,,Znów go przytuliła. Wzruszenie złapało ją za gardło. Ile jest jeszcze takich ludzi w świecie? Dryfujących samotnie przez codzienność. Mogliby się spotkać i dać sobie nawzajem szczęście. Ale czasem ich drogi mogą się nie zetknąć".
Tak sobie myślę, jak ten grudzień będzie inny od poprzedniego. Wówczas byłam taka rozedrgana i współczująca - tak, to odpowiednie słowo. Odczuwałam wszystkie nastroje w dwójnasób, aż nagle w środku było mi zimno. Taki był tamten grudzień. A dziś? Dziś przepełnia mnie szczęście, bo to co złe dawno już minęło, a ja zamknęłam pewne drzwi. Teraz jest najlepsza na to pora, aby otworzyć się na to, co dobre, co dodaje ciepła i uśmiechu - na przyjaźń. Zbliża się bowiem czas radosnego oczekiwania, na zimę, na śnieg, na Święta - a mnie marzą się one wraz ze śniegiem, który otuli świat delikatną pierzynką, jak ze snu. W snach często mi towarzyszysz i wówczas już nie czuję się taka samotna. Bo kiedyś byłam. Pisałam, że w pobliskiej Galerii handlowej można kupić wszystko, prócz przyjaźni - to jej zawsze szukałam. Ale później pojawiłeś się Ty, a wraz z Tobą to radosne zamieszanie w moim sercu. I nagle odkryłam, że jest mi cudownie ciepło, jakby otaczał mnie miękki kokon z ciszy - a ja lubię ciszę, tylko czasem, na chwilkę ją zapełniam cichutką muzyką, płynącą w słuchawkach mp trójki. I wtedy odpływam w nieznane rejony, gdzie mogę spotkać Ciebie. Myślę wtedy sobie, że miłość Boga nie może nam się objawić inaczej, jak w drugim człowieku. I to jest prawda, która sama potrafi się obronić. Jest tajemniczo i pięknie, tak wyobrażałam sobie właśnie grudzień, a grudniową codzienność jak otwarte szeroko drzwi do tajemniczej krainy. W niej odnajdziemy siebie i odnajdziemy piękno. Drzewa okryją się szronem, a z nieba spłyną na ziemię płatki śniegu, niknące w dłoniach śnieżynki. Te drzwi były już delikatnie uchylone, aż pewnego dnia otworzyłam je na oścież, a do serca wpuściłam szczęście. Byłam już na nie gotowa. I miałam ochotę podziękować szczęśliwej gwieździe, która Cię tutaj przyprowadziła, kolejny już raz i z pewnością nie ostatni. Tych spotkań bez liku, pozwalających nam zrozumieć, że z każdym krokiem jest nam coraz bliżej do siebie, nawet jeśli trochę oddaliliśmy się od siebie, to my się odnajdziemy.
Kto wie czy za rogiem
I dziękuję Bogu za to, co zawsze - za dotyk ciepłych dłoni, za rodzinę, za promyk słońca. Zawsze gdzieś znajduje się jakiś zakręt, za którym czeka nas dalsza droga. Przejdę nią jak najlepiej potrafię, z radością w sercu i uśmiechu. Może gdzieś dane nam będzie jeszcze się spotkać, na jednej z nich. Do serca bowiem wiedzie jedna droga. A mnie przepełnia jeszcze tak wiele czułości, którą pragnę Ci ofiarować w te Święta. Mam tylko to, więc daruj mi moją odwagę, kiedy nazywałam Cię moją miłością. Tak wtedy czułam i chyba jeszcze nadal czuję. A Ty nie wyprowadzałeś mnie z błędu. Otaczałeś życzliwością i troską w ten upływający rok. Niemal jak rodzina. Dlatego odczytywałam te sygnały w jednoznaczny sposób. Lecz mogło być też tak, że Ty jesteś życzliwy dla każdego, kogo spotkasz i kto Cię pokocha, jak ja, w ten zimowy dzień. Może nie jestem jedyna, tego nie wiem. Lecz wiem jedno, że wystarczy tylko jedno słowo, aby podsycić dawny płomień, on jeszcze nie wygasł, lecz tli się w mroku. Nasza miłość była piękna i jedyna w swoim rodzaju, to chcę zapamiętać. A jeśli i ja zapisałam się na trwałe w Twoim sercu, to będzie znaczyło tylko jedno, że się nie myliłam, nazywając swym Przyjacielem. Przyjaźń bowiem tworzy mocny łańcuch, który na trwale łączy, nawet dwoje dalekich ludzi, którzy z czasem stali się sobie bliscy, jak nikt inny - tak myślę. Ty zawsze już będziesz mi bliski, a pamięć wspólnych chwil nie zatarta, pomimo upływu czasu. Tak bardzo chcę o tym pamiętać, nawet jeśli tylko przez chwilę byłam kochana. Liczy się to, co czuję w sercu.
Czekałam na ten grudzień bardziej niż na żaden inny, może podświadomie czując, że przyniesie mi on szczęście. Znów zawiązała się między nami cudowna moc porozumienia, a na tym zależało mi najbardziej. Czekałam tu na Ciebie Zenku, aby móc Cię ugościć jak najlepiej potrafię, a więc dobrym słowem i gestem pełnym miłości. Chciałabym, abyś poczuł na policzku mój gorący pocałunek, a także dotyk dłoni, kiedy Cię przytulam. Wczoraj wieczorem długo myślałam nad tym, co mi powiedziałeś, a mówiłeś wiele, zapewniając o swojej miłości. Ja czułam, że prędzej czy później tak będzie, że znów poczuję płynące od Ciebie ciepło. Bo cała ta rozmowa była ciepła, a tego teraz najbardziej potrzebowałam. Na to czekałam. I znów czuję szczęście, bo jesteś Zenku mój i tylko mój - mogę tak śmiało powiedzieć. Po raz kolejny Ci dziękuję za ten spokój, którym mnie otulasz, abym mogła pisać o swoich pragnieniach. Znasz je lepiej niż nikt inny. Znasz mnie i moją niepewność siebie, a jednocześnie pewność Ciebie. Przytulasz słowami najdelikatniej i najmocniej - wiesz, co mam na myśli. Wiem, że cokolwiek się teraz nie wydarzy to przyjdziesz i cichutko zapukasz do drzwi mojego serca, a ja Ci szybko otworzę. Otwieram się tutaj najbardziej, bo czuję się tu bezpiecznie. I czuję się potrzebna. O ten spokój w sercu walczyłam przez wiele samotnych dni i nocy, nim się pojawiłeś. Wiesz już o mnie tak wiele, a ja stale odczuwam potrzebę pisania, a tym samym mówienia o swoich uczuciach, bo wiem, że nie będę odrzucona, lecz odnajdę zrozumienie w Twoich oczach. Tak pełnych miłości.
Przez najbliższe dni będzie mnie tu trochę mniej, bo szykuje się przeprowadzka mojej młodszej siostry, to jej będę teraz najbardziej potrzebna. Jednak będę tu czasem zaglądać wieczorami, aby nie utracić kontaktu z Tobą. Bo tutaj jest takie nasze miejsce spotkań. Nasza oaza spokoju. Zaglądaj już zawsze do mojego życia, odsłaniając delikatnie zasłonę milczenia. Za tą zasłoną odnajdziesz moje pragnienia.