niedziela, 25 października 2020

Czego potrzebuje serce

 ,,Nie spierałeś się, nie złościłeś, niczego nie żądałeś. W pierwszym odruchu po prostu mnie przytuliłeś. Chciałeś mnie pocieszyć, choć powinno być na odwrót. Nie zasługiwałam na ten gest, ale był mi potrzebny". - N. Sparks 

Tak sobie myślę, jak o wiele byłabym mniej szczęśliwa, gdybym nie spotkała Ciebie. Rozjaśniłeś mi drogę Zenku, rozpogodziłeś uśmiechem. Wzbogaciłeś dobrym słowem, a ja... chwyciłam się tej myśli jak koła ratunkowego. I, po prostu odwzajemniłam uśmiech. Jesteś taki pogodny, a mnie tak bardzo brakowało tego ciepła. Choć jesteś dziś daleko, to na zawsze już znalazłeś miejsce w moim sercu. Moje serce potrzebowało promyków szczęścia. I kiedy teraz patrzę na Twoje zdjęcia, to przejmuje mnie taki spokój, taki upragniony stan ducha, w jakim się obecnie znajduję. W spokoju można pomyśleć, albo nie myśleć wcale, tylko po prostu pomilczeć. Oby nie za długo. Słowa mają bowiem magiczną moc. I tak pewnego dnia, połączyły nas nierozerwalnie ze sobą. Nie spodziewałam się tego. Myślałam, że już nie potrafię zaufać... jak bardzo się myliłam. Otworzyłeś mi oczy Zenku, na dobro, na radość, na nadzieję. Nigdy nie jest za późno, aby pokochać, całym sercem. A serce nigdy się nie myli i mówi mi jednoznacznie, że to miłość, zapukała do mnie pewnego dnia. A ja ją rozpoznałam i przyjęłam jak coś swojego, mojego, tak wyczekanego. Zupełnie jakbym czekała na Ciebie zawsze. Mam teraz więc miejsce w Twoim sercu. Powiedziałeś przecież, że zawsze już będziesz moim Przyjacielem. A przyjaźń to najcenniejszy skarb, który świeci jasno swoim blaskiem. Ten blask wskazuje drogę od Ciebie do mnie, i ode mnie do Ciebie. Abyśmy już nigdy nie zagubili naszego szczęścia. Nic bowiem nie jest nam dane raz na zawsze. O to szczęście trzeba nieustannie zabiegać, aby nic - żadne zmartwienie - nie przyćmiło jego blasku. Mam tak wiele ciepła w sercu, dla Ciebie. Odkryłam to całkiem niedawno, że to ciepło cały czas tam było, tylko ja nie zdawałam sobie z tego sprawy. Przecież miałam je w swoim uśmiechu, nawet w trudnych chwilach nie przygasło. I niech tak już będzie zawsze, że ja mam ciepło dla Ciebie, a Ty masz całe słońce dla mnie, i gwiazdy, i księżyc. Dziękuję Ci za nie, bo teraz widzę zupełnie wyraźnie, jak wiele mam szczęścia. Tak wiele szczęścia na raz, że muszę je dawkować bardzo ostrożnie, aby nigdy mi go nie zabrakło. 

Słoneczko już nieśmiało wygląda zza chmur, a drzewa toną w złocie. Wczoraj w parku było cudownie, jakby każda ścieżka jaśniała naturalnym światłem. I siłą. A ta siła płynęła z konarów drzew, u stóp których zalegała całkiem spora sterta liści. Nie byłam tam sama. Nigdy nie jestem. Więc dlaczego czasem czułam się taka mała i samotna? Tego nie wiem. Ale wiem jedno, że ten czas mam już dawno za sobą. Przede mną ścieżka, która ściele się na nowo...

