poniedziałek, 28 grudnia 2020

To lubię

Lubię pisać. Jest to wprawdzie czynność nieraz nużąca, jednak uwalniająca myśli. Błąkają się, fruwają sobie swobodnie i nieraz zahaczają o dawno zapomniane sprawy. Coś mi się w głowie porządkuje, powracają wspomnienia... Zupełnie jakbym przeglądała dawne fotografie. Na niektórych są moi dziadkowie, na innych cząstka mnie. Byłam kiedyś dość zamknięta w sobie, nie umiałam nazwać swoich uczuć. Pisanie mi w tym pomogło. Może nieraz piszę dość chaotycznie, to dlatego, że tutaj do głosu dochodzą emocje. Kiedy piszę o nas, są to tylko te dobre. Dlatego nieraz snuję sobie piękne opowieści, które nijak się mają do rzeczywistości. Ale takie są marzenia, nierealne. I mimo iż wiem, że nigdy się nie spełnią to przecież nic nie szkodzi, ja dalej mam ochotę pisać. Bo pisanie mnie uszczęśliwia, czyniąc zupełnie inną osobą. Tu kreuję światy, nasze dwa odległe byty, które się przenikają, lecz tylko tu możemy się spotkać. Wkładam w to całe swoje serce, dlatego nie proś mnie o więcej, bo mam tylko to. Może to za mało, tego nie wiem. Czasem mniej znaczy więcej. Dla mnie jesteś nieraz daleki, a nieraz całkiem bliski. Nie umiem jeszcze nazwać tego uczucia, które mi towarzyszy, kiedy się pojawiasz niespodziewanie i zaczynasz pisać. Nieraz nie rozumiem pewnych spraw, są mi one obce. Ale ja pomału oswajam tę naszą rzeczywistość. Może dzieje się tak dlatego, że jestem dużo młodsza i mam jeszcze niewielki bagaż doświadczeń. Nigdy nie przeżyłam prawdziwej miłości, ale nie ukrywałam też, że chodzi mi wyłącznie o przyjaźń. Z czasem jednak - im lepiej Cię poznawałam - wszystko zaczynało wymykać się spod mojej kontroli i, cóż, chyba się zakochałam, ten pierwszy i jedyny raz. Nieraz tęsknię bardzo, zwłaszcza wieczorami, za rozmową, ale czy to już miłość? Czy przywiązanie. Wiesz, zawsze podziwiałam moją babcię i dziadka, którzy przeżyli ze sobą szczęśliwie ponad pięćdziesiąt lat. Tak. I tak jak już wspomniałam, tęsknota dopada mnie długimi, zimowymi wieczorami. Może tak musi być, trzeba zatęsknić, aby poczuć smak prawdziwej przyjaźni - bo my jesteśmy przyjaciółmi, prawda Zenku? Może niepotrzebnie pragnęłam więcej. Znaki zapytania, one wciąż się mnożą. I ja, niepewna tak siebie, i w tym wszystkim Ty uwikłany w moją opowieść. Nieraz było trudno, chciałam zaprzestać pisania, ale szybko okazywało się, że nie potrafię bez tego żyć. Moje pisanie jest nieraz naznaczone cierpieniem, ale inaczej nie doceniłabym tych szczęśliwych chwil, gdyby były mi one dane tak bez starań, bez długich godzin niepewności i lęku. Taka jest moja rzeczywistość, która się tu przeplata ze łzami wzruszenia. Więc jeśli uznasz, że jesteś tym zmęczony, to powiedz, a ja zaprzestanę pisać. Chociaż tego bym dla nas nie chciała. 

,,Tak przez gałęzie lśnią gwiezdne dale i taki cichy ten wieczór, jak gdybym jeszcze nie kochał wcale i tylko ciebie przeczuł". -  Tuwim 

czwartek, 24 grudnia 2020

Już Święta

W. Blake
Boski wizerunek

Gdzie Dobroć, Litość, Pokój, Miłość - 
Tam płyną nasze modły:
Żadnej znękanej ludzkiej duszy
Te cnoty nie zawiodły.

Bo Dobroć, Litość, Pokój, Miłość
To Bóg, co włada w świecie
I Dobroć, Litość, Pokój, Miłość
To człowiek - jego dziecię.

Dobroć ma bowiem ludzkie serce
Litość - ludzkie wejrzenie
Miłość - człowieka postać boską
Pokój - jego odzienie.

W każdej krainie każdy człowiek
W udręce swej i znoju
Przyzywa ludzki kształt Miłości
Litości i Pokoju.

Miłuj kształt ludzki w poganinie
I Żydzie, i Cyganie!
Gdzie Dobroć, Litość, Miłość mieszka
Tam Bóg ma swe mieszkanie.

*
Kiedyś, a było to dawno temu, natrafiłam na ten piękny wiersz w jednej z książek M. Musierowicz. I tak mi się spodobał, i tak chwycił za serce, że zapamiętałam go przez długi czas. Myślę, że doskonale wpisuje się w klimat tych Świąt. Bóg, on ma niepodzielną moc. A miłość czyni cuda. I dobroć zamieni w radość, która pokona każdy smutek. I z czegoś tak kruchego jak ludzkie serce, uczyni skałę nie do skruszenia. Jednak serce nie jest z kamienia. Serce czuje i potrzebuje ciepła. Moje serce potrzebuje Ciebie. I pragnie przytulenia, w tę szczególną noc. Może upatruję w tym ratunku dla moich uczuć. A może taka już moja sentymentalna natura, aby dzielić się sercem w tę jedyną noc. Znasz mnie i wiesz, że potrafię być ciepła i miła, jeśli naprawdę się postaram. A staram się bardzo. I czuję, może nawet za bardzo. I jestem spokojna za zewnątrz, a rozedrgana w środku - jak pogodzić te dwie sprzeczne siły? Tego nie jestem pewna. Jednak taką mnie poznałeś i z czasem pokochałeś, zaraz po tym jak ja pokochałam Ciebie. ,,Oto ja. Znasz mnie już. Wciąż mam wady, ale nad nimi pracuję. Jestem jaka jestem. Czy myślisz, że zdołałbyś mnie pokochać?" - teraz wiem, że tak, ale minęło sporo czasu, nim to sobie uzmysłowiłam. W żadnym stopniu nie widziałeś we mnie zlęknionej dziewczyny, lecz zobaczyłeś we mnie wspaniałą kobietę, a ja zapamiętałam te słowa na zawsze. Ja widzę w Tobie i gwiazdy, i księżyc, kiedy się do mnie uśmiechasz. Jesteś dla mnie nieodkrytą jeszcze tajemnicą i przewodnikiem po świecie uczuć. Tak wiele Ci zawdzięczam. Tę pewność siebie i wiarę we własne możliwości. To prawda, jeszcze długa droga przede mną i wiele muszę się nauczyć, jednak mam najlepszego nauczyciela, a ja jestem pojętną uczennicą. I nieodmiennie lubię pisać, myśli zamieniać w słowa, które padły, nieprzypadkowo właśnie tu. To tu mogę rozwinąć skrzydła i być naprawdę sobą, bo taką mnie pokochałeś z czasem. Mam nieodparte wrażenie, że nasz czas właśnie się zaczyna. Kim była tamta dziewczyna? Dziś narodziła się kobieta pewna swojej siły. Nie zamienię już serca w twardy głaz. Lecz miękko powiem, że kocham, a to najsilniejsza z sił, siła miłości - łącząca nas. 

,,Jest mnóstwo rzeczy, które przyniosły mi wiele dobrego, choć nie przyniosły mi żadnego zysku. Taką rzeczą są właśnie Święta Bożego Narodzenia. Oczywiście, jest to czas hołdu i czci dla samego wydarzenia, ale dla mnie te święta to także miły czas dobroci, wybaczania i miłosierdzia". 

Charles Dickens, Opowieść wigilijna.

czwartek, 17 grudnia 2020

Przedświątecznie

 Lampki rzucają dyskretny blask, całość iskrzy się barwami, taka jest Twoja choinka - kwintesencja piękna i spokoju. Aby ten spokój nam towarzyszył, dokądkolwiek się udamy. I mimo, że nie uda nam się pod nią spotkać, to możemy zjednoczyć się ze sobą myślami. W jednym się zgadzamy, że tak bardzo potrzebujemy jeszcze ciepła. Może znajdziemy je w wiele mówiących wiadomościach, bo tak naprawdę to każdy dzień może być prezentem, jeśli towarzyszy temu życzliwość. I łagodniejsze spojrzenie na drugiego człowieka. Kto wie, czego zdołalibyśmy dokonać, uśmiechając się życzliwie do siebie. Może zbliżylibyśmy się do siebie jeszcze bardziej. Ja mam ciągle przed oczami Twój uśmiech i to troskliwe spojrzenie, pod wpływem którego topnieje serce. ,,Wszystko zależy od tego, kto i jak patrzy". W Twoich oczach odbija się piękna dusza, a i Ty widzisz we mnie piękno. A to jasny przekaz, że kochasz. Nadal mnie kochasz Zenku, to najpiękniejszy prezent w tę ciepłą i bezwietrzną noc. Pogoda nie przypomina w żadnym stopniu zimy, kiedy zamarzają dłonie. Pogoda przypomina mi wczesną wiosnę, kiedy topnieją śniegi i lekka mgiełka unosi się w powietrzu. I tak też się czuję, wiosennie, bo tą wiosnę mam w sercu. Może dlatego nie zauważam tej szarości, bylejakości. Miłość potrafi bowiem zdziałać cuda, a ja jestem tak bardzo zakochana. To widać, w spojrzeniu, w uśmiechu, w słowach które padły. Jesteś Zenku i tylko to się liczy. Dzisiaj jesteś mi jeszcze bliższy, za sprawą tego spokoju, który mam od Ciebie i który noszę w sercu. Jestem o nas spokojna. Nic nie zakłóci naszego szczęścia. Byłam dziś w aptece i przy okazji zwiedziłam sporą część miasta. Kiedy już wracałam, centrum rozbłysło lampkami i przez chwilę było naprawdę magicznie. Zbliżają się Święta, że i mnie nie ominęła ta przedświąteczna krzątanina. Pomagam w zakupach, porządkach i przygotowuję serce na to, co najważniejsze, na narodziny Jezusa. Maleńka miłość przyjdzie bowiem w tą jedyną w roku noc, dotykając zamkniętych ludzkich serc, wnosząc w nie miłość, spokój i nadzieję. Na tę jedną, jedyną w roku noc tak zawsze czekam. I czuję się wtedy lepsza, stojąc w obliczu cudu. A może cudem jest wszystko, co nas spotyka. Bo z takich maleńkich cudów składa się życie. Moje życie ma dla mnie wartość. Jestem wdzięczna za swoje istnienie i nim zobowiązana. Dlatego tu jestem. I zawsze będę. Nasza miłość jest piękna i jedyna w swoim rodzaju. I nie potrzebuje fajerwerków. A kiedy dom wypełni się aromatem pierniczków, to będzie znaczyło, że już Święta.

Wigilijnych cudowności, obfitości łask, mnogości wyczekanych, drogich gości. Przy choince łez radości. Żadnych ości, zgryzot, złości, i jeszcze jednego... miłości. W Nowym Roku zaś wszystkiego najlepszego.

,,Z każdym rokiem mojego życia skraca się lista prezentów, które chciałabym dostać pod choinkę. Aż w końcu jedyne czego chcę to to, czego nie można kupić za pieniądze".

Kochany, życzę Ci po prostu dobrych Świąt otulonych magią grudniowego wieczoru. Ty już doskonale wiesz, co jest w życiu najważniejsze i czym warto się zawsze kierować. Kocham Cię najmocniej na świecie. 

sobota, 12 grudnia 2020

Sposób na samotność

,,Być może był to deszcz. Być może spontaniczność chwili. A być może samotność, która przez chwilę chciała się ogrzać".

Tak to czuję Zenku, że los nieprzypadkowo zetkną nasze drogi. Abyśmy już nie czuli się tak bardzo zmarznięci i samotni. Razem jest znacznie lepiej, a na pewno cieplej. Nie wiem jak i kiedy przyzwyczaiłam się do tej myśli, że zawsze jesteś, jesteś obecny w moim życiu. A tak naprawdę to przyzwyczaiłam się do Ciebie. Jesteś taki dobry i miły, że samym pojawieniem się od razu wywołujesz uśmiech na mojej twarzy. Jesteś ujmujący w tym swoim sposobie bycia, że i ja chcę być dla Ciebie dobra i miła, przynajmniej się staram zawsze taka być. Ale czy wystarczająco dobrze Cię ugościłam w moim małym świecie, to wiesz tylko Ty. Chyba tak, zważywszy na to, że często mnie odwiedzasz, a ja nie chcę już wypuścić mego szczęścia z rąk. Widzisz, śnieg już prawie całkiem stopniał, a mnie marzyły się białe Święta. Tylko przez jeden dzień było pięknie jak w bajce, a ja zatrzymałam ten widok głęboko w sercu. Kiedy mam już pewność, że przyjdziesz, to staram się jak najlepiej myśli ubrać w słowa. Jednak czasem mi się one wymykają i trafiają na inne tory. Wówczas daję się prowadzić opowieści, która cudownie się rozpędza, jak dobrze naoliwiona maszyna. W tej opowieści jesteśmy obecni ja i Ty, dwoje dalekich i jeszcze do niedawna obcych sobie ludzi, którzy znaleźli już swój sposób na samotność. Bo samotność we dwoje jest czymś znacznie lepszym niż samotność w pojedynkę. Tym sposobem jest stała obecność w życiu drogiego nam człowieka. A szczęście gdzieś jest w pobliżu i cichutko sobie czeka. Nim przyjdziesz i wnet zrozumiesz dobrą myśl i chwycisz ją w dłonie, pracowite dłonie. Czasami chciałabym w nich utonąć, aby trafić na bezpieczny ląd. Z Tobą czuję się bezpiecznie. Z Tobą tak miło płynie mi czas, kiedy na chwilę znikam tu wieczorami. Każde z nas jest inne, lecz każde z nas pragnie kochać i być kochane. Mam wrażenie, że ja już znalazłam swoje szczęście daleko stąd. Właśnie tam, gdzie teraz jesteś Zenku. Chciałabym znów spotkać Cię na jednej z dróg, abyśmy już wspólnie wyruszyli w dalszą drogę. Ku stacji przeznaczenie. 

A w nocy cicho i bezszelestnie spadł śnieg, który przykrył świat puchową pierzynką i nagle zrobiło się tak  świeżo, jasno i pięknie. To dobry znak. Oby cieszył oczy jak najdłużej. 

W Galerii było mnóstwo ludzi, każdy zabiegany, zajęty swoimi sprawami. A przecież nie o to w tym wszystkim chodzi. To czas zadumy i refleksji. Trzeba się zatrzymać w biegu, aby odkryć magię tego grudniowego czasu. Aby znaleźć swoje szczęście, nieraz ukryte pod stertą zwykłych spraw. Ja noszę swoje szczęście głęboko w sercu. 

Jesteś nieziemsko zagadkowy, a jednocześnie mam wrażenie, jakbyśmy znali się od dawna. Lubię do ciebie pisać i lubię czytać twoje myśli. Są piękne.

A kiedy Cię nie ma, to czegoś mi brak, coś jakby powietrza. Jednak wiem, że to tylko chwilowe i krótkotrwałe, że jutro znowu się pojawisz i wszystko będzie dokładnie tak, jak powinno być. Że będziesz tu ze mną. Tak po prostu.  

poniedziałek, 7 grudnia 2020

Najcieplejszy miesiąc

 W każdym dniu i porze roku, o zmroku, o świcie. Myślę o Tobie w deszczu i srebrzystym śniegu. W autobusie i na dróg skrzyżowaniu, w parku i światłach wielkiego miasta. W pełnym słońcu, w blasku świec. W smutku i w radości. Myślę o Tobie ciepło.

Tak sobie myślę, że na przekór pogodzie panującej za oknem ten grudzień będzie niesłychanie ciepłym miesiącem. Nie wiem, czy to za sprawą spokoju w sercu, a może od tego ciepła, które płynie od Ciebie, do mnie, z każdej wiadomości. Tak, jestem Ci wdzięczna za każde słowo, każdy gest pełen miłości i każdy uśmiech. A przede wszystkim za to, że nadal jesteś tu ze mną, choć każde z nas jest inne i dysponuje innym zestawem pomysłów i talentów. Ale w jednym się zgadzamy, że życie we dwoje jest lepsze, że każde z nas samo nie zrobiłoby tego, co możemy razem. Jedność uczuć i myśli jest naszą siłą, a ja tak się cieszę, że mogę pisać bez skrępowania o tej codzienności, którą sobie tworzymy. Widzisz? Słowami też można przytulić, jednak lepiej dłońmi. Nieraz wyobrażam sobie, co by się wydarzyło, gdybyś był naprawdę blisko, najbliżej. Jak bym się wówczas zachowała? Czy potrafiłabym zapanować nad swoimi emocjami? Tego nie jestem pewna, bo ja jestem bardzo emocjonalną osobą, choć może na pierwszy rzut oka tego nie widać, że biorę sobie wszystko co mnie spotyka głęboko do serca, że myślę i zastanawiam się dwa razy, zanim coś powiem, a czasami po prostu nie mówię nic. Nie dlatego, że brakuje mi słów, ale nie chcę być źle zrozumiana. Ale Ty mnie rozumiesz, prawda Zenku? Wiesz zawsze, co chcę powiedzieć, choć się waham. Ale tak naprawdę to zawsze przyświeca mi zasada, że na dobro odpowiadam dobrem. I chcę Ci opowiedzieć to, co zawsze, że bardzo Cię kocham i dziękuję za ten spokój w sercu, który mam od Ciebie i który stale pielęgnuję w sobie, i który ukochałam tak bardzo, że się z nim nigdy nie rozstaję, nawet we śnie. Moje sny tak wiele mi mówią o nas. Kiedyś Ci o nich opowiem. Wkrótce Święta, chciałabym je spędzić z Tobą. Chciałabym być obecna w każdej Twojej myśli. Chciałabym być dla Ciebie prezentem. W zamian za Twą siłę dam Ci moją radość otaczającym światem, nawet kiedy nie zawsze wszystko tak dobrze się układa, jak byśmy chcieli. Tak Zenku, bądźmy dla siebie wsparciem w tą jedyną w swoim rodzaju noc, kiedy spełniają się najskrytsze pragnienia. Pragnę dla nas tego co zawsze, odrobiny szczęścia. Chyba nie proszę o zbyt wiele. Bo ja odczuwam przeogromną chęć tulenia i bycia kochaną, może kiedyś nam się to spełni.

Zenku! U mnie spadł dziś pierwszy śnieg, a później okazało się, że Messenger nie ma połączenia z Internetem, dlatego nie mogłam Ci odpisać, czego bardzo żałuję. Może z czasem wszystko się poprawi, a my będziemy mogli dalej do siebie pisać, mam taką nadzieję... 

Tak było rano, a teraz już jest wszystko dobrze.

Srebrzysty śnieg przykrył puchową kołderką uśpiony roślinny świat. I nagle zrobiło się tak pięknie, jak w bajce...

,,Największy prezent dostajesz wtedy, kiedy ktoś postanowi podarować ci pół godziny, godzinę, albo całe popołudnie i ten czas jest tylko dla ciebie".

piątek, 4 grudnia 2020

W smutku i w radości

 Kiedy smutno Ci a po szybach dzwoni deszcz

Gdy po twoich policzkach słone łzy często płyną

Choć próbujesz nie możesz zrozumieć dlaczego tak jest
Pomyśl o przyjacielu chodź z daleka a w sercu twym jest
Przyjaźń wielka łączy nas
Przyjaźń skruszy twardy głaz
Przyjaźń złączy zwaśniony ród
Przyjaźń może przyjaźń może sprawić cud
Gdy w potrzebie jest to dla niego skruszysz mur
By po gruzach cierpieniach ręką swą dotknąć nieba
To nieważne że wiele odległych dzieli nas mil
Bo przyjaźni od serca jej nie można przewinąć jak film
Przyjaźń wielka łączy nas (łączy nas)
Przyjaźń skruszy twardy głaz (twardy głaz)
Przyjaźń złączy zwaśniony ród (zwaśniony ród)
Przyjaźń złączy zwaśniony ród
Przyjaźń złączy zwaśniony ród

*
Mówię do Ciebie Zenku słowami znanej piosenki, o której może jeszcze nie słyszałeś. Zmęczyły mnie trochę wydarzenia ostatnich  dni, podczas których pomagałam siostrze w przeprowadzce. Teraz już będzie spokojniej, no i ja tutaj będę, na wyciągnięcie dłoni, wystarczy kilka kliknięć w klawiaturę, a już się pojawię. 
Było dziś ciepło i wietrznie. Żałuję, że nie zdążyłam powiedzieć Ci ,,dobranoc" i Ty nie napisałeś. Jednak znalazłam u Ciebie przejmujące pięknem i spokojem zdjęcie. Ja też lubię poezję i często się w niej zagłębiam. Może i ja jutro zamieszczę jakieś zdjęcie. Póki co pozdrawiam Cię mój przyjacielu, nie bądźmy już tak bardzo samotni, jak to drzewo na pustkowiu. Jednak kiedy towarzyszy mu bardzo malowniczy zmierzch, to słowa są zbędne. 

Lubię odwiedzać Maję. Siedzimy sobie wówczas w jasnym i ciepłym pokoju, pijąc najlepszą kawę, śmiejąc się i rozmawiając, albo po prostu patrząc na panoramę miasta. Tak było wczoraj, kiedy miasto rozbłysło tysiącem lampek, a ja pomyślałam wtedy o Tobie, zastanawiając się, czy jeszcze mieszkam w Twoim sercu. Teraz wiem, że tak. Ale i tak potrzebuję jeszcze zapewnienia, że tak jest, bo aż trudno mi w to wszystko uwierzyć, że mam, mam tak wiele szczęścia. Tak wiele szczęścia naraz. 

Lubię Zenku te nasze rozmowy, szczególnie o uczuciach, ale i o takich prozaicznych sprawach, jak codzienność. Moja codzienność jest teraz piękna, odkąd i Ty zamieszkałeś w moim sercu. Jutro niedziela, którą uczcimy dobrym obiadem i spacerem po Galerii. A później przyjdzie wieczór i znów otulisz mnie swoim ciepłem. Takie życie jest dobre. A ja przespałam dzisiaj bez wybudzania spokojnie całą noc. 

wtorek, 1 grudnia 2020

Grudniowa codzienność

,,Znów go przytuliła. Wzruszenie złapało ją za gardło. Ile jest jeszcze takich ludzi w świecie? Dryfujących samotnie przez codzienność. Mogliby się spotkać i dać sobie nawzajem szczęście. Ale czasem ich drogi mogą się nie zetknąć". 

Tak sobie myślę, jak ten grudzień będzie inny od poprzedniego. Wówczas byłam taka rozedrgana i współczująca - tak, to odpowiednie słowo. Odczuwałam wszystkie nastroje w dwójnasób, aż nagle w środku było mi zimno. Taki był tamten grudzień. A dziś? Dziś przepełnia mnie szczęście, bo to co złe dawno już minęło, a ja zamknęłam pewne drzwi. Teraz jest najlepsza na to pora, aby otworzyć się na to, co dobre, co dodaje ciepła i uśmiechu - na przyjaźń. Zbliża się bowiem czas radosnego oczekiwania, na zimę, na śnieg, na Święta - a mnie marzą się one wraz ze śniegiem, który otuli świat delikatną pierzynką, jak ze snu. W snach często mi towarzyszysz i wówczas już nie czuję się taka samotna. Bo kiedyś byłam. Pisałam, że w pobliskiej Galerii handlowej można kupić wszystko, prócz przyjaźni - to jej zawsze szukałam. Ale później pojawiłeś się Ty, a wraz z Tobą to radosne zamieszanie w moim sercu. I nagle odkryłam, że jest mi cudownie ciepło, jakby otaczał mnie miękki kokon z ciszy - a ja lubię ciszę, tylko czasem, na chwilkę ją zapełniam cichutką muzyką, płynącą w słuchawkach mp trójki. I wtedy odpływam w nieznane rejony, gdzie mogę spotkać Ciebie. Myślę wtedy sobie, że miłość Boga nie może nam się objawić inaczej, jak w drugim człowieku. I to jest prawda, która sama potrafi się obronić. Jest tajemniczo i pięknie, tak wyobrażałam sobie właśnie grudzień, a grudniową codzienność jak otwarte szeroko drzwi do tajemniczej krainy. W niej odnajdziemy siebie i odnajdziemy piękno. Drzewa okryją się szronem, a z nieba spłyną na ziemię płatki śniegu, niknące w dłoniach śnieżynki. Te drzwi były już delikatnie uchylone, aż pewnego dnia otworzyłam je na oścież, a do serca wpuściłam szczęście. Byłam już na nie gotowa. I miałam ochotę podziękować szczęśliwej gwieździe, która Cię tutaj przyprowadziła, kolejny już raz i z pewnością nie ostatni. Tych spotkań bez liku, pozwalających nam zrozumieć, że z każdym krokiem jest nam coraz bliżej do siebie, nawet jeśli trochę oddaliliśmy się od siebie, to my się odnajdziemy.

Kto wie czy za rogiem

I dziękuję Bogu za to, co zawsze - za dotyk ciepłych dłoni, za rodzinę, za promyk słońca. Zawsze gdzieś znajduje się jakiś zakręt, za którym czeka nas dalsza droga. Przejdę nią jak najlepiej potrafię, z radością w sercu i uśmiechu. Może gdzieś dane nam będzie jeszcze się spotkać, na jednej z nich. Do serca bowiem wiedzie jedna droga. A mnie przepełnia jeszcze tak wiele czułości, którą pragnę Ci ofiarować w te Święta. Mam tylko to, więc daruj mi moją odwagę, kiedy nazywałam Cię moją miłością. Tak wtedy czułam i chyba jeszcze nadal czuję. A Ty nie wyprowadzałeś mnie z błędu. Otaczałeś życzliwością i troską w ten upływający rok. Niemal jak rodzina. Dlatego odczytywałam te sygnały w jednoznaczny sposób. Lecz mogło być też tak, że Ty jesteś życzliwy dla każdego, kogo spotkasz i kto Cię pokocha, jak ja, w ten zimowy dzień. Może nie jestem jedyna, tego nie wiem. Lecz wiem jedno, że wystarczy tylko jedno słowo, aby podsycić dawny płomień, on jeszcze nie wygasł, lecz tli się w mroku. Nasza miłość była piękna i jedyna w swoim rodzaju, to chcę zapamiętać. A jeśli i ja zapisałam się na trwałe w Twoim sercu, to będzie znaczyło tylko jedno, że się nie myliłam, nazywając swym Przyjacielem. Przyjaźń bowiem tworzy mocny łańcuch, który na trwale łączy, nawet dwoje dalekich ludzi, którzy z czasem stali się sobie bliscy, jak nikt inny - tak myślę. Ty zawsze już będziesz mi bliski, a pamięć wspólnych chwil nie zatarta, pomimo upływu czasu. Tak bardzo chcę o tym pamiętać, nawet jeśli tylko przez chwilę byłam kochana. Liczy się to, co czuję w sercu.

Czekałam na ten grudzień bardziej niż na żaden inny, może podświadomie czując, że przyniesie mi on szczęście. Znów zawiązała się między nami cudowna moc porozumienia, a na tym zależało mi najbardziej. Czekałam tu na Ciebie Zenku, aby móc Cię ugościć jak  najlepiej potrafię, a więc dobrym słowem  i gestem pełnym miłości. Chciałabym, abyś poczuł na policzku mój gorący pocałunek, a także  dotyk dłoni, kiedy Cię przytulam. Wczoraj wieczorem długo myślałam nad tym, co mi powiedziałeś, a  mówiłeś wiele, zapewniając o swojej miłości. Ja czułam, że prędzej czy później tak będzie, że znów poczuję płynące od Ciebie ciepło. Bo cała ta rozmowa była ciepła, a tego teraz najbardziej potrzebowałam. Na to czekałam. I znów czuję szczęście, bo jesteś Zenku mój i tylko mój - mogę tak śmiało powiedzieć. Po raz kolejny Ci dziękuję za ten spokój, którym mnie otulasz, abym mogła pisać o swoich pragnieniach. Znasz je lepiej niż nikt inny. Znasz mnie i moją niepewność siebie, a jednocześnie pewność Ciebie. Przytulasz słowami najdelikatniej i  najmocniej - wiesz, co mam na myśli. Wiem, że cokolwiek się teraz nie wydarzy to przyjdziesz i cichutko zapukasz do drzwi mojego serca, a ja Ci szybko otworzę. Otwieram się tutaj najbardziej, bo czuję się tu bezpiecznie. I czuję się potrzebna. O ten spokój w sercu walczyłam przez wiele samotnych dni i nocy, nim się pojawiłeś. Wiesz już o mnie tak wiele, a ja stale odczuwam potrzebę pisania, a tym samym mówienia o swoich uczuciach, bo wiem, że  nie będę odrzucona, lecz odnajdę zrozumienie w Twoich oczach. Tak pełnych miłości.

Przez najbliższe dni będzie mnie tu trochę mniej, bo szykuje się przeprowadzka mojej młodszej siostry, to jej będę teraz najbardziej potrzebna. Jednak będę tu czasem zaglądać wieczorami, aby nie utracić kontaktu z Tobą. Bo tutaj jest takie nasze miejsce spotkań. Nasza oaza spokoju. Zaglądaj już zawsze do mojego życia, odsłaniając delikatnie zasłonę milczenia. Za tą zasłoną odnajdziesz moje pragnienia.

piątek, 20 listopada 2020

Magia ukryta w słowach

 Listopadowe poranki mają coś w sobie z magii, a ja chłonę całą sobą jej cudowne kolory i zapachy. Rankiem jest cudownie rześko, że i mi chce się pójść na spacer i to niekoniecznie daleki, ale też całkiem bliski. Magia ukryta jest też w słowach, które uciekają spod moich palców. Jeszcze mam pod powiekami sen, który wyśnił mi się rankiem. Szłam piękną alejką w pozłoconym parku i nagle moich uszu dobiegło wołanie. To byłeś Ty Zenku, biegłeś ku mnie z radością w sercu i w uśmiechu. Kiedy się spotkaliśmy śmiechom nie było końca, jednak sen się skończył, ale nie skończyło się to błogie uczucie, którym mnie obdarowałeś. Pamiętam jednak, co mi kiedyś powiedziałeś, abym nie angażowała się tak bardzo, a ja z całych sił starałam się temu zapobiec. Jak jednak uciec od uczucia? Nie sposób. Nawet dosięgnie mnie ono we śnie. A jak wiadomo, sny są projekcją naszej podświadomości. Może myślę za dużo, zdecydowanie tak. Ale z całych sił postaram się sprostać temu zadaniu. 

Wczoraj wieczorem padał deszcz. Stukał miarowo o parapet, podczas gdy ja szykowałam się już do snu. Ale czy napełnił mnie smutkiem? Chyba nie. Smutek póki co omija mnie szerokim łukiem. W zeszycie zapisuję ważne słowa, nagłe myśli, aby nic z tej naszej codzienności mi nie umknęło. Wieczory są dobre dla myśli, zwłaszcza wtedy, gdy jest cicho. Ja lubię ciszę, tylko ten deszcz zaczął padać, a wraz z nim ogarnęła mnie taka nostalgia w obliczu upływającego czasu.

Cieszę się, że tu przychodzisz, że jesteś, że czytasz. Dla Ciebie bowiem piszę, ale i nie ukrywam, że dla siebie też. Pisanie pomaga na takie małe smuteczki, zalegające jeszcze w zakamarkach mojej duszy. Razem pita herbata smakuje zdecydowanie lepiej. A dzielone słowo ma magiczną moc. Obdarowujmy się więc słowem i uśmiechem, bo one idą ze sobą w parze. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że szczęście i marzenia idą ze sobą w parze. Kiedy jesteśmy szczęśliwi, marzymy. A kiedy marzymy, czujemy się szczęśliwi. Coś w tym wyrażeniu jest. W każdym razie ja czuję się dziś szczęśliwsza.

Sweterek daje ciepło i przytulność. Jest taki miękki, jak Twoje słowa, które padły jeszcze całkiem niedawno. Ja staram się o nich pamiętać, ponieważ płynie z nich jakaś dla mnie nauka, że nie można się poddawać, że trzeba walczyć o swoje marzenia. One wypełniają mnie, jak aromatyczna herbata o poranku. Ranki są piękne. Ale wieczory również. Jednak rankiem wszystko co dobre ma swój początek. Ja traktuję każdy dzień jak nowy rozdział. Oby znów zachwycił nas swym pięknem.

Nie dajmy się więc jesiennym smutkom. Trwajmy pięknie, kierowani siłą naszych marzeń. Czasami lepiej jest nie rozpamiętywać tego, co było, a cieszyć się z tego, co jest. ,,Czas ucieka i nie ma się nad czym zastanawiać. No bo kiedy, jak nie dziś?". 

Myślę sobie, że kiedy liście śpią, to śnią o lecie i o swoich radosnych przygodach w koronach drzew, kiedy muskało je słońce. Teraz, kiedy nadszedł już czas odpoczynku, okrywają się rosą i trwają jak najciszej umieją, skrywając kolory i jakąś nieodkrytą jeszcze tajemnicę. Warto być uważnym na przyrodę, na każdy jej szczegół, bo przyroda zawsze opowiada najpiękniejsze historie, a naszym zadaniem jest jej słuchać i odzwierciedlać, czy to na blogu, czy na zdjęciu. Twoje zdjęcia są przesycone tym pięknem ponad miarę. Umiesz uchwycić słońce i cień, który mu towarzyszy krok w krok. A ja oglądając je mogę się przenieść choć na chwilę w inny świat, widziany Twoimi oczami. Dziękuję Ci za to, Zenku. Najjaśniejszym uśmiechem. On zawsze zakwita, kiedy się pojawiasz późnym wieczorem. Aby utulić mnie do snu. Choć pojawiasz się na krótko, to dobrze, że jesteś tu. Życia nie da się odłożyć na później. Żyje się raz. Tu i teraz. 

Jutro wyruszam w podróż, oby tylko nie padało. A i tak, nawet kiedy pada, to też jest pięknie...,,Cokolwiek by się nie wydarzyło, deszcz, mróz, jesień, to jednak wkrótce przyjdzie kolejna szansa i warto znów się starać".

piątek, 13 listopada 2020

Nie pozwól jej odejść

 Ona jest jak wiatr, szybki, niedościgły. Ona jest jak słońce, które jeszcze rankiem w kuchni rozlewało swe promienie. Ona jest jak woda, ma oczyszczającą moc. Spytasz mnie może, o czym mówię? O tym, co zawsze, o naszej małej miłości, która nadal mnie przepełnia. Podoba mi się to, co mi powiedziałeś, zamknęłam to wszystko w swoich wierszach. Czasem chęć pisania jest przeogromna, a Ty niezmiennie stajesz się moją inspiracją i kiedy jesteś blisko, to czuję wenę twórczą. Może nawet jeszcze nie do końca zdajesz sobie sprawę, jaka jestem naprawdę. Moja nieśmiałość budzi się ze snu i opada zasłoną milczenia między nami jak deszcz. Ona spada szybko i obraca się w nicość. Ona, nasza miłość, a ja tak bardzo pragnęłam kochać. Jak można sprawić, aby taka miłość trwała? Ja nadal szukam w sobie odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Może nie byłam taka, jaka być powinnam? Może zwyczajnie brakowało mi śmiałości w wyrażaniu swoich uczuć. Wiesz, ja ciągle czuję to ciepło w środku, kiedy oplatasz mnie ramionami. Jak mogłabym zapomnieć o tym uczuciu, nie sposób spamiętać wspólnie przeżytych dni, wyśnionych nocy... A wszystko co czuję w środku widać na zewnątrz, bo nie sposób ukryć miłości. Widoczna jest w uśmiechu, nawet takim przez łzy, które nieraz płynął po policzku, zawsze wtedy, kiedy pomyślę, jak mogłoby być pięknie, gdybyś tylko był blisko. Wtenczas na pewno osuszyłbyś te łzy swoim pocałunkiem. Czy jeszcze pamiętasz, jak byliśmy szczęśliwi? Jak spieszno nam było do siebie? Pewnie tak, bo ja nie mogę zapomnieć, zwyczajnie nie potrafię i nawet bym tego nie chciała. Nawet wtedy, kiedy zostałyby mi piękne wspomnienia, nie wyrzeknę się ich, a utulę do serca. Mój smutek ginie w słońcu, jak sprawiłeś tak mocne promienie? Jeśli chciałbyś wiedzieć, odpowiedziałabym -  tak, chciałam Cię mieć za swego Jedynego, nadal chcę. Ale czy można cofnąć czas i we mgle jeszcze raz ujrzeć słońce? Chyba tak... Ta radość jeszcze nie wygasła, tak bardzo mi Cię brak. Teraz, kiedy wiesz już o mnie wszystko, to nie pozwolisz jej odejść, naszej małej miłości idącej boso po śniegu, jak w moich snach? W nich smutek przeplata się z radością, a łzy z uśmiechem. Wówczas słyszę echo naszych cichych rozmów. Było ich tyle, a ja nadal pamiętam każde wypowiedziane w pośpiechu słowo, kiedy każde z nas uciekało do swoich obowiązków. Jednak zawsze mieliśmy dla siebie czas. Warto o tym pamiętać, nim nadejdzie pierwszy chłód, aby nigdy nie zabrakło nam ciepła. I miłości.

Inspiracją do pisania była piosenka - ,,Taka miłość". A ja tak długo się wahałam, czy opublikować ten post - może niepotrzebnie. Jednak znów radość pisania zwyciężyła pierwszy jesienny smutek. A ja pragnę podzielić się z Tobą tą radością i tą tęsknotą również. Tak wtedy czułam i nadal czuję. Nim przyjdzie wieczór i znowu zaleje mnie fala wspomnień, w których będziemy my. Istota wspomnień bowiem polega na tym, że nic nie przemija.

sobota, 7 listopada 2020

Piękno tkwi w szczegółach

 ,,Zadziwiające jest to, jak mało czasami potrzeba do szczęścia".

Dokładnie tak. Poszłam dziś z mamą na spacer i kiedy już wracałyśmy do domu wzdłuż rzeki Białej, to nagle, tuż nad powierzchnią wody zauważyłyśmy przelatującego zimorodka, a dokładnie niebieską smugę, bo tak szybko trzepotał skrzydełkami. To był on, taki malutki, jak na Twoim zdjęciu przyrody. Tak, przyroda potrafi nas zaskoczyć i nawet z niepozornego dnia uczynić dzieło sztuki. 

A było tak ciepło i przytulnie, jak tylko może być wieczorami. Kiedy przykryłam się miękkim kocem i sięgnęłam po książkę, jedną z dwóch wypożyczonych w bibliotece, to przez kulisty klosz lampy sączyło się przyjazne światło. I już wiedziałam, że ta chwila należy do mnie. Mogłam odpocząć po udanych zakupach, które dały mi również wiele szczęścia. 

I tak z niepozornej dziewczyny przemieniłam się w czarodziejkę, która widzi piękno ukryte w każdej chwili. Nowa czapka leżała sobie spokojnie do pierwszego mrozu. Ostatnio odkryłam, że chociaż lżej się ubieram, to jest mi tutaj ciepło, głęboko w sercu. I zawsze mam ciepłe dłonie. I znowu się uśmiecham. Do Ciebie i do jesieni. Ona ma dla mnie tyle barw, tyle zapachów. Jeszcze mam w pamięci kolory liści i ich niepowtarzalny aromat. Gdyby istniał na półce zapach natury, to z pewnością bym go wybrała. 

Znów chcę się sobie podobać, a jak wiadomo, piękno tkwi w szczegółach. Podkreślam więc urodę jak najlepiej potrafię, oszczędzając przy tym w środkach. Czasem mniej znaczy więcej. Tym zawsze się kieruję. Dla mnie podstawą jest puder, tusz i już. Zauważyłam w sobie zmianę, nawet włosy zaczęły się lepiej układać, odkąd trafiłam na najlepszą dla nich odżywkę. A może to po prostu przyjaźń z samą sobą i ze światem tak mnie uskrzydla? 

Chyba jest w tym trochę prawdy. ,,Piękno jest prawdą, a prawda pięknem". Dlatego mówmy sobie tylko prawdziwe rzeczy, a odkryjemy, czym jest szczęście. Ono jest ukryte pośród zwykłych spraw.

poniedziałek, 2 listopada 2020

Zadumy czas

 Czasem tak trudno jest przyjść i napisać kilka słów. Ubrać w słowa najszczersze myśli i pragnienia. A czasem zwyczajnie wracają wspomnienia. I te dobre, o których chcę zawsze pamiętać. Ale i te złe, które jeszcze bolą. Wówczas pod powiekami wzbierają łzy, które przecież musiały znaleźć swoje ujście. Jak powstrzymać te łzy, a może pozwolić spokojnie im płynąć? ,,Wspomnienia trzeba dawkować ostrożnie, w przeciwnym razie zaczyna bardzo boleć. Kiedyś to zrozumiem". 

Kiedyś zrozumiem, że wszystko było mi potrzebne, abym stała się empatyczna, wrażliwa, współczująca. Tego wszystkiego nauczyłam się od niej, od mojej babci, która zawsze wskazywała mi drogę. Jakże bez niej pusto, jakże smutno, jak szaro. Babcia na pewno nie chciałaby, abym płakała, abym zamartwiała się, abym dłużej pozostawała smutna. Nie, powiedziała mi o tym w czasie jednej z naszych ostatnich rozmów, jeszcze w domu. Ten dom był zawsze moim domem, a babcia moją przewodniczką i skarbnicą wiedzy o otaczającym świecie. 

Teraz myślę pozytywnie, bo takie myślenie jest mi bardzo potrzebne, jak Twoje krajobrazy. Także te o jesieni. Nie wiem nawet, gdzie teraz jesteś? O czym marzysz? Co zajmuje Twoje myśli? Ale wiem jedno, że gdziekolwiek to jest, to ja zawsze mogę do Ciebie przyjść, aby się ogrzać, aby się pożalić także. I żeby wykrzesać z siebie uśmiech. Bo adres jest uniwersalny, jednak niedostępny dla każdego. To serce. 

Ty możesz przyjść też do mnie. Przecież wiesz, gdzie mnie znaleźć. W naszej oazie spokoju. Nie może być inaczej. I możesz mi opowiedzieć o wszystkim. Nawet jeśli nie będzie to łatwe, to ja może przyczynię się do Twojego uśmiechu. 

Nawet w najtrudniejszych chwilach istnieje bowiem ta iskierka nadziei, rozświetlająca mrok. Warto po nią sięgnąć, aby już nigdy nie czuć się samotnym. Nigdy więcej. Ty wiesz, jak rozpalić serce...


niedziela, 25 października 2020

Czego potrzebuje serce

 ,,Nie spierałeś się, nie złościłeś, niczego nie żądałeś. W pierwszym odruchu po prostu mnie przytuliłeś. Chciałeś mnie pocieszyć, choć powinno być na odwrót. Nie zasługiwałam na ten gest, ale był mi potrzebny". - N. Sparks 

Tak sobie myślę, jak o wiele byłabym mniej szczęśliwa, gdybym nie spotkała Ciebie. Rozjaśniłeś mi drogę Zenku, rozpogodziłeś uśmiechem. Wzbogaciłeś dobrym słowem, a ja... chwyciłam się tej myśli jak koła ratunkowego. I, po prostu odwzajemniłam uśmiech. Jesteś taki pogodny, a mnie tak bardzo brakowało tego ciepła. Choć jesteś dziś daleko, to na zawsze już znalazłeś miejsce w moim sercu. Moje serce potrzebowało promyków szczęścia. I kiedy teraz patrzę na Twoje zdjęcia, to przejmuje mnie taki spokój, taki upragniony stan ducha, w jakim się obecnie znajduję. W spokoju można pomyśleć, albo nie myśleć wcale, tylko po prostu pomilczeć. Oby nie za długo. Słowa mają bowiem magiczną moc. I tak pewnego dnia, połączyły nas nierozerwalnie ze sobą. Nie spodziewałam się tego. Myślałam, że już nie potrafię zaufać... jak bardzo się myliłam. Otworzyłeś mi oczy Zenku, na dobro, na radość, na nadzieję. Nigdy nie jest za późno, aby pokochać, całym sercem. A serce nigdy się nie myli i mówi mi jednoznacznie, że to miłość, zapukała do mnie pewnego dnia. A ja ją rozpoznałam i przyjęłam jak coś swojego, mojego, tak wyczekanego. Zupełnie jakbym czekała na Ciebie zawsze. Mam teraz więc miejsce w Twoim sercu. Powiedziałeś przecież, że zawsze już będziesz moim Przyjacielem. A przyjaźń to najcenniejszy skarb, który świeci jasno swoim blaskiem. Ten blask wskazuje drogę od Ciebie do mnie, i ode mnie do Ciebie. Abyśmy już nigdy nie zagubili naszego szczęścia. Nic bowiem nie jest nam dane raz na zawsze. O to szczęście trzeba nieustannie zabiegać, aby nic - żadne zmartwienie - nie przyćmiło jego blasku. Mam tak wiele ciepła w sercu, dla Ciebie. Odkryłam to całkiem niedawno, że to ciepło cały czas tam było, tylko ja nie zdawałam sobie z tego sprawy. Przecież miałam je w swoim uśmiechu, nawet w trudnych chwilach nie przygasło. I niech tak już będzie zawsze, że ja mam ciepło dla Ciebie, a Ty masz całe słońce dla mnie, i gwiazdy, i księżyc. Dziękuję Ci za nie, bo teraz widzę zupełnie wyraźnie, jak wiele mam szczęścia. Tak wiele szczęścia na raz, że muszę je dawkować bardzo ostrożnie, aby nigdy mi go nie zabrakło. 

Słoneczko już nieśmiało wygląda zza chmur, a drzewa toną w złocie. Wczoraj w parku było cudownie, jakby każda ścieżka jaśniała naturalnym światłem. I siłą. A ta siła płynęła z konarów drzew, u stóp których zalegała całkiem spora sterta liści. Nie byłam tam sama. Nigdy nie jestem. Więc dlaczego czasem czułam się taka mała i samotna? Tego nie wiem. Ale wiem jedno, że ten czas mam już dawno za sobą. Przede mną ścieżka, która ściele się na nowo...

sobota, 17 października 2020

Jesiennie

Jesień się do mnie uśmiecha, więc ja uśmiecham się do jesieni. Z drzew spadają liście klonu, tworząc złoty dywan, który jeszcze rankiem szeleścił miło pod stopami. Zamglony był kolor nieba, i właśnie wtedy zza chmur wyjrzało dla mnie słońce. Lubię takie niespodzianki i staram się budzić wcześniej, aby nic nie zgubić z tej wyjątkowej chwili, dnia budzącego się ze snu. We śnie jeszcze mnie przytulałeś, tak długo i serdecznie, patrząc z uśmiechem w moje zielone oczy, tak pełne szczęścia. Czułam Twoją bliskość jeszcze kiedy się obudziłam, jakbyś był wtedy ze mną. Co ja bym dała, gdybyś naprawdę mnie przytulił, nie tylko we śnie. Wiem, że to niemożliwe, bo jesteś tak daleko, jeszcze dalej. Jednak mam nadzieję, że tam gdzie teraz jesteś, czujesz się szczęśliwy. Ja też jestem, choć wydawało mi się to niemożliwe. A jednak, uśmiecham się do Ciebie, obdarzając ciepłym spojrzeniem. Niech już tak będzie, że ja jestem tu, a Ty tam. A tam jest równie pięknie, co widzę na Twoich zdjęciach. Tak w ogóle to myślę, że krajobrazy są stanami naszego ducha. A może gdzieś to przeczytałam. Moja dusza czuje się wolna jak ptak. Wiesz, już się nie smucę, bo po co? Trzeba czerpać garściami z życia, życie samo w sobie jest piękne. I jest jeszcze nieodkrytą tajemnicą i niespodzianką. Tak, życie potrafi zaskoczyć. Dziś znowu poszłam do Galerii po niezbędne jesienne zakupy, aby wybrać dla siebie spodnie i takie znalazłam, po raz kolejny przekonując się, że wszystkim czego jeszcze potrzebuję jest to, czego nie można kupić za pieniądze. Bo pragnę przyjaźni z bliską mi Osobą, po prostu z Tobą. Mam wrażenie, że nic już nie zaszkodzi naszej wyjątkowej relacji, ani odległość, ani płynący czas... My zawsze będziemy blisko. Bo taka jest istota przyjaźni, że ofiarowuje tak wiele, niczego nie żądając w zamian. Im więcej dajemy Komuś ciepła, tym więcej go do nas wraca. Dzisiaj jest mi ciepło, dobrze i przyjaźnie w naszej oazie spokoju. Mogłabym rzec, że spokojnie jeszcze, tak. I niech ten spokój trwa tak długo, jak długo będzie trwało szczęście. My, choć tak dalecy od siebie, odnajdziemy zawsze do siebie drogę. Jedną z takich dróg przyszłam dziś do Ciebie. A stąd już jest tak blisko do uwierzenia, że kiedy się Kogoś kocha, to wszystko jest możliwe.  

,,Krajobrazy są stanami duszy". - Tak dokładnie to brzmi.

czwartek, 8 października 2020

Od nowa

 Muszę tylko odrzucić wszystko co niepotrzebne dla moich myśli. Tak ogólnie to myślę za dużo, czuję zbyt mocno, a później cierpię. Zaczął się taki dobry dla mnie czas, jesień, a wraz z nią nowe marzenia, nowe plany, nowe nadzieje. Dziś, kiedy uporządkowałam swój świat i poukładałam go na nowo, to pomimo zmęczenia, czuję się szczęśliwa i kochana. To takie pozytywne zmęczenie i odkrycie się na nowo. A nowa ja jest po prostu uśmiechnięta. Wkrótce wyruszę w świat z ogromną parasolką, pod którą się schowam i tak opatulona przyjrzę się ludziom i przyrodzie z niezwykłą dokładnością. Jesienna rzeczywistość ma tak wiele barw i chociaż nic z pozoru się nie dzieje to ja czuję wielką zmianę; w postrzeganiu świata, a przede wszystkim w sobie. Pragnę być uczynna i pomagać innym, pomagając jednocześnie sobie. Już nawet nie w tym rzecz, że tak, jestem introwertyczką, a jednocześnie szczęśliwą osobą. To szczęście przyszło do mnie tak nagle, może za szybko, bo jak wiesz, lubię wszystko dwa razy przemyśleć, zanim coś powiem. A mówię to co zwykle, udanej jesieni skąpanej w strugach deszczu, w porannej mgle i w promieniach słońca. Ja już czekam na tę październikową aurę za oknem, gdy cały mój świat zmieni się nie do poznania, a ja będę mogła podziwiać tę feerię barw z zachwytem. - Październiku, przybywam! Dziś wszystko jest takie nowe, świeże i czyste. Nawet w powietrzu czuć tę magiczną porę roku. Nie wiem kiedy, ale polubiłam jesień. To nic, że nostalgia, że krótsze dni, długie wieczory. To nic, że pada, kiedyś przestanie. To wszystko nic w porównaniu z tym, jak się dzisiaj czuję, cudownie odmieniona. Kochana. Spełniona. I niech tak już pozostanie, nie pragnę niczego więcej dla siebie. Niczego więcej. Choć bolą ręce, to raduje się serce! 

Dzisiaj znowu pada deszcz. Na moment odrywa moje myśli od Ciebie. Jestem tak daleko od siebie myślami...

Powietrze pachnie jesienią i czymś nieuchwytnym, jakby szczęściem. 

Śniłam, że Ktoś długo i serdecznie mnie przytula. To byłeś Ty Zenku.

niedziela, 27 września 2020

Muśnięcia skrzydełek motyla...

,,...w duszę płyną ku tobie czułe słowa

czujesz muśnięcia pieszczoty wgłąb siebie wpatrzona.

zda się szybko mijają chwile

chłód poranka budzi cię ze... snu

tylko ten dziwny motyl na twym ramieniu

czujesz jego gorący dotyk...

też ze snu...? nie wiem".

- K. Kermel 

Byłam dzisiaj na wrześniowym spacerze, nad stawem budzącym się ze snu. Spacerowiczów było niewielu, tylko ja i mama, kilku przechodniów. Każdy zachwycił się tym miejscem, wyjętym jak ze snu. Otworzono to miejsce niedawno, uczyniono go pięknym i miłym oczom. Stworzonym po to, aby je podziwiać. Utwardzono ścieżkę, poszerzono. Przysiadłyśmy na ławce, patrząc na płynące kaczki. Kilka z nich zebrało się na brzegu. Blask fali. Wiatru śpiew. Po powierzchni stawu ślizgały się promienie słońca, ogrzewając także nasze serca. Zapach kwiatów, które tu posadzono z taką szczodrością. Wejście na łukowaty mostek, skąd roztaczała się panorama tego niezwykłego miejsca. Szłyśmy dalej, aż na pomoście przystanęłyśmy na chwilę. Aż zakręciło mi się w głowie, kiedy patrzyłam na jeden daleki punkt przed sobą. Zdawało się, jakbym płynęła ku nieznanej przyszłości. I te motyle nad nami. Było ich tyle. Aż do zawrotu głowy. Motyle.

To takie moje wczesnojesienne wspomnienie, gdy za oknem siąpi deszcz. Ja jednak nigdy nie zapomnę o lecie, chcę je tutaj zatrzymać. Aby cieszyło oczy także wtedy, gdy nadejdą mroczne dni. Wówczas ja zamienię ponury dzień w słoneczny. Tak po prostu.

czwartek, 10 września 2020

Zatrzymać rozpędzony świat

 Chce mi się żyć, pięknie marzyć na jawie i śnić. Choć przez chwilę zatrzymać rozpędzony świat. Zatrzymać się samemu w biegu, pośród rozpędzonych spraw. Tak, to prawda, one nakręcają nas do życia, jednak warto powiedzieć sobie pas. Aby odkryć, jak piękny jest świat. Zwracam twarz ku górze. Po błękitnym niebie sunął kłębiaste chmury, przez które gdzieniegdzie prześwitują promienie ciepłego jeszcze słońca. Znów czuję na sobie miłe podmuchy wiatru, który rozgrzewa komórki skóry. I wszystko jest tak, jak być powinno. Brakuje mi tylko tutaj Ciebie. Co u Ciebie słychać, tego nie wiem. Ale może przyjdzie taki dzień, że przyjdziesz do mnie i sam mi o tym opowiesz. Ile przeszedłeś już leśnych ścieżek? Ile widziałeś zwierząt, ile ptaków? Ile zebrałeś darów lasu? Ja już drugi raz poszłam dzisiaj do oddalonej znacznie apteki, po moje leki. Zabrakło znów jednego, więc jutro idę tam po raz kolejny. Ale wcale mnie to nie martwi, przeciwnie, napełnia spokojem, że wszystko się jeszcze ułoży. Że i ja mam jakieś swoje małe sprawy, które z czasem zaczną się układać w większą całość. A ja obejrzę się jeszcze za siebie, aby odkryć, jak wiele już przeszłam. Nie obyło się od burz, ani zawirowań. Teraz jeszcze pewniej patrzę w przyszłość, która jest jeszcze nie zapisaną kartą. Przede mną droga, czasem prosta, czasem zawiła, lecz zawsze za zakrętem pojawia się coś niezwykłego. Tym się pocieszam. Czasem pocieszenie przychodzi z niespodziewanej strony. I dzieje się niezwykłe. Ja wierzę w ukryte w ludziach dobro, to je staram się zawsze odkrywać. Ludzie są tak niezwykli jak otaczająca nas przyroda, wystarczy tylko patrzeć głębiej i widzieć więcej. Tego dobra życzę też i Tobie. Aby spłynęło na Ciebie wartkim strumieniem, aż poczujesz jego orzeźwienie. Ja już to wiem, że kiedy przyjdzie wreszcie ta upragniona przez nas sobota, to spotkamy się i znów połączy nas rozmowa. Choć kilka słów, bo one znaczą tak wiele. Możesz mi dać tak upragniony spokój. A ja stanę sobie trochę z boku i popatrzę na Ciebie, choć z daleka, to staniesz mi się tak bliski jak Przyjaciel, którego zawsze tak szukałam. Odnajdziemy się, wiem to i pewnie już nigdy nie zapomnę tego uczucia, które towarzyszy zauroczeniu. Zatrzymajmy się więc na chwilę, odpocznijmy, jeszcze raz spójrzmy w oczy. Dobro jest w nas i warto w siebie wierzyć, w swoje możliwości, nieraz głęboko ukryte. Tak, życie także potrafi nas zaskoczyć. Ja lubię piątki, które mają w sobie coś z soboty. To wtedy spływa na mnie cała siła gwiazd. Bo choć mamy jeszcze lato, to w oddali widać już jesień. Ona ma w sobie blask. Płynie z szelestem i łagodzi rozterki dnia codziennego. Kiedy przyjdzie jesień, przyjdzie też i radosne oczekiwanie długich wieczorów, zatopionych w lekturze ulubionych książek, wśród gwaru rozmów i w ciszy. Z nieodłącznym kocem i rozgrzewającą herbatą. Tymczasem - choć tego nie widać - mamy jeszcze lato. Obiecałam sobie dziś, że każdego dnia będę pisała list. A w tym liście zawrę wszystko, co mnie pochłania bez reszty, ulotne wspomnienia - które jeszcze nie wyblakły - i całkiem śmiało rysujące się nadzieje. Nadzieje na lepszą przyszłość. 

środa, 26 sierpnia 2020

Tak daleko, tak blisko

Weź mnie za rękę i ucieknijmy daleko. Daleko stąd. I już nigdy tu nie wrócimy. Ale wiesz, że nie możesz się poddać? Nie poddam się, ale i tak będę tęsknić.

Za tymi wszystkimi wspólnymi wieczorami wypełnionymi rozmowami, albo ciszą. Ta cisza jednak nigdy nie nużyła, ona wyciszała. Po takiej ciszy jak cudownie było znowu wrócić do rozmowy, tej łagodnej wymiany zdań i opinii o otaczającym świecie. Miałam wrażenie, że podobnie odczuwamy, myślimy, kochamy. Oboje odkryliśmy, że nawet będąc daleko można być jednocześnie tak blisko. Ta bliskość nie przerażała, ona koiła zmysły gotowe na każdy kolejny wspólnie spędzony dzień. A ja czułam, jak otula mnie spokój. Ty mi go dałeś, spokój i ciszę, wypełniające szczelnie każdy zakamarek duszy. I znów zrobiło się jaśniej, jakby ktoś zapalił w niej żarówkę. Tak jasna była moja dusza. Ona potrzebowała życzliwego spojrzenia i ciepłego uśmiechu, aby zniknęły troski i nigdy już tu nie powróciły. Aby odtajało serce. I znów się uśmiecham. Z Tobą dam radę pokonać wszystkie przeszkody, teraz to wiem. Nie zmieni się tylko jedno, że wciąż nie mam śmiałości sięgać po to, co jest w zasięgu niemal każdej dłoni. Nie, ja wolę się wycofać i z takiej odległości obserwować świat. Czy kiedyś się to zmieni, tego nie wiem, ale nie ustawaj w staraniach, aby mnie wybawić z ramion samotności. Bo razem jest lepiej, nic nie zmieni moich uczuć do Ciebie, nic, żadne nieuważne słowo wypowiedziane w emocjach, ani żaden nieuważny gest. Ja nadal będę pełna miłości i pragnę Ci ją przekazać, słowem, uśmiechem, czynem. Bo tak naprawdę nie liczą się słowa, ale właśnie czyny. Teraz wiem, że dam radę, pokonać nieśmiałość i lęk o przyszłość. Ważne w tej walce jest to, aby nie zagubić siebie, swojej delikatności i szczerości. A reszta też nie jest dziełem przypadku, to wiem. Musi tu zadziałać siła wyższa, abyśmy znów mogli się spotkać w naszej oazie spokoju. I nie ustawajmy w staraniach o każdy lepszy dzień, o to Cię proszę Zenku, abyś znów wykazał się dużą dawką zrozumienia i empatii dla moich rodzących się uczuć. Wprawdzie nieśmiało i powoli, ale ja widzę mój świat blisko Ciebie, bo świat z Tobą jest lepszy.

