W 2019 roku napisałam aż 28 postów i to niezbity fakt. Pisałam zawsze tylko to, co podszeptywało mi serce i chyba zgodzę się z tym, że pisanie zawsze było mi potrzebne do życia, jak powietrze, którym oddycham. Tak, pisanie jest dla mnie wytchnieniem od kłopotów dnia codziennego; od kłopotów jakie stwarza moja choroba. Jednak pomimo to, że się z nią zmagam, to mogę dalej normalnie żyć. Tak ładnie mi kiedyś napisałeś, że nawet nie domyśliłeś się tego, że mogę być chora. Tak, bo schizofrenia nie odebrała mi jeszcze tej radości życia. Tej wiary, tej nadziei i tej miłości, którą ja wciąż czuję.
Babcia odeszła tak cicho, a ja płaczę, choć może tego nie widać, ale moje oczy wylały wiele łez. Nieraz nie mogę ich powstrzymać, a przecież muszę, muszę być silna i być podporą i wsparciem duchowym dla Mamy i dla Siostry, i dla Brata. Jest nas już coraz mniej. Z szóstki została tylko czwórka.
Niedługo ten dzień, a ja się boję, że zwyczajnie się rozkleję, że nie zapanuję nad emocjami. Tak trudno pisać z nadzieją, kiedy zawala nam się na głowę cały świat. Tak, byłam bardzo zżyta z Babcią i z Dziadkiem. Oni tak bardzo mnie zawsze wspierali, a teraz ich już nie ma. Jednak żyją w moim sercu i tak już będzie zawsze. Dla nich byłam zawsze Madzią.
Dziękuję Zenku, że jesteś, że mnie wspierasz, choć czasu masz tak mało. Wiem, praca, praca, praca. Ale doceniam te rzadkie chwile, które mamy dla siebie. Doceniam Ciebie. Widać, że las jest Twoim przeznaczeniem i Twoją pasją. I ja to rozumiem, tak jak Ty zawsze starasz się zrozumieć mnie.
Mi pomaga pisanie. I chyba się już nie załamię, bo mam przypisaną zwiększoną dawkę leków, a za tydzień wizytę u psychologa, a później u mojej pani doktor. Lubię do niej przychodzić, ona też mnie rozumie. Wystarczy jedno spojrzenie i w lot uchwyci istotę sprawy. Bo spojrzenie zawsze mówi tak wiele. A z oczu można wiele wyczytać.
Dziś w moich oczach gości smutek. Pomimo to żyję dalej, trwam dalej, choć jest to już zupełnie inna rzeczywistość. Zaraz idę do biblioteki po nowe książki, które może pozwolą mi na sekundę zapomnieć. Jednak nie, podświadomość dalej podsuwa mi nowe obrazy. Kiedy odeszła Babcia, to niebo za nią płakało deszczem. Zaś kiedy zabrakło Dziadka, był bardzo ciepły dzień. Ja wszystko pamiętam, każdą chwilę i emocje, które mi towarzyszyły; czułam się taka samotna... i zagubiona. Teraz mam jeszcze Ciebie.
W moim sercu jest jeszcze miejsce dla Ciebie i tak już będzie zawsze. Wiem to na pewno. Bo przyjaciel to ktoś zupełnie wyjątkowy. Dla Ciebie moje ramiona są zawsze otwarte, a serce gorące... Napiszę tak jak Rilke: ,,Ja Cię obejmę sercem mym". Otoczę miłością. Widzisz? To takie proste... kochać. Uczę się tego każdego dnia.
,,Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość".
Teraz ukojenie daje sen i marzenia, nierealne, a może prawdziwe, sama już nie wiem. Wiem jedno, że cokolwiek się wydarzy, przyjmę to z pokorą.
,,Marzenie o czymś nieprawdopodobnym ma własną nazwę. Nazywamy je nadzieją".
Dziękuję za każdy nowy dzień, w którym dane mi było przeżyć tak wiele. Tak wiele wspólnych chwil... Niebo miało dziś kolor purpury, gdy wracałyśmy do domu, po całym dniu. A ja... pomyślałam sobie o Babci i podziękowałam jej w duchu za wszystko, co dla mnie zrobiła w swoim długim życiu. Odeszłaś za wcześnie Babciu, będę za Tobą tęsknić...
,,Świętą ciszę pod gwiaździstym niebem
wielbić umie kwiat tylko i owad, i my.
Święty śpiew bez słów w dal niosą
szumiące lasy i wody nieprzebranych mórz.
Głębokiej ciszy wszelkiego istnienia
uczą pąki niemych wonnych róż".
,,Kiedy nie masz nic oprócz wiary, masz wszystko, czego potrzebujesz".
- R. Brett
Teraz to wiem.
Moje jest tylko to
co jest we mnie.
Babcia mnie zawsze uczyła, żebym się uśmiechała, choćby nawet miał być to uśmiech przez łzy... A ja zawsze jej słuchałam.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz