poniedziałek, 28 kwietnia 2025

Spokój serca

 Nic nie jest w stanie odebrać Ci wolności serca.

Nic - za wyjątkiem własnych myśli.

Czasem czuję się tak, jakby były we mnie dwie Magdy, które toczą zacięty spór o wolność mojego serca. Jedna mówi: stań i walcz, walcz o swoje marzenia. Druga to ta, która chowa się w cieniu i pozwala życiu swobodnie przeciekać przez palce. Która z nich zwycięży? Tego nawet ja sama nie wiem.

Bo z jednej strony tak bardzo pragnę Cię przytulić, a z drugiej się boję, ale nie Ciebie, tylko siebie. Nie wiem, jak się zachowam, czy nie ucieknę kolejny raz przed moją Miłością? Znaki zapytania się mnożą w mojej głowie. Skołatane nerwy dają o sobie znać.

Wdech - wydech. 

Tylko mnie kochaj Zenku. A wówczas ja pokocham siebie. Co wcale nie jest takie oczywiste. Choć jedno wynika z drugiego. Już samo to, że tutaj jesteś, że czytasz, jest niezwykle motywujące. Widzisz, jak to jest, że czasem tak trudno mi przed Tobą przyznać się do swoich słabości... Jednak to z nich wykluwa się nasza siła. Wierzę, że jeszcze się odnajdziemy. Że znajdziemy do siebie drogę. 

W zieleni liści szukam ukojenia,

w zapachu bzów, w błękicie nieba.

I tylko jedno się nie zmienia,

tak bardzo Ciebie mi potrzeba...


W cichości serca jeszcze marzę,

że kiedyś coś nam się przydarzy. 

***

Byłam dzisiaj u pani doktor w ważnej sprawie i przy okazji ucięłyśmy sobie miłą pogawędkę. Opowiedziałam jej, że planujemy się spotkać pod koniec maja. Na co pani doktor rzekła:

- Pani Madziu, widzę, jak bardzo pani chcę się spotkać, więc pomimo wszystkich wątpliwości, proszę się spotykać. - zaśmiała się.

- Tak bardzo chciałam uzyskać takie potwierdzenie - powiedziałam, a w myślach rzekłam to, co zawsze:

Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję.

Najpierw trzykrotnie, a później po stokroć więcej. 

***

Jedyne, czego się dziś obawiam, to niewykorzystanych szans.

Słońce się do nas uśmiecha, Zenku.

I choć w sercu takie zawirowanie, to czuję spokój...

Kocham Cię jak stąd do Księżyca. 

piątek, 18 kwietnia 2025

Znaki

 Nie sądziłam, że mój świat

może zmienić się aż tak.

Dzisiaj wiem - to był znak.

***

Wszystkie znaki na niebie i na ziemi mówią mi, że nadszedł dobry dla mnie czas. 

Kiedy dzisiaj, tzn. we wtorek pisaliśmy do siebie, nawet nie przypuszczałam że nasza rozmowa tak się potoczy i pobiegnie nieznanym mi torem. Ileż to razy wyobrażałam sobie tę chwilę - dzień naszego spotkania - to już chyba sama nie zliczę. Gubiłam się w gąszczu pytań i odpowiedzi na nie. 

Nie przesadzaj - mówiłam sobie - wszystko będzie dokładnie tak, jak trzeba. Niczego nie przyspieszaj, jeśli coś jest Ci pisane, to prędzej czy później się spełni...

Imaginowałam wówczas sobie, że pewnego - nieznanego - dnia spotkamy się w lesie. Na neutralnym gruncie, który jest mi bliski. Gdzie nie ma dużo ludzi... Tak, las będzie idealnym miejscem. Przekonywałam sama siebie. 

Dopadły mnie jednak wątpliwości, czy Tobie się spodobam. Tak, moja skromna natura dała o sobie znać w tej jakże ważkiej chwili. Bo miałam wrażenie, że dzieje się coś ważnego. Co odciśnie trwały ślad w moim sercu. 

***

Zapomniałam o wszystkim, bo liczysz się tylko Ty. I o tym, że w maju muszę złożyć papiery na komisję do orzekania o niepełnosprawności. Pobrałam już druki i czekam na wizytę u lekarza. Pani doktor musi mi wypełnić jeden z nich, a drugi uzupełniam ja. Ale dosyć już o mnie...

Pomówmy Zenku o Tobie. Wybierasz się w takie piękne miejsca, gdzie przyroda tętni życiem. Gdzie żyć się chce. Cała moja dusza wyrywa się do Ciebie. Chciałabym widzieć to co Ty i czuć to co Ty. Taka już moja natura, że bardzo przywiązałam się do tej myśli, że jesteś mi bliski - jak rodzina, z którą jestem związana.

Całe moje życie kręci się wokół tego. A ja w tym wszystkim jestem taka zagubiona i niepoukładana. Czasem chaotyczna, pełna niepewności. A niekiedy bardzo niecierpliwa. Za dużo chcę i zdecydowanie za wiele myślę. Dlatego piszę. To mnie uspokaja. I układa mój świat. Dziś daję Ci do niego klucz, Zenku, klucz którym jest Miłość. Wiem, że ona mnie uleczy i pozwoli nam lepiej się poznać. 

***

Lubię truskawki i poziomki

i niezapominajki

zapach lasu

i kolor nieba

i jeszcze zieleń liści

galopujące myśli

i mam tę pewność

że wszystko na tym ziemskim globie

pozwoli nam się spotkać

a wówczas Ci opowiem

jak bardzo Cię kocham

jak czekałam 

jak ufałam

jak tęskniłam...

wierzysz Zenku w przeznaczenie?

bo ja chyba już nigdy się nie zmienię...

***

Dzisiaj myślę, że kiedyś mogę Cię zabrać do cudownych ogrodów Pałacu Branickich, bo czuję, że to idealne dla nas miejsce na pierwsze spotkanie. Moglibyśmy przemierzać żwirowane alejki, trzymając się za ręce, w otoczeniu starych drzew. Rozmawiając lub milcząc, bo miłość nie zna słów. Uśmiechając się do siebie. A później przysiedlibyśmy na ławce i spoglądali na kaczki kąpiące się w stawie... Czyż to nie obiecująca perspektywa? Przynajmniej z mojego punktu i mam nadzieję, że i Twojego. 

A nawet jeśli się nie spotkamy - bo wszystko na to wskazuje - to i tak pozostaniemy przyjaciółmi, którzy, choć z daleka, to życzą sobie jak najlepiej. Bo tak będzie, prawda Zenku? Nie zapomnisz do mnie napisać, czekając na moją odpowiedź i ten nasz radosny dialog będzie trwał i trwał, i trwał. Bez końca. Bo mogę nakarmić Cię moimi słowami - mam tylko to, nic więcej... 

Teraz wiem, że kocha się spokojem, a nie dramatem. Obecnością, a nie obietnicą. 

A ja muszę bardzo dbać o ten spokój. Pani doktor stanowczo odradzała mi wszelkich silnych emocji i wzruszeń. Staram się więc stosować do jej zaleceń, bo jest dla mnie niezrównanym autorytetem. To jak teraz wygląda moja codzienność, jest także jej zasługą. To ona prowadzi moje leczenie i ona wie najlepiej, co dla mnie dobre. Dlatego najpierw przyglądam się wszystkiemu z daleka, nie tracąc głowy. Chodzę na spacery, wśród natury się wyciszam. Robię sobie zdjęcia z kwitnącymi gałązkami, nawet jeśli nikt poza mną ich nie zobaczy. Brakuje mi siebie w tym wszystkim. Ale staram się, bardzo się staram siebie zrozumieć. Piję melisę, dużo melisy, i wcześnie chodzę spać. Słucham delikatnej muzyki, która jest ukojeniem dla mojej duszy. Jestem w tym wszystkim sama i chyba tak już pozostanie. Ale nie martwię się tym. Staram się być dla siebie najlepszym przyjacielem. 

A ostatnio kupiłam sobie spódnicę w zielonym kolorze, delikatnie rozkloszowaną, w promocji za jedyne 15 zł. Wiąże się z tym pewna historia, o której długo by opowiadać. Staram się czasami zrobić sobie jakąś małą przyjemność, która odciągnie mnie od myśli. Dlatego dzisiaj uśmiechnę się do swojego odbicia w lustrze i powiem ,,kocham i jestem wdzięczna". Tak po prostu docenię siebie. 

Nie zawsze jesteśmy tacy, jakimi w lustrze się widzimy. 

***

,,Bóg codziennie daje nam 86 400 sekund. Mamy więc wystarczająco dużo czasu na to, by powiedzieć ,,dziękuję". Za co dziś podziękujesz?

Ja podziękuję: 

* za to, że Ciebie mam. Kimże bym była, gdyby Ciebie nie było? Myślę o Tobie codziennie. Nawet jeśli nigdy się nie spotkaliśmy, noszę w sercu pragnienie, by podzielić się z Tobą swoją wrażliwością. Dziękuję Ci za to, że jesteś. Jesteś c u d e m! Ż y c i e  C i ę  k o c h a". 

- Anna H. Niemczynow

niedziela, 13 kwietnia 2025

Przypomnienie

 Potrzebne są szare dni,

potrzebne niechciane łzy,

potrzebne milczące sny,

do szczęścia są potrzebne.

Potrzebny jest ból i strach,

potrzebny zwątpienia czas,

jak noc, która po to jest,

by słońce mogło wschodzić.

***

Witam Cię dzisiaj Zenku słowami z piosenki, nie bez powodu. Ja również potrzebuję takiego przypomnienia o tym, co ważne, a co nieraz ukryte głęboko pod powierzchnią myśli. A czasem jeszcze coś mi się przyśni i to również jest inspiracją do pisania.

Na przykład dzisiaj, znów mi się śniłeś. Byłam u Ciebie w domu, a Ty niespiesznie opowiadałeś mi swoją historię. Słuchałam jak urzeczona. Łapczywie i zachłannie chciałam nasycić się Twoimi słowami. By kochać tak jak Ty i żyć tak jak Ty - pięknie. Sen się skończył zbyt szybko, bo nie zdążyłeś mi jeszcze pokazać tylu swoich miejsc; a ja taka byłam ich ciekawa...

Ale to nic. Prędzej czy później nam się spełni. Wierzę w nas Przyjacielu. I w ten lepszy czas, który dopiero się przed nami otwiera jak najciekawsza książka. 

Jest niedziela, pozornie dzień odpoczynku, w którym nic szczególnego się nie dzieje; ale nie u nas. Jeszcze rankiem wybrałam się na zakupy do sklepu, który świecił pustkami. Spodziewałam się tłumów, bo to handlowa niedziela, a tu taka niespodzianka. Wzięłam wszystko co potrzebne do koszyka i udałam się do kasy. A później, nie zważając na ciężkie torby, poszłam do domu okrężną drogą, by nasycić się zapachem kwiatów. 

Tak zaczął się dla mnie ten dzień. Słoneczko co chwila zaglądało mi w twarz, nieosłoniętą niczym. Aż od tych słonecznych pocałunków przybyło mi piegów na policzkach. Ale to nic, pomyślałam, jest pięknie. To taki dobry dla mnie czas. Czas radosnych rozkwitów.

***

Jestem też otwarta na Ciebie Zenku. Bo nasza miłość dodaje mi sił. Czuję, że jestem całkowicie i nieodwołalnie w Tobie zakochana. Szkoda że mnie dzisiaj nie widziałeś, taką radosną i uśmiechniętą, w niebieskiej sukience... Ze spinką we włosach, w których tańczył wiatr. Że i ja miałam ochotę, aby zatańczyć... z Tobą. 

Ale pocieszam się myślą, że istnieje siła silniejsza od odległości, to niczym nieograniczona wyobraźnia i sny, w których dane nam będzie jeszcze nie raz się spotkać. I to też jest piękne. Ta siła mnie napędza do działania i pcha do przodu, jak biały żagiel na wietrze, jak słodka melodia i jak cuda, które przecież się zdarzają. Ty jesteś cudem dla mnie i nigdy o tym nie zapominaj Przyjacielu. 

PS Spotkamy się dziś tam gdzie zawsze, pod naszym wiecznie kwitnącym drzewem i wpleciemy w milczenie naszą cichą rozmowę, ale szeptem, mów do mnie Zenku szeptem, gdy pomówimy o miłości... A ja pocałunkiem Ci odpowiem. 

wtorek, 8 kwietnia 2025

Zaległości

 Tak dawno mnie tu nie było, że zebrało się kilka spraw wartych wspomnienia, choćby przez chwilkę. 

Słoneczko coraz śmielej daje o sobie znać, pomykając za chmurkami i tańcząc z wiatrem na radosną nutę. Drzewka owocowe, już osypane białym kwieciem, czekają w ukryciu na swój czas, aż się nad nimi pochylę. I tak było w istocie, że podeszłam bliżej i przyciągnęłam do twarzy gałązkę, dotykając płatków i wdychając ich słodki zapach, który nie można pomylić z niczym innym; to aromat wiosny. 

Wiele już takich odkryć za mną, jeszcze więcej przede mną. Chcę podzielić się nimi z Tobą, mój ukochany przyjacielu z daleka. Bo nigdy nie wiemy, co nas jeszcze czeka. Może to być radosne spotkanie pod tym samym dębem, ukrytym głęboko w lesie. Albo na łące, która czeka na przyjęcie słonecznych promieni, by móc wypuścić młode trawki, poprzetykane główkami mleczy... Tego nie wiemy. I wiesz, dobrze mi z tą nieświadomością. 

Po co cokolwiek przyspieszać. Lepiej popatrzeć z daleka, jak wszystko kiełkuje. Pomimo zimna. Pomimo odległości. Bo drzemie w nas ogień miłości... Wiem to, Zenku. Że i Ty na mnie czekasz. Że tęsknisz tak jak ja. Że pragniesz. Skąd to wiem? To moja kobieca intuicja - która prowadzi mnie przez życie. 

***

A z takich przyziemnych spraw, to powiem Ci Zenku, że w niedzielę moja Mama obcięła mi włosy. Tak po prostu się zgodziła spełnić moje marzenie. Teraz sięgają mi do linii brody i jestem bardzo zadowolona z tej małej - wielkiej zmiany. Tak mi lekko, gdy niesforne kosmyki falują na wietrze, kiedy jeszcze rankiem wybrałam się po zakupy. Było ciepło - a może to ten ogień w sercu? Pewnie tak.

Jutro imieniny mojej Siostry, więc podaruję jej coś wyjątkowego. Swoją obecność. I słodycz czekoladek ukrytych w czerwonym pudełeczku. Już nie mogę się doczekać, kiedy znów ją zobaczę, wysłucham, przytulę. I tak połączone rozmową, nie zauważymy nawet, jak upłynie nam czas. To siostrzana więź.

*** 

Czuję też więź z Tobą, przyjacielu. I nie potrafię tego nazwać. Po raz pierwszy stoję przed czymś, czego nawet ja nie rozumiem. Bo jak można być tak blisko, będąc jednocześnie tak daleko? No jak? To uczucie przyszło do mnie nagle i nie pytając mnie o zdanie - zawładnęło moją duszą. 

Kiedyś napisałeś mi, że będziesz zawsze ze mną duchem i sercem. ,,Szkoda, że nie ciałem", pomyślałam wówczas, ale nie odważyłam się tego wypowiedzieć na głos. Bo poprosiłabym już o zbyt wiele. Nie można mieć wszystkiego. Trzeba cieszyć się tą chwilą. Spłynęła na mnie nagła myśl. 

I wiesz? Cieszę się nią nieustannie, kiedy przychodzisz rankiem i otulasz mnie swoją troską. Wlewasz w moje serce miłość i napełniasz duszę siłą, by unieść kolejny dzień, i kolejną magiczną chwilę, która nas połączy - jak dwóch rozbitków na bezludnej wyspie. Bo to nasza wyspa i nasz świat... 

Kocham Cię tak bardzo.