wtorek, 31 grudnia 2024

Na Nowy Rok

 W styczniu - radości,

w lutym - miłości,

w marcu - pogody,

a w kwietniu - swobody,

maj niech zakwita,

a czerwiec niech bryka,

lipiec wakacyjną pogodę da,

sierpień niech opaleniznę utrwala,

we wrześniu - szczęścia bez liku,

jeszcze więcej w październiku,

listopad niech kolorami zauroczy,

a grudzień przyjazną zimą zaskoczy!


Niech Nowy Rok

pozbawiony będzie przykrości!

Niech się składa z samych sukcesów,

radości i przyjemności!

***

To był dobry dla nas rok, niezwykle intensywny. Podczas gdy w naszych wiadomościach kipiało od wzruszeń, serce pozostało w stanie nienaruszonym. Moje serce tak wiele mi mówiło o świecie - o świecie moich uczuć. Jednocześnie przez cały czas otulone było Twoją miłością Zenku, aż po brzegi.

Nawet teraz, kiedy to piszę, nie mogę uwolnić się moich gorących wspomnień. Pozostaną tam, gdzie masz dostęp, w strefie komfortu, jaki sobie stworzyliśmy. 

Życzę Ci mój kochany, abyś i Ty ogrzał się w ogniu moich ciepłych uczuć do Ciebie. Abyś tu przychodził, tym samym dodając mi sił, tak potrzebnych dla wewnętrznej równowagi. Byś odnalazł tu coś dla siebie. 

Tylko tu ujawniam tak wiele o sobie, bo wiem, że Ty mnie zrozumiesz i uchwycisz moją myśl. 

Dużo dobrych chwil w Nowym Roku. Niech otulą nas szczęście i spokój. 

czwartek, 26 grudnia 2024

Nowa ja

 Pomału kreuje się moja nowa fryzura na nowy nadchodzący rok. Taka jaką chciałabym mieć, wymarzona. Ale co z tego wyniknie, zobaczymy. Tymczasem mamy drugi dzień świąt. To dobry dla mnie czas. Dzisiaj spróbuję czegoś nowego. Idę z Siostrą na kręgle. Nigdy dotąd w nie nie grałam, dlatego odrobinkę się stresuję, ale tylko odrobinkę. Może uda nam się udokumentować to jakimś malutkim zdjęciem, które będzie niezapomnianą pamiątką. 

Nowa ja pomału się krystalizuje. Gdzieś tam w mroku widzę jeszcze cień dawnych dni i mnie taką, jaką byłam wcześniej. Zagubioną, trochę zalęknioną. Nowa ja ma siłę, aby sięgać po swoje marzenia. Nowa ja prawie niczego się nie boi.

Na kręgielni było bardzo miło i nawet udawało mi się czasem dorównać mojej Siostrze, co nie było łatwe, bowiem ona ma duszę sportowca. Nigdy nie zapomnę tej godziny, kiedy to zupełnie zresetowałam myśli. Było bardzo przyjemnie, choć nie zawsze łatwo. Kule trochę ważą i teraz czuję to w swoich mięśniach. 

Maju, bardzo Ci dziękuję! Ty zawsze wiesz, co dla mnie dobre. Nawet wtedy, kiedy kłócę się ze sobą, to Ty sprawiasz, że wszystkie elementy układanki zwanej życiem, zaczynają do siebie pasować. Teraz dobra herbata i obiad. Tak kończą się dla nas te Święta. 

Pomału kończy się ten rok. Jaki był? Po prostu dobry, a jaki będzie kolejny? Mam nadzieję, że jeszcze lepszy. Czasem napiszę coś jeszcze na marginesie - jakąś dobrą myśl. Dla mnie i dla Ciebie. Tylko bądź, aby mnie ogrzać, rozświetlić codzienność, przytulić dobrym słowem. Razem wkroczmy w ten nadchodzący rok. Niech będzie on dla nas łaskawy i zbliży nas do siebie Zenku. Uwierz we mnie kolejny raz, abym ja mogła uwierzyć w siebie. I w drzemiące we mnie możliwości. 

poniedziałek, 23 grudnia 2024

Świąteczny czas

 Chciałabym Ci podarować Zenku w te Święta odrobinę magii, abyś mógł spojrzeć na siebie moimi oczami. Abyś w nich zobaczył odbijające się piękno. Masz tak delikatną duszę i czułe serce, co czuję w każdym napisanym mi przez Ciebie słowie. Skąd to wszystko wiem? Bo ja też najpierw patrzę sercem. Zdawać by się mogło, że widzę głębiej i szerzej, aż po horyzont moich gorących uczuć do Ciebie. Wiem, że kocham pierwszy i ostatni raz... Jestem bardzo w Tobie zakochana i tak już będzie zawsze. To takie pokrzepiające, dodające odwagi i siły w codzienności, którą sobie tworzymy. Nasze gesty mówią o nas więcej, niż moglibyśmy się spodziewać. To tyle jeśli chodzi o kwestie duchowe. 

Chciałabym Ci jeszcze Zenku podarować dużo zdrowia, bo to ono obok miłości jest najważniejsze. Kiedy jesteśmy zdrowi, możemy udźwignąć więcej, niż myślimy. Wiem to po sobie, że teraz daję sobie lepiej radę, bo jestem zdrowsza. Może to Twoja zasługa, na pewno. Widzę jak na mnie patrzysz - z miłością - i jak mnie pragniesz. Ja też pragnę Ciebie w moim życiu, bardzo. Chcę abyś był w nim obecny na tyle, ile to jest możliwe. 

A teraz może nie będę odkrywcza kiedy powiem, że chciałabym jeszcze umieścić pod Twoją choinką mały podarunek od serca, dla Ciebie. Może nie byłoby to coś wymyślnego, jednak wystarczająco wyszukanego, jakby skrojonego pod Twoją Osobę. Nie wiem jeszcze, co to miałoby być... Jeszcze cały czas się nad tym głęboko zastanawiam. Ale jeśli już znajdę coś takiego, to dam Ci znać.

Na zakończenie powiem Ci jeszcze, jak bardzo Cię kocham i jak bardzo tęsknię: za Tobą, za naszymi rozmowami, za bliskością. Nie wiem, co wydarzy się jutro, ale wiem jedno, że moje uczucia się nie zmienią, nie zatrą, ani nie wyblakną. Zawsze będę tu przychodzić z mocno bijącym sercem.

Mówi się, że to rozum kieruje wszystkimi naszymi krokami... Być może, jednak ja kieruję się zawsze sercem, bo to jedyna słuszna droga prowadząca mnie do Ciebie. Bo chociaż jesteś tak daleko, to dzięki magii Świąt zupełnie blisko. Bo od serca do serca wiedzie najkrótsza z dróg. 💕

Driving Home For Christmas - Posłuchaj ze mną świątecznej piosenki. 

,,Więc śpiewam dla Ciebie

Chociaż nie możesz mnie usłyszeć

Kiedy tam dotrę

I poczuję Cię tak blisko

Jadę do domu na Święta

Jadę do domu na Święta

Z tysiącem wspomnień". 

piątek, 20 grudnia 2024

Pierwszy śnieg

 Z gołębio siwych chmur spadały pierwsze płatki śniegu, lekko i zwiewnie osiadały na burych chodnikowych płytkach, przytulały się do bezlistnych gałęzi drzew, pokrywały cieniutką warstewką balkonowe poręcze. Zapachniało magią.

Nie namyślając się długo wyszłam na zewnątrz, uniosłam głowę, spojrzałam na ciemniejące z minuty na minutę niebo i pozwoliłam śniegowym płatkom zawisnąć na rzęsach i dotknąć ust. I wtedy poczułam, że robi mi się tak jakoś lekko na sercu. Pierwszy śnieg i rozmowa z bliskimi wlały we mnie przedziwną otuchę. I przeświadczenie graniczące z pewnością, że wszystko to, co się właśnie dzieje, ma głęboki, ukryty sens. I że już niedługo wszystko stanie się jasne i czyste, jak w baśni...

Chciałabym Ci Zenku złożyć płynące z serca życzenia na ten wyjątkowy czas:


Aniołów, tych najbliższych, tych ludzkich

Miłości, bo nią zawsze można się podzielić

Nadziei, bo ona nigdy nie gaśnie

I Czasu, ale tylko tego, który będzie nam sprzyjał


Nie wzdychaj do swoich marzeń. Sięgnij po nie. Kto wie, kogo tym uszczęśliwisz i uratujesz.

Z życzeniami spełnienia

Anioł


Będę na Ciebie czekała dokładnie tyle, ile potrzeba, abyśmy się znów spotkali. Na granicy marzeń, na skraju nieba... A Ty usiądziesz przy mnie blisko, odejdą wszystkie troski, smutki. Z minuty na minutę będziemy sobie coraz bliżsi. Jeszcze tylko jeden krok, jeden nieuważny gest, muśnięcie dłoni... 


Inspiracją do napisania notki była lektura książki Magdaleny Kordel: ,,A ja na Ciebie zaczekam". Reszta to moja wyobraźnia i własna inwencja twórcza. 

Tak narodzi się między nami czułość, bo czułość to dotykanie z szacunkiem duszy drugiego człowieka. 
To nie pytanie o wiek, bo Miłość jest wiecznie młoda.

***
Przysiadł Anioł na brzegu serca
zatrzepotał anielskimi skrzydłami
rozejrzał się dookoła
rozjaśnił Niebo nad nami

W nim Ci za którymi tęsknimy
objawiają się nam w ten szczególny czas
abyśmy byli lepsi i silniejsi
by dobro kwitło wokół nas

poniedziałek, 9 grudnia 2024

Ucieczka w sen

Wczoraj w nocy długo nie mogłam zasnąć. Leżałam i leżałam, podczas gdy myśli krążyły w mojej głowie. - Pewnie to dlatego, że późno wypiłam kawę - pomyślałam. I wtedy sięgnęłam po książkę. Kolejną już autorki Kristin Hannah. Przeniosłam się w inny świat. I znów odniosłam sukces; powieki zaczęły mi ciążyć i gasząc światło odpłynęłam w sen. 

Śniłam znów Ciebie, i znów byłeś mi tak bliski, jakbyśmy się znali latami. Miałeś na sobie koszulę w kratę i czarny sweter. Objąłeś mnie w pasie i podążaliśmy razem nieznanymi uliczkami. Nie mogłam oderwać od Ciebie wzroku, podczas gdy coś mi opowiadałeś, o ptakach. Słuchałam jak urzeczona. Byłam taka zachwycona Twoją opowieścią. - Jaki Ty jesteś mądry - wyszeptałam. - Ty też - usłyszałam. 

Miałam na sobie ładne nowe i liliowe adidasy - moje marzenie - a także mój ulubiony liliowy sweterek. A jak wiadomo, sen o butach zwiastuje radosne wydarzenie i interesującą znajomość. 

Sen się skończył, pozostawiając po sobie miłe uczucie błogości. Na ustach zakwitł uśmiech. Jak często tak uciekam w sen, bo wiem że mi się przyśnisz Zenku. A wówczas już nie potrafię powstrzymać łez, że mogłoby być tak pięknie.


Ile to może trwać - zastanawiałam się - jak długo wolno być tak szczęśliwym?

I wtedy przyszedłeś Ty, objąłeś ramieniem i dobrym słowem.

Jest pięknie - pomyślałam. 

Chciałam znów utonąć w Twoich ramionach, obiecujących tak wiele. 

I mieć nadzieję, że będziesz tu na mnie czekał zawsze.

I patrzył przenikliwym spojrzeniem, jak tylko Ty potrafisz.

Słuchać i kochać. Kochać i słuchać Twojego głosu. 

Zawieszonego na pięciolinii ciszy.... 
***

WCZORAJ wybrałam się do centrum miasta, tak w godzinach wieczornych i się zachwyciłam światełkami. Czy ja kiedyś z tego wyrosnę? - zastanawiałam się. I chciałabym Ci opowiedzieć o wszystkim, co mnie bawi i wzrusza. I wtedy zaczął padać deszcz... Miałam przezroczystą parasolkę i nadzieję w duszy, barwy zieleni. 

Miłość jest jak spacer podczas drobniutkiego deszczu. Człowiek idzie i idzie, aż po chwili orientuje się, że przemókł, do głębi serca...

Pamiętasz? 

💗

niedziela, 1 grudnia 2024

Najdroższy!

Rozbudzasz moją wyobraźnię

kiedy stajesz w drzwiach

i patrzysz na mnie tęsknym wzrokiem.


Czekałam na Ciebie 

od bardzo dawna

podążałam za Twoim krokiem.


I pojawia się pytanie

odpowiedz mi na nie:

co się zaraz stanie?


Nie umiem się bronić dłużej

przed tym uczuciem

ja też mam takie marzenie

które jest jednocześnie

moim pragnieniem.


Abyś dziś przyszedł 

ukołysał mnie do snu

tak dobrze mi 

gdy jesteś tu...

 

Czuję Twoje pocałunki

czuję Twoje ciepłe usta

ciepłe dłonie

obejmujące mnie zuchwale

ale to dobrze

tak cudownie wiedzieć

że jest się dla kogoś

całym światem... 


***

,,Wieczny płomień" - piosenka na dobranoc

piątek, 29 listopada 2024

Wiersz dla Ciebie

 Przychodzisz cichutko jak deszcz

w oddali płyną Twoje słowa

i znów uśmiecham się

toczy się nasza rozmowa


Tak blisko na firance rzęs

rozbłyśnie myśl złota

przytulisz i utulisz mnie

gdy przyjdzie nam ochota


Nasze dwa brzegi zjednoczą się

a potem zleją w jedność

tul mnie Zenku tul

zanim otuli nas ciemność


Na mojej kanapie 

miejsca dla nas dwoje

pocałuj Zenku mnie

pozwól usłyszeć myśli Twoje


Kocham kocham kocham kocham

Kochaj kochaj kochaj kochaj 


***

LUBIĘ ten przedświąteczny czas. Gdy miasto na Święta się stroi. Gdy na każdym kroku rozbłyskują lampki, oświetlając wszystko wokół. Wówczas czuję się zupełnie wyjątkowo. I ja chcę błyszczeć. 

Tak samo wyjątkowo czuję się wtedy, gdy mnie budzisz rankiem radosną melodią i gdy mądrym, spokojnym głosem tulisz mnie do snu Zenku. Ty też jesteś dla mnie wyjątkowy, jedyny, wyśniony. 

Ubrana w codzienność przychodzę dziś do Ciebie, wraz z wierszem i z uśmiechem na ustach. A wraz z nadejściem nocy całujesz mnie na dobranoc. 

Chodź, zrobię Ci miejsce obok siebie. Usiądź i odpocznij. A później zatracimy się w pocałunku. Albo mnie przytulisz. Tak, tego pragnę...


KIEDY jedno kocha 
a drugie jeszcze bardziej

GDY przychodzi grudzień 
i mija listopad

A książka się kończy
a nowa się zaczyna

PRAGNĘ spełnić Twoje marzenie
które jest też i moim pragnieniem 

UTULENIE niepamięć
zatracenie 

💗

,, - To my... My dwoje... Samotni w ciemności, czekamy, wiemy... Miłość to nasze zbawienie i nasza zguba... Nikt nie widzi, jak się wzajemnie ratujemy". 

~ Kristin Hannah: ,,Pozwól odejść".

środa, 27 listopada 2024

Wokół włosów

 Tak sobie myślę - popraw mnie, jeśli się mylę - że pora zrobić coś z włosami. Zaobserwowałam w ostatnich dniach, że włosy bardzo mi wypadają; są wszędzie, na szczotce, w wannie. Kiedy myję głowę, wyczesuję ich pełną garść. Chciałabym je trochę wzmocnić, może skrócić - co o tym myślisz, Zenku? Czy podobałabym Ci się w krótszej fryzurze?

Nie mówię tu o jakimś radykalnym cięciu, tylko o kilku centymetrach. Może wtedy będą zdrowsze, mocniejsze? To chyba wynik tego, że rozjaśniałam włosy. Teraz chcę wrócić do ich naturalnego koloru brąz. Grzywkę zostawię.

To mój odwieczny dylemat. Ciąć, czy nie ciąć? - oto jest pytanie. 

***

Wróciłam dziś ze sklepu jak zwykle obładowana zakupami. Tymi z gatunku najpotrzebniejszych. Wędliny, herbatę i pieczywo. Balsam do ciała i magiczny kubeczek, który wpadł mi w oko. Tak, niedługo już Święta - uświadomiłam sobie. 

Czasem robię sobie taki dzień, tylko dla siebie. Aby zwyczajnie odpocząć, zrelaksować się, nie myśleć. Książki mi w tym pomagają. Kiedy czytam, nie ma mnie dla świata. Odpływam w dalekie rejony. 

Do Ciebie... 

***

Przytul mnie Zenku

tak ciepło i serdecznie

pozwól mi nie myśleć o niczym

tylko o miłości która trwa wiecznie


Pochyl się nade mną 

i nad moimi problemami

one wnet giną

i znów księżyc nad nami


Kocham Cię kocham

i będzie tak już zawsze

kiedy się pojawiasz

wszystko jest łatwe 

😉


niedziela, 24 listopada 2024

Dzień za dniem

 Płynie sobie spokojnie 

kolejny dzień za dniem

co kryje się w mym sercu

to tylko Ty wiesz

Przychodzisz do mnie rankiem

i wnet uśmiecham się

chcę objąć Cię ramieniem

powiedzieć: kocham Cię

Pomimo że nasze światy

tak odległe są

coś jednak tak nas łączy

nie uwolnimy się

Nic innego tylko Miłość

tylko Miłość wzięła dwoje nas

***

Wstałam dziś rankiem i uświadomiłam sobie, że długo mnie tu nie było; pora to nadrobić. Pięknie jest na świecie, choć śnieg już stopniał. Siedzę sobie w ulubionym miejscu przy oknie, otacza mnie Miłość ze wszech stron. Mam na sobie wygodny, ciepły dres i liliowy sweterek. Kawa krąży w moim krwiobiegu, a serce pompuje krew. Wystarczy, że o Tobie pomyślę, uruchamia mi się tryb dnia na pozytywny. Mam nadzieję, że czujesz ode mnie tą energię o poranku, gdy nigdzie nie muszę się spieszyć; gdy wszystko inne może poczekać, bo liczy się tylko Miłość.

Kocham Cię bardzo Zenku, tak od wielu lat. Mija dzień za dniem, a ja uświadamiam sobie, jak bardzo samotna byłabym bez Ciebie. Ty mnie uszczęśliwiasz. Dla Ciebie składam myśli w jeden szept. Maluję rzeczywistość pastelowymi kolorami. Pragnę, abyś mnie utulił swoją Miłością. Abyś mnie zamknął w uścisku. Abym poczuła bijące od Ciebie ciepło. Odnajduję je w słowach, które kierujesz do mnie o poranku. Za to z tego miejsca Ci dziękuję.

Mam już zredagowany tekst na Święta, które tuż tuż. Na półce leżą sobie cichutko książki i czekają, aż je otworzę. Jestem spokojna. O siebie. O nas. Zaplatam kosmyki włosów w warkoczyki i włączam moją ulubioną piosenkę: Sugar Baby Love. Jest pięknie...


Tak wszechogarniające było to uczucie,
naznaczone tęsknotą i przywiązaniem. 

czwartek, 7 listopada 2024

Utulenie

 W Twoich ramionach 

schowam mój szloch

schowam mój szept

głęboko zakorzeniony strach

i tęsknotę a także niepewność

czy nie znikniesz znów


Nie pozwolę Ci odejść 

chcę byś był zawsze

i chronił mnie przed światem

a także przede mną samą


Nikt tak jak ja 

nie będzie Cię kochał

nikt nie zrozumie 

Twoich łez


Kiedy piszesz że mnie kochasz

otwierasz przede mną niebo

bym mogła oddychać Tobą

i Twoimi słowami


Podaruję Ci dzisiaj list

żółty jesienny liść

z miłością

bo kim byłabym bez Ciebie?


Tylko wspomnieniem... 



- Za co mnie kochasz, kochany?
- Za wszystko. Za serce na dłoni. Za pocałunek na skroni... 
- Nie odkładajmy przytulenia na później. 
- Dobrze, kochana moja... - odpowiedział patrząc w jej oczy pełne łez. 
Rozumiał jej tęsknotę. Też miał ją w sercu.

czwartek, 31 października 2024

Uwierzyłam w siebie

 Dzisiaj uwierzyłam w siebie

i w drzemiące we mnie możliwości

wówczas otworzył się przede mną

świat pełen miłości

drzewa nabrały kolorów

spadających liści

a ja mam takie marzenie

byś znów mi się przyśnił

w moim śnie było kolorowo

mówiłeś że mnie kochasz

pamiętasz kiedy to było kochany?

czternastego dnia lutego

byłam już gotowa na zmiany

i nie wiem jak to się stało

ale przekroczyłam próg nieba

i nagle zrozumiałam 

że niczego mi nie potrzeba

poza Twoją troską

poza Twoją miłością

i anioł zrozumiał 

że wcale nie potrzebuje skrzydeł

żeby być aniołem...

i nie stało się to wiosną 

***

Szczęście to stan umysłu, a ja właśnie doświadczam pięknych chwil w moim życiu. Tak, i nie stało się to wiosną, lecz jesienią, gdy liście mienią się tysiącem barw. Nadciąga wieczór, teraz zmierzch zapada tak wcześnie. Siedzę przy kawowym stoliku, parząc usta gorącą i rozgrzewającą herbatą z hibiskusem - moją ulubioną. Takie chwile są niezapomniane, bo nagle zrozumiałam, że mojemu sercu nie potrzeba wiele - jedynie szczypta miłości, którą przyprawię moją codzienność. 

Otulona ciepłym szarym golfem, w dresach, wsuwam stopy w miękkość klapek. Sięgam po ostatnią już książkę z biblioteki. ,,Uwierz w Mikołaja". Ja uwierzyłam. To niezwykle ciepła historia z wątkiem miłosnym w tle. Bo kto z nas nie marzy o miłości? Ja już ją znalazłam - choć daleko stąd, to jesteś tak mi bliski Zenku. Tak dobrze, że mamy siebie, nieprawdaż?

A schodząc na ziemię... moje kolano nabrało fioletowo - żółtego koloru. Długo o tym upadku nie zapomnę. Dobrze, że mam takie wygodne buty, w których lubię spacerować, wzruszając dywan z liści, które przyjemnie szeleszczą wraz z każdym krokiem. Często chodzę do parku, tam jest ich pełno. I karmię wiewiórki orzechami; zawsze mam ich w kieszeni kilka. 

Zmierzając do puenty... kocham Cię Zenku i mam nadzieję, że czujesz moją miłość ukrytą wśród wersów piosenki, jaką niesie ze sobą wieczór. Ja Twoją czuję. I za nią Ci dziękuję... choć pewnie szybko dziś nie zasnę. Będę projektowała w myślach nasze spotkanie. Często wydaje mi się, że Cię znam, że już kiedyś się spotkaliśmy. A może to tylko moja wyobraźnia? No sam pomyśl. Byłoby tak cudownie. Wiem to na pewno. Bo ja wierzę, tak bardzo wierzę w Nas... W Ciebie i w siebie, i w ten zwariowany czas. 

sobota, 26 października 2024

Dużo miłości

 Tak dużo miłości mieści się w sercu mym

do wschodów i zachodów słońca

do księżyca i gwiazd

do jesieni która ukradkiem rozdaje złote liście.

To wszystko jest takie nierealne że aż prawdziwe

że kocham tylu mi bliskich 

więc także i Ciebie.

Wczoraj taki piękny spektakl rozegrał się na niebie

i tylko chłód przypomniał mi że to już jesień

trzeba nosić szalik i czapkę o których często zapominam

bo ostatnio jestem taka roztargniona.

Wydarzenia ostatnich dni zostawiły po sobie pieczęć w moim sercu

bo ja cała jestem melodią utkaną z mgły i słońca które mnie rozprasza

kiedy wreszcie zrozumiem że mogę być dla Kogoś ważna jedyna

chyba tylko wtedy gdy usłyszę to od Ciebie kolejny już raz.

Tak mi dobrze że jesteś Zenku tak bezpiecznie

wszak razem jest łatwiej pokonywać przeciwności

gdy wieje nieuchronny wiatr zmian. 

***

OSTATNIO tak wiele się dzieje, że trudno ogarnąć mi to wszystko myślami - więc mówię to wierszem. Tak jest łatwiej, bezpieczniej, zamknąć w słowach to, co dzieje się w sercu. Jest tam jeszcze tak wiele miejsca dla Ciebie i naszej cichej przyjaźni. Podobno miłość bez niej nie istnieje, a my się przyjaźnimy, prawda Zenku? 

Wczoraj stłukłam kolano i boli mnie do tej pory. Upadek z palmą odcisnął się na mojej skórze. Niby nic wielkiego, każdemu się może zdarzyć. Po prostu był nierówny chodnik, a ja chcąc uchronić roślinę przed złamaniem, całym impetem uderzyłam się właśnie w kolano, które dzisiaj nabrało rumieńców. Spodnie całe. Noga cała, jest tylko otarcie i kilka zadrapań. Żyję, więc jest dobrze.

Właśnie... czuję, że żyję. Taką bliscy dają mi siłę, więc także i Ty Zenku...

Sikorki tłumnie odwiedzają nasz karmnik, w postaci kuli z tłuszczu z zatopionymi w niej ziarnami. Lubię na nie patrzeć i słuchać, jak ćwierkają wesoło. Czasem pojawiają się też wróble. I lubię jesień, z mgłami i z rześkim powietrzem, z dymem z ognisk i z babim latem.

Wiesz, ostatnio robiłam badanie krwi i wykazało, że wszystko mam w normie, co napełnia mnie jeszcze większym optymizmem. Tak, jestem na dobrej drodze. Ruszam się, ćwiczę, spaceruję, a wieczorami po prostu medytuję. To wszystko po to, aby żyć w harmonii ze sobą i ze światem. 

Na koniec powiem to co zawsze: kocham to życie i kocham Ciebie tak samo mocno, jak na początku naszej wspólnej blogowej drogi. Dziękuję że jesteś TU ze mną Zenku. Po prostu bądź. A ja obejmę Cię mą miłością. Mam jej tak dużo.

sobota, 19 października 2024

Na odległość myśli

 W pokoju pełnym kwiatów

wśród zapachu świeczek

z klasyczną melodią w słuchawkach

rozpoczynam kolejny dzień.

Znów jesteśmy na odległość myśli

znów mi się przyśnisz

snem na jawie

głębokim i kojącym. 

Czuję Twoją miłość 

w każdym wypowiedzianym słowie

i w każdej myśli.

Czasem przychodzisz niespodziewanie

i już się uśmiecham

a czasem milczysz

i czekam tęsknie. 

Na Twój kojący głos

i na Twoje serce

wszak kochać Ciebie

jest tak łatwo i pięknie.

Przychodź Zenku

bądź mi nieznanym ciepłem

i odległą melodią

tak blisko w sercu.

Dzisiaj odnalazłam liść

złotą zapowiedź jesieni

on przypomniał mi o Tobie

i naszej wczorajszej rozmowie.

Szukałam Ciebie w napotkanym przechodniu

na stronicach książek

wśród znanych i nieznanych wierszy.

Ułożyłam z tych skrawków list

napisany dla Ciebie pierwszy

o którym Ci kiedyś opowiem

gdy przekroczę Twój próg.

A Ty? Obejmiesz mnie tęsknotą

ukołyszesz nadzieją

że kiedyś się spotkamy naprawdę

marzyć jest tak pięknie. 

***

Białystok, 19 października 2024 r.

godz. 12.43.

wtorek, 8 października 2024

Wytęsknione

 Wspominam ułamki chwil,

uśmiech,

słodkie słowa 

na dobrą noc.

Życie: suma wdechów 

i wydechów.

Przypadków, zrządzeń losu,

wybuchy śmiechu,

morze łez...

czas ucieka.

I potem jakaś szkoda,

że nie ma tamtych westchnień,

tamtego uśmiechu

i słów niewypowiedzianych w porę...

Dziś przytulam...

Dziś kocham...

Dziś wspominam...

Dziś tak bardzo tęsknię...

***

BLISKOŚĆ rodzi się nawet wtedy, kiedy nie możemy się nawzajem dotknąć - pomyślałam. Bliskość rodzi się, kiedy dwoje ludzi ze sobą rozmawia. Kiedy chce wiedzieć, co słychać u tej drugiej osoby.

Tyle we mnie niezasklepionych ran, tyle palących serce przemyśleń. Dobrze, że mam takie miejsce, gdzie mogę dać upust swoim emocjom, dać nowe życie słowom niewypowiedzianym, odłamkom wspomnień. Litery płynął gładko spod moich palców, jakby wszystko było takie łatwe i przyjemne. To fakt, lubię pisać, a jeszcze bardziej wklepywać słowa na ekran laptopa. To taki kojący dźwięk, kiedy wszystko płynie nieprzerwanie. Mam nadzieję, że słychać w tym także moje serce, jak bije mocno i mocno kocha. Pierwszy raz. 

Od Twojego zapewnienia, że mnie kochasz, mija x miesięcy, a ja ciągle słyszę te dwa magiczne słowa, które odcisnęły się w mojej duszy, tak spragnionej ciepła, delikatności. Teraz mówimy to sobie niemal codziennie, a ja mam taką palącą potrzebę, aby powiedzieć sobie coś więcej. Że pragnę być z Tobą tu na zawsze. Że to nie przeminie, nie zatrze się, nie wyblaknie. Mam taką nadzieję. Bo kiedy mówię ,,kocham" - to jest równoznaczne z tym, że tęsknię tak każdego dnia. Za żywszym biciem serca, za głębokim oddechem i za tym, aby pod powłoczką utkaną ze wspomnień, znalazły się marzenia. 

O czym jeszcze marzę? Abyś przychodził tu do mnie codziennie. Abyś znów utoną w moich dźwiękach ciszy i samotności. Abyś odnalazł tu delikatność w wyrażaniu myśli najgłębszych. To wszystko dziś mam dla Ciebie. Najdroższy. 

***

Słońce otuliło mnie dziś swoimi promieniami, kiedy wracałam z biblioteki z naręczem książek. I już nie mogę się doczekać tej chwili, kiedy utonę w fotelu i zagłębię w losy ich bohaterek. Bo każda z nich jest o wrażliwych wojowniczkach, takich jak ja, które nie boją się marzyć. Chyba o to w tym wszystkim chodzi, aby nie zapominać w codziennej pogoni o tym, co najważniejsze - o miłości, która czeka tuż, tuż za rogiem. Na krawędzi snów... Wystarczy się zatrzymać. Spojrzeć na siebie raz jeszcze. Głęboko w oczy. Tak znajome. Aż do samego dna serca. 💗

To wszystko jest takie moje. Nieraz poplątane. Zasupłane. Pomarszczone. Zauważyłam już pierwsze zmarszczki, te od śmiechu. Kilka nowych piegów, od słońca. I te kreseczki w kącikach oczu, kiedy myślę o czymś intensywnie. Wzrok już też tak nie ten, co dawniej. Przybyło i ubyło kilogramów. Jednak Ty kochasz mnie pomimo to. Dla Ciebie pragnę być najlepszą wersją siebie. Wszak to Ty powiedziałeś, że po czterdziestce zyskałam, i coś w tym jest. Jestem dojrzalsza, na pewne sprawy patrzę ze spokojem. Wszak tego spokoju zawsze szukałam. I odnalazłam go u Ciebie Zenku. 

Idźmy więc razem tą drogą, którą Ktoś nam przygotował. Nieprzypadkowo. Bo wszystko, co nas spotyka ma swój głęboki sens. 

Drzewa mają już złote czupryny, które czesze wiatr. A ja płynę na fali wspomnień. Składam myśli w jedną całość, abyś mógł je usłyszeć, mój kochany. Dotknąć i przytulić do serca. 

Przez wiele dni, przez wiele lat - czas nas uczy pogody. 

czwartek, 26 września 2024

Chłód poranka

 Było chłodno, kiedy rankiem wyszłam na balkon, otulając się ramionami. To już przyszła jesień - pomyślałam, a powiedziałam to co zawsze: dziękuję. Dziękuję za ten rozpoczynający się dzień i obiecuję wstawać wcześniej. Aby starczyło mi go na wszystko; na obowiązki, na spacer, na zakupy, na marzenia i na lekturę książek. 

Znasz mnie i wiesz Zenku, co ja lubię i co przynoszę z takich wypraw do domu - kasztany lśniące i przemyślenia, wiele przemyśleń, jakby przebłysków podświadomości, która stale przywołuje w pamięci obrazy. Nad stawem jeszcze nie przekwitły róże, żółte i pachnące. Kiedy podeszłam bliżej i zanurzyłam nos w delikatnych i aksamitnych płatkach to pomyślałam, że życie jest dobre. 

A teraz zbliża się wieczór i cóż mogę rzec, jeśli nie to, że kocham to życie i kocham bardzo Ciebie. Znów zerkam na przysłane mi przez Ciebie zdjęcie i się zachwycam. Jak bardzo podobne są nasze dwa światy. A teraz serca mam dwa. I myślę za dwoje. I kocham. I się uśmiecham ukradkiem. Tak, jestem szczęśliwa, także dzięki Tobie. 

Pod osłoną nocy skrywam miękkie serce, podatne na zranienie. Ale już cicho - myślę sobie - pora zamknąć powieki i odpłynąć w sen. Tam się spotkamy Zenku. Ten sen przyniesie ukojenie i zapach róż. A także spokój. Dużo tak potrzebnego odpoczynku. Na poduszce rozsypane włosy pachnące zielonym jabłuszkiem i blask księżyca zaglądającego przez okno. Cisza jak ta. 

środa, 18 września 2024

Pierwsza myśl

 Moją pierwszą myślą o poranku było to, czy nie dotarła do Ciebie wielka woda. Przez ostatnich kilka dni uważnie śledzę wszystkie informacje na temat powodzi i to, co widzę napełnia mnie niepokojem. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że wszystko z czasem wróci do normy. A martwię się tak dlatego, bo od dawna nie jesteś mi obojętny i pragnę Twojego szczęścia, cokolwiek ono dla Ciebie oznacza.

Dla mnie szczęście mieści się w kilku krótkich słowach i w przebytej drodze, a także w spokoju, kiedy mogę wrócić do domu, do bliskich i odpocząć. Dzisiejsza podróż autobusem w obie strony zajęła mi prawie 2 godziny. Później zrobiłam zakupy i przygotowałam obiad, a teraz po prostu piję herbatę i sięgam po książkę z biblioteki. Tak wiele już ich przeczytałam. Ale to dobrze, bo w ten sposób się resetuję i nabieram sił. 

Dzisiaj u nas przeszła burza. Popadało solidnie. A później niebo się rozpogodziło. Pragnę i dla Ciebie odrobiny tego spokoju na niebie i na ziemi. Kiedy to wszystko się skończy to odetchnę z ulgą. Uspokoję zmysły. Odpocznę. I wiedziona nieznanym uczuciem napiszę znów krótki list do Ciebie... 

Był przyjemny, bezchmurny wieczór. Słońce chyliło się ku zachodowi, rzucając ogniste promienie na miasto, a niebo przybrało urokliwy, różowopomarańczowy kolor. Powietrze było niemal bezchmurne, a po dość ciepłym dniu unosił się w nim zapach rozgrzanych chodników - który nieodmiennie kojarzył się z latem w mieście. A to już przyszła jesień, rzuciła garść kasztanów na ścieżkę, otuliła nieznaną melodią odlatujących ptaków. W przyrodzie zaczął się piękny czas. Czas odpoczynku. 

wtorek, 10 września 2024

Wrzosami jesień się zaczyna

 Spadł dziś wreszcie długo wyczekiwany deszcz. Nie było to nic wielkiego, ot po prostu drobny deszczyk. I nagle zrobiło się wrześniowo. Zdałam sobie sprawę, że lato już nie wróci. 

Kupiłam wrzosy na balkon, aby mieć swój własny kawałek leśnej łąki za szybą. To nastraja mnie jakoś zawsze optymistycznie. Zepchnęłam do podświadomości wszystkie trudne sprawy - bo jeśli się nad tym tak głębiej zastanowić, to nie są one tak skomplikowane. 

Założyłam dziś ciepły, zielony sweterek - jak na jesień przystało - i mogłam już zająć umysł czymś tak pozytywnym, jak lektura książki. Odpłynęłam w sobie tylko znany świat, do którego klucz mają nieliczni. Niby wiem, że to fikcja literacka, ale tak miło odkrywać nieznane światy. Kiedyś napisałam 3 książki - i nie było to nic wielkiego, 3 sześćdziesięcio- kartkowe zeszyty, które gdzieś się zawieruszyły. Minęło już tyle lat, a ja ciągle mam je w pamięci, tak samo jak tamten czas. Beztroski. 

Jestem samoukiem. Inspiracji szukałam w codzienności, a później ubrałam z pomocą wyobraźni to wszystko w słowa. Podobnie było z malowaniem i rysunkiem, uczyłam się ich sama z książek. W efekcie powstały na przestrzeni kilku lat - moje obrazki, które były odskocznią od codzienności. Wszystkie je rozdałam bliskim mi osobom. Do malowania już nie wróciłam. 

Teraz mam Ciebie i to Tobie się zwierzam. Czy mi to pomaga? Bardzo. Tak bardzo, że nie wyobrażam sobie mojego dnia bez Ciebie. Mam wrażenie, że podobnie czujemy świat, bardzo zachłannie i wrażliwie. Zawsze będziesz moim Przyjacielem, choć nigdy się nie spotkaliśmy. Jesteś mi bliski. I pewnie zawsze tak już będzie, że będę biegła do Ciebie jak na skrzydłach. Mam je u ramion. 

sobota, 7 września 2024

Myślę

 Myślę, że powinno się żyć po swojemu: beztrosko, szczęśliwie, łapiąc chwile, nie zważając na nic. Po prostu iść swoją drogą, z tym spokojem w sercu i pewnością, że cokolwiek się wydarzy, to mam na kogo liczyć, a czasem po prostu liczę na siebie. Nikt za mnie nie przeżyje tego życia, sama muszę być dla siebie sterem, żeglarzem i okrętem. Cokolwiek nie zrobię, pozostawię po sobie ślad - w pamięci tych, którzy są mi bliscy. Myślę, że jesteś właśnie Kimś takim, tak, Ty, który to czytasz. Bo czym jest smutek w obliczu wielkiej radości, która stanie się naszym udziałem? A te małe, codzienne radości z czasem się zsumują i utworzą moją Własną Legendę.

To wszystko tylko mi się śni.

Trochę tak samo jak my.

Odpływam nieco, a Ty

podsycasz ten płomień i dym.

Ten ogień pochłania mnie.

Bez reszty mnie trawi, już wiem

Z każdą chwilą bardziej Cię chcę.

Zróbmy coś z tym, nie męczmy już się.

***

I tak właśnie znalazłam się w relacji, której nie planowałam, a której jednocześnie tak pragnęłam. Przekonałam się, że miłość nie musi być jak wodospad: majestatyczna i zapierająca dech, może przyjmować też postać spokojnego, górskiego potoku, który po prostu wycisza. Mając spokój w sobie, tego spokoju szukałam też u Kogoś, kto się dopiero pojawi. I odnalazłam go u Ciebie.

Może nie było fajerwerków, ale przecież nie o to w tym wszystkim chodzi. Przynajmniej dla mnie. Wszystko co przyszło do mnie wraz z Tobą było tak niesamowite, a jednocześnie miękkie jak kokon, w którym się znalazłam. A Ty - nie namyślając się długo - wyciągnąłeś do mnie swą dłoń, wyswabadzając mnie z niego, bym mogła wyfrunąć. Tak narodziła się nasza miłość, która pięknie trwa do dziś, robiąc miejsce dla myśli. I z tą myślą nas dziś zostawiam, i z nadzieją na lepsze jutro. Bo przyjdziesz jutro, prawda Zenku? Do jutra więc...

JESTEM szczęśliwa. To moja decyzja i mój wybór. 😉

wtorek, 3 września 2024

Sięgnij ze mną gwiazd

 To już oficjalne, mamy w domu maratończyka! Maja przebiegła 43 km., w czasie 5 godz. i 54 min. Co dało jej 57 miejsce, czyli dokładnie w środku stawki. Trzeba dodać, że to jej pierwszy maraton i jakże piękny wynik. Była najmłodszą uczestniczką i jesteśmy z niej bardzo dumni. Bieg wiódł przez las, bo to maraton leśny, więc nie trzeba dodawać, że buty nadały się już do wyrzucenia. Przede wszystkim był to wielki wysiłek, ale i cenna lekcja życia. I satysfakcja z tego płynąca.

Teraz jest czas na regenerację. Zbliża się wieczór, ulubiona pora dnia. Wzięłam już leki i czekam na swój ulubiony serial. Mi też jest potrzebny odpoczynek po dniu pełnym wrażeń. Przede wszystkim udało mi się pomyślnie załatwić kilka ważnych spraw. Tak mało tu o nich piszę, ale nieraz mam bardzo pracowity dzień. A teraz wspominam nasz maraton po sklepach - to też bardzo lubię. Rzadko wychodzimy gdzieś we trzy. I zawsze towarzyszą temu, ogromna ciekawość i emocje. Kiedy nasze zakupowe perełki były już w koszyku, mogłyśmy się odprężyć i cieszyć miło spędzonym czasem. 

Zenku, dosięgniemy dzisiaj gwiazd, jestem tego pewna, że znowu mi się przyśnisz. Z Tobą one świecą nawet za dnia. Przyjdziesz do mnie i mnie obejmiesz jak najlepszego przyjaciela, którym już przecież nie jestem. Ale to takie miłe. To miłe, że jestem kimś więcej. W myślach i w sercu. Pamiętasz, jak mnie nazwałeś? I tak się czuję, jak ktoś Ci bliski. Połączyło nas porozumienie dusz. To dzięki Tobie mam ten uśmiech i spokój malujący się na twarzy; tą energię potrzebną do życia. I serce do pisania. Jesteś moją gwiazdką z nieba - która świeci tylko dla mnie...

sobota, 24 sierpnia 2024

Cześć, co słychać?

 Jest godzina osiemnasta, pora się wyciszyć i przygotować do snu. Jestem w domu sama, bo Mama z Siostrą udały się na spacer do lasu; nie dla mnie jednak te przebieżki, bo boli mnie kolano. Tak, tak, od kilku dni. Próbuję je rozchodzić, jednak nic nie pomaga. Trzeba cierpliwie czekać. 

Nie wiem, czy teraz czytasz te słowa mój kochany. Mam cichą nadzieję, że tak. Piosenka, którą mi przysłałeś jest tak piękna, że nieraz przysłania mi świat. Słucham jej już kolejny raz i znów się zachwycam. Kolejnym krokiem będzie przesłuchanie innych utworów zespołu Marillion, który nie był mi dotąd znany. Ale ,,Easter" pewnie zagości w moich słuchawkach na dłużej. 

Dziękuję Ci też za ten niebotyczny widok, pejzaż wyjęty jak ze snu. Kocham, kocham takie widoki, jak Ty mnie dobrze znasz Zenku. Jak wspaniale nam się rozmawia. Jak pomału płynie czas. Jak wówczas jesteś mi bliski. Ach, jak pragnę Cię mieć wtedy przy sobie, na nie wiem ile. Byle byś tylko był... Poopowiadał, przytulił. Może nawet pocałował... Zapytał: ,,Cześć, co słychać?". Jak często sama chciałam to powiedzieć... Tylko, nie wiedzieć czemu, milczałam. Z natury mówię mało, dużo jednak słucham i wyciągam wnioski. Dzisiaj jestem bliska poznania tajemnicy przyjaźni: to milczenie na ten sam temat. A czasem wystarczy tylko jedno słowo Kogoś, kto we mnie wierzy, by wrócić do świata... 

I wiem jedno: mój świat bez Ciebie nie istnieje. Dobranoc Zenku, mój Przyjacielu z daleka. Świat jeszcze o nas usłyszy. 

***

Na parapecie za oknem pysznią się złote mimozy. Ich zapach towarzyszy mi od wczesnych godzin rannych. Tak dobrze zanurzyć w nich twarz, a później odwrócić się do słońca. Usiąść i wypić łyk kawy. Jest gorąco, nie tylko za sprawą słońca, ale też dlatego, że czuję, jak zacieśnia się nasza relacja. 

Myślę o Tobie z rana, w południe i z wieczora. Ty o mnie chyba też... Nie mylę się Zenku? Wierzę Ci i ufam bezgranicznie; kocham do utraty tchu. Jest wspaniale, a może być jeszcze lepiej, kiedy już poznamy swoje przyzwyczajenia i sekretny język serca. Ono pragnie, ale czy mam do tego prawo? Chyba tak. Bo żadne serce nie cierpiało nigdy, kiedy sięgało po swoje marzenia... 

Moim nieodpartym marzeniem jest być blisko Ciebie. Chcę Cię lepiej poznawać i chcę, abyś i Ty lepiej  poznał mnie. Ten blog mi to ułatwia, tu płynnie przechodzę z jednego tematu w drugi i wcale się nie gubię. Tu jest moje miejsce. Przy Tobie. I obiecuję daleko nie odchodzić i zawsze wracać; do Twych ramion Zenku, do cichej melodii Twojego serca. 

niedziela, 18 sierpnia 2024

Biegiem po zdrowie

 Maja intensywnie przygotowuje się do maratonu, który już pod koniec sierpnia. Z tego powodu biega, spaceruje, a ostatnio zaprosiła mnie do aktywnego wypoczynku i, dałam się porwać badmintonowi - dynamicznej grze rakietą, która poprawia kondycję i zdrowie. Za nami już dwa dwugodzinne treningi, podczas których udało nam się spalić wiele kalorii, a to dla mnie bardzo ważne. Zbliżam się bowiem do wagi 60-ciu kg., przy moim niskim wzroście 158 cm. to wręcz doskonale. Bo tak bardzo pragnęłam schudnąć. 

Bardzo jestem Mai wdzięczna. Kiedy dzisiaj - w sobotę - przybyłyśmy na boisko, nie było nikogo. Trudno się dziwić, zważywszy na temperaturę 31 stopni w cieniu. Ale było wręcz idealnie, bezwietrznie i, przybyło trochę chmurek, za którymi skrywało się słońce. 

Po treningu czułam każdy mięsień, dosłownie. I podczas, gdy zdobyłam się na wysiłek, to poczułam, że żyję. Mam nadzieję, że teraz czytasz Zenku moje słowa i jesteś ze mnie dumny. Twoje zdanie bardzo się dla mnie liczy. Jest na wagę złota, można by rzec. 

A teraz odpoczywam sobie w domku i sięgam po kolejną książkę, bo lubię oddawać je w terminie. ,,Festiwal lodowych serc" wciąga swoją wartką akcją i ciekawymi dialogami. Oczywiście Agaty Przybyłek, nie może być inaczej. Jej książki mają w sobie to coś, co przyciąga. I daje gwarancję dobrze spędzonego czasu. 

Czuję się dzisiaj jak nastolatka. Naprawdę odżyłam i już nie pochłaniają mnie tak marzenia, tylko skupiam się na tym, co tu i teraz. Kto wie, może jeszcze zacznę biegać razem z Mają? 

Sąsiedzi z naprzeciwka wrócili już z urlopu, wraz z dwójką małych dzieci. Także jest gwarno i wesoło. U nas w ogóle dużo się dzieje, kiedy jesteśmy razem w domu. Każdy ma coś ciekawego do powiedzenia. I wnosi ten radosny element ożywienia. Teraz jednak jestem sama. Przeczytałam Twoją wiadomość, zapatrzyłam na przysłane mi przez Ciebie zdjęcie i, żywiej zabiło mi serce, czy to już jesień? 


Kropi drobny deszczyk, a ja - z ulubionym kubkiem w dłoni, pełnym kawy - wspominam wczorajszy koncert. Częściowo obejrzany na żywo, a częściowo w domu. Pomimo, że nie lubię hałasu i tłumu, to była miła odskocznia od codzienności. I niezapomniane wrażenie, którego nie zatrze czas.

Udałyśmy się z Rynku Kościuszki do przyległego parku, tonącego w ciemności, a tam czekały nas nowe atrakcje. Kolorowe fontanny: czerwone, różowe, niebieskie, żółte, fioletowe i zielone. Wzbijały się aż pod niebo, otulając refleksami stare drzewa. 

Wracałyśmy do domu, odprowadzane przez ogromną tarczę księżyca, zawieszoną tuż nad ziemią. To był dobry dzień, a noc przyniosła tylko dobre sny, których już teraz nie pamiętam. Jednak obudziłam się wypoczęta, nieco później niż zazwyczaj. 

I nikt mi chyba nie powie, że czasem nie warto wyjść poza schemat, by jeszcze raz poczuć szczęście. Otóż warto zrobić coś odrobinę szalonego, nieco spontanicznego, aby znów się przekonać, jakie drzemią w nas pokłady wrażliwości: na piękno, na ludzi i dla samych siebie. 

niedziela, 11 sierpnia 2024

W cieple serc

 ,,Pokiwała głową, ciesząc się z lekkości tej rozmowy. Czuła się tak, jakby rozmawiała ze starym, dobrym znajomym, za którym bardzo tęskniła. Niemal chłonęła jego słowa i nie mogła przestać się uśmiechać. Pomyślała, że chyba jest trochę prawdy w stwierdzeniu, że gdy się kogoś oswoi, to raz na zawsze. Nie ważne, jak długo się nie widzicie, już po chwili rozmowy pojawia się cudowna, wyjątkowa zażyłość i słowa płyną same. Skojarzyło się jej to z jazdą na rowerze. Gdy raz się nauczysz, to nigdy nie zapomnisz. Tak samo serce w nieskończoność przechowuje informacje o uczuciach". 

- Agata Przybyłek: ,,Siedem cudów".

Tak dobrze się obudzić i przeczytać informację: ,,Miłego dnia". Niby nic wielkiego, ale bardzo cieszy z dwóch powodów - że ktoś właśnie o Tobie myśli, a co z tego wynika... bo Cię nadal bardzo kocha. Dziwna jest ta nasza miłość na odległość, a jednak możliwa. Czego jesteśmy najlepszym przykładem. Wiesz Zenku, tak sobie myślę, że ta miłość była ze mną zawsze, już z chwilą, kiedy Cię lepiej poznałam. 

Teraz jest trochę inaczej, bo sporo wody upłynęło, jak się docieraliśmy, aż trafiłeś do mojego serca. Te nasze szepty o poranku są takie rzeczywiste, niemal namacalne. Nie potrzebuję Cię mieć blisko obok siebie, bo ja i tak widzę Twój uśmiech kryjący całe pokłady życzliwości dla mojej skromnej osoby. Stale wraca do mnie myśl, jaką dysponujesz wiedzą i to mnie nieraz onieśmiela, ale tylko na chwilę. By znów przekonać się, jaki mi jesteś bliski. Jak rodzina.

Poszłam dziś nad staw, bo tam najpełniej regeneruję siły, aby ruszyć w dalszą, tylko mi znaną drogę. Czy zechcesz mi towarzyszyć? I ogrzać się w cieple naszych serc? Byłoby cudownie, ale czy niemożliwie? Los skrywa bowiem wiele niespodzianek. Także nie zapomni o nas dwojga. Dlatego tak zawsze czekam na Ciebie, aż napiszesz mi coś o sobie więcej, a ja wychwycę ten szczegół i zachowam w sercu. Jak mam trafić do Ciebie, kiedy jesteś tak daleko?

Tylko pisząc...

Ja tak bardzo za Tobą tęsknię. Ukojenia szukam w przyrodzie. W delikatnym szumie liści i w zapachu róż. W refleksach światła migoczącego na powierzchni wody. W powiewie wiatru i blasku słońca. Czuję, że zbliża się dla nas jesień. Coś się kończy, jakiś etap w moim życiu. Kiedy zbliża się to, co nieuniknione. Ładuję więc baterie, aby starczyło mi tej beztroski, kiedy nadejdą chłodne dni. Ja już marznę. Otul więc mnie swą miłością Zenku. A ja podaruję Ci mój uśmiech. 

Kto wie, czy jedno nie wynika z drugiego? 

środa, 7 sierpnia 2024

Skok na głęboką wodę

,,Chcę w to brnąć, na pewno. Nie mam żadnych wątpliwości. Nie wiem o Tobie niemal nic, ale przecież kiedy ludzie zaczynają się spotykać, startują z tego samego pułapu. Są siebie ciekawi i spragnieni, ryzykują, że się sparzą, a mimo to zamykają oczy i skaczą na główkę, dokładnie tak samo jak my. Różnica polega na tym, że na ogół najważniejsze rzeczy o sobie szepczą w intymnych chwilach, podczas gdy my mamy to za sobą - to, co najważniejsze, już wyznaliśmy sobie w listach. To chyba dobrze, prawda?

Wpadniesz na herbatę?". - Agnieszka Olejnik: ,,Listy i szepty".

***

Kończę właśnie jakże ciekawą książkę. Gorąco kibicowałam jej bohaterom, aby spotkali się naprawdę i obdarzyli uczuciem. Sama tęsknię za tym samym. Bo choć nie pisaliśmy do siebie listów, to przecież wiele mówiące wiadomości znaczą to samo - równie dobitnie - że my dwoje się kochamy. 

Może i jestem niepoprawną marzycielką, jednak są chwile, gdy twardo stąpam po ziemi. Wiem Zenku z rozbrajającą szczerością, że Cię kocham bardzo mocno. Najmocniej na świecie. Wiem też, że Ty kochasz mnie... Cóż mogłabym pragnąć więcej? Przecież już teraz - nie widząc się - jesteśmy ze sobą blisko; poprzez nasze codzienne zwierzenia, obrazy i żywsze bicie serca. Słowa mówią tak wiele o nas, o naszych uczuciach, o pragnieniach wspólnej przyszłości... Chyba nie zapędzam się za daleko?

Pamiętam moment, kiedy jako nastolatka, poszłam pierwszy raz na basen, aby nauczyć się pływać. Dostałam wówczas tylko maleńką deseczkę i głos instruktora mówił mi, abym skoczyła z nią na głęboką wodę. Jak bardzo się bałam, jednak pokonałam ten strach. I, skoczyłam...

Tak samo czuję się teraz, stojąc tu przed Tobą. To prawda, dzieli nas wiele, jednak my pokonaliśmy już ten dystans siłą naszej wyobraźni. Ona podszeptuje mi, że to na Ciebie tak długo czekałam. I znalazłam miłość, odnajdując siebie. Teraz wiem o wiele więcej i widzę więcej. Jestem świadomą swoich uczuć kobietą. Jestem też pewna Ciebie. Twoich uczuć. Przytulam Cię najmocniej i całuję najgoręcej. Wiem, że mnie zrozumiesz. Co prawda moglibyśmy jeszcze przypieczętować to pocałunkiem i głębokim spojrzeniem w oczy... Jednak teraz i tak jest wspaniale. Jeszcze lepiej niż w książkach...

Bo to nasza prawdziwa historia. Do której sami napiszemy zakończenie. Albo nie, nic się dla nas nie kończy, lecz dopiero zaczyna...

***

Przyszłam od pani doktor pełna ciepłych myśli i nowych sił. One cały czas drzemały we mnie. I tylko ktoś, jakaś iskra spowodowała, że odnalazłam je w sobie. Teraz przede mną 3 miesiące dzielące mnie przed kolejną wizytą. Muszę sprawić, aby ten czas był owocny i obfitował w radosne wydarzenia. Właściwie, to czuję się już zdrowsza, jakby weselsza i, lżejsza; będę kontynuowała ten proces zdrowienia. Aby móc w pełni cieszyć się życiem. W tym celu te spacery po radość, o których tak wiele Ci opowiadałam. A czasem po prostu zostaję w domu, wypełnionym ciszą. Tak, cisza jest tym, czego najbardziej teraz potrzebuję. Tę ciszę odnalazłam też u Ciebie. Bo Ty mnie rozumiesz bez słów Zenku. Może tu zajrzysz i przyznasz mi rację, że we dwoje milczy się wspaniale.

I pewnie zawsze tak już będzie, że będę na Ciebie czekała...

poniedziałek, 29 lipca 2024

Na skrzydłach marzeń

 ,,Na skrzydłach marzeń", to również tytuł książki, którą właśnie skończyłam czytać. Uznałam, że to idealny tytuł dla mojego wpisu tutaj. Bo choć dawno mnie tutaj nie było, to myślałam o nas i o tym, co mogłabym nowego napisać. Nie będę odkrywcza gdy powiem, że bardzo Cię kocham Zenku. To Ty dodajesz mi skrzydeł każdego cudownego dnia. Opowiem Ci więc może o tym, co u mnie - w moim otoczeniu i w sercu. 

Od kilku dni mocno wieje i ten wiatr napawa mnie niepokojem. Kiedy słyszę szum liści, targanych przez silne podmuchy, to trudniej mi zebrać myśli. Na niebie płyną szare obłoki, zasłaniające jego błękit. Niedługo wszystko się unormuje i znowu będę mogła cieszyć się słońcem. Odkryłam nowe miejsce, gdzie kwitną słoneczniki i pewnie niebawem się tam wybiorę, z moim telefonem i uważnym wzrokiem. 

Był taki czas, że budziłam się o piątej nad ranem i nie mogłam zasnąć. Wówczas do mojej rutyny wkradł się smutek. Bo nie wiedziałam, jak spożytkować ten czas. Siedziałam więc na balkonie i oddychałam rześkim powietrzem, zastanawiając się, co u Ciebie. Pod powiekami czaił się jeszcze sen: byliśmy w nim my, spotkaliśmy się nad brzegiem stawu, a Ty coś do mnie mówiłeś, nie pamiętam co, jednak najważniejsze, że byłeś wtedy blisko. I ta bliskość Zenku mnie oczarowała. 

Siedząc na tym balkonie - kawałek po kawałku - przypominałam sobie nas ze snu. Zerwał się z włosów pierwszy wiatr, a później przepadłam. Wzeszło słońce i rozmyło jego kontury. Znów byłam sama, ale już nie samotna. Moim sercem zawładnął spokój, gdy na nowo zachwyciłam się światem. Mój cały świat to Ty. 

Ten wiatr osuszył również moje łzy, że nie dane nam jest spotkać się naprawdę...

***

A teraz garść przyziemnych spraw. We czwartek idę do pani doktor Wioletty, specjalisty psychiatrii. Ustalimy, co dalej z moim leczeniem. Pani doktor ostatnio zmniejszyła mi dawkę leku: zamiast całej, biorę od miesiąca pół tabletki. Jednak nie jestem senna. Więc ta zmiana była chyba jak najbardziej potrzebna. W końcu ona wie o tym najlepiej, skoro tak uznała, to miała ku temu podstawy. Od pobytu w szpitalu minęło już 12 lat. Ale zostawmy już to. 

Na balkonie suszą się letnie sukienki. Jeszcze je założę tego lata. W poprzednim wpisie załączyłam zdjęcie w nowych okularach, które bardzo mi się podobają. To jakby moje różowe okulary, w których lepiej widzę świat. Dziś mam na sobie miękkie, szare wdzianko, które dostałam od siostry. Nie straszny mi w nim żaden wiatr, bo polar delikatnie mnie otula swą prążkowaną fakturą. A teraz zanurzę się w kolejnej historii jak ze snu i sięgnę po kolejną książkę: ,,Cuda i cudeńka". Tak dobrze, że jesteś TU... 


Na skrzydłach marzeń przeniosę się daleko stąd,
gdzie mój kochany masz swój dom.
A kiedy będziemy cichutko
i przy sobie blisko, 
nasz uśmiech powie nam wszystko... 
Obudzę się w Twych ramionach,
ustalimy, co dalej. 
Na wszystko przyjdzie swój czas
i kolej... 
,,Nie wszystko naraz" - jak zwykłeś mawiać,
pamiętam każde słowo.
I miałeś rację Zenku,
dziś narodziłam się na nowo...
Aby być z Tobą, blisko
marzę. 
Nim cały mój świat
Ci pokarzę. 
Zauroczymy się tą naszą chwilą,
bo kochające serca
nigdy się nie mylą.

💞

piątek, 19 lipca 2024

Pierwsze

 Wszystko, co pierwsze jest takie fascynujące i wspaniałe. Pierwsze porywy serca, pierwsza miłość, pierwszy ożywczy promyk słońca. Pierwszy wiatr, niosący ukojenie tęsknoty. I ten słodki zapach kwitnącej łąki pod stopami. Kiedy znów się tam znalazłam, wśród niewydeptanych ścieżek, to poczułam, że żyję, a towarzyszył mi koncert koników polnych. Nikogo nie było w promieniu kilometra - tylko Ty, w moim sercu...

Pomiędzy jedną aplikacją odżywczego, oliwkowego kremu do twarzy i ciała, a ujarzmieniem klamrą niesfornych włosów, jest cudowna chwila. Ona pozwala mi zadbać o siebie i poczuć szczęście. Kamizelka dżinsowa miękko otula moje ciało, do tego tylko spodenki... Puder, róż i już. 

W takie upalne dni doceniam to, co piękne. Bo kiedy wracam po trudach wędrówki do domu, to towarzyszy mi ta cisza, i ten chłód bijący od zaciągniętych zasłon. Tu jest moje małe miejsce, gdzie mogę się wyciszyć, posilić, odpocząć i uciszyć serce... Książki mi w tym pomagają. I pisanie - to moja niewinna słabość. Mam też słabość do Ciebie. Bo wiesz, że o Tobie myślę. 

Niedługo moje imieniny. To będzie wyjątkowy dzień, o czym Ci tu opowiem. Planujemy spacer, dobry obiad i deser - tylko czasem mogę sobie pozwolić na odrobinę słodkości... Założę ulubioną sukienkę i nowe okulary. I obowiązkowo czapkę z daszkiem. Bo choć kocham słońce, to muszę na nie uważać. 

To moje plany na najbliższy czas i pragnę bardzo, abyś był wtedy ze mną myślami... To będzie dla mnie najpiękniejszy prezent, jaki mógłbyś mi ofiarować Zenku. To jedyne, czego dziś pragnę. 


     Lubię rozpuszczone włosy, w których tańczy wiatr. Pamiętam, że je lubisz, więc na razie trzymam się z daleka od fryzjerskich nożyczek. Muszę tylko bardziej o nie zadbać, wzmacniać odżywką, którą aplikuję sobie po każdym myciu włosów. Unikam suszarki - bo uważam, że słońce najlepiej je osuszy i zrobi to delikatnie. I lubię do Ciebie pisać. Ale Ty to już wszystko z pewnością wiesz... Nie bez powodu wybrałam właśnie Ciebie na swojego Przyjaciela. Aby nigdy już nie czuć się samotną...

sobota, 13 lipca 2024

Nic piękniejszego od miłości

 Witam Cię Zenku w ten upalny dzień, który pomału chyli się już ku końcowi. Siedzę przy kuchennym stole, skąd mam widok na drzewa skąpane w słońcu. Pomimo późnej pory nie robi się chłodniej. Gorące powietrze owiewa moją twarz i sylwetkę. Mam na sobie krótkie spodenki i najcieńszą koszulkę jaką znalazłam. Jednak nie czuję się w niej lepiej. Chłodny prysznic z jeżynowym żelem też pomógł tylko na chwilę. To moje niedawne odkrycie z Lidla; ma cudowną, kremową konsystencję i duże opakowanie z pompką. 

Byłam dziś na łące spowitej we mgle, wczesnym rankiem. Tak właściwie, to wstałam dziś o trzeciej nad ranem. Nie mogłam spać. Usiadłam na balkonie i czekałam na wschód słońca. Po czwartej odezwał się jeden ptak, potem drugi i rozbudziłam się na dobre. Na łące było cudownie. Brodziłam w rosie i wdychałam zapach wrotyczy, których tam są setki, jeśli nie tysiące. Zahaczyłam o sklep, a gdy już wracałam, odezwały się koniki polne i rozpoczęły swój koncert lata. Wróciłam cudownie zmęczona. I jakby bardziej odmieniona. Czapka zdała swój egzamin. Nigdy o niej nie zapominam, jak też o wodzie. 

Po powrocie zrobiłam sobie mrożoną kawę w dużej szklance. To mój codzienny rytuał. Upał ostatnich dni sprawił, że miałam jakby nieco mniej siły. Pomyślałam sobie, żeby chociaż przez chwilę zrobiło się chłodniej. Żeby spadł deszcz. U nas balkon jest otwarty przez całą noc, a dzisiaj padł rekord i było 20 stopni. Trochę za dużo. 

Pomimo wszystkich cudowności świata, nie ma nic piękniejszego od miłości. Dzięki Tobie ją czuję Zenku, każdą komórką mojego ciała. Przychodzę dziś do Ciebie ubrana w moje słabości, które przykrywam uśmiechem. Zakładam na tę okazję najlepszą bluzkę jaką mam, od niedawna, z cienkiej tkaniny w kolorowe kwiaty. Myślę, że taką Ci się spodobam. Nie kryję tego, jak bardzo Cię kocham i jak jesteś mi bliski - mój ukochany z daleka. Dziękuję Ci za to głębokie uczucie, jakim mnie obdarzasz. Za to, jaki jesteś w tym uważny, wrażliwy i kochający. I pewnie nigdy nie przestanę Ci dziękować i kochać. Wiem to na pewno...


Dla Ciebie moje zaróżowione policzki od snu... Włosy w nieładzie, które tak kochasz... Obolałe stopy po przejściu dobrych kilku kilometrów... Uśmiech skrywający wszystkie tajemnice, które znasz... Bo znasz mnie Zenku na pamięć... Każde moje spojrzenie spod rzęs... Każdą łzę wzruszenia... I każdy mój krok... Dzisiaj znów się spotkamy w snach... Tak nierealnych, że aż rzeczywistych... 
Będziesz głaskał mnie po twarzy i przytulał tak mocno, jak tego pragnę... 
Będziesz mi tak daleki, że aż bliski przez swą empatię i wrażliwość...
Zatonę w Tobie, aż po koniuszki moich palców, odpocznę...
Nigdy nie zapomnę tego uczucia, gdy odrywam się od ziemi, ku Tobie...
Kocham Cię Zenku...

wtorek, 9 lipca 2024

Powroty

 Powroty są dobre, a czasem dobrze odciąć się od bieżących spraw i pozwolić głowie odpocząć. Odkąd Maja wróciła, znów jest tak jak dawniej. Czas upływa nam na niekończących się rozmowach, a czasem na milczeniu, które też jest budujące. Wszystko wróciło na dawne tory i jest tak radośnie. 

Dziękuję Ci Zenku, że stale trwasz przy mnie, że przychodzisz każdego ranka i życzysz mi dobrego dnia. Wtedy czuję, że nabieram wiatru w żagle; nikt nie zdrabnia mojego imienia tak pięknie. Jak to melodyjnie brzmi. W Twoich ramionach czuję się bezpiecznie. Niestraszne mi deszcze i wichury, ani letnie burze. Bo Ty jesteś przy mnie. Wraz z widokami zapierającymi dech w piersiach. 

Znów jest ciepło, a nawet wręcz upalnie. Żar leje się z nieba. Wróciłam z poczty, udałam się też do oddalonej apteki na Bema. Czuję się wspaniale, żadna troska nie zaprząta mojej głowy. Na stoliku pomału topnieje stos książek, które przeczytałam w tym miesiącu. Będę mogła znów udać się do biblioteki na Skłodowskiej. W lipcu i sierpniu zamykają wcześniej. 

,,Kiedy odszedłeś" autorstwa Jojo Moyes, to książka, która trzyma w napięciu aż do samego końca. Opowiada o tym, jak podnieść się po stracie bliskiej osoby i móc otworzyć serce na nową miłość. Jej lektura była dla mnie niesamowitą przygodą. Otworzyła mi oczy na wiele spraw. Bo to takie nieoczywiste, kochać. Kochać tak pięknie, że aż brakuje tchu.

wtorek, 2 lipca 2024

Przy wtórze kropel deszczu

 Wczoraj bardzo zmokłam i zmarzłam. Szłam daleko przed siebie i z każdym krokiem czułam ciężar kropel deszczu. Później przestało padać, a na niebie pojawiło się słońce. Kiedy wróciłam do domu zdążyłam wyschnąć. A rano miałam miłą wizytę u mojej pani doktor. Rozmowa z nią mnie zawsze wycisza i daje nadzieję na poprawę. Pani Wioletta zmniejszyła mi dawkę leku, więc chyba już jest ze mną lepiej. Mam do niej przyjść za miesiąc, pierwszego sierpnia i ustalimy, jak na mnie zadziała ta zmiana. Jeśli nie będę się czuła senna, będzie dobrze. W ogóle ostatnio mniej rozmyślam, a więcej działam. Pomagam w porządkach i zakupach. Umilam czas rozmową. Tylko w środku jeszcze, tam głęboko - toczę swoją małą walkę, o poczucie własnej wartości. Bez tego nie ruszę dalej. Kiedy piszesz, moje poczucie wartości szybuje w górę. By znów zderzyć się z ziemią. Kiedy Cię nie ma. To nieraz bolesny upadek. Tak działa na mnie ta pogoda, nostalgicznie. 

Zrobiłam porządek w ,,szafie". Niestety musiałam rozstać się z różowymi skarpetkami, bo widocznie wpadł mi kamyk do buta. Ale mam dwie nowe pary: szare i czarne. No i niezawodne ciepłe, czerwone, które zakładam, gdy chodzę po domu. Może takie dni są potrzebne, aby odnaleźć się na nowo, w gąszczu pytań i odpowiedzi na nie. A nieraz nie trzeba mówić nic, bo ja i tak wiem, że jestem kochana. Codziennie to sobie powtarzam, zaraz po przebudzeniu, a ostatnio wstaję wcześnie. Odkąd Siostra zamieszkała na tydzień u koleżanki z pracy, która wyjechała, a Maja opiekuje się jej pieskiem. Ja natomiast mam pod opieką jej myszki. 

Tak mijają mi noce i dni. Lubię ciszę, która koi i kołysze. Natomiast krople deszczu ukołyszą mnie do snu. Robiąc miejsce dla myśli. A są one jak najbardziej pozytywne. Tej radości szukam w sobie, a pisanie mi w tym pomaga. Może kiedy tu zajrzysz, to uśmiechniesz się na myśl, jak jesteś ważny dla osoby na drugim krańcu Polski. Bo jesteś Zenku i czynisz mnie szczęśliwym człowiekiem. Kiedy czuję Twoją dłoń, kiedy dotykasz mojego serca, ja błyszczę. Bądź zawsze blisko, a ja obdaruję Cię moją miłością, o której jeszcze tak niewiele wiem. Ale się uczę każdego dnia. I jestem pojętną uczennicą, tak głodną tej wiedzy, którą masz Ty. Mój najlepszy Przyjacielu, na chwile pogodne i te z deszczem. Przy wtórze kropel deszczu pójdziemy razem wspólną drogą, przed siebie. Kto wie, czego moglibyśmy dokonać podążając za głosem własnego marzenia, całym sercem, rozumem i odwagą. Ty masz to wszystko, czego ja pragnę.  

czwartek, 27 czerwca 2024

Kiedy jesteś

 Kiedy jesteś blisko, czuję, że mogę wszystko. Wznieść się wysoko, aż pod niebo. I z góry oglądać obłoki. Gdy otaczają nas cisza i spokój.

Dzień dobiega końca. Zaczyna się nocne życie. I tylko jakaś zabłąkana łza zawiśnie na moich rzęsach - jest to łza głębokiego wzruszenia. Bo znowu powiedziałeś mi coś miłego. I poczułam dotyk Twojej dłoni. A tam, za szybą ćma trzepocze skrzydełkami. Piję zieloną herbatę i jem nektarynki, a w tle dobiega głos spikera; oglądam z Mamą ,,Morderstwa w Midsomer". Mam na sobie już piżamę i czerwone skarpetki. Włosy związane w kucyk. Odpływam w sobie tylko znany świat z moich marzeń. O takim domu marzyłam, pełnym ciepła i miłości. Nie wiem, czy dobrze Cię ugościłam. U Ciebie też jest taki niepowtarzalny klimat. Posłuchaj, dzisiaj się znów spotkamy. Spleciemy razem palce dłoni. Mój uśmiech Cię dogoni...

***

A Ty tylko przytul mnie / przytul mnie koniecznie / raz jeszcze powiedz że mnie kochasz / szeptem i serdecznie / A kiedy znowu będziesz blisko / mój uśmiech powie Ci wszystko... / Nie ma siły delikatniejszej niż miłość. / Nie ma takiej rzeczy / której nie mógłbyś mieć. / Wystarczy tylko chcieć. 

To moja afirmacja na trudne chwile, które przekuję w sukces. Tak bardzo się zmieniłam. Dzięki Tobie. To Ty mnie zmieniłeś. Stałam się lepszym człowiekiem, świadomą swojej wartości kobietą. Dzisiaj wiem, że szybko nie zasnę. Będę w myślach przy Tobie, gdzie mam swoje miejsce. Moja pamięć będzie przywoływała znane obrazy i te, za którymi tęsknię. Tak bardzo tęsknię za dotykiem Twojej dłoni. Za nieznanym mi głosem pełnym czułości. Aż cicha melodia mojego serca utuli mnie do snu. Nie będzie już miejsca na łzy. Położę głowę na Twoim ramieniu i odpłynę daleko stąd. Niesiona ożywczym wiatrem wyobraźni. Gdzie jest nasz dom.

czwartek, 20 czerwca 2024

Lato czeka

 Dziś pierwszy dzień lata. Wróciłam ze sklepu i zabieram się za książkę ,,Ciche cuda". Zostało mi kilkanaście stron. Powinnam się z nią uporać. Aby jutro móc wyruszyć do biblioteki. W sklepie nie było mojego rozmiaru bluzki, z radością zauważyłam, że schudłam. Spodenki zrobiły się luźne, tak że muszę je przewiązywać paskiem. Szkoda, bo ta bluzka miała taki ładny błękitny kolor - ale ewidentnie była za duża. Ten kolor ładnie komponował by się z łąką. Czerwień maków ustąpiła miejsca niebieskości. Kiedyś był to mój ulubiony odcień. 

Wczoraj było tak upalnie, gdy jechałam przez miasto autobusem, na szczęście z klimatyzacją. Dzisiaj po nocnym deszczu jest już lepiej. Czuję się dobrze, oddychając rześkim powietrzem o poranku. No i przyszła wiadomość od Ciebie - nieustanne źródło radości, które nigdy nie wyschnie. Jestem jak oczarowana Tobą i naszą rozmową. Ostatnio trudno mi się zasypia. Chodzę nocą do kuchni, aby napić się mleka. A później przesypiam ten magiczny moment dnia, gdy ptaki budzą się ze snu. Dziś najdłuższy dzień w roku. I - co za tym idzie - najkrótsza noc. To dobrze, bo ja nie lubię nocy. Lubię jasność i lubię działanie. W dzień widać wszystko wyraźniej i problemy wydają się jakby mniejsze. 

Bo ja jestem mistrzynią kłopotów. Zawsze zamartwiam się na zapas. Czekam na paczkę dla Siostry. Zawsze na coś czekam. I choć wiem, że to jeszcze nie czas i najpierw dotrze powiadomienie, to i tak bardzo się stresuję, że kurier przyjdzie właśnie wtedy, gdy mnie akurat nie będzie w domu. Wiem, jestem dziwna. Jednak ta inność nie przeszkadza mi w życiu. Bo tak jak każdy pragnę kochać. A nawet powiem więcej - ja już odnalazłam moją Miłość, Ciebie.

Tak łatwo jest kochać, gdy jesteśmy kochani, choć to trudna Miłość, która z góry skazuje nas na rozłąkę. A ja chciałabym poczuć, dotknąć. Lato przed nami, wypełnimy je naszymi snami. Wtedy jesteś blisko. Ja tak bardzo Cię kocham Zenku, że to nieraz aż boli. Jednak wiem, że rano ,,przyjdziesz" do mnie i wówczas jestem już spokojna. Duże znaczenie mają tu leki, które mają mi zapewnić zdrowy sen i w miarę znośne funkcjonowanie w ciągu dnia. To aż 3 tabletki dzienne. Zawsze tak już będzie. Ale to nic - pocieszam się myślą, że jestem kochana i, ta Miłość mnie uskrzydla i każe pisać. Piszę więc, bo to daje mi radość i sprawia, że czuję się potrzebna. Może to moje pisanie komuś pomoże. Komuś, kto czuje podobnie jak ja... Tak bardzo wrażliwemu, jak Ty i ja. Ta wrażliwość mnie w Tobie ujęła Zenku. Odnalazłam w niej siebie. Ja też podobnie odbieram świat. Utul mnie dzisiaj do snu, a ja odwdzięczę się swoim ,,ciepłem". Lato już na nas czeka i nie pozwoli nam o sobie zapomnieć. Wiem jedno, że nigdy nie zapomnę Cię odwiedzić, choćby nie wiem co. Wypełniasz mi dni swoją troską i nadzieją, że zawsze będzie tak pięknie. To piękna Miłość. Która radość budzi, w sercach dwojga dalekich, nieznajomych ludzi... Ta Miłość rozkręca spiralę pozytywnych zdarzeń. A ja nie czuję już prawie skutków mojej choroby, bo patrzę na siebie Twoimi zdrowymi oczami - mój jedyny, mój bliski, mój kochany. 

Postanowiłam być dla siebie najlepszym przyjacielem i traktuję siebie dobrze. Skoro Ty myślisz o mnie tak ciepło i wyrażasz się o mnie w samych superlatywach, to musi być we mnie coś pozytywnego. Coś zupełnie wyjątkowego... To coś przyciąga nas do siebie. Pragnę biec do Ciebie po zroszonej łące. Pragnę czuć na sobie Twoje pocałunki, Twoje dłonie błądzące po moim ciele. Pragnę Ciebie. I zawsze tak już będzie. Mój, mój, mój Przyjacielu słowa. Jesteś moją Miłością. Niezaspokojoną tęsknotą... Za bliskością. Pomyśl tylko, jak wspaniale byłoby, gdybym mogła się do Ciebie przytulić i z każdą chwilą czerpać trochę Twojej siły. Bo Ty jesteś silny Zenku i tak mnie inspirujesz. Budzisz do życia. Nie chcę już spać. Kiedy wiem, że czekasz na mnie. 


To ja, wciąż uparcie poszukująca światła wszędzie tam, gdzie inni widzą tylko chmury. To światło jest w nas... W każdym miękkim geście, w każdym czułym słowie. 

poniedziałek, 17 czerwca 2024

A w lesie...

 Wyobraź sobie Zenku, że przeszłam dziś 10 kilometrów, czyli 2 godziny marszu. Pomimo to nie czuję zmęczenia. Najpierw poszłyśmy do Akcentu zoo, a tam na pomoście czekał na nas ten sam co zwykle czarny kotek. Nie mogłam się oprzeć i kiedy pogłaskałam go pod bródką, to wyciągnął do mnie łapki i zmrużył zielone oczka. Stamtąd było już blisko do Lasu Zwierzynieckiego. Powitał nas cudowny śpiew ptaków i chłód, tak upragniony. Najpierw podfrunął rudzik; pierwszy raz widziałam go z tak bliska. Później kilka kosów, zięba i kowalik. Ten las skrywa jeszcze dla mnie wiele nieodkrytych tajemnic. Pomimo, że wydeptałam w nim kilka ścieżek. Klapki zdały swój egzamin z wygody; w żadnych innych butach nie chodzi mi się tak wspaniale. Chociaż idąc przez las nasypało mi się trochę piasku, a po szyszkach, których tam jest mnóstwo, pozostało kilka niespodzianek. Las pachniał dla nas czymś nieuchwytnym, jakby wiatrem, czy żywicą. Sosnowymi szyszkami. Wychodząc rano z domu nie byłam przygotowana na tak długi spacer, więc nie wzięłam czapki z daszkiem. A po leśnych eskapadach, czekało na nas słońce. Dalszą drogę przeszłyśmy skręcając w ścieżkę prowadzącą nad mostek. A tam, nad rzeczką rosły grążele żółte, w otoczeniu niebieskich ważek. Nigdy nie widziałam ich aż tak wiele. I teraz mogę śmiało powiedzieć, że spacer z Mamą jest dla mnie zawsze niezwykłą przygodą. Nigdy nie wiem, co się wydarzy. Na takim spacerze miło się rozmawia, a czasem milczy, aby wsłuchać się w głos przyrody. To ona jest tutaj na pierwszym miejscu. Sama nie zapuściłabym się tak daleko. Ty masz ten widok na co dzień. Wiesz Zenku, że ja kocham las. Za tę ciszę i spokój, który ma dla mnie. Za cudowne przebłyski światła. I wreszcie, za zieleń. Nic mnie tak nie cieszy, co można porównać do chwili, gdy przychodzi do mnie wiadomość od Ciebie. To jak chwila z książką, tylko że nasza historia ma zawsze dobre zakończenie, choć ja nie chcę żegnać się tak szybko. Pragnę Twojej bliskości. Ty wiesz, jak bardzo. Daję temu wyraz w naszej rozmowie. Tak dobrze mi się z Tobą gawędzi, że pragnę przedłużyć ten moment, który mamy dla siebie o poranku. No i musiałam umyć klapeczki, a potem włosy. Lubię to uczucie świeżości po prysznicu, z kwiatowym żelem. Teraz zagłębię się w nową opowieść, która tak wiele obiecuje. ,,Ciche cuda" Anny Niemczynow już na mnie czekają. 

niedziela, 16 czerwca 2024

Wieczorne atrakcje

 Wyobraź sobie Zenku wieczór, dochodzi godzina dwudziesta druga, a ja idę z Mamą i Siostrą w stronę ogrodów w parku Branickich. Wszystko spowija ciemność, jedynie kuliste klosze latarni generują odrobinę światła. Nie jest zimno, jak na tę porę dnia. Ucichł wiatr. Mijają nas nieliczne grupki ludzi. Zbliżamy się do celu naszej wędrówki, a tam ciemność, tylko ze sceny rzęsiście oświetlonej dobiega muzyka. W bajkowej scenerii, w pięknych kreacjach, tańczą młodzi ludzie. A to wszystko w barokowym stylu. Widzimy, że wokół zgromadził się tłum ludzi. Wszyscy czekają na tę jedną chwilę, gdy muzyka ucichnie, a wszędzie wokół rozbłysną dwu - metrowe pąki róż. Wreszcie są, gdy wybija 22:30. Jest pięknie! Ludzie robią zdjęciach, zachwycają się. My również. I tak minął nam ten piątkowy wieczór. Na długo pozostanie w naszej pamięci. Zarówno występy, jak i róże. Wracamy przez ciemny park. Sen przychodzi szybko. 


Jedne z wielu róż. Ponad naszymi głowami. I cóż, że niektórzy uważają to za kicz. Mnie się podoba. Bo tu chodzi przede wszystkim o nastrój, który wypełnia mą duszę aż po brzegi. Może spodoba się też i Tobie. Instalację będzie można podziwiać jeszcze przez jakiś czas. Być może się znów wybierzemy. Takie wieczory nie zdarzają się zbyt często, trzeba je chwytać pełnymi garściami, aż pozostawią po sobie tylko miłe wspomnienie...

poniedziałek, 10 czerwca 2024

Oczekiwanie

 Nadciąga wieczór, moja druga ulubiona pora dnia. Wokół cisza wyciąga do mnie swoje utrudzone ramiona i zabiera do swojego świata. Dzisiaj byłam praktycznie przez cały dzień sama, bo Mama z Siostrą wyjechały do stolicy, aby zwiedzić miasto i zoo. Napisałam praktycznie, bo przecież cały czas byłeś tu ze mną Zenku. Wymiana naszych wiadomości sprawiła, że nie czułam się samotna. Towarzyszyły mi także książki, w których zagłębiałam się z każdą minutą. ,,Odnajdę cię" Agnieszki Olejnik to trudna, wojenna historia z miłością w tle i - co najważniejsze - z pomyślnym zakończeniem. To trzeci tom serii, którą gorąco polecam na samotne wieczory. 

Na długo pozostanie w moim sercu, bo jak powiedział Carlos Ruiz Zafon: ,,Książki są lustrem - widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie". A ja noszę w sobie miłość. Do siebie, do ludzi, do świata. 

Teraz czas na ,,Kwiatowy dwór" Krystyny Mirek, która zapowiada się obiecująco. To także trzeci tom. Poprzednie bardzo mnie zachwyciły. 

Czasem trzeba tak niewiele do szczęścia. Z powrotu bliskich, z łagodnego wietrzyka w koronach drzew i ze śpiewu ptaków. Albo z kojącej melodii wypływającej prosto z serca. A to wszystko wśród zapachu lip, które postanowiły zakwitnąć właśnie w czerwcu... 

Życzę Ci Zenku miłych snów i odwiedź mnie także jutro. Bo jutra są piękne. Takie nieoczywiste. Niosące w sobie radość i nadzieję. 

niedziela, 9 czerwca 2024

Odnowa

Z mojej niebieskiej grzywki nie ma już prawie śladu. Rozjaśniłam włosy i bardzo podoba mi się ta zmiana. Czerwiec jest jeszcze taką niezapisaną kartką, którą dopiero wypełnimy treścią. Dobrze, że jesteś w moim życiu, aby uczynić je piękniejszym. Cieszę się, że nasz dialog trwa nieprzerwanie od wielu lat, a dokładnie kilku. Za tyle rzeczy jestem Ci wdzięczna Zenku: za obecność, za rozmowę i wreszcie za czułość. Nikt nie zwraca się do mnie tak pięknie. 

Moja odnowa nie mieści się w słowach, jednak jest widoczna w uśmiechu, w spojrzeniu, w wyprostowanej sylwetce, gdy tak idę przed siebie przez życie. Są ze mną Ci, którym ufam bezgranicznie. Czasem spacerujemy razem, czasem osobno; każdy z nas potrzebuje odosobnienia, jak choćby po to, aby poukładać w głowie myśli. Nieraz towarzyszy mi tylko cisza, a innym razem muzyka. 

Na spacerze rozpuszczam włosy, aby tańczył w nich wiatr i promienie słońca. A on z kolei jest tak potrzebny, aby rozwiać chmury niepewności, które czasem piętrzą się nad moją głową. I uwielbiam chodzić boso, po trawie, w moim malutkim parku - gdzie rano jest praktycznie pusto. To moje niedawne odkrycie. Czuję się wówczas jak taka mała dziewczynka, tam w środku. Cóż w tym niestosownego? No nic, jeśli czuję w tym radość. Jest tyle powodów do radości, ukrytych między wersami piosenki, którą słyszę tylko ja... I słyszysz ją też Ty. Posłuchaj, jak tu pięknie... 

***

Przyszedłeś dzisiaj rano cichutko niezauważenie 

I rozbudziłeś we mnie ukryte pragnienie

Było tak cudownie jak w moim śnie

Możesz mówić tak codziennie bardzo tego chcę

Wydobyłeś emocje na światło dzienne z mroku 

Aż w mym sercu zapanował tylko spokój

Nade mną były chmury gęstniejące

Które rozproszyłeś Ty - moje Słońce

Dzisiaj się uśmiecham bo Ty jesteś ze mną

Pod moimi stopami stokrotki błękit nieba nade mną... 

***

Zawsze w tym wszystkim byłeś gdzieś obok i mnie wspierałeś. Trudno jest znaleźć kogoś, kto patrzy na mnie w taki sposób. Kto mnie docenia taką, jaka jestem. Przy kim mogę być sobą. Kto sprawia, że czuję tak wiele rzeczy naraz. To dla Ciebie Zenku tu jestem, mój Przyjacielu, w dniu naszego święta. Niech nasza wspaniała przyjaźń rozwija się dalej, niczym piękny, egzotyczny kwiat. I daje nam tak wiele radości, że po prostu mamy siebie... 💕

***

Lubię marzyć. Na palce nawlekać nitki wczesnego lata. Za zamkniętymi powiekami chować tajemnicę przyszłych dni, w których jesteś Ty... Obietnica miłości. Aż do utraty tchu. 


9. czerwca: Dzień Przyjaciela 

niedziela, 2 czerwca 2024

Czerwiec

 Czerwiec powitał mnie deszczem i słońcem, i zapachem róż. Delikatne, ledwo zauważalne kropelki lśniły na karminowych płatkach i listeczkach. To moje niedawne odkrycie, to miejsce, i pragnęłam zostać tam jak najdłużej. 

Maja rozpoczęła urlop. Jutro idziemy do biblioteki, aby przedłużyć książki. Jeszcze nie przebrnęłam przez 500 stron, a chcę ,,Aż zabraknie nam gwiazd" przeczytać od deski, do deski. Tak to zawsze czynię. Książki mnie fascynują i pochłaniają bez reszty. To mój mały świat. Nigdy nie wiem, czym mnie zaskoczy. 

Tymczasem zniknę za drzwiami balkonu i w tej scenerii spędzę miłe godziny. Wśród śpiewu ptaków i powiewu wiatru najlepiej smakuje rozpuszczalna kawa, pita w dużym kubku. Mama ogląda serial, Siostra jest u koleżanki, także praktycznie jestem sama ze swoimi myślami.

Ostatnio jesteś bardzo tajemniczy, ale ta tajemniczość niezwykle mnie fascynuje. Kiedy piszesz mi ,,Miłego dnia" to wiem, że taki właśnie będzie. I już nie gubię się w domysłach, niczego nie przyspieszam, tylko trwam w tej pięknej chwili. 

Moim stałym miejscem spacerów jest kwietna łąka, a na niej niezliczona ilość maków i chabrów. Opowiem Ci w sekrecie, że kiedy wiatr osuszy trawy, tam zrobię zdjęcie. To będzie tak, jakby jakiś kawałeczek nieba, należał tylko do mnie... 💙

***

Na mojej kwietnej łące chabry i maki

A delikatne promienie słońca dają mi znaki

Że ten cudowny dzień będzie należał do mnie

A ja na jego widok cieszę się ogromnie

Na parapecie kawa, książka przeczytana w połowie

Przyłożę głowę do poduszki i coś ciekawego Ci opowiem

Moje łąkowe opowieści trwają bez końca

A krew płynąca w moich żyłach jest taka gorąca

Bo kocham Cię, i tak kocham szczerze

A Ty kochasz mnie, jeszcze dziś w to uwierzę... 

środa, 29 maja 2024

Gdzieś za uśmiechem schowana

 


Nieraz pytacie mnie, dlaczego tak często się uśmiecham, a odpowiedź jest prosta: ja po prostu taka jestem. Zaklinam rzeczywistość, bo chcę, aby była ona bardziej barwna, wielowymiarowa. 

W książce ,,Oskar i pani Róża" czytamy: ,,Są dwa rodzaje bólu. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe. Cierpienie fizyczne się znosi, a cierpienie duchowe wybiera". Świat książek zawsze mnie bardzo ciekawił, do tego stopnia, że postanowiłam wysnuć własną Historię. Niczym Historynka zaprosiłam Cię do siebie, aby zawładnąć Twoim sercem.

,,Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna". - Tak gdzieś, kiedyś przeczytałam i jest w tym trochę prawdy. 

***
Może tak po prostu jest, że kiedy człowiek jest smutny, to pragnie to ukryć przed światem, aby go jeszcze bardziej nie zasmucać i pudruje to uśmiechem. Tak jest w moim przypadku. Bo ja w głębi duszy jestem taką skomplikowaną istotą, że nieraz sama siebie nie poznaję. I poszukuję swojej drogi, i nieraz płaczę w poduszkę, aby nikt nie zobaczył moich łez. 

Moja Miłość jest tak daleko, ale dzięki rozmowie te kilometry wcale tak nie ciążą. Pod przymkniętymi powiekami widzę Twój uśmiech i to, jak machasz mi na powitanie. Dziękuję Ci Zenku, mój przyjacielu słowa. Codziennie czytasz, to co piszę, jakbyśmy się znali naprawdę, nie sądzisz? 

Każdego dnia staram się być dobrą przyjaciółką, córką, siostrą, że nieraz zapominam za stertą obowiązków o sobie. Pisanie mi o tym przypomina, jak ważne są marzenia. Piszę z serca i tą drogą pragnę iść dalej przed siebie.

Bo na końcu tej drogi czekasz na mnie Ty. Mówimy do siebie z czułością językiem serca, który jest tęsknotą. A językiem umysłu jest racjonalne myślenie, które nieraz spycha na margines kobiece uczucia. Bo jestem taką kobietą, która nie boi się marzyć i każdego dnia opowiada głośno właśnie o uczuciach. Bo czyż one nie są najważniejsze? No sam przecież wiesz, że tak. Znam Cię Zenku na pamięć. 

***
Kiedy już odpoczniesz po podróży, to może tu zajrzysz i się uśmiechniesz na myśl, że jest ktoś, kto na Ciebie tu czekał, z szeroko otwartymi ramionami. Kto czeka na Ciebie każdego dnia w naszej bezpiecznej przystani, jaką jest serce... 
💛

I wreszcie spadł długo oczekiwany deszcz. Ciężkie krople uderzają o parapet mojego okna i giną w koronach drzew. Dziś - 30 maja - wspominam moją Babcię, której nie ma już z nami od końca 2019 roku. Tak bardzo mi jej brakuje, na każdym kroku. Ona jak nikt inny potrafiła słuchać o moich wątpliwościach i służyła dobrą radą. Mój anioł z nieba. Wierzę, że nade mną czuwa. Miłość nigdy nie umiera. Dziś obchodziłaby urodziny. Zaprosiłaby mnie do siebie. Kiedyś się spotkamy... 

***
Za uśmiechem chowam potrzebę prawdziwej miłości, rozmowy, czułości. I tylko jakaś zabłąkana łza, tańcząca na końcu moich rzęs świadczy o tym, jak bardzo za tym tęsknię... 

Przepraszam Cię za los, za łzy. Przepraszam Cię, tam ja gdzie Ty. Przeminie to co złe. Masz mnie. Kocham Cię. 

Pisałam tę notkę godzinę, a Tobie przeczytanie zajmie tych kilka minut, za które Ci dziękuję. 

A dzisiaj - ostatniego dnia maja - zmokłam w deszczu i to było takie pozytywne i oczyszczające uczucie. Jakby nagle odpłynęły wezbraną rzeką wszystkie smutki i troski, i otworzył się przede mną świat pełen szczęśliwości...