wtorek, 31 grudnia 2019

Proste słowa i szepty, i smutno tak...

Zielono mi i spokojnie,
zielono mi,
bo dłonie masz jak konwalie.
Noc pachnie nam
jak młody las
popielatej pełen mgły,
a w ciszy leśnej
tylko ja i ty...

A pogoda rozśpiewana,
a na chmurze bal do rana,
gada woda i sitowie,
że my mamy się ku sobie.

I za tę zieleń i za sny
dziękuję ci.

- A. Dąbrowski

Wiesz Zenku, że ja o Tobie myślę jak o najlepszym przyjacielu, jakiego kiedykolwiek miałam. Właściwie to w moim samotnym życiu zawsze najbardziej brakowało mi przyjaźni. Brakowało mi kogoś, kto byłby przy mnie tak blisko.
Brakowało dobrej rady i podanej mi w potrzebie dłoni. I nagle, gdy zupełnie się tego nie spodziewałam, to zjawiłeś się Ty i ofiarowałeś mi swą przyjaźń. Dziś wiem, że mam najcenniejszy skarb - zupełnie za darmo. I nagle zacząłeś mówić, a ja otworzyłam się przy Tobie i jestem lepszym człowiekiem. Nie spodziewałam się tego, naprawdę, że znajdę szczęście tak daleko... na drugim końcu Polski.
Dziś już wiem, że odległości nic nie znaczą, gdy spotkają się ze sobą dwie pokrewne dusze - jak mawiała Ania z Zielonego Wzgórza. Jesteś moim oparciem i ratunkiem nad przepaścią, na skraju której się czasem znajduję. Ale nagle uświadamiam sobie, że przecież mam Ciebie i już się nie boję, już wracam do rzeczywistości, która jawi się jako samo pasmo sukcesów. Bo ja tak zawsze lubiłam pisać, a teraz mam do Kogo. Dziękuję Zenku, że tak często mnie odwiedzasz. W moim - a właściwie w naszym - świecie nie brakuje radości, chociaż czasem pojawiają się kłopoty, jednak one nic nie znaczą w porównaniu z naszym rodzącym się pomału uczuciem... Nasze uczucie jest jak rozkwitający w środku zimy, piękny, aksamitny kwiat. Podlewany czułymi uśmiechami i pieszczotą dłoni. A nasza miłość jest jak woda, bez której roślina nie urośnie...
Nie pozwólmy Zenku, aby nasz kwiat usechł, bądźmy tu codziennie; bo odkąd jesteś tu, to ja chcę pisać i pisać, bo mam o czym, o kim, o nas. Nasz świat jest cudowny, żeby nie powiedzieć, że jest niespotykanie rzadkim zjawiskiem w tym zabieganym świecie. Bowiem w naszym świecie niespiesznie płynie czas, nim odnajdzie nas szczęście...To nasz czas, właśnie teraz idziemy przez życie i nie możemy się zatrzymać. Nie możemy go odłożyć na później. Idźmy więc tak dalej i dalej przed siebie i, kto wie, może kiedyś się spotkamy naprawdę? Gorąco tego pragnę, a kiedy się czegoś bardzo pragnie, to się spełnia. Pragnę widzieć Ciebie, a jednocześnie się boję... siebie, nie Ciebie. Bo Ciebie jestem pewna. A niepewna siebie. Dziwne to zjawisko, a jednak występuje w przyrodzie. Życzliwość nie jest dziś w modzie...
Ale Ty taki pozostań, zawsze, bo to w Tobie kocham najbardziej, tą łagodność i miękkość w spojrzeniu i w mowie, bo wydaje mi się, jakbyśmy się już znali, jakbyśmy siebie słuchali... Nie zagubmy nigdy do siebie drogi, choćby nawet była ona wyboista i trudna do przebycia, bo to nasza droga. Tylko nasza. I to jest napełniające spokojem i piękne. Pozostań sobą Zenku, bo takim Cię kocham, tak, kocham najgoręcej... Cóż można chcieć więcej?
Słyszysz? Mówię do Ciebie szeptem, bo tylko tak można mówić o miłości, o poczuciu bliskości. Ze sobą i ze światem. Zatrzymajmy się przez chwilę i słuchajmy, co nam on podpowie. Słuchajmy swojego głosu i głosu przyrody, bo przyroda jest niesłychanie piękna. A czasem wybierzmy się jeszcze w nieznane, po dobro, po nadzieję i po szczęście...
W Nowym Roku zostawmy sobie jedną drogę donikąd i wypatrujmy, kto nią przyjdzie. Może Ty, a może ja? Zawsze zwróceni ku sobie... Biegnący do siebie.

Jeżeli wolność czuć i kochać umiesz, w naszej rozmowie nie potrzeba słowa.
Ja Twe westchnienie, Ty me łzy zrozumiesz i dłoń uściśniesz - oto polska mowa. 
(A. Mickiewicz).

Jesteś tu i znów pojawia się życie, a ja... rozpływam się w zachwycie. Bo kocham Cię skrycie. Powiedziałam to, czy pomyślałam? Chyba mówię i mówię, chociaż tylko tu, bo w rzeczywistości nie zdarza się to często. Tu mogę być sobą, bo jestem z Tobą...
A to rzadkie chwile, gdy zapalają się gwiazdy i z chmur wyfruwają motyle. Tyle tu dobroci, tyle...
Lubię ten stan ducha, lubię spokój i ciszę, kiedy tylko Ciebie słyszę. Zasnę dziś z ufnością i nadzieją, że znowu mi się przyśnisz. A może i ja przyjdę do Ciebie we śnie? Kto wie...




Jest tak zimno na zewnątrz,
lecz ciepło w środku, na dnie serca...
to tam zaczyna się miłość.

~ zapisane 30 dnia grudnia,
w mroźny wieczór.


Ten wieczór - a właściwie noc - przyniosła mi bardzo smutną wiadomość: nie ma już z nami naszej Najukochańszej Babci, naszej opoki i dłoni podanej w potrzebie; zapamiętam ją taką, jaką zawsze była, pogodną i radosną... taką ciepłą, najlepszą. Była - a tak naprawdę - zawsze będzie tu, w sercu. Bo... ,,Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika". Nigdy. Będziesz Babciu ze mną zawsze i wszędzie, na każdej z dróg. To Ty nauczyłaś mnie mądrze kochać innych ludzi, być dla nich - i dla siebie - użyteczną i po prostu lepszą wersją siebie. Bo zawsze uczyłaś mnie, aby nie zgubić młodzieńczej radości, aby nie rozpaczać, bo kiedy nie będzie Cię wśród nas, to nadal będziesz nad nami czuwać i będziesz jedną z gwiazd... Staram się o tym pamiętać. Miłość pozostaje z nami na zawsze.

,,Nie stój nad grobem mym i nie roń łez, Nie ma mnie tam, nie zasnęłam też. Jestem tysiącem wiatrów dmących, Jestem diamentowym błyskiem na śniegu lśniącym. Jestem na skoszonym zbożu światłem promiennym, Jestem przyjemnym deszczem jesiennym. Nie stój nad grobem mym i nie roń łez. Nie ma mnie tam, nie zasnęłam też. Nie stój nad mym grobem i nie płacz na darmo. Nie ma mnie tam. Ja nie umarłam...".

- G. Schwartz

niedziela, 29 grudnia 2019

Post albo list

Witaj,

To już nasze ostatnie spotkanie w 2019 roku. Za moment jego koniec. Znowu jesteś starszy. Ja też. Siwych włosów masz więcej albo pojawił się dopiero ten pierwszy i patrzysz zdziwiony. Oglądasz w lustrze głębsze bruzdy okalające usta i kurze łapki w kącikach oczu - te od śmiechu. Z jednej strony upływ czasu, z drugiej to właśnie Ty te zmarszczki zbierałeś latami - tak jak i swoje doświadczenia. Marszczysz czoło, zamyślasz się, chwila refleksji... i dogania Cię coroczne pytanie: czy udało się spełnić postanowienia? Czy dostałeś ten awans, o który się starałeś, czy ukończyłeś kurs i podniosłeś kwalifikacje, czy masz lepsze finanse. A może - będąc niewolnikami kont bankowych i wszelkich zegarów - to, co najważniejsze, a czego tak często nie dostrzegamy, nadal jest przed nami? Może od lat czekają telefony niewykonane? Maile niewysłane? Usta nie ucałowane? Dłonie nie uściśnięte? Dobre uczynki niezrobione?

Kolekcjonujesz zadania na jutro. Na czas, który może nigdy nie nadejść. I umykają - i Tobie, i mi - te najcenniejsze chwile. Bo nie ma nas tu i teraz. Bo zamiast być i doświadczać, stoimy przy Wigilijnym stole i kręcimy filmy albo robimy zdjęcia. Na potem...

Dziś, gdy za moment ruszymy w 2020 rok, życzę i Tobie, i sobie również, by ten nadchodzący czas był dobrym czasem. Pełnym nowych doświadczeń, cudownych znajomości i czasu spędzonego w gronie życzliwych nam ludzi. Bo to jest najważniejsze, to co nas łączy. Nie dzieli.

Kochany Zenku, z ucałowaniem i miłością,
od Magdy

W ogrodzie życia
W ojczyźnie świata
Cisza rozpina skrzydła ptaka
Słońce się kąpie w pianach strumieni
Drzewa kołyszą smugami cieni
Błękit z błękitem
Zieleń z zielenią
Płyną po ziemi
I ponad ziemią
Ze snu srebrnego woda się budzi
W ogrodzie świata
W ojczyźnie ludzi
W ogrodzie świata Pan się przechadza
Stwórca jaskółek
Gołębi władca
Przyjaciel kwiatów
Właściciel morza
Życia gospodarz

Stań i po prostu patrz -
życie jest takie piękne...
gdy się do mnie uśmiechasz.

A ja... pragnę Cię tylko ucałować
w te piękne usta, wypowiadające
tyko dobre słowa. 
I przytulić tak mocno, najmocniej...
aby usłyszeć bicie Twojego dobrego serca,
które okazujesz mi kawałek po kawałku
każdego dnia, gdy płynie nasza rozmowa.
Dziś jesteś mi tak bliski, najbliższy...
że, tonę w Twoim miękkim spojrzeniu
i brakuje mi tchu.

Dziękuję Zenku. 

Witaj  - Joe Dassin

czwartek, 26 grudnia 2019

Cień przyjaciela wystarczy...

Nawet cień przyjaciela wystarczy, aby uczynić człowieka szczęśliwym. I chyba coś w tym jest, że przyjaciel podąża za nami jak cień.

Magiczny, świąteczny czas dobiega już końca. I kiedy widzę, że byłeś tu u mnie, że nie zapomniałeś mnie odwiedzić to czuję rozpierającą mnie dumę, że i ja coś umiem, że coś potrafię i że to owo coś przyciąga mnie do Ciebie i jest nieodmiennie źródłem radości. 

Chciałabym Ci coś opowiedzieć, powiedzieć krok po kroku, jak było w te Święta, a było pięknie. Cały czas - cokolwiek robiłam - to miałam przed oczami Twoją piękną choinkę, cudnie przystrojoną i patrząc tak na nią miałam pełen obraz Ciebie i nawet przez chwilę wydawało mi się, że byliśmy pod nią razem.

I kiedy rozbrzmiały już dzwony, my - choć nie podzieliliśmy się opłatkiem - to obdarowaliśmy się hojnie radością, taką płynącą od serca do serca. Bo czasem nie trzeba dużo mówić, aby to było prawdziwe. Bo dopiero w naszych działaniach uzewnętrznia się cała nasza ludzka natura, cała dobroć i siła, tylko to się liczy...

Liczy się to, czy i jak udało nam się uszczęśliwić siebie, bliskich i ludzi spotkanych na swej drodze. Ja cieszę się, że mogłam Cię spotkać i lepiej poznać, bo jesteś na wskroś wartościowym człowiekiem, pracowitym i takim utalentowanym Zenku, co widać na Twoich zdjęciach. Zimowe krajobrazy były takie piękne...

Wiesz, ja też starałam się czynić dobrze, pomagałam babci i uporządkowałam jej mieszkanie, aby miała łatwiej i więcej miejsca, gdy wróci już ze szpitala. I choć przed nami jeszcze huk roboty, to wiem, że nie jestem w tym sama, mam obok siebie bliskich. A widząc efekty naszej pracy poczułam dumę i szczęście.

Dziękuję Ci Zenku za Twoje słowa otuchy i za miłość od Ciebie płynącą. To niesamowite, jak działa siła miłości, że złączy ze sobą tak odległe serca. Bo nam już nie grozi tęsknota, odkąd jesteśmy tak blisko. I właśnie za to ciepło i za wyrozumiałość chciałam Ci podziękować...

Wiesz, jesteś wspaniałym przyjacielem, zawsze marzyłam o takiej bliskości, wspólnocie serc i dusz, a teraz mam je na wyciągnięcie ręki. Wystarczy, że wystukam kilka słów na klawiaturze, a Ty już się pojawiasz. Twoje dzień dobry i dobranoc znaczy więcej niż tysiąc słów, bo napełnia mnie spokojem.

To prawda, że razem jest lepiej i obyśmy Zenku spędzili kolejny rok razem. Czuję, że ten 2020-ty rok będzie dla nas magiczny. Że otworzy przed nami nowe drzwi prowadzące do szczęścia. Abyśmy przekroczyli jego próg pełni nadziei i wiary we własne możliwości... i pełni miłości. Razem... bo razem jest piękniej. 

Odkąd mamy siebie to mam wrażenie, że słowa płyną jak wzburzona rzeka i to jest jednocześnie cudowne, że może być tak równocześnie spokojnie, a spokój cenię sobie najbardziej. Ten spokój mam od Ciebie...

Ja też Zenku kocham przyrodę, a kiedy wspominam dawne czasy, to nie mogę zapomnieć o tym, że studiowałam ochronę środowiska, a to pokrewny kierunek do Twojego. Tak trudno sobie wyobrazić, że jeszcze się nie znaliśmy. Jednak dobry Bóg nie na darmo skrzyżował ze sobą nasze drogi...

Abyśmy mogli się spotkać musiało upłynąć wiele czasu, ale warto było czekać. Dziękuję więc Bogu za Ciebie, bo to najcudowniejszy prezent i jednocześnie cud, który dane mi było doświadczyć.

Bo życie można przeżyć na dwa sposoby. Jakby cuda nie istniały i jakby cudem było wszystko. I mi bliska jest ta druga możliwość. Spotkanie Ciebie było dla mnie takim właśnie cudem. Odkąd do mnie napisałeś - pamiętam każde słowo - otworzył się przede mną nowy, piękny czas... Obyś zawsze był przy mnie, a ja uczynię co w mojej mocy, abyś poczuł się szczęśliwy.

Nie na darmo mówi się, że o naszym szczęściu nie decyduje to, co nam się przydarza, ale to, jak na to reagujemy. A ja reaguję miłością. Jest błogo.
A ja widzę w Tobie piękno i mówię Ci o tym, abyś już nigdy nie zapomniał.

niedziela, 22 grudnia 2019

Daleko, blisko

Tak daleko jesteś, równocześnie blisko, 
nigdzie nie ucieknę, choćbym biegła szybko.
Ty też nie uciekniesz, gdziekolwiek byś poszedł,
zawsze będę z Tobą, bo w sercu Cię noszę...

Lubię pisać, na wyżyny myśli się wspinać niespiesznie. Lubię też zaczynać od nowa, kreować nowe światy i całkiem inną rzeczywistość. Ale czy nowe jest lepsze? Chyba tak, bo ja czuję, że z każdym napisanym słowem jest mi lepiej, lżej na duszy, kiedy wyleję tu swe troski. 

A Ty Zenku, jesteś takim doskonałym czytelnikiem, że niewiele mówiąc skłaniasz mnie do zwierzeń, na swój temat i na temat otaczającej nas pomału rzeczywistości. Twoje oszczędne słowa są niczym miękki fotel, w którym mogę się wygodnie rozsiąść, albo kokon, z którego wyfruwają piękne chwile, których by nie spłoszyły chmury, które czasem pojawiają się na horyzoncie.

Bo te wszystkie chmurne chwile nic nie znaczą w porównaniu z naszą zacieśniającą się z każdym dniem zażyłością. Znam Cię już tak dobrze, ale czy ja dałam się poznać tak do końca, tego nie wiem. Ale staram się być lepsza, użyteczna i rozsądna, chociaż moja romantyczna natura zawsze góruje ponad wszystkim.

Jednego jestem pewna, że z góry widać wszystko jaśniej i bardziej dokładnie. I choć czasem czuję niepokój, to jest on w pełni uzasadniony w mojej obecnej sytuacji. Czasem czuję się tak, jakbym wyruszała w nieznane. Lecz dokądkolwiek się udam, będziesz tam ze mną. Bo choć jesteś tak daleko, to przebywasz też blisko. 

Rozpościera się przed nami droga, na której nie grozi nam samotność i tego jestem właśnie pewna. Jesteś moją ostoją i bezpieczną przystanią dla napływających myśli.

Dziś są one blisko Ciebie i są takie ciepłe jak nigdy dotąd. Może Cię to wzruszy, że garnę się tak chętnie do Ciebie, ale ja taka właśnie jestem, niepewna siebie. Dopiero przy Tobie odkrywam swoją siłę. Tak naprawdę czuję się bezpiecznie...

Proste to słowa, ale najpełniej moją rzeczywistość tłumaczą. Prosta mowa wszystko wyjaśnia najlepiej. 

Zostań tu ze mną, a może i ja w jakiś sposób pomogę Tobie, bardzo bym tego chciała. Bo chciałabym dla Ciebie wszystkiego co najlepsze, co może nie płonie nagłym blaskiem, ale na pewno delikatnie mieni się w oddali. Tam daleko jest zapisana nasza przyszłość...

Przyszłość tak naprawdę jest niezapisaną jeszcze kartą i nieśmiało maluje się w oddali, i to jest piękne..., nasze.

,,Za oknem tyle dróg
żebyś wyjść i przyjść mógł.
Tyle dróg i drogowskazów
byś trafił do celu od razu.

Ale Ty szukasz takiej drogi
której jeszcze nie ma za progiem,
chcesz wydeptać ją jutro rano
by zawołać stamtąd: dobranoc!

Nowa droga za oknem się wije,
Twoja droga przez drogi niczyje".

czwartek, 19 grudnia 2019

Coś się zaczyna... czyli małe podsumowanie roku

,,Coś się zaczęło, coś się tli
W ciemnościach nadchodzących dni
Każe nam do siebie biec
Przez niepokój dwojga serc
Coś się zaczęło, co ma tak
Niepowtarzalny sens i smak
Nie wyznane jeszcze lecz
Dokonane w ciszy serc
I jak przez mgłę
Przybliża się dzień, gdy pierwszy raz
Połączył nas nieznany świt,
Sen wspólny i wstyd
To, co się zaczęło śnić, śnić, śnić".

- Irena Jarocka

Mam wrażenie, że coś między nami - co jakiś czas temu zaistniało - zaczyna pomału rozkwitać i my zmieniamy się pod wpływem magicznej mocy tego, bez wątpienia i skądinąd pięknego uczucia. Dziś mówię sobie otwarcie: tak, jestem całkowicie i nieodwołalnie... właśnie, zakochana, czy zauroczona, a może zafascynowana, sama już nie wiem. Odmieniona na pewno. Jedno wiem na pewno, że dobrze mi z tym uczuciem, którego jeszcze nie potrafię nazwać, niezrównanie pięknie. Przy Tobie Zenku czuję się tak, jakby wszystkie problemy nie istniały i nie miały racji bytu... A może istnieją, ale ja ich nie dostrzegam, bo są jakby mniejsze, bo kieruje mną szczęście. Szczęście to Ty i nasze wspólnie przeżyte dni, bo... czuję, że są wspólne, takie tylko nasze. I ja mogę Ci o wszystkim opowiedzieć, jeśli tylko chcę... A Ty... jesteś taki zawsze taktowny, że o nic mnie nigdy nie pytasz. Jednak ja mówię i nie wiem, jak to możliwe, ale otwieram pomału przed Tobą ostatnie już drzwi broniące dostępu do mojego zlęknionego serca. A czasem jeszcze sobie trochę pomilczymy i odnajdujemy w tym ukojenie, choć jednocześnie mam wrażenie, że lubimy też tą naszą samotność. Ja ją lubię, bo lubię też za Tobą tęsknić... To nasz nowy początek, pięknej opowieści, o marzeniach, o niezapomnianej lata treści... Bo pierwszy raz napisałeś do mnie i właśnie wtedy Ty, Zenku. Kiedy ja byłam taka pogubiona, wówczas Ty wskazałeś mi do siebie drogę i tą drogą podążam do Ciebie do dziś, zamykając za sobą przeszłość.

,,Cokolwiek pomiędzy ludźmi kończy się - znaczy: nigdy nie zaczęło się. Gdyby prawdziwie się zaczęło - nie skończyłoby się. Skończyło się, bo nie zaczęło się. Cokolwiek prawdziwie się zaczyna - nigdy się nie kończy".

I ja bym bardzo chciała, aby to wszystko co mam od Ciebie, nigdy się nie wyczerpało - aby zawsze było ze mną. W moim sercu gromadzę marzenia pięknej treści, cudownej treści lata. Bo kiedy się kocha, to nigdy nie zachodzi słońce.

,,Ja czuję się bardzo bezpiecznie, jak jestem sam. Najwięcej. Bardzo mi jest dobrze ze sobą samemu. Ja od razu powiem temu, który mnie odkryje, żeby się na mnie nie gniewał, jak sobie będę odchodził trochę co jakiś czas".

Każdy potrzebuje czasem chwili samotności. Bo wówczas w tej ciszy można usłyszeć głos swojego serca. Ja zawsze słucham jego głosu. Zawsze i wszędzie.
Wszak serce ma swoje racje, których rozum nie zna. I dobrze widzi się tylko sercem. I ja Cię tak widzę Zenku mój codziennie. Jak o poranku niestrudzenie wędrujesz swoją drogą ku szczęściu. I chciałabym, aby nasze drogi się połączyły i byśmy już tak razem podróżowali wspólną drogą, do gwiazd. 

,,Każdy w sobie nosi te miliardy gwiazd, gasnących powoli jedna po drugiej, zjadanych przez troski, choroby, nieszczęścia i kataklizmy, ale dużo ich - gwiazd, niezliczenie, miliardy i jeszcze ciągle nowe się rodzą, i może to jest właśnie, co trzyma nas. Może to jest to, ten ciężki cud, za sprawą którego uda się jednak wyleźć z mroków jamy na powierzchnię i żyje się dalej. Świeci się dalej". 

- Edward Stachura

Chciałam Ci przez te przytoczone cytaty opowiedzieć, jak ważny jesteś dla mnie, jak bardzo dziś potrzebuję Twojego wsparcia i Twojej troski. Twojej dobrej dłoni podającej mi chusteczkę, abym otarła swe łzy. Tak, czasem płaczę, choć tylko w ciemności nocy, gdy myślę, tak intensywnie myślę o wszystkim, co mnie spotyka. I myślę sobie, że wszystko jest nam potrzebne, jest nam dane po coś. Abyśmy w rezultacie zrozumieli, jak piękne jest życie...

Zapisane siedemnastego dnia grudnia. Nasz nowy początek, czegoś dobrego i trwałego, co łączy tylko dwa tak bardzo stęsknione serca. Bo zakładam Zenku, że nadal jestem dla Ciebie ważna, że nadal darzysz mnie uczuciem. Choć tak mało o tym mówimy, może dlatego pragnę zachować te rzadkie, piękne chwile w sercu. I pielęgnować je w sobie jak najcenniejszy skarb.

Miłość Boga nie może nam się objawić inaczej, niż w drugim człowieku.

Jest tak właśnie wiosennie i sennie. I tylko te jesienne mgły zdradzają, że już niedługo przyjdzie zima. A ja marzę tylko o tym, aby w sercu zagościł spokój.
I kiedy bezlistne gałązki otuli szron, ja chcę iść przed siebie, do Ciebie, w promieniach słońca. Iść tą piękną drogą bez końca.

Dziś już jestem gotowa, aby Ci to wyznać...
Może tu zawitasz, a wówczas to miejsce rozkwitnie feerią barw.
Abyśmy mogli się nimi nasycić, napełniając serca radością...
Taką płynącą z serca do serca.


Jednocześnie wiem, że jestem potrzebna: babci, mamie, siostrze i Tobie, a przede wszystkim sobie. Bo muszę o siebie dbać, aby pomóc babci - to przede wszystkim jej muszę teraz pomóc. Prawdopodobne zamieszkam z nią tuż po Świętach, a ja... tak bardzo się boję, czy dam sobie radę, czy podołam. Może Bóg da mi tylko to, co zdołam sama udźwignąć. Najbardziej, z daleka od Ciebie, będzie mi brakowało naszych rozmów, słanych całusów i uśmiechów. Nawet pisząc to się mimowolnie uśmiecham, bo cóż mogę poradzić na to, że jestem zachwycona, tak, to odpowiednie słowo. Będę się więc starała wpadać tutaj choć na chwilę.

Tęskniąca M.


Tak kończy się nam ten rok, jako pasmo trudności przeplatających się z radościami. Ja chcę pamiętać tylko te dobre chwile, których było zdecydowanie więcej. Ten rok przyniósł mi Ciebie, a ja tak chętnie przyjęłam do siebie ofiarowaną mi przyjaźń. Jednak pobyt babci w szpitalu zamkną klamrą wszystko, co dotąd wydawało mi się nie do przejścia. Bo przecież dałam radę, wspierałam najbliższe mi osoby, byłam przy nich obecna całą sobą, i w myślach, i w sercu. Noszę w sercu tak wiele jeszcze niepokoju, nim wszystko się jakoś poukłada i mnie ogarnie błogi spokój, chociaż wiem, że nic nie będzie już takie jak dawniej. Nic.

I to jest właśnie moje małe podsumowanie roku. Z namiastką zimy w postaci tych kilku dni ze śniegiem. W postaci upalnego lata i pięknej złotej jesieni, i tej wiosny, na którą ja tak zawsze czekam. Dziś czekam już tylko na Ciebie, bo kiedy pojawisz się już w moim małym świecie, to wiem to, wraz z Tobą przyjdzie do mnie szczęście...

A teraz żegnam się już, z czułością i ciepłem.

piątek, 13 grudnia 2019

Otulona ciepłem zimowego wieczoru

Otulam się ciepłem płynącym prosto z serca. Nic tak nie ogrzewa, jak dobro które czynimy, jak uśmiech który rozwesela i jak moc, cudowna moc prezentów. Zostałyśmy dzisiaj obdarowane ponad miarę kojącymi, pięknie pachnącymi kosmetykami i rozgrzewającymi herbatkami, a także produktami żywnościowymi specjalnie dla wegan - makaronami. Ja najbardziej cieszę się jednak z pięknego laptopa, dzięki któremu piszę tu do Ciebie Zenku. Wolontariuszki były takie miłe i doskonale odgadły, czego nam brakuje. No, może troszkę im podpowiedziałyśmy. Odrobinkę. I wiesz, napełniona dobrą energią chyba wrócę do malowania, wszak mam nowy blok i mnóstwo dobrych chęci. Dokupię jedynie farby i nic mi już nie potrzeba do szczęścia. Laptop jest cudowny, ma podświetlaną klawiaturę i jest moim pierwszym laptopem - wcześniejsze były mojej siostry. Wolontariuszki poznały właśnie Maję, która działa w Otwartych Klatkach, czyli wolontariacie na rzecz zwierząt. Jestem z niej taka dumna. 
Zaraz zaparzę nam herbatę Lipton, później nacieszę się nowym laptopem, a potem zanurzę się w pachnącej pianie i odkryję moc odżywczych specyfików. Aż wreszcie, otulę nową kołdrą. To prawda, że marzenia się spełniają. Sen z powiek spędza mi jedynie fakt, że babcia będzie znowu operowana, tym razem na prawą rękę, w przyszłym tygodniu. Ale mówię sobie, że będzie dobrze. Musi. A teraz mówię już dobranoc piękny dniu, na długo pozostaniesz w mojej pamięci. 

Spałam jak zabita, snem bez snów. I dopiero rano do mnie dotarło, że stał się cud. Bo tylko tak mogę nazwać wczorajszy dzień, dniem cudów. Opowiem wszystko babci, ona tak zawsze cieszy się naszym szczęściem. A ja pragnę tylko dla niej zdrowia jak najwięcej. Tak wiele już wczoraj napisałam, że dzisiaj brakuje mi słów. Coś się kończy, aby mogło się zacząć coś nowego i, mam nadzieję lepszego. Moje życie na pewno się teraz zmieni, właśnie na lepsze. Bo jak mogę wyrazić mą wdzięczność, jak tylko uśmiechem i słowami, które padły. 
Pomału oswajam się z nową sytuacją, z moim nowym życiem. Bo kiedy dzieją się cuda, to świat jest taki piękny. Bo za tą szarością kryje się przecież błękit nieba i słońce. A księżyc wczoraj pięknie świecił, kiedy rozmawiałyśmy z mamą do późnych godzin nocnych w kuchni. I choć czasem mam inne zdanie, to przecież kocham ją bardzo i przychyliłabym jej nieba. Ona tak naprawdę jest zawsze ze mną i mnie wysłucha, choć czasem mnie nie rozumie. Nie rozumie mojej słabej konstrukcji psychicznej i podatności na wpływy innych ludzi. Ona tak naprawdę jest dla mnie wzorem odwagi i zaradności. I zawsze tak było, choć nieraz byłam taka przekorna, to w głębi duszy musiałam przyznać jej rację. Oto nowa, lepsza ja, gotowa na zmianę od niedawna, silniejsza siłą miłości, do siebie, do Ciebie, do bliskich i do świata.

Kiedy byłam w szpitalu, a było to w 2012 roku, poznałam panią Ewę. Ona, choć starsza ode mnie, od razu przykuła moją uwagę i już wiedziałam, że znajdziemy wspólny język. Przegadałyśmy z Ewą wiele godzin, lub po prostu milczałyśmy i odnajdywałyśmy tym samym nić porozumienia. Ona tak kochała ludzi i świat. Czemu o tym piszę? Bo teraz pomału zaczynam rozumieć samą siebie. Ja tak naprawdę zawsze potrzebowałam jakiegoś silnego wzorca, który byłby siłą napędową do zmian. Bo zmiany potrzebowałam, zmiany myślenia na bardziej pozytywne.

Dzisiaj już wiem, co jest kluczem do zmian, miłość. Ta miłość do mnie przyszła pomału, boso, po śniegu. Maleńka miłość otworzyła mi oczy i pomogła się podnieść po upadku. Dziś już jestem silniejsza, ale czy lepsza? Chyba tak. To mogą orzec tylko Ci, którzy ze mną mieszkają, w domu i w pełnym ciepła sercu.

sobota, 7 grudnia 2019

U progu zimy jest tak pięknie

Zimowa aura nas nie rozpieszcza. Zimowa aura przejmuje nas chłodem w ten zimny, jeszcze jesienny dzień. Zimę widzę też na Twoich zdjęciach. Są one piękne i skutecznie obniżają ciśnienie, gdy się je ogląda. Choć ja mam i tak niskie, ale zawsze tak było. Kiedy lekarka mierzyła mi owo ciśnienie krwi, to dziwiła się, że takie właśnie jest. I choć nigdy jakoś specjalnie nie lubiłam zimy, to teraz na nią czekam z utęsknieniem i na padający śnieg. Podobno nie ma dwóch identycznych płatków śniegu i coś w tym chyba jest. Czekam więc na mroźną aurę, bo jeśli tak się stanie to niezaprzeczalny fakt, że do wiosny już będzie coraz bliżej. Ostatnio wszystkie pory roku zlewają mi się w jedno, a czas pędzi jak szalony. I niedługo Święta, choć będą one inne niż dotychczas, to postaramy się je spędzić razem, w wąskim gronie rodzinnym. Bo my zawsze się trzymamy razem i choćby nie wiem co, możemy na siebie liczyć. Zawsze. A teraz jeszcze mam Ciebie, mój cudowny Przyjacielu. Wiesz Zenku, że tych kilkanaście, albo kilkadziesiąt słów wstukanych w klawiaturę od Ciebie do mnie i ode mnie do Ciebie znaczy więcej niż milion słów. Czasem nie potrzeba dużo mówić, aby to było prawdziwe. Bo liczą się uczucia, jakie niewątpliwie nam towarzyszą i dlatego jest tak pięknie. I choć mówi się, że nie liczą się słowa, lecz uczynki, to Ty uczyniłeś mnie najszczęśliwszą istotą pod słońcem, wiesz? I to jest takie niezwykłe. Może to jest ten świąteczny cud, na który tak zawsze czekałam. Kiedyś lubiłam odwiedzać galerię handlową, gdzie można było kupić wszystko oprócz przyjaźni - tak wtedy mówiłam, i pomimo świątecznych dekoracji, czułam w sercu smutek. A teraz jest zupełnie inaczej, bo kiedy jesteś tak blisko mego serca, to jest mi cieplej i radośniej, jest tak, jakby nigdy już nie było smutku, ani samotności. Tak, samotność nie ma już do mnie dostępu, odpłynęła daleko, że ja już jej nie widzę. I tak jest najlepiej, najbardziej razem. I kiedy jest już po obiedzie, a na półce czeka książka, mail do Pauliny już wysłany, a siostra pomogła mi ustawić nowy dzwonek na telefon - balladę majową - to myślę sobie, że jest po prostu dobrze. Dobrze, bo porozmawiałam dzisiaj z Tobą, a to tak zawsze mnie uszczęśliwia. Czekam jeszcze tylko na wolontariuszki i książka musi trochę poczekać. Na dworze panuje już mrok. A ja widzę Ciebie, jak się do mnie uśmiechasz, jak patrzysz z taką miłością, może odrobinę z troską, że domyślam się, jak pięknie musi brzmieć Twój głos. Znamy się już trochę i to wystarczy, bym obdarzyła Cię zaufaniem. Wierzę Ci Zenku, jak nie wierzyłam dotąd nikomu, wszak Ty masz już klucz do mojego serca... i nosisz go zawsze przy sobie, aby nie zagubić do mnie drogi - tak myślę. Wszak niełatwo było go zdobyć, wiem. Ale ja się pomału otwieram i myślę, że jeszcze nieraz Cię zaskoczę, jak Ty zaskoczyłeś dziś mnie tymi kaczeńcami, bardzo.
I to jest właśnie istotą przyjaźni, to wieczne zdziwienie i niedowierzanie, że może być tak pięknie...


czwartek, 5 grudnia 2019

Mojej Radości...

Maria Pawlikowska - Jasnorzewska
Kto chce, bym go kochała

Kto chce, bym go kochała, nie może być nigdy ponury
i musi potrafić mnie unieść na ręku wysoko do góry.

Kto chce, bym go kochała, musi umieć siedzieć na ławce
i przyglądać się bacznie robakom i każdej najmniejszej trawce.

I musi też umieć ziewać, kiedy pogrzeb przechodzi ulicą,
gdy na procesjach tłumy pobożne idą i krzyczą.

Lecz musi być za to wzruszony, gdy na przykład kukułka kuka
lub gdy dzięcioł kuje zawzięcie w srebrzystą powłokę buka.

Musi umieć pieska pogłaskać i mnie musi umieć pieścić,
i śmiać się, i na dnie siebie żyć słodkim snem bez treści,

i nie wiedzieć nic, jak ja nie wiem, i milczeć w rozkosznej ciemności,
i być daleki od dobra i równie daleki od złości.

Miłość

Wciąż rozmyślasz. Uparcie i skrycie.
Patrzysz w okno i smutek masz w oku...
Przecież mnie kochasz nad życie?
Sam mówiłeś przeszłego roku...

Śmiejesz się, lecz coś tkwi poza tym.
Patrzysz w niebo, na rzeźby obłoków...
Przecież ja jestem niebem i światem?
Sam mówiłeś przeszłego roku...

Kiedy rozmawiam o błahych sprawach to wydaje się, że głosem wypranym z emocji. Dopiero gdy rozmawiam o Tobie, to barwa mojego głosu się diametralnie zmienia; brzmią w nim radosne tony, wzbijając się ponad przeciętność, przenosząc mnie w inny, lepszy świat, gdzie króluje niepodzielnie miłość. To ją dziś czuję, gdy patrzę na Twoje zdjęcia, to nasze światy - choć tak odległe - zbliżają się do siebie i przenikają nawzajem. Zdaje się, że łączy nas niewidzialna nić, nić przyjaźni przechodzącej w miłość i wzajemną troskę. Bo kocham można powiedzieć na wiele sposobów. Bo odległość nic nie znaczy, kiedy Ktoś mieszka w naszym sercu. A Ty tu mieszkasz, całkiem blisko mnie. Ale miłość to nie tylko słowa, to pełne czułości gesty, moc czułych gestów.

,,W gruncie rzeczy niewiele trzeba, żeby zrozumieć uczucia drugiego człowieka. I jak się tak dobrze zastanowić, to słowa akurat nie są do tego potrzebne. Paradoksalnie gesty i mimika mówią znacznie więcej. I bardziej szczerze".

My się nie widzimy naprawdę, ale ja widzę Cię oczami wyobraźni; widzę Cię tak wyraźnie Zenku. I wyobrażam sobie, że właśnie teraz uśmiechasz się do mnie. Tylko do mnie... Aż od tego uśmiechu rozjaśnia Ci się cała twarz, a w oczach zapalają ogniki. Widzisz? Znam Cię na wskroś.

,,Moja miłość przeszła w wicher wiosenny". A ja nie mogę doczekać się już wiosny...

,,Taka ja. Wychowana na romantycznych powieściach, rozkochana w poezji, trochę naiwna i nieżyciowa... Pewnie wyobrażałam sobie, że miłość po prostu pewnego dnia przyjdzie, znajdzie mnie, a ja od razu będę wiedziała, że to ona". I nie myliłam się.

A dzisiaj powiedziałeś mi, że moja buzia to twarz anioła cudownego, a ja nie wiedziałam, co powiedzieć. Bo to najlepszy komplement, jaki słyszałam. Dziś czuję się doceniona i uwielbiana, i mojemu szczęściu nie ma końca, bo uświadomiłam sobie, że jesteś mi teraz bliższy niż kiedykolwiek.
I cały cały czas jesteś obecny w moim życiu, wnosząc do niego tak potrzebny mi spokój. I radość, mnóstwo radości...
Dziękuję. Bo tylko to mogę Ci dać, moje uwielbienie.
I bezgraniczną wdzięczność. Morze miłości.

I kiedy leżę tak wieczorami pod kocykiem, to w uszach brzmią mi jeszcze Twoje słowa, i zapisuję je tutaj, aby nigdy już nie zapomnieć. I kiedy ogarnia mnie taki spokój to myślę sobie, że dobrze spędziłam ten dany mi dzień. Bo nic nie jest nam dane na zawsze, staram się o tym pamiętać. I w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku - bo w rezultacie udało mi się czynić dobro - zasypiam i odpływam w jakieś dalekie rejony, gdzie mogę spotkać Ciebie. Ty już wiesz, jak to wspaniale marzyć i śnić. I nigdy nie zapominasz, aby powiedzieć mi coś miłego. Ja tak na to czekam. Czekam tu na Ciebie, aż przyjdziesz i ofiarujesz mi Swą radość... tak, radość otaczającym światem. Ty tak umiesz się nim zachwycać, a ja zachwycam się Tobą na nowo.

Wiesz, dziś spadł pierwszy śnieg, a ja poczułam znowu, że świat jest taki piękny!




To ulubione zdjęcie wg. mojej Babci,
a ja pragnę dla niej zdrowia,
zdrowia jak najwięcej.

