środa, 8 stycznia 2020

Zamyślenie

Moje zamyślenie ma dziś Twoje imię. Myślę sobie, że kiedy już tu będziesz i zdasz sobie sprawę ze swej wielkiej roli, jaką odgrywasz w moim życiu, to być może łezka się w Twoich oczach zakręci.
Myślę sobie, jak to dobrze, że jesteś. Przy Tobie moje problemy zdają się jakby mniejsze, że i ja już nie znajduję słów mogących wyrazić mą wdzięczność.
Pisanie pomaga, na samotność, na nagromadzone smutki, na stres. Bo ja się już tak mocno nie stresuję, można by rzec, że ogarnia mnie spokój - kiedy o Tobie myślę. 
I wiem, że dzień bez pisania jest dniem straconym, dlatego przychodzę tu codziennie. A kiedy widzę, że i Ty tu byłeś, to brak mi słów; więc piszę, piszę dalej. Wiesz Zenku, kiedy wracam pamięcią do początków naszej przyjaźni, to zawsze w błogim nastroju.
Mam dziś wiosnę w sercu, choć nie brakuje burz i zawirowań; choć na ustach od dawna już nie zawisł uśmiech, to jestem dobrej myśli. Z czasem wszystko się poukłada - zwłaszcza wtedy, kiedy Ty tu będziesz. Po prostu bądź i patrz, bo od tego spojrzenia mięknie mi serce.
A umysł? Pracuje na zwiększonych obrotach, a ja muszę zwyczajnie odpocząć. Mam nowe książki, mam w zasięgu wzroku Twój uśmiech i, nie trzeba mi już nic więcej. No, może jeszcze pocałunku, takiego przyjacielskiego gestu pełnego dobroci. Bo Ty jesteś dobry i taki mi potrzebny; abym mogła zrozumieć, czym jest szczęście i jak uśmiechać się choćby przez łzy...
Ale ja się tego nauczę, bądź pewien. Nauczę się tej cierpliwości w dążeniu do celu, w życiu. Bo choć na co dzień nie jestem otwartą księgą i głęboko skrywam wszystkie emocje, to tu - dla Ciebie - robię wyjątek i otwarcie opowiadam o świecie mych uczuć. Dziś czuję w dwójnasób. Tak wiele myślę i dochodzę do wniosku, że jestem na dobrej drodze. 
Kiedyś zrozumiem, że wszystko było mi do czegoś potrzebne, że wszystko było mi dane po coś. I choć zawsze umniejszam swoje zasługi, to myślę sobie, że ten blog jest odzwierciedleniem tego, co mi się udało. A udało się przełamać rutynę, oswoić trudną rzeczywistość i, w rezultacie, odkryć swoją wartość.
I choć jest trochę szaro, to przecież to moja szarość i jednak z przebłyskiem światła. Bo nawet za najciemniejszą chmurą kryje się czysty horyzont, a po każdej burzy wygląda słońce. Nie boję się już cieni, bo one świadczą o tym, że gdzieś jest słońce. Moje słońce to Ty, ile już razem przebytych dni? Kto by to zliczył, ale po co liczyć... Dziś kocham, kocham, kocham i moje serce to wie.
Zamyślenie ma kolor błękitu, bo nic nie dorówna krajobrazom, które mi nadsyłasz. Tak fotografować może tylko Ktoś o jasnym sercu, ciepłym sercu...
Ty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz