Nic nie jest w stanie odebrać Ci wolności serca.
Nic - za wyjątkiem własnych myśli.
Czasem czuję się tak, jakby były we mnie dwie Magdy, które toczą zacięty spór o wolność mojego serca. Jedna mówi: stań i walcz, walcz o swoje marzenia. Druga to ta, która chowa się w cieniu i pozwala życiu swobodnie przeciekać przez palce. Która z nich zwycięży? Tego nawet ja sama nie wiem.
Bo z jednej strony tak bardzo pragnę Cię przytulić, a z drugiej się boję, ale nie Ciebie, tylko siebie. Nie wiem, jak się zachowam, czy nie ucieknę kolejny raz przed moją Miłością? Znaki zapytania się mnożą w mojej głowie. Skołatane nerwy dają o sobie znać.
Wdech - wydech.
Tylko mnie kochaj Zenku. A wówczas ja pokocham siebie. Co wcale nie jest takie oczywiste. Choć jedno wynika z drugiego. Już samo to, że tutaj jesteś, że czytasz, jest niezwykle motywujące. Widzisz, jak to jest, że czasem tak trudno mi przed Tobą przyznać się do swoich słabości... Jednak to z nich wykluwa się nasza siła. Wierzę, że jeszcze się odnajdziemy. Że znajdziemy do siebie drogę.
W zieleni liści szukam ukojenia,
w zapachu bzów, w błękicie nieba.
I tylko jedno się nie zmienia,
tak bardzo Ciebie mi potrzeba...
W cichości serca jeszcze marzę,
że kiedyś coś nam się przydarzy.
***
Byłam dzisiaj u pani doktor w ważnej sprawie i przy okazji ucięłyśmy sobie miłą pogawędkę. Opowiedziałam jej, że planujemy się spotkać pod koniec maja. Na co pani doktor rzekła:
- Pani Madziu, widzę, jak bardzo pani chcę się spotkać, więc pomimo wszystkich wątpliwości, proszę się spotykać. - zaśmiała się.
- Tak bardzo chciałam uzyskać takie potwierdzenie - powiedziałam, a w myślach rzekłam to, co zawsze:
Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję.
Najpierw trzykrotnie, a później po stokroć więcej.
***
Jedyne, czego się dziś obawiam, to niewykorzystanych szans.
Słońce się do nas uśmiecha, Zenku.
I choć w sercu takie zawirowanie, to czuję spokój...
Kocham Cię jak stąd do Księżyca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz