Najdroższy przyjacielu!
Piszę do Ciebie w ten mroźny dzień, mając nadzieję, że jeszcze o mnie pamiętasz. Kiedy na dworze siarczysty mróz i marznie każdy oddech, ja mam w sercu nienazwane ciepło, płynące z najgłębszej głębi serca. Byłeś moim przyjacielem, a ja chcę w to wierzyć, że jeszcze nim jesteś. W moim sercu na zawsze będziesz. Jeszcze rankiem powietrze było rześkie i jak już wspomniałam, zamarzał każdy oddech, a pod stopami skrzypiał śnieg i skrzył się w blasku słońca. A ja szłam tak daleko przed siebie, mając w sercu coś jeszcze - wspomnienia. I nie wiem, czy sprawił to mróz, czy owe wspomnienia, że aż zarumieniły mi się policzki, a nogi prowadziły jeszcze dalej, jak najdalej stąd. Może zwyczajnie pragnęłam uciec, aby odnaleźć siebie, a może będąc tak blisko, chciałam spotkać Ciebie? Tego nie jestem jeszcze pewna. Wiem jedno, że dokonały się głębokie zmiany w moim sercu. Przede wszystkim ja, ciepłolubna istota, pokochałam zimę. Lekki mrozik sprawił, że odtajało moje serce pogrążone dotąd w mroku i nawet nie wiem kiedy, ale ogarną mnie spokój. I chociaż od tak dawna Cię nie ma, to ja mam nadzieję, że jeszcze tu powrócisz, aby uczynić mój świat świątynią ciepła i łagodnego blasku o poranku. Poranki mają coś w sobie z magii, kiedy jeszcze nie do końca wiadomo, co się zdarzy. Mam jeszcze pod powiekami sen, który mi się wyśnił. Byłeś w nim Ty, szedłeś ku mnie po śniegu, aby dotknąć mojej dłoni i pogłaskać czule po zmarzniętym policzku. A ja byłam taka szczęśliwa. I miałam takie ciepłe dłonie, zawsze mam. To ciepło płynęło od Ciebie, a Ty nie przestawałeś się uśmiechać, do mnie. I tak zastał nas poranek, radosnych i roześmianych, z tym dobrem w oczach i w sercu. Zdawać by się mogło, że nasze serca biły zgodnym rytmem, nieco przyspieszonym, a my nie chcieliśmy się rozstawać. I pewnie trwalibyśmy tak nadal, może popłynęłyby słowa, jednak sen się skończył, a szkoda, bo tak bardzo pragnęłam poznać barwę Twego głosu - domyślam się, że brzmiał tak miękko, jak tylko mówi się do bliskiej istoty. I pobrzmiewały w nim nutki radości. Tak bardzo byłeś mi wówczas bliski, kiedy tak staliśmy w tym śniegu po kolana. Nam jednak było ciepło. Zachowam ten sen i zapiszę głęboko w sercu, ze wszystkimi szczegółami. To niesamowite uczucie. Świadomość, że za chwilę na zawsze odmienisz czyjeś życie. Ty odmieniłeś moje. I nie jestem już tą samą Magdą, jaką byłam wcześniej. Jestem sobą, z Tobą...
Tęskniąca M.