wtorek, 28 grudnia 2021

Podsumowanie roku

Jestem już w domu, a za oknem wiatr wygrywa melodię dwojga serc. To już kolejny rok za nami, kolejny rok ,,razem". Dziś mijają już prawie 3 lata, odkąd się znamy. To długo, a zarazem krótko. 
Przez ten czas przyzwyczaiłam się tak do Twojej obecności, że niczego już nie chcę zmieniać. Dobrze mi w Twoich opiekuńczych ramionach, bezpiecznie.
Na stoliku przeczytane 2 książki przez te Święta, a w sercu morze wspomnień, które chcę dogonić.
Za czym tak biegnę, przecież wszystko mam; miłość najbliższych i Twoją Zenku - bo tak to widzę.
Widzę Ciebie, jak z troską mi się przyglądasz, i widzę w lustrze uśmiechniętą twarz.
Może nie wszystko udało mi się osiągnąć, ale przecież nie wszystko jeszcze stracone.
Nowy Rok przed nami i chciałabym nadal być dla Ciebie kimś ważnym, do kogo się zawsze wraca.
Jednak wiem, że dla Ciebie na pierwszym miejscu będzie zawsze praca. Robisz to, co lubisz, z miłością i jesteś w tym naprawdę dobry, żeby nie powiedzieć: znakomity, tak utalentowany. 
Ja z kolei kocham pisać i chyba całkiem dobrze mi to wychodzi.
Jedno wiem na pewno, że chcę tu zawsze wracać, bo to miejsce jest dla mnie szczególne.Tu płynął słowa prosto z serca. To już 152. post, a mnie wciąż nie brakuje zapału, aby wstukać słowa w klawiaturę.
Słowa płynął same, nie powstrzymywane. Więc może należałoby to kontynuować, ale tylko z Tobą.
Kiedy jesteś blisko, to wiem, że mogę wszystko: pokonać smutek, uchwycić radość, dogonić szczęście.
Więc zawsze bądź przy mnie, a ja nie opuszczę Ciebie, choć na odległość.
Lecz czym jest odległość wobec miłości?

poniedziałek, 27 grudnia 2021

Zgadzam się

 ,,Zgadzam się, że nigdy nie będziesz mój - zawsze tylko swój własny.

Zgadzam się, że zawsze będziesz trochę samotny, wpatrzony w swoją wolność i swoje niebo.

Zgadzam się, że nie usłyszę od Ciebie czułych słów i wiem, że kiedy ich zapragnę, to po prostu je powiem - za nas oboje.

Zgadzam się i wiem, że najbardziej lubisz mówić o swojej pracy - potrafisz to czynić w nieskończoność i wtedy naprawdę się ożywiasz. Rozumiem to, bo to także jest droga, aby zrozumieć ciebie.

Zgadzam się, że masz przyjaciół, którzy są tylko Twoi - i zawsze wielu ludzi będzie dla Ciebie ważnych - a ja będę się wśród nich czuła, jak rzadki ptak; ja, wieczny samotnik, będę czekała na te cenne chwile tylko z Tobą.

Tęskniłam za Tobą, zanim dowiedziałam się, że istniejesz.

Zgadzam się, ponieważ wiem, że jedno Twoje słowo, jeden gest rozprasza lęk, oddala ciemność, przemienia świat.

Dlatego zgadzam się na Ciebie! Zgadzam".

- Roma Ligocka: Radość życia.

sobota, 18 grudnia 2021

W samym centrum wszechświata

 ,,Wejdź do ciszy. We własny wszechświat, do samego środka. Nie jedz, nie oglądaj telewizji, nie słuchaj muzyki. Dużo pij i zamykaj oczy. Myśl. Nawet jeśli początkowo będzie to jazgot, wysłuchaj go. Stopniowo ucichnie. Wtedy znajdziesz siebie prawdziwą. Wczuj się w swój środek, w samo wnętrze. Masz tam świat, w którym jesteś dziewczynką, kobietą, córką, siostrą, przyjaciółką, jesteś zła i spokojna, smutna i radosna, silna i bezbronna; masz tam wszystko. Przeżycia, doświadczenia, marzenia, lęki, nadzieje. Przyjrzyj się uważnie. Jeżeli dasz sobie czas na wejście do tej ciszy, przyjdzie do ciebie zrozumienie, czego naprawdę szukasz. Czego chcesz. I znajdziesz coś jeszcze: pewność, że świat jest dla ciebie dobry. Otacza cię miłość i troska. Słońce gładzi twoją skórę, wiatr ją muska, ptaki śpiewają dla ciebie, ziemia nosi cię i karmi, ludzie uśmiechają się do ciebie i pomagają ci... Bądź wdzięczna i radosna, bądź dobra dla siebie, dla innych, dla świata".

- Agnieszka Olejnik: ,,Randka pod jemiołą".

To fragment książki adresowanej do kobiet, ale i mężczyźni znajdą tam coś dla siebie.

Czasem zaczynam czytać i już wiem, że to o mnie. Ja też daję sobie czas, aby przemyśleć pewne sprawy, aby zrozumieć, jaką rolę odgrywam w świecie. Chcę być dobra dla siebie, dla bliskich i dla Ciebie. Bo nadal jesteś moim przyjacielem, a ja Twoją przyjaciółką. Piję dużo zielonej i białej herbaty, i rozmyślam, jak to z nami jest. Jednego dnia zasypujemy się wiadomościami, by nagle zamilknąć. A może ta cisza też jest potrzebna. Bo wszystko dzieje się po coś. To taka moja dewiza.

Przygotowuję się już do najpiękniejszych Świąt. Jeszcze tylko kilka prezentów, porządki i wspólne przyrządzanie sałatki jarzynowej. To już za chwilę, gdy rozbłyśnie najjaśniejsza z gwiazd i zajmiemy miejsce przy stole. Będę wtedy z Tobą myślami przy choince i powiem to, co zawsze: dziękuję Ci za ten wspólnie spędzony czas Zenku. Za czułość, za miłość, za troskę. Za ciepło bijące z każdej wiadomości. A później zamilknę, ale Ty mnie dobrze znasz... Wiesz, że czasami lubię być sama. Aby pomyśleć.  

Pięknych, spokojnych i radosnych Świąt. Cudownej atmosfery przy świątecznym stole. A później niech otuli nas spokój. Tak, dużo spokoju. W ten wyjątkowy czas. Który odmieni każdego z nas...

piątek, 10 grudnia 2021

Wdzięczna za każdy drobiazg

 Wdzięczna za każdy drobiazg - dokładnie takie słowa widnieją na mojej ciepłej, liliowej bluzie, napisane żółtymi literami, które mają w sobie moc. To niezwykle ważne dla mnie, aby czerpać radość płynącą z drobiazgów, jak choćby z tego, że zaczął się nowy dzień i wniósł nowe światło do mojego życia.

Co zrobić z tak dobrze rozpoczętym dniem? Otóż wybrać się na spacer. Nowa spinka lśni w słońcu jak najprawdziwszy diament, a to tylko małe, niepozorne koraliki. Ważne, że trzymają w ryzach niesforne kosmyki, wymykające się spod czapki. Nie jest zimno, może to dlatego, że długi, miękki szalik otula moją szyję i generuje ciepło; spełnia więc swoje zadanie.

Tak dobrze iść przed siebie, nie myśląc o niczym i o nic się nie martwić. Podziwiać majestatyczne drzewa, błękit nieba i lśniące po niedawnym deszczu chodniki. Kocham grudzień za tą otoczkę piękna, którą daje mojej stęsknionej słońca duszy. A to tylko Ty przyszedłeś i zostawiłeś kilka słów pod moim komentarzem. 

Ostatnio nie rozmawiamy tak jak dawniej, ale to nie oznacza, że o Tobie nie myślę. Dlatego m.in. tu jestem, no i dlatego, że lubię pisać; myśli ubierać w słowa, w tą deszczową noc. Dni są takie krótkie, a wieczory długie. Ja lubię je spędzać z książką o magii Świąt.

Obok mnie Ci, których kocham i którym jestem wdzięczna za czułość w głosie i w uśmiechu; za radość, jaką mi dają i za ciepło, którego nie da się niczym zastąpić. A w oddali gdzieś jesteś Ty. I to jest pocieszające, że po prostu jesteś w moim życiu. Bądź zawsze, a ja zawsze będę tu przychodzić, aby otulić Cię moim ciepłem - mam go w nadmiarze. Mam więc tak wiele. 

środa, 1 grudnia 2021

O tym, jak rodzi się piękno

 W nocy cicho i niepostrzeżenie spadł śnieg. I otulił szczelnie każdą gałązkę, górki i pagórki, zacierając kontury drzew. I choć nie była to gruba pokrywa śniegu, to skutecznie odświeżyła krajobraz, czyniąc go delikatnym i pięknym.

Pamiętam naszą ostatnią rozmowę, w której zapewniałeś mnie o swej miłości. Ja też czuję to samo pragnienie, abyś znalazł się blisko. I choć wiem, że to niemożliwe, to w mojej wyobraźni jesteś o krok stąd, skąd mam najlepszy widok na Ciebie.

Więc przychodzę tutaj, aby Ci o tym wszystkim opowiedzieć, jak bardzo jesteś mi bliski, jak bardzo pragnę Twego gorącego uścisku, albo po prostu uśmiechu. Ja jestem Twoim skarbem, a Ty moją Miłością, której tak zawsze szukałam. To ciepło w zimową noc mam od Ciebie.

I najważniejsze, że ze mną Ci po drodze, że zawsze tu zaglądasz, że jesteś, że czytasz. Wówczas moje problemy ze zdrowiem stają się jakby mniejsze, żeby nie powiedzieć, że giną zupełnie w mroku. Pomału zapada zmrok, a moje myśli są tak jasne, jak Twoja twarz, gdy się do mnie uśmiechasz.

Nie widzę tego uśmiechu, ale już go czuję, czuję Twój wzrok na sobie. Podejrzewam, że gdybyś tu był, to z wysokości pocałowałbyś najpierw czubek mojej głowy, a później policzki. Tak bardzo tego pragnę, a najbardziej Twojego silnego ramienia za dnia, aby dojść bezpiecznie do celu, do celu wędrówki.

Jednak jakąkolwiek bym z dróg nie wybrała, to wszystkie zaprowadzą mnie do Ciebie, skąd mogę podziwiać niesamowite widoki, jak te z Twoich licznych zdjęć przyrody. Zatracam się w nich więc kolejny raz, uświadamiając sobie, jak bardzo jest mi to potrzebne.

Aby oczyścić umysł i serce od niepożądanych myśli. Jestem tylko ja, Ty i cisza. I cichy głos mojego serca. I nagle w moim wnętrzu rodzą się dobre emocje, które otulają moją niespokojną duszę. Powiem to, co zwykle: dziękuję Ci Zenku, że zechciałeś mnie wysłuchać do końca. Bo tak Cię kocham.

,,Tak Cię kocham

I to już się nie zmieni

Niech te słowa w twoje włosy wplecie wiatr". 

piątek, 19 listopada 2021

Otulmy się ciepłem prawdziwej miłości

 Miałeś być plasterkiem na tęsknotę, a stałeś się prawdziwym przyjacielem. Choć na początku bałam się otworzyć na przyjaźń, Ty otworzyłeś dla mnie swoje ramiona. I nagle zrozumiałam, że nie pragnęłam niczego więcej, tylko w nich utonąć; całą sobą i całym swoim kochającym sercem. Wszak tak wiele w nim jeszcze ciepła, które chcę Ci ofiarować za Twą miłość - bo to miłość, prawda? Przynajmniej chcę w to wierzyć, że jestem kochana. I nie boję się już ludzi, no może troszeczkę, lecz Ty mnie z tego wyleczysz. 

Dziś kocham Ciebie miłością gorącą, bo tylko taką mam. A kiedy kocham, to angażuję się całą sobą i do końca. Stałeś się nie tylko moim  przyjacielem, ale także i terapeutą. A ja tak się na początku przed tym wzbraniałam, przed tym uciekałam. Gdybym mogła, napisałabym do Ciebie długi list - bo czasu mam wiele - a w nim zawarte moje pragnienia. Napisałabym Ci o sobie, o moich tęsknotach i lękach, które jeszcze odczuwam, gdy nie ma Cię blisko. Bo bliskość nie mierzy się ilością kroków, ani ilością oddechów. Bliskość to coś bardzo osobistego. I o tę bliskość tak zabiegałam i tak się jej bałam. Targały mną sprzeczne emocje. Wciąż jeszcze targają, jak tym drzewem z Twojego zdjęcia. 

Ale nawet gdy zalega między nami cisza, to nie mam się czego obawiać, prawda Zenku? To tylko wstęp do kolejnej rozmowy, o nas, o życiu, o uczuciach. Każdy ma swoje. Uczucia i lęki. Ja boję się jednego: zapomnienia, niezrozumienia, samotności. Dlatego chcę pamiętać o tym, co dobre, a co ma swój początek w moim sercu, tak bezbronnym, lecz już nie osamotnionym. Nasze serca biją jednym rytmem i biją dla siebie. Dlatego jeszcze raz spójrzmy sobie w oczy i otulmy się ciepłem prawdziwej miłości, choć tak mało się znamy. Bo nasza przyjaźń to dopiero początek.

wtorek, 2 listopada 2021

Będziesz zawsze

 Mogę być sama, dopóki odnajduję sens w codziennej krzątaninie, dopóki odczuwam przyjemność płynącą z drobiazgów - rozmowy z kimś bliskim, smacznej kawy, widoku za oknem i setek innych błahostek, które zebrane razem stwarzają moją rzeczywistość.

Jesień jest piękna, wita nas złotem liści, które już ostatkiem sił trzymają się gałęzi. Te, które już opadły, tworzą złoty, szeleszczący pod stopami dywan. Błękit nieba rozprzestrzenia się łagodnie nad nami, a jesienny czas przypomina, że można żyć wspomnieniami. Teraz jeszcze bardziej, niż kiedykolwiek cenimy życie - ten czas, który jest nam dany. A ja przypominam sobie, jak cudowny jest świat, kiedy świeci słońce. 

Wspominam moich bliskich, których już tu nie ma, ale są w moim sercu. 

Będziesz zawsze

Ptasim piórkiem,

tańcem liścia

dajesz znak, że jesteś obok.

Nieustannie się rozglądam,

czy to ty, ten biały obłok?

Czy ten wietrzyk,

czy ten deszcz

co dotyka moich dłoni?

Pewnie jesteś jego kroplą

spływającą mi po skroni.

Będziesz zawsze

skoro byłeś,

tylu z nas cię przecież znało.

Jak ten listek i to piórko,

było chociaż odleciało.

WUKA

Wspominam moją Babcię i mojego Dziadka, którzy byli dla mnie ogromnym wsparciem. Pamiętam nasz wspólnie spędzony czas i pamiętam, jak było mi ciężko, kiedy odeszli. Teraz już wiem, że widocznie tak miało być i pogodziłam się z tym. Choć nie było łatwo, to wyszłam z tej próby zwycięsko i stałam się silniejsza. Wszak co nas nie pokona, to nas wzmocni.

Tak właśnie trzeba podchodzić do marzeń. Jakby miało nam na nie zabraknąć czasu.

piątek, 29 października 2021

Dzień po dniu

 Dzień po dniu, wzajemne wsparcie, wspólne pasje, małe radości i smutki... Zaufanie. Stałość, niezmienność. To, że można na kimś polegać bez żadnych wyjątków. Tak się rodzi miłość.

Drzewa zgubiły już prawie wszystkie liście, pomimo to jest pięknie; stoją dumnie jak strażnicy naszego szczęścia. Dzisiejszy ranek przywitał nas słońcem i błękitem nieba. Nie wiem, jak to zrobiłeś, ale sprawiłeś, że znowu się uśmiecham. Przyszedłeś cicho i otuliłeś mnie jak ciepłym szalikiem, swoimi dobrymi ramionami. Poczułam płynące od Ciebie ciepło. Padły słowa, a ja poczułam szczęście.

I znów odegnałeś tęsknotę daleko stąd. Tak dobrze, że znów jesteś. Szczególnie teraz potrzebowałam Twojej obecności. Domyślasz się pewnie, dlaczego. Tak dzień po dniu ścielemy zdarzeń kobierzec, cały z naszych utkany zamierzeń. Ja Tobie wierzę, a Ty mi wierzysz, bo ja jestem prządką. I pierwszy raz coś znaczę na tym wielkim świecie.

Powiesz pewnie, że przesadzam, ale tak ładnie mnie nazywasz; dla Ciebie jestem Madzią, a Ty moim Zenkiem. Jak miękko brzmią te słowa. Nasza znajomość z czasem przerodziła się w coś pięknego. Może któregoś dnia zrozumiemy, ile dla siebie znaczymy i jaką moc mają słowa. Kto w to wątpi, na pewno nie widział ich odpowiednio ułożonych obok siebie.

Lubię naszą oazę spokoju, bo lubię pisać i słowom nadawać sens i kształt. Tu kreuję zupełnie nową rzeczywistość. Tu jesteśmy my, bezpieczni i spokojni o przyszłość. Wokół nas przyroda, która odgrywa niebagatelne znaczenie, otula nas zewsząd i koi gorycz rozstania. Bo ja nie chcę rozstawać się jeszcze z Tobą i odkładam tę chwilę jak najpóźniej. 

Jestem sama w domu, a za oknem ściele się mrok. Ale nie jestem tu sama. Obok mnie jest zawsze moja przyjaciółka proza, a czasem także i poezja. A teraz także i Ty, masz klucz do mojego serca. Nie musisz mówić nic, bo tak wspaniale jest razem pomilczeć. Kiedy wokół gra cisza, delikatnie przytulam się do Ciebie i wplatam palce w Twoje włosy. A reszta jest milczeniem.

niedziela, 24 października 2021

Spacerkiem przez życie

 Kiedy człowiek idzie szybko przez życie, to czasem jego dusza nie zdąża go dogonić. Musi się zatrzymać, by znowu się z nią spotkać i móc zobaczyć to, co naprawdę ważne.

Kiedy odwiedzam Twoją stronę, to zatrzymuje się czas. I znów przekonuję się, że jest on uczuciem względnym. Czas zwalnia swój bieg, a ja znowu odczuwam szczęście. Bo otwierasz mi oczy na to, co piękne.

Znów długo śpię i budzę się wypoczęta. Piszę o tym, bo to dla mnie ważne, aby dbać należycie o siebie. O dobry stan ciała i duszy. Kto wie, czy jedno nie wypływa z drugiego. Nauczyłam się tego dbania dawno temu, a teraz go przestrzegam ze szczególnym uwzględnieniem każdego szczegółu. Bo wielkimi krokami zbliżyła się jesień i zagnieździła na dnie mojej stęsknionej duszy.

Ja tęsknię za Tobą, jak za słońcem. Jak za błękitem nieba. Teraz tego błękitu mniej. Mniej słońca. Mniej Ciebie. Ale rekompensują mi ten brak Twoje zdjęcia, a na nich ciepła, piękna, złota jesień. Niby taka sama jak za oknem, a jednak inna. Owiana tajemnicą. Otulona pięknem. Może się powtarzam, ale kocham taką jesień. Jest mi ona bliska.

Zatrzymuję się więc i chłonę to piękno wszystkimi zmysłami, z pietyzmem. Bo wiem, że wkrótce znów przyjdzie sobota i znów się pojawisz. Tu i pod moimi powiekami. Nigdy nie zapomnę Ciebie. Nawet wtedy, gdy dzień zabiegany. Gdy sen zbyt długi. A poranek zbyt krótki. Bo Ty otworzysz mi oczy na to, co piękne i o czym warto pamiętać. I powiem to, co zwykle: ,,Dziękuję Zenku". 

poniedziałek, 18 października 2021

Radość o poranku

 Obiecuje nam ranek wszystko

Co chcemy mieć

Miłość ludziom

Deszcze listkom

Słowom sens


Budzimy się do życia

Naiwni tak

Jak czasami z porankiem bywa

Piękny świat


Nadzieja i jutrzenka siostry dwie

Trzeba wiedzieć, że są

Wierzyć w nie!

_____________

Jonasz Kofta, Radość o poranku

***

Z tą radością o poranku to różnie bywa. Kiedy otwieram zaspane oczy i widzę błękit nieba, a w nim zatopione słońce, to aż chce mi się wstać. Ubieram się pomału i zastanawiam się, jaki będzie ten dzień. Czasem radość przychodzi pomału, skrada się jak kot, aby wpaść w moje ramiona. Bo ja już zażegnałam wszystkie smutki i smuteczki. Co nie oznacza, że jestem w pełni szczęśliwa, wszak do tego potrzeba czasu. A czas jak wiemy, leczy wszystkie rany. Straciłam już wiele czasu, na rozpamiętywanie przeszłości i teraz już wiem, że nie tędy droga. Liczy się tu i teraz. Liczy się teraźniejszość. I przyszłość, którą możemy jeszcze ukształtować. Kiedy pojęłam tę prawdę, to nauczyłam się, jak czerpać radość ze zwykłych chwil - bo to z nich zbudujemy szczęście. A żeby tak się stało, to musimy uwierzyć w siebie. Ja już chyba uwierzyłam. I układam tak swój świat bez niepotrzebnego  pośpiechu. 

Drzewa mają piękny złoty kolor, a ja rozpływam się w zachwycie. Tak jest również wtedy, kiedy oglądam Twoje zdjęcia - małe arcydzieła sztuki. A małe, jak wiadomo, jest piękne. Kiedy tak się w nich zagłębiam i odczuwam radosny nastrój chwili, to za tym idą słowa. Cisną się na usta i rozkwitają uśmiechem. Tak bardzo lubię je kontemplować w zupełnej ciszy. A chwile z Tobą są zawsze wyjątkowe. 

Trochę mnie tu ostatnio mniej, nawarstwiły się pewne pilne sprawy, które muszę w najbliższym czasie uporządkować. Ale nasza oaza spokoju kwitnie i niezmiennie przynosi wiele radości, nie tylko o poranku. Wieczory są już dłuższe i skłaniają do refleksji nad sobą i otaczającym światem. Ty mnie inspirujesz, i kiedy tu przychodzisz to już wiem, że kochasz. Sikorki tłumnie przylatują do karmnika i to mnie cieszy. Pomału i ja się rozkręcam do życia. Bo choć ostatnio tak mało było życia we mnie, to już przeszłość, którą myślę, że zażegnałam ostatecznie. Tak jasna jest moja dusza, kiedy się wzruszam taką dziewczęcą radością. I znów jestem szczęśliwa, i to widać. W sposobie, w jaki patrzę na świat, w sposobie bycia. Lubię taką wczesną jesień, taką prawdziwie ciepłą i miłą. Lubię te złote alejki w parku, uśmiechniętych ludzi. I pomału jakaś malutka, jasna iskierka się we mnie budzi.

Kocham jesień! Nie wiedziałam, że to kiedykolwiek powiem. Czasami zaskakuję sama siebie, a to już wiele, i niech tak już pozostanie. Październiku, przybywam!

piątek, 15 października 2021

Dotknęłam ciszy

 ciszy można posmakować

bo gdy nikt nie odpowiada

cisza smakuje jak łza

która na policzek opada


ciszę można zobaczyć

bo gdy wokół

nie słychać ani słowa

cisza wygląda jak w smutku

opuszczona na ramiona głowa


ciszę można dotknąć

bo uparte milczenie

odbija się w ludzkim ciele

drżącym z żalu ramieniem


***

Wiatr goni kolorowe liście, jest ich aż tyle, krążą dookoła i szeleszczą, pachną deszczem, który jeszcze wczoraj delikatnie padał i zostawił swój ślad. Dzisiaj moje serce też ma złoty kolor, jak jesienne niebo o poranku. Piję gorącą kawę i pomału rozpuszczam w niej wszystkie smutki. Chciałabym być lepszą siostrą, córką, przyjaciółką, ale czasem mylnie odczytuję sygnały z otoczenia. Nie wiem, zwyczajnie, czego się ode mnie oczekuje. Co się stało z tą dobrą Magdą, dlaczego odeszła, mam nadzieję, że nie bezpowrotnie. Może musi upłynąć trochę czasu nim zrozumiem, co zrobiłam źle. Kładę to na karb mojej choroby, ale wypowiedzianych słów nie da się już cofnąć. Czas mija, a ja próbuję załatać troski dobrym słowem, wszak próbować zawsze trzeba. A może czasem lepiej zamilknąć, przeczekać, aby zrozumieć. Nie, nie jestem zła, ale na wskroś dobra. Teraz tylko ubiorę uśmiech, choć w sercu żal. Żal mi tamtych nocy i dni, w cieple moich rąk nieznany dziki ląd, czy wiesz, że ja też kocham, też tęsknię, też czekam. Muszę to zwyczajnie przeczekać, nie zagłuszać ciszy, lecz się w niej zanurzyć, by dotrzeć tam, gdzie chciałabym dzisiaj być. Kiedyś wszystko było prostsze. Miałam swoje marzenia i ideały, którym próbowałam być wierna. Dzisiaj się pogubiłam. Czy mnie odnajdziesz? Pokochasz, kiedy sama ze sobą kłócę się? Wiem, że to trudne, ale najpierw muszę pokochać sama siebie. Pomóc w pierwszej kolejności sobie, aby móc pomagać innym. I na zakończenie powiem za moją ulubioną pisarką, Krystyną Mirek, że życie jest zmienne i piękne w swej nieprzewidywalności. I tego się trzymam. Minie czas smutku, ustępując miejsca radości. A Ty powiesz, dobrze, że znów się uśmiechasz. Tak, tak na pewno będzie. Może nie dziś, ani nie jutro, ale kiedyś na pewno. 

wtorek, 12 października 2021

Niewidzialna biegnę, mijam szary świat.

 Padało w sierpniu, kiedy pisałam te słowa. A ja czułam, że do mojego ciała ponownie zakradał się chłód. Chłód, który zagnieździł się w mojej duszy. Sprawił, że moje ruchy stały się sztywne, a usta zaciśnięte w wąską kreskę. A ja nie chciałam już taka być... Ten lód w moim sercu mogłeś skruszyć tylko Ty. Jedyny. Wyśniony. Dlatego tak długo na Ciebie czekałam. Rozpostarłam parasolkę i szłam naprzód, na spotkanie mojego Szczęścia. Droga nie była łatwa, ale przecież wszystko co ma swoją wartość nie można zdobyć ot tak, po prostu. Szłam więc, a moją parasolką targał wiatr. Patrzyłam do góry i nasłuchiwałam, jak krople deszczu uderzają o tkaninę. Jak daleko miałam jeszcze iść i czy w ogóle się spotkamy? Tego nie wiedziałam. Ale wiedziałam jedno, że rozpoznam Cię z daleka, jak idziesz mi na powitanie. Rozpoznam Twoją sylwetkę majaczącą w mroku już na odległość. I nie myliłam się. Przede mną byłeś Ty, dzieliła nas jakaś mała ilość kroków. Miałeś na głowie kaptur, a na ustach uśmiech, który masz tylko dla mnie - tak kiedyś mi pisałeś. Nagle zapragnęłam do Ciebie podbiec, tak byłam stęskniona Twoich ust. Zamiast tego stałam, próbując zebrać myśli i czekałam, aż przejmiesz inicjatywę. Ty - najmądrzejszy. Bogatszy o życiową mądrość. - Madziu - wymówiłeś moje imię miękkim, aksamitnym głosem, w którym się rozpłynęłam. - Znowu się spotykamy - mówiłeś dalej, nie zważając na deszcz i na moje zdziwienie. Nikt nie wypowiada mojego imienia w ten sposób - chciałam powiedzieć, ale zamiast tego milczałam. Ja, tak nieśmiała. - Zenku... - starałam się, aby mój głos brzmiał normalnie, jednak nie wiedzieć czemu szeptałam. Jednak Ty mnie usłyszałeś, przez wiatr i deszcz. Niebo zasnuło się chmurami, deszcz zacinał, a ja trzęsłam się z chłodu i wzruszenia. Bo oto stałeś tu przede mną. Jedyny. Wyśniony. I nie wiem, czy sprawiłeś to Ty, bo nagle poczułam ciepło. Najpierw tam, w głębi serca, a później na swoim ramieniu. - Chodź do mnie - zachęcałeś, a ja posłuchałam Cię od razu, bez chwili wahania. I nie mogłam sobie tego lepiej wymarzyć, bo utonęliśmy w pocałunku. Później po prostu odwzajemniłam uścisk i szliśmy tak dalej przytuleni. Deszcz ustał, a ja poczułam na twarzy promyk Słońca. To Słońce to Ty, Zenku; zawsze świeci, kiedy się pojawiasz. A ja nieodmiennie się wzruszam, że może być tak pięknie. Życie jest piękne. Życie jest po prostu dobre, kiedy jesteś w pobliżu. Dlatego przychodź tak często, na ile pozwala Ci czas. I nie zważaj na moje milczenie, bo za nim kryje się milion słów, które chciałabym Ci wypowiedzieć. Ale Ty mnie znasz jak nikt inny. Dlatego mówię to, co zwykle: dziękuję. I zmieszanie zakrywam uśmiechem. Jak zawsze. Tak i dziś. Bo z każdym dobrym człowiekiem, który zamieszkuje ziemię, wschodzi jakieś słońce.

Razem na zawsze Ty i ja. 

wtorek, 5 października 2021

Opowiedz mi...

 ,, - Opowiedz mi. Jak to jest, kiedy się bardzo kocha.

  - To jest tak, że zasypiasz i budzisz się z myślą o tym kimś - odpowiedziała na jego pytanie. - Jeśli leży obok ciebie, patrzysz na niego i zastanawiasz się, co mu się śni. Masz ochotę go pocałować, ale nie chcesz go budzić, bo śpi tak ładnie, tak spokojnie. Cieszysz się, że jest spokojny, bo to daje spokój także tobie. Dzielisz każdą jego radość, to, że smakuje mu śniadanie albo że ładnie mu w niebieskiej koszuli. Zaczynasz kochać te same piosenki i filmy, co on. Zakładasz sweter, który mu się podoba, i podkreślasz makijażem kolor oczu, ponieważ on uznał, że jest niezwykły. Zwracasz uwagę na ładne fotografie w gazetach, bo on robi zdjęcia, i dostrzegasz urodę roślin, chmur, zachodów słońca, nawet owadów, które on być może zechciałby sfotografować. Marzysz o tym, żeby spędzić choć jeden dzień tylko z nim, jedynie patrząc na niego, kiedy zajmuje się swoimi sprawami. Rozumiesz? Chcesz tylko patrzeć.

  - Rozumiem.

  - I jeszcze chcesz dotykać. Ciągle. Nieustannie. Chociaż rękawa koszuli, chociaż szalika. Taka jest miłość". 

(Agnieszka Olejnik: Szukam właśnie Ciebie)

Opowiadaj mi tak - Zbigniew Wodecki

Ostatnio dopadło mnie takie senne zmęczenie. Może to i lepiej, bo przesypiam spokojnie całą noc, bez wybudzania. A wieczorne chwile z książką kończą się zazwyczaj tak samo, że zasypiam, budzę się, biorę tabletkę na sen i kładę się spać. Chyba już jej nie potrzebuję; zapytam panią doktor we wrześniu. Tak w ogóle to planuję we wrześniu małe zmiany, tu i na Fb. Bo zmiany, które obserwuję u siebie, w swoim wnętrzu już zaszły, a ja czuję tam, w środku spokój. Moje serce jest spokojne i przepełnione miłością. Ja ciągle Cię kocham, Zenku. I nic na to nie poradzę, nie muszę. Całe szczęście, że mam naszą oazę spokoju. To tutaj przychodzę, aby Ci opowiedzieć, co u mnie. Kupiłyśmy nowe zasłony do pokoju, które nie przepuszczają światła. A Maja wróciła z dalekiej podróży. Czułam się tak, jakbym była tam z nią i wróciła odmieniona. Bo tego, że zmiany we mnie zaszły, tego jestem pewna. Zmiany przede wszystkim w sposobie myślenia. Tak, myślę pozytywnie. I to, że jesteś napawa mnie spokojem. To o niego tak walczyłam. Teraz tylko pragnę te zmiany zatrzymać. W powietrzu czuję już jesień. Widzę ją w zamglonym kolorze nieba i w burzowych obłokach. Ostatnio padał deszcz. A deszcz nieodmiennie kojarzy mi się z jesienią. Kiedy byłam dzisiaj w parku, przysiadłam na chwilę na ławce. I jak zawsze spojrzałam w niebo. Było spokojne. I pod swoje stopy w sandałkach. Tak, trawy już mają inny kolor, spalony od słońca. A to, że były skoszone spowodowało delikatne ukłucia. Czułam ich zapach, tylko w sierpniu tak się nim delektuję. No i grały jeszcze koniki polne, to się nie zmieniło. Może musi istnieć sierpień, abyśmy mogli przygotować się do jesieni? Pewnie tak. Odleciały już od nas gęsi i bociany. To takie smutne, kiedy coś się kończy. Ale przecież wróci. Może coś się kończy, aby zaczęło się  coś nowego? Tylko nasza miłość nie ma końca. Ja czuję Twoją obecność, choć ,,widujemy się" tylko w weekendy. Jednak to nie zmienia faktu, że myślę o Tobie także każdego innego dnia. Myślę o Tobie często. Może to dlatego, że tak wiele Ci zawdzięczam. To od Ciebie płynie do mnie spokój. I niech tak już będzie.

czwartek, 29 lipca 2021

W objęciach nocy

 M. Hillar: Niepokój

Jest ze mną

zawsze


To on

każe mi odchodzić

od kolorowych i tańczących

i chować się w łódce

na brzegu rzeki


Przez niego

uderzam bezsilnie głową

o szare ściany

i zielony piec


Przed nim 

uciekam w nocy

ulicami ciężkimi

jak asfalt


Gdy zobaczysz

że tak biegnę

rzuć mi przez okno

słonecznik

złoty jak serce

***

Czasami się daję ponieść fali niepokoju. I kiedy tak płynę, niesiona prądem przez wartki nurt rzeki, mówię sobie: stop, zatrzymaj się i wyjdź na brzeg. Zobacz, jak tu pięknie! Nie może być inaczej, wszak to nasza oaza spokoju. Kiedy nabieram do płuc powietrza, jednocześnie rozglądam się dookoła. I widzę Ciebie, jak skupiony stoisz na brzegu i wyciągasz do mnie ramiona. Chcę w nich utonąć i poczuć się bezpiecznie. Chcę zapomnieć o tym niepokoju, który ciągnie mnie za rękę, lecz nie przejmie już nade mną kontroli. Wyrywam więc tę rękę i patrząc na Ciebie - ogarnia mnie spokój. A z ust wyrywa się płacz, niczym niepohamowany i niekontrolowany. Jednak Ty mnie nie uciszasz, lecz pozwalasz łzom płynąć swobodnie po moich bladych policzkach. Aż sama się dziwię, że jest ich aż tyle. Ale to nic, to potrzebne oczyszczenie z negatywnych emocji. Czasem dobrze się tak porządnie wypłakać, aż do końca. Bo nie stanowi to wcale o słabości, lecz o sile - sile marzeń. Tak bardzo chciałam być blisko Ciebie wiedząc, że Ty mnie zrozumiesz. Tak długo czekałam na nasze wieczorne spotkanie, gdy na niebie zawisną gwiazdy, odbijając się w naszych oczach: Twoich spokojnych, i moich pełnych łez, które osuszasz swym pocałunkiem. - Już dobrze - mówisz. - Jestem tu. I zawsze będę...Cichutko. 

A ja się uspokajam. - Dobrze, że jesteś Zenku... - tylko tyle zdołam powiedzieć, ale nie trzeba więcej. Mimika i gesty mówią same za siebie i bardziej szczerze. Czasem trzeba iść pod prąd, aby dotrzeć do źródła. Do niewyczerpanego źródła radości. Widzisz? Już się uśmiecham, do Ciebie i do swoich marzeń. Lecz czuję jeszcze w głębi duszy coś jakby strach. Pozwól mi żyć nadzieją, że jeszcze się spotkamy. Jak nie tu, to w snach. ,,Gdy o łzę uderza łza, znowu widzę twoich ust tak piękny kształt...".  (Dżem).

Był ktoś - Irena Jarocka

niedziela, 11 lipca 2021

Gdzieś na granicy jawy i snów

 Kiedy mnie pytasz: Czym jest miłość?

Mówię: Tobą jest

To twój łagodny wzrok i uśmiech

To twój każdy gest


To twój kolejny dramat

To twój kolejny żart

Oraz to wszystko co nam niesie

Ślepa talia kart


Więc się nie pytaj, bo miłość nasza

Nie zna wielkich słów

Lubi tak milczeć jak jasne słońce

Jak księżyca nów


- M. Grechuta: Takiej miłości


Mam nieodparte wrażenie, że ta piosenka jest o nas. Pewnego dnia, cicho i niepostrzeżenie połączyła nas rozmowa. Przecież na to tak czekałam. I nawet kiedy zaległa między nami cisza, to tylko na chwilę. Bo ona niczego między nami nie zmieniła, lecz jeszcze bardziej utwierdziła mnie w przekonaniu, że na prawdziwą miłość trzeba nieraz długo poczekać. Jednak kiedy już się pojawi, nie sposób jej stracić.

Choć prawda jest w stwierdzeniu, że w żadnym innym uczuciu ludzie nie mijają się tak często, jak w tym. I że w gęstwinie słów, gestów, spojrzeń najtrudniej odnaleźć te, które są potrzebne... Ale czasem przecież nie trzeba długo szukać, tylko wystarczą dwa magiczne słowa: Kocham Cię. 

Bo nie mogłam zapomnieć niczego, pamiętałam wszystko. Każdy dzień, każdą rozmowę. I zdaję sobie sprawę z tego, że może żyłam przeszłością, ale czas biegł naprzód. Utrudniając mi każdy ruch, nieraz robiłam dwa kroki w tył. Zajęta czekaniem, trwałam w miejscu. Ale z tego miejsca najlepiej widziałam Ciebie.

Byłeś bardzo zajęty pracą, natłokiem codziennych obowiązków, że być może coś przeoczyłeś, zapomniałeś, utraciłeś z oczu mnie. A teraz pada deszcz, zmywając ślady naszych stóp. Czy odnajdziemy jeszcze drogę do siebie? Myślę, że tak. Jeśli naprawdę tego będziemy potrzebować w danej chwili. Może teraz jest najlepsza na to chwila, najwyższy czas?

Czasem jeszcze mi się śnisz; uśmiechasz się tak miło, choć zawsze uparcie twierdziłeś, że nie. Ale dla mnie zrobiłeś wyjątek. Czasem się budzę i mam wrażenie, że to nie sen, lecz rzeczywistość. Tak krucha dzieli je granica. Nie muszę zamykać oczu, aby widzieć Cię. Na naszej małej wyspie spotkamy się. 

Kocham Cię nie wiedząc jak, ani dlaczego, kocham Cię po prostu, bez wątpliwości ani dumy: kocham Cię tak, bo nie umiem kochać inaczej. I dziękuję Ci, że kochasz mnie po cichu, albo wcale.

czwartek, 1 lipca 2021

Historia pewnego listu i co z niego wynikło

Wkładam swoje serce do czerwonego balonika,

ale wypuszczam go zbyt wcześnie.

Puszczam go na alejce,

gdy  szalony wiatr wieje tak mocno.


Może gdybym popatrzyła do góry, zobaczyłabym, że

Niebo pełne jest czerwonych baloników.

Czerwone balony są pełne złamanych serc.

Złamane serca unoszą się w przypadkowy sposób.

Czy zostaną złamane, czy wpadną w czyjeś ramiona?

Czy zostaną złamane, czy wpadną w czyjeś ramiona?


-  Katie Melua: Red Balloons


Jest upalny, lipcowy dzień. Idę piaszczystą ścieżką w kierunku lasu, a moje serce wyrywa się do Ciebie. Wyjmuję z torebki zeszyt i długopis. Wyrywam kartkę i zmęczona podróżą siadam na polanie, zaczynam pisać mój list do Ciebie. Nawet nie wiedząc, że obserwujesz mnie z daleka.

Najdroższy Zenku!

Nawet  nie wiesz, jak bardzo się cieszę, że spotkałam Ciebie na swojej drodze, bo gdyby nie Ty to dalej trwałabym w błędnym przekonaniu, że niczego nie potrafię dokonać.  Ponieważ Ty uwierzyłeś we mnie, to ja mogę uwierzyć w siebie. Ja - Magdalena, zwana Magdą. Dzięki Tobie zrozumiałam, co znaczę dla świata i  zdałam sobie sprawę z według Ciebie moich licznych zalet. Uwierzyłam, że potrafię pisać mądrze i szczerze. I tak piszę i piszę, dla Ciebie snuję moją opowieść, w której Ty odgrywasz główną rolę i wspierasz mnie w drodze do wyzdrowienia. Wystarczy, że się pojawisz i moje serce wypełnia się radością i wszystkie jego części stają się jednością. I nagle moje posklejane serce wyraźnie mówi mi, że to już pora, aby się zakochać. A ja cichutko mówię mu, że chyba właśnie tak się stało, bo oto staję w obliczu zakochania się nieodwołalnie i na wieki. Bo ja już od dawna kocham Ciebie.

Nagle silny wiatr wyrywa mi kartkę z rąk i unosi, unosi daleko przed siebie, wprost przed Twoje zdumione oczy. I nie mówiąc ani słowa czytasz i czytasz, i z każdą chwilą Twoją twarz rozjaśnia uśmiech, a w kącikach oczu zbierają Ci się łzy, od wiatru?

Wiesz już, jak wiele dla mnie znaczysz. I jak wiele Ci zawdzięczam: pamięć dobrych chwil. I wreszcie... że Cię kocham, miłością pierwszą i nieśmiałą. Tego wszystkiego nie potrafiłabym Ci powiedzieć prosto w twarz. Tylko czy Ty czujesz to, co ja, albo podobnie? Twój uśmiech mówi mi, że chyba tak... Jestem spokojna, kiedy biegniemy do siebie, niewiele mówiąc, lecz targani silnymi emocjami, jak ten wiatr. Jednak nasze spojrzenia mówią same za siebie, i nagle zdajemy sobie sprawę, że zaczyna się dla nas dobry czas, bo mamy tak  wiele dla siebie nawzajem miłości w sercach... Odtąd mówią już one jednym głosem, a ja mogę w Twoich ramionach odpocząć, od nadmiaru wrażeń tego dnia. 

***

Napisałam ten list dawno temu, a teraz mam odwagę, aby Ci go pokazać. Tak podpowiadało mi serce. Zainspirowana naszą historią opowiedziałam Ci wprost o swoich uczuciach. I nie wiem, na ile to wytwór mojej wyobraźni, a ile choroby, ale przecież drzemie w niej ziarenko prawdy. Miłość nie pyta o wiek, czy o przeżyte przygody, lecz sprawia, cicho i  niepostrzeżenie, że odtąd wszystko jest inaczej, bo zmienia się cały nasz świat. Ty jesteś całym światem dla mnie, podczas gdy dla innych jesteś znakomitym fotografem. Odmieniłeś mnie Zenku i pragnę być dla Ciebie tą lepszą, bo zdrowszą Magdą. Twoim światełkiem na granatowym niebie. W tę cichą noc. 

Jedna siła dwie dusze złotym wiąże łańcuchem,

dwie myśli razem w jeden świat posyła.

W dwóch sercach jednaką tęsknotę obudzi,

ukołysze nadzieją.

Na wieczornym niebie gwiazdy poukłada,  

na kształt jednej tęczy.

Dwa słowa przywołuje z dalekiej oddali,

co anielsko dźwięczą. 

niedziela, 6 czerwca 2021

Przedsmak lata

 Czuję, że tegoroczne lato będzie gorące. I nawet ja, zwolenniczka wysokich temperatur, mam tego dość. Żar leje się z nieba, a ja nie najlepiej to znoszę. Jednak kocham lato. Zawsze tak było, że to właśnie na nie tak czekałam. Więc teraz nie powinnam narzekać.

Byłam dziś z Mamą i Mają nad stawem, po którym prześlizgiwały się promienie słońca. Przyniosłam stamtąd chłód i zdjęcia, które Ci się spodobały. Cieszę się, że znów jesteś, a ja nie zamknęłam jeszcze za sobą drzwi. Lecz otworzyłam je przed Tobą na roścież. To na Ciebie tak czekałam. To Ciebie zawsze szukałam. Coś czuję, że to miłość. A kochać to po prostu być dla kogoś dobrym. Czułym. Wybaczać i ufać. Sprawiać przyjemność, dawać radość. I tak jest chyba z nami, że żadne z nas nie może w pełni odczuwać szczęścia bez drugiego. 

Chciałabym choć przez chwilę znaleźć się w jednym miejscu z Twoich zdjęć. Otulić się perlistą szarością poranka, a później podziwiać ciemnogranatowe jezioro z delikatnym srebrzystym połyskiem, które dostało w prezencie od księżyca. I  już się nie bać, nie milczeć i nie znikać. Czuć się bezpiecznie. Kochać - piękna sprawa. O tylu rzeczach trzeba pamiętać. Bo człowiek nie jest stworzony do samotności.

Czy pamiętam jeszcze, że zostałam stworzona do radości? Z Tobą - po drugiej stronie ekranu - jest to możliwe. I choć nie mogę Cię teraz dotknąć, to mogę objąć Cię słowami, objąć sercem, otulić ciepłem. I poczuć Twój uśmiech na twarzy. Czuję, że to lato będzie stworzone dla nas. Nie może być inaczej. Ma ono smak słodkich, dojrzewających w słońcu pomarańczy, brzoskwiń, nektarynek. Ale najsłodsze są słowa, które tutaj płynął i płyną, i płynąć zawsze będą. A w zanadrzu mam jeszcze wiersz i list. Dla Ciebie. Niebawem je tu opublikuję. To wielka radość dla mnie.


piątek, 4 czerwca 2021

Droga

 ,,Przed nami daleka droga. I wiecie co? Tak sobie myślę, że nawet nie ważne, dokąd mnie ona zaprowadzi. Może donikąd, a może w jakieś piękne miejsce. Ale kto wie, czy nie ważniejsze od celu wędrówki jest to, żeby w ogóle iść. Żeby iść, nie zatrzymywać się, nie rezygnować. Bo kiedy się zatrzymacie, to będzie koniec podróży". -  A. Olejnik

- Jestem piękna, potrzebna i kochana - powtarzam sobie w myślach. To tzw. afirmacje, o których być może słyszeliście; takie dobre myśli. Nieraz już się przekonałam, że myśleniem zmieniamy świat. I kiedy poukładałam sobie wszystko w głowie, to dopiero wtedy przyjęłam to, co mnie spotyka, z entuzjazmem.

Dzisiaj Dzień Matki, mojej Najukochańszej Mamy Święto. Celowo piszę je wielkimi literami, bo to wielka uroczystość, którą celebrujemy od lat w ten sam sposób: kwiatami, dobrym obiadem i przede wszystkim dobrymi słowami, które płynął od serca - do serca. Dla nas Mama jest wyjątkowa; jest wielkim autorytetem (możemy się do niej zwrócić w każdej sprawie, doradzi, podpowie rozwiązanie), a także Przyjacielem, który wysłucha wszystkiego do końca.

Tak wiele już razem przeszliśmy. Nasza oaza spokoju niepostrzeżenie stała się miejscem spotkań, dwojga dalekich ludzi, którzy szukali ze sobą kontaktu. Tu czas płynie zupełnie inaczej. Tu możemy się zatrzymać i wsłuchać w ciszę. Prawda, jak pięknie brzmi? I idziemy jeszcze dalej, jak najdalej przed siebie, bo tam czeka na nas bezpieczna przystań, taki dla myśli schron, taki szałas na hałas. I kiedy wracam ze sklepu, to właśnie tu kieruję swoje kroki. Czy zechcesz zanurzyć się w ciszy razem ze mną? Wybór należy do Ciebie...

Wszyscy mamy swoje dobre i złe dni. Czasem jest smutno, kiedy pada deszcz. A czasem mokniemy z radością. Czasami uciekamy przed burzą, a innym razem to my jesteśmy burzą. Wiem jedno, że cokolwiek się wydarzy, to mam dokąd wracać. Do matczynych ramion otwartych szeroko. Chciałabym mieć tyle siły i pogody ducha, stale się ich uczę. A moja strona jest dla mnie odskocznią od codzienności. I pozwala mi odkryć swoje dobre strony. Piszę i piszę i, zupełnie jakby moją duszę wypełniło jakieś dobre światło, które sprawiło, że zmęczenie gdzieś się ulotniło ostatecznie. I dzieje się magia. Dzieje się to, co dobre i tak bardzo mi potrzebne, aby żyć w zgodzie ze sobą. Bo tej przyjaźni ze sobą pragnę najbardziej. To by było na tyle, jeśli chodzi o dziś. Co będzie jutro, tego nie wiem. 

Pragnęłabym jednak, aby nasza oaza spokoju istniała nadal i dawała nam tak wiele potrzebnego ciepła, uwagi i spokoju; wszak spokój jest najważniejszy, aby iść dalej i istnieć wśród otaczającej nas przyrody. ,,Bo kochać to chyba po prostu być dla kogoś dobrym. Czułym. Wybaczać i ufać. Sprawiać przyjemność, dawać radość". I to wszystko mam od Ciebie... I to wszystko pragnę nieść Tobie. Za dnia, który niesie światło ślizgające się po tafli jeziora; i nocą, z delikatnym srebrzystym połyskiem, który dostało w prezencie od księżyca. ,,Chociaż niekiedy trzeba znaleźć w sobie odwagę i odszukać właściwe drzwi, a potem je za sobą zamknąć". Jesteśmy na najlepszej drodze, która zaprowadzi nas prędzej, czy później, lecz ku sobie. Bo bez Ciebie to wszystko nie ma najmniejszego sensu.

środa, 19 maja 2021

Co znaczy kochać

 Jest taki piękny dzień! Wreszcie czuje się prawdziwą wiosnę.

,,Co znaczy kochać? Szukała definicji tego słowa. Kochać to chyba po  prostu być dla kogoś dobrym. Czułym. Wybaczać i ufać. Sprawiać przyjemność, dawać radość".

Jeśli się tak dłużej nad tym zastanowić, to tak, kocham i jestem kochana. I chyba przez to tak szczęśliwa. Czuję się dobrze sama ze sobą - ale najlepiej mi w Twoim towarzystwie. Najlepiej mi z Tobą. Kiedy jesteśmy tylko my, stworzeni dla siebie.

Długo szukałam prawdziwej miłości, troski, czułości. I kiedy zjawiłeś się Ty, dostałam to wszystko w nadmiarze. Teraz wreszcie jest mi ciepło. Teraz czuję tę wiosnę. Kocham zieleń i taki kolor mają moje tęczówki. A usta mają kolor poziomek. Tylko te włosy, takie niesforne, przypominają pęczek słomy. Kiedyś czarne, dziś właśnie słomkowe, rozjaśnione promieniami słońca, wymykające się na wietrze. 

- Ale ja lubię kolor moich włosów - powiem Ci w sekrecie. - I lubię siebie, co wcale nie było takie oczywiste. Ale to nie zmienia faktu, że zaakceptowałam siebie właśnie będąc przy Tobie. Polubiłam swoją dziewczęcość w sposobie bycia i niewymuszoną skromność, delikatność. Jestem jaka jestem i nie zmienię tego, chociaż wcale nie muszę. Bo Ty mnie kochasz mimo wszystko. 

Ty, taki dojrzały do mądrych decyzji. Utalentowany, a przy tym skromny. Po prostu doskonały. Tyle nowych dróg się przed nami otwiera, bo nasze spotkanie to dopiero początek. 

Kiedy dzisiaj byłam w parku, to wyjrzało dla mnie słońce i uśmiechnęłam się pod nosem. Czułam, że jesteś tu ze mną. I skierowałam swe kroki w kierunku znanej jabłoni. Później w pałacowym parku poczułam zapach hiacyntów rosnących wokół fontanny. I było mi tak błogo. 

A w domu czekała już na mnie książka i gorąca kawa. Po obiedzie - a byłam już bardzo głodna, bo spacer zdecydowanie wyostrzył mój apetyt - zabrałam się od razu za czytanie, bo takie niespieszne dni lubię najbardziej. Jest ciepło, a będzie jeszcze cieplej, zapowiadają się letnie temperatury, powyżej dwudziestu stopni. A do naszego miasta zawitało ogromne, 30 - metrowe młyńskie koło, w samym centrum. Mama i Siostra już się tam wybierają. A ja wolę raczej bardziej przyziemne atrakcje. Wolę moją łąkę. 

Czy wybierzesz się jutro tam ze mną?

Kochać - Piotr Szczepanik

Zapisane siódmego maja.

Nagle zamilkłeś, a ja poczułam się taka samotna. Pomimo, że są przy mnie najbliżsi, to tak brakuje mi Ciebie w tym naszym małym świecie. Mama zabrała mnie dzisiaj do sklepu, a później otulone kwiatowym zapachem udałyśmy się do parku. I było mi tak wspaniale, że Ktoś o mnie pamięta. Wiesz, zmieniłam kolor włosów i był to świadomy wybór. Dodało mi to lat. A odjęło delikatne cięcie. Tylko czy Ty nie zagubiłeś do mnie drogi? Nie chcę o Tobie zapomnieć, kiedy już dojrzałam do tej Przyjaźni... Nigdy nie zapomnę.

Tęsknię za czasami, kiedy punkt szesnasta siadaliśmy każdy z kubkiem aromatycznej kawy w dłoni, przed ekranem komputera czy laptopa i zanurzeni w rozmowie opowiadaliśmy sobie o przeżytym dniu. I te rozmowy były tak potrzebne jak powietrze, jak pomocna dłoń. Myślałam, że to Miłość. Teraz Cię nie ma, gdzieś znikasz na całe dnie i nie mamy już ze sobą kontaktu. A ja tak bardzo potrzebuję takiej rozmowy. Choć mówię Ci o tym właśnie tu i tylko tu, w miejscu do którego lubię wracać.

A na biurku tak słodko pachnie bez. Lubię maj za jego kolory i zapachy; za świeżość, słońce i błękit nieba. I mogłabym powiedzieć, że niczego więcej mi nie potrzeba... Na kartce papieru kreślę cytaty, które mogą mi się jeszcze przydać; pragnę dać im nowe życie. 

Może gdzieś po drodze zagubiłam sens wędrówki, może nawet zagubiłam siebie w gąszczu słów. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Może jedynie to, że pragnęłam tej Przyjaźni, jak żadnej innej. Tak, właśnie Przyjaźni. I pragnęłam odnaleźć siebie. ( Zapisane ostatniego dnia maja). Czy to już koniec?

środa, 5 maja 2021

Chwilki

 ,,Kiedy spotykam ludzi, którzy mnie lubią, którzy szukają mojego towarzystwa, mojej obecności, jestem przez chwilę - tę chwilę spotkania z nimi - taka, jaką chcieliby mnie widzieć.

Staram się myśleć o sobie tak, jak oni o mnie myślą. Próbuję znaleźć w sobie to, co inni znajdują, a czego zwykle sama nie mogę się doszukać.

Jestem wtedy tylko ich wyobrażeniem o mnie - ale może właśnie wtedy najbardziej jestem sobą".

*

Przyszłam do Ciebie na wieczorną herbatkę. Tak bardzo mi potrzeba Twojego światła.

Wczoraj było słonecznie, a dzisiaj spadł deszcz. Wracałam właśnie z apteki, kiedy rozpadało się na dobre. Deszcz kapał na moje czoło i przenikał przez cienką koszulę. A i tak okazało się, że nie było jednego leku i w rezultacie jutro muszę jechać tam znowu. Ale jest i jeden plus tej sytuacji, że znowu będę wracała przez park - bez względu na pogodę.

Tak upojnie pachniały jabłonie. Niedługo zgubią wszystkie płatki... A ja? Nie zdążyłam im zrobić jeszcze żadnego zdjęcia. Jak tylko pogoda się poprawi, pragnę to nadrobić. 

Tak, już wiosna. Wczoraj był zakupowy dzień. Gdy szłam do Galerii tak pięknie świeciło słońce i oświetlało rosnące nieopodal drzewa owocowe. A ja przegapiłam moment na dobre zdjęcie. Ale przecież tych dni będzie jeszcze bez liku. A w Galerii tłum ludzi. Była akurat promocja i nie mogłam oprzeć się pokusie, aby kupić miękki, błękitny sweterek i pasującą do niego opaskę. A do tego klapki na cieplejsze dni. 

To prezent od Mamy. Z okazji zbliżających się urodzin. Jakoś nie czuję tych lat. Ale metryka mówi  swoje. To okrągły jubileusz. W środku jednak wciąż mam naście lat. I tak zachwycam się tą wiosną. Oby było ich jeszcze wiele przede mną.

W nagłówku obraz Jacka Yerki: Drzewko poziomkowe.

Butterfly Waltz - Coś do posłuchania w deszczowe dni.

poniedziałek, 3 maja 2021

Już maj

 Tak pięknie mnie nazywasz,

czułe imiona nadajesz.

Raz jestem dla Ciebie wiosną,

a innym razem majem.

To mówisz: ,,W oczach masz zieleń",

o moich ustach: ,,To kwiat".

Kochany, czy to nie za wiele?

Co powiesz za kilka lat?

*

Maj powitał nas deszczem, pada od kilku dni. Co nie oznacza, że nie wybrałam się na spacer. Bo na majowy spacer w poszukiwaniu wiosny zawsze jest pora. Bo tak naprawdę, to dopiero teraz przyszła Ona; pachnąca i zielona. Kiedy tak szłam przed siebie, moknąc z każdym krokiem - bo mżawka przeistoczyła się w całkiem spory deszcz - to towarzyszył mi ten piękny zapach kwitnących jabłoni; a jej płatki osypywały się od najlżejszego nawet podmuchu wiatru.

Kocham takie widoki, po prostu kocham, a jeszcze bardziej kocham Ciebie. I kiedy tu jesteś to wiem, że i Ty mnie kochasz, że odwzajemniasz moje ciepłe uczucia.

Tyle moich miejsc chciałabym Ci pokazać... A po powrocie czekał na mnie koc, książka przeczytana w połowie i gorąca herbata; taka mocna i słodka, jaką najbardziej lubię; aby zacząć myśleć pozytywnie.

Odkąd przywitał mnie maj, każdy dzień rozpoczynam od spaceru. Bo szkoda mi  tych moich miejsc, nie chciałabym o nich zapomnieć. Tak jak nie chciałabym zapomnieć tego uczucia, kiedy owinąłeś mnie słowem: ,,Kochana". Poczułam się wspaniale, jakbyś był wtedy obok mnie; leżał przytulony u mojego boku. Tak, powiesz mi pewnie, że to tylko marzenia - jednak ja nie potrafię zapomnieć.

Jesteś tu więc ze mną i razem słuchamy śpiewu wiatru za oknem. Jest już ciemno, ale my wypatrujemy swoich oczu w gęstniejącym mroku. - Słyszysz? - szepczę. - To tylko gałązki drzew targane wiatrem - uspokajasz mnie. I rzeczywiście tak jest, bo Ty zawsze mówisz prawdę i za to Cię kocham. Za tą czułość w głosie i troskę w spojrzeniu. I już się nie boję, bo Ty jesteś ze mną.

Otwieram oczy i już Cię nie ma, bo wzywa Cię las. Może kiedyś wybierzemy się tam razem? Któż to wie... Już maj, nasz miesiąc, miesiąc zakochanych. Nawet będąc tak daleko od siebie, możemy być blisko. 

sobota, 1 maja 2021

Opowiadanie 1.

 Magda lubiła tak zwaną sportową elegancję. Ona, tak zazwyczaj ubierająca się w ciemne kolory, nie wiedzieć czemu  ostatnio wybierała pastelowe barwy. Seledynowe spodnie, szarą koszulkę z napisem ,,Spring mood" - co oznaczało ni mniej, ni więcej jak ,,Wiosenny nastrój". O tak, była jak najbardziej w takim właśnie stanie. To był jeden z tych dni, w których nic specjalnego się nie wydarzyło, jednak Magda wiedziała swoje, że jeszcze coś się dzisiaj i tylko dzisiaj zdarzy. Tak bardzo pragnęła się zakochać, miłością jedyną i w pełni odwzajemnioną. Co było trudne, a może łatwe do spełnienia? - tego kobieta nie wiedziała. Zazwyczaj zamknięta w czterech ścianach swego jasnego pokoju, z nosem w książkach, niespotykana przez nikogo, oprócz swojej mamy i siostry. I dopiero wtedy, kiedy sięgnęła wzrokiem w kierunku laptopa, natrafiła zupełnie przypadkiem na przyrodnicze zdjęcie. To nie było tylko zwyczajne zdjęcie, to było coś niezwykłego, co na dłużej zaciekawiło Magdę, nazywaną przez wszystkich po prostu Mag. To znaczy przez jej internetową przyjaciółkę, z dalekiego zakątka Polski. Ostatnio ich kontakt się urwał, odkąd... Właśnie, to było pod koniec lutego - a teraz mamy kwiecień. Cóż, takie długie przerwy w ich mailowej korespondencji już się zdarzały, więc nie było w tym nic niezwykłego. Ale wracając do zdjęcia, miało ono jakąś cudowną i kojącą moc - na długo przykuło jej uwagę. Trudno jej było jednoznacznie określić, co było w nim takiego niezwykłego. Przede wszystkim to światło, odcinające się od ciemności - chyba wczesnego poranka. I należało ono do Zenka. Wyświetliła jego zdjęcie. I zatrzymała się na dłużej. Pociągła twarz, rumiane od chłodnego wiatru policzki i ten nieodgadniony wyraz twarzy, po której błąkał się delikatny uśmiech. Kim jest ów tajemniczy fotograf? Tego chciała się jak najszybciej dowiedzieć. Chciała poznać Zenka, który zaczarował swoimi zdjęciami jej serce, niezajęte dotychczas przez nikogo. Ale on był inny. Spokojny i opanowany - tak się zapisał w jej pamięci. I nie wiedzieć, jak to się stało, że i ją - dotychczas rozedrganą - ogarnął spokój. Odtąd już zawsze wracała do tego  jednego zdjęcia ulubionego fotografa. Nawet nie domyślała się wówczas, jak odmieni on jej monotonne dotychczas życie.

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

Jak osłonić serce

 Jak osłonić głupie serce, kiedy wiatr tak silny

Kiedy marzą mu się tylko czarno-białe filmy

Kiedy wiara pozostała tylko w to, co szare

Kiedy tylko to, co widać, budzi jakąś wiarę

Gdy już w życiu się mieszają sny z rzeczywistością

Kiedy rodzi się w człowieku lęk przed bliskością

Kiedy życie bez umiaru prosi wciąż o więcej

Jak osłonić serce?

*

I doczekałam się, świeżej zieleni, młodych listeczków podlanych drobnym deszczem... A kiedy patrzę na rozsypane nieuważnie po mojej łące złote, okrągłe główki mleczy - to raduje się serce. Nie ma piękniejszego widoku, po prostu nie ma. I tylko pozostaje kwestią czasu, gdy drzewa obsypią się kwieciem. Bielą i delikatnym różem. Właśnie, jak osłonić serce? Ono jest takie bezbronne przed upływającym czasem, a ja każdego dnia budzę się silniejsza. I przyroda się budzi z głębokiego snu. Nawet po największej burzy wstaje cichy, jasny poranek. I właśnie, chciałabym Cię spytać, czy zechcesz ocalić nasze serca? Aby nigdy już nie cierpiały w samotności. Czy zechcesz chwycić mnie mocno za rękę i  razem pobiec daleko, jak najdalej przed siebie? Tam, gdzie nas jeszcze nie ma - jest najpiękniej. Przynajmniej tak mi się wydaje. Patrzę w Twoje oczy, które wydają się nieprzeniknione i czekam na jakiś choćby drobny gest z Twojej strony. A Ty? Nie czekając długo, zamiast odpowiedzi ująłeś tylko moją twarz w dłonie i pogładziłeś policzki. Przynajmniej tak było w moim śnie. A ja w tym samym momencie poczułam, jakbyś tym dotykiem zdejmował z  mojej twarzy zmarszczkę po zmarszczce, jakbyś zabierał przebyte lata. (Mam ich już 40-ci). I znów poczułam się młodo. Pod Twoim czujnym wzrokiem rozkwitam na nowo. Czekam, aż mnie przytulisz.- Już mi nie uciekniesz, prawda? - pytasz zamiast tego. - Obiecuję - szepczę cichym, urywanym z emocji głosem. Moje serce znowu czuje się bezpieczne. By w efekcie utonąć w  Twoim mocnym uścisku. Dziś wiem, że szybko się nie rozstaniemy i o to przecież tak zabiegałam, aby być blisko, jak najbliżej Ciebie.

Dziękuję Ci, że jesteś, że czytasz. Twoja obecność tutaj jest dla mnie bardzo ważna. Ma leczniczą moc. Tobie zajmie to tylko chwilkę, a we mnie pozostanie do końca życia. To, co mi wówczas powiesz, albo pomilczymy razem. Na ten sam temat, co zawsze. A motywem przewodnim są - nie może być inaczej - ciepłe uczucia budzące się na wiosnę. Dziś czuję się lżejsza o dobrych kilka kilogramów. Zrzucam ten niepotrzebny balast utkany ze złych emocji - one nie mają racji bytu. I taka roześmiana przyjdę dziś do Ciebie, a Ty nie mówiąc nic po prostu przygarniesz mnie ramieniem do siebie. I poczuję coś na kształt szczęścia. I ja, na pozór tak cicha i nieśmiała, otworzę przed Tobą swoje serce. 

Pogoda nas nie rozpieszcza. Od kilku dni mamy prawdziwą mozaikę. Sypie deszcz ze śniegiem, a później chmury płynął dalej i pojawia się słońce. I tak na przemian, światło przeplata się z szarością. Jednak deszcz jest potrzebny. To pod jego wpływem zielenią się trawy. A pod dotknięciem słonecznych promieni otwierają się mlecze. 

Jutro odbieram wyniki badań. Ale jestem spokojna. Oddycham głęboko. Będzie dobrze. Musi być dobrze. Mówię sobie od kilku dni. I cóż, wierzę w to - co czuję. I podzielę się z Tobą tą wiadomością. Jakakolwiek by nie była. 

JESTEM taka szczęśliwa! Pani doktor, kiedy tylko zobaczyła mnie w poczekalni, to od razu przekazała mi krzepiące wiadomości: ,,Nie ma cukrzycy", a ze mnie spłynął cały stres ostatnich dni. Kiedy weszłam do gabinetu, pani Agnieszka przestrzegła, abym unikała słodyczy: lodów, ciastek, a ja od razu wzięłam sobie jej rady do serca. Tak zaczął się dla mnie ten dzień, nowy rozdział mojego życia. 

niedziela, 18 kwietnia 2021

Czekając na maj

 Wielkimi krokami zbliża się telefoniczna wizyta u pani doktor Wioletty - tak, wiem, że mam jeszcze trochę czasu, 2 tygodnie, aby ogarnąć do końca kwietnia wizytę w przychodni z moimi wynikami badań. Może nie są aż tak niepokojące, bo tylko nieznacznie wzrósł poziom cholesterolu i cukru we krwi. Wiem także, że nie wolno mi tego zbagatelizować, ani zaniechać, bo już raz miałam podobną sytuację. W wyniku stresu cukier podskoczył, jednak wówczas - a było to chyba ze 2 lata temu, albo 3 - wszystko skończyło się szczęśliwie. Mam taką nadzieję, że i teraz to będzie fałszywy alarm, ale dopóki się nie upewnię, nie będę spokojna. Mam na to 2 tygodnie. Czekałam, aż pogoda się uspokoi, ale już jest lepiej, więc najwyższy czas zacząć działać. Aby w rezultacie przekazać pani Wioletcie w maju dobre informacje. Oby takie były. Niewykluczone, że badanie trzeba będzie powtórzyć.

Wiem, że mam tylko to do załatwienia - ale to wystarczy, jak na moją głowę. Z dumą patrzę na moją młodszą o 14 lat siostrę i zastanawiam się, jak ona to robi, że wszystko ogarnia, pracę z obowiązkami domowymi - mieszka nieopodal w 1 - pokojowym mieszkaniu - i do tego ma nową pracę w soboty i niedziele, a do tego swoje pasje, jakimi są bieganie i jazda na rowerze. Maja pokonuje znaczne odległości, a ja ją podziwiam. Za ten upór w dążeniu do celu. Pomaga też zwierzętom, razem wspomagamy podopiecznych fundacji  Centaurus. Jej największym osiągnięciem był bieg w półmaratonie i liczne zdobyte medale także w innych biegach. Do tego zdrowy tryb życia robią swoje. Maja nie boi się nowych wyzwań; skakała na bungee i ze spadochronem. I ma złote serce.

Ja też bardzo się staram. Na razie są to tylko spacery, ale dobre i to na początek. Ruch na świeżym powietrzu w moim przypadku działa cuda. Jestem spokojniejsza i lepiej śpię. Dbam też o regularne posiłki i codziennie kładę się o stałej porze. A godzinę przed snem biorę leki, które niedawno zapisała mi pani doktor Wioletta - działają cuda. Budzę się wypoczęta i gotowa do działania. Tę dbałość o zdrowie już sobie wypracowałam metodą prób i błędów. I cóż, te leki będę już przyjmowała zawsze, ale najważniejsze, że pomagają mi się skoncentrować i polepszają znacznie samopoczucie.

Nie wiem, czy Ci o tym wspominałam, ale kiedyś bardzo lubiłam pisać i zostało mi to na zawsze, ale też malowałam. A w szpitalu spędziłam 3 miesiące, a było to w 2012 roku. Teraz jestem silniejsza, ale do swojej dawnej pasji chyba już nie wrócę. Ten blog jest dla mnie formą terapii. I bardzo pomaga mi też Twoje wsparcie. To, że tu jesteś ze mną jest bardzo dla mnie ważne i za to bardzo serdecznie Ci dziękuję. Nawet nie wiem kiedy się otworzyłam i wyjawiłam Ci wszystkie moje dotąd głęboko skrywane sekrety. 

Czekam z utęsknieniem na ten maj, na prawdziwą wiosnę i na młode pąki na drzewach, i na listeczki. Ja, urodzona w maju, mam ten maj we krwi. Cały rok czekam na tę jedną chwilę, gdy spotkam to, co ten maj ze sobą niesie - cieplejszy powiew przyjemnego wiatru, zapach kwiatów na owocowych drzewach i wieczorne śpiewanie słowika w gałęziach bzów. Wówczas odżywam i ja, tak skłonna do refleksji nad sobą i otaczającym światem. Pragnę schudnąć. Pragnę zdrowo myśleć. I mieć spokojną głowę. Trudne do spełnienia? Nie dla mnie. Z Tobą wiem, że mogę wszystko. Jeśli tylko chcę. 

No i mama mnie zawsze bardzo wspiera, nasze zakupy są zawsze stałym punktem dnia. Ona, taka zawsze silna jest dla mnie wzorem. Ze wszystkim musiała sobie radzić sama. I nigdy nie słyszałam od niej ani jednego słowa skargi. Zawsze miła i uśmiechnięta, w kwietniu skończy 62 lata, choć wygląda młodo. Może to dlatego, że zawsze myśli pozytywnie. I zawsze jest skora na wysłuchanie moich zwierzeń. I bardzo lubi czytać. 

Teraz wiesz już o mnie prawie wszystko i nadal mnie kochasz. Czuję to swoim sercem. Tak pełnym nadziei na wiosnę. Może to co dla innych wydaje się zwyczajne, dla mnie jest tak trudne do przejścia. Przede mną droga, która ściele się na nowo. I pragnę, abyś mi w niej towarzyszył Zenku. My zauważamy piękno przyrody i przez to jest ona nam tak bliska.

*

Dopisek w piątek: Jestem już po badaniu na krzywą cukrową, nie było aż tak źle. We wtorek wyniki, trzymaj za mnie kciuki, aby były pomyślne. 

*

,,Bo granica pomiędzy

Niewłaściwym i właściwym

Jest szerokości nici

Pajęczej sieci

Klawisze pianina są czarne i białe

Ale brzmią jak milion kolorów w Twoim umyśle"

- Katie Melua 

czwartek, 15 kwietnia 2021

Strzępki myśli

 Czasem niebo jest bliżej, niż myślimy. Wyciągam do Ciebie ramiona i nagle, jakąś tajemną mocą stajemy się jednością. Myślą dosięgamy obłoków. Jesteś blisko, czuję Twoją obecność w błękicie nieba nad nami i pod naszymi stopami, rozciąga się łąka. Tu, na tej łące jesteśmy tylko my i cisza, i spokój. Kiedy ogarniasz mnie ramieniem, czuję tu, w sercu nienazwane ciepło. Tak ciepło się do mnie zwracasz: Madziu, a ja znów wiem, że mnie kochasz. To zadziwiające, jak bardzo pragnę to usłyszeć jeszcze raz, i jeszcze, i znów. Nad naszymi głowami wschodzi słońce. ,,Wirują płatki śniegu razem z motylami i z kwitnącego drzewa spadają owoce". Owoce naszej miłości. To tylko fragment tego, co widzę. A patrzę sercem. Aby ogarnąć wzrokiem nienazwaną przestrzeń. Krainę cudowności. W tej krainie jesteśmy tylko my i nikt nam tego nie odbierze. I podchodzę do Ciebie, i mówię to, co zawsze: dziękuję, przyciszonym głosem. Ale Ty wiesz wszystko i wiesz to od dawna, odkąd dałam Ci klucz do naszego zaczarowanego ogrodu. Odtąd masz dostęp do mnie i  do naszych cudownych drzew, otaczających szpalerem zieleń, cały ogrom zieleni. A zieleń to kolor nadziei. Wówczas, kiedy będziemy przechodzili między nimi we łzach i w uśmiechach, odkryjemy, jak wiele nas łączy. Umiłowanie przyrody i wzajemne uwielbienie. Uwielbiam, kiedy tak na mnie patrzysz, nieodgadnionym wzrokiem. Kiedy całujesz moje dłonie. Kiedy całujesz mnie. ,,Nadzieja ma skrzydła, przysiada na dnie duszy i śpiewa pieśń bez słów. A jej najsłodsze dźwięki słychać nawet podczas wichury". Dzisiaj znów pada deszcz... Ale to dobrze, bo przyda trawom i drzewom, które tak starannie pielęgnujemy, odrobinę zieleni. Niedługo obsypią się kwieciem. Kiedy usłyszymy śpiew skowronka, poczujemy ich słodki zapach. Tylko tak pachnie Niebo. Ale poczuć je można wyłącznie za pomocą zmysłu o nazwie Miłość. ,,Za oknami znów deszcz, lecz wiosennie nam jest w naszym Niebie". To tylko niewielkie strzępki myśli, które ogarnęły mnie o poranku, kiedy zobaczyłam Twoje przyrodnicze zdjęcie, nasz kawałek nieba. 

- Myśli zebrane  i zapisane w środowe popołudnie. 

,,Wiesz jak to jest, kiedy zaczynasz czuć i rozumiesz, że to jest to, że nie może być inaczej, wystarczy jedno spojrzenie i ta osoba bierze we władanie Twoje serce". 

Mówimy półgłosem... ,,Lecz nauczyłeś mnie, że piękno winno być tylko szeptem". 

Twemu niebu - błękitów

Oczom Twoim - zachwytów

Myślom - lotów wysokich

Sercu - wzruszeń głębokich

A czerwień utożsamiana jest ze szczerą sympatią i najszczerszymi, ciepłymi uczuciami, którymi darzę Ciebie. Tak wiele mi dajesz, nie biorąc w zamian nic. Dziś spotkamy się znów na wzgórzu dzikich kwiatów, skąd rozciąga się widok na równinę skąpaną w słońcu. Usiądziemy w cieniu drzewa, a ja oprę się o Twoje ramię i tak będziemy trwać, nim zastanie nas noc. Jesteś dla mnie oparciem i moją miłością. Czujesz to?  Gdy cieplejszy wieje wiatr. Gdy przegoni wszystkie chmury niepotrzebnego smutku. Bądźmy zawsze dobrej myśli, bo po co być złej?

,,Moje serce bije przecież tak samo,  jest tak Twoje, że go sama nie poznaję". 

wtorek, 13 kwietnia 2021

Bezpieczna przystań

 ,,Znów żegluję, znów żegluję

Przez ocean, siedem mórz.

Poprzez wichry, poprzez burze

By móc zasnąć u Twych stóp.


Znowu frunę, znowu frunę

Jak jaskółka pośród chmur.

Mijam morza, oceany,

By móc zasnąć u Twych stóp.


Czy mnie słyszysz, czy mnie słyszysz

Przez noc ciemną pośród burz.

Nie ustanę w swojej drodze

By być z Tobą zawsze już.


Żeglujemy, żeglujemy

Tam, gdzie czeka dom ze snów.

Poprzez wichry, poprzez burze

By być razem zawsze już".

piątek, 9 kwietnia 2021

Ktoś w moim sercu

 ,,Przyjaciel to ktoś, kto choć na chwilę umie oderwać wzrok od siebie samego, aby spojrzeć na mnie. Uważnie. Życzliwie. Łagodnie.

Przyjaciel to człowiek, do którego dzwonię po wielu miesiącach milczenia, a on nie pyta: dlaczego się nie odzywałaś, tylko mówi: cieszę się, że właśnie dziś słyszę Twój głos".

- R. Ligocka

Wczorajsza rozmowa napełniła mnie spokojem, takim płynącym z głębi serca. Ten stan ducha był mi tak potrzebny, abym zatrzymując się pośród zgiełku dnia codziennego, zrozumiała, jaka radość płynie ze słowa pisanego. Jesteś najlepszym przyjacielem, a ja upewniłam się tylko, jak bardzo potrzebny mi jesteś do szczęścia. Wiem, że nie możesz pisać częściej, z powodu braku czasu. Tym bardziej doceniam ten kawałek dnia, który przeznaczyłeś specjalnie dla mnie. Czuję się wyróżniona. I kochana. I choć to tylko słowa, to powiem Ci w sekrecie, że ani przez chwilę w to nie wątpiłam, że jestem dla Ciebie ważna.

Moja mama i młodsza siostra to dwie silne osobowości. Każdego dnia swoim postępowaniem motywują mnie do działania. A ja biorę sobie do serca ich mądre wskazówki, podążając w stronę marzeń. Najczęściej to one mi towarzyszą w tej drodze. Dzisiaj byłyśmy w parku zwierzynieckim i widziałyśmy aż pięć, biegających pośród drzew wiewiórek. To nie często się zdarza. A ja chciałam Ci o tym opowiedzieć. To stały punkt naszych wędrówek. 

Znów wróciłam z mnóstwem dobrych pomysłów w głowie, o czym warto pisać. Co warto zapamiętać. By móc do tego wracać, gdy nadejdą szare dni. Tymczasem powitał nas błękit nieba. I słońce, dające ciepło i nadzieję. I choć pojawił się wiatr, to miał on ożywczą moc. Sprawił, że krew zaczęła szybciej krążyć, a umysł odpoczął. Potrzebowałam chwili dla siebie, aby się zresetować. 

Teraz, z tym porządkiem w głowie mogę spojrzeć dalej i widzieć głębiej. Czasami mnie coś zadziwi, innym razem zaskoczy, a każdy dzień jest inny i wnosi coś nowego. I już czekam na kolejny spacer i na kolejną z Tobą rozmowę, gdy znajdziesz już trochę wolnego czasu. To stąd czerpię siłę.

I właśnie dlatego, że jestem tak  wrażliwa, muszę być silna. I muszę myśleć o swoim zdrowiu. O ten spokój tak zawsze zabiegałam. I pragnę utrzymać ten stan. Przede mną ściele się nowa droga i czeka dobry czas. Wszak kwiecień i maj to moje ulubione miesiące. Wtedy zawsze dzieje się coś miłego. 

Niezmiennie wracam do Twoich  zdjęć, one skutecznie uspokajają myśli i obniżają ciśnienie krwi, choć te i tak mam niskie. Ale oglądając je mogę odpocząć. To stały punkt mojego dnia. Mogę śmiało powiedzieć, że jesteś moją inspiracją do pisania; wówczas słowa płynął same, pojawiając się jakąś tajemną mocą pod moimi palcami. Pisząc mogę wszystko. Jednak staram się trzymać w ryzach moją nieokiełznaną wyobraźnię. Staram się przesiać to co ważne, od tego co nie wymaga uwagi. I tak moja oaza spokoju wciąż żyje i daje mi tyle radości. To tu lubię przychodzić.

poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Powroty

,,Miłość składa się z takich drobiazgów, czasami pozbawionych sensu, które wzbudzają śmiech lub niedowierzanie, a w danej chwili są dla nas najpiękniejsze. Miłość to te z pozoru nic nie znaczące wiadomości, które jednak mówią wszystko, i kiedy dostajesz je codziennie, nie zwracasz na nie uwagi, ale kiedy zaczyna ci ich brakować, stają się obsesją". 

Powroty są trudne, ale jeszcze trudniejsze są rozstania. Człowiek myśli, zastanawia się, co takiego zrobił, czy nie uraził niechcący kochanej osoby. Czasem okazuje się, że nie stało się nic, że wszystko było dobrze, tylko po prostu brakowało czasu. Teraz myślę sobie, że dobrze się stało, gdy wyjaśniliśmy sobie wszystko, to nagle okazało się, że nic w naszej relacji się nie zmieniło, że nadal jesteśmy dla siebie kimś ważnym. Ty jesteś ważny i ja jestem ważna, ta prawda otwiera nam drzwi do siebie i otwiera ramiona. Tak bardzo chciałabym się w nich skryć. Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem spragniona przytulenia. Bo tak jak Ci już napisałam, nikt nie jest samotną wyspą, a teraz dołożę coś od siebie - ani oceanem rozpaczy. Dobre myśli pojawiają się wówczas, gdy wcale na nie nie czekamy; pojawiają się niespodziewanie przed snem, a ja zdjęta tą dobrą myślą przychodzę tutaj, aby opowiedzieć Ci, jak bardzo tu było Ciebie brak. W moich ramionach pojawiło się puste miejsce, niedostępne dla nikogo, oprócz Ciebie. Tak długo czekałam, aby Ci na powrót napisać, że Cię kocham i tak bardzo pragnę, abyś wypełnił to miejsce całym sobą. 

Teraz, kiedy wiem, że nadal mnie kochasz. Pozwolę Ci na wszystko, o czym była mowa w naszej rozmowie. Jesteś jak wiatr, cichy, niedościgły. Pojawiasz się nagle i znikasz, nie widzę Cię, ale czuję sercem. I myślę sobie, że dobrze, żeśmy się na powrót spotkali. Ty i ja. Kiedy wokół nas chaos i zgiełk świata, to my oboje jesteśmy dla siebie oazą spokoju. 

I znowu czuję tę wiosnę. Znowu zadomowiła się w moim sercu na dobre. Kiedy przyszedłeś rankiem, otworzyłam Ci drzwi i po prostu wpadłam w Twoje ramiona, całą sobą. Tak mi tu było dobrze, spokojnie i bezpiecznie. Tak miło było znów się w nich schować przed całym światem. Być tylko tu i teraz dla Ciebie.

To wszystko jest takie ludzkie, ta wzajemna fascynacja i ciekawość drugiego człowieka. Ja odkryłam na nowo pokłady dobroci ukryte w Twoim mądrym spojrzeniu na mnie i na świat. I zauważyłam też, jak wiele jeszcze dobra mam w sobie. Dla Ciebie jestem najpiękniejsza, a Ty dla mnie doskonały. Tak silny, a jednocześnie tak delikatny - a więc jednak to możliwe.

Bądź zawsze dla mnie Zenku moim oparciem, a ja ofiaruję Ci mą miłość. Czyż może być coś piękniejszego? Dla dwojga spragnionych siebie ludzi, którzy nie widzą świata poza sobą? Myślę, że nie. Miłość kieruje naszymi krokami, które z czasem się zsumują i przybliżą nas do siebie. Tak bardzo spodobało mi się Twoje dzisiejsze zdjęcie, jak zawsze skłoniło do refleksji swoim mądrym opisem, tym razem słowami piosenki, którą tak dobrze znam. I zanurzyłam się na powrót w Twoim świecie.

A Ty witaj w moim, dla Ciebie cały mój ocean niespokojny. Z cichym wiatrem, płaczem i śpiewem. Ale te łzy są wyłącznie ze szczęścia i niech tak już pozostanie. I tak jak te drzewa odbijają się w wodzie na Twoim zdjęciu, tak na mojej twarzy odbijają się wszystkie emocje, które bez trudu odczytasz. I osuszysz łzy swym pocałunkiem. Czy Ty też już czekasz, aż zakwitną drzewa? Tymczasem pozwól mi rozkwitać. Na nowo.

piątek, 2 kwietnia 2021

Wybudza się to, co uśpione

 ,,Dziwna to była wiosna. Pełna sprzeczności i zmienności nastrojów. Jakby się sama ze sobą nie mogła dogadać. Jakby nie potrafiła się zdecydować na rozstanie ze zmęczoną zszarzałą zimą. Ledwo blade, płochliwe i wypłukane promienie słońca nieśmiało rozjaśniały ponury i zgniły półmrok kwietniowych dni, a już zazdrosne stalowo ciemne złowieszcze chmury  przykrywały szczelnie te świetliste rozbłyski. Nieustannie siąpiła dokuczliwa, cherlawa mżawka, która miała być może ambicję stać się ulewnym deszczem, lecz nie starczało jej ku temu zapału".

I cóż, może najpierw musi minąć zima, aby powitała nas wiosna. I choć nieraz jest ona kapryśna, to przecież z takim utęsknieniem na nią czekamy. Nawet jeśli pada. Za chmurami kryje się słońce. Tak długo czekałam, aby tu przyjść i gdy uznałam wreszcie, że jestem już na ten powrót gotowa, powitał mnie błękit nieba, a wraz z nim ustąpiły ostatecznie wczesnowiosenne smuteczki.

Z wyprawy do biblioteki przyniosłam piękne wspomnienia. Tam gdzie dotąd ziemia była szara i zmarznięta, pojawił się zaczątek nowego życia. Nieśmiało kiełkowały trawy, a nad tym wszystkim unosił się radosny świergot ptaków, wysoko w koronach drzew. Chmury miały świetliste brzegi, aż ostatecznie popłynęły sobie dalej, odsłaniając uroczy błękit nieba. 

I nagle odkryłam, że się uśmiecham - po raz pierwszy od wielu dni - takim prawdziwym, bo płynącym z głębi serca uśmiechem. Zachłysnęłam się powietrzem, aż na moich policzkach pojawiły się nieskrywane rumieńce, a oczy delikatnie się zaszkliły. Nawet zapomniałam o tym, że czeka mnie wizyta u pani doktor. A to z tego powodu, że nieznacznie wzrósł poziom cholesterolu i glukozy we krwi, ale tylko niewiele, więc chyba nie ma się o co martwić. Chwileczkę, stop. Oczywiście, że martwić się na zapas nigdy nie warto, a ja już pojęłam tę prawdę dawno temu, odkąd postanowiłam być szczęśliwa.

Szczęście... Czym jest szczęście? Dla każdego ma ono rozmaite oblicza. Moje szczęście to uśmiech odbity w oczach, błysk we włosach, w których tańczą promienie słońca i bawi się wiatr. Szczęście to tylko ulotna chwila, którą tak pragnęłam zatrzymać, że uwięziłam ją w słowach, które nieprzypadkowo tu padły. Na podatny grunt. Brakuje tylko liści na drzewach, aby ten obrazek był pełen wiosny. A ja tak ją ukochałam, z wzajemnością.

Tak, budzi się to co uśpione: ulotne myśli, marzenia i serce, w którym tak wiele się mieści. A ja już od dawna pojęłam tę prawdę, że nigdy nie ucieknę od tego, co we mnie. Jest tam miejsce na miłość, na przyjaźń, na zdrowy sen. Budzi się wiosna, a wraz z nią ja. Gotowa do działania. Pisaniem zaszczepiłam się na nudę i nie mogę bez niego żyć. Pisanie jest mi potrzebne do życia, jak powietrze. Oddycham słowami. Czy to tymi atramentowymi na kartach zeszytu, czy tymi wstukanymi w klawiaturę. W ten sposób mogę dotrzeć do wielu osób, poznając jednocześnie prawdę o samej sobie.

Doceniam to, że tu jesteś. Jesteś dla mnie ważny. Ta prawda wyziera z każdej linijki tekstu. I oplata delikatnie Twą wrażliwą duszę. 

Z okazji świąt życzę Ci słonecznych dni, ogromu miłości, satysfakcji z wykonywanej pracy, a także z naszego pisania, które na powrót popłynęło wartkim strumieniem. Oby tak było zawsze. 

poniedziałek, 15 marca 2021

Kartka z pamiętnika marzycielki

,,Za nią było południowe słońce mocno ogrzewające jej plecy, przed nią zupełnie nowa droga. Piękna. Wijąca się w łagodnych zakolach, po bokach porośnięta trawą i polnymi kwiatami, które kołysały się na delikatnym wietrze. Zdawała się zachęcać wszystkimi sposobami, by postawić kolejny krok. A potem następny. Obiecywała, że tam dalej czeka lepsze, piękniejsze życie. Można zacząć jeszcze raz. Od początku".

Tak sobie myślę - a może to gdzieś słyszałam - że dopiero odkrycie tego, kim jesteśmy naprawdę, pomoże nam zaakceptować fakt, że możemy pójść dalej, niż nam się wydaje. A kiedy tam już dojdziemy, choć wcale to nie jest proste i doskonale zdaję sobie z tego sprawę... Więc kiedy już zrobimy ten następny krok, a później kolejny, to musimy się liczyć z tym, że odkryjemy coś niesamowitego - prawdę o samym sobie. 

Moja pisarska droga rozpoczęła się 10 lat temu, a to kawał naprawdę dobrego czasu. I nie, nie mówię, że było łatwo, bo nieraz wpadałam w rozmaitej wielkości dołki i dołeczki, jednak to pozwoliło mi zrozumieć, jak ważna jestem dla samej siebie, i jak ważną w tym rolę odegrało moje pisanie. Bo pisanie dodało mi skrzydeł, bo pisanie stało się odskocznią, i wreszcie... ratunkiem dla uczuć, które dopiero słowami wydobyłam na światło dzienne. 

I obiecałam sobie, że będę pisała tylko o radosnych wydarzeniach wyjętych z mojego już 40 - letniego życia. I śmiało mogę powiedzieć, że pisanie mnie ukształtowało i uczyniło szczęśliwym człowiekiem. Co nie znaczy, że smutki nie mają do mnie dostępu - ja jednak nauczyłam się je przeczekać, a czasem po prostu omijać. I tak z nieśmiałej kobiety przemieniłam się pewnego dnia w czarodziejkę, która maluje słowem piękną rzeczywistość, w jakiej się znalazła, i zdała sobie sprawę ze swojej siły, z siły kobiecego, wrażliwego serca. Ono nigdy nie milknie, a ja w ciszy i skupieniu staram się go wysłuchać od początku, aż do samego końca.

Kochani, moi czytelnicy, odegraliście niebagatelny udział w tej przemianie. Tak długo już jesteście tu ze mną, że wypadałoby za to serdecznie podziękować. Bo ja na serce odpowiadam sercem. Tak wiele mam w nim jeszcze ciepła, którym pragnę się z Wami podzielić. Już jestem bliska zrozumienia tej prawdy, że tak w istocie to sama jestem teraz dla siebie przyjacielem. A nie zawsze tak było. Bo najtrudniej jest wstać, kiedy potknęliśmy się o swoje marzenia. Moim marzeniem było stworzenie oazy spokoju dla każdego zbłąkanego wędrowca. I chyba tak się stało. Może trafiliście tu przypadkiem, jednak ufam, że nie przez przypadek tu już pozostaliście, aby razem ze mną dzielić radości i smutki na pół.

Pasja i marzenia idą teraz ze sobą w parze piękną, polną drogą, pod niebem, które ma kolor błękitu, w którym zatopione jest małe, a jak wiele znaczące światełko. Niech to światło zawsze już nas prowadzi, nie pozbawioną trudów drogą do celu. A serce niech zawsze odgrywa główną rolę w tym jakże ważnym przedsięwzięciu. Życzę Wam i sobie wielu chwil ze słońcem. Rośnijcie w siłę! 

sobota, 27 lutego 2021

Słów kilka o pamięci

 ,,Wszyscy, jakiegokolwiek są stanu, jeżeli dokonali czegoś dobrego na tym świecie albo czegoś, co wydaje się dobre, powinni - o ile kochają prawdę i są sympatyczni- opisać własnoręcznie swe życie. Jednak nie powinni zaczynać tego pięknego przedsięwzięcia, zanim nie ukończą czterdziestu lat".

- Z ,,Pamiętników Tatusia Muminka".

Cóż, ja ukończę czterdzieści lat w maju, więc śmiało mogę zacząć spisywać swe życie - już to zrobiłam i będę robić nadal - bo to piękna historia, w którą - chcąc nie chcąc - są uwikłani Ci, których kocham. Jest w niej też miejsce dla Ciebie, a może przede wszystkim. Bo kim byłabym bez miłości? To dobre pytanie, a ja znam odpowiedź na nie. Byłabym tylko w połowie sobą. A tak myślę, że jestem bardzo czującą i wrażliwą osobą, która pragnie, tak bardzo pragnie kochać i być kochaną. Ja czuję tę miłość w powietrzu, które ma dla mnie zawsze kolor błękitu, bo ja nawet za chmurami widzę słońce. To słońce to Ty, kiedy obejmujesz mnie czule ramionami, ja jeszcze pamiętam ich ciepło. I mnie dosięgnęło owo szczęście, które ma Twoje imię, nie może być inaczej. I tak myślę sobie, że nie istnieje tylko teraźniejszość, lecz także przeszłość, bez której nie bylibyśmy sobą, a także przyszłość, która nas określi. Ja czuję się w pełni ukształtowanym człowiekiem, mam swoje pasje, myśli i cele. I zawsze, zawsze staram się w tym wszystkim co mnie otacza być sobą, bo tylko bycie dobrą osobą ma sens - to cel mojego życia. I cokolwiek bym tu o sobie nie napisała, to nie ma najmniejszego znaczenia. Bo Ty mnie doskonale znasz, a nawet powiedziałabym, że znasz mnie na wskroś; choć jestem tak nieśmiała w wyrażaniu uczuć na zewnątrz, w prawdziwym świecie, to przecież w byciu wrażliwą osobą jestem naprawdę dobra. I przede wszystkim tu płyną uczucia, niczym nieskrępowane, one płyną jak wzburzona rzeka, aż dotrą do tamy, a ja zastanowię się głęboko, jaki to wszystko ma sens, dlaczego nadal piszę? To dobre pytanie i ja mam gotową odpowiedź na nie: bo ja przecież nadal kocham, to uczucie które się we mnie zagnieździło wypuszcza coraz to nowe pędy. Tak, to dobre określenie. I niezwykle trafne, zważywszy na moją sytuację, w której muszę sobie powiedzieć, co dalej? Czy dalej płynąć, czy może się zatrzymać? Kiedy widzę, że na drugim brzegu jesteś Ty... Czy jeszcze mnie kochasz? Tego nie wiem, bo masz taki nieodgadniony wyraz twarzy, głęboko zamyślony. Wiele bym dała, aby dowiedzieć się, o czym teraz myślisz. Kiedy widzisz tę nadzieję w moich oczach i ciepło w uśmiechu. To wszystko mam zachowane dla Ciebie. Nim się przekonam, że bez Ciebie ciężko płynąć dalej. A przecież jest tak wiele jeszcze do odkrycia. Ot życie - tajemnica. Patrzę na Ciebie raz jeszcze... I nagle - nie wiedzieć czemu - ale ogarnia mnie spokój. Czy znowu wypowiedziałam na głos to, co mnie przepełnia? O tak... A cisza panująca wokół otuliła szczelnie moją niespokojną duszę. I dziękuję Bogu, że była mi dana... pamięć dobrych chwil. Nigdy nie będę w stanie uciec od swojego serca. Lepiej więc słuchać tego, co ma do powiedzenia. 

Zapisane w miesiącu lutym, a od tego czasu wiele się zmieniło. W moim sercu jednak nadal jest miejsce na miłość.

A w moim sercu... morze wspomnień. ,,Czym innym jest poezja, a czym innym wspomnienie. Nad poezją trzeba pracować, łamać opór słów, które same z siebie nie układają się w wiersz. A wspomnienie... Cóż, wspomnienie po prostu nosimy w sobie".

wtorek, 2 lutego 2021

Tak daleki, a tak bliski

 ,,Zetknięcie nasze jest jak pociągnięcie 

smyczka, oboje łączy nas ze sobą,

żeby dwie struny jednym brzmiały głosem.

Na jakim nas rozpięto instrumencie?

Jakiż to skrzypek trzyma nas w swym ręku?

O słodka pieśni".

- Pieśń miłosna, R. M. Rilke


Jak odnaleźć zagubiony uśmiech?

Jak dojść przez śniegi do celu?

Powiedz mi, niech popłyną słowa...

Mój drogi Przyjacielu.

Jak ciężkie są myśli,

i co nam się przyśni - 

to wie tylko On.

Księżyc już wysoko na niebie,

a ja błądzę i szukam Ciebie...

Słowa dźwięczą jak srebrny dzwon.

*

Czekałam tu Zenku na Ciebie. A Ty - nie wiedzieć czemu - już mnie nie odwiedzasz. Może zgubiłeś adres, ale mam nadzieję, że nie zagubiłeś drogi do mojego serca; bo ono wciąż bije dla Ciebie.

Wkrótce nieco obszerniejszy post, który wiele wyjaśnia, co działo się w moim sercu przez tych wiele samotnych nocy i dni, i chyba nadal dzieje - przynajmniej mam taką nadzieję, a w nią nie warto wątpić.

I choć na dworze wiatr i mróz, to ja już czuję wiosnę i chwytam się jej jak koła ratunkowego, dla budzących się na nowo uczuć. Bo ja wierzę w miłość, tę jedyną, wieczną i bezwarunkową. Tak. 

A dziś półka na powrót zapełniła się nową, jakże ciekawą lekturą. Bo ja jestem jej ciekawa, niech mnie prowadzi i sprawi, że oderwę się od rzeczywistości - czasem warto. Zatopić się w lekturze i odpłynąć daleko stąd, aby znów znaleźć się blisko. O tym marzę. 

środa, 20 stycznia 2021

Post albo list

 Najdroższy przyjacielu!

Piszę do Ciebie w ten mroźny dzień, mając nadzieję, że jeszcze o mnie pamiętasz. Kiedy na dworze siarczysty mróz i marznie każdy oddech, ja mam w sercu nienazwane ciepło, płynące z najgłębszej głębi serca. Byłeś moim przyjacielem, a ja chcę w to wierzyć, że jeszcze nim jesteś. W moim sercu na zawsze będziesz. Jeszcze rankiem powietrze było rześkie i jak już wspomniałam, zamarzał każdy oddech, a pod stopami skrzypiał śnieg i skrzył się w blasku słońca. A ja szłam tak daleko przed siebie, mając w sercu coś jeszcze - wspomnienia. I nie wiem, czy sprawił to mróz, czy owe wspomnienia, że aż zarumieniły mi się policzki, a nogi prowadziły jeszcze dalej, jak najdalej stąd. Może zwyczajnie pragnęłam uciec, aby odnaleźć siebie, a może będąc tak blisko, chciałam spotkać Ciebie? Tego nie jestem jeszcze pewna. Wiem jedno, że dokonały się głębokie zmiany w moim sercu. Przede wszystkim ja, ciepłolubna istota, pokochałam zimę. Lekki mrozik sprawił, że odtajało moje serce pogrążone dotąd w mroku i nawet nie wiem kiedy, ale ogarną mnie spokój. I chociaż od tak dawna Cię nie ma, to ja mam nadzieję, że jeszcze tu powrócisz, aby uczynić mój świat świątynią ciepła i łagodnego blasku o poranku. Poranki mają coś w sobie z magii, kiedy jeszcze nie do końca wiadomo, co się zdarzy. Mam jeszcze pod powiekami sen, który mi się wyśnił. Byłeś w nim Ty, szedłeś ku mnie po śniegu, aby dotknąć mojej dłoni i pogłaskać czule po zmarzniętym policzku. A ja byłam taka szczęśliwa. I miałam takie ciepłe dłonie, zawsze mam. To ciepło płynęło od Ciebie, a Ty nie przestawałeś się uśmiechać, do mnie. I tak zastał nas poranek, radosnych i roześmianych, z tym dobrem w oczach i w sercu. Zdawać by się mogło, że nasze serca biły zgodnym rytmem, nieco przyspieszonym, a my nie chcieliśmy się rozstawać. I pewnie trwalibyśmy tak nadal, może popłynęłyby słowa, jednak sen się skończył, a szkoda, bo tak bardzo pragnęłam poznać barwę Twego głosu - domyślam się, że brzmiał tak miękko, jak tylko mówi się do bliskiej istoty. I pobrzmiewały w nim nutki radości. Tak bardzo byłeś mi wówczas bliski, kiedy tak staliśmy w tym śniegu po kolana. Nam jednak było ciepło. Zachowam ten sen i zapiszę głęboko w sercu, ze wszystkimi szczegółami. To niesamowite uczucie. Świadomość, że za chwilę na zawsze odmienisz czyjeś życie. Ty odmieniłeś moje. I nie jestem już tą samą Magdą, jaką byłam wcześniej. Jestem sobą, z Tobą...

Tęskniąca M.

poniedziałek, 11 stycznia 2021

Oczekiwanie

 ,,Na samotność skazują człowieka nie wrogowie, lecz przyjaciele".

Tak dawno mnie tu nie było, tak bardzo tęskniłam. Myślałam. Marzyłam. I doszłam do jednego wniosku: a może wszystko to, co wydawało się wygasłe, było jedynie uśpione! Przygaszone czekało na pierwszy powiew ciepłego wiatru! Może nic się dla mnie nie skończyło, a dopiero naprawdę się zaczyna. Minie mroźna zima i wraz z wiosną powrócą dawne nadzieje, niedokończone plany i zamierzenia. Może pozostaje mi tylko czekać... Właśnie, ostatnio chwycił mróz. Powróciła prawdziwa zima, a ja - niepoprawna marzycielka - myślę już o wiośnie. Kupię nowe balerinki i wyruszę w świat na poszukiwanie piękna. Kto wie, dokąd wiosna mnie zaprowadzi. Czy uwiecznię te chwile na zdjęciach? Czasami wydaje się, że tak niewiele ode mnie zależy. Płynę z prądem w kierunku marzeń, a przecież powinnam iść pod prąd. Pod wiatr, ciągle pod wiatr... To jedyna szansa, aby się przebić. Tak ładnie rankiem świeciło słonko, więc czego chcieć więcej? Może jedynie dotyku dłoni przyjaciela, który przywróci sprawom dawny bieg. Może na jednej z dróg spotkam Cię? Tak bardzo jeszcze wierzę w marzenia... A samotność? No cóż, ona jeszcze czasem zakrada się do mych drzwi. Jednak ja ufam, że to tylko chwilowe. Słońce dało mi nadzieję. Istnieją kwiaty, które kwitną także w zimie. Ty wiesz coś o mnie, ja wiem coś o Tobie. Czy rozkwitnę jeszcze bardziej, czy pozostanę zamkniętym pąkiem? Wystarczy jedno słowo, jeden gest... a otworzę się na nowo. Tak trudno jest zaufać na nowo. Ale nie jest to przecież niemożliwe. Ja słucham zawsze podszeptów serca, a w sercu... morze wspomnień. Wszystkie przypominają mi o Tobie. Czy już zawsze tak będzie, że będę żyła wspomnieniem, czy na powrót wszystko wskoczy na właściwe tory? To wszystko zależy od Ciebie. A może zdecyduję się na radykalne zmiany i zetnę swoje półdługie już włosy - ale to wszystko dopiero na wiosnę. Wszak wiosną dzieje się większość ważnych spraw. A teraz, w cichości ducha marzę, aby schudnąć parę kilo i czynię ku temu starania. I marzę o tym, abyś napisał do mnie, ale to już nie ode mnie zależy. Czy zechcesz nadal być moim przyjacielem? Ufam, że tak. Czy będziemy dalej mijać się bez słowa?

A. Asnyk:

Bielą się pola, oj bielą, / Zasnęły krzewy i zioła / Pd miękką śniegu pościelą... / Biała pustynia dokoła. - / Gdzie była łączka zielona, / Gdzie gaj rozkoszny brzozowy, / Drzew obnażone ramiona / Sterczą spod zaspy śniegowej. / Opadła weselna szata, / Zniknęły wiosenne czary, / Wiatr gałązkami pomiata, / Zgrzytają suche konary. / Tylko świerk zawsze ponury, / W tym samym żałobnym stroju, / Wśród obumarłej natury / Modli się pełen spokoju.

A co, jeśli zamarzną nam serca? A bez uczuć życie byłoby jałowe i puste... Dlatego poświęcam im tutaj tak wiele uwagi. Oby starczyło mi wiary i uczucia, aby pisać dalej. Pisanie to wszystko, co mam. A włosy, cóż, już się przyzwyczaiłam, że są dłuższe niż zwykle, więc trochę mi ich szkoda. Na razie bardzo o nie dbam, za pomocą dobrego szamponu i odżywki, aby miękko opadały na ramiona.

Natrafiłam przez przypadek na piękne zdjęcie i tak mnie zainspirowało, aby pisać dalej. To młoda dziewczyna, w otoczeniu płatków śniegu. Jest piękne. I to spojrzenie zachwyca, z nutką melancholii. U mnie nasypało ostatnio mnóstwo śniegu. Świat na chwilę zamienił się w bajkowy pejzaż. Biały puch opadł na konary drzew i otulił ścieżki, i pagórki, łagodząc kontury. I przyszła mi do głowy pewna myśl:

,,Słowa są jak płatki śniegu. Gdy nas dotykają, potrafią cieszyć, albo przenikają zimnem, później znikają. Milczenie jest mądrzejsze od słów. Pięknie trwa, robiąc miejsce dla myśli. Milczenie to pogoda w sam raz na przyjaźń". I jest w tym sporo prawdy.

A w nowym roku otworzę się na to, co nowe. 

sobota, 2 stycznia 2021

Jak zawsze, czy trochę inaczej?

 ,,Zawsze tak jest: mamy setki postanowień, że od tej pory wszystko będzie inaczej, lepiej, mądrzej... Nieprawda. Świat wraca na dawne tory, a po decyzjach podjętych pod wpływem emocji rzadko zostaje choćby wspomnienie". - A. Olejnik: Odrobina magii.

Ale przecież nie zawsze musi tak być. W tym Nowym Roku możemy być lepsi, bardziej wyrozumiali dla siebie i dla otoczenia... Nie wszystko musi się układać, ważne, że się staramy - o siebie nawzajem, aby być oparciem dla innych.

Ten rok był trochę taki niespokojny, ale najważniejsze, że dobrze się zakończył. W niepamięć poszły rozstania i niepowodzenia, bo my zawsze prędzej czy później do siebie wracaliśmy. I ten spokój, ten spokój w sercu się liczy... Bez niego nie byłoby miłości. Ale ona jest, jestem tego pewna. 

Że kiedy odkurzymy pokój o nazwie ,,Wyobraźnia", to na powrót będzie nam towarzyszyło szczęście. Ono jest ukryte pośród zwykłych spraw. Więc może zacznijmy ten rok inaczej, bez dumy, a otwórzmy serca. Widzisz, tutaj zapisałeś się złotymi zgłoskami i chcę w to wierzyć, że jeszcze o mnie pamiętasz.

Bo ja pamiętam o Tobie zawsze i wszędzie, dokądkolwiek zaprowadzi mnie wyobraźnia. Tutaj każda uliczka jest ważna, bo na  końcu - może za zakrętem - czekasz na mnie Ty. Tak bardzo chcę w to wierzyć. Więc i Ty uwierz we mnie równie mocno, jak ja jestem pewna Ciebie.

W tym roku może będzie trochę inaczej. Może zatęsknisz jeszcze za mną, jak ja tęsknię za Tobą. Za rozmową. To nic, że dzieli nas tak wiele, najważniejsze jest to, co nas łączy... A może to właśnie miłość? Jeśli nie spróbujemy, nigdy się o tym nie przekonamy.

A szkoda byłoby przegapić taką miłość, prawda? Przeoczyć to, co najważniejsze w życiu, przez niepotrzebną dumę. Przez codzienną gonitwę. Przez niedopatrzenie. Ja patrzę na Ciebie uważnie i widzę wyraźnie dobroć pod płaszczykiem z emocji. Bo patrzę głębiej.

Miałam niedawno taki sen: Padał zacinający deszcz, cały świat toną w strugach wody, a ja szłam przed siebie. I nagle zauważyłam Ciebie. Szedłeś szybkim krokiem, nieco skulony pod naporem wiatru, chyba mnie nie zauważyłeś, pomimo, że Cię wołałam - odszedłeś. I byłeś taki smutny.

To jedno mnie uderzyło, ten Twój smutek, który sprawił, że i ja byłam smutna. I pomimo, że nie udało nam się spotkać we śnie, ja wierzę, że jeszcze się spotkamy. Jeśli nie tu, to może gdzie indziej. Ja bym bardzo chciała, abyś często mnie tu odwiedzał. Bo może uda nam się wykrzesać wspólną radość.

Bardzo  bym tego chciała. 

,,Jakie to cudowne, że życie wciąż potrafi nas zaskakiwać, pomyślała. Człowiek planuje, kombinuje, zamartwia się czymś i obmyśla różne wersje wydarzeń, a tymczasem nagle coś wyskakuje z utartego toru, jakiś mały trybik, i lokomotywa skręca w zupełnie inne rejony. Czasem w gorsze, ale też niekiedy w lepsze. I moja właśnie wjechała w całkiem przyjemną okolicę".

Tak, z pewnością słońce dla nas zaświeci na nowo. A my przekonamy się, że razem jest nam najpiękniej... ,,Jedno słowo, jakiś drobny gest - a świat staje się przyjaźniejszym miejscem". 

,,I już dawno nie miałam w sercu takiej przedziwnej mozaiki: wzruszenia, wdzięczności, niepokoju, nadziei, radości i jeszcze tysiąca nienazwanych uczuć". Radośnie odczuwam świat. 

Ubiorę uśmiech, nadzieję i otulę szalem, gdy wieje... I tak pójdę w świat. 

,,Na samotność skazują człowieka nie wrogowie, lecz przyjaciele"