sobota, 24 sierpnia 2024

Cześć, co słychać?

 Jest godzina osiemnasta, pora się wyciszyć i przygotować do snu. Jestem w domu sama, bo Mama z Siostrą udały się na spacer do lasu; nie dla mnie jednak te przebieżki, bo boli mnie kolano. Tak, tak, od kilku dni. Próbuję je rozchodzić, jednak nic nie pomaga. Trzeba cierpliwie czekać. 

Nie wiem, czy teraz czytasz te słowa mój kochany. Mam cichą nadzieję, że tak. Piosenka, którą mi przysłałeś jest tak piękna, że nieraz przysłania mi świat. Słucham jej już kolejny raz i znów się zachwycam. Kolejnym krokiem będzie przesłuchanie innych utworów zespołu Marillion, który nie był mi dotąd znany. Ale ,,Easter" pewnie zagości w moich słuchawkach na dłużej. 

Dziękuję Ci też za ten niebotyczny widok, pejzaż wyjęty jak ze snu. Kocham, kocham takie widoki, jak Ty mnie dobrze znasz Zenku. Jak wspaniale nam się rozmawia. Jak pomału płynie czas. Jak wówczas jesteś mi bliski. Ach, jak pragnę Cię mieć wtedy przy sobie, na nie wiem ile. Byle byś tylko był... Poopowiadał, przytulił. Może nawet pocałował... Zapytał: ,,Cześć, co słychać?". Jak często sama chciałam to powiedzieć... Tylko, nie wiedzieć czemu, milczałam. Z natury mówię mało, dużo jednak słucham i wyciągam wnioski. Dzisiaj jestem bliska poznania tajemnicy przyjaźni: to milczenie na ten sam temat. A czasem wystarczy tylko jedno słowo Kogoś, kto we mnie wierzy, by wrócić do świata... 

I wiem jedno: mój świat bez Ciebie nie istnieje. Dobranoc Zenku, mój Przyjacielu z daleka. Świat jeszcze o nas usłyszy. 

***

Na parapecie za oknem pysznią się złote mimozy. Ich zapach towarzyszy mi od wczesnych godzin rannych. Tak dobrze zanurzyć w nich twarz, a później odwrócić się do słońca. Usiąść i wypić łyk kawy. Jest gorąco, nie tylko za sprawą słońca, ale też dlatego, że czuję, jak zacieśnia się nasza relacja. 

Myślę o Tobie z rana, w południe i z wieczora. Ty o mnie chyba też... Nie mylę się Zenku? Wierzę Ci i ufam bezgranicznie; kocham do utraty tchu. Jest wspaniale, a może być jeszcze lepiej, kiedy już poznamy swoje przyzwyczajenia i sekretny język serca. Ono pragnie, ale czy mam do tego prawo? Chyba tak. Bo żadne serce nie cierpiało nigdy, kiedy sięgało po swoje marzenia... 

Moim nieodpartym marzeniem jest być blisko Ciebie. Chcę Cię lepiej poznawać i chcę, abyś i Ty lepiej  poznał mnie. Ten blog mi to ułatwia, tu płynnie przechodzę z jednego tematu w drugi i wcale się nie gubię. Tu jest moje miejsce. Przy Tobie. I obiecuję daleko nie odchodzić i zawsze wracać; do Twych ramion Zenku, do cichej melodii Twojego serca. 

niedziela, 18 sierpnia 2024

Biegiem po zdrowie

 Maja intensywnie przygotowuje się do maratonu, który już pod koniec sierpnia. Z tego powodu biega, spaceruje, a ostatnio zaprosiła mnie do aktywnego wypoczynku i, dałam się porwać badmintonowi - dynamicznej grze rakietą, która poprawia kondycję i zdrowie. Za nami już dwa dwugodzinne treningi, podczas których udało nam się spalić wiele kalorii, a to dla mnie bardzo ważne. Zbliżam się bowiem do wagi 60-ciu kg., przy moim niskim wzroście 158 cm. to wręcz doskonale. Bo tak bardzo pragnęłam schudnąć. 

Bardzo jestem Mai wdzięczna. Kiedy dzisiaj - w sobotę - przybyłyśmy na boisko, nie było nikogo. Trudno się dziwić, zważywszy na temperaturę 31 stopni w cieniu. Ale było wręcz idealnie, bezwietrznie i, przybyło trochę chmurek, za którymi skrywało się słońce. 

Po treningu czułam każdy mięsień, dosłownie. I podczas, gdy zdobyłam się na wysiłek, to poczułam, że żyję. Mam nadzieję, że teraz czytasz Zenku moje słowa i jesteś ze mnie dumny. Twoje zdanie bardzo się dla mnie liczy. Jest na wagę złota, można by rzec. 

A teraz odpoczywam sobie w domku i sięgam po kolejną książkę, bo lubię oddawać je w terminie. ,,Festiwal lodowych serc" wciąga swoją wartką akcją i ciekawymi dialogami. Oczywiście Agaty Przybyłek, nie może być inaczej. Jej książki mają w sobie to coś, co przyciąga. I daje gwarancję dobrze spędzonego czasu. 

Czuję się dzisiaj jak nastolatka. Naprawdę odżyłam i już nie pochłaniają mnie tak marzenia, tylko skupiam się na tym, co tu i teraz. Kto wie, może jeszcze zacznę biegać razem z Mają? 

Sąsiedzi z naprzeciwka wrócili już z urlopu, wraz z dwójką małych dzieci. Także jest gwarno i wesoło. U nas w ogóle dużo się dzieje, kiedy jesteśmy razem w domu. Każdy ma coś ciekawego do powiedzenia. I wnosi ten radosny element ożywienia. Teraz jednak jestem sama. Przeczytałam Twoją wiadomość, zapatrzyłam na przysłane mi przez Ciebie zdjęcie i, żywiej zabiło mi serce, czy to już jesień? 


Kropi drobny deszczyk, a ja - z ulubionym kubkiem w dłoni, pełnym kawy - wspominam wczorajszy koncert. Częściowo obejrzany na żywo, a częściowo w domu. Pomimo, że nie lubię hałasu i tłumu, to była miła odskocznia od codzienności. I niezapomniane wrażenie, którego nie zatrze czas.

Udałyśmy się z Rynku Kościuszki do przyległego parku, tonącego w ciemności, a tam czekały nas nowe atrakcje. Kolorowe fontanny: czerwone, różowe, niebieskie, żółte, fioletowe i zielone. Wzbijały się aż pod niebo, otulając refleksami stare drzewa. 

Wracałyśmy do domu, odprowadzane przez ogromną tarczę księżyca, zawieszoną tuż nad ziemią. To był dobry dzień, a noc przyniosła tylko dobre sny, których już teraz nie pamiętam. Jednak obudziłam się wypoczęta, nieco później niż zazwyczaj. 

I nikt mi chyba nie powie, że czasem nie warto wyjść poza schemat, by jeszcze raz poczuć szczęście. Otóż warto zrobić coś odrobinę szalonego, nieco spontanicznego, aby znów się przekonać, jakie drzemią w nas pokłady wrażliwości: na piękno, na ludzi i dla samych siebie. 

niedziela, 11 sierpnia 2024

W cieple serc

 ,,Pokiwała głową, ciesząc się z lekkości tej rozmowy. Czuła się tak, jakby rozmawiała ze starym, dobrym znajomym, za którym bardzo tęskniła. Niemal chłonęła jego słowa i nie mogła przestać się uśmiechać. Pomyślała, że chyba jest trochę prawdy w stwierdzeniu, że gdy się kogoś oswoi, to raz na zawsze. Nie ważne, jak długo się nie widzicie, już po chwili rozmowy pojawia się cudowna, