poniedziałek, 15 maja 2023

Majowe dni

 Majowe dni płynął mi powoli i spokojnie. Dzisiaj, kiedy wyszłam z domu, utuliło mnie delikatne ciepło ożywczego wiatru. Przyniósł mi on słodką woń kwitnących bzów, białych i liliowych. Już wspominałam, że to mój ulubiony kolor i wytęskniona pora roku. Wszystkie miesiące są piękne, jednak maj ma w sobie najwięcej magii i tajemnicy, którą trzeba odkryć. Najlepiej o poranku, kiedy przyroda budzi się do życia.

 A było tak: najpierw obudził mnie promyk słońca, a później śpiew ptaków. Kiedy wreszcie otworzyłam oczy to pomyślałam, co zrobić z tak dobrze rozpoczętym dniem. Przy filiżance gorącej herbaty. Z cytryną. I wiem, może powinnam dziękować Bogu za tak dobre życie, jakie mam... Nie zmieniłabym w nim wiele, ale cały czas się staram być dobrym, pożytecznym człowiekiem, a mogę tak niewiele... 

I wiem, że choroba mnie nie ogranicza, a bariery stwarzam sobie sama takim myśleniem... I mówię sobie, że to wszystko istnieje w mojej głowie, te ograniczenia. Już samo to, że teraz zauważam błękit nieba i chcę więcej zdziałać, to mój mały sukces. I umiem już radzić sobie ze smutkiem, kiedy jeszcze często mi się zdarza, to ja staram się go przegonić pozytywnym myśleniem. Dzieje się tak wiele poza mną, a coraz więcej we mnie. Ale teraz jest niezaprzeczalnie pięknie, brakuje tu tylko Ciebie...

Sama świadomość, że gdzieś tam jesteś i cały czas wierzysz we mnie - uskrzydla. Nawet wiem, że się uśmiechasz, czytając te słowa. Bo mi tak mało potrzeba do szczęścia, a to, czy sobie poradzę zależy tylko ode mnie. Uodporniłam się więc na krytykę, a otworzyłam serce na wiosnę. Za trochę ponad tydzień moje urodziny. Z czwórką z przodu. Kiedyś malowałam, ale zawsze gdzieś tam po drodze towarzyszyło mi pisanie, poezją i prozą. To było moim wybawieniem, dla szalejących uczuć.

Za czym tak gonię, przecież wszystko mam... Wie tylko ten, który tak wiele czuje i pragnie bliskości drugiego człowieka. A co, jeśli on jest tak daleko? No jak kogoś dotknąć? Chyba tylko dobrym słowem zastępującym każdy ciepły, pełen czułości gest. 

Siedziałyśmy dzisiaj w parku i karmiłyśmy drożdżówką szpaki. Jakie one są piękne! W promieniach słońca ich piórka lśnią fioletem i zielenią. A wcześniej nad stawem patrzyłyśmy na małe kaczki płynące za kaczą mamą. Nie ma jak u Mamy. Ona wie, co dla nas dobre, choć jesteśmy z Siostrą tak różne. To właśnie Mama spina klamrą cały nasz dom i znajduje dobre wyjście z każdej sytuacji. Za chwilę jej święto. Dam jest to, co zawsze - bukiecik konwalii okraszony szerokim uśmiechem. Dobrze, że siebie mamy... Tylko tyle i aż tyle. 💜