Dzień po dniu, wzajemne wsparcie, wspólne pasje, małe radości i smutki... Zaufanie. Stałość, niezmienność. To, że można na kimś polegać bez żadnych wyjątków. Tak się rodzi miłość.
Drzewa zgubiły już prawie wszystkie liście, pomimo to jest pięknie; stoją dumnie jak strażnicy naszego szczęścia. Dzisiejszy ranek przywitał nas słońcem i błękitem nieba. Nie wiem, jak to zrobiłeś, ale sprawiłeś, że znowu się uśmiecham. Przyszedłeś cicho i otuliłeś mnie jak ciepłym szalikiem, swoimi dobrymi ramionami. Poczułam płynące od Ciebie ciepło. Padły słowa, a ja poczułam szczęście.
I znów odegnałeś tęsknotę daleko stąd. Tak dobrze, że znów jesteś. Szczególnie teraz potrzebowałam Twojej obecności. Domyślasz się pewnie, dlaczego. Tak dzień po dniu ścielemy zdarzeń kobierzec, cały z naszych utkany zamierzeń. Ja Tobie wierzę, a Ty mi wierzysz, bo ja jestem prządką. I pierwszy raz coś znaczę na tym wielkim świecie.
Powiesz pewnie, że przesadzam, ale tak ładnie mnie nazywasz; dla Ciebie jestem Madzią, a Ty moim Zenkiem. Jak miękko brzmią te słowa. Nasza znajomość z czasem przerodziła się w coś pięknego. Może któregoś dnia zrozumiemy, ile dla siebie znaczymy i jaką moc mają słowa. Kto w to wątpi, na pewno nie widział ich odpowiednio ułożonych obok siebie.
Lubię naszą oazę spokoju, bo lubię pisać i słowom nadawać sens i kształt. Tu kreuję zupełnie nową rzeczywistość. Tu jesteśmy my, bezpieczni i spokojni o przyszłość. Wokół nas przyroda, która odgrywa niebagatelne znaczenie, otula nas zewsząd i koi gorycz rozstania. Bo ja nie chcę rozstawać się jeszcze z Tobą i odkładam tę chwilę jak najpóźniej.
Jestem sama w domu, a za oknem ściele się mrok. Ale nie jestem tu sama. Obok mnie jest zawsze moja przyjaciółka proza, a czasem także i poezja. A teraz także i Ty, masz klucz do mojego serca. Nie musisz mówić nic, bo tak wspaniale jest razem pomilczeć. Kiedy wokół gra cisza, delikatnie przytulam się do Ciebie i wplatam palce w Twoje włosy. A reszta jest milczeniem.