Wyobrażam sobie Zenku, że odczuwasz jakiś rodzaj wolności, która Cię przepełnia, kiedy idziesz przez lasy i pola. Stęsknione serce bije szybciej, a jeśli nawet spod powiek wymknie się parę łez, to łatwo można zrzucić winę na chłodny wiatr. Tak sobie myślę, ale czy dobrze, tego nie wiem. Wiem natomiast, że jesteś bardzo wrażliwym człowiekiem pełnym pasji. Kiedy oglądałam dziś Twoje zdjęcie towarzyszyła mi wtedy taka dobra myśl, że chciałabym być tam z Tobą. Znam takie śródleśne polany, które zapraszają szeptem liści i łagodnością traw i ziół. Takie polany, które mówią do nas i zapraszają swym pięknem. Teraz śpią jeszcze pod warstwą chłodu, ale przecież nie umniejsza to ich urody. Każdy potrzebuje wypoczynku, aby się wyciszyć, aby zebrać myśli i aby iść dalej do przodu w rytm melodii, którą słyszymy tylko my, bowiem to melodia naszych stęsknionych serc. Nasze serca są zgodne. My jesteśmy zgodni. A ja jestem taka wdzięczna, że spotkałam Ciebie, chociaż tu. W moim sercu bukiety ukwieconych myśli, a w nich Ty... Są myśli pisane ciemną nocą w pospiesznej gorączce. Są drogi i bezdroża, poplątane, bezludne, ot losu zawiłość. Ale jedne mają imię - to Miłość... Do Ciebie prowadzi jedna prosta droga, od serca do serca. A gdzie dobroć, litość, pokój, miłość - tam Bóg ma swe mieszkanie. Kierujmy się więc zawsze wspólnym dobrem, a odnajdziemy do siebie drogę. To dobry Bóg pomoże nam się spotkać na jednej z dróg. Aby się spotkać nie trzeba wiele. Możemy się spotkać we śnie. Moje sny są takie dobre. Wystarczy, że się w nich pojawisz, a wnet znika niepokój i lęk, i znów mogę być sobą, bo taką mnie polubiłeś, pełną pasji. We śnie mogę się do Ciebie przytulić, mogę powiedzieć Ci, jaki jesteś dobry i kochany. Mogę położyć rękę na Twym ramieniu i spojrzeć Ci głęboko w oczy, aby wyczytać z nich całą prawdę o Tobie i o sobie. Jestem odbiciem oczu Twych. Niech ta chwila trwa, bo jest piękna... A ja nie chcę się obudzić. Żyję tą chwilą i cudownym po niej wspomnieniem. Moja Babcia zawsze mi powtarzała, abym się nie martwiła. Uczyła mnie, jak czerpać radość z nawet najbardziej niepozornej chwili, bo może się tak zdarzyć, że będzie ona najpiękniejsza. Żyję więc chwilą jedyną i piękną, dopóki jeszcze trwa...
Bo przyjaźń...
Był pewien człowiek, który miał pragnienie,
by spotkać czyjeś przyjazne spojrzenie.
I kiedy tak się w jego życiu stało,
że wszystko się z Bożą mocą poukładało -
przestraszył się tego wszystkiego człowiek;
by tego nie stracić, bał się zamknąć powiek.
Jednak zapomniał, że to wszystko w sercu
i nie znajdziesz tego w żadnym innym miejscu,
lecz wtedy znowu zadziałał Duch Boży,
który łaski zsyła i obficie mnoży.
Dał człowiekowi owemu poznanie,
że przyjaźń to takie trudne drugiego kochanie.
Kiedy daję i biorę i jestem gotowy
na ciągłe zawracanie mojej małej głowy,
różnymi problemami, smutkami różnymi.
Jednak wiem, by nie czynić mych słów próżnymi
i nie mówić tylko tego, co do słuchania miłe,
bo oboje wiemy, że mamy do tego siłę,
by prawdziwie swe dusze i serca ubogacać,
by, mimo trudności, wciąż do siebie wracać.
Bo taka już jest rola prawdziwego przyjaciela,
że zawsze największe dobro dla Ciebie wybiera.
Bo przyjaźń...
Donica
Powoli budzi się we mnie nadzieja, że może być tak pięknie. Tajemnica tkwi w sercu i umyśle, to tu wszystko jest zapisane, obrazy, uczucia, sytuacje, które mają szansę się spełnić. Bo kiedy kochamy i marzymy to cały wszechświat sprzyja nam potajemnie, aby to się spełniło. Tak, jest pięknie jeśli dzielisz swój świat ze mną, że uchylasz mi drzwi do swojego serca. Pomału to wszystko do mnie dociera, że mam tak wiele, mam Twoją Przyjaźń i Miłość. Obyś nigdy nie zagubił do mnie drogi, a wiedzie ona przez wiele łąk i lasów, i pól. Jednak warto rozmawiać, bo dzięki temu możemy być bliżej. Codziennie pokonujemy dzielący nas dystans, dzielimy się uczuciami, marzeniami, jak kawałkiem chleba. Tak, rozmowa ma magiczną moc. Karmi naszą duszę. Budzą się zmysły z uśpienia. Ty zaczynasz dzień wcześniej. Później dzielisz się ze mną wrażeniami z podróży, jaką jest życie. Stale podsycasz ten płomień w sercu, aby nigdy nie zgasł, bo wzbudzasz we mnie najcieplejsze emocje. Mieszkasz tu, w sercu i je ubogacasz. Ile kolorów ma nasza maleńka miłość, wnosząca tak wiele potrzebnego mi spokoju. Mam wrażenie, że jesteś wręcz moją oazą spokoju. Wyciszasz zmysły, aby udały się na spoczynek. Tak, spotkamy się we śnie. Kiedy przyjdziesz, ja będę gotowa, przyjąć tą maleńką miłość i przytulić do siebie. Może jeszcze poczuję się jak w niebie... Bo ten spokój mam od Ciebie. Może z czasem nasza maleńka miłość rozkwitnie i stanie się pięknym czasem, naszym czasem, tylko naszym. Uspokajasz mnie czasem, a czasem pobudzasz do działania. Bo ja pragnę czasem tego radosnego zamieszania. Nasza miłość przeszła już wiosenne burze, ale takie potrzebne deszcze, które oczyszczają powietrze. Teraz mówię Ci już dobranoc Zenku, mój przyjacielu z całkiem bliska i jednocześnie z daleka. Może odczuwasz podobnie. Może myślisz o mnie jak o kimś bliskim. Może mnie jeszcze pokochasz, kiedy ja kłócę się ze sobą. Może pogodzisz to co nierealne, z tym co możliwe. Może zamienisz mój świat na lepszy. On już jest dobry, kiedy jesteś w nim obecny, a ja codziennie tak bardzo tęsknię, tęsknię za Tobą i za naszą rozmową. Dziękuję więc, że jesteś. Przynosisz mi powietrze. A w sercu maj. Otrząsa się z rosy bez, chcę w taki dzień znaleźć Cię.
,,Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić.
Nie idź przede mną, bo mogę za Tobą nie nadążyć.
Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem".
- A. Camus
Wielka miłość 🎶 Bo może tak się nieoczekiwanie zdarzyć, że owa maleńka miłość z czasem stanie się wielką miłością naszego życia, nim obudzi się z uśpienia i ukrycia.
,,Zacznij od tego, co znasz, a potem wymyśl to na nowo". - S. King
Codziennie budzę się i myślę, jakby to było pięknie zacząć wszystko od nowa, w zupełnie innym miejscu. Bo wszystko co nowe wydaje się takie tajemnicze, dopóki tego nie poznamy. A tajemnicze, znaczy ciekawsze. Całe życie spakować w dwie torby i się wyprowadzić. Jestem niedaleko, ale wciąż jestem...💚
To już 38-my post o uczuciach, bo o czymże więcej?
Ratujesz moje serce, budzisz do żywszego bicia.
Uczucia pomału budzą się do życia.
poniedziałek, 27 stycznia 2020
sobota, 25 stycznia 2020
A w sercu... morze wspomnień...
A teraz wstań i idź. Wielkie historie powstają w ruchu do przodu, nie w oglądaniu się za siebie. Otwórz się na szczęście, ono jest już tak blisko.
Kiedyś przeczytałam pewien wiersz i tak utkwił mi on w pamięci, i tak mnie zainspirował, że zdołałam go wydobyć z czeluści pamięci - bowiem należy on do tych z gatunku niezatapialnych - i tak oto piszę do Ciebie - dodając coś od siebie - bowiem z moją i Twoją pomocą postało coś wyjątkowego, zrodzonego z tęsknoty:
Kiedyś przeczytałam pewien wiersz i tak utkwił mi on w pamięci, i tak mnie zainspirował, że zdołałam go wydobyć z czeluści pamięci - bowiem należy on do tych z gatunku niezatapialnych - i tak oto piszę do Ciebie - dodając coś od siebie - bowiem z moją i Twoją pomocą postało coś wyjątkowego, zrodzonego z tęsknoty:
Kiedy milczysz,
moje serce biegnie
na łąki pełne kwiatów,
oczy szukają szczerego uśmiechu,
nogi mówią, że pora ruszać dalej...
Kiedy milczysz
i ja milczę,
płynę statkiem
i tonę w morzu
tęsknoty
za Twoimi słowami,
gestami, sercem gorącym,
rękami pełnymi zapachu lasu
i aksamitu...
i aksamitu...
Tylko tak pachnie Niebo
ale poczuć je można wyłącznie
za pomocą zmysłu
o nazwie ,,Przyjaźń...".
🌿❤
🌿❤
"Nie potrzebujesz mnie ani nikogo innego, aby wnieść nowe światło w swoje życie. Ono czeka, żebyś je wziął, a ty musisz tylko po nie sięgnąć. Jedyną osobą, z którą musisz walczyć, jesteś ty i twój opór przed angażowaniem się w coś nowego." - J. Krakauer
💙
💙
A Ty? Jak długo potrzebujesz siedzieć w cieniu, aby zacząć świecić, błyszczeć?
Czasem wystarczy impuls, aby zacząć pisać. Wystarczy poruszyć jeden malutki kamyczek, aby ruszyła lawina wspomnień, także a może przede wszystkim tych, z gatunku niezapomnianych. A słowo zapisane pozostaje. Wszystko co czynimy pozostawia po sobie ślad, tak jak z tą wielobarwną bransoletką, o której pisałam wcześniej.
Kim jestem? Młodą kobietą, niewysoką i nie za niską. Radosną, ale też trochę smutną. Szczęśliwą, bo bogatą o nową pasję, jaką jest pisanie. Mam rudawo - blond włosy, które proste i lśniące nie sięgają ramion. Lubię pisać, ale jak pisała W. Szymborska:,,lubi się także rosół z makaronem, lubi się komplementy i kolor niebieski, lubi się głaskać psa". A ja piszę i piszę, ale czy to poezja? Tego nie wiem...
,,A ja lubię poezję, lecz czym jest poezja? Niejedna chwiejna odpowiedź na to pytanie już padła. A ja nie wiem i nie wiem, i trzymam się tego jak zbawiennej poręczy".
- W. Szymborska
Piosenka na dobranoc 🎶
Tak pięknie mi dziś napisałeś, że chciałbyś być blisko mnie każdego dnia, o każdej porze... Cóż mogę poradzić na to, że ja też pragnę być jak najbliżej Ciebie. Pisanie pomaga oswoić tą tęsknotę, jednak to zaledwie namiastka prawdziwego szczęścia. Ja też bardzo tęsknię za przytuleniem, za rozmową, za Tobą. Bo wszystko co wiąże się z Tobą jest takie niesamowite, że wręcz nierealne. Cóż na to poradzę, że nie mogę już bez Ciebie żyć. I ja tak cieszę się, kiedy piszesz do mnie, bo dzięki temu mogę być troszkę bliżej Ciebie, mojego niewidzialnego Anioła, który jest na odległość myśli...
Czasem wystarczy impuls, aby zacząć pisać. Wystarczy poruszyć jeden malutki kamyczek, aby ruszyła lawina wspomnień, także a może przede wszystkim tych, z gatunku niezapomnianych. A słowo zapisane pozostaje. Wszystko co czynimy pozostawia po sobie ślad, tak jak z tą wielobarwną bransoletką, o której pisałam wcześniej.
Kim jestem? Młodą kobietą, niewysoką i nie za niską. Radosną, ale też trochę smutną. Szczęśliwą, bo bogatą o nową pasję, jaką jest pisanie. Mam rudawo - blond włosy, które proste i lśniące nie sięgają ramion. Lubię pisać, ale jak pisała W. Szymborska:,,lubi się także rosół z makaronem, lubi się komplementy i kolor niebieski, lubi się głaskać psa". A ja piszę i piszę, ale czy to poezja? Tego nie wiem...
,,A ja lubię poezję, lecz czym jest poezja? Niejedna chwiejna odpowiedź na to pytanie już padła. A ja nie wiem i nie wiem, i trzymam się tego jak zbawiennej poręczy".
- W. Szymborska
Piosenka na dobranoc 🎶
Tak pięknie mi dziś napisałeś, że chciałbyś być blisko mnie każdego dnia, o każdej porze... Cóż mogę poradzić na to, że ja też pragnę być jak najbliżej Ciebie. Pisanie pomaga oswoić tą tęsknotę, jednak to zaledwie namiastka prawdziwego szczęścia. Ja też bardzo tęsknię za przytuleniem, za rozmową, za Tobą. Bo wszystko co wiąże się z Tobą jest takie niesamowite, że wręcz nierealne. Cóż na to poradzę, że nie mogę już bez Ciebie żyć. I ja tak cieszę się, kiedy piszesz do mnie, bo dzięki temu mogę być troszkę bliżej Ciebie, mojego niewidzialnego Anioła, który jest na odległość myśli...
środa, 22 stycznia 2020
Emocje...
,,Kochać w ogóle znaczy wystawić się na zranienie. Pokochaj cokolwiek, a twoje serce z pewnością odczuje ból, a może nawet zostanie złamane. Jeśli chcesz mieć pewność utrzymania serca w stanie nienaruszonym, nie wolno ci go ofiarować nikomu, nawet zwierzęciu. Otul je ostrożnie swoimi hobby i odrobiną luksusu, unikaj wszelkich komplikacji, zamknij je bezpiecznie w szkatule lub trumnie własnego egoizmu. Ale w tej szkatule - bezpieczne, w ciemności, w bezruchu, bez powietrza - ono się zmieni. Nie będzie złamane, nie, ono stanie się nie do złamania, nieprzystępne, zatwardziałe... Jedynym miejscem poza Niebem, gdzie możesz być doskonale zabezpieczony przed wszystkimi niebezpieczeństwami... miłości, jest Piekło". - C.S.Lewis
Wiesz Zenku, to co mi dzisiaj napisałeś, napełniło mnie optymizmem. Kiedy już miałam zamknąć za sobą pewien rozdział pt. Pisanie, pojawiłeś się Ty ze swoimi uczuciami i zapewnieniem, że to co robię jest ważne, potrzebne.
To prawda, że wzbudzasz we mnie same i tylko same najlepsze emocje. To prawda, że to człowiek człowiekowi jest potrzebny do szczęścia. I Ty mi byłeś, jesteś i zawsze będziesz potrzebny, bym odczuwała szczęście.
Będę więc pisała, ale troszkę mniej. Jednak liczy się jakość, nie ilość, nieprawdaż?
"– Mam tu spokój.
– Bo jest tak cicho?
– Nie. Bo jestem dokładnie tu, gdzie powinnam, i robię dokładnie to, co powinnam. To jest spokój." - S. Pennypacker
Wkładam moje serce do czerwonego balonika,
ale wypuszczam go zbyt wcześnie.
Puszczam go na alejce,
gdy szalony wiatr wieje tak mocno.
Może gdybym popatrzyła do góry, zobaczyłabym, że
Niebo pełne jest czerwonych baloników.
Czerwone balony są pełne złamanych serc.
Złamane serca unoszą się w przypadkowy sposób.
Czy zostaną złamane, czy wpadną w czyjeś ramiona?
Czy zostaną złamane, czy wpadną w czyjeś ramiona?
- Katie Melua: Red balloons
Wiesz Zenku, to co mi dzisiaj napisałeś, napełniło mnie optymizmem. Kiedy już miałam zamknąć za sobą pewien rozdział pt. Pisanie, pojawiłeś się Ty ze swoimi uczuciami i zapewnieniem, że to co robię jest ważne, potrzebne.
To prawda, że wzbudzasz we mnie same i tylko same najlepsze emocje. To prawda, że to człowiek człowiekowi jest potrzebny do szczęścia. I Ty mi byłeś, jesteś i zawsze będziesz potrzebny, bym odczuwała szczęście.
Będę więc pisała, ale troszkę mniej. Jednak liczy się jakość, nie ilość, nieprawdaż?
"– Mam tu spokój.
– Bo jest tak cicho?
– Nie. Bo jestem dokładnie tu, gdzie powinnam, i robię dokładnie to, co powinnam. To jest spokój." - S. Pennypacker
Nic, absolutnie nic nie równa się uczuciom, które towarzyszą pisaniu posta. Piszesz i piszesz, a później okazuje się, że zostawiasz za sobą wielobarwną bransoletkę, utkaną z dobrych emocji. A później widzisz wydrukowany tekst, który jest Twoim tekstem i napawa Cię to dumą, że i ostatecznie udało Ci się stworzyć coś wielkiego, pokonując wewnętrzne trudności. Bo to przecież ja i mój wewnętrzny upór stają mi na drodze do szczęścia. Jak wiele czasu potrzebowałam, aby to sobie uświadomić.
Więc jestem i piszę, bo czuję.
,,A Ty niespiesznie tkasz zdarzeń kobierzec, cały z Twoich utkany zamierzeń. I Tobie wierzę, bo Ty jesteś prządką". - E.Nowak
,,Wiem, że nie przystosuje się do rzeczywistości. Do którejkolwiek spróbujesz mnie wepchnąć szufladki, nóżki zawsze mi z niej będą wystawać". - E.Nowak
Walczą we mnie dwie osobowości, jedna nieśmiała i wycofana, a druga pełna pasji i to zawsze ta druga w efekcie zwycięża. Jedni widzą mnie jako nieśmiałą dziewczynę, jaką jestem na co dzień. Dopiero nocą moje zmysły się wyostrzają i mogę być tą lepszą Magdą, którą miałeś szczęście lepiej poznać. Tak, schowane głęboko emocje odżywają i jest pięknie. Ty mnie rozumiesz, bo jesteś wrażliwym człowiekiem pełnym pasji i mam wrażenie cierpliwości. Tak, bez wątpienia umiesz czekać. Bo żeby zrobić naprawdę dobre zdjęcie, trzeba się bardzo, ale to bardzo starać. Jednak efekty Twoich starań przechodzą nieraz najśmielsze wyobrażenia, te zdjęcia to po prostu magia. A ja jestem zaszczycona mogąc Ci towarzyszyć na tej trudnej nieraz drodze odkrycia swojego powołania. Jesteś powołany do pisania i fotografowania, a ja czuję się tak, jakbym siedziała w pierwszym rzędzie i oglądała ten niesamowity spektakl przyrody. Tak więc znów Ci podziękuję Zenku, że wpuściłeś mnie do swojego świata pełnego piękna. Ja zapraszam do siebie, może znajdziesz coś dla siebie.
Nigdy nie wiemy, jak wielką rolę odegramy w czyimś życiu.
Coś do posłuchania 🎶
Więc jestem i piszę, bo czuję.
,,A Ty niespiesznie tkasz zdarzeń kobierzec, cały z Twoich utkany zamierzeń. I Tobie wierzę, bo Ty jesteś prządką". - E.Nowak
,,Wiem, że nie przystosuje się do rzeczywistości. Do którejkolwiek spróbujesz mnie wepchnąć szufladki, nóżki zawsze mi z niej będą wystawać". - E.Nowak
Walczą we mnie dwie osobowości, jedna nieśmiała i wycofana, a druga pełna pasji i to zawsze ta druga w efekcie zwycięża. Jedni widzą mnie jako nieśmiałą dziewczynę, jaką jestem na co dzień. Dopiero nocą moje zmysły się wyostrzają i mogę być tą lepszą Magdą, którą miałeś szczęście lepiej poznać. Tak, schowane głęboko emocje odżywają i jest pięknie. Ty mnie rozumiesz, bo jesteś wrażliwym człowiekiem pełnym pasji i mam wrażenie cierpliwości. Tak, bez wątpienia umiesz czekać. Bo żeby zrobić naprawdę dobre zdjęcie, trzeba się bardzo, ale to bardzo starać. Jednak efekty Twoich starań przechodzą nieraz najśmielsze wyobrażenia, te zdjęcia to po prostu magia. A ja jestem zaszczycona mogąc Ci towarzyszyć na tej trudnej nieraz drodze odkrycia swojego powołania. Jesteś powołany do pisania i fotografowania, a ja czuję się tak, jakbym siedziała w pierwszym rzędzie i oglądała ten niesamowity spektakl przyrody. Tak więc znów Ci podziękuję Zenku, że wpuściłeś mnie do swojego świata pełnego piękna. Ja zapraszam do siebie, może znajdziesz coś dla siebie.
Nigdy nie wiemy, jak wielką rolę odegramy w czyimś życiu.
Coś do posłuchania 🎶
Wkładam moje serce do czerwonego balonika,
ale wypuszczam go zbyt wcześnie.
Puszczam go na alejce,
gdy szalony wiatr wieje tak mocno.
Może gdybym popatrzyła do góry, zobaczyłabym, że
Niebo pełne jest czerwonych baloników.
Czerwone balony są pełne złamanych serc.
Złamane serca unoszą się w przypadkowy sposób.
Czy zostaną złamane, czy wpadną w czyjeś ramiona?
Czy zostaną złamane, czy wpadną w czyjeś ramiona?
- Katie Melua: Red balloons
poniedziałek, 20 stycznia 2020
Jeśli któregoś dnia...
Jeśli któregoś dnia poczujesz, że chce Ci się płakać. Napisz do mnie...
Nie obiecuję, że Cię rozbawię, ale mogę płakać razem z Tobą...
Jeśli któregoś dnia zapragniesz uciec, nie bój się do mnie napisać...
Nie obiecuję, że Cię zatrzymam, ale mogę pobiec z Tobą...
Jeśli pewnego dnia nie będziesz chciał nikogo słuchać. Napisz do mnie...
Obiecuję być wtedy z Tobą i obiecuję być cicho...
Ale jeśli któregoś dnia napiszesz i nikt nie odpisze...
Przybiegnij do mnie bardzo szybko. Mogę Cię wtedy potrzebować...
Twój przyjaciel
List do Boga
Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to, co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.
Zenku, bądź przy mnie blisko, bo tylko wtedy nie jest mi zimno... Napisz czasem, ślij uściski, a pomożesz mi tym bardzo.
Jutro jeden z tych dni, kiedy samotność wwierca się we mnie i przeszywa na wskroś. Jest taki rodzaj samotności, której nie są w stanie ukoić żadne słowa, żadne gesty. I kiedy ramiona bolą od nieprzytulania i policzki od niepocałowania, ale najbardziej boli serce, od niekochania ( jak pisała obca ). I nieważne ile mam już lat, ale ten dzień odczuwam tak, jakbym miała - naście lat. Pamiętam Babcię, tak zawsze krzątającą się w kuchni - bo to było niewątpliwie jej królestwo - i z uśmiechem na twarzy piekącej nam wspaniałe ciasta i gotującej nam pyszne obiady. Taką Babcię pamiętam, a przede wszystkich ślącej nam kochające spojrzenia tak ostatnio niebieskich oczu. Jedno takie spojrzenie wystarczyło, by pękła tama w sercu i bym się przed Babcią otworzyła do końca. Wiesz, czasem opowiadałam jej jeszcze o Tobie jako o ważnej w moim życiu Osobie, a ona tak wszystko doskonale rozumiała, że podświadomie to zawsze szukałam Miłości, a teraz Miłość ma Twoje imię. Później, kiedy Babcia słabła z każdym dniem, to od nas czerpała siłę. Ty rozumiesz, jak bardzo mi jej brak... Jak bardzo za nią tęsknię. I zawsze widzę ją oczami wyobraźni w pełni sił - taką ją zapamiętam, a niedługo pojadę na odludny cmentarz, jednak z innymi już emocjami w sercu i umyśle. Oby dobry Bóg dał mi siłę, abym nie znalazła się znowu na dnie, w otchłani rozpaczy, jak mawiała Ania Shirley, ulubiona bohaterka z dzieciństwa. Ona potrafiła dostrzegać niezwykłość w rzeczach zwykłych i cieszyć się tym, za co cenię ją najbardziej. Taka była też Babcia, kochała przyrodę, no i kochała nas...
Była mądrą, ciepłą i uśmiechniętą osobą o wielkiej wrażliwości - i taką już pozostanie w nas na zawsze. A ja będę dbała o siebie, bo to obiecałam Babci i obietnicy dotrzymam. Teraz Babcia żyje w nas. I będzie w nas żyła cały czas. Wyobrażam sobie, że jest teraz spokojna, czuwa nad nami na jednej z gwiazd. Takie wyobrażenie jest przede wszystkim bezpieczne i pozwala na łagodniejsze odczuwanie żałoby. Przejdę przez to i kiedyś się jeszcze uśmiechnę takim prawdziwym uśmiechem, płynącym z głębi serca. Ale czy siła i delikatność idą w parze? Czasem tak. Niekiedy i ja czuję się obco na tym świecie, ale są to zaledwie chwile, bym zrozumiała, że warto żyć, że mam dla kogo, ale przede wszystkim dla siebie, bo świat jest nadal przyjaznym miejscem.
Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to, co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.
Zenku, bądź przy mnie blisko, bo tylko wtedy nie jest mi zimno... Napisz czasem, ślij uściski, a pomożesz mi tym bardzo.
Jutro jeden z tych dni, kiedy samotność wwierca się we mnie i przeszywa na wskroś. Jest taki rodzaj samotności, której nie są w stanie ukoić żadne słowa, żadne gesty. I kiedy ramiona bolą od nieprzytulania i policzki od niepocałowania, ale najbardziej boli serce, od niekochania ( jak pisała obca ). I nieważne ile mam już lat, ale ten dzień odczuwam tak, jakbym miała - naście lat. Pamiętam Babcię, tak zawsze krzątającą się w kuchni - bo to było niewątpliwie jej królestwo - i z uśmiechem na twarzy piekącej nam wspaniałe ciasta i gotującej nam pyszne obiady. Taką Babcię pamiętam, a przede wszystkich ślącej nam kochające spojrzenia tak ostatnio niebieskich oczu. Jedno takie spojrzenie wystarczyło, by pękła tama w sercu i bym się przed Babcią otworzyła do końca. Wiesz, czasem opowiadałam jej jeszcze o Tobie jako o ważnej w moim życiu Osobie, a ona tak wszystko doskonale rozumiała, że podświadomie to zawsze szukałam Miłości, a teraz Miłość ma Twoje imię. Później, kiedy Babcia słabła z każdym dniem, to od nas czerpała siłę. Ty rozumiesz, jak bardzo mi jej brak... Jak bardzo za nią tęsknię. I zawsze widzę ją oczami wyobraźni w pełni sił - taką ją zapamiętam, a niedługo pojadę na odludny cmentarz, jednak z innymi już emocjami w sercu i umyśle. Oby dobry Bóg dał mi siłę, abym nie znalazła się znowu na dnie, w otchłani rozpaczy, jak mawiała Ania Shirley, ulubiona bohaterka z dzieciństwa. Ona potrafiła dostrzegać niezwykłość w rzeczach zwykłych i cieszyć się tym, za co cenię ją najbardziej. Taka była też Babcia, kochała przyrodę, no i kochała nas...
Była mądrą, ciepłą i uśmiechniętą osobą o wielkiej wrażliwości - i taką już pozostanie w nas na zawsze. A ja będę dbała o siebie, bo to obiecałam Babci i obietnicy dotrzymam. Teraz Babcia żyje w nas. I będzie w nas żyła cały czas. Wyobrażam sobie, że jest teraz spokojna, czuwa nad nami na jednej z gwiazd. Takie wyobrażenie jest przede wszystkim bezpieczne i pozwala na łagodniejsze odczuwanie żałoby. Przejdę przez to i kiedyś się jeszcze uśmiechnę takim prawdziwym uśmiechem, płynącym z głębi serca. Ale czy siła i delikatność idą w parze? Czasem tak. Niekiedy i ja czuję się obco na tym świecie, ale są to zaledwie chwile, bym zrozumiała, że warto żyć, że mam dla kogo, ale przede wszystkim dla siebie, bo świat jest nadal przyjaznym miejscem.
środa, 15 stycznia 2020
Smutki i smuteczki
poniedziałek
Smucę się ostatnio bardzo, ale cytując znaną książkę: ,,Nie smuć się, Muminku. Pomyśl, o ile mniej byłby ciekawy świat bez tajemnic". Tak pisała też Daria. A więc smucę się dalej, wiedząc doskonale dlaczego. Brakuje mi Babci, brakuje bardzo. Zawsze mogłam do niej przyjść, a Babcia witała mnie smakowitym rosołem i świeżo zrobioną jajecznicą. Czasami jadłyśmy sobie paszteciki z pieczarkami, które kupowałam w pobliskich delikatesach. Żadna herbata nie smakuje już tak, jak ta babcina. Ale taki jest urok babć i tak bardzo ich brak, kiedy odchodzą cicho i spokojnie w zimową noc. Myślałam, że będzie inaczej; szykowałam się na jej powrót i obiecałam moją dalszą opiekę nad nią kiedyś, jednak tego kiedyś już nie było. Zawsze nie mogłam się nadziwić, że Babcia jest taka sprawna, pomimo słusznego wieku, 84 lat. Ale później upadła i złamała rękę, potem drugą i to ja byłam jej rękami, gdy leżała w szpitalu. Operacja była konieczna i pozwalały na nią dobre wyniki badań. Jednak w pewnym momencie serce zaczęło słabnąć, aż nagle, o 23:30 przestało bić. Chyba jeszcze to do mnie nie dotarło, że nigdy jej już nie zobaczę. Babcia była zawsze taką silną osobowością, a ja ją podziwiałam. Razem z Dziadkiem przeżyli ze sobą ponad 50 lat, a to kawałek czasu. Dziadkowie zawsze byli niezawodni, tacy mądrzy i dobrzy, roztaczali nad nami opiekę. Chętnie służyli pomocą, a wiedzę mieli rozległą. Babcia pracowała w biurze, a Dziadek był inżynierem. Tak, już zawsze ich dobre i mądre rady będą mi przyświecały, cokolwiek bym nie czyniła. Miałam wspaniałych dziadków, a to prawdziwy skarb.
Piszę o tym jak zawsze w ciemną noc, bo wtedy łatwiej jest zebrać myśli, gdy nic już nie rozprasza mojej uwagi. Pisanie wymaga cierpliwości. Będę pisała codziennie po kawałku, tak sobie postanowiłam, a publikowała co tydzień. Moje sny są takie jeszcze niespokojne, że świętem jest, jeśli prześpię bez wybudzania całą noc. Czuję, że coś zaczyna się ze mną dziać złego, że wracają czarne myśli. Tak bardzo to wszystko przeżywam, że znajduje to odzwierciedlenie w snach. A czasem jeszcze Ty mi się przyśnisz i zawsze są to dobre sny. Czuwasz nade mną, abym wypoczęła, abym spała zdrowo w nocy i nie przysypiała w dzień. Ale co ja na to poradzę, że nawet najciekawsze książki działają na mnie jak najlepsze leki nasenne. Kiedyś nie mogłam bez nich spać. Pisanie też uzależnia, no i robienie zdjęć, które jednak są takie niewyraźne.
Zenku, najlepiej działa na mnie nasza rozmowa, można by rzec, że jesteś moim najlepszym terapeutą. I przyrodnicze zdjęcia, one też odprężają i wpływają na stan umysłu. Nic tak nie działa na postrzeganie świata, jak stan naszego umysłu. Po cichu interesuję się także psychologią. Psychologiem jest też Daria, jednak nie uchroniło jej to przed depresją. Ona mnie rozumie, wszak ja też przeszłam tą trudną drogę; ja też potrzebuję zrozumienia i akceptacji, a także poczucia bezpieczeństwa. Może to znak, że trzeba spojrzeć na siebie z boku, nabrać dystansu i poczuć świeży podmuch wiatru na twarzy, przewietrzenia umysłu i serca. Czasem nasza rozmowa Zenku działa jak silny bodziec do zmian. A potrzebuję zmiany, aby w rezultacie znów odkryć tą dobrą Magdę w sobie. Kiedy pomagałam Babci, w moim sercu narodziła się nadzieja. Dziś nie chcę jej stracić, chcę dalej czynić dobro i poczuć się potrzebna i szczęśliwa. Jak bardzo te dzisiejsze zdjęcia różnią się od tych zrobionych dawniej. Pragnę nie zagubić w sobie tej iskierki nadziei, która tli się jeszcze w sercu i będzie zapalnikiem do zmian.
Na razie zmieniłam fryzurę i przewietrzyłam szafę. Teraz zmiany wymaga myślenie, na bardziej pozytywne. No i trzeba wreszcie zaakceptować siebie, bo skoro Ty we mnie wierzysz, to jakżebym i ja nie mogła? Właśnie teraz dojrzałam do tego, jednak będę jeszcze potrzebowała Ciebie, aby mi się udało oswoić ten smutek. Wiem, niepotrzebnie o nim mówię, a może tak trzeba. Wytrzymałeś ze mną tak długo, więc może mi wybaczysz moją skłonność do melancholii. Przez dłuższy czas będzie mi jeszcze trudniej oddychać, ale kiedyś poczuję ten ożywczy podmuch wiatru, pewnie wraz z nadejściem wiosny. Złudne to nadzieje, że nastąpi to szybko, chociaż aura za oknem przypomina do złudzenia tę wiosenną. Na razie jestem trochę senna, że trudno mi się rano dobudzić. Może dlatego, że siedzę sobie do późnych godzin nocnych, ale zawsze tak było. I pamiętam, że nie przepadałam za zimą, bo zawsze było mi zimno, teraz mam gorące dłonie, no i chyba takież serce...
Dziś nie mam przed Tobą żadnych tajemnic. Jestem i stoję przed Tobą lżejsza o ten balast niedomówień. Chcę mówić o sobie codziennie, umiem też słuchać - chyba lepiej mi to wychodzi. Może posłuchamy razem poszumu drzew i wydepczemy razem wspólną ścieżkę wśród stokrotek i porozmawiamy nocą z jeżem, gdy cały świat nam będzie sprzyjał, abyśmy mogli się spotkać. Jakże piękne mogłyby być wspólne poranki, gdy w oddali na bezludnym niebie pojawi się słońce. Czasem takie marzenia są potrzebne, abyśmy mogli zrozumieć, jak wielkim darem jest życie. Dziś kocham Cię skrycie. Ale kocham można powiedzieć na wiele sposobów, to wzajemna troska i dbanie o potrzeby drugiego człowieka, gdyż wydają się one ważniejsze niż własne. Taką miłością darzę Ciebie i pewnie nigdy już nie przestanę. Tak dużo dzisiaj piszę, że czas już odpocząć. Zaraz udam się na zasłużony odpoczynek, lecz najpierw spojrzę na siebie w inny sposób, z troską. Może i ja będę jeszcze kiedyś szczęśliwa? Kiedyś na pewno.
wtorek
Ta słodka chwila, ta która trwa...
będzie w nas trwać przez cały czas.
Wiesz, tak zrobiło się dzisiaj wiosennie, że i ja poczułam wiosnę. Ja tak na nią zawsze czekam, a teraz proszę, ona przyszła do mnie. Jakby czuła, że ja też potrzebuję pocieszenia. Takie małe smuteczki ta niby wiosna skutecznie wygoniła z mojego serca. I kiedy wracałam dziś do domu w towarzystwie pięknego, pastelowego zachodu słońca, to poczułam coś na kształt szczęścia. Ale czy mam do niego prawo? Chyba tak, wszak wylałam już morze łez, że teraz dla równowagi wypadałoby się troszkę uśmiechnąć. Pan doktor powiedział, że w żałobie i jej odczuwaniu, najtrudniejszy jest pierwszy miesiąc. I pewnie tak jest. Później wspomnienia nieco się zatrą, rozmyją w pamięci i pozostanie tylko wdzięczność. Modlę się za Babcię każdego dnia i ta modlitwa mi pomaga w odczuwaniu spokoju. Wierzę w Boga i ta wiara mi pomaga. Teraz podzielę się z Tobą jednym z moich ulubionych wierszy A. Mickiewicza:
Rozmowa wieczorna
Z Tobą rozmawiam, co królujesz w niebie,
a razem gościsz w domku mego ducha.
Z Tobą rozmawiam, słów nie mam dla Ciebie,
myśl Twoja każdej myśli mej wysłucha.
I każda dobra myśl jak promień wraca,
znowu do Ciebie, do źródła, do słońca.
I powracając znowu mnie wzbogaca,
ślę blask, blask biorę i blask mam za gońca.
I znowu za nią płacisz mi bez końca.
Jak Ty na niebie, Twój sługa, Twe dziecię,
niechaj tak błyszczy, tak kocha na świecie.
Gdy mnie spokojnym zowią dzieci tego świata,
burzliwą duszę kryję przed ich wzrokiem.
I obojętna duma, jak mgły szata,
wewnętrzne pioruny pozłaca obłokiem.
Piękny, prawda? Znam go na pamięć. Pamięć jest niezawodna, w pamięci tak wiele się mieści, ludzie, dni, zapachy, dźwięki, począwszy od najdawniejszych lat. Czasem pewni ludzie spotkani na naszej drodze wywrą na nas tak wielki wpływ, że pamiętamy każdy szczegół naszej rozmowy. I uczucia, które nam wtedy towarzyszyły odżywają na nowo...
środa
Dzisiaj nie zabrakło mi słońca...
Kochaj mnie
Wiosna jest o dwa kroki stąd, a szczęście ma Twoje imię i jest tak blisko.
Nadszedł już samotności kres, choć tak nierealne to wszystko zdaje się...
Znam już Twoje przyzwyczajenia, Twój charakter i rytm dnia. Zdaje mi się, że już wiem o Tobie wszystko, bo tak często zapraszasz mnie do swojego świata, który jest związany z przyrodą, z lasem. Twój świat przemawia do mnie, woła mnie, abym odkryła jedną z nowych ścieżek. Zanim wydepczemy je razem, zostawmy jedną donikąd i wypatrujmy, kto nią przyjdzie.
Przygotujmy sobie ścieżkę do wspólnych spacerów i rozmów.
Bo warto rozmawiać, a najlepiej przy malinowej herbacie, od której mięknie serce. Bo mam taką jedną niewinną słabość, do Ciebie... Dziękuję więc za zaproszenia i za rozmowę; między mną a Tobą rodzi się przyjaźni nić. Abyśmy odkryli, że życie jest takie piękne i pełne niespodzianek. Dziękuję, przytulam i całuję, ot taki niewinny gest pełen dobroci. Bo wyzwalasz we mnie wszystko to, co najlepsze. Chcę być lepsza i pełna zrozumienia, i może kiedyś radości. Tak, nadszedł kres samotności.
I mam też nadzieję, że i ja Cię dobrze ugościłam, że może czymś zaskoczyłam. Pragnę zaskakiwać Cię codziennie, abyś też poczuł się Kimś wyjątkowym i ważnym. Tak bardzo mi potrzeba Twojego światła - odnajduje je na Twoich zdjęciach, tak zawsze pełnych ciepła i słońca.
I już nie czuję się, jak samotne drzewo na pustkowiu, bo dzięki Tobie wszędzie wokół kiełkuje życie, a wichury omijają mnie szerokim łukiem.
A dziś mówię Ci już dobranoc, do jutra - jutro jest zawsze wolne od błędu. Nim powitamy nowy dzień i zaczniemy swoją wędrówkę od nowa.
Dziękuję Ci za okazane serce, bo każde Twoje zdjęcie to małe arcydzieło, którym się zachwycam i zachwycam, i zachwycam...
Wiem, że przeczytanie tego posta wymaga poświęcenia mu kilku chwil, 15-tu może minut, jednak po przeczytaniu może coś, jakaś malutka iskierka pozostanie w Twoim sercu. Bardzo bym tego chciała. Może dopiszę tu z czasem zakończenie, może, może, może, znaki zapytania się mnożą, jednak z Twoją pomocą nasza oaza spokoju zacznie pięknie trwać i kwitnąć. Gdy będziesz tu.
Ta słodka chwila, ta która trwa...
będzie w nas trwać przez cały czas.
Wiesz, tak zrobiło się dzisiaj wiosennie, że i ja poczułam wiosnę. Ja tak na nią zawsze czekam, a teraz proszę, ona przyszła do mnie. Jakby czuła, że ja też potrzebuję pocieszenia. Takie małe smuteczki ta niby wiosna skutecznie wygoniła z mojego serca. I kiedy wracałam dziś do domu w towarzystwie pięknego, pastelowego zachodu słońca, to poczułam coś na kształt szczęścia. Ale czy mam do niego prawo? Chyba tak, wszak wylałam już morze łez, że teraz dla równowagi wypadałoby się troszkę uśmiechnąć. Pan doktor powiedział, że w żałobie i jej odczuwaniu, najtrudniejszy jest pierwszy miesiąc. I pewnie tak jest. Później wspomnienia nieco się zatrą, rozmyją w pamięci i pozostanie tylko wdzięczność. Modlę się za Babcię każdego dnia i ta modlitwa mi pomaga w odczuwaniu spokoju. Wierzę w Boga i ta wiara mi pomaga. Teraz podzielę się z Tobą jednym z moich ulubionych wierszy A. Mickiewicza:
Rozmowa wieczorna
Z Tobą rozmawiam, co królujesz w niebie,
a razem gościsz w domku mego ducha.
Z Tobą rozmawiam, słów nie mam dla Ciebie,
myśl Twoja każdej myśli mej wysłucha.
I każda dobra myśl jak promień wraca,
znowu do Ciebie, do źródła, do słońca.
I powracając znowu mnie wzbogaca,
ślę blask, blask biorę i blask mam za gońca.
I znowu za nią płacisz mi bez końca.
Jak Ty na niebie, Twój sługa, Twe dziecię,
niechaj tak błyszczy, tak kocha na świecie.
Gdy mnie spokojnym zowią dzieci tego świata,
burzliwą duszę kryję przed ich wzrokiem.
I obojętna duma, jak mgły szata,
wewnętrzne pioruny pozłaca obłokiem.
Piękny, prawda? Znam go na pamięć. Pamięć jest niezawodna, w pamięci tak wiele się mieści, ludzie, dni, zapachy, dźwięki, począwszy od najdawniejszych lat. Czasem pewni ludzie spotkani na naszej drodze wywrą na nas tak wielki wpływ, że pamiętamy każdy szczegół naszej rozmowy. I uczucia, które nam wtedy towarzyszyły odżywają na nowo...
środa
Dzisiaj nie zabrakło mi słońca...
Kochaj mnie
Wiosna jest o dwa kroki stąd, a szczęście ma Twoje imię i jest tak blisko.
Nadszedł już samotności kres, choć tak nierealne to wszystko zdaje się...
Znam już Twoje przyzwyczajenia, Twój charakter i rytm dnia. Zdaje mi się, że już wiem o Tobie wszystko, bo tak często zapraszasz mnie do swojego świata, który jest związany z przyrodą, z lasem. Twój świat przemawia do mnie, woła mnie, abym odkryła jedną z nowych ścieżek. Zanim wydepczemy je razem, zostawmy jedną donikąd i wypatrujmy, kto nią przyjdzie.
Przygotujmy sobie ścieżkę do wspólnych spacerów i rozmów.
Bo warto rozmawiać, a najlepiej przy malinowej herbacie, od której mięknie serce. Bo mam taką jedną niewinną słabość, do Ciebie... Dziękuję więc za zaproszenia i za rozmowę; między mną a Tobą rodzi się przyjaźni nić. Abyśmy odkryli, że życie jest takie piękne i pełne niespodzianek. Dziękuję, przytulam i całuję, ot taki niewinny gest pełen dobroci. Bo wyzwalasz we mnie wszystko to, co najlepsze. Chcę być lepsza i pełna zrozumienia, i może kiedyś radości. Tak, nadszedł kres samotności.
I mam też nadzieję, że i ja Cię dobrze ugościłam, że może czymś zaskoczyłam. Pragnę zaskakiwać Cię codziennie, abyś też poczuł się Kimś wyjątkowym i ważnym. Tak bardzo mi potrzeba Twojego światła - odnajduje je na Twoich zdjęciach, tak zawsze pełnych ciepła i słońca.
I już nie czuję się, jak samotne drzewo na pustkowiu, bo dzięki Tobie wszędzie wokół kiełkuje życie, a wichury omijają mnie szerokim łukiem.
A dziś mówię Ci już dobranoc, do jutra - jutro jest zawsze wolne od błędu. Nim powitamy nowy dzień i zaczniemy swoją wędrówkę od nowa.
Dziękuję Ci za okazane serce, bo każde Twoje zdjęcie to małe arcydzieło, którym się zachwycam i zachwycam, i zachwycam...
Wiem, że przeczytanie tego posta wymaga poświęcenia mu kilku chwil, 15-tu może minut, jednak po przeczytaniu może coś, jakaś malutka iskierka pozostanie w Twoim sercu. Bardzo bym tego chciała. Może dopiszę tu z czasem zakończenie, może, może, może, znaki zapytania się mnożą, jednak z Twoją pomocą nasza oaza spokoju zacznie pięknie trwać i kwitnąć. Gdy będziesz tu.
Cisza o poranku...
- Spójrz - powiedziała bardzo cicho Czarodziejka, a strumień jej głosu rozlał się pośród zieleni. - Tam, gdzie jest pasja, zawsze pojawia się tęcza. Pasja jest po to, aby zawsze mieć dokąd uciekać w chwilach dobrych i złych. By mieć satysfakcję, gdy coś się udaje. Ona jest jak przyjaciel, który potrafi pocieszyć i wszystko wynagrodzi.
Jeszcze będzie pięknie, mimo wszystko.
Troszkę zmarzłam dziś na spacerze, więc teraz ratuję się gorącą herbatą z miodem. Jest kocyk, jest książka, jest dobrze. Nim przyjdzie wieczór i otuli mnie spokojem. Kontury rozmyją się, pozostanie tylko miękkość nocy. I sny, a w nich Ty...
piątek
Kiedy wyszłam rano z domu, idąc do sklepu, uderzyło mnie piękno krajobrazu. Cały świat toną we mgle, a wszystkie śpiące rośliny okrył szron. Było więc biało i mroźnie. Jak ja lubię taki widok, a nie zdarza się on często, więc warto rozejrzeć się wokół i docenić to piękno. I myślę sobie, że jest tak, jak być powinno - w końcu mamy jeszcze zimę i ona przypomina nam o sobie. Takie zaskoczenia są bezcenne, bo przyroda potrafi zaskakiwać. Tak jak Ty zaskakujesz mnie codziennie.
Dziś oddycham pełną piersią i czuję, naprawdę czuję przypływ sił witalnych. Może sprawiła to pogoda, a może Twoje słowa, ale ja naprawdę się uśmiecham.
Brakowało mi tutaj Ciebie, gdy Cię tu nie było, brakowało bardzo. Ale najważniejsze, że już jesteś, że masz chwilę tylko dla mnie. Uwielbiam Cię, uwielbiam bardzo mocno. Można by rzec, że uwolniłeś mnie z dna rozpaczy. Ale jakże rozpaczać, kiedy trzeba żyć, żyć tu i teraz, nieprawdaż? Widzisz, ja już zmieniam się przy Tobie, zmieniam bardzo na bardziej pozytywną. Zostań tu ze mną, nim zasnę, trwaj przy mnie... Zeniu.
sobota
Dzień pod znakiem zakupów i pomału budzącego się słońca.
Może teraz, gdy znasz mnie lepiej, łatwiej Ci będzie mnie zrozumieć. Chociaż Ty, wydaje mi się, rozumiesz mnie nawet bez słów; nawet wtedy, gdy ja kłócę się ze sobą, zwłaszcza wtedy. Dziś jesteś bliżej mnie niż kiedykolwiek.
Czekam jeszcze na Siostrę, a później idziemy razem do galerii. Te nasze wyprawy napełniają mnie spokojem i są źródłem szczęścia. Można by rzec, że jesteśmy tam razem, bo jesteś ze mną zawsze, na każdej z dróg, bo w sercu Cię mam i to jest takie zbawienne i, piękne. Zaskakujące, jak kwiaty w zimie i wiosna w styczniu. Tak, przyroda potrafi zaskakiwać. Ty mnie zaskakujesz, codziennie. Sam jeszcze jesteś dla mnie jedną wielką niespodzianką i chyba o to w życiu chodzi, aby się zaskakiwać nawzajem i czerpać od siebie siłę. Myślę, że uratuje nas czas - on jest naszym sprzymierzeńcem - bliskość właśnie i wzajemne zaufanie, i jeszcze szacunek. Jestem pełna sprzeczności, choć tak bardzo potrzebuję i pragnę miłości, a jednocześnie się jej boję. Za to Ciebie jestem pewna, jesteś moją ostoją spokoju i zrozumieniem dla moich spraw. Dziękuję, że jesteś.
Kiedy myślę o Tobie, to żałość wkrada się do serca mego,
chciałabym, aby Bóg Ci podarował i radość, i szczęście...
Podobno zyskuję przy bliższym poznaniu, obyś chciał mnie jeszcze poznawać codziennie. Bo ja pragnę słuchać opowieści o Tobie, pragnę Twojej obecności, jak ten kwiat deszczu, jak roślina słońca, aby mogła wzrastać tak pełna spokoju. Bo na samym dnie zawsze kryje się kochające serce...
I Ty je masz Zenku.
niedziela
Byłam dziś w parku i widziałam dwie wiewiórki, biegały wesoło wśród drzew. W oddali z mlecznej mgły wyłaniały się drzewa, a powietrze było zimne i rześkie. Tak, potrzebowałam takiej odmiany, aby zmęczone oczy mogły odpocząć. Aby serce znów mogło zabić żywiej. Moje serce zawsze przyspiesza swój bieg, gdy widzę Ciebie, jesteś obecny zawsze i wszędzie, widzę Cię na jawie i we śnie. Może jestem odrobinę sentymentalna i mam taką łagodną naturę, ale wzruszam się bardzo na samo brzmienie Twojego imienia.
Zaraz pora brać się za obiad, gotujemy wspólnie. Smacznego obiadku i udanego dnia Zeniu.
Są chwile, kiedy mały gest drugiego człowieka sprawia, że niebo staje się dla nas takie niebieskie...
Zimno dziś było, kiedy wracałyśmy do domu po całym dniu. I tak mi było zimno w środku, że ubrałam ulubiony czerwony sweterek i tak mi się od razu zrobiło cieplej, także na sercu i duszy - kiedy zobaczyłam zdjęcie od Ciebie na dobranoc i napiłam się gorącej herbaty. Znów przepadłam - niebo na Twoim zdjęciu było cudowne, że przed moment poczułam się tak, jakbym tam była z Tobą. Dobranoc Zeniu, słodkich snów.
Jutro zobaczymy się znów...
czwartek
Miałeś rację Zenku, że zimy to już u nas nie będzie. Nie myliłeś się, jak zawsze miałeś rację. Dzisiaj mamy wiosny ciąg dalszy, a ja tak bardzo lubię wiosnę. Widziałam dzisiaj na spacerze srebrzyste bazie na wierzbie. Wędrowałam wąskimi uliczkami i zachwycałam się przyrodą.
A wiesz, że śniłeś mi się dzisiaj? Obejmowałeś mnie i przytulałeś, i pocałowałeś gorąco w sam czubek głowy. To była taki ciepły sen, że nie chciałam się obudzić. Potrzebowałam Twojego ciepła i jeszcze zapewnienia o swych uczuciach. A Ty, tylko uśmiechałeś się do mnie i mówiłeś, jaka jestem piękna. Tak, to były bezcenne chwile, które skradł mi dzień, bo trzeba było wyruszyć po zakupy do pobliskiej galerii. Lubię te nasze wspólne wyprawy. Lubię czuć się potrzebna. Może Ty też mnie potrzebujesz, chyba tak właśnie jest, bo odwiedzasz mnie tak często. A kiedy Cię nie ma, tęsknię bardzo i trochę mi smutno.
Tak, świat jest piękny i dlatego warto żyć. Dla takich chwil, niespiesznych chwil o poranku, kiedy słonko zagląda przez okno. Ten błękit nieba wygania mnie z domu, bo jak tu nie kochać przyrody? Jak. To słońce mamy też w sercach, wiem to, bo masz taką jasną duszę. Nasze dusze wszak już mają kilka zmarszczek, jednak jak mogłyby nie mieć zważywszy na to, jak wiele już przeszły. Chcę dzielić z Tobą radości i smutki też. Po to tu jestem...
- Spójrz - powiedziała bardzo cicho Czarodziejka, a strumień jej głosu rozlał się pośród zieleni. - Tam, gdzie jest pasja, zawsze pojawia się tęcza. Pasja jest po to, aby zawsze mieć dokąd uciekać w chwilach dobrych i złych. By mieć satysfakcję, gdy coś się udaje. Ona jest jak przyjaciel, który potrafi pocieszyć i wszystko wynagrodzi.
Jeszcze będzie pięknie, mimo wszystko.
Troszkę zmarzłam dziś na spacerze, więc teraz ratuję się gorącą herbatą z miodem. Jest kocyk, jest książka, jest dobrze. Nim przyjdzie wieczór i otuli mnie spokojem. Kontury rozmyją się, pozostanie tylko miękkość nocy. I sny, a w nich Ty...
piątek
Kiedy wyszłam rano z domu, idąc do sklepu, uderzyło mnie piękno krajobrazu. Cały świat toną we mgle, a wszystkie śpiące rośliny okrył szron. Było więc biało i mroźnie. Jak ja lubię taki widok, a nie zdarza się on często, więc warto rozejrzeć się wokół i docenić to piękno. I myślę sobie, że jest tak, jak być powinno - w końcu mamy jeszcze zimę i ona przypomina nam o sobie. Takie zaskoczenia są bezcenne, bo przyroda potrafi zaskakiwać. Tak jak Ty zaskakujesz mnie codziennie.
Dziś oddycham pełną piersią i czuję, naprawdę czuję przypływ sił witalnych. Może sprawiła to pogoda, a może Twoje słowa, ale ja naprawdę się uśmiecham.
Brakowało mi tutaj Ciebie, gdy Cię tu nie było, brakowało bardzo. Ale najważniejsze, że już jesteś, że masz chwilę tylko dla mnie. Uwielbiam Cię, uwielbiam bardzo mocno. Można by rzec, że uwolniłeś mnie z dna rozpaczy. Ale jakże rozpaczać, kiedy trzeba żyć, żyć tu i teraz, nieprawdaż? Widzisz, ja już zmieniam się przy Tobie, zmieniam bardzo na bardziej pozytywną. Zostań tu ze mną, nim zasnę, trwaj przy mnie... Zeniu.
sobota
Dzień pod znakiem zakupów i pomału budzącego się słońca.
Może teraz, gdy znasz mnie lepiej, łatwiej Ci będzie mnie zrozumieć. Chociaż Ty, wydaje mi się, rozumiesz mnie nawet bez słów; nawet wtedy, gdy ja kłócę się ze sobą, zwłaszcza wtedy. Dziś jesteś bliżej mnie niż kiedykolwiek.
Czekam jeszcze na Siostrę, a później idziemy razem do galerii. Te nasze wyprawy napełniają mnie spokojem i są źródłem szczęścia. Można by rzec, że jesteśmy tam razem, bo jesteś ze mną zawsze, na każdej z dróg, bo w sercu Cię mam i to jest takie zbawienne i, piękne. Zaskakujące, jak kwiaty w zimie i wiosna w styczniu. Tak, przyroda potrafi zaskakiwać. Ty mnie zaskakujesz, codziennie. Sam jeszcze jesteś dla mnie jedną wielką niespodzianką i chyba o to w życiu chodzi, aby się zaskakiwać nawzajem i czerpać od siebie siłę. Myślę, że uratuje nas czas - on jest naszym sprzymierzeńcem - bliskość właśnie i wzajemne zaufanie, i jeszcze szacunek. Jestem pełna sprzeczności, choć tak bardzo potrzebuję i pragnę miłości, a jednocześnie się jej boję. Za to Ciebie jestem pewna, jesteś moją ostoją spokoju i zrozumieniem dla moich spraw. Dziękuję, że jesteś.
Kiedy myślę o Tobie, to żałość wkrada się do serca mego,
chciałabym, aby Bóg Ci podarował i radość, i szczęście...
Podobno zyskuję przy bliższym poznaniu, obyś chciał mnie jeszcze poznawać codziennie. Bo ja pragnę słuchać opowieści o Tobie, pragnę Twojej obecności, jak ten kwiat deszczu, jak roślina słońca, aby mogła wzrastać tak pełna spokoju. Bo na samym dnie zawsze kryje się kochające serce...
I Ty je masz Zenku.
niedziela
Byłam dziś w parku i widziałam dwie wiewiórki, biegały wesoło wśród drzew. W oddali z mlecznej mgły wyłaniały się drzewa, a powietrze było zimne i rześkie. Tak, potrzebowałam takiej odmiany, aby zmęczone oczy mogły odpocząć. Aby serce znów mogło zabić żywiej. Moje serce zawsze przyspiesza swój bieg, gdy widzę Ciebie, jesteś obecny zawsze i wszędzie, widzę Cię na jawie i we śnie. Może jestem odrobinę sentymentalna i mam taką łagodną naturę, ale wzruszam się bardzo na samo brzmienie Twojego imienia.
Zaraz pora brać się za obiad, gotujemy wspólnie. Smacznego obiadku i udanego dnia Zeniu.
Są chwile, kiedy mały gest drugiego człowieka sprawia, że niebo staje się dla nas takie niebieskie...
Zimno dziś było, kiedy wracałyśmy do domu po całym dniu. I tak mi było zimno w środku, że ubrałam ulubiony czerwony sweterek i tak mi się od razu zrobiło cieplej, także na sercu i duszy - kiedy zobaczyłam zdjęcie od Ciebie na dobranoc i napiłam się gorącej herbaty. Znów przepadłam - niebo na Twoim zdjęciu było cudowne, że przed moment poczułam się tak, jakbym tam była z Tobą. Dobranoc Zeniu, słodkich snów.
Jutro zobaczymy się znów...
niedziela, 12 stycznia 2020
Tydzień
12 godzin, tyle trwa dzień i 12 godzin trwa noc. Jest czas pracy i zadowolenia z niej. Jest czas radości ze swoich osiągnięć. I wreszcie, jest czas odpoczynku. Dzisiaj chciałabym Ci opowiedzieć, co dobrego mnie spotkało w tym tygodniu.
czwartek
Za mną już pierwsza wizyta u psychologa, a ja nie spodziewałam się tego, że tak łagodnie ona przebiegnie, naprawdę. Był już wieczór, gdy pan doktor zaprosił mnie do swojego gabinetu. I tu już zaskoczenie, że taki miły i taki młody. Od razu zapowiedział, że zamienia się w słuch, a ja - co dziwne - mówiłam i mówiłam, przede wszystkim o Tobie i o naszej niezwykłej relacji, która przyniosła mi tak wiele dobrego. Mówiłam cicho i spokojnie, jak to ja, uciekając jeszcze czasem wzrokiem. Podczas gdy ja mówiłam - pan doktor wszystko skrupulatnie notował. Na razie o nic nie pytał, po prostu słuchał. Dopiero się poznawaliśmy, a ja pomału się otwierałam i już wiedziałam, że ten człowiek siedzący naprzeciw mi pomoże. Wszak wiedział już o mnie prawie wszystko. Pojawił się temat żałoby i pytania o Babcię Wandę - uosobienie łagodności. Tak, teraz przeżywana żałoba jest inna niż wtedy, po Dziadku. Teraz jestem spokojniejsza, nie targają już mną tak gwałtowne i sprzeczne emocje. Opowiedziałam o mojej pasji pisania, bo papier wszystko zniesie i nie potrzebuje żadnych nakładów finansowym, inaczej jest z malowaniem, którego od dawna zaprzestałam. Ten internetowy pamiętnik różni się od tego pisanego dawniej. Wtedy byłam bardzo zamknięta, smutna, wręcz ten smutek krzyczał w moich oczach, w sercu i umyśle. Teraz smutek jest potrzebny, kojący i oczyszczający. Pisanie pomaga oswoić smutek, a w sercu morze wspomnień. I myśli, które muszę poukładać. Z pomocą czy też bez niej, tego nie wiem. Mam wspaniałą Mamę i Siostrę i to one bardzo mi pomagają. Bardzo. Dają mi siłę i wsparcie, bez nich chyba bym nie oswoiła smutku - tak, to dobre słowo. Wiem jedno, że jestem kochana i potrzebna, a pan doktor zrozumiał, że mi ciężko i zrozumiał moją potrzebę kochania. Bo - jak powiedział - każdy pragnie kochać i być kochanym. Nawet jeśli obiekt uczuć jest tak daleko, na drugim końcu Polski. Każdy potrzebuje miłości. Każdy, bez wyjątku. Ja również. Miłość jest najważniejsza, wszak to esencja życia. Mogę powiedzieć śmiało, że ta wizyta u tak pozytywnej osoby bardzo mi pomogła. Następna dopiero w kwietniu, o ile będę tego potrzebować, a wiem, że będę. Czasem jeden człowiek może tak pokierować naszym życiem, że diametralnie się ono zmieni. Tak było z panią Basią, nauczycielką mojej Siostry. Przygotowywałyśmy prezentację przyrodniczą kółka przyrodniczego, a ja trochę pomagałam i... odkryłam swoją pasję, jaką jest pisanie. Niespodziewanie narodziła się chęć tworzenia, wierszy, opowiadań, pamiętników. Tak, to kawałek mojego życia. Dziś pozostała wdzięczność, bo zeszyty już dawno zaginęły, ale pamiętam satysfakcję, jaką wówczas czułam pisząc. Teraz piszę do Ciebie, to do Ciebie kieruję swoje słowa bo wiem, że mnie zrozumiesz i moją potrzebę pisania.
Teraz chciałabym Ci opowiedzieć, o Własnej Legendzie. Posłuchaj proszę:
,,Każdy będąc dzieckiem doskonale wie, jaka jest jego Własna Legenda. To jest to, co każdy z nas pragnął robić. Jednak, czym człowiek starszy tym więcej zaczyna go nurtować wątpliwość, czy to jest możliwe? Te siły, chociaż z pozoru złe są w gruncie rzeczy dobre, ponieważ przygotowują ducha i wolę. Jeśli łatwo się poddamy, to znaczy, że nie była to nasza prawdziwa Legenda, która jest celem naszego życia na Ziemi. Do prawdziwej Legendy będziemy dążyć z całych sił, aby osiągnąć swój cel. I staniemy się szczęśliwi. A świat będzie lepszy, ponieważ kiedy dojrzewa jedna rzecz, dojrzewa też wszystko wokół".
Paulo Coelho - Alchemik.
Dlaczego o tym piszę? Bo książka ta wywarła na mnie kiedyś ogromne wrażenie. Stanowiła kwintesencję tego, co każdy człowiek wiedzieć powinien; jak ważne są marzenia. Jak wielką rolę może w naszym życiu odegrać jeden człowiek. Teraz mam już swojego Przewodnika, abym mogła spokojnie wejść na sam wierzchołek góry lodowej, jaką jest każdy nowy dzień. Takim Przewodnikiem jesteś dla mnie Ty, Zenku. Masz taką siłę przyciągania wszystkiego co dobre i moc czynienia niemożliwego możliwym, że ja się przy Tobie nie zgubię. O to jestem spokojna.
Prowadź mnie więc dalej, bo ja tak bardzo chcę poznawać Twój świat, tak bardzo tego pragnę. Ty już znalazłeś własną drogę, ja wciąż jej jeszcze szukam, ale kiedyś odnajdziemy drogę do siebie. Bo kiedy się czegoś bardzo pragnie to cały wszechświat sprzyja potajemnie temu, aby się to spełniło.
Żadne serce nie cierpiało nigdy, kiedy sięgało po swe marzenia...
I choć wiedziałam podświadomie, że nigdy nie będą kosmetyczką, to nie żałuję zdobytych doświadczeń. Nie trzeba żałować tego, co minęło bezpowrotnie, bo nigdy nie jesteśmy pewni czy i kiedy to do nas wróci. Nigdy nie zapomnę pani Basi, ani pani Ewy ze szpitala, bo choć poznałam je w niesprzyjających warunkach, to tak wiele one wniosły do mojej szarej dotąd rzeczywistości. Teraz ubarwiam ją pisząc do Ciebie - idealnego wręcz czytelnika.
Wydaje się nawet, że mogłaby zaistnieć między nami miłość, że teraz jest ku temu pora. Może gdybyś był blisko, wszystko byłoby łatwiejsze, prostsze. Ale nawet będąc daleko, tak dalece mi jesteś bliski. Taki czytelnik to prawdziwy skarb, którego już nie wypuszczę z dłoni. W Twoje dłonie składam swe serce...
Aby już zawsze było bezpieczne. I spokojne. Na pewno byś chciał, abym się nie smuciła już więcej... Dobrze wiesz, co znaczy strata bliskiej osoby. Ty wiesz wszystko.
I w tej ciszy odpocznę dziś sobie, przytulę do Twoich dłoni i posłucham, jak pięknie mi opowiadasz. Topię więc smutki w sobie, aż całkiem się rozpłyną w cudownie rześkim, atramentowym powietrzu wieczoru. Jest dobrze, gdy jesteś.
Opowiadaj mi tak
Jest jeden czas, ale pełno w nim godzin i minut, które upływają w niejednakowy sposób. Kiedy jestem tu i piszę do Ciebie, czas zwalnia swój bieg i ja mam wiele czasu na zastanowienie się, na refleksję, co mnie dzisiaj dobrego spotkało dzięki Tobie. I kiedy patrzę tak na piękno zawarte na Twoich zdjęciach - tych z gatunku dla wszystkich, i tych tylko dla mnie - to ogarnia mnie wzruszenie i ustaje myślenie, bo zatapiam się w nich bez końca. Tak sobie myślę, co ja mogę Ci dać, jak Cię uszczęśliwić za cały ten ogrom dobroci, więc piszę dalej, jestem dalej i czuję. Szkoda, że nie mogę Cię dotknąć, przytulić - tylko w myślach jesteś blisko. Zenku, ja widzę jak Ty się starasz, bo Twoje zdjęcia urzekają subtelnością, pięknem zaklętym na kawałku ekranu, że wyobrażam sobie, jak pięknie te krajobrazy muszą się prezentować w rzeczywistości. I budzi się tęsknota. Chciałabym Cię wziąć za rękę i dać się poprowadzić tam, gdzie Ty zostawiłeś swoje serce. Moglibyśmy tak pięknie trwać, w cieple uśmiechów, spojrzeń, słońca. Ale na razie mówię Ci dobranoc i do jutra, jak to pięknie brzmi. Tak, pomyślę o tym jutro...
Oby czas odmierzał nam tylko dobre chwile, wspólne chwile...
Aby jutro było warte wspomnień.
czwartek
Za mną już pierwsza wizyta u psychologa, a ja nie spodziewałam się tego, że tak łagodnie ona przebiegnie, naprawdę. Był już wieczór, gdy pan doktor zaprosił mnie do swojego gabinetu. I tu już zaskoczenie, że taki miły i taki młody. Od razu zapowiedział, że zamienia się w słuch, a ja - co dziwne - mówiłam i mówiłam, przede wszystkim o Tobie i o naszej niezwykłej relacji, która przyniosła mi tak wiele dobrego. Mówiłam cicho i spokojnie, jak to ja, uciekając jeszcze czasem wzrokiem. Podczas gdy ja mówiłam - pan doktor wszystko skrupulatnie notował. Na razie o nic nie pytał, po prostu słuchał. Dopiero się poznawaliśmy, a ja pomału się otwierałam i już wiedziałam, że ten człowiek siedzący naprzeciw mi pomoże. Wszak wiedział już o mnie prawie wszystko. Pojawił się temat żałoby i pytania o Babcię Wandę - uosobienie łagodności. Tak, teraz przeżywana żałoba jest inna niż wtedy, po Dziadku. Teraz jestem spokojniejsza, nie targają już mną tak gwałtowne i sprzeczne emocje. Opowiedziałam o mojej pasji pisania, bo papier wszystko zniesie i nie potrzebuje żadnych nakładów finansowym, inaczej jest z malowaniem, którego od dawna zaprzestałam. Ten internetowy pamiętnik różni się od tego pisanego dawniej. Wtedy byłam bardzo zamknięta, smutna, wręcz ten smutek krzyczał w moich oczach, w sercu i umyśle. Teraz smutek jest potrzebny, kojący i oczyszczający. Pisanie pomaga oswoić smutek, a w sercu morze wspomnień. I myśli, które muszę poukładać. Z pomocą czy też bez niej, tego nie wiem. Mam wspaniałą Mamę i Siostrę i to one bardzo mi pomagają. Bardzo. Dają mi siłę i wsparcie, bez nich chyba bym nie oswoiła smutku - tak, to dobre słowo. Wiem jedno, że jestem kochana i potrzebna, a pan doktor zrozumiał, że mi ciężko i zrozumiał moją potrzebę kochania. Bo - jak powiedział - każdy pragnie kochać i być kochanym. Nawet jeśli obiekt uczuć jest tak daleko, na drugim końcu Polski. Każdy potrzebuje miłości. Każdy, bez wyjątku. Ja również. Miłość jest najważniejsza, wszak to esencja życia. Mogę powiedzieć śmiało, że ta wizyta u tak pozytywnej osoby bardzo mi pomogła. Następna dopiero w kwietniu, o ile będę tego potrzebować, a wiem, że będę. Czasem jeden człowiek może tak pokierować naszym życiem, że diametralnie się ono zmieni. Tak było z panią Basią, nauczycielką mojej Siostry. Przygotowywałyśmy prezentację przyrodniczą kółka przyrodniczego, a ja trochę pomagałam i... odkryłam swoją pasję, jaką jest pisanie. Niespodziewanie narodziła się chęć tworzenia, wierszy, opowiadań, pamiętników. Tak, to kawałek mojego życia. Dziś pozostała wdzięczność, bo zeszyty już dawno zaginęły, ale pamiętam satysfakcję, jaką wówczas czułam pisząc. Teraz piszę do Ciebie, to do Ciebie kieruję swoje słowa bo wiem, że mnie zrozumiesz i moją potrzebę pisania.
Teraz chciałabym Ci opowiedzieć, o Własnej Legendzie. Posłuchaj proszę:
,,Każdy będąc dzieckiem doskonale wie, jaka jest jego Własna Legenda. To jest to, co każdy z nas pragnął robić. Jednak, czym człowiek starszy tym więcej zaczyna go nurtować wątpliwość, czy to jest możliwe? Te siły, chociaż z pozoru złe są w gruncie rzeczy dobre, ponieważ przygotowują ducha i wolę. Jeśli łatwo się poddamy, to znaczy, że nie była to nasza prawdziwa Legenda, która jest celem naszego życia na Ziemi. Do prawdziwej Legendy będziemy dążyć z całych sił, aby osiągnąć swój cel. I staniemy się szczęśliwi. A świat będzie lepszy, ponieważ kiedy dojrzewa jedna rzecz, dojrzewa też wszystko wokół".
Paulo Coelho - Alchemik.
Dlaczego o tym piszę? Bo książka ta wywarła na mnie kiedyś ogromne wrażenie. Stanowiła kwintesencję tego, co każdy człowiek wiedzieć powinien; jak ważne są marzenia. Jak wielką rolę może w naszym życiu odegrać jeden człowiek. Teraz mam już swojego Przewodnika, abym mogła spokojnie wejść na sam wierzchołek góry lodowej, jaką jest każdy nowy dzień. Takim Przewodnikiem jesteś dla mnie Ty, Zenku. Masz taką siłę przyciągania wszystkiego co dobre i moc czynienia niemożliwego możliwym, że ja się przy Tobie nie zgubię. O to jestem spokojna.
Prowadź mnie więc dalej, bo ja tak bardzo chcę poznawać Twój świat, tak bardzo tego pragnę. Ty już znalazłeś własną drogę, ja wciąż jej jeszcze szukam, ale kiedyś odnajdziemy drogę do siebie. Bo kiedy się czegoś bardzo pragnie to cały wszechświat sprzyja potajemnie temu, aby się to spełniło.
Żadne serce nie cierpiało nigdy, kiedy sięgało po swe marzenia...
I choć wiedziałam podświadomie, że nigdy nie będą kosmetyczką, to nie żałuję zdobytych doświadczeń. Nie trzeba żałować tego, co minęło bezpowrotnie, bo nigdy nie jesteśmy pewni czy i kiedy to do nas wróci. Nigdy nie zapomnę pani Basi, ani pani Ewy ze szpitala, bo choć poznałam je w niesprzyjających warunkach, to tak wiele one wniosły do mojej szarej dotąd rzeczywistości. Teraz ubarwiam ją pisząc do Ciebie - idealnego wręcz czytelnika.
Wydaje się nawet, że mogłaby zaistnieć między nami miłość, że teraz jest ku temu pora. Może gdybyś był blisko, wszystko byłoby łatwiejsze, prostsze. Ale nawet będąc daleko, tak dalece mi jesteś bliski. Taki czytelnik to prawdziwy skarb, którego już nie wypuszczę z dłoni. W Twoje dłonie składam swe serce...
Aby już zawsze było bezpieczne. I spokojne. Na pewno byś chciał, abym się nie smuciła już więcej... Dobrze wiesz, co znaczy strata bliskiej osoby. Ty wiesz wszystko.
I w tej ciszy odpocznę dziś sobie, przytulę do Twoich dłoni i posłucham, jak pięknie mi opowiadasz. Topię więc smutki w sobie, aż całkiem się rozpłyną w cudownie rześkim, atramentowym powietrzu wieczoru. Jest dobrze, gdy jesteś.
Opowiadaj mi tak
Jest jeden czas, ale pełno w nim godzin i minut, które upływają w niejednakowy sposób. Kiedy jestem tu i piszę do Ciebie, czas zwalnia swój bieg i ja mam wiele czasu na zastanowienie się, na refleksję, co mnie dzisiaj dobrego spotkało dzięki Tobie. I kiedy patrzę tak na piękno zawarte na Twoich zdjęciach - tych z gatunku dla wszystkich, i tych tylko dla mnie - to ogarnia mnie wzruszenie i ustaje myślenie, bo zatapiam się w nich bez końca. Tak sobie myślę, co ja mogę Ci dać, jak Cię uszczęśliwić za cały ten ogrom dobroci, więc piszę dalej, jestem dalej i czuję. Szkoda, że nie mogę Cię dotknąć, przytulić - tylko w myślach jesteś blisko. Zenku, ja widzę jak Ty się starasz, bo Twoje zdjęcia urzekają subtelnością, pięknem zaklętym na kawałku ekranu, że wyobrażam sobie, jak pięknie te krajobrazy muszą się prezentować w rzeczywistości. I budzi się tęsknota. Chciałabym Cię wziąć za rękę i dać się poprowadzić tam, gdzie Ty zostawiłeś swoje serce. Moglibyśmy tak pięknie trwać, w cieple uśmiechów, spojrzeń, słońca. Ale na razie mówię Ci dobranoc i do jutra, jak to pięknie brzmi. Tak, pomyślę o tym jutro...
Oby czas odmierzał nam tylko dobre chwile, wspólne chwile...
Aby jutro było warte wspomnień.
środa, 8 stycznia 2020
Zamyślenie
Moje zamyślenie ma dziś Twoje imię. Myślę sobie, że kiedy już tu będziesz i zdasz sobie sprawę ze swej wielkiej roli, jaką odgrywasz w moim życiu, to być może łezka się w Twoich oczach zakręci.
Myślę sobie, jak to dobrze, że jesteś. Przy Tobie moje problemy zdają się jakby mniejsze, że i ja już nie znajduję słów mogących wyrazić mą wdzięczność.
Pisanie pomaga, na samotność, na nagromadzone smutki, na stres. Bo ja się już tak mocno nie stresuję, można by rzec, że ogarnia mnie spokój - kiedy o Tobie myślę.
I wiem, że dzień bez pisania jest dniem straconym, dlatego przychodzę tu codziennie. A kiedy widzę, że i Ty tu byłeś, to brak mi słów; więc piszę, piszę dalej. Wiesz Zenku, kiedy wracam pamięcią do początków naszej przyjaźni, to zawsze w błogim nastroju.
Mam dziś wiosnę w sercu, choć nie brakuje burz i zawirowań; choć na ustach od dawna już nie zawisł uśmiech, to jestem dobrej myśli. Z czasem wszystko się poukłada - zwłaszcza wtedy, kiedy Ty tu będziesz. Po prostu bądź i patrz, bo od tego spojrzenia mięknie mi serce.
A umysł? Pracuje na zwiększonych obrotach, a ja muszę zwyczajnie odpocząć. Mam nowe książki, mam w zasięgu wzroku Twój uśmiech i, nie trzeba mi już nic więcej. No, może jeszcze pocałunku, takiego przyjacielskiego gestu pełnego dobroci. Bo Ty jesteś dobry i taki mi potrzebny; abym mogła zrozumieć, czym jest szczęście i jak uśmiechać się choćby przez łzy...
Ale ja się tego nauczę, bądź pewien. Nauczę się tej cierpliwości w dążeniu do celu, w życiu. Bo choć na co dzień nie jestem otwartą księgą i głęboko skrywam wszystkie emocje, to tu - dla Ciebie - robię wyjątek i otwarcie opowiadam o świecie mych uczuć. Dziś czuję w dwójnasób. Tak wiele myślę i dochodzę do wniosku, że jestem na dobrej drodze.
Kiedyś zrozumiem, że wszystko było mi do czegoś potrzebne, że wszystko było mi dane po coś. I choć zawsze umniejszam swoje zasługi, to myślę sobie, że ten blog jest odzwierciedleniem tego, co mi się udało. A udało się przełamać rutynę, oswoić trudną rzeczywistość i, w rezultacie, odkryć swoją wartość.
I choć jest trochę szaro, to przecież to moja szarość i jednak z przebłyskiem światła. Bo nawet za najciemniejszą chmurą kryje się czysty horyzont, a po każdej burzy wygląda słońce. Nie boję się już cieni, bo one świadczą o tym, że gdzieś jest słońce. Moje słońce to Ty, ile już razem przebytych dni? Kto by to zliczył, ale po co liczyć... Dziś kocham, kocham, kocham i moje serce to wie.
Zamyślenie ma kolor błękitu, bo nic nie dorówna krajobrazom, które mi nadsyłasz. Tak fotografować może tylko Ktoś o jasnym sercu, ciepłym sercu...
Ty.
Myślę sobie, jak to dobrze, że jesteś. Przy Tobie moje problemy zdają się jakby mniejsze, że i ja już nie znajduję słów mogących wyrazić mą wdzięczność.
Pisanie pomaga, na samotność, na nagromadzone smutki, na stres. Bo ja się już tak mocno nie stresuję, można by rzec, że ogarnia mnie spokój - kiedy o Tobie myślę.
I wiem, że dzień bez pisania jest dniem straconym, dlatego przychodzę tu codziennie. A kiedy widzę, że i Ty tu byłeś, to brak mi słów; więc piszę, piszę dalej. Wiesz Zenku, kiedy wracam pamięcią do początków naszej przyjaźni, to zawsze w błogim nastroju.
Mam dziś wiosnę w sercu, choć nie brakuje burz i zawirowań; choć na ustach od dawna już nie zawisł uśmiech, to jestem dobrej myśli. Z czasem wszystko się poukłada - zwłaszcza wtedy, kiedy Ty tu będziesz. Po prostu bądź i patrz, bo od tego spojrzenia mięknie mi serce.
A umysł? Pracuje na zwiększonych obrotach, a ja muszę zwyczajnie odpocząć. Mam nowe książki, mam w zasięgu wzroku Twój uśmiech i, nie trzeba mi już nic więcej. No, może jeszcze pocałunku, takiego przyjacielskiego gestu pełnego dobroci. Bo Ty jesteś dobry i taki mi potrzebny; abym mogła zrozumieć, czym jest szczęście i jak uśmiechać się choćby przez łzy...
Ale ja się tego nauczę, bądź pewien. Nauczę się tej cierpliwości w dążeniu do celu, w życiu. Bo choć na co dzień nie jestem otwartą księgą i głęboko skrywam wszystkie emocje, to tu - dla Ciebie - robię wyjątek i otwarcie opowiadam o świecie mych uczuć. Dziś czuję w dwójnasób. Tak wiele myślę i dochodzę do wniosku, że jestem na dobrej drodze.
Kiedyś zrozumiem, że wszystko było mi do czegoś potrzebne, że wszystko było mi dane po coś. I choć zawsze umniejszam swoje zasługi, to myślę sobie, że ten blog jest odzwierciedleniem tego, co mi się udało. A udało się przełamać rutynę, oswoić trudną rzeczywistość i, w rezultacie, odkryć swoją wartość.
I choć jest trochę szaro, to przecież to moja szarość i jednak z przebłyskiem światła. Bo nawet za najciemniejszą chmurą kryje się czysty horyzont, a po każdej burzy wygląda słońce. Nie boję się już cieni, bo one świadczą o tym, że gdzieś jest słońce. Moje słońce to Ty, ile już razem przebytych dni? Kto by to zliczył, ale po co liczyć... Dziś kocham, kocham, kocham i moje serce to wie.
Zamyślenie ma kolor błękitu, bo nic nie dorówna krajobrazom, które mi nadsyłasz. Tak fotografować może tylko Ktoś o jasnym sercu, ciepłym sercu...
Ty.
wtorek, 7 stycznia 2020
Rozmowa liryczna
- - Powiedz mi jak mnie kochasz.
- Powiem.
- Więc?
- Kocham cie w słońcu. I przy blasku świec.
Kocham cię w kapeluszu i w berecie.
W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.
W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
I gdy jajko roztłukujesz ładnie -
nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.
W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.
I na końcu ulicy. I na początku.
I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.
I wiosną, kiedy jaskółka przylatuje.
- A latem jak mnie kochasz?
- Jak treść lata.
- A jesienią, gdy chmurki i humorki?
- Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
- A gdy zima posrebrzy ramy okien?
- Zimą kocham cię jak wesoły ogień.
Blisko przy twoim sercu. Koło niego.
A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.
-K.I.Gałczyński
poniedziałek, 6 stycznia 2020
Zimno tak i czego mi brak...
Dzisiaj był bardzo zimny dzień, a właściwie mroźny. Kiedy otworzyłam oczy, spojrzałam na okno i ujrzałam w nim cudowny błękit. A później zaświeciło słonko. Wpatrywałam się uparcie w ten obrazek i napełniona nadzieją postanowiłam wreszcie wstać i powitać nowy dzień.
Kiedy już się uczesałam i ubrałam, spojrzałam w lustro i, chyba spodobało mi się to, co w nim ujrzałam. Oczy, które wylały wiele już łez lśniły zielenią, a rozjaśnione włosy zalśniły łagodnym blaskiem. Tak, potrzebowałam zmiany.
Aż kiedy wreszcie usiadłam przed laptopem, powitały mnie Twoje słowa, jak zawsze łagodne i napełniające radością, że o mnie pamiętasz. Wiesz, ja jestem tak bardzo spragniona Twoich słów, zwłaszcza teraz. Dlatego piszę, ale nie narzucam się, lecz przyjmuję wszystko z pokorą.
Kiedy widzę, że Ty też tu jesteś, to w moim zimnym dotąd sercu zapala się iskierka nadziei. Tak więc piszę dalej, bo od iskierki do ognistego uczucia jest bardzo krótka droga. I kiedy piszę, to w moich dotąd smutnych oczach zaczyna się coś nieuchwytnego, coś jakby pasja. Pasja pisania i tworzenia zupełnie innej rzeczywistości, w której są obecni Ci, których kocham. Bo miłość nigdy nie umiera...
Zimno ma też swój urok. Bo choć jest zimno na zewnątrz, to ciepło w środku się zaczyna. W sercu, w oczach, na ustach. Wszystko dziś wypowiada Twoje imię: Zenon, Zenek... Tak, dla mnie zawsze jesteś po prostu Zenkiem, moim najlepszym przyjacielem, skarbem w środku zimy. Abym mogła zrozumieć, że to co piszę ma jakąś wartość, ma sens.