*
Chodzi o kwiaty, które wybieramy,
muzykę, której słuchamy
i uśmiech, który tam na nas czeka.
Chcę, aby mój blog był pogodny i radosny,
aby był ostoją i bezpiecznym schronieniem
dla myśli, całego mnóstwa myśli
o sobie i o świecie, który nas otacza
i który przynosi nam tak wiele dobrego.
Oby było tak już zawsze...


niedziela, 1 grudnia 2019

Szaro i mgliście...

Tak szaro i mgliście. 
Ciemne chmury wiszą nad miastem, a porywisty wiatr wdziera się pod szyję i przejmuje chłodem. Ostatnio nawarstwiło się wiele spraw, tak wiele spraw nie daje mi spokoju i osłabia serce. Bo ja jestem tak bardzo przejęta. 
Dopiero gdy nadchodzi noc, sen przynosi ukojenie, a ja przenoszę się do zaczarowanej krainy.
Za miesiąc pierwsza od wielu lat wizyta u psychologa. Mam nadzieję, że pomoże uporządkować myśli i uspokoi galopujące serce. 
Wiem, miałam nie myśleć za dużo, bo to mi szkodzi, zabija spontaniczność, którą zawsze się kierowałam. 
Bo ja wierzę w ludzi i wierzę w ukryte w nich dobro, choćby takie schowane pod warstwą chłodu. Bo gdzieś pod tą warstwą kryje się kochające serce...
Wiem, że uciekam od rzeczywistości, kiedy ta staje się trudna. To wszystko wiem. Wbrew pozorom ciągle czuję, choć ukrywam głęboko swoje emocje. Może zbyt głęboko.
To takie trudne trwać w przyjaźni z samą sobą. Jeszcze w pełni nie akceptuję swojej inności, nadwrażliwości. Ale czy wtedy, bez nich, byłabym tą samą osobą? Otóż nie. Taka jestem i od tego nie ucieknę. Bo muszę spędzić resztę życia przede wszystkim ze sobą, tak kiedyś przeczytałam.
I znów altruizm przeważył szalę egoizmu. I choć jest trudno, trzeba dalej żyć.
Mam oparcie w rodzinie i w Tobie. I choćby nie wiem co, to się nie poddam, będę walczyć o spokój, o dobro, o zdrowie, i o nadzieję. O miłość, ona zawsze zwycięża.
Odsuwam więc na razie wszystkie problemy na granicę świadomości i czekam cierpliwie, aż w moim sercu zagości tak potrzebny mi spokój.
Będzie dobrze, przekonuję samą siebie, musi...
Pomagając innym, pomagam też po trosze sobie.
Jest tak szaro i mgliście, opadły wszystkie liście, odsłaniając świat daleki od złości, wciąż tak pełen czarodziejskiej miłości.

Prócz Ciebie nic

To wszystko, co dziś chciałam Ci powiedzieć...
Chociaż Ty o mnie wiesz już prawie wszystko, co chciałbyś wiedzieć.
I ja poznaję Cię po trochu i z każdym dniem czuję,
jak zbliżam się do Ciebie, jak wiele sympatii sobie zjednuję.

Kiedy dziś patrzę na nią, na moją kochaną babcię, to żałość wkrada się do serca mego i chciałabym, tak bardzo chciała wlać w nią nowe życie, tchnąć ducha i po prostu usłyszeć jej głos, który zawsze był taki pogodny i kojący, dziś brzmi nieco ciszej, żeby nie powiedzieć, że zupełnie cicho. Ona, taka krucha i delikatna, dzisiaj jest jej jakby z każdym dniem coraz mniej. Nie będę tu pisała wierszy, bo żadne słowa nie będą tu adekwatne do zaistniałej sytuacji. Później - z powodu choroby i niepełnosprawności - babcia już prawdopodobnie nie wróci do swojego domu, a wiem, że tak bardzo by tego chciała, jednak życie jest bezlitosne. Zobaczymy, jak to będzie. Jedno wiem na pewno, będziemy z nią tak długo, jak długo będzie tego potrzebowała. Kiedyś ona pomogła bardzo mnie - również w chorobie - dziś ja staram się oddać jej to z nawiązką, bo tak po prostu musi być. Modlę się o Twoje zdrowie babciu i nigdy nie zaprzestanę. Trzymaj się, jesteśmy z Tobą myślami i sercem... 

Już po operacji. Babciu, jesteś taka dzielna!
Czeka Cię jeszcze rehabilitacja i mam nadzieję, że staniesz na nogi, nie może być inaczej. Jednak warto wierzyć w ludzi, babcia trafiła pod opiekę znakomitego specjalisty i jestem mu za wszystko wdzięczna. Będzie dobrze, dziś wierzę w to bardziej niż kiedykolwiek. 
Dom babci był zawsze naszym domem i wiążą się z nim niezapomniane wspomnienia, także z okresu, gdy był z nami nasz dziadek. Ile to już minęło lat, a jakby było wczoraj.
Cieszy mnie to, że babci wraca apetyt i chęć do życia. Przyszłość zaczyna się nieśmiało rysować w jasnych barwach.

I jeszcze zwracam się do Ciebie, mój prawie jedyny czytelniku: Dziękuję Zenku za to, że jesteś ze mną każdego dnia, bo ja tak bardzo pragnę Twojego towarzystwa i Twojej cichej obecności, zwłaszcza teraz, kiedy jest tak trudno. Nie musisz robić nic szczególnego, wystarczy, że jesteś... Bo Twoja obecność dodaje mi sił. Jedno z moich marzeń już się spełniło, zyskałam wspaniałego przyjaciela, Ciebie. 

Z każdym rokiem mojego życia skraca się lista prezentów, które chciałabym dostać pod choinkę. Aż w końcu jedyne czego chcę to to, czego nie można kupić za pieniądze.