliku znajdziesz list, zaklejoną kopertę.
Może wstrząśnie Cię to, ale ta wiadomość jest ode mnie.
Otwórz spokojnie, proszę nie bądź zła,
Moje serce bije w Tobie, pragnąłem Ci je dać.
Chciałem tyle razy to powiedzieć, ale nie zdążyłem.
Mam nadzieję, że mnie kochasz i będziesz o mnie myśleć.
Chociaż chciałbym, abyś zaczęła na nowo,
Bo ja już nie wrócę, ale będę obok.


-Dj Decibel

Ile bym dała, aby znaleźć się tam, gdzie Ty; by oddychać tym samym, leśnym powietrzem i wsłuchiwać się w ciszę, poprzedzającą śpiew ptaków, nim odezwie się jeden, a drugi z daleka mu odpowie. I choć wiem, że to niemożliwe, nierealne, tak bardzo nierzeczywiste, to ja choć przez chwilę mogę być z Tobą, karmiąc się Twoją opowieścią. I chciałabym, abyś wiedział, że doceniam wszystko to, co robisz dla mnie każdego dnia. Wydawać by się mogło, że świt to nasza pora dnia, choć ja budzę się trochę później. Ale widząc Twój świt na łące, tak bardzo jest mi bliski. Kiedyś i ja wyruszałam na dalekie wyprawy, teraz widząc Twoje na zdjęciach przypomina mi się wszystko. Bo kto mógłby pójść tam ze mną? 

Dobrze, że jesteś Zenku, tak bardzo doskonały jesteś Ty i Twój świat, do którego mnie zapraszasz - dziękuję, tak wiele naraz w sercu czuję. Przede wszystkim wdzięczność, że jesteś, że piszesz do mnie, a to jest równoznaczne z tym, że Ty też myślisz o mnie, że się o mnie troszczysz, że po każdym dniu zapalasz w moim sercu tą zapomnianą już latarnię, rozświetlającą mi mroki samotności. Ja już nie czuję się taka sama, odkąd mam Ciebie, a wraz ze światłem pojawia się nadzieja, że jutro też będzie piękny dzień. I wróciły nasze długie rozmowy, i wrócił uśmiech.

,,Jeśli będziesz przychodził przykładowo o czwartej, zacznę być szczęśliwy już o trzeciej" - Antoine de Saint-Exupery.

Dokładnie tak jest. 

poniedziałek, 1 czerwca 2020

Czerwiec

Aż się wierzyć nie chce, że już przyszedł czerwiec, a wraz z nim coś nieuchwytnego w powietrzu, coś jakby szczęście. Tak, szczęścia ostatnio mi nie brakuje i mam wrażenie, że ten czerwiec będzie zupełnie inny niż wszystkie. Bo wszystko wokół jest takie piękne: wysokie trawy kłaniające się podmuchom lekkiego wietrzyku, unoszące się nad nimi motyle i wplecione w łany kłosów rumianki i wyniosłe niebieskie farbowniki. I tylko gdzieniegdzie na tej fal powodzi unoszą się samotne maki i chabry - moje ulubione polne kwiatki. I przychodzi mi na myśl cytat: ,,Najwyższe piękno i największe dobro zostało zjednoczone - to kwiat czerwonego maku". Niby takie proste, że jeśli czerwiec, to maki, a jednak, cieszą zawsze jak te pierwsze odkrycia, że oto jestem zakochana w przyrodzie i nie tylko. W Tobie widzę siebie, przeglądam się w Twoich oczach, jak w lustrze. I ten obraz mnie zaskakuje, bo znów się uśmiecham, tak, śmieję się donośnie i szczerze, bo znów w siebie wierzę, a pomogłeś mi Ty. To prawda, piszę dzięki sobie, jednak nie wiem jak i kiedy litery zaczynają układać się w całość, ale dzięki Tobie nie zginą, nie przeminą, lecz zawsze będą odczytane jako niema prośba, o zrozumienie. Bo ja tak zawsze pragnęłam być zrozumiana. Wiesz, przeczytałam gdzieś, że z pisaniem jest tak jak z podróżą samochodem w największej ciemności, widać tylko fragment drogi, a reszta jest niewiadomą. Tak chyba troszkę jest, że pisząc widzimy tylko fragment wersów, uciekających spod naszych palców. I nie trzeba być poetą aby zrozumieć, że aby zaistniało owo coś, to musi zadziałać mechanizm miłości. To z miłości powstało wiele pięknych wierszy, z tęsknoty za drugim człowiekiem, za dotykiem jego dłoni, za odbiciem oczu w oczach zakochanej osoby. ,,Odbiciem jestem oczu Twych" - tak mogłabym napisać. Dzisiaj sama siebie nie poznaję, ale chyba dlatego, że stoję u progu zakochania i u progu lata, choć wiosna w pełni. Dzisiaj w parku było pięknie, kiedy wsłuchana w śpiew ptaków myślałam o Tobie, wówczas towarzyszyła mi najpiękniejsza melodia, bo pochodząca z natury. Natura jest doskonała w swej prostocie, nic w przyrodzie się nie powtarza, za każdym razem jest inaczej. A oprócz melodii otulał mnie przecudowny zapach kwitnących drzew, wkrótce zakwitnie jaśmin. A dziś kwitnie moje serce. Wiesz, jestem dzisiaj szczęśliwa, bo bogatsza o nowe doświadczenie. Bo skoro stoję na progu miłości, to musiał zadziałać tutaj Duch Boży, nic nie dzieje się bez przyczyny. Tak wiele musiałam przejść, aby znaleźć się w tym miejscu, ale jedno wiem na pewno, jestem zauroczona czerwcem i Tobą, bo choć jestem bogatsza o nowe doświadczenie to tak bezbronna i mała w obliczu czegoś tak wzniosłego. Dla miłości warto było czekać, bo ona ubogaca i czyni niemożliwe możliwym. A ja... ,,Uwierzę we wszystko, byle było nie do uwierzenia" - O. Wilde. I tak jak czerwiec jest czasem dojrzewających w słońcu owoców, m.in.czereśni, tak dla mnie jest czasem szczególnym, bo tęsknoty za Tobą i za Twoim dobrym słowem. Tęsknię za Tobą Zenku i właśnie teraz dostałam od Ciebie wiadomość, że wszystko dobrze, na nią tak czekałam. I pewnie nigdy czekać nie przestanę. Czerwiec przyniósł mi miłość, a to najpiękniejszy dar i rzadki, niczym chabry zagubione w kłosach. A ja się już odnalazłam i odnalazłam Ciebie, w naszym cichym niebie...

To już 80 - ty post o uczuciach, które mnie zalewają jak rzeka, a ja czekam i wierzę, że gdzieś tam za zakrętem polnej drogi czekasz na mnie Ty... a rzeczka tworzy zagłębienia, w nich skupiają się moje marzenia, aby jeszcze raz się w niej przejrzeć, jak w Twoich oczach. Bo w nich jestem doskonała, tylko w nich...