sobota, 17 października 2020

Jesiennie

Jesień się do mnie uśmiecha, więc ja uśmiecham się do jesieni. Z drzew spadają liście klonu, tworząc złoty dywan, który jeszcze rankiem szeleścił miło pod stopami. Zamglony był kolor nieba, i właśnie wtedy zza chmur wyjrzało dla mnie słońce. Lubię takie niespodzianki i staram się budzić wcześniej, aby nic nie zgubić z tej wyjątkowej chwili, dnia budzącego się ze snu. We śnie jeszcze mnie przytulałeś, tak długo i serdecznie, patrząc z uśmiechem w moje zielone oczy, tak pełne szczęścia. Czułam Twoją bliskość jeszcze kiedy się obudziłam, jakbyś był wtedy ze mną. Co ja bym dała, gdybyś naprawdę mnie przytulił, nie tylko we śnie. Wiem, że to niemożliwe, bo jesteś tak daleko, jeszcze dalej. Jednak mam nadzieję, że tam gdzie teraz jesteś, czujesz się szczęśliwy. Ja też jestem, choć wydawało mi się to niemożliwe. A jednak, uśmiecham się do Ciebie, obdarzając ciepłym spojrzeniem. Niech już tak będzie, że ja jestem tu, a Ty tam. A tam jest równie pięknie, co widzę na Twoich zdjęciach. Tak w ogóle to myślę, że krajobrazy są stanami naszego ducha. A może gdzieś to przeczytałam. Moja dusza czuje się wolna jak ptak. Wiesz, już się nie smucę, bo po co? Trzeba czerpać garściami z życia, życie samo w sobie jest piękne. I jest jeszcze nieodkrytą tajemnicą i niespodzianką. Tak, życie potrafi zaskoczyć. Dziś znowu poszłam do Galerii po niezbędne jesienne zakupy, aby wybrać dla siebie spodnie i takie znalazłam, po raz kolejny przekonując się, że wszystkim czego jeszcze potrzebuję jest to, czego nie można kupić za pieniądze. Bo pragnę przyjaźni z bliską mi Osobą, po prostu z Tobą. Mam wrażenie, że nic już nie zaszkodzi naszej wyjątkowej relacji, ani odległość, ani płynący czas... My zawsze będziemy blisko. Bo taka jest istota przyjaźni, że ofiarowuje tak wiele, niczego nie żądając w zamian. Im więcej dajemy Komuś ciepła, tym więcej go do nas wraca. Dzisiaj jest mi ciepło, dobrze i przyjaźnie w naszej oazie spokoju. Mogłabym rzec, że spokojnie jeszcze, tak. I niech ten spokój trwa tak długo, jak długo będzie trwało szczęście. My, choć tak dalecy od siebie, odnajdziemy zawsze do siebie drogę. Jedną z takich dróg przyszłam dziś do Ciebie. A stąd już jest tak blisko do uwierzenia, że kiedy się Kogoś kocha, to wszystko jest możliwe.  

,,Krajobrazy są stanami duszy". - Tak dokładnie to brzmi.

czwartek, 8 października 2020

Od nowa

 Muszę tylko odrzucić wszystko co niepotrzebne dla moich myśli. Tak ogólnie to myślę za dużo, czuję zbyt mocno, a później cierpię. Zaczął się taki dobry dla mnie czas, jesień, a wraz z nią nowe marzenia, nowe plany, nowe nadzieje. Dziś, kiedy uporządkowałam swój świat i poukładałam go na nowo, to pomimo zmęczenia, czuję się szczęśliwa i kochana. To takie pozytywne zmęczenie i odkrycie się na nowo. A nowa ja jest po prostu uśmiechnięta. Wkrótce wyruszę w świat z ogromną parasolką, pod którą się schowam i tak opatulona przyjrzę się ludziom i przyrodzie z niezwykłą dokładnością. Jesienna rzeczywistość ma tak wiele barw i chociaż nic z pozoru się nie dzieje to ja czuję wielką zmianę; w postrzeganiu świata, a przede wszystkim w sobie. Pragnę być uczynna i pomagać innym, pomagając jednocześnie sobie. Już nawet nie w tym rzecz, że tak, jestem introwertyczką, a jednocześnie szczęśliwą osobą. To szczęście przyszło do mnie tak nagle, może za szybko, bo jak wiesz, lubię wszystko dwa razy przemyśleć, zanim coś powiem. A mówię to co zwykle, udanej jesieni skąpanej w strugach deszczu, w porannej mgle i w promieniach słońca. Ja już czekam na tę październikową aurę za oknem, gdy cały mój świat zmieni się nie do poznania, a ja będę mogła podziwiać tę feerię barw z zachwytem. - Październiku, przybywam! Dziś wszystko jest takie nowe, świeże i czyste. Nawet w powietrzu czuć tę magiczną porę roku. Nie wiem kiedy, ale polubiłam jesień. To nic, że nostalgia, że krótsze dni, długie wieczory. To nic, że pada, kiedyś przestanie. To wszystko nic w porównaniu z tym, jak się dzisiaj czuję, cudownie odmieniona. Kochana. Spełniona. I niech tak już pozostanie, nie pragnę niczego więcej dla siebie. Niczego więcej. Choć bolą ręce, to raduje się serce! 

Dzisiaj znowu pada deszcz. Na moment odrywa moje myśli od Ciebie. Jestem tak daleko od siebie myślami...

Powietrze pachnie jesienią i czymś nieuchwytnym, jakby szczęściem. 

Śniłam, że Ktoś długo i serdecznie mnie przytula. To byłeś Ty Zenku.