Zenku, wszystko mi dziś mówi, że Ty mnie też kochasz, choć skrycie, ale ja to czuję moim sercem. A w moim sercu całe morze wspomnień tych z gatunku niezapomnianych. Bo taka jest przecież prawda, że nic nie przemija. A przyjaciel to ktoś, kto wszystko o tobie wie i mimo to cię kocha. Ktoś, kto rozumie twoją przeszłość, wierzy w twoją przyszłość i akceptuje cię takim, jakim jesteś. To wszystko prawda.
Brakuje mi Ciebie bardzo, czuję niedosyt i pragnę więcej, więcej Ciebie każdego dnia. Jesteś ważny dla mnie, tak bardzo wyczekany i po prostu niezastąpiony i nic nie dorówna naszej rozmowie, ja tak na nią zawsze czekam, choć nieraz brakuje mi słów. Na razie jestem smutna, ale kiedyś ten smutek się skończy, wiem to. Czas jest na to potrzebny.
Możesz ukoić moją samotność. Czym? Choćby jednym słowem: Czekam, tęsknię, kocham. Tak bardzo potrzebuję zapewnienia jeszcze, że ja również jestem dla Ciebie kimś ważnym, wyjątkowym. Dobranoc Zenku, mam nadzieję do jutra i ja otworzę Ci wtedy drzwi do długich spacerów i rozmów. Bądź zdrów.
Twoja Magda
PS. W parku, dokąd wyruszyłam opatulona, ujrzałam wreszcie zimę w postaci zalegającego wszędzie śniegu. Było jasno i przytulnie. Potrzebowałam takiego spaceru, aby odpoczęły moje oczy. I pamiętam co Ci obiecałam, że będę trzymała się ciepło i obietnicy dotrzymałam. Bluzka, polar, ciepła kurtka, no i czapka i szalik, to wszystko dotrzymywało mi dzisiaj kroku, towarzyszyło tym niespiesznym chwilom, którymi mam potrzebę podzielić się z Tobą. A Ty, możesz mi napisać, jak bardzo Ci było mnie dzisiaj brak... tak? Dostałam dziś nowe życie i myślę o Tobie skrycie, a może nieskrycie. Bądźmy ciepli z natury, bądźmy dla siebie dobrzy, otulmy się ciepłem prawdziwej miłości - bo to daje nam moc i pozwoli przezwyciężyć wszelkie przeciwności losu. A sekret jest taki, że drzwi do mojego serca są dla Ciebie zawsze otwarte. Zawsze.
Nie wszystko co pisane ma sens odczytywany w pierwszych słowach.
Nie wszystko co mówione jest szczere i bezpośrednie.
Nie każdemu patrząc w oczy można zaufać, bo nie czai się w nich zdrada.
Zapowiadają opady śniegu, a ja czekam, aż cały świat otuli się bielą.
I wszystko będzie takie pierwsze i młode, i czyste.
Abyśmy mogli zacząć od nowa.
Bo razem jest cieplej i lepiej.
Wszystkiego najcieplejszego.
Kiedy już się uczesałam i ubrałam, spojrzałam w lustro i, chyba spodobało mi się to, co w nim ujrzałam. Oczy, które wylały wiele już łez lśniły zielenią, a rozjaśnione włosy zalśniły łagodnym blaskiem. Tak, potrzebowałam zmiany.
Aż kiedy wreszcie usiadłam przed laptopem, powitały mnie Twoje słowa, jak zawsze łagodne i napełniające radością, że o mnie pamiętasz. Wiesz, ja jestem tak bardzo spragniona Twoich słów, zwłaszcza teraz. Dlatego piszę, ale nie narzucam się, lecz przyjmuję wszystko z pokorą.
Kiedy widzę, że Ty też tu jesteś, to w moim zimnym dotąd sercu zapala się iskierka nadziei. Tak więc piszę dalej, bo od iskierki do ognistego uczucia jest bardzo krótka droga. I kiedy piszę, to w moich dotąd smutnych oczach zaczyna się coś nieuchwytnego, coś jakby pasja. Pasja pisania i tworzenia zupełnie innej rzeczywistości, w której są obecni Ci, których kocham. Bo miłość nigdy nie umiera...
Zimno ma też swój urok. Bo choć jest zimno na zewnątrz, to ciepło w środku się zaczyna. W sercu, w oczach, na ustach. Wszystko dziś wypowiada Twoje imię: Zenon, Zenek... Tak, dla mnie zawsze jesteś po prostu Zenkiem, moim najlepszym przyjacielem, skarbem w środku zimy. Abym mogła zrozumieć, że to co piszę ma jakąś wartość, ma sens.
Zenku, wszystko mi dziś mówi, że Ty mnie też kochasz, choć skrycie, ale ja to czuję moim sercem. A w moim sercu całe morze wspomnień tych z gatunku niezapomnianych. Bo taka jest przecież prawda, że nic nie przemija. A przyjaciel to ktoś, kto wszystko o tobie wie i mimo to cię kocha. Ktoś, kto rozumie twoją przeszłość, wierzy w twoją przyszłość i akceptuje cię takim, jakim jesteś. To wszystko prawda.
Brakuje mi Ciebie bardzo, czuję niedosyt i pragnę więcej, więcej Ciebie każdego dnia. Jesteś ważny dla mnie, tak bardzo wyczekany i po prostu niezastąpiony i nic nie dorówna naszej rozmowie, ja tak na nią zawsze czekam, choć nieraz brakuje mi słów. Na razie jestem smutna, ale kiedyś ten smutek się skończy, wiem to. Czas jest na to potrzebny.
Możesz ukoić moją samotność. Czym? Choćby jednym słowem: Czekam, tęsknię, kocham. Tak bardzo potrzebuję zapewnienia jeszcze, że ja również jestem dla Ciebie kimś ważnym, wyjątkowym. Dobranoc Zenku, mam nadzieję do jutra i ja otworzę Ci wtedy drzwi do długich spacerów i rozmów. Bądź zdrów.
Twoja Magda
PS. W parku, dokąd wyruszyłam opatulona, ujrzałam wreszcie zimę w postaci zalegającego wszędzie śniegu. Było jasno i przytulnie. Potrzebowałam takiego spaceru, aby odpoczęły moje oczy. I pamiętam co Ci obiecałam, że będę trzymała się ciepło i obietnicy dotrzymałam. Bluzka, polar, ciepła kurtka, no i czapka i szalik, to wszystko dotrzymywało mi dzisiaj kroku, towarzyszyło tym niespiesznym chwilom, którymi mam potrzebę podzielić się z Tobą. A Ty, możesz mi napisać, jak bardzo Ci było mnie dzisiaj brak... tak? Dostałam dziś nowe życie i myślę o Tobie skrycie, a może nieskrycie. Bądźmy ciepli z natury, bądźmy dla siebie dobrzy, otulmy się ciepłem prawdziwej miłości - bo to daje nam moc i pozwoli przezwyciężyć wszelkie przeciwności losu. A sekret jest taki, że drzwi do mojego serca są dla Ciebie zawsze otwarte. Zawsze.
Nie wszystko co pisane ma sens odczytywany w pierwszych słowach.
Nie wszystko co mówione jest szczere i bezpośrednie.
Nie każdemu patrząc w oczy można zaufać, bo nie czai się w nich zdrada.
Zapowiadają opady śniegu, a ja czekam, aż cały świat otuli się bielą.
I wszystko będzie takie pierwsze i młode, i czyste.
Abyśmy mogli zacząć od nowa.
Bo razem jest cieplej i lepiej.
Wszystkiego najcieplejszego.
czwartek, 2 stycznia 2020
Tak więc trwają wiara, nadzieja i miłość...
W 2019 roku napisałam aż 28 postów i to niezbity fakt. Pisałam zawsze tylko to, co podszeptywało mi serce i chyba zgodzę się z tym, że pisanie zawsze było mi potrzebne do życia, jak powietrze, którym oddycham. Tak, pisanie jest dla mnie wytchnieniem od kłopotów dnia codziennego; od kłopotów jakie stwarza moja choroba. Jednak pomimo to, że się z nią zmagam, to mogę dalej normalnie żyć. Tak ładnie mi kiedyś napisałeś, że nawet nie domyśliłeś się tego, że mogę być chora. Tak, bo schizofrenia nie odebrała mi jeszcze tej radości życia. Tej wiary, tej nadziei i tej miłości, którą ja wciąż czuję.
Babcia odeszła tak cicho, a ja płaczę, choć może tego nie widać, ale moje oczy wylały wiele łez. Nieraz nie mogę ich powstrzymać, a przecież muszę, muszę być silna i być podporą i wsparciem duchowym dla Mamy i dla Siostry, i dla Brata. Jest nas już coraz mniej. Z szóstki została tylko czwórka.
Niedługo ten dzień, a ja się boję, że zwyczajnie się rozkleję, że nie zapanuję nad emocjami. Tak trudno pisać z nadzieją, kiedy zawala nam się na głowę cały świat. Tak, byłam bardzo zżyta z Babcią i z Dziadkiem. Oni tak bardzo mnie zawsze wspierali, a teraz ich już nie ma. Jednak żyją w moim sercu i tak już będzie zawsze. Dla nich byłam zawsze Madzią.
Dziękuję Zenku, że jesteś, że mnie wspierasz, choć czasu masz tak mało. Wiem, praca, praca, praca. Ale doceniam te rzadkie chwile, które mamy dla siebie. Doceniam Ciebie. Widać, że las jest Twoim przeznaczeniem i Twoją pasją. I ja to rozumiem, tak jak Ty zawsze starasz się zrozumieć mnie.
Mi pomaga pisanie. I chyba się już nie załamię, bo mam przypisaną zwiększoną dawkę leków, a za tydzień wizytę u psychologa, a później u mojej pani doktor. Lubię do niej przychodzić, ona też mnie rozumie. Wystarczy jedno spojrzenie i w lot uchwyci istotę sprawy. Bo spojrzenie zawsze mówi tak wiele. A z oczu można wiele wyczytać.
Dziś w moich oczach gości smutek. Pomimo to żyję dalej, trwam dalej, choć jest to już zupełnie inna rzeczywistość. Zaraz idę do biblioteki po nowe książki, które może pozwolą mi na sekundę zapomnieć. Jednak nie, podświadomość dalej podsuwa mi nowe obrazy. Kiedy odeszła Babcia, to niebo za nią płakało deszczem. Zaś kiedy zabrakło Dziadka, był bardzo ciepły dzień. Ja wszystko pamiętam, każdą chwilę i emocje, które mi towarzyszyły; czułam się taka samotna... i zagubiona. Teraz mam jeszcze Ciebie.
W moim sercu jest jeszcze miejsce dla Ciebie i tak już będzie zawsze. Wiem to na pewno. Bo przyjaciel to ktoś zupełnie wyjątkowy. Dla Ciebie moje ramiona są zawsze otwarte, a serce gorące... Napiszę tak jak Rilke: ,,Ja Cię obejmę sercem mym". Otoczę miłością. Widzisz? To takie proste... kochać. Uczę się tego każdego dnia.
,,Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość".
Teraz ukojenie daje sen i marzenia, nierealne, a może prawdziwe, sama już nie wiem. Wiem jedno, że cokolwiek się wydarzy, przyjmę to z pokorą.
,,Marzenie o czymś nieprawdopodobnym ma własną nazwę. Nazywamy je nadzieją".
Dziękuję za każdy nowy dzień, w którym dane mi było przeżyć tak wiele. Tak wiele wspólnych chwil... Niebo miało dziś kolor purpury, gdy wracałyśmy do domu, po całym dniu. A ja... pomyślałam sobie o Babci i podziękowałam jej w duchu za wszystko, co dla mnie zrobiła w swoim długim życiu. Odeszłaś za wcześnie Babciu, będę za Tobą tęsknić...
,,Świętą ciszę pod gwiaździstym niebem
wielbić umie kwiat tylko i owad, i my.
Święty śpiew bez słów w dal niosą
szumiące lasy i wody nieprzebranych mórz.
Głębokiej ciszy wszelkiego istnienia
uczą pąki niemych wonnych róż".
,,Kiedy nie masz nic oprócz wiary, masz wszystko, czego potrzebujesz".
- R. Brett
Teraz to wiem.
Moje jest tylko to
co jest we mnie.
Babcia mnie zawsze uczyła, żebym się uśmiechała, choćby nawet miał być to uśmiech przez łzy... A ja zawsze jej słuchałam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


