piątek, 29 października 2021

Dzień po dniu

 Dzień po dniu, wzajemne wsparcie, wspólne pasje, małe radości i smutki... Zaufanie. Stałość, niezmienność. To, że można na kimś polegać bez żadnych wyjątków. Tak się rodzi miłość.

Drzewa zgubiły już prawie wszystkie liście, pomimo to jest pięknie; stoją dumnie jak strażnicy naszego szczęścia. Dzisiejszy ranek przywitał nas słońcem i błękitem nieba. Nie wiem, jak to zrobiłeś, ale sprawiłeś, że znowu się uśmiecham. Przyszedłeś cicho i otuliłeś mnie jak ciepłym szalikiem, swoimi dobrymi ramionami. Poczułam płynące od Ciebie ciepło. Padły słowa, a ja poczułam szczęście.

I znów odegnałeś tęsknotę daleko stąd. Tak dobrze, że znów jesteś. Szczególnie teraz potrzebowałam Twojej obecności. Domyślasz się pewnie, dlaczego. Tak dzień po dniu ścielemy zdarzeń kobierzec, cały z naszych utkany zamierzeń. Ja Tobie wierzę, a Ty mi wierzysz, bo ja jestem prządką. I pierwszy raz coś znaczę na tym wielkim świecie.

Powiesz pewnie, że przesadzam, ale tak ładnie mnie nazywasz; dla Ciebie jestem Madzią, a Ty moim Zenkiem. Jak miękko brzmią te słowa. Nasza znajomość z czasem przerodziła się w coś pięknego. Może któregoś dnia zrozumiemy, ile dla siebie znaczymy i jaką moc mają słowa. Kto w to wątpi, na pewno nie widział ich odpowiednio ułożonych obok siebie.

Lubię naszą oazę spokoju, bo lubię pisać i słowom nadawać sens i kształt. Tu kreuję zupełnie nową rzeczywistość. Tu jesteśmy my, bezpieczni i spokojni o przyszłość. Wokół nas przyroda, która odgrywa niebagatelne znaczenie, otula nas zewsząd i koi gorycz rozstania. Bo ja nie chcę rozstawać się jeszcze z Tobą i odkładam tę chwilę jak najpóźniej. 

Jestem sama w domu, a za oknem ściele się mrok. Ale nie jestem tu sama. Obok mnie jest zawsze moja przyjaciółka proza, a czasem także i poezja. A teraz także i Ty, masz klucz do mojego serca. Nie musisz mówić nic, bo tak wspaniale jest razem pomilczeć. Kiedy wokół gra cisza, delikatnie przytulam się do Ciebie i wplatam palce w Twoje włosy. A reszta jest milczeniem.

niedziela, 24 października 2021

Spacerkiem przez życie

 Kiedy człowiek idzie szybko przez życie, to czasem jego dusza nie zdąża go dogonić. Musi się zatrzymać, by znowu się z nią spotkać i móc zobaczyć to, co naprawdę ważne.

Kiedy odwiedzam Twoją stronę, to zatrzymuje się czas. I znów przekonuję się, że jest on uczuciem względnym. Czas zwalnia swój bieg, a ja znowu odczuwam szczęście. Bo otwierasz mi oczy na to, co piękne.

Znów długo śpię i budzę się wypoczęta. Piszę o tym, bo to dla mnie ważne, aby dbać należycie o siebie. O dobry stan ciała i duszy. Kto wie, czy jedno nie wypływa z drugiego. Nauczyłam się tego dbania dawno temu, a teraz go przestrzegam ze szczególnym uwzględnieniem każdego szczegółu. Bo wielkimi krokami zbliżyła się jesień i zagnieździła na dnie mojej stęsknionej duszy.

Ja tęsknię za Tobą, jak za słońcem. Jak za błękitem nieba. Teraz tego błękitu mniej. Mniej słońca. Mniej Ciebie. Ale rekompensują mi ten brak Twoje zdjęcia, a na nich ciepła, piękna, złota jesień. Niby taka sama jak za oknem, a jednak inna. Owiana tajemnicą. Otulona pięknem. Może się powtarzam, ale kocham taką jesień. Jest mi ona bliska.

Zatrzymuję się więc i chłonę to piękno wszystkimi zmysłami, z pietyzmem. Bo wiem, że wkrótce znów przyjdzie sobota i znów się pojawisz. Tu i pod moimi powiekami. Nigdy nie zapomnę Ciebie. Nawet wtedy, gdy dzień zabiegany. Gdy sen zbyt długi. A poranek zbyt krótki. Bo Ty otworzysz mi oczy na to, co piękne i o czym warto pamiętać. I powiem to, co zwykle: ,,Dziękuję Zenku". 

poniedziałek, 18 października 2021

Radość o poranku

 Obiecuje nam ranek wszystko

Co chcemy mieć

Miłość ludziom

Deszcze listkom

Słowom sens


Budzimy się do życia

Naiwni tak

Jak czasami z porankiem bywa

Piękny świat


Nadzieja i jutrzenka siostry dwie

Trzeba wiedzieć, że są

Wierzyć w nie!

_____________

Jonasz Kofta, Radość o poranku

***

Z tą radością o poranku to różnie bywa. Kiedy otwieram zaspane oczy i widzę błękit nieba, a w nim zatopione słońce, to aż chce mi się wstać. Ubieram się pomału i zastanawiam się, jaki będzie ten dzień. Czasem radość przychodzi pomału, skrada się jak kot, aby wpaść w moje ramiona. Bo ja już zażegnałam wszystkie smutki i smuteczki. Co nie oznacza, że jestem w pełni szczęśliwa, wszak do tego potrzeba czasu. A czas jak wiemy, leczy wszystkie rany. Straciłam już wiele czasu, na rozpamiętywanie przeszłości i teraz już wiem, że nie tędy droga. Liczy się tu i teraz. Liczy się teraźniejszość. I przyszłość, którą możemy jeszcze ukształtować. Kiedy pojęłam tę prawdę, to nauczyłam się, jak czerpać radość ze zwykłych chwil - bo to z nich zbudujemy szczęście. A żeby tak się stało, to musimy uwierzyć w siebie. Ja już chyba uwierzyłam. I układam tak swój świat bez niepotrzebnego  pośpiechu. 

Drzewa mają piękny złoty kolor, a ja rozpływam się w zachwycie. Tak jest również wtedy, kiedy oglądam Twoje zdjęcia - małe arcydzieła sztuki. A małe, jak wiadomo, jest piękne. Kiedy tak się w nich zagłębiam i odczuwam radosny nastrój chwili, to za tym idą słowa. Cisną się na usta i rozkwitają uśmiechem. Tak bardzo lubię je kontemplować w zupełnej ciszy. A chwile z Tobą są zawsze wyjątkowe. 

Trochę mnie tu ostatnio mniej, nawarstwiły się pewne pilne sprawy, które muszę w najbliższym czasie uporządkować. Ale nasza oaza spokoju kwitnie i niezmiennie przynosi wiele radości, nie tylko o poranku. Wieczory są już dłuższe i skłaniają do refleksji nad sobą i otaczającym światem. Ty mnie inspirujesz, i kiedy tu przychodzisz to już wiem, że kochasz. Sikorki tłumnie przylatują do karmnika i to mnie cieszy. Pomału i ja się rozkręcam do życia. Bo choć ostatnio tak mało było życia we mnie, to już przeszłość, którą myślę, że zażegnałam ostatecznie. Tak jasna jest moja dusza, kiedy się wzruszam taką dziewczęcą radością. I znów jestem szczęśliwa, i to widać. W sposobie, w jaki patrzę na świat, w sposobie bycia. Lubię taką wczesną jesień, taką prawdziwie ciepłą i miłą. Lubię te złote alejki w parku, uśmiechniętych ludzi. I pomału jakaś malutka, jasna iskierka się we mnie budzi.

Kocham jesień! Nie wiedziałam, że to kiedykolwiek powiem. Czasami zaskakuję sama siebie, a to już wiele, i niech tak już pozostanie. Październiku, przybywam!

piątek, 15 października 2021

Dotknęłam ciszy

 ciszy można posmakować

bo gdy nikt nie odpowiada

cisza smakuje jak łza

która na policzek opada


ciszę można zobaczyć

bo gdy wokół

nie słychać ani słowa

cisza wygląda jak w smutku

opuszczona na ramiona głowa


ciszę można dotknąć

bo uparte milczenie

odbija się w ludzkim ciele

drżącym z żalu ramieniem


***

Wiatr goni kolorowe liście, jest ich aż tyle, krążą dookoła i szeleszczą, pachną deszczem, który jeszcze wczoraj delikatnie padał i zostawił swój ślad. Dzisiaj moje serce też ma złoty kolor, jak jesienne niebo o poranku. Piję gorącą kawę i pomału rozpuszczam w niej wszystkie smutki. Chciałabym być lepszą siostrą, córką, przyjaciółką, ale czasem mylnie odczytuję sygnały z otoczenia. Nie wiem, zwyczajnie, czego się ode mnie oczekuje. Co się stało z tą dobrą Magdą, dlaczego odeszła, mam nadzieję, że nie bezpowrotnie. Może musi upłynąć trochę czasu nim zrozumiem, co zrobiłam źle. Kładę to na karb mojej choroby, ale wypowiedzianych słów nie da się już cofnąć. Czas mija, a ja próbuję załatać troski dobrym słowem, wszak próbować zawsze trzeba. A może czasem lepiej zamilknąć, przeczekać, aby zrozumieć. Nie, nie jestem zła, ale na wskroś dobra. Teraz tylko ubiorę uśmiech, choć w sercu żal. Żal mi tamtych nocy i dni, w cieple moich rąk nieznany dziki ląd, czy wiesz, że ja też kocham, też tęsknię, też czekam. Muszę to zwyczajnie przeczekać, nie zagłuszać ciszy, lecz się w niej zanurzyć, by dotrzeć tam, gdzie chciałabym dzisiaj być. Kiedyś wszystko było prostsze. Miałam swoje marzenia i ideały, którym próbowałam być wierna. Dzisiaj się pogubiłam. Czy mnie odnajdziesz? Pokochasz, kiedy sama ze sobą kłócę się? Wiem, że to trudne, ale najpierw muszę pokochać sama siebie. Pomóc w pierwszej kolejności sobie, aby móc pomagać innym. I na zakończenie powiem za moją ulubioną pisarką, Krystyną Mirek, że życie jest zmienne i piękne w swej nieprzewidywalności. I tego się trzymam. Minie czas smutku, ustępując miejsca radości. A Ty powiesz, dobrze, że znów się uśmiechasz. Tak, tak na pewno będzie. Może nie dziś, ani nie jutro, ale kiedyś na pewno. 

wtorek, 12 października 2021

Niewidzialna biegnę, mijam szary świat.

 Padało w sierpniu, kiedy pisałam te słowa. A ja czułam, że do mojego ciała ponownie zakradał się chłód. Chłód, który zagnieździł się w mojej duszy. Sprawił, że moje ruchy stały się sztywne, a usta zaciśnięte w wąską kreskę. A ja nie chciałam już taka być... Ten lód w moim sercu mogłeś skruszyć tylko Ty. Jedyny. Wyśniony. Dlatego tak długo na Ciebie czekałam. Rozpostarłam parasolkę i szłam naprzód, na spotkanie mojego Szczęścia. Droga nie była łatwa, ale przecież wszystko co ma swoją wartość nie można zdobyć ot tak, po prostu. Szłam więc, a moją parasolką targał wiatr. Patrzyłam do góry i nasłuchiwałam, jak krople deszczu uderzają o tkaninę. Jak daleko miałam jeszcze iść i czy w ogóle się spotkamy? Tego nie wiedziałam. Ale wiedziałam jedno, że rozpoznam Cię z daleka, jak idziesz mi na powitanie. Rozpoznam Twoją sylwetkę majaczącą w mroku już na odległość. I nie myliłam się. Przede mną byłeś Ty, dzieliła nas jakaś mała ilość kroków. Miałeś na głowie kaptur, a na ustach uśmiech, który masz tylko dla mnie - tak kiedyś mi pisałeś. Nagle zapragnęłam do Ciebie podbiec, tak byłam stęskniona Twoich ust. Zamiast tego stałam, próbując zebrać myśli i czekałam, aż przejmiesz inicjatywę. Ty - najmądrzejszy. Bogatszy o życiową mądrość. - Madziu - wymówiłeś moje imię miękkim, aksamitnym głosem, w którym się rozpłynęłam. - Znowu się spotykamy - mówiłeś dalej, nie zważając na deszcz i na moje zdziwienie. Nikt nie wypowiada mojego imienia w ten sposób - chciałam powiedzieć, ale zamiast tego milczałam. Ja, tak nieśmiała. - Zenku... - starałam się, aby mój głos brzmiał normalnie, jednak nie wiedzieć czemu szeptałam. Jednak Ty mnie usłyszałeś, przez wiatr i deszcz. Niebo zasnuło się chmurami, deszcz zacinał, a ja trzęsłam się z chłodu i wzruszenia. Bo oto stałeś tu przede mną. Jedyny. Wyśniony. I nie wiem, czy sprawiłeś to Ty, bo nagle poczułam ciepło. Najpierw tam, w głębi serca, a później na swoim ramieniu. - Chodź do mnie - zachęcałeś, a ja posłuchałam Cię od razu, bez chwili wahania. I nie mogłam sobie tego lepiej wymarzyć, bo utonęliśmy w pocałunku. Później po prostu odwzajemniłam uścisk i szliśmy tak dalej przytuleni. Deszcz ustał, a ja poczułam na twarzy promyk Słońca. To Słońce to Ty, Zenku; zawsze świeci, kiedy się pojawiasz. A ja nieodmiennie się wzruszam, że może być tak pięknie. Życie jest piękne. Życie jest po prostu dobre, kiedy jesteś w pobliżu. Dlatego przychodź tak często, na ile pozwala Ci czas. I nie zważaj na moje milczenie, bo za nim kryje się milion słów, które chciałabym Ci wypowiedzieć. Ale Ty mnie znasz jak nikt inny. Dlatego mówię to, co zwykle: dziękuję. I zmieszanie zakrywam uśmiechem. Jak zawsze. Tak i dziś. Bo z każdym dobrym człowiekiem, który zamieszkuje ziemię, wschodzi jakieś słońce.

Razem na zawsze Ty i ja. 

wtorek, 5 października 2021

Opowiedz mi...

 ,, - Opowiedz mi. Jak to jest, kiedy się bardzo kocha.

  - To jest tak, że zasypiasz i budzisz się z myślą o tym kimś - odpowiedziała na jego pytanie. - Jeśli leży obok ciebie, patrzysz na niego i zastanawiasz się, co mu się śni. Masz ochotę go pocałować, ale nie chcesz go budzić, bo śpi tak ładnie, tak spokojnie. Cieszysz się, że jest spokojny, bo to daje spokój także tobie. Dzielisz każdą jego radość, to, że smakuje mu śniadanie albo że ładnie mu w niebieskiej koszuli. Zaczynasz kochać te same piosenki i filmy, co on. Zakładasz sweter, który mu się podoba, i podkreślasz makijażem kolor oczu, ponieważ on uznał, że jest niezwykły. Zwracasz uwagę na ładne fotografie w gazetach, bo on robi zdjęcia, i dostrzegasz urodę roślin, chmur, zachodów słońca, nawet owadów, które on być może zechciałby sfotografować. Marzysz o tym, żeby spędzić choć jeden dzień tylko z nim, jedynie patrząc na niego, kiedy zajmuje się swoimi sprawami. Rozumiesz? Chcesz tylko patrzeć.

  - Rozumiem.

  - I jeszcze chcesz dotykać. Ciągle. Nieustannie. Chociaż rękawa koszuli, chociaż szalika. Taka jest miłość". 

(Agnieszka Olejnik: Szukam właśnie Ciebie)

Opowiadaj mi tak - Zbigniew Wodecki

Ostatnio dopadło mnie takie senne zmęczenie. Może to i lepiej, bo przesypiam spokojnie całą noc, bez wybudzania. A wieczorne chwile z książką kończą się zazwyczaj tak samo, że zasypiam, budzę się, biorę tabletkę na sen i kładę się spać. Chyba już jej nie potrzebuję; zapytam panią doktor we wrześniu. Tak w ogóle to planuję we wrześniu małe zmiany, tu i na Fb. Bo zmiany, które obserwuję u siebie, w swoim wnętrzu już zaszły, a ja czuję tam, w środku spokój. Moje serce jest spokojne i przepełnione miłością. Ja ciągle Cię kocham, Zenku. I nic na to nie poradzę, nie muszę. Całe szczęście, że mam naszą oazę spokoju. To tutaj przychodzę, aby Ci opowiedzieć, co u mnie. Kupiłyśmy nowe zasłony do pokoju, które nie przepuszczają światła. A Maja wróciła z dalekiej podróży. Czułam się tak, jakbym była tam z nią i wróciła odmieniona. Bo tego, że zmiany we mnie zaszły, tego jestem pewna. Zmiany przede wszystkim w sposobie myślenia. Tak, myślę pozytywnie. I to, że jesteś napawa mnie spokojem. To o niego tak walczyłam. Teraz tylko pragnę te zmiany zatrzymać. W powietrzu czuję już jesień. Widzę ją w zamglonym kolorze nieba i w burzowych obłokach. Ostatnio padał deszcz. A deszcz nieodmiennie kojarzy mi się z jesienią. Kiedy byłam dzisiaj w parku, przysiadłam na chwilę na ławce. I jak zawsze spojrzałam w niebo. Było spokojne. I pod swoje stopy w sandałkach. Tak, trawy już mają inny kolor, spalony od słońca. A to, że były skoszone spowodowało delikatne ukłucia. Czułam ich zapach, tylko w sierpniu tak się nim delektuję. No i grały jeszcze koniki polne, to się nie zmieniło. Może musi istnieć sierpień, abyśmy mogli przygotować się do jesieni? Pewnie tak. Odleciały już od nas gęsi i bociany. To takie smutne, kiedy coś się kończy. Ale przecież wróci. Może coś się kończy, aby zaczęło się  coś nowego? Tylko nasza miłość nie ma końca. Ja czuję Twoją obecność, choć ,,widujemy się" tylko w weekendy. Jednak to nie zmienia faktu, że myślę o Tobie także każdego innego dnia. Myślę o Tobie często. Może to dlatego, że tak wiele Ci zawdzięczam. To od Ciebie płynie do mnie spokój. I niech tak już będzie.