czwartek, 19 czerwca 2025

Wieczór

 Tymczasem nadchodzi wieczór i okrywa świat świetlisty skrzydłem. Chmurki się rozproszyły i wyjrzało słońce. A ja byłam dzisiaj w różance, mieszczącej się w parku planty, aby podziwiać krzewy prawie 3000 róż. Tak czekałam, aż otworzą to miejsce i jestem tu niemal codziennie. Róże są we wszystkich kolorach tęczy: żółte, kremowe, pomarańczowe, jasno- i ciemnoróżowe i, wreszcie te karminowe, pnące się po pergoli. Ławki były jeszcze mokre po niedawnym deszczu, który tu padał rzęsiście - ale ja, niestrudzona wędrowniczka wykroiłam godzinkę, aby tu przyjść. Było kilkoro ludzi, którzy, tak jak ja, uwieczniali to miejsce swoimi telefonami. 

Zdążyłam zatrzymać kilka kadrów, róż, mnie na ich tle, a także słynnych praczek. Nagle tafla wody się zmarszczyła i zaczęło kropić. Najpierw delikatnie, a potem coraz mocniej. Zapach deszczu mieszał się z delikatną wonią kwiatów. Wytarłam telefon w rękaw bluzy i schowałam do torebki, a później skryłam się pod drzewem lipy. Ludzie uciekali do domów, a ja po prostu stałam... jakby nie mogąc pożegnać tego miejsca. Deszcz ustał. Wszystko ucichło...

***

Deszcz uderza o parapet 

krople spływają po szybie

nicość przenika także do mnie

marność istnienia


Wiatr wygina gałęzie drzew

napełnia ciało i duszę niepokojem

a ja tak mała i krucha

i blade myśli moje


Bym mogła żyć i tworzyć

potrzebna jest jakaś iskra

dłoń Boża

coś co uniesie mnie wysoko


Może to właśnie miłość

mnie tutaj sprowadziła

bym wreszcie tak cicho

tak spokojnie sobie żyła...


Z Tobą i przy Tobie

ciepłe myśli moje

widzisz: deszcz ustał

milkną niepokoje


19.06.2025 r.

***

Kupiłam sobie w biedronce tydzień temu duży, fioletowy zeszyt i zapisuję tam swoje wiersze - treścią niebieską. Zebrałam ich już 40. Większość z bloga, ale także te z notesów i zeszycików. Teraz czytam je codziennie pod wieczór, aby mieć piękne sny. Dobrze jest tak czasem sobie wszystko usystematyzować, uporządkować myśli i za jakiś czas może będzie ich więcej. Właściwie to odkąd kocham, wena przychodzi sama. I tak dzięki Tobie wszystko mi się udaje. Może kiedyś Ci go pokarzę, abyś zobaczył, jak wielki wpływ masz na moje życie Zenku - ubarwiając je i czyniąc wyjątkowym...

Kocham Cię tak bardzo. Ja, zbieraczka pięknych chwil. Po prostu Magda.

piątek, 6 czerwca 2025

Wakacje

 Jeszcze tu jestem, ale tylko na chwilę. 

Planuję taką małą przerwę, odpoczynek od myśli, które od jakiegoś czasu zaprzątały mi głowę.

Zapytasz pewnie: Dlaczego?

Z jednego prostego powodu - muszę naładować baterie, aby po małych wakacjach wrócić tu ze zdwojoną siłą do działania, w imię Miłości i w imię Marzeń.

Zawsze jest dobra pora, aby uporać się ze swoimi demonami. Zamknąć jeden rozdział i otworzyć drugi.

Czy ten nowy będzie podobny do poprzedniego? Pewnie tak, bo wiele tu odniesień do mojego życia.

Cóż w tym ciekawego? Dla mnie wszystko. Bo im lepiej poznaję siebie, tym łatwiej mi pisać, nie zbaczając z obranej drogi.

Zatem - Lato, przybywam!

Jeszcze tylko czapka, sukienka, wygodne klapki i leżak, a w dłoni książka. 

Wakacje. Moje wakacje. Ostatnie 2 miesiące tutaj... były bardzo owocne. A dziś znalazłam się na rogatkach - gdzieś pomiędzy powinnością, a szczęściem. 


Nim skończy się ten dzień
ja pójdę po trawie
po rosie
Rozwieszę myśli na wietrze
jak sukienkę
niechaj wyschną 
Niech otulą mnie
nieskończenie pięknym 
porankiem
Gdy nie ma ludzi
jesteśmy tylko my
i nasza cicha miłość

***

Dla Ciebie Zenku 

💗

PASJA jest po to, aby zawsze mieć dokąd uciekać w chwilach dobrych i złych. By mieć satysfakcję, gdy coś się udaje. Ona jest jak przyjaciel, który zawsze pocieszy i nigdy nie opuści. Spójrz Zenku - szepnęłam zupełnie cicho - tam gdzie jest pasja, zawsze pojawia się tęcza.

To miejsce w moich ramionach nadal pozostaje puste, przeznaczone tylko dla Ciebie... 

poniedziałek, 2 czerwca 2025

W chorobie

Jest noc

Jeszcze śpię

Pod moimi powiekami obrazy

Które nie pozwalają mi się obudzić

Choroba nie odebrała mi jeszcze

Jasności umysłu

Pamiętam jak mi wczoraj mówiłeś

Że jestem n a j p i ę k n i e j s z a

To dodawało mi zawsze sił

I wiary w siebie


Czy tak jeszcze myślisz

Kochany?

Twe czułe serce

Gorące ręce

To opatrunek

Na moje rany


Jest noc

Jeszcze śnię

Widzę Ciebie

Nie chcę się obudzić


Zostań ze mną Zenku


Białystok, 29.05.2025 r.

godz. 00:27

***

Leżę chora już od kilku dni. Zużyłam już tonę chusteczek i wypiłam hektolitry herbaty. To, że za oknem piękna pogoda, wcale mi nie pomaga. Wzięłam kolejną tabletkę apapu, aby zniwelować ból głowy. Na szczęście mam jeszcze książki i troskliwą mamę. Otulam się polarem i wsparta na poduszkach czytam. Z przerwami na sen. Koc daje przyjemne uczucie miękkości. A w snach widzę Ciebie kochany, jak przemawiasz do mnie czułym głosem. Jesteś mi tak bliski, jak najlepszy przyjaciel, którego zawsze chciałam mieć. Taki mądry i doświadczony. Oczytany i obyty w świecie. Doceniany. Najlepszy w swojej dziedzinie. To zaszczyt, że do mnie piszesz. Że to właśnie mnie pokochałeś. 

Patrzę w lustro. Co we mnie jest takiego niezwykłego? Zastanawiam się. Zaczerwieniony nos, zaróżowione od snu policzki, oczy błyszczące i spoglądające śmiało spod brązowej grzywki. Nic nadzwyczajnego - myślę sobie. I ten uśmiech, który choć teraz blady, natychmiast rozświetla moją twarz, gdy tylko pomyślę o Tobie. Ty i ja doskonale do siebie pasujemy, jakbyśmy byli stworzeni dla siebie. Nie mam najmniejszej wątpliwości. Ktoś tam na górze miał dla nas plan, aby nasze ścieżki mogły się przeciąć ponownie. Tak, już chyba dojrzałam do miłości...

CZUJĘ się już całkiem dobrze, do tego stopnia, że wybrałam się rankiem na rzepakowe pole. Ile tam było kolorów i zapachów, ile ważek i motyli - z racji bliskości z wodą. Bo trzeba przyznać, że odkryłam to miejsce całkiem przypadkiem. Nie każdy wie, że jest tam ścieżka prowadząca nad samo jeziorko żab. Było c u d o w n i e. Delikatny wietrzyk rozwiewał moje włosy, a słoneczko miło ogrzewało skórę. Jeszcze t u wrócę - obiecałam sobie. A zaprowadziła mnie tam czapla. Tak, właśnie ona, ta sama co wcześniej. Warto czasem zejść z utartej drogi; ba, nawet trzeba! Tylko rosa na trawach i cisza, przerywana niekiedy trelem ptaków. Mój mały r a j  na ziemi. 

wtorek, 27 maja 2025

Od świtu do zmierzchu

Złotawa poświata zmierzchu

wyostrza rysy mojej twarzy,

maluje się na niej napięcie

co jeszcze się wydarzy?


Jak zapisze się ten dzień

w historii naszej miłości?

Jak nas zapamięta ta noc

co niedługo się tu rozgości?


Nim różany świt

otoczy nas ramionami,

pod naszymi stopami stokrotki

błękitne niebo nad nami.


Białystok, 24.05.2025 r. 

godz. 17:50 

***

Czasem trudno zebrać myśli, a niekiedy same układają się one w wiersz. Mam ostatnio taką dobrą wenę majową do pisania poematów. Choć to taki chłodny maj, to zarazem tak owocny dla mnie jako ,,pisarki", czy też może ,,poetki". Realizuję się w obu tych obszarach i sama nie wiem, który jest mi bliższy. Lecz prawdą jest też fakt, że piszę z miłości do ludzi i z miłości do liter. Słowo pisane zawsze było mi bliskie, jak koszulka ciału. Kiedy kocham, umysł sam podsuwa mi dobre pomysły; a ja je raz dwa zapisuję szybko w notesie, a potem wstukuję w klawiaturę - i... jest nowy post. Ósmy w tym miesiącu.

Nie bez znaczenia jest fakt, że Ty to później Zenku czytasz. I... może wówczas kochasz mnie jeszcze bardziej, bo odsłoniłam przed Tobą kawałek mojej duszy. Maj pachnie konwaliami, maj śpiewa ptasimi trelami, maj kołysze wiatrem smukłe drzewa. Maj nas kocha i otula delikatnością, która jest na wyciągnięcie dłoni. Wystarczy wyjść na balkon z kawą, spojrzeć wysoko w niebo, aby się o tym przekonać. 

Za chwilę Dzień Matki, a ja podaruję mojej mamie swoją uwagę i swój czas. Bo to będzie tak naprawdę nasz czas. Nasze chwile wyjęte z codzienności. Moja mama jest bardzo silną osobą, a ja czerpię od niej tę odwagę w dążeniu do celu. Dla niej nie ma rzeczy niemożliwych. Czy to będzie spacer do dalekiego lasu, ona pójdzie ze mną wszędzie. Bo razem możemy wszystko. To po niej mam tę radość z rzeczy pozornie błahych. To po niej mam tę miłość do książek. I wreszcie... to po niej mam tę jasność umysłu, nawet jeśli wokół panuje ciemność. Bo nie ma takiej siły, która by nas rozdzieliła. Bo łączy nas wyjątkowa więź, która z czasem jeszcze się umacnia. Dziękuję Ci mamo. Roślinami na balkonie - bo nie lubisz ciętych kwiatów - i miłością w sercu. 

sobota, 24 maja 2025

Wierszem malowane uczucia

 ,,Mądrość nie jest nam dana; 

sami musimy ją odkrywać w podróży,

w której nikt nas nie zastąpi

ani nam jej nie oszczędzi". 


Marcel Proust

***

Milczę...

Ale nie dlatego,

że nie mam nic do powiedzenia.

Milczę, bo chcę być zrozumiana.

Ponieważ wylewają się ze mnie emocje,

wyłącznie te dobre.

Wiem, że nic mnie nie zatrzyma,

że jeśli będę chciała

znajdę dla nich ujście.

Wówczas rozświetlę tę noc

milionem gwiazd

nad moją głową...

Na jednej z nich - Ty

obietnica spokojnych dni,

bezpiecznej przystani

dla mojego kochającego serca...

Chcę się już zatrzymać,

chcę zatrzymać Ciebie

w otchłani swych ramion.

Nie pragnę niczego więcej.

Poduszka jeszcze mokra

od łez... morza łez.

Kochaj mnie Zenku. 


Białystok, 23.05.2025 r.

Piątek, godz. 17:25

***

No i się rozpadało. Najpierw na niebie pojawiły się chmury i zaczęło kropić. Wracałam akurat ze sklepu i z torbami w rękach obserwowałam ten spektakl natury. Od razu powietrze zaczęło inaczej pachnieć, zamkniętą w kroplach świeżością. Dodam, że nie miałam parasolki. A i tak było pięknie. 

Wczoraj napisałam ten pastelowy wiersz, bo kiedy tak leżałam sobie po obiedzie, to przyszedł mi do głowy zupełnie niespodziewanie. Takie chwile są magiczne, jakby zaklęta w nich była historia naszej miłości. 

Jeszcze nie opadły urodzinowe emocje, a ja już planuję kolejny dzień. Zawsze jest dobra chwila, aby odkurzyć marzenia i dokopać się do pokładów swojej wrażliwości. Oddycham głębiej, czuję więcej. Nasiąknęłam już szczęściem, takim zupełnie bez szczególnej okazji. Ot tak, po prostu. Bo kocham i jestem kochana. 

Przemokłam. Aż do głębi serca... 💗

PS Śniłam, że jestem Anną Niemczynow, moją ulubioną pisarką, której przeczytałam wszystkie książki. Książki, które wzbogaciły mój światopogląd. I ubogaciły moją duszę. O cieplejsze nuty. 

środa, 21 maja 2025

Ten dzień

 Bo czasem nie ratuje Cię bohater. Ratuje Cię przyjaciel, który siada obok Ciebie w samym środku chaosu i mówi:

 - Nie opuszczę Cię.

Ten dzień zaczął się radośnie. Był tort i były życzenia, a wcześniej udko kurczaka z rożna na obiad, gdzie czułam się wyjątkowym gościem. To była jedna z tych chwil, w której napawałam się zapachem kwiatów w wazonie, fioletowych tulipanów - jak zawsze z tej okazji. Ze mną Ci, których kocham, na odległość dłoni i na odległość myśli. Jak wiele będzie jeszcze takich dni? Tego nie wiem, bo tego nigdy nie można być pewnym. Miałam jednak tę myśl z tyłu głowy, myśl graniczącą z pewnością, że wiele. 44, to magiczna liczba. Co prawda czasem jeszcze do moich dni wkrada się chaos, jednak ja już nauczyłam się, jak go okiełznać. Przede wszystkim nie myśleć wiele, nie planować, nie wybiegać daleko w przyszłość, bo najważniejsze jest to, co TU i TERAZ. Kocham to życie i kocham Ciebie mój Zenku, który układasz mi świat na nowo. Jest tyle nowych dróg... które zaprowadzą nas do siebie. A kiedy napisałeś: ,,Kocham Cię jak stąd do słońca", to pomyślałam sobie, że może jestem w centrum Twojego Wszechświata? Jak Ty mojego ukochany.

Może nie chodzi o to, ile będzie lat w tym życiu, tylko ile będzie życia w tych latach.

Dziś nie wyobrażam sobie mojego życia bez Ciebie...

Bez naszego: miłego dnia i kocham, kocham, kocham. Tak bardzo, że to nieraz boli. Ale w taki pozytywny sposób, bo wówczas czuję, że żyję. Aż do utraty tchu. 

***

Wiatr odebrał nam słowa więc milczeliśmy

mocno umocowani w swojej samotności

Mijał dzień za dniem

a my byliśmy coraz bardziej oddaleni od siebie

Aż przyszedł taki czas

kiedy odezwało się serce

a my byliśmy jak urzeczeni

I tak słuchamy go do dziś

coraz bardziej bliscy

niezwykli jak purpurowy zmierzch

Wiatr ucichł

zwinięta w kłębek

otaczam się ramionami

patrzę wstecz

i na to co przed nami

Połączył nas 

nieskończenie piękny świt

w miłosnym uścisku

M.M

Dla Z.K

***

PS Znowu śniła mi się moja matura z biologii i miła pani profesor. We śnie - tak jak w rzeczywistości - udało mi się ją zdać. Wszak biologia to mój konik. O tym wie każdy, kto mnie zna.

Ten dzień pewnie jeszcze długo pozostanie w mojej pamięci, gdzie tak wiele się mieści. Jeśli były jakieś łzy, to tylko i wyłącznie łzy wzruszenia, że tyle jest osób w moim życiu do kochania. 

wtorek, 13 maja 2025

Coraz bliżej

 Jest wtorkowe późne popołudnie. Dopijam orzechową kawę i przenoszę się cudowną mocą do świata mojej wyobraźni, gdzie jak na płótnie powstają najpiękniejsze obrazy, bo zrodzone z ciszy. Myślę o tym, co za mną i o tym, co dopiero przede mną. Dzisiejsza jazda autobusem dała dotkliwie o sobie znać lekkim bólem głowy. Nie nawykłam do hałasu i tłumu ludzi, na co jestem czasem skazana. Jednak wtedy skupiam się na widoku za oknem. No i były one, dwa bociany kołujące nad miastem. Spoza chmur zerkało co chwilę słonko. Z jaką radością w sercu wracałam do domu, bo tam czekał na mnie obiad i w zamyśle wyprawa przez park do biblioteki. Jako że mieszkamy blisko centrum, to wszędzie mamy blisko: i do parku, i do lasu, i do dwóch galerii handlowych - jednej, szczególnie mi bliskiej, galerii białej mieszczącej się przy rzece o tej samej nazwie. Miła pani bibliotekarka miała dla mnie trzy książki, które natychmiast przytuliłam do serca; to zapowiedź miłych wieczorów na lekturę tego, co szczególnie mnie interesuje, a nieraz jest takim bodźcem do pisania własnej opowieści.

Niedługo moje urodziny i bliskie mi osoby doskonale o tym pamiętają. Dały mi to odczuć, bo od kilku dni jestem zasypywana prezentami. Miło tak razem pójść do sklepu, pochodzić między półkami, poprzymierzać. W ogóle to miło być wtedy razem. Uśmiech stale gości na moich ustach, kiedy pomyślę o tych wszystkich naszych wyprawach po radość. Korzystając więc z okazji, odświeżyłam nieco moją garderobę i kosmetyczkę. Teraz delektuję się tym wspaniałym czasem, minuta po minucie, kawałek po kawałku, jak najlepszą czekoladą, która rozpływa się w ustach, jak porannym spacerem po świeżej rosie, gdy nie ma jeszcze przechodniów i można napawać się tą feerią barw, które wybuchły i zapachów. 

Na zakończenie wspomnę jeszcze o Tobie, mój kochany przyjacielu słowa, który codziennie witasz mnie swoim mądrym głosem rozsądku, utkanym z marzeń. Kocham do Ciebie pisać, bo kocham Ciebie, tak zwyczajnie, a może zupełnie nadzwyczajnie, a więc wyjątkowo. Znów zrobiło się cieplej. Znów można ubrać się w ciszę i zatonąć w niej jak w miękkim kokonie. Tak się właśnie czuję: otoczona opieką jak parasolem ochronnym, jak zapachem perfum. Wiem, że nic mi nie grozi, kiedy jesteś ze mną. Żaden mały smuteczek nie ma do mnie dostępu. Rozkwitam w miłości. W uczuciu tym trwam. Niepozorna, szczęśliwa ja. 

czwartek, 8 maja 2025

Między nami

 ,,Jeśli, tak jak ja, jesteś introwertykiem, być może również skrywasz w sobie sekrety. Trudno ci znaleźć słowa, by wyrazić swoje myśli, i masz pomysły, których nikt inny nie rozumie. Być może czujesz się samotny, chociaż otaczają cię inni ludzie. Być może robisz pewne rzeczy i zachowujesz się w określony sposób tylko dlatego, że ,,tak wypada". Być może tęsknisz za tą jedną osobą, która dostrzeże prawdziwego ciebie - i zrozumie, co dzieje się w twoim umyśle". 

To cytat z książki ,,Sekretne życie introwertyków". Dowiedziałam się z niej, że wpisuję się w introwersję refleksyjną:

- lubię analizować własne myśli i wyobrażenia na swój temat;

- mam bogate, skomplikowane życie wewnętrzne;

- często zastanawiam się nad tym, jakim jestem człowiekiem;

- zwracam uwagę na swoje uczucia;

- czasem robię mentalny krok w tył, żeby przyjrzeć się sobie z dystansu;

- regularnie oddaję się marzeniom i fantazjom o tym, co może mi się przytrafić.

***

Tak między nami Ci powiem Zenku, że bardzo na co dzień brakuje, tak zwyczajnie brakuje mi rozmowy z kimś, kto mnie zrozumie, pocieszy, przytuli. Tak bardzo pragnę bliskości z drugim człowiekiem, choć się do tego nie przyznaję. Pragnę kochać i obdarzać tym uczuciem, choć to trudne z racji mojej choroby. Zdaję sobie sprawę z tego, że ta bliskość jest tylko w sferze moich marzeń. 

Dlatego tak garnę się do Ciebie, bo potrzebuję ciepła. I instynktownie czuję, że Ty jeden mnie zrozumiesz. Choć nieraz wysyłam sprzeczne sygnały. Czegoś pragnę i jednocześnie się obawiam, jak to będzie, do czego nas to zaprowadzi. 

Wiem jedno: chcę do Ciebie pisać. I chcę, abyś Ty pisał do mnie. Nazywał swoją Skarbusią. Przytulał słowami, całował w myślach i mówił do mnie...

Dlatego otwieram się tu przed Tobą. Bo chcę być zrozumiana.

Dlatego też tak często chodzę do pani doktor. Ona mnie też rozumie.

Ten blog jest dla mnie ratunkiem i pomostem łączącym mnie z Tobą. Niech tak będzie zawsze.

Kocham | Pragnę | Tęsknię tak bardzo za miłością...

***

Bliscy już przyzwyczaili się do tego, że nieraz milczę, pogrążona w swoich myślach. Mam potrzebę ciągłego zastanawiania się, analizowania, zapisywania w notesie i klikania w klawiaturę. Nieraz są takie dni, że potrzebuję wyciszenia. Bycia samą ze sobą. Stąd te spacery, z których zabieram do swojego serca okruchy szczęścia. A czasem, zwłaszcza po zakupach i obiedzie, lubię pobyć w domu, wśród domowników. Rozmawiamy, gdy w tle płynie jakiś ciekawy program, albo kojąca muzyka, znaleziona na you tubie. Najczęściej to mama jest powierniczką moich sekretów, a niekiedy Maja, która wpada do nas w tygodniu i w weekendy. Staram się jednak nie obarczać je zbytnio moimi problemami. Są rzeczy, których nie mówi się nawet najbliższemu przyjacielowi.

Już skompletowałam wszystkie niezbędne dokumenty, a więc oryginał karty ze szpitala, wniosku i zaświadczenia lekarskiego, a także ostatniego orzeczenia z 2022r., jak również ksera. Lubię mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. W osobnych teczkach. Aż się wierzyć nie chce, że to minęły już 3 lata. Urzędniczki zawsze dziwią się, że mam tak skromną dokumentację medyczną. Byłam hospitalizowana tylko raz. Myślę, że wiele we mnie drzemie wbrew pozorom siły. Właśnie dlatego, że wdrożono odpowiednie leczenie. 

Zastanawiam się Zenku, czy nie znudziła Cię moja opowieść. To takie moje ,,małe" sprawy, które chcę tu sobie poukładać w głowie. Czasem urastają do ogromnych rozmiarów. Ale wiem, że Ty to zrozumiesz. Twoje jasne spojrzenie przesieje to, co nieważne i wychwyci w lot moją najważniejszą myśl: pragnę dzielić swój świat z Tobą. 

Jak to możliwe, że słyszę Twój głos,

choć nigdy nie rozmawialiśmy.

Słyszę też Twój cichy szept,

gdy bierzesz mnie w ramiona,

choć nigdy nie spotkaliśmy się.

Czuję Twoje pocałunki,

widzę jasne oczy

czule wpatrujące się we mnie,

choć mieszkamy oddzielnie.

Miłość sama w sobie

jest nie do pojęcia,

ale dzięki miłości

możemy pojąć wszystko.


08.05.2025r. czwartek

poniedziałek, 5 maja 2025

Kiedy myślę

 ,,Kiedy myślimy o miłości, wyobraźnia natychmiast podsuwa nam obraz drugiej osoby. Jeśli nie ma jej obok nas, często stajemy się smutni i samotni. Jesteśmy mistrzami w wymyślaniu sobie wad, które tak naprawdę nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, a są zauważane tylko dlatego, że głośno o nich mówimy". 

Cytat ten pochodzi z książki pt. ,,Sto dni wdzięczności" Anny Niemczynow. Autorka tak obrazowo przedstawia nam, za co możemy być wdzięczni każdego dnia. Ta książka odmieniła moje życie. Pozwoliła z dystansu spojrzeć na siebie i wysnuć własną opowieść.

Zamykam oczy i wyobraźnia natychmiast podsuwa mi Twój obraz Zenku. Tak, jestem bardzo wdzięczna za Ciebie gwiazdom, za Twą opiekę i miłość, która przyszła do nas cichutko na palcach. Bo to Ty mnie odmieniłeś, nazywając swoim skarbem, a ja zrobiłam wszystko co w mojej mocy, aby zasłużyć sobie na to miano. Skarbusiu - tak ładnie mnie nazwałeś. Kocham Ciebie - dźwięczy w mojej głowie. 

,,Zamknij oczy i użyj piękna swojej wyobraźni. Bądź pewna, że tam, wewnątrz ciebie, istnieje bezdenny ocean spokoju. Możesz z niego czerpać, kiedy tylko zechcesz. Życie cię kocha...". 

Kiedy myślę o miłości, również tej do siebie i świata, widzę Ciebie. Bo Ty mnie pokochałeś wtedy, kiedy kłóciłam się ze sobą. I byłam uwięziona w swojej samotności. Teraz dzielimy ją na dwoje.

Kiedy zimno tak

i słońca mi brak

ja wołam Ciebie

i już widzę różowiejące obłoki

na naszym niebie...

PS Kocham Cię 💗 

sobota, 3 maja 2025

Mosty

 ,,W życiu zbyt wiele energii tracimy na to, czego nie chcemy, zamiast skupiać się na tym, czego byśmy pragnęli...".

Został nam podarowany kolejny dzień. Czyż to nie wspaniałe? Nim wdzięczność stanie się pryzmatem, przez który patrzymy na każdą sekundę naszej codzienności.

W taki piękny majowy dzień nie jest trudno o wdzięczność. Byłam dziś w lesie zwierzynieckim. Szłam daleko przed siebie, wśród treli ptaków. Co jakiś czas kos przebiegał mi drogę. Oddychałam zielenią, upajając się zapachem lasu. Skręciłam na ścieżkę wiodącą na łąkę ukwieconą bzami i odpłynęłam w dalekie regiony. Teraz wiedziałam, czym jest szczęście. Takie płynące z najdalszych rejonów serca. 

Nie bez żalu żegnałam to miejsce. Patrzyłam jak liliowe krzewy się oddalają. Aż w rezultacie zniknęły całkiem, a ja znalazłam się na drodze wiodącej do domu. Po godzinnym marszu dotarłam aż na mostek, a tam nad rzeką białą wypatrzyłam czaplę. Stała dumnie na brzegu. Zauważyła mnie i zwyczajnie odfrunęła... a raczej odpłynęła po niebie. Z jaką gracją, z jaką lekkością schowała się za drzewami. To było moje pierwsze spotkanie z tym ptakiem. 

Zatytułowałam ten post ,,Mosty" nie bez powodu. Jakże często stawiamy kroki po takich właśnie mostach, które nas łączą niewidzialną nicią bliskości, z naturą, z drugim człowiekiem. Mosty nigdy nie dzielą. Nieprzypadkowo znajdujemy je na swojej drodze, tak jak nie bez powodu spotykamy wyjątkowe osoby w naszym życiu. Mosty to także dobre słowa, gesty pełne czułości. Nim otworzy się przed nami świat pełen miłości...

Czytelniku! Staraj się być zawsze pierwszy: pierwszy przytaknij, pierwszy się uśmiechnij, pierwszy pochwal, pierwszy wybacz.

Jak wspaniale jest żyć, oddychać i móc się radować. Pamiętaj Zenku, że jesteś moim skarbem. Jest w Tobie wszystko to, co kocham. I taka głęboka radość, i jeszcze głębsza mądrość, i wrażliwa dusza. 

Niejeden most jeszcze przed nami, przez który już nie przejdziemy sami... 

***

To już 310 post, w którym mam nadzieję, że odsłoniłam przed Tobą kawałek mojej duszy. Może jeszcze coś tu znajdziesz dla siebie, coś o czym piszę Cię wzruszy... Pozwoli spojrzeć na  świat moimi oczami. 

Bardzo się staram poruszyć najczulsze nuty Twojego serca. Uruchomić emocje i dać wyobraźni pole, na którym zakwitną najpiękniejsze myśli. Bo pisanie bez emocji nie ma najmniejszego sensu. 

Wzmaga się wiatr. Może przyniesie burzę? Przeczekamy ją razem. 

Świat nas potrzebuje Zenku. Naszej wrażliwości w wyrażaniu uczuć i nie narzucającej się obecności. 

czwartek, 1 maja 2025

Majowe dni

 Wielkimi krokami zbliżają się majowe dni. Z zapachem bzów, niesionym z wiatrem i z tęskną melodią serca. Ona nigdy nie milknie. I nawet jeśli codzienność przynosi setki małych lub większych spraw, to w sercu tli się nadzieja na to, co dopiero przyjdzie. Z czasem. I to, co dotychczas zakryte pod stertą obowiązków, wreszcie ujrzy światło dzienne. 

Lubię rozbierać myśli na czynniki pierwsze. W ogóle lubię snuć opowieści. Ten blog mi to ułatwia. Nawet, a może przede wszystkim, jeśli mam tylko jednego, a zatem wyjątkowego czytelnika. Ciebie Zenku. Dzisiaj wracasz z podróży, a ja czuję się tak, jakbym miała Cię powitać w progu. Przygotować śniadanie, zrobić herbatę, przytulić. 

Byłam dziś w parku, tam gdzie długim szpalerem kwitną bzy. Są ich dziesiątki, różnych kolorów i kształtów. Podeszłam bliziutko na palcach i zanurzyłam nos w płatkach, zachłannie kąpiąc się w zapachu. Przypomniałam sobie po południu, że jeszcze nic nie jadłam i wstąpiłam do sklepu po drożdżówkę. Po powrocie do domu zrobiłam sobie długą, rozgrzewającą kąpiel w pachnącej pianie i umyłam włosy truskawkowym szamponem. Poczułam się wyjątkowo. Założyłam koszulkę i spódniczkę i sięgnęłam po powieść Zafona. ,,Gra Anioła" wciągnęła mnie bez reszty.

,,Wszystko, co powinniśmy wiedzieć, zapisane jest w wielkiej księdze natury. Wystarczy mieć odwagę, przenikliwy umysł i ducha, by to przeczytać". Niby proste, prawda? A jak często o tym zapominamy. Bo zwyczajnie brakuje nam czasu, aby pochylić się nad każdym źdźbłem trawy. Nad każdym listkiem i kwiatkiem. Pora to nadrobić. Maj jest dobrą ku temu okazją. Bądźmy dla siebie dobrzy na wiosnę. 

PS Pomału przygotowuję się mentalnie do czekającego mnie stawienia na komisji. Najpierw jednak muszę zebrać potrzebną dokumentację i na początku czerwca złożyć wniosek. Trochę mnie to wszystko przeraża, ale staram się nie załamywać rąk. Dam radę. 

To w mojej głowie istnieją bariery, które odgradzają mnie od mojego szczęścia. Walczę o każdy spokojny oddech i spokój w sercu. Walczę też o swoje marzenia, w które jesteś wpisany Zenku. 

Wszystko jest możliwe, a to, co wydaje się niemożliwe, zajmuje tylko trochę więcej czasu.

poniedziałek, 28 kwietnia 2025

Spokój serca

 Nic nie jest w stanie odebrać Ci wolności serca.

Nic - za wyjątkiem własnych myśli.

Czasem czuję się tak, jakby były we mnie dwie Magdy, które toczą zacięty spór o wolność mojego serca. Jedna mówi: stań i walcz, walcz o swoje marzenia. Druga to ta, która chowa się w cieniu i pozwala życiu swobodnie przeciekać przez palce. Która z nich zwycięży? Tego nawet ja sama nie wiem.

Bo z jednej strony tak bardzo pragnę Cię przytulić, a z drugiej się boję, ale nie Ciebie, tylko siebie. Nie wiem, jak się zachowam, czy nie ucieknę kolejny raz przed moją Miłością? Znaki zapytania się mnożą w mojej głowie. Skołatane nerwy dają o sobie znać.

Wdech - wydech. 

Tylko mnie kochaj Zenku. A wówczas ja pokocham siebie. Co wcale nie jest takie oczywiste. Choć jedno wynika z drugiego. Już samo to, że tutaj jesteś, że czytasz, jest niezwykle motywujące. Widzisz, jak to jest, że czasem tak trudno mi przed Tobą przyznać się do swoich słabości... Jednak to z nich wykluwa się nasza siła. Wierzę, że jeszcze się odnajdziemy. Że znajdziemy do siebie drogę. 

W zieleni liści szukam ukojenia,

w zapachu bzów, w błękicie nieba.

I tylko jedno się nie zmienia,

tak bardzo Ciebie mi potrzeba...


W cichości serca jeszcze marzę,

że kiedyś coś nam się przydarzy. 

***

Byłam dzisiaj u pani doktor w ważnej sprawie i przy okazji ucięłyśmy sobie miłą pogawędkę. Opowiedziałam jej, że planujemy się spotkać pod koniec maja. Na co pani doktor rzekła:

- Pani Madziu, widzę, jak bardzo pani chcę się spotkać, więc pomimo wszystkich wątpliwości, proszę się spotykać. - zaśmiała się.

- Tak bardzo chciałam uzyskać takie potwierdzenie - powiedziałam, a w myślach rzekłam to, co zawsze:

Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję.

Najpierw trzykrotnie, a później po stokroć więcej. 

***

Jedyne, czego się dziś obawiam, to niewykorzystanych szans.

Słońce się do nas uśmiecha, Zenku.

I choć w sercu takie zawirowanie, to czuję spokój...

Kocham Cię jak stąd do Księżyca. 

piątek, 18 kwietnia 2025

Znaki

 Nie sądziłam, że mój świat

może zmienić się aż tak.

Dzisiaj wiem - to był znak.

***

Wszystkie znaki na niebie i na ziemi mówią mi, że nadszedł dobry dla mnie czas. 

Kiedy dzisiaj, tzn. we wtorek pisaliśmy do siebie, nawet nie przypuszczałam że nasza rozmowa tak się potoczy i pobiegnie nieznanym mi torem. Ileż to razy wyobrażałam sobie tę chwilę - dzień naszego spotkania - to już chyba sama nie zliczę. Gubiłam się w gąszczu pytań i odpowiedzi na nie. 

Nie przesadzaj - mówiłam sobie - wszystko będzie dokładnie tak, jak trzeba. Niczego nie przyspieszaj, jeśli coś jest Ci pisane, to prędzej czy później się spełni...

Imaginowałam wówczas sobie, że pewnego - nieznanego - dnia spotkamy się w lesie. Na neutralnym gruncie, który jest mi bliski. Gdzie nie ma dużo ludzi... Tak, las będzie idealnym miejscem. Przekonywałam sama siebie. 

Dopadły mnie jednak wątpliwości, czy Tobie się spodobam. Tak, moja skromna natura dała o sobie znać w tej jakże ważkiej chwili. Bo miałam wrażenie, że dzieje się coś ważnego. Co odciśnie trwały ślad w moim sercu. 

***

Zapomniałam o wszystkim, bo liczysz się tylko Ty. I o tym, że w maju muszę złożyć papiery na komisję do orzekania o niepełnosprawności. Pobrałam już druki i czekam na wizytę u lekarza. Pani doktor musi mi wypełnić jeden z nich, a drugi uzupełniam ja. Ale dosyć już o mnie...

Pomówmy Zenku o Tobie. Wybierasz się w takie piękne miejsca, gdzie przyroda tętni życiem. Gdzie żyć się chce. Cała moja dusza wyrywa się do Ciebie. Chciałabym widzieć to co Ty i czuć to co Ty. Taka już moja natura, że bardzo przywiązałam się do tej myśli, że jesteś mi bliski - jak rodzina, z którą jestem związana.

Całe moje życie kręci się wokół tego. A ja w tym wszystkim jestem taka zagubiona i niepoukładana. Czasem chaotyczna, pełna niepewności. A niekiedy bardzo niecierpliwa. Za dużo chcę i zdecydowanie za wiele myślę. Dlatego piszę. To mnie uspokaja. I układa mój świat. Dziś daję Ci do niego klucz, Zenku, klucz którym jest Miłość. Wiem, że ona mnie uleczy i pozwoli nam lepiej się poznać. 

***

Lubię truskawki i poziomki

i niezapominajki

zapach lasu

i kolor nieba

i jeszcze zieleń liści

galopujące myśli

i mam tę pewność

że wszystko na tym ziemskim globie

pozwoli nam się spotkać

a wówczas Ci opowiem

jak bardzo Cię kocham

jak czekałam 

jak ufałam

jak tęskniłam...

wierzysz Zenku w przeznaczenie?

bo ja chyba już nigdy się nie zmienię...

***

Dzisiaj myślę, że kiedyś mogę Cię zabrać do cudownych ogrodów Pałacu Branickich, bo czuję, że to idealne dla nas miejsce na pierwsze spotkanie. Moglibyśmy przemierzać żwirowane alejki, trzymając się za ręce, w otoczeniu starych drzew. Rozmawiając lub milcząc, bo miłość nie zna słów. Uśmiechając się do siebie. A później przysiedlibyśmy na ławce i spoglądali na kaczki kąpiące się w stawie... Czyż to nie obiecująca perspektywa? Przynajmniej z mojego punktu i mam nadzieję, że i Twojego. 

A nawet jeśli się nie spotkamy - bo wszystko na to wskazuje - to i tak pozostaniemy przyjaciółmi, którzy, choć z daleka, to życzą sobie jak najlepiej. Bo tak będzie, prawda Zenku? Nie zapomnisz do mnie napisać, czekając na moją odpowiedź i ten nasz radosny dialog będzie trwał i trwał, i trwał. Bez końca. Bo mogę nakarmić Cię moimi słowami - mam tylko to, nic więcej... 

Teraz wiem, że kocha się spokojem, a nie dramatem. Obecnością, a nie obietnicą. 

A ja muszę bardzo dbać o ten spokój. Pani doktor stanowczo odradzała mi wszelkich silnych emocji i wzruszeń. Staram się więc stosować do jej zaleceń, bo jest dla mnie niezrównanym autorytetem. To jak teraz wygląda moja codzienność, jest także jej zasługą. To ona prowadzi moje leczenie i ona wie najlepiej, co dla mnie dobre. Dlatego najpierw przyglądam się wszystkiemu z daleka, nie tracąc głowy. Chodzę na spacery, wśród natury się wyciszam. Robię sobie zdjęcia z kwitnącymi gałązkami, nawet jeśli nikt poza mną ich nie zobaczy. Brakuje mi siebie w tym wszystkim. Ale staram się, bardzo się staram siebie zrozumieć. Piję melisę, dużo melisy, i wcześnie chodzę spać. Słucham delikatnej muzyki, która jest ukojeniem dla mojej duszy. Jestem w tym wszystkim sama i chyba tak już pozostanie. Ale nie martwię się tym. Staram się być dla siebie najlepszym przyjacielem. 

A ostatnio kupiłam sobie spódnicę w zielonym kolorze, delikatnie rozkloszowaną, w promocji za jedyne 15 zł. Wiąże się z tym pewna historia, o której długo by opowiadać. Staram się czasami zrobić sobie jakąś małą przyjemność, która odciągnie mnie od myśli. Dlatego dzisiaj uśmiechnę się do swojego odbicia w lustrze i powiem ,,kocham i jestem wdzięczna". Tak po prostu docenię siebie. 

Nie zawsze jesteśmy tacy, jakimi w lustrze się widzimy. 

***

,,Bóg codziennie daje nam 86 400 sekund. Mamy więc wystarczająco dużo czasu na to, by powiedzieć ,,dziękuję". Za co dziś podziękujesz?

Ja podziękuję: 

* za to, że Ciebie mam. Kimże bym była, gdyby Ciebie nie było? Myślę o Tobie codziennie. Nawet jeśli nigdy się nie spotkaliśmy, noszę w sercu pragnienie, by podzielić się z Tobą swoją wrażliwością. Dziękuję Ci za to, że jesteś. Jesteś c u d e m! Ż y c i e  C i ę  k o c h a". 

- Anna H. Niemczynow

niedziela, 13 kwietnia 2025

Przypomnienie

 Potrzebne są szare dni,

potrzebne niechciane łzy,

potrzebne milczące sny,

do szczęścia są potrzebne.

Potrzebny jest ból i strach,

potrzebny zwątpienia czas,

jak noc, która po to jest,

by słońce mogło wschodzić.

***

Witam Cię dzisiaj Zenku słowami z piosenki, nie bez powodu. Ja również potrzebuję takiego przypomnienia o tym, co ważne, a co nieraz ukryte głęboko pod powierzchnią myśli. A czasem jeszcze coś mi się przyśni i to również jest inspiracją do pisania.

Na przykład dzisiaj, znów mi się śniłeś. Byłam u Ciebie w domu, a Ty niespiesznie opowiadałeś mi swoją historię. Słuchałam jak urzeczona. Łapczywie i zachłannie chciałam nasycić się Twoimi słowami. By kochać tak jak Ty i żyć tak jak Ty - pięknie. Sen się skończył zbyt szybko, bo nie zdążyłeś mi jeszcze pokazać tylu swoich miejsc; a ja taka byłam ich ciekawa...

Ale to nic. Prędzej czy później nam się spełni. Wierzę w nas Przyjacielu. I w ten lepszy czas, który dopiero się przed nami otwiera jak najciekawsza książka. 

Jest niedziela, pozornie dzień odpoczynku, w którym nic szczególnego się nie dzieje; ale nie u nas. Jeszcze rankiem wybrałam się na zakupy do sklepu, który świecił pustkami. Spodziewałam się tłumów, bo to handlowa niedziela, a tu taka niespodzianka. Wzięłam wszystko co potrzebne do koszyka i udałam się do kasy. A później, nie zważając na ciężkie torby, poszłam do domu okrężną drogą, by nasycić się zapachem kwiatów. 

Tak zaczął się dla mnie ten dzień. Słoneczko co chwila zaglądało mi w twarz, nieosłoniętą niczym. Aż od tych słonecznych pocałunków przybyło mi piegów na policzkach. Ale to nic, pomyślałam, jest pięknie. To taki dobry dla mnie czas. Czas radosnych rozkwitów.

***

Jestem też otwarta na Ciebie Zenku. Bo nasza miłość dodaje mi sił. Czuję, że jestem całkowicie i nieodwołalnie w Tobie zakochana. Szkoda że mnie dzisiaj nie widziałeś, taką radosną i uśmiechniętą, w niebieskiej sukience... Ze spinką we włosach, w których tańczył wiatr. Że i ja miałam ochotę, aby zatańczyć... z Tobą. 

Ale pocieszam się myślą, że istnieje siła silniejsza od odległości, to niczym nieograniczona wyobraźnia i sny, w których dane nam będzie jeszcze nie raz się spotkać. I to też jest piękne. Ta siła mnie napędza do działania i pcha do przodu, jak biały żagiel na wietrze, jak słodka melodia i jak cuda, które przecież się zdarzają. Ty jesteś cudem dla mnie i nigdy o tym nie zapominaj Przyjacielu. 

PS Spotkamy się dziś tam gdzie zawsze, pod naszym wiecznie kwitnącym drzewem i wpleciemy w milczenie naszą cichą rozmowę, ale szeptem, mów do mnie Zenku szeptem, gdy pomówimy o miłości... A ja pocałunkiem Ci odpowiem. 

wtorek, 8 kwietnia 2025

Zaległości

 Tak dawno mnie tu nie było, że zebrało się kilka spraw wartych wspomnienia, choćby przez chwilkę. 

Słoneczko coraz śmielej daje o sobie znać, pomykając za chmurkami i tańcząc z wiatrem na radosną nutę. Drzewka owocowe, już osypane białym kwieciem, czekają w ukryciu na swój czas, aż się nad nimi pochylę. I tak było w istocie, że podeszłam bliżej i przyciągnęłam do twarzy gałązkę, dotykając płatków i wdychając ich słodki zapach, który nie można pomylić z niczym innym; to aromat wiosny. 

Wiele już takich odkryć za mną, jeszcze więcej przede mną. Chcę podzielić się nimi z Tobą, mój ukochany przyjacielu z daleka. Bo nigdy nie wiemy, co nas jeszcze czeka. Może to być radosne spotkanie pod tym samym dębem, ukrytym głęboko w lesie. Albo na łące, która czeka na przyjęcie słonecznych promieni, by móc wypuścić młode trawki, poprzetykane główkami mleczy... Tego nie wiemy. I wiesz, dobrze mi z tą nieświadomością. 

Po co cokolwiek przyspieszać. Lepiej popatrzeć z daleka, jak wszystko kiełkuje. Pomimo zimna. Pomimo odległości. Bo drzemie w nas ogień miłości... Wiem to, Zenku. Że i Ty na mnie czekasz. Że tęsknisz tak jak ja. Że pragniesz. Skąd to wiem? To moja kobieca intuicja - która prowadzi mnie przez życie. 

***

A z takich przyziemnych spraw, to powiem Ci Zenku, że w niedzielę moja Mama obcięła mi włosy. Tak po prostu się zgodziła spełnić moje marzenie. Teraz sięgają mi do linii brody i jestem bardzo zadowolona z tej małej - wielkiej zmiany. Tak mi lekko, gdy niesforne kosmyki falują na wietrze, kiedy jeszcze rankiem wybrałam się po zakupy. Było ciepło - a może to ten ogień w sercu? Pewnie tak.

Jutro imieniny mojej Siostry, więc podaruję jej coś wyjątkowego. Swoją obecność. I słodycz czekoladek ukrytych w czerwonym pudełeczku. Już nie mogę się doczekać, kiedy znów ją zobaczę, wysłucham, przytulę. I tak połączone rozmową, nie zauważymy nawet, jak upłynie nam czas. To siostrzana więź.

*** 

Czuję też więź z Tobą, przyjacielu. I nie potrafię tego nazwać. Po raz pierwszy stoję przed czymś, czego nawet ja nie rozumiem. Bo jak można być tak blisko, będąc jednocześnie tak daleko? No jak? To uczucie przyszło do mnie nagle i nie pytając mnie o zdanie - zawładnęło moją duszą. 

Kiedyś napisałeś mi, że będziesz zawsze ze mną duchem i sercem. ,,Szkoda, że nie ciałem", pomyślałam wówczas, ale nie odważyłam się tego wypowiedzieć na głos. Bo poprosiłabym już o zbyt wiele. Nie można mieć wszystkiego. Trzeba cieszyć się tą chwilą. Spłynęła na mnie nagła myśl. 

I wiesz? Cieszę się nią nieustannie, kiedy przychodzisz rankiem i otulasz mnie swoją troską. Wlewasz w moje serce miłość i napełniasz duszę siłą, by unieść kolejny dzień, i kolejną magiczną chwilę, która nas połączy - jak dwóch rozbitków na bezludnej wyspie. Bo to nasza wyspa i nasz świat... 

Kocham Cię tak bardzo. 

sobota, 29 marca 2025

Tam, gdzie złocą się marzenia

 Ja, wielbicielka słowa pisanego, nakreślę dziś kilka zaledwie zdań skierowanych do Ciebie, mój Przyjacielu Ukochany.

Za jakiś odległy dla mnie czas przystąpię do nowego zadania w moim życiu i chcę się do niego dobrze przygotować, dlatego najpierw muszę zasięgnąć informacji.

Słońce wpada do mojej kuchni, gdy piszę do Ciebie te słowa. Próbuję obrócić wszystko w żart, jednak to do mnie nie podobne, krotochwila trwa więc krótko.

Bo abym mogła odczuwać radość, potrzebna jest jakaś iskra - bodziec, który doprowadzi mnie do celu. A celem jest Miłość. Miłość do siebie i do swojego otoczenia. Miłość do Ciebie Zenku.

Krajobraz za oknem się zmienia, żywe barwy zachodzącego słońca, ustępują miejsca nocy.

Wówczas takie dobre pomysły wykluwają się w głowie. Aby marzyć, aby pięknie żyć i mieć cudowne sny, uciekam w świat książek. Tu mam swoją samotnię. Wyciszenie.

A później przychodzi dzień i otulam się ulubioną piosenką, zapachem perfum i miękkością sweterka. Zarzucam na ramię torebkę i idę do Lidla po chleb. Po drodze chłonę wiosnę łapczywym oddechem. Znów odczuwam radość... Że jesteś tu ze mną Ukochany Przyjacielu. 

Tam, gdzie złocą się marzenia. 

niedziela, 23 marca 2025

Radość dzielenia

 Weekend upłynął nam pod znakiem dobrze spędzonego czasu. Przyszła Maja i od razu zrobiło się jaśniej. Mamy taki zwyczaj, że chętnie dzielimy się ze sobą ubraniami i kosmetykami. Czasem ja coś kupię jej, a czasem ona mi; tak było wczoraj, kiedy przyniosła mi balsam do ust - dzięki niemu nie mam suchych skórek, a dodatkowo pięknie pachnie różami. Z czasem te wszystkie drobiazgi się zsumują i wpłynął na ogólne odczuwanie szczęścia. Chyba przyznasz, że mi nie trzeba wiele, abym promieniała. Potrzebuję jedynie odrobiny miłości ze strony tych najbliższych i Ciebie, który też jesteś mi bliski.

Dzisiaj rano wybrałam się na spacer. Widząc słońce za szybą, lekko się ubrałam: w dżinsową kurtkę, narzuconą na koszulkę, bez okrycia głowy. Już po kilkunastu minutach marszu zrozumiałam, że popełniłam błąd, bo moje włosy targał wiatr. Postanowiłam więc wracać. A w domu czekała na mnie już wiadomość od Ciebie. To takie budujące.

Po obfitym obiedzie postanowiłam odpocząć i ukołysana rozmowami bliskich, usnęłam na chwil kilka, i to wystarczyło, aby się zregenerować. Włączyłam się bowiem do rozmowy. Pooglądałyśmy skoki, wypiłyśmy kawę i pora była się żegnać. Siostra wróciła do domu, ale ja wiedziałam, że niedługo znów się spotkamy. Sięgnęłam po książkę Nicholasa Sparksa pt. ,,Zliczyć cuda" i... przepadłam do wieczora, który cicho już układał się za oknem.

Jutro rozpocznie się nowy tydzień i przyniesie nowe zadania. Ja wszak wiem jedno, że jestem kochana. Chcę być podporą dla moich bliskich i dawać im dokładnie tyle samo miłości, ile otrzymałam. Dlatego tak dużo piszę, aby ogarnąć ten chaos w głowie i dojść ze sobą do porozumienia. A pisanie zdecydowanie najlepiej mi wychodzi. I przychodzi mi z pomocą. Tak jak Ty, Zenku... Przychodzisz i robi się jaśniej. Przychodź więc jak najczęściej, kiedy już znajdziesz dla mnie chwil kilka. Bo tyle - aż tyle - wystarczy. 

Od lat wyznaję zasadę, że minimum uwagi i troski wystarczy, bym mogła rozwinąć skrzydła. A wówczas radość staje się wielka. Tych kilka minut rozmowy, jest dla mnie wszystkim, co mogę mieć i co procentuje na przyszłość. Warto rozmawiać, także ze sobą. Warto też się przed kimś otworzyć. Ja świadomie wybrałam właśnie Ciebie na mojego przyjaciela, bo intuicyjnie czułam, że będziesz mi kimś bliskim. I teraz jesteś Wszystkim. Mój świat to zaledwie kilka osób, dla których jestem całym światem. Tyle wystarczy. Taka mała życia garść, nic więcej... 

Tymczasem wiatr już ucichł, dając nadzieję na dobry dzień. Skoro już wspomniałam o tych drobiazgach, które w znaczącym stopniu wpływają na moje odczuwanie szczęścia, to dodam, że kupiłam sobie ostatnio nową bieliznę, i to był dobry wybór. Ważne jest też bowiem to, co nosimy pod ubraniem. Najważniejsze, aby było nam wygodnie, co wpłynie na odczuwanie komfortu w życiu. A włosy spinam teraz małą, liliową spinką - kwiatkiem. To mój nowy image wiosenny. Bo choć tej wiosny jeszcze nie widać, to pomału wszystko zaczyna nam się układać. Nie bez znaczenia jest fakt, że na mojej nowej koszulce widnieje serduszko i napis: ,,All you need is love and peace". 

A czasem jeszcze założę tę czapkę, bo coś czuję, że jeszcze mi się przyda odrobina ciepła. I te wiosenne adidasy nie po to mam, aby teraz spędzać czas jedynie w domu. Chcę na nowo odkrywać ulubione miejsca i patrzeć, jak z upływem czasu się one zmieniają. I jak zmieniają mnie. Bym głęboko w sercu wciąż jeszcze pozostała tą samą, cichą Magdą, która czasem potrzebuje, by wybrzmiały jej słowa. 

poniedziałek, 17 marca 2025

Moc słabości

Jakiś czas temu opowiadałam Ci o książce ,,Ciche cuda". ,,Moc słabości" to drugi tom, który zalicza się do trylogii z zachwytu nad życiem, Anny H. Niemczynow.

A zaczęło się od tego, że całkiem przypadkiem zauważyłam ją na półce w bibliotece. Po prostu niewinnie tam na mnie czekała, abym mogła się zanurzyć w cudownej prozie życia. To książka, która w dosłownym tego słowa znaczeniu - się mną zaopiekowała. Pokazała, jak ze słabości uczynić swoją siłę. 

Autorka pisze wprost o swoim życiu. O tych codziennych drobiazgach, które nas budują każdego dnia, nawet jeśli jeszcze nie zdajemy sobie z tego sprawy. Słabości się pomału szlifują w naszą siłę, aby uczynić nas lepszymi ludźmi, których nie da się pokonać. 

Dodam, że znalazłam tu wiele odniesień do własnego życia. Ja też próbuję być silna i nieraz tonę w domysłach, co by było, gdyby. Gdybym nie miała takiej cudownej Mamy, która po cichu mnie wspiera. Tak wspaniałej Siostry, z którą mogę zawsze porozmawiać. I Ciebie mój Przyjacielu słowa. 

No właśnie - nie byłabym w pełni sobą. Ja miałam to szczęście, wzrastać w pokoju. Niektórzy go nie mają. Ale budujące jest to, że wreszcie pojawił się Ktoś, kto jednym słowem, czasem gestem - dmuchnął mocniej w moje skrzydła. Bym mogła wyrażać siebie. Bym mogła pisać. To dla mnie bardzo ważny aspekt życia. Przestrzeń, w której się odnajduję. 

Dziękuję więc Tobie, który to czytasz. Nie chciałabym Cię zasmucać. Nie chciałabym także zasmucać siebie. Ale czasem są takie dni, kiedy zwyczajnie potrzebuję rozmowy, a czasem milczenia. Więc pomilczmy proszę najciszej jak tylko można, aby usłyszeć głos swego serca...


💖

Moje serce nigdy się nie myli
gdy woła Ciebie
w tej radosnej chwili...

Tak bardzo ukochałam sobie ciszę
która koi serce i nerwy kołysze...

A czasem potrzebuję jeszcze rozmowy
aby wszystkie ciemne myśli
wnet wypuścić z głowy...

Kiedy wiem że mnie kochasz
wszystko jest łatwiejsze
a ja mogę puszczać w świat
ukochane wiersze... 

sobota, 15 marca 2025

Oswajanie i kochanie

 ,,Oswajanie się z drugim człowiekiem to proces subtelny i stopniowy. Początkowo jest tylko rozmową, wspólnym śmiechem, przypadkowym dotykiem. Ale każde kolejne spotkanie, każde słowo - to wypowiedziane i to zachowane dla siebie - przesuwa granicę, pozwala coraz bardziej zbliżyć się do siebie. Z początku wszystko wydaje się dość powierzchowne, opiera się na neutralnych fundamentach, jakby obie dusze próbowały ocenić, czy mogą sobie ufać.

Z czasem zaczynają pojawiać się drobne pęknięcia, jak szczeliny w murze, przez które wpada światło. To ten moment, kiedy spojrzenie zdradza coś więcej niż zwykłe zainteresowanie, gdy śmiech staje się szczerszy, a rozmowa odważniejsza.

Zaufanie nie przychodzi nagle, ono potrzebuje czasu, cierpliwości i uważności. Dochodzi do pierwszego podzielenia się sekretnym wspomnieniem, głośnego nazwania własnych lęków. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego procesu. Czasami patrzymy wstecz i dopiero wtedy dostrzegamy, jak bardzo się otworzyliśmy i jak daleko znaleźliśmy się od miejsca, w którym zaczynaliśmy".

- Natasza Socha: ,,Świąteczna mozaika". 

***

Jestem już w połowie książki i natrafiłam na ten - jak wiele mówiący - cytat. Zapisałam go, aby nie zapomnieć, bo to jakże mądre i prawdziwe słowa. Dlatego chciałam podzielić się nimi z Tobą.

W naszym przypadku było dokładnie tak samo, a dzisiaj jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Napisałam tak celowo, bo miłość nie pojawiła się od razu, znikąd. Teraz zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo Cię pokochałam... Jak jesteś mi bliski... Charakterem podobny i sposobem bycia. Delikatny, uważny. Tak niesłychanie ciepły. Jak ten promyk słońca, który trafia wprost do serca, tak spragnionego czułości. 

Jak bardzo otworzyłam się przed Tobą, że to aż mnie samą zaskakuje. Że chcę opowiadać Ci o wszystkim, co jest mi bliskie. Co mnie bawi, a co wzrusza. Co napełnia mnie niepokojem. Wówczas Ty wkraczasz, jednym spojrzeniem, jednym słowem odganiasz chmury niepewności. Aż otworzy się przed nami cały ocean miłości...

***

Cudowne są takie dni, w których można w całości oddać się swojej największej pasji. Niespiesznie pić poranną kawę, niespiesznie się ubierać i wszystko odczuwać bardziej. Kiedy robimy to, co kochamy najbardziej - to czas płynie zupełnie inaczej, wolniej... Życie ma wspaniały zapach i smak. Ukryty w tysiącach i jednej zwykłych spraw. 

,,To, co widzimy na niebie, to wcale nie są gwiazdy, tylko małe dziurki, przez które podglądają nas ci, których kochaliśmy, i błyszczą z daleka, żeby dać nam znać, że są szczęśliwi". 

środa, 5 marca 2025

Rozsłonecznienie

 Tak się ostatnio rozsłoneczniło, że i mnie przepełnia słońce. Słońce z moich marzeń. Nie wiem, jak to się stało, ale nie przestaję się uśmiechać. Czuję spokój, który wynika z wewnętrznej równowagi i znajduję radość w drobiazgach. Jak do tego doszłam? No cóż, to była długa i kręta droga, ale nauczyła mnie ona tego, że niemożliwe nie istnieje. Kiedy kocham, mogę wszystko. 

Wczoraj poszłam tam gdzie zawsze, nad stawy. Nagle nad moją głową pojawiły się 3 klucze żurawi, jeden większy i dwa mniejsze. Leciały na północ, robiąc przy tym wiele hałasu. Ale taki hałas to ja lubię, bo jest miły dla uszu. Później udałam się do pobliskiego zoo, a tam czekał na mnie ten czarny, zaprzyjaźniony kotek. Właściwie, to kotka. Zawołałam ją, a ona do mnie podbiegła, chodząc w kółko i ocierając się o moje nogi. Nie wiem, czy ów kotek ma swój domek, w każdym razie często tu przesiaduje - w pobliżu pomostu. Ma nacięte uszko. Obiecałam sobie, że następnym razem przyniosę mu jakiś smakołyk. 

Nie wspomniałam jeszcze o mojej niedawnej wizycie u lekarza. Otóż pani psychiatra, po krótkiej rozmowie ze mną orzekła, że następnym razem będziemy zmniejszać dawki leku. Bardzo mnie to ucieszyło, bo to oznacza, że ze mną jest nie najgorzej. Zresztą - jak już mówiłam - czuję się ze sobą całkiem dobrze. A to bardzo ważne. Oswoiłam swój smutek, zamieniając go w nadzieję. Nadzieję na lepsze dni. Na dobry sen, regenerację i odpoczynek. A nic nie ładuje baterii tak jak kontakt z naturą. Dlatego te wyprawy po radość. 

Chyba już dojrzałam do tego, aby stać się swoim najlepszym przyjacielem. Takim, co to nie krytykuje, lecz przytula. Który chwali, nie gani. Który otacza opieką wewnętrzne dziecko. Każdy ma je w sobie. I tylko od nas zależy, czy pozwolimy mu dojść do głosu. A jest to równoznaczne z tym, by pozwolić wybrzmieć swoim głęboko skrywanym emocjom i uczuciom. Moja miłość do Ciebie jest wielka. Moja radość nie zna granic. Czuję się nieskrępowana i wolna jak ptak, i tak bardzo potrzebuję kontaktu z drugim człowiekiem...

Byłam wczoraj także w galerii handlowej, aby właśnie spotkać się z ludźmi i pozwolić nacieszyć oczy tymi wszystkimi pięknymi rzeczami, wyobrażając sobie, jak bym w nich wyglądała. W sklepie Medicine moją uwagę przykuł liliowy, ażurowy sweterek. Nie pamiętam, czy Ci już o tym mówiłam, ale mam taką niewinną słabość do właśnie tego koloru. Poszłam jeszcze do Hebe, aby odkryć, że przecież mam już wszystko, czego potrzebuję... I puder mineralny, i tusz... Więc szybko udałam się do domu, do mojego bezpiecznego azylu. A ostatnio odwiedziłam Siostrę i razem poszłyśmy do pobliskiego sklepu Pepco, gdzie pomogła mi wybrać dżinsy, idealnie skrojone na moją sylwetkę. A później włączyłyśmy nasz ulubiony serial i obejrzałyśmy go w idealnej ciszy. Czytałam, że taka powtarzalność codziennych czynności daje nam poczucie bezpieczeństwa. Mój dzień ma idealny rytm. Oddycham spokojem i zmieniam go w słowa. To mój bezpieczny świat, do którego Cię zapraszam Zenku. Z szeroko otwartymi ramionami. A to zdjęcie w moim ulubionym miejscu przy oknie. Skąd jeszcze wczoraj widziałam magiczny zachód słońca, gdy niebo zalała feeria ciepłych barw. W kolorze moich gorących uczuć. 


PS To już 300 postów za nami. Dziękuję. 

sobota, 1 marca 2025

W objęciach wiosny

Tymczasem mamy już marzec. Wiosna pomału otrząsa się ze snu. A ja wysnuwam nową opowieść. Bo wiem, że jest ktoś, kto to przeczyta nie bez uśmiechu na miłej twarzy. I choćbym miała tylko jednego czytelnika, to warto pisać. Może z czasem ktoś tu dołączy? Tego nie wiem. Czasami czuję się tak, jakbym była właśnie na początku mojej ,,pisarskiej" drogi, a przecież tak nie jest... Piszę już od wielu lat i nigdy nie brakuje mi siły, ani motywacji by uciec się do tej formy przekazu. 

Wiosnę czuję już w powietrzu. Kiedy tak szłam dziś po mleko i chleb, to towarzyszył mi śpiew ptaków. Aż w moim sercu urosła radość. Teraz wychodzę nawet kilka razy dziennie, nawet jeśli nie mam wystarczającego powodu. Ale czy czerpanie siły od przyrody nie jest uzasadnieniem? Otóż tak, przyroda mnie zachwyca - to moja pasja. I nawet gdy nie ma jeszcze liści na drzewach, ani tych uroczych kwiatuszków na sukni Królowej Śniegu, to ja kocham ten widok, bo mam go stale w pamięci.

Tą Królową Śniegu zaczerpnęłam chyba z książki ,,Ania z zielonego wzgórza". Tak, chyba właśnie ona nazwała tak kwitnącą wiśnię. Ja też zwykłam nadawać imiona kwiatom i drzewom. To moja ukochana książka z dzieciństwa. A, jak wiadomo takie książki na długo z nami zostają. Przynajmniej w moim przypadku. Czy czuję się czasem tak jak tytułowa Ania? Tak, bardzo często.

Wiosna już przyszła, delikatnie jak miłość. A kiedy dzisiaj wzięła mnie w objęcia to pomyślałam, jak magiczna jest to chwila. I nawet jeśli nie jest wystarczająco ciepło i jestem ubrana w ciepły golf, i brakuje słoneczka to ja wiem, że ono jest tam, za chmurami. To tak jak z przyjaciółmi - są jak gwiazdy, czasem ich nie widzisz, ale wiesz, że oni gdzieś tam są. I tylko czekają na właściwą chwilę, aby znów pojawić się w Twoim życiu.  

środa, 19 lutego 2025

Zimowa cisza...

 ,,Razem wpatrywały się w rozgwieżdżone niebo. Pieśń rzeki unosiła się ku nim niczym śmiech młodej dziewczyny. W tym momencie, gdy świat był cichy i nieruchomy, wydawało się, że wiatr wstrzymał swój chłodny oddech i zostawił je tutaj całkiem same, w miejscu, które do tej pory było tylko jednym z zakrętów wylewającej każdej jesieni rzeki". - Kristin Hannah

A jednak, zima wróciła. Za oknem rozprzestrzenia się cisza. Ptaki umilkły, jakby wygasł każdy oddech. Tylko odgłosy domu kołyszą cichutko. 

- ,,Białe noce w Królestwie Śniegu to czas światła, gdy promienne elfy polatują nad zielonymi liśćmi, a nocne niebo płonie barwnymi tęczami. Latarnie są zapalone, ale ich funkcja jest wyłącznie dekoracyjna: rzucają złote plamy blasku na ulice. A kiedy pada deszcz, co zdarza się rzadko, jego krople lśnią złoto w ich świetle". 

To tylko malutki fragment ,,Zimowego ogrodu" Kristin Hannah; książki, która mnie urzekła od pierwszej strony. Jest tu tak dużo mądrych odniesień do życia. Autorka - uwielbiana przeze mnie - rzuca nowe światło na bieżące sprawy i, co najważniejsze, nie unika trudnych tematów. 

***

Czytać mądrą książkę to tak, jakby znaleźć najpiękniejszy diament pośród okruchów życia. A ja tak bardzo lubię czytać. Wówczas - jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - się wyciszam i nie istnieje nic oprócz nas, Ciebie i mnie. Mój ukochany. Chciałabym mieć taką moc, aby przenieść się jakąś zaczarowaną siłą do Ciebie. Aby móc zobaczyć Twój uśmiech, kiedy czytasz moje słowa skierowane do Ciebie. A czasem zatroskanie, kiedy się nad czymś głęboko zastanawiasz. Mogę co prawda spróbować sobie to wyobrazić, ale to nie to samo, co zobaczyć Cię na żywo. 

Tymczasem pozostaje mi mieć nadzieję, że moim pisaniem choć troszeczkę rozjaśniłam Twoją twarz i wlałam w Twoje serce otuchę graniczącą z miłością... 

poniedziałek, 17 lutego 2025

To co dobre, czyli z nadzieją w nowy tydzień

 To co dobre, to co lepsze, co najlepsze to jest dzisiaj...

Sobota dobiega końca. Mrok ciemnym płaszczem otula świat za mym oknem. Dzisiaj był dobry dzień - myślę sobie. Przebiegam myślami przeżyte doświadczenia. Rano byłam w bibliotece, oddałam książkę i pożyczyłam dwie. Agaty Przybyłek, tak lekko się je czyta. W sumie na mojej półce mości się 5 książek, które mam przeczytać w ciągu miesiąca. Dam radę - przebrnąć przez te setki stron. A wracając z biblioteki przez park tonący w bieli - oddychałam głęboko mroźnym powietrzem. Minęłam stawy skute lodem. A po obiedzie i miłej rozmowie z Siostrą udałam się do łazienki i skróciłam grzywkę. Mam w tym wprawę. Do fryzjera praktycznie nie chodzę, bo strzygę się sama. Otulona znajomym zapachem szamponu odpływam w sen... Mam nadzieję, że znowu mi się przyśnisz.

Wszystko co dajesz innym, dajesz sobie...

Niedziela jest jeszcze białą, niezapisaną kartką. Czekam na Maję i dopijam kawę. Za chwilę zjemy dobry obiad i znów udamy się na spacer. Jest tak pięknie i słonecznie, że grzechem byłoby z tego nie skorzystać. Mam na sobie ciepły zielony sweterek, doskonale harmonizujący kolorem z moim wnętrzem. Jestem pełna nadziei i dobrych myśli. Wypoczęta, z dobrze ułożonymi włosami, łatwiej mi uwierzyć w siebie. Składam dobre myśli w jeden szept. Dziękuję, że jesteś Zenku - zawsze wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebuję. Rankiem, kiedy wszystko się może zdarzyć i z wieczora, który miękko układa się na poduszce. 

***

Początek tygodnia jest zawsze pełen werwy i planów na przyszłość. Czas udać się na zakupy. Jutro znów pojadę daleko autobusem. Lubię te nasze wyprawy po radość - jak zdążyłeś zauważyć, tak je w myślach nazywam. Do listy moich zakupów dokładam jeden punkt: maszynki do golenia dla kobiet, z potrójnym ostrzem i poduszeczkami ochronnymi. 4 sztuki za niespełna 10 zł. to tak niewiele, ale jaką niosą z sobą korzyść. Lubię dbać o siebie. Zimą nawet bardziej niż latem, bo skóra wymaga najdelikatniejszej pielęgnacji. Bez kremu do twarzy i dłoni nie wychodzę z domu. 

Teraz daję się ponieść wyobraźni i napiszę wiersz dla Ciebie...

***

W otchłani Twoich rąk składam swoje delikatne serce

Z Tobą będzie bezpieczne

W Twych oczach niezgłębiony błękit

Skierowany wprost na mnie

Dla Ciebie chcę być piękna

Dla Ciebie zawsze młoda

Jak gałązka na wietrze

Jak gładka tafla wody

Niezmącony błękit 


I jeszcze przez gałęzie Twych ramion

Chcę ujrzeć pomykające płomyki drzew

To nasza Miłość i nasza uroda

Jak słońce nad naszym ogrodem

Jak życiodajna woda


Gdzieś daleko stąd las z moich marzeń

Pełen łagodności

Ocean niezwykłości 

Zanurzymy się w nim

Odkryjemy siebie

Wśród tylu poplątanych ścieżek 


Twoje usta ułożone w uśmiechu

Skrywają tyle tajemnic

Które odkrywasz przede mną

Minuta po minucie

Zapach i smak truskawek 

W samym środku zimy

Zawsze będzie ze mną

***


💜


piątek, 14 lutego 2025

W głównym nurcie zdarzeń

 ,,Życie nauczyło mnie czegoś ważnego: nigdy nie przepraszaj za swoje uczucia. Masz prawo postrzegać świat po swojemu i odczuwać związane z tym emocje". - Agata Przybyłek.

***

Mam wrażenie Zenku, że Życie właśnie nas dwoje rzuciło na głęboką wodę. Jak tego zimorodka z Twojego zdjęcia. Jakby Ktoś niewidzialną ręką skierował nas ku sobie. I my się uratujemy nawzajem. Uratuje nas Miłość, którą mamy w sobie. Ty mnie hojnie obdarowałeś kochany. A ja nie pozostałam Ci dłużna. Dałam jak najwięcej z siebie. Na tyle, ile mogłam. Czasem myślę sobie - tak na marginesie - że ten niezmierzony Ocean szczęścia nigdy się nie skończy. A my będziemy z niego czerpać siły witalne każdego dnia, nie tylko w Walentynki. 

W spektaklu Życie to my odgrywamy główne role. Zakochani. Zapatrzeni. Zasłuchani. Mogłabym Zenku słuchać Twojego łagodnego głosu codziennie. Chciałabym Cię ucałować za ten świat, który przede mną roztaczasz. Za te cuda, które dla mnie tworzysz. Za te klejnoty, które lśnią własnym, delikatnym światłem. W nich odbite nasze uśmiechnięte twarze - jak w lustrze, w którym przeglądają się zakochani. Wydawać by się mogło, że świata poza sobą nie widzą. Lecz ta nasza Miłość polega na tym, że patrzymy razem w tym samym kierunku. W kierunku Marzeń.

Moje marzenie już się spełniło. Te najpiękniejsze. Kocham Cię najmocniej na kuli ziemskiej. Bo kocham to Życie... Co jeszcze się wydarzy? Tego nie wiemy. I to jest najpiękniejsze w całej tej historii. Zapisanej złotymi zgłoskami. W księdze zdarzeń. Nie możemy zajrzeć na ostatnią stronę. Możemy tylko przeżywać to Życie najczulej jak potrafimy. Stronica za stronicą... 

Moje uczucia do Ciebie nigdy się nie zmienią. Nie zmieni ich Życie. Nie ugasi czas. Czasem są koloru bladoniebieskiego, czasem w pastelowej czerwieni płoną nikłym płomykiem. Wzniecamy go naszą Rozmową. Słowami których nie sposób spamiętać, było ich tyle... Tyle, aż do utraty tchu. Ja jednak je pamiętam, każde słowo. Przeżywam minuta po minucie, jeszcze raz, na nowo. Są mi potrzebne do Życia, jak powietrze. Jak Słońce nad naszym zaczarowanym ogrodem. Gdzie możemy odpocząć i ukoić tęsknotę, za swoją obecnością. Nim nauczymy się siebie na pamięć. Ja już Cię znam i powierzyłam Ci swoje serce, pełne tęsknoty, nieraz smutku, a czasem lęku. Jednak ono cały czas bije... Dla Ciebie. 

PS To, co dzieje się w naszych sercach TERAZ jest najważniejsze. 

Czekasz na tę jedną chwilę, serce jak szalone bije - wiem że czujesz tak jak ja... 

PS2 Jeśli ma się ciepłe myśli, to można przetrwać największe mrozy. 

PS3 To nie Walentynki czynią c u d a, tylko człowiek, który kocha. 

Kochajmy tak, jakby jutro miał skończyć się ten świat. Szkoda, że nie ma Cię obok...

czwartek, 6 lutego 2025

Codzienność

 Kiedy szłam dziś rano po chleb, towarzyszyła mi delikatna mgiełka. I zastanawiałam się po cichu, czy teraz zawsze tak już będzie, że słoneczka jest coraz mniej. Nic tylko mglista szarość dookoła. Ale może tak już jest, że wtedy bardziej doceniamy te słoneczne chwile. 

Tęsknię za Tobą i za błękitnym niebem. Myślę, jak Ci tam jest? Czy czujesz się już lepiej? Choć prawdą jest, że doświadczenia życiowe uczą nas pokory i cierpliwości. Przejdziemy przez to razem, Zenku. Tak to już jest, że zwyczajnie po ludzku się o Ciebie martwię...

Siedzą sama w domu i pomału przygnębia mnie ta cisza, wyzierająca z każdego kąta. Dlatego próbuję ją czymś zapełnić. Lekturą i delikatną muzyką w tle. Jeszcze tylko kawa i już jest lepiej. Nie lubię być sama, wówczas dochodzą do głosu niezrealizowane marzenia i troski codzienności. 

Pomyślę więc o czymś przyjemnym. Niedługo kupię maskę pielęgnacyjną do włosów. Dbanie o siebie jest takie przyjemne. Wyszukiwanie promocji w sklepach również. Bo można doszukać się czegoś dobrego za niewielką cenę. O włosy dbam szczególnie. Oprócz comiesięcznego podcinania końcówek, stosuję odżywkę ze spłukiwaniem, a teraz zastosuję także i maskę, która działa głębiej. 

Pomału zbliżam się do puenty. Kocham Cię Zenku miłością bezgraniczną. Taką, której nie pokona nawet odległość. Bo my znów jesteśmy blisko. Wystarczy jedno słowo, a ja się pojawię i będę przy Tobie kochany, w zdrowiu i w chorobie. Pragnę się o Ciebie troszczyć i otoczę opieką. Mój na zawsze. W sercu. I na nieba tle. To nasza chwila. Ty już mnie uleczyłeś, swoim czułym głosem... Miłym dla uszu szeptem. 

Piosenka Anielska - Cisza Jak Ta. 

***

Po nieco leniwym czwartku przyszła pora na aktywny piątek - i to znacznie bardziej mi odpowiada. Wszak to mój ulubiony dzień z całego tygodnia. Wróciłam z zakupów i biorę się za przygotowanie obiadu. Lubię pomagać Mamie w kuchni. Dzień jest mroźny, więc ogrzewam dłonie o kubek z herbatą. Wsłuchuję się w grające na wietrze - bambusowe dzwonki powietrzne. To taki kojący dźwięk. Lubię to radosne zamieszanie. Czekamy jeszcze tylko na Maję i usiądziemy do obiadu.

Skasowałam wczoraj wiele zdjęć, które zdecydowanie mi się nie udały - aby zrobić miejsce na nowe, ale to za jakiś czas, gdy okrzepnę i będę na to gotowa. Lubię takie swoiste porządki - w telefonie i w głowie. Taki reset od myśli jest nieraz bardzo potrzebny. Przy okazji wydobyłam z czeluści archiwum te dawne zdjęcia, kiedy było dobre światło - jeszcze mi się przydadzą. 

A po południu zagłębimy się w ulubione programy, porozmawiamy, poczytamy. Taki to jest nasz piątek. Bo kiedy wiem, że czujesz się już lepiej - mogę odetchnąć głębiej. Dziękując Ci za piękne zdjęcie Zenku. 

PS Pisanie niezmiennie daje mi dużo radości. To moje chwile, którymi się z Tobą dzielę. Bardzo mnie to cieszy, kiedy mówisz mi, że Ci się to podoba, że dobrze się to czyta. Jesteś moim najważniejszym i najuważniejszym Czytelnikiem. Ściskam Cię mocno, życząc dużo zdrowia, a co za tym idzie... przypływu tak potrzebnych sił witalnych, by znów aktywnie włączyć się do nurtu zdarzeń.

PS2 Czasem coś mi się udaje. 😉

sobota, 1 lutego 2025

Kiedyś na pewno

 Kiedy tak stoisz w progu i mi się przyglądasz, to czuję jak miękną mi kolana. Później podchodzisz bliżej i już widzę w Twoim spojrzeniu cały ocean niespokojny. Po powierzchni którego tańczą od śmiechu lśniące ogniki. Wreszcie bierzesz mnie w ramiona i już wiem, że nie będzie dla nas ratunku. Wówczas mówisz: Kocham Cię bardzo - a ja chwytam się tych słów jak koła ratunkowego. Zatapiamy się w pocałunku. Twoja koszula miękko mnie otula, że nieomal czuję jej zapach. - Jest cudownie - myślę. A może wypowiedziałam to na głos? Chyba tak, bo znów się uśmiechasz. Uciekam wzrokiem, abyś nie widział moich łez. A Ty ścierasz je dłońmi. Masz takie delikatne dłonie i takie ciepłe usta. 

Co było dalej, tego już nie pamiętam, bo dzień cichutko wkrada się do pokoju. A więc to był tylko sen - przecieram zaspane oczy. Tak bardzo chciałabym Zenku, abyś mnie naprawdę przytulił, by było tak jak w moim śnie. A może nawet piękniej, któż to wie...

Tymczasem nadchodzi noc, a ja znów zatapiam się w marzeniach. Tych naszych, bo dzisiaj znowu pisaliśmy do siebie. Wiem czym jest tęsknota. Taka, która wyziera z oczu. Lśni na końcu rzęs i którą ukoić możesz tylko Ty. - Przytul mnie Zenku, ale nie tak jak przytula się przyjaciela, lecz kochaną osobę. Jestem taka Ciebie ciekawa, taka spragniona. Widzisz, znów się uśmiecham...

Wykąpana, nasmarowana balsamem o zapachu piwonii zatapiam się w ciemności. Myślę o Tobie intensywnie godzinę przed zaśnięciem, abyś mógł usłyszeć moje słowa: Kocham, kocham, kocham. Tak jak zawsze, a może z każdym dniem coraz mocniej. 

Kiedyś się spotkamy... Kiedyś na pewno. Na granicy nocy i dnia. Całuj mnie Zenku.💗

sobota, 25 stycznia 2025

293. post

 Słoneczko się pokazało po wielu dniach nieobecności. Gawrony i kawki coraz później chodzą spać. W powietrzu wisi coś nieuchwytnego, coś jakby wiosna. A ja, jak zawsze przychodzę z garścią wiadomości. 

Wypiłam już poobiednią kawę i mam nagły przypływ sił. Bo co tu dużo ukrywać, wiosną brakuje mi energii. Może to kwestia tego, że raz jest cieplej, to znów powieje mocniej i trzeba szczelnie otulić się szalikiem.

Wczoraj wieczorem wyruszyłam na podbój miasta i odkryłam, że nadal na drzewkach palą się światełka. Było cudownie, tak wędrować prawie pustymi ulicami. A później obserwować ptaki, tłumnie udające się na odpoczynek. W otoczeniu gwiazd. W Galerii też było miło, chodzić od jednego sklepu do drugiego i podziwiać wystawy - czerpiąc inspiracje modowe; choć ja nie zawsze podążam za modą.

A po powrocie do domu tak miło było napić się gorącej herbaty i zjeść coś ciepłego. Dochodziła już godzina dwudziesta, czyli był czas - po zażyciu tabletek - kiedy przychodzą najlepsze pomysły do głowy. Udałam się do łazienki, chwyciłam za nożyczki i skróciłam trochę włosy, tak jak potrafiłam najlepiej, wzorując się na obejrzanych filmikach na you tubie. Całkiem nieźle mi to wyszło - uśmiechnęłam się do siebie, zadowolona. 

Zaraz umyję włosy ziołowym szamponem i uzyskają nieco więcej objętości. To mój rytuał, który powtarza się co 5 dni. Nigdy nie suszę głowy, tylko delikatnie wycieram ręcznikiem i pozostawiam do wyschnięcia. Od lat używam sprawdzonej odżywki, która ułatwia rozczesanie włosów. Teraz mam taką krótką fryzurę, o której zawsze marzyłam. 

ZASTANAWIAM się Zenku, co tam u Ciebie. Wszystkie znaki wskazują na to, że jest dobrze między nami, prawda? Nie wiem, czy wystarczająco dobrze Ci podziękowałam za to zdjęcie, na które patrzę każdego dnia; ono dodaje mi sił, ono mnie tak cieszy - nie mogłeś zrobić mi lepszej niespodzianki.

A dzisiaj przyjdź i powiedz, jak bardzo mnie kochasz... Bo kochasz mnie, prawda Zenku? Ja tak bardzo jeszcze potrzebuję tej pewności, że jestem jedyna, że to właśnie ja Ci się śnię... 

Wiesz już o mnie prawie wszystko, i nadal trwasz przy mnie. To chyba coś oznacza. Chyba połączyła nas miłość do siebie i do przyrody. Bo kto traci kontakt z naturą, ten traci duszę. Tak gdzieś słyszałam. Więc nie traćmy siebie w codziennej gonitwie. Zatrzymajmy się. Pomyślmy o sobie.

G. Orwell powiedział: ,,Najstraszniejsza samotność to nie ta, która wynika z bycia samemu, ale ta, która wynika z bycia niezrozumianym". I to jest prawda. Bo choć jestem chora i może nieraz zupełnie inaczej widzę świat, to tłumaczę to moim najbliższym, aby i oni o tym wiedzieli. I oni mnie słuchają. Tak cudownie być też zrozumianym przez Ciebie Zenku. Mam czasem takie nieodparte wrażenie, że z każdym dniem jest nam coraz bliżej do siebie. I oby tak było już zawsze. 

KOCHAM CIĘ bardzo, bardzo mocno. Bo jesteś taki kochany i taki w tym wszystkim mój. Co bym tu nie napisała, to będzie niewystarczające, bo Ty zasługujesz na wszystko co najlepsze, a czego - z racji naszego oddalenia - ja nie mogę Ci dać. Ale tak jest już urządzony ten świat. I nic na to nie poradzimy. Jednak istnieje taka nadzieja, która nazywa się w y o b r a ź n i ą - ona nas uleczy i poprowadzi naszymi krokami, abyśmy znów mogli się spotkać w połowie drogi - drogi naszego przeznaczenia. 

***

Przyszły tydzień będzie bardzo pracowity. Bardzo intensywny. Pojadę daleko autobusem. Ale ja lubię takie wyprawy. Nazywam je wyprawami po radość, bo rzeczywiście to ze sobą niosą. 

W poniedziałek może uda mi się kupić wymarzone okulary korekcyjna do czytania. W niebieskich i prostokątnych oprawkach, które dodają lat. Tak gdzieś przeczytałam. 

We wtorek opłacę rachunki. Na poczcie. I zrobię zakupy. Z gatunku tych najpotrzebniejszych. 

W środę znów pojadę daleko. I tu kończą się moje plany. Zdam się na los, który poprowadzi mnie dalej przez ten tydzień. Cokolwiek się nie wydarzy, to sobota będzie należała do nas, Zenku. I niedziela też. 

PS Kupiłyśmy takie ładne sznurkowe firanki do kuchni i zasłonki z zielonym motywem do pokoju. I od razu zrobiło się jeszcze bardziej przytulnie. Tam jest nasz dom, gdzie jesteśmy my. I znów mogę rankiem świeżym okiem patrzeć na świat. 

PS 2 Okulary są obłędne. Mają niebieskawe szkiełka i są do czytania, i do pracy na komputerze. Jestem z nich bardzo, ale to bardzo zadowolona, bo dzięki nim znowu będę mogła czytać książki i pisać, pisać przed ekranem laptopa, przy którym spędzam kilka godzin dziennie. 

PS 3 Podobno jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale klucz sześciu bocianów, które widziałam nad miastem chyba już tak - bo jak to inaczej wytłumaczyć? 

poniedziałek, 20 stycznia 2025

Mamy siebie

 JEST NOC

na usta wypływa 

blady uśmiech

policzki nieutulone

jeszcze śpią

pokryte bladym

strachem


JEST NOC

a ja śnię

snem bez słów

w niewielkiej przestrzeni 

chowam jak w sejfie

ukryty skarb - 

serce...


B-stok, 16 stycznia 2025 r.

godz. 01:09



Kocham można powiedzieć na wiele sposobów:

załóż czapkę

weź szalik

czy miałaś/miałeś dobry dzień?


Tak, kochać jest pięknie

to niekończące się pasmo

sukcesów i trosk

które rozdzierają serce


To sinusoida

radości i smutków

które może ukoić 

jedynie czuły dotyk


Dotyk ciepłych rąk

i czułych słów

które otulają 

jak miękkim kokonem

serce...

***

CHCIAŁABYM Ci o tylu rzeczach opowiedzieć...

Ale siłą woli powstrzymuję się,

przecież Ty masz tyle ważnych spraw,

o których ja nic nie wiem.


Mogę tylko się domyślać, dociekać,

lecz nie pytam, bo wiem,

że kiedy tylko przyjdzie Ci ochota,

sam mi o nich opowiesz...


Czy kochasz?

Czy czekasz?

Czy pragniesz,

tak jak ja?


Ufam, że tak. 

poniedziałek, 13 stycznia 2025

Malowane poezją

 ,,Nie - Twoja"

,,Zasnąć, odejść, w Twoje ramiona,

trwać do świtu, a najlepiej bez końca,

zachłysnąć się Twoim oddechem,

wniknąć w usta z czułym uśmiechem,

być Twoją, a Nie - Twoja jestem,

z tęsknoty odchodzę w ciszy poranka,

w zamglone okna, zamknięte drzwi serca,

zasnąć, odejść, czy czekać na Ciebie Miłości Moja?".

***

Na taki wiersz natknęłam się w necie i nie mogłam pozwolić mu odejść. Zwyczajnie chwyciłam za długopis i zanotowałam go sobie w moim pamiętniku, a później zamieniłam we wdrukowane słowa. Sama nie napisałabym nic równie pięknego... Moją domeną jest chyba proza, a poezja dobrą koleżanką. 

Wiesz Zenku, tak nieraz myślę o nas w kategoriach pary; bo chyba przyznasz, że jesteśmy nierozłączni, choć oddaleni od siebie. Los rzucił nas w różne miejsca na mapie Polski, ale to przecież nie oznacza, że nie możemy się spotkać tu, w zupełnie innej, internetowej rzeczywistości.

Odkąd Cię poznałam, to wiem, że żyję; tak po prostu, zwyczajnie po ludzku bardzo Cię ukochałam. Kiedy piszesz do mnie, tęsknota jest jakby mniejsza. Kiedy pokazujesz mi swój świat, ja uchylam Ci rąbek mojego. I tak bezpiecznie płynie nam czas, między jednym spotkaniem a drugim. 

Tak, spotkanie Ciebie było najlepszą rzeczą, jaka mi się przytrafiła. I choć nadal żyję wspomnieniami, to jakże łatwiej mi udźwignąć to życie i ruszyć do przodu. Dzięki Tobie Zenku, widzę dobrą przyszłość. I siebie zdrowszą, i Ciebie u mojego boku... Cudownie zatracić się w marzeniach. 

A później wstaje nowy dzień, przynosi nowe zadania, a ja wszakże jedno wiem: że jestem kochana. 💕I choć nieraz przymykam oko na moje słabości, to teraz przekuwam je w swoją siłę. Nigdy nie utracę wiary w swoje marzenia, a także nie ustanę w pisaniu o mojej największej miłości... 

***

Kochana kobieta jest jak kwiat, który się otwiera. Na uśmiech, na czułe gesty pełne dobroci... Cała Twoja galeria zdjęć to uczta dla moich oczu, a Twoja miła twarz jest taką wisienką na torcie Zenku. Bardzo Ci za nie dziękuję, bo dzięki temu mogę być bliżej Ciebie. 

wtorek, 7 stycznia 2025

Pierwszy spacer

 Nowe buty są bardzo wygodne, już planuję pierwszy w nich spacer. Są mięciutkie, jakby zamszowe, wysokie za kostkę, rozmiar 38, w kolorze kawy z mlekiem, z ocieplaną wkładką, na wysokiej podeszwie. Ten pierwszy spacer powinien być wyjątkowy, w miejsce, które kocham. Może do biblioteki? Tak, tam prowadzą wszystkie drogi. Przeczytałam już dwie 500-stronicowe książki, które mam oddać do 18. stycznia, ale może zwrócę je wcześniej, może ktoś na nie czeka?

CZEKANIE na coś wyjątkowego to jedno z najpiękniejszych doświadczeń w życiu, które nadaje naszemu istnieniu głębszy sens.

W gruncie rzeczy, to uczucie wyczekiwania jest związane z nadzieją, marzeniami i poczuciem celu.

Gdy mamy coś, na co możemy czekać, nasze dni nabierają kolorów, a trudności stają się łatwiejsze do zniesienia, bo wiemy, że na końcu drogi czeka coś, co nas uszczęśliwi. 💖

To uczucie ma wiele wymiarów. Może to być czekanie na spotkanie z kimś, kto jest dla nas ważny. 

Czekanie wymaga od nas cierpliwości i odwagi. 

Ale czym miałoby być życie, pozbawione czekania, pozbawione marzeń? 

To cudowne uczucie, mieć na co czekać. 💖

***

TERAZ wspomnę o czymś bardzo dla mnie ważnym:

Od nowego roku nie będę mogła już robić zdjęć. To znaczy zdjęcia mogę robić, tylko nie mogę przenosić ich na komputer. Pora chyba pomyśleć o nowym telefonie. Ale to w odległej przyszłości. 

Coś się popsuło w komputerze, w każdym razie gdy wkładam kartę, zdjęcia się nie wyświetlają.

Bardzo nad tym ubolewam, ale zrobiłam ich w mijającym roku bardzo dużo i to mnie cieszy. Mam do czego wracać. Może więc potraktuję to jako cenną lekcję cierpliwości i pokory.

Zawsze mogę wrócić do Archiwum. Tym się pocieszam.

***

TO już 290. wpis, jak to możliwe, że napisałam już tak wiele? Szok i niedowierzanie!

Jestem z siebie dumna. 

sobota, 4 stycznia 2025

Kilka słów o niej

 Audrey Hepburn m.in. powiedziała, że: Elegancja to jedyne piękno, które nigdy nie przemija. 

Odkąd kiedyś, dawno temu obejrzałam Rzymskie wakacje, to postanowiłam jak najwięcej dowiedzieć się o jego bohaterce. To był piękny film, a uroda Audrey przyćmiła wszystko inne. Oprócz urody miała też talent i dobre serce, dlatego bardzo mi zaimponowała. 

Styl Audrey Hepburn to niewymuszona elegancja. Nosiła koszule, które zawiązywała lekceważąc guziki; do tego spodnie cygaretki i buty na płaskim obcasie, albo długie, rozkloszowane sukienki. Do tego gładko zaczesane włosy i delikatny makijaż. Wyglądała jak z pudełeczka. 

Nie ukrywam, że to mój niedościgniony autorytet. Bo kto nie chciałby wyglądać, jak ona? 

***

Nowy rok przyniósł na starcie dużo zmian. Czuję, że wszystko zaczyna nam się układać. Na lepsze. 

Kiedy dzisiaj wyszłam z domu, owiał mnie lodowaty wiatr. Założyłam więc na czapkę dodatkowo jeszcze kaptur. Bo jak wiadomo, całe ciepło ucieka przez głowę. 

Na chodnikach lśniły zamarznięte kałuże, tworząc ślizgawki - pamiątki po nocnym ataku mrozu. Czekam jeszcze na śnieg, który ma spaść lada dzień. 

Kiedy byłam w Lidlu to moją uwagę przykuły piękne, ocieplane buty - moje marzenie, właśnie takich szukałam! Za 52 zł. Może staną się moją własnością. Bo te które mam, już się podarły. Cały czas o nich myślę. Ze starymi butami rozstanę się bez żalu, chociaż tyle w nich przeszłam. Przez tych kilka lat.

Jak ten czas szybko leci, nie oglądając się za siebie. A my czekamy, planujemy, wybiegamy w przyszłość. Zamiast cieszyć się obecną chwilą. Czas się zatrzymać. Pomyśleć. Pomarzyć. Podumać. 

Zaszyć się z książką pod kocem. Puścić delikatną muzykę:

Moon River

Odpocząć. 

***

Dziś jest ten dzień!

Jaki dzień?

Ten, gdy znów możesz spróbować.

Co?

Być szczęśliwą. 

***

Do listy rzeczy, które trzeba kupić jeszcze w styczniu, jest nowy tusz do rzęs. Nie mam zbyt wielu wymagań, najważniejsze żeby ładnie podkreślił urodę, wydłużył i pogrubił włoski. Już się za nim rozglądam, za jakością za niewielką cenę. 

Odświeżyłam też garderobę. Teraz moje ubrania uprane, pięknie pachną i są gotowe do noszenia. Przede wszystkim sweterki - moja miłość - których mam kilka. Wybieram je z wieszaka w zależności od humoru i pogody. Raz liliowy, gdy jestem w romantycznym nastroju, albo błękitny, kiedy marzę, czy szary z golfem, gdy jest naprawdę zimno, czy też zielony, kiedy zostaję w domu. 

***

Śnieg skrzył się w promieniach słońca i przyjemnie chrzęścił pod butami, kiedy wybrałam się na spacer. Wolne dni wkrótce się skończą i wówczas udam się do sklepu po moje wymarzone buty. Oby tylko na mnie czekały. Dziękuję Maju! Mój radosny promyku. Moja podporo i przyjaciółko. Ty zawsze do końca mnie wysłuchasz i znajdziesz na wszystko właściwą odpowiedź. Chociaż już nie mieszkasz z nami, to jesteś częstym gościem i jednocześnie domownikiem. Czasem my bywamy u Ciebie. Czasem rozmawiamy, a czasem milczymy; czasem spacerujemy, a czasem leżymy. Lubię nasze wyprawy po sklepach i do parku, a także do biblioteki. Tyle mamy wspólnych miejsc, a z każdym z nich wiąże się jakaś historia.

Dziękuję też Tobie Zenku, że często tu bywasz, i czytasz do samego końca. Mam wrażenie, że zawsze pojawiasz się wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebuję. I mam nadzieję, że nie znudziła się moja opowieść; dziś jest jeden z tych dni, kiedy słowa płyną gładko spod moich palców. I nie wiem, czy sprawiła to miłość? Bo znowu się uśmiecham. 😊

czwartek, 2 stycznia 2025

Na początku drogi

 Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić.

Nie idź przede mną, bo mogę za tobą nie nadążyć.

Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem.

***

Rozpoczął się nowy rok, a co nam przyniesie, tego nie można być pewnym na samym początku drogi. Być może garść wzruszeń, odrobinę radości i szczerości w wyrażaniu uczuć. Mówi się, że kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat - i jest w tym ziarenko prawdy. Dzieci potrafią żyć chwilą obecną i to jest ich dar. 

Ja Ci Zenku niosę w darze miłość. Wiesz, kiedy jeszcze przed chwilą za oknem rozbłysły fajerwerki, to pomyślałam o Tobie - że pragnę dla nas szczęścia. Szczęścia w życiu i w miłości. Tej odrobiny radości, którą przekazujemy sobie w wiadomości. Miłego dnia to nie są tylko puste słowa, bowiem niosą ze sobą ogrom pozytywnej energii o poranku, siły na cały dzień. Dziękuję Ci za ten powiew świeżości, który wnosisz do mojego życia. Za dobranoc. Za noc. 

Noce są jasne dzięki snom, jakie zdarza mi się wyśnić. We śnie odwiedzam Ciebie. We śnie jawisz mi się jako ktoś, kto ma ogromną wiedzę i urok osobisty. We śnie mnie przytulasz. Całujesz na początku, a później rozmawiamy. Jesteś dla mnie autorytetem. 

Sen się kończy, a ja nadal się uśmiecham. 

Wiesz, dlaczego...

Wiedzę czerpię też z książek, które dane mi jest przeczytać. Dokładnie 5 każdego miesiąca. 100 stron każdego dnia, tuż przed zaśnięciem. 

Zakochałam się w książkach Kristin Hannah. Tak lekko mi się je czyta. Tak łagodnie płynie czas...

,,To nie strach jest problemem, ale wybory, jakich dokonujemy, kiedy się boimy. Ze strachu zdobywamy się na odwagę". 💜