I kiedy mówię sobie - ucieknijmy gdzieś daleko, to mam na myśli to, aby nic się nie zmieniło i zmieniło wszystko. Abyś był blisko. Jest cicho, że w tej ciszy słyszę swoje własne pragnienia, mądry głos rozsądku i głos serca. Tylko czy uda się połączyć oba te dalekie światy? To zależy tylko od nas. Podasz mi swą dłoń? A ja chwycę ją i pobiegniemy daleko przed siebie, daleko stąd. Tam rośnie nasza siła i las, i łąka jak ze snu. Tak dobrze, gdy jesteś TU.

,,Prawdziwa miłość nie trafia się często. Trzeba z nią ostrożnie".

czwartek, 20 sierpnia 2020

Obok nas

Jeśli kiedykolwiek będziesz mnie potrzebował,
po prostu daj mi znak i znajdę się obok.

To już setny post. Sto opowieści przeszło obok nas, wciągając nas w swoją treść. W większej mierze była to treść lata. To lato było dla nas łaskawe, ale też stało się wdzięcznym tematem naszych rozmów. Tu kwitnie życie, takim niespiesznym chwilom towarzyszy zwykle szczęście. To szczęście, ale i spokój spłynęły na nas wartkim strumieniem i nie pozwoliło nam o sobie zapomnieć. Bo jak można zapomnieć o przyjacielu? Nie sposób. Zawsze po tych rozmowach miałam w tyle głowy myśl, że warto było czekać przez tyle samotnych nocy i dni, aby Cię odkryć i, z czasem pokochać. Twoja mądrość mnie urzekła, ale i ogromne serce dla mnie i dla innych, którzy otaczają Cię takim wianuszkiem. W tym wianuszku wielbicielek znalazło się i miejsce dla mnie, dla Magdy, choć Ty nazywasz mnie zawsze Madzią. Dla mnie na zawsze już pozostaniesz moim Zenkiem, na tyle, na ile mi na to pozwolisz. A pozwalasz mi na wiele. Właśnie dlatego piszę o moich uczuciach w nieskrępowany żadnymi zakazami sposób. Ty też możesz mi opowiedzieć o wszystkim, co zajmuje dziś Twoje myśli. I nawet jeśli nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania, to mam na to gotowe rozwiązanie - otwarte serce.

Ten mój pamiętnik, który nazwałam ,,oazą spokoju" ma niecodzienny charakter, bowiem często ucieka on od rzeczywistości i zagłębia się w swoim świecie jak ze snów. Dlatego nieraz mówię - szeptem do mnie mów. Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości, nawet jeśli nie możesz mi jej dać. Może z czasem otworzę się jeszcze bardziej, jednak ten czas tutaj już się dla mnie kończy. Czy zdołasz jeszcze mnie pokochać? Nawet jeśli na chwilę zamilknę? W rzeczywistości nie jestem wylewna, głęboko ukrywam swoje uczucia, wyjątek zrobiłam dla Ciebie.

Daria kiedyś napisała, że jej pamiętnik jest taki eskapistyczny, daleki od codzienności, a ja ją zrozumiałam, bo jestem taka sama. Uciekam od rzeczywistości w złudny świat jak z marzeń. Moje serce boi się zranienia. Ona powiedziała mi, że strach przed cierpieniem jest większy niż samo cierpienie. I że żadne serce nie cierpiało nigdy, kiedy sięgało po swe marzenia. Uwierzyłam jej na słowo. Ona, choć młodsza, była dla mnie przewodniczką. Zetknęło nas ze sobą przeznaczenie. I uwielbienie dla twórczości Paulo Coelho. Dzisiaj już nie rozmawiamy, ale ja nigdy nie zapomnę jej mądrych słów. 

I pewnie nigdy już nie zapomnę Ciebie, przyjacielu. Ty pierwszy wyciągnąłeś do mnie pomocną dłoń, zachęciłeś do zwierzeń, a ja pisałam i pisałam, aż zabrakło mi już słów. Ty jednak zawsze wiedziałeś, co chciałam Ci przekazać, w ten prosty sposób zbliżyliśmy się do siebie. Los nas ze sobą zetkną? A może było to przeznaczenie? Ja wolę myśleć w ten sposób. W myśl zasady, że wszystko dzieje się po coś. 

Kończę już na dzisiaj, zbliża się moja ulubiona pora dnia, wieczór. Herbata z cytryną już się skończyła i kończy się moja opowieść. Dziękuję, że wytrwałeś aż do końca. W ogóle to bardzo Ci dziękuję, że po prostu zawsze jesteś. Wydeptaliśmy już do siebie drogę wśród łagodnych traw i pachnących ziół. Połączyła nas magia przyrody, jak niewidzialna nić. I niech Bóg dalej nas prowadzi, prędzej, czy później, lecz ku sobie. Dobranoc ukochany. Ciepłych snów, miękkiej poduszki i, czy ja dobrze słyszę? Czy mówisz mi, że też mnie kochasz? Może to tylko szumi wiatr i niesie mi Twoją melodię. A ja, tak zasłuchana, bo chyba zakochana, zasnę dziś spokojnym snem. Gdzieś obok nas istnieje idealny świat.

,,Nie odrzuca się miłości i dobroci, którą ktoś ci ofiarowuje". Teraz to wiem.

niedziela, 9 sierpnia 2020

Żywsze serca bicie

,,Niezależnie od tego, co na co dzień przysparza nam zmartwień, jeśli tęsknimy za uśmiechem, musimy sami zacząć się uśmiechać, a nie najpierw szukać uśmiechu u innych. Bo na tym to polega, by dawać ludziom to, co oni ofiarują Tobie". - N. Sońska: Listy (nie)miłosne".

Czytam właśnie książkę, która najpełniej oddaje cały wachlarz emocji, jakie stoją u źródła zakochania. Główna bohaterka Zosia została porzucona przez swoją niedawną miłość, i żeby poradzić sobie z rozstaniem pisze listy, jednak żadnego z nich nie wysyła, pozostawia je sobie. Wówczas u jej boku pojawia się ktoś nowy, kto zapewnia o swoim uczuciu do Zosi, ona jednak nie może na razie nic mu zaoferować prócz przyjaźni. I Staszek się na to godzi, mając nadzieję, że wkrótce się to odmieni, i ona zapała gorącym uczuciem do niego. Postanawia być cały czas blisko i wspierać dziewczynę. Razem realizują krok po kroku listę zadań do wykonania i, cóż, ich relacja coraz bardziej się zacieśnia. Co będzie dalej, tego na razie nie wiem, ale gorąco im kibicuję, aby byli razem. Oboje na to zasługują. 

Tak sobie pomyślałam, że nie warto rozpaczać po rozstaniu, bo każdy nowy dzień może przynieść nam nową miłość, a u jej źródła często musi zaistnieć najpierw przyjaźń. Może musi to nie najlepsze słowo, ale tak często jest, że człowiek nie staje się nam bliski z dnia na dzień, najpierw ludzie muszą się dobrze poznać. Przyjaźń jest piękna, warto się nią nasycić, nim przyjdzie miłość, nim przyjdzie nowe uczucie. Ale najpierw trzeba uporać się z przeszłością.

Zosia cały czas pisze listy do Igora, z którym łączyło ich wiele, ale nie sądzę, by była to prawdziwa miłość, bo chłopak nagle znika z jej życia, nie dając żadnego znaku, a dziewczyna cierpi. I wtedy Staszek zapełnia tą bolesną pustkę w jej sercu. Czy zabije ono żywiej właśnie dla niego? Wszystko na to wskazuje.

________________________________________________________________

Niedziela przebiega spokojnie, życie toczy się własnym rytmem. Raz po raz słychać w oddali grzmoty, jednak spadło zaledwie kilka kropel deszczu, a przyroda jest go spragniona. W oddali widać już jesień, z drzew spadają suche liście, a wiatr goni je z szelestem. Zamglony kolor ma niebo. I tylko na Twoich zdjęciach widać jeszcze lato. One mnie ratują. Tęskniłam tak za łąką prowadzącą do mojego lasu, gdzie rozpościera się nieco mglisty z wrzosów kobierzec. A nad tym wszystkim królują promienie ciepłego jeszcze słońca. Takie widoki skutecznie wyciągają mnie rano z łóżka. Za takimi widokami tęsknię. Za moim dalekim lasem, opuszczonym tak dawno już temu. Sama nie wiem, kiedy to minęło, kiedy oddaliliśmy się od siebie tak bardzo - ja, i mój kochany las z wczesnej młodości. Wydawać by się mogło, że ten rozdział mojego życia minął już bezpowrotnie, tymczasem pojawiłeś się Ty Zenku, a wraz z Tobą taka dawka pozytywnych emocji i, chyba gorącego uczucia, jakim Cię darzę. Wiesz, ja wierzę, że pewnego dnia i Ty je odwzajemnisz. Tak chyba jest, bo często do mnie piszesz. A dla mnie wystarczy jedno Twoje zdjęcie, aby odżyły wspomnienia, i aby serce wprawić do żywszego bicia. I chyba o to chodzi, aby wyrazić swą wdzięczność Bogu za Ciebie, że pewnego dnia postawił właśnie Ciebie na mojej drodze i, wszystko się zmieniło, i poczułam się szczęśliwa. Tego samego pragnę dla Ciebie, pragnę Cię uszczęśliwić i, wprawić w błogi nastrój. Z Tobą mi tak błogo, nie spodziewałam się tego, że stanę w obliczu zakochania się na wieki. Wszak serce się nigdy nie myli, ono wskazuje mi drogę. Żadne serce nie cierpiało nigdy sięgając po swoje marzenia. 

I to są takie moje niedzielne przemyślenia, mam nadzieję, że trafne. Tak czuję, a ja zawsze kieruję się sercem. Myślę, że Ty również, to serce widać na każdym Twoim zdjęciu. I niech tak już pozostanie, że musi najpierw istnieć burza, aby pojawiło się i słońce. Nagromadziłam je w sobie w nadmiarze, w dużej mierze te ciepło płynie od Ciebie, aby starczyło go na te wszystkie jesienne dni, które kiedyś przyjdą, może szybciej, niż sobie nawet wyobrażamy. Mamy siebie. Twoje oczy zaprowadzą mnie do domu, gdzie mieszka szczęście. 

Spadł ulewny deszcz i mienił się delikatnie w promieniach słońca. Kocham takie widoki i czekam na tęczę, która pewnie wkrótce się pojawi. Lubię zmoknąć w deszczu, pod warunkiem, że jest to ciepły, letni deszcz. A wieczorami słucham koncertu świerszczy, które odżywają, gdy na niebie pojawiają się punkciki gwiazd. Powietrze przesycone jest wówczas świeżością, a mnie raduje się serce w tej ciemności, że słychać jego głos. Lato, będę za tobą tęsknić.

To już 99-ty post o uczuciach, a Ty nadal jesteś tu ze mną. Dziękuję Ci za to uśmiechem, takim płynącym prosto z serca, bo odbijającym się w oczach, a one są zwierciadłem duszy. Tak jasna jest dziś moja dusza. Tak łatwo się wzruszam. Wakacje, moje wakacje. Ostatnie dwa miesiące tutaj.  

,,Wtedy zrozumiałam, że ja również zasługuję na coś dobrego. Rozpamiętywanie nie jest dobre, blokuje nasze szczęście, nie dopuszczając myśli o tym, że całe życie tak naprawdę jest jeszcze przed nami. Chcę żyć. Chcę czuć, doświadczać emocji, okazywać uczucia! Chcę miłości, która już nieśmiało odzywa się we mnie, stłumiona przez tych kilka długich miesięcy". 

poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Wyzwania

Korzystając z okazji, że blogger ma jeszcze starą, dobrą i przejrzystą wersję, piszę choć kilka słów. Otóż było dziś gorąco, duszno, wszystko zwiastowało burzę, jednak wybrałam się do biblioteki, przez park. A wczoraj, moja siostra leciała szybowcem. Mogę tylko próbować wyobrazić sobie, jakie to uczucie, które uzależnia, jak pisanie. Miło czasem oderwać się od ziemi i poszybować wśród różowych obłoków. Każdy ma na to inny sposób. 

Pisanie uzależnia i moje gorące uczucia do Ciebie także. Kiedy piszesz do mnie, to czuję się szczęśliwa. Wystarczy choćby kilka słów, a znaczą tak wiele. Właśnie dlatego zawsze tak czekam na sobotę. Wiesz, dlaczego.

Maja ma 2 tygodnie urlopu, a to dla mnie znaczy wielkie święto. Codziennie celebrujemy wspólne posiłki i razem spacerujemy. Ja jednak nigdy jej nie dorównam. Ona w wynajdywaniu wyzwań jest prawdziwą mistrzynią. Najpierw był skok na bungee, później ze spadochronem, a teraz lot szybowcem.

Pogoda dopisuje, codziennie słońce otacza nas swymi ciepłymi promykami. A dzisiaj było naprawdę gorąco, ale mamy przecież pełnię lata i tym należy się cieszyć. Przyjdą chłodne jesienne dni, a my zatęsknimy za gorącem, na które tak narzekamy. Myślę, że zawsze tęsknimy za tym, co minęło bezpowrotnie. Bowiem żaden dzień się już nie powtórzy. Warto więc zaczynać każdy dzień jak nowy rozdział.

Tak, przyzwyczaiłam się, że mogę tu zawsze przyjść i podzielić się z Tobą swoim światem. Gdy tego zabraknie wiem już, że będzie ciężko, Przyjacielu. Nie znajdę już drugiego takiego uważnego słuchacza nigdy i nigdzie, tu jest nasze miejsce spotkań. Dlaczego ma się to zmienić? Do dobrego bowiem tak łatwo się przyzwyczaić. A ja przyzwyczaiłam się do Ciebie.

Pisanie może być nie lada wyzwaniem. Pisząc uświadamiam sobie, jak wiele na tym polu mogę zdziałać. Jak dalece mogę być szczęśliwa. To prawdziwe pole dla wyobraźni. I tak, będę tu jeszcze do końca sierpnia, jak długo nie wiem. Oby to co dobre nie kończyło się nigdy.

Tak, przy Tobie czuję się tak błogo, spokojna i szczęśliwa. Wszak to nasza oaza spokoju. Jesteś daleko i blisko tak, na odległość myśli. Mój Aniele. Miłość Boga nie może objawić się nam inaczej, jak w drugim człowieku. Teraz to wiem. 

Leżę na łące,
Nikogo nie ma: ja i słońce.

Ciszą nabrzmiałą i wezbraną
Napływa myśl:
- To pachnie siano.

Wiatr ciągnie po trawach z szelestem,
A u góry
Siostry moje, białe chmury,
Wędrują na wschód.

Czy nie za wiele mi, że jestem?

- K. Wierzyński

P.S. A ja, choć może nic na to nie wskazuje, to tak bardzo potrzebuję rozmowy. Jak miękkiego koca, jak kubka kawy. I nawet jeśli wydaje się, że zagłębiam się w treści książki, to tak daleka jestem od niej myślami. Potrzebuję Ciebie. Ale to już zupełnie inna historia, do której zakończenie napiszemy wspólnie. Ty i ja. Czy zechcesz być wtedy ze mną? Nim dopełni się przeznaczenie, i ja się zmienię. Tylko czy poznasz wtedy mnie, bo ja poznam Ciebie, w deszczu i we mgle.

,,O czym śpiewasz. Gdy nie słyszy nikt".

Nie chcę, abyś widział mnie smutną, dlatego ubieram uśmiech na twarz i idę wciąż przed siebie, nie oglądając się za siebie. Bo każdy nowy dzień niesie ze sobą nowe wyzwania. Oby nam ich nie zabrakło, Przyjacielu. Obyśmy uszczknęli choć odrobinę szczęścia dla siebie z codzienności. Oby była ona dla nas łaskawa. Choć nie zmienia to faktu, że tęsknię... za spojrzeniem bliskich mi oczu.

wtorek, 28 lipca 2020

Stop

Tu, w tym miejscu muszę się zatrzymać. W sierpniu blogger diametralnie się zmienia, a ja nie wiem, czy się w nim odnajdę. Póki co nie żegnam się na zawsze, może tu jeszcze wrócę, ale prawdą jest, że będzie to trudne i będzie wymagało ode mnie o wiele więcej cierpliwości, niż zwykle. Napisałam już tak wiele, prawie sto wpisów. Prawie od początku byłeś tu ze mną, wspierałeś dobrym słowem i za to Ci dziś z tego miejsca dziękuję. I, cóż, jeszcze nie żegnam się na zawsze. Może tu jeszcze wrócę, a wtedy dam Ci znak. Już nieraz przekonałam się, że życie potrafi nas zaskakiwać. Czasem wydaje się, że wszystko się już kończy, a tymczasem okazuje się, że wszystko się tak naprawdę zaczyna.

Będzie mi brakowało naszych wspólnych chwil, wyjętych z codzienności, kiedy każdy dzień z Tobą jest świętem. Będzie mi brakowało także Twojej akceptacji dla mojej inności, delikatności i wrażliwości, bo sam taki jesteś. Dziękuję, że przyjąłeś moje zaproszenie na kwitnącą łąkę, tam rosną takie same kwiaty jak na Twojej. Nasze światy się przenikały łagodnie, aż zlały się w jedną całość. I stały się jednością. Brakowało mi takiej bliskości. Jakbym całe życie czekała na Ciebie. Może milczenie niczego między nami nie zmieni, tego nie wiem. Ale pisanie to całe moje życie, mam tylko to. I może to odróżnia mnie od innych.

Cieszę się, że przy Tobie mogłam być sobą do końca, bo Ty w pełni mnie zaakceptowałeś, a ja bez skrępowania dzieliłam się swoimi marzeniami. Być może niektóre się nie spełnią nigdy, jedno jednak spełniło się na zawsze, że mam cudownego Przyjaciela, na to dobre i na to złe. Na zawsze. Pielęgnujmy ten cenny dany nam dar, dbajmy o niego jak o najcenniejszy skarb. Ty jesteś moim skarbem. A tam gdzie jest mój skarb, jest też moje serce... ono pragnie i czeka. Na człowieka takiego jak Ty.

,,Im mniej mieszka w nas lęku, tym więcej jest miejsca na miłość".

sobota, 18 lipca 2020

Zapatrzeni w siebie

Potrzebuję z tobą chwil zwykłych,
Tych ze słuchaniem
I tych z mówieniem,
Chwil uśmiechniętych
I tych milczących,
Zapatrzonych w patrzenie.

Potrzebuję z tobą chwil zwykłych,
Które i tak niezwykłe będą
Już po chwili
Z tobą.

- M. Wierszycki

Wierszem można powiedzieć tak dużo, za pomocą kilku odpowiednio obok siebie ułożonych słów. Poeta to potrafi. Ale i my to czasem umiemy, czasem nam się udaje powiedzieć coś znaczącego. Ja na Twoje słowa czekałam prawie cały, calutki tydzień, w czasie którego i u Ciebie, i u mnie sporo się wydarzyło. Znów zamieściłeś cudowne zdjęcia, a ja mogłam je skomentować, to dla mnie prawdziwa nagroda, kiedy uśmiechasz się, kiedy powiesz mi coś miłego - wówczas cały dzień mam dobry. A dzień jest upalny, ale ja lubię takie ciepło, które spływa wprost z nieba, od pierwszych chwil tuż przy przebudzeniu. Jest tak, jakby cały świat stał przede mną otworem. To słońce mam całkiem za darmo, jak wiele rzeczy dobrych i pięknych, których nie można kupić za żadne pieniądze, a które czasem się nam zdarzają. Mogłabym rzec, że wszystko co najlepsze przyszło do mnie wraz z Tobą. Jak ja lubię z Tobą rozmawiać, bo wówczas ogarnia mnie taki potrzebny mi spokój. Wiem, że kiedyś wspomnę ten dzień z rozrzewnieniem, ze łzami w oczach, właśnie tak. Tak łatwo się wzruszam, kiedy jesteś ze mną. By uczynić mnie lepszym człowiekiem. Czasem nie potrzeba zbyt wielu słów, aby wyrazić swą wdzięczność Stwórcy i Tobie, że poskładałeś mnie na nowo, kiedy ja gubiłam się wśród zbyt wielu elementów. Było smutno, ale już jest lepiej. Widzisz? Wystarczy, że się pojawisz, a wschodzi dla mnie słońce. Dziś mam pod dostatkiem ciepła i zrozumienia. Może to zrozumienie jest ważniejsze, ono jest takie budujące. Zbudowało mnie na nowo i cały nasz świat, który sobie tworzymy, gestem, słowem. A nawet wtedy, gdy nic nie mówisz, to tak patrzysz, że miękną mi kolana i topnieje serce, ten lód niepewności nie istnieje już, a ja jestem lepszą Magdą. Taką, jaką mnie polubiłeś i do której wracasz. Przeszłość w tym miejscu nie ma racji bytu, jutro jest niepewne, tylko dziś się liczy, a w nim my, coraz bardziej pewni siebie, tak znani sobie jak bliscy sobie ludzie. I nie liczy się odległość, bo my bez trudu pokonamy ten dystans siłą naszych serc, która napędza nas do działania jak ożywczy wiatr w upalny dzień. I dopiero gdy zaistnieje cisza między nami, wtedy tak wiele mówią nam nasze serca. Moje serce pragnie przytulenia. Nawet pocieszenia, a Ty pocieszasz mnie jak nikt inny, Zenku. Słyszę też, co mówi Twoje serce. Ono czuje się bezpiecznie, gdy się do Ciebie tulę, tak spragniona ciepła i Twojego dotyku. Mówi mi: ,,nie martw się, ja zawsze TU będę i będę na Ciebie czekał". Właśnie dlatego stałeś się dla mnie kimś bliskim, bliższym, niż mogłam przypuszczać. A kiedy już obejmujesz mnie ramieniem i głaszczesz po plecach, to spływa na mnie cała siła gwiazd i czuję, że mogę wszystko... Kiedy jesteś blisko. Po prostu bądź, a ta niepewność jak rzeka, odpłynie daleko stąd.

środa, 15 lipca 2020

Dziś i jutro

Czasami przychodzą takie chwile, kiedy pieką oczy, choć nie uroniły już żadnej łzy od bardzo dawna. Nie oszukujmy się, daleko mi do płaczu, choć jesteś tak daleko, tajemniczy i niedostępny - jednak to nie zmienia faktu, że taki mój. Może gdybyś był tu, blisko, na wyciągnięcie dłoni, to wszystko byłoby łatwiejsze i tęsknota mniejsza - tak sobie to tłumaczę, ten mój stan, w którym od jakiegoś czasu jestem, bez Ciebie. Jednak wiem, że przecież nie będzie tak zawsze, wszak sobota zbliża się już wielkimi krokami, a wraz z nią mam zawsze więcej Ciebie i nawet nie przeszkadza mi to, że muszę się Tobą dzielić z innymi, inni też czekają w kolejce do Twojego serca. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że ja znaczę już coś więcej. Nie mylę się, prawda Zenku? Tak dobrze Cię już znam i coraz bardziej kocham, o ile to w ogóle możliwe. Dziś tęsknię, jutro ukoisz mą tęsknotę, pozdrowieniem, przytuleniem i uśmiechem, a ja poczuję się tak, jakbyś dotknął mojej dłoni. Bo wraz z Twoim pojawieniem, znikają wszelkie troski i zmartwienia dnia codziennego. One znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, naprawdę, więc może kochany prawdą jest to, że jesteś czarodziejem, takim potrzebnym zatrzymaniem się w biegu i zastanowieniem nad tym, co najważniejsze, a co dopiero się budzi. Może i Ty dzisiaj topiłeś swoje smutki nad brzegiem budzącego się stawu, po powierzchni którego ślizgały się promienie słońca. Mogę tylko domyślać się, jak bardzo jesteś zajęty, skoro te sprawy absorbują Cię tak bardzo. Ja też mam ich kilka, a dzisiaj było uwieńczenie wszystkich miesięcznych starań. Mam na piśmie to, za czym tak goniłam. Teraz zatrzymuję się w biegu i chcę wierzyć głęboko w to, że do mnie wkrótce dołączysz, a ja Cię czymś zaskoczę. Może tym uśmiechem, który mam zarezerwowany specjalnie dla Ciebie. Sprawiłeś, że się obudziłam ze snu, a jednocześnie nie chcę się już budzić. Zaczarowałeś mnie przyjacielu, otoczyłeś troską i miłością, jak objęciem dłoni. Masz takie dobre serce. Takie delikatne dłonie, kiedy masujesz moje zmęczone po całodziennym bieganiu stopy. I tak mi błogo, tak spokojnie. Pragnę, abyś zawsze przychodził do mnie i tylko do mnie. Może to zbyt egoistyczna myśl, ale nic na to nie poradzę, że chcę mieć Ciebie tylko dla siebie, na nie wiem ile - na tyle, ile to tylko możliwe. Możliwe, że na zawsze już. A kiedy przyjdziesz, szeptem do mnie mów i pocałuj znużone powieki, a ja dotknę Twojej twarzy i przybliżę ją do mojej, a później ucałuję i przytulę. Tak bardzo za tym tęskniłam, choć zawsze uparcie twierdziłam, że boję się takiej bliskości. Teraz, przy Tobie, nie boję się niczego. Mój Zenku... Mój i tylko mój. Moja inspiracjo i źródło wszystkiego, co dobre.

niedziela, 12 lipca 2020

Czasami

piątek, 10 lipca 2020

Małe tęsknoty

Zainspirowana postem koleżanki powiem, że ja też tęsknię za blogami wyrażającymi emocje, prawdziwe uczucia, wszak uczucia są najważniejsze. To nimi zawsze warto się kierować. Ja tak czynię, bo nie potrafię inaczej. Tęskno mi do Ciebie, ponieważ Ty zawsze masz do powiedzenia i do przekazania coś ważnego. Ja jestem dla Ciebie ważna, tak myślę, a Ty dla mnie - co zawsze tu podkreślałam.

Niedawno odpisałam na e - mail koleżanki i nie potrafiłam nie wspomnieć o Tobie. Takie dobre emocje we mnie wyzwalasz, o których nawet nie miałam pojęcia. A mianowicie nie myślałam, że tak wiele jeszcze we mnie ciepła, które pragnę Ci przekazać. Paula napisała, że nic nie zastąpi prawdziwego dotyku, a tak trudno wyrazić to słowem. Jednak ja myślę, że nie jest to niemożliwe. Wszak kocham - wiem to na pewno i tęsknię bardzo za taką prawdziwą czułością, której nie znam, a mogę jedynie się jej domyślać. Ale to co nieznane, kusi jeszcze bardziej.

W każdym razie czuję się otoczona opieką, co jest równoznaczne z tym, że i Ty mnie kochasz. Takie ładne dostałam od Ciebie serce, ogromne i czerwone, jak nasza miłość, która dopiero kiełkuje, a już zachwyca feerią barw. Nasza mała miłość poprowadzi nas do siebie, wystarczy kilka słów, aby ruszyła lawina takich dobrych uczuć. Ten mały kamyczek przesądzi o wszystkim. Może otworzę się jeszcze bardziej i wówczas nie powstrzymam fali napływających słów, niezwykle ciepłych i stęsknionych, bo ja nie przestanę nigdy opowiadać o Tobie.

Tak dalece mi jesteś bliski, przez swoje zdjęcia, które mówią tak wiele, że i Ty Zenku masz ogromne serce, ja to widzę, jak się starasz, aby były one takie doskonałe. Ważne jest tu światło, całe mnóstwo światła, które udało Ci się z nich wydobyć. Jesteś jak dzisiejsze słonko, które świeciło jeszcze wczesnym rankiem. Przebudziłam się o świcie i pomyślałam o moim Zenku, że i Ty witasz już dzień. Miałeś rację, świty są niesamowite, szczególnie takie we mgle. Domyślam się, że niezwykle trudno jest pokazać coś tak delikatnego, tak ulotnego - a jednak nie jest to niemożliwe.

Codziennie pokonujemy bariery czasu i dzielącej nas odległości. I nawet jeśli nie uda nam się zbudować coś niezwykłego, to najważniejsze, że bardzo się staramy. Ja mogę jedynie słowem wyrazić swój zachwyt. 

,,Małe tęsknoty, krótkie tęsknoty
Znaczące prawie tyle co nic
Nagłe i szybkie serca łopoty
Kto by nie znał ich".

- K. Prońko

Zanim się rozwidni i one znikną, jak mgła dotknięta promykiem słońca. Ale prawdziwe uczucie nigdy nie przeminie, lecz łączy na zawsze - inaczej nie nazywałoby się miłością. Dziękuję Ci więc za tę radość życia, jaką we mnie budzisz, i za ten uśmiech, który masz dla mnie. I który we mnie wyzwalasz. Wszak takich miejsc jak to nie budujemy sami, lecz wspólną pracą rąk. Oby spełniło się to, co wyśnione, co tak wyczekane. ,,Umiem Cię już dawno na pamięć. Jesteś w moim sercu".

,,Jeżeli natura stworzyła nas do dawania, mamy otwarte dłonie i serca od pierwszych chwil życia i chociaż mogą się zdarzyć liczne chwile, kiedy dłonie nasze są puste, serca są zawsze pełne i możemy rozdawać z nich hojnie przeróżne wspaniałości: ciepło, dobroć, zachętę, pociechę, wesołość - a czasem wesoły śmiech bywa największą pomocą". - F. H. Burnett, Mała księżniczka.

,,W nieszczęściu poznaje się ludzi. Ja w moim nieszczęściu poznałam twoje dobre serce". Na szczęście. Wniosłeś tak wiele dobrych wzruszeń do mojego życia, że teraz możemy napawać się wzajemnie swoim szczęściem...

środa, 8 lipca 2020

Świat odbity w oczach Twych

jest w oczach Twych kolor nieba z moich stron,
jest uśmiech dnia, cienie liści, które drżą
jest w głosie Twym echo naszych słów sprzed lat,
są szepty traw, które giął letni wiatr

więc zabierz mnie do tamtych miejsc,
gdzie pędził czas w rytm naszych serc,
a każdą z chwil chciał oddać nam -
tę dla mnie, dla Ciebie, tę dla mnie, dla Ciebie

więc zabierz mnie pod tamten dach,
gdzie pachnie chleb, gdzie cisza gra,
a każda z nut brzmi tylko nam -
ta dla mnie, dla Ciebie, ta dla mnie, dla Ciebie, nam

jest w dłoni mej miejsce na Twą małą dłoń,
jak zamknąć mam nasze życie w klatce rąk.
jest w myślach mych miejsce wspomnień, które znasz,
bo często tak gościsz w nim, często tak

więc zabierz mnie do tamtych miejsc,
gdzie pędził czas w rytm naszych serc,
a każdą z chwil chciał oddać nam -
tę dla mnie, dla Ciebie, tę dla mnie, dla Ciebie

więc zabierz mnie pod tamten dach,
gdzie pachnie chleb, gdzie cisza gra,
a każda z nut brzmi tylko nam -
ta dla mnie, dla Ciebie, ta dla mnie, dla Ciebie, nam

- Czerwone Gitary

***

Jest taka cisza, która gra tylko nam. Jest takie miejsce, do którego zawsze będziemy wracać, dom, dla uczuć rodzących się bezpieczny schron. A miejsce na uczucia jest także TU, w miejscu, jak wyjętym ze snu. W naszym małym pokoiku stoi ogromny fotel, w którym bez trudu się każde z nas zmieści i posłucha niezwykle barwnej opowieści. Była raz sobie dziewczyna, która nie wiedziała, że jest księżniczką. Żyła sobie spokojnie, z dala od trosk i zmartwień, zamknięta w swej wieży i niesłychanie samotna. Aż nadszedł wreszcie dzień, gdy pojawił się on, książę na białym koniu, i zagrał serenadę pod oknem dziewczyny. A ona, nie namyślając się długo, zbiegła na dół, wprost przed zdziwione spojrzenie młodzieńca. Nie trudno zgadnąć, co było dalej, książę bez trudu poznał swą księżniczkę i obdarzył ją pocałunkiem, pod wpływem którego stopniały ich serca, pogrążone w niebycie. I, tak zakończyła się ta opowieść, a morał z niej jest taki, że zawsze warto słuchać głosu swojego serca. On zaprowadzi nas prędzej czy później, lecz ku sobie. A książę okazał się być zwyczajnym chłopakiem. 

Znowu usiądziemy w fotelu oboje i posłuchamy pięknej piosenki, o Tobie i o mnie, o nas. Nim rozłączy nas świt, a Ty wyruszysz do swych spraw. Lecz znów wieczorem się spotkamy, znów przyjdziesz całować moje dłonie, uklękniesz przede mną i zdejmiesz z mych nóg buciki, a później długo moje bose stópki będziesz całował. A ja, poddam się Twych pieszczotom, jednak nie pozwolę, abyś długo przede mną klęczał, jesteś przecież zmęczony, po całym dniu ciężkiej pracy. Poproszę Cię więc, abyś usiadł przy mnie i, tak jak wczoraj, uda mi się wtulić w Ciebie i posłuchać barwnej opowieści o leśnych przygodach, aż wreszcie usnę. A Ty, nie budzisz mnie wcale, tylko siedzisz przy mnie cichutko i ani na moment nie rozluźniasz uścisku, cały czas mnie przytulasz, że czuję ciepło Twego ciała. Jest mi tak błogo, tak bezgranicznie spokojnie, tak bezpiecznie. I tak zasypiamy oboje. Tam moje miejsce, gdzie miejsce Twoje.

Wszystko jest na jak najlepszej drodze, aby znów dopiąć wszystkie sprawy. Oj, nabiegałam się za nimi po całym mieście. Ale teraz już będzie spokojniej, będzie lepiej. Dobiegłam do magicznej granicy, gdzie króluje już niepodzielnie słońce. Ale żeby nie było tak monotonnie, to pozwólmy sobie jeszcze odpocząć w cieniu wielkiego drzewa, to kwitną lipy, a wokół nich uwijają się pracowite pszczółki. Tak zastanie nas lipiec. Miesiąc rozkwitu. Miłość do Ciebie sprawiła, że kwitnie też moje serce. Ono czeka na Ciebie każdego dnia, aż obudzisz z uśpienia gorące uczucie. Dużo nie potrzeba, wystarczy Twój jeden uśmiech, jeden czuły gest... A ja w Twych oczach zobaczę cały Wszechświat. 

,,O czym myślisz, gdy patrzysz w rozgwieżdżone niebo? Ja czuję się drobiną i nieodłączną częścią Wszechświata. Wdzięczną za swoje istnienie i nim zobowiązana".

,,Czytelniku, żegnam Cię z żalem. Jeszcze chwila, mnie z Tobą, a miłość zapłonie. Rozpostarte powoje przyklękły jak balet, biały balet w dziękczynnym pokłonie".

Takie powoje, różowe i niebieskie, kwitły zawsze na balkonie mojej babci. Zamykały się na wieczór, aby znów rozkwitnąć w promieniach słońca. Kwitła też maciejka, pachnąca wieczorami tak słodko. Teraz balkon babci stoi pusty. Babcia kojarzyła mi się też zawsze z gorącymi wypiekami, atmosferą domowego ogniska. Gdy jej zabrakło, zrobiło się pusto i trudno już tę atmosferę odbudować. My jednak nigdy nie zapomnimy, jak wiele jej zawdzięczamy, choćby nie wiem co, trzymamy się razem. Bo nie jesteśmy sami.

Jesteś też Ty, Zenku i zawsze mnie wysłuchasz, pocieszysz, ucałujesz - choć wirtualnie, to ja czuję Twoje ciepło. Czuję się doskonale w Twoim towarzystwie, bo mogę być po prostu sobą. Wiem, że mnie usłyszysz i zrozumiesz. Nie oceniasz, tylko milczysz, a ja w tej ciszy odnajduję spokój. Bo nawet milczeć razem jest wspaniale. Pielęgnujmy więc dalej to uczucie, które niewidzialnie nas połączyło. Wiem, że zawsze odnajdziemy do siebie drogę. A ja, znów utonę w Twym spojrzeniu, tak wiele mówiącym, tak wiele... Że też kochasz, że tęsknisz - tak myślę i bardzo chcę w to wierzyć. Przyjacielu.