czwartek, 26 września 2024

Chłód poranka

 Było chłodno, kiedy rankiem wyszłam na balkon, otulając się ramionami. To już przyszła jesień - pomyślałam, a powiedziałam to co zawsze: dziękuję. Dziękuję za ten rozpoczynający się dzień i obiecuję wstawać wcześniej. Aby starczyło mi go na wszystko; na obowiązki, na spacer, na zakupy, na marzenia i na lekturę książek. 

Znasz mnie i wiesz Zenku, co ja lubię i co przynoszę z takich wypraw do domu - kasztany lśniące i przemyślenia, wiele przemyśleń, jakby przebłysków podświadomości, która stale przywołuje w pamięci obrazy. Nad stawem jeszcze nie przekwitły róże, żółte i pachnące. Kiedy podeszłam bliżej i zanurzyłam nos w delikatnych i aksamitnych płatkach to pomyślałam, że życie jest dobre. 

A teraz zbliża się wieczór i cóż mogę rzec, jeśli nie to, że kocham to życie i kocham bardzo Ciebie. Znów zerkam na przysłane mi przez Ciebie zdjęcie i się zachwycam. Jak bardzo podobne są nasze dwa światy. A teraz serca mam dwa. I myślę za dwoje. I kocham. I się uśmiecham ukradkiem. Tak, jestem szczęśliwa, także dzięki Tobie. 

Pod osłoną nocy skrywam miękkie serce, podatne na zranienie. Ale już cicho - myślę sobie - pora zamknąć powieki i odpłynąć w sen. Tam się spotkamy Zenku. Ten sen przyniesie ukojenie i zapach róż. A także spokój. Dużo tak potrzebnego odpoczynku. Na poduszce rozsypane włosy pachnące zielonym jabłuszkiem i blask księżyca zaglądającego przez okno. Cisza jak ta. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz