niedziela, 25 września 2022

Zaproszenie na wysepkę szczęścia

 Kto mnie zna, ten doskonale wie, że tu jest moja malutka wysepka szczęścia, do której zawsze wracam z tęsknotą w sercu, bo to namacalny dowód na to, że istniała kiedyś taka Magda, która kochała i była tak szczęśliwa, jak tylko można być szczęśliwym. Przez chwilę, ale jednak. 

Tak myślałam kiedyś, że to tylko na chwilę, jednak Ty przerwałeś tamę milczenia i już wszystko stało się jasne. Że nadal jesteś, aby wspierać mnie swoim silnym ramieniem. Te dwa słowa na Instagramie mówią wszystko. Więc może moje szczęście będzie trwało dłużej... Kto wie?

Lato mija, a ja nadal czuję tę beztroskę, jaka towarzyszyła mi w przeddzień wakacji. Kiedy odłożyłam na bok wszystkie sprawy i pozwoliłam myślom płynąć swobodnie. Pewnie tu kiedyś zajrzysz i chyba nie zaskoczą Cię moje słowa, bo możesz być nadal pewnym moich uczuć do Ciebie. Nigdy nie kochałam równie mocno i intensywnie. I pewnie się powtarzam, ale powiem to jeszcze raz szeptem: Jesteś dla mnie ważny. Gdyby nie Ty i Twoje ciche wsparcie nie byłabym teraz w tym miejscu, a zaszłam daleko.

Dzisiejszy dzień - 4 września - był dla mnie przełomowy i obfitował w radosne wydarzenia. Rano wypiłam kawę, a później przyszła do nas moja Siostra i udałyśmy się we trzy, bo z Mamą, do nieodległego parku. Kiedy przechodziłyśmy obok rzeki Białej, Maja zawołała: zobaczcie, zimorodek! Szybko spojrzałam we wskazanym kierunku i, wtedy go zobaczyłam. To był on, cudowny ptaszek, który przyniósł mi szczęście. Siedział tak przez chwilę, po czym odfrunął w dal, znacząc powietrze niebieską smugą. Tak bardzo się ucieszyłam, kiedy usiadł dalej i mogłam mu się dokładniej przyjrzeć. Był taki sam, jak na Twoim zdjęciu i teraz wiem, gdzie go szukać. Choć odleciał, to w moim sercu pozostał już na zawsze. Zabrałyśmy z domu orzeszki dla wiewiórek, które ostatnio widziałyśmy w starej części parku. I pojawiły się one, mama z córką. Kiedy jedna z nich podeszła bliżej i poczułam jej łapki na dłoni, tak bardzo się wzruszyłam. A później mały, zimny nosek. Nie sądziłam, że tak bardzo można dotknąć życia. 

Taki był ten nasz rozpoczynający się wrzesień. I myślę, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Kiedy dzień się już kończy, ja mam nadal w pamięci Twoje słowa. Tak, jestem dla Ciebie kochaną Madzią i myślę, że tak już pozostanie. Żadne wichry i niepogody nie staną na drodze naszemu szczęściu. Bo tak to już jest na naszej małej wysepce szczęścia, że smutki przeplatają się z radościami, a i tak finalnie miłość wszystko zwycięża. I niech tak już pozostanie. Zabiorę Cię właśnie tam, gdzie jutra słodki smak. Gdzie naszemu szczęściu nic nie grozi. 

Prócz Ciebie nic - to rozbrzmiewa dziś w moich słuchawkach mp3. 

czwartek, 1 września 2022

Skrawek szczęścia

 Bałam się, że kiedy dopuszczę cię zbyt blisko, a ty któregoś dnia odejdziesz, to zabierzesz ze sobą jakąś część mnie, bez której nie przeżyję. A okazało się, że to ty oddałeś mi część siebie - i tego nigdy ci nie zapomnę. Dałeś mi swoją radość otaczającym światem, swoje mądre spojrzenie na życiowe sprawy - mnie, która tak bardzo bała się prawdziwego życia, że zatraciła się w tym wirtualnym. Dzisiaj pomału wracam do siebie, próbując kawałek po kawałku odbudować szczęście, które nas kiedyś połączyło. I choć nie ma już nas, to we mnie żyje jeszcze pamięć wspólnych dni.

Wieczory są najtrudniejsze, wtedy odżywają demony przeszłości. Dlatego staram się zagłuszyć ciszę, aby nie pamiętać tego, co jest jeszcze niezabliźnioną raną. To tak boli, kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, że nie ma już ze mną tych, którzy mnie zawsze ratowali z wszelkich życiowych kryzysów, nie pozwalali załamywać rąk. Zostali ze mną jednak ci, którym ufam bezgranicznie. Myślę, że to dzięki nim jeszcze normalnie funkcjonuję, a wydarzenia ostatnich dni - kiedy nawarstwiło się wiele spraw - nauczyło mnie tego, aby nie martwić się na zapas. Niczego nie przyspieszać, tylko czekać spokojnie, co przyniesie czas. 

Lato już na półmetku, a to dobra okazja, aby zmienić coś w swoim życiu. Chciałabym schudnąć przynajmniej trochę na początek, a później to już będzie z górki. Przynajmniej mam taką nadzieję. Teraz chudnięcie nie przychodzi mi tak łatwo jak kiedyś, może to kwestia wieku, kiedy zwalnia metabolizm. Pragnę też zmienić swoje spojrzenie na siebie, być bardziej życzliwa dla siebie, widzieć swoje zalety, m.in. to, że jestem - jak to ładnie nazwałeś - uczuciowa. Nigdy tak o sobie nie myślałam, w prawdziwym życiu starałam się to ukrywać pod maską obojętności, aby nikt już nigdy nie mógł mnie zranić. Ale tak naprawdę nie zatraciłam jeszcze mojej wrażliwości, pomimo wielu zawirowań.

Teraz jestem silniejsza, bo właśnie siłą delikatności zburzyłam mur, który nie pozwalał mi przejść na lepszą stronę życia. Kiedy patrzę z miłością na świat, on oferuje mi to samo. Dlatego tak bardzo lubiłam z tobą rozmawiać, wtedy czułam, że robię coś ważnego, dla siebie i dla ciebie. Czułam się w pełni zaakceptowana i, co najważniejsze, zrozumiana. Bo kiedy spotykają się dwie wrażliwe dusze, to rodzi się szczęście. Teraz mam swój skrawek szczęścia w sobie. Spytasz może, dlaczego ci o tym wszystkim mówię? Bo nadal jesteś moim przyjacielem, który - choć daleko - jest mi nadal bliski. I pozwala swoim pojawieniem się, że rozprostowuję przykurczone skrzydła. Bo po każdej burzy wygląda słońce, bo nawet najczarniejsza chmura ma srebrne brzegi. Nigdy nie jest za późno, aby zacząć od nowa, pomalutku, budować swój świat...

Perfect World - Katie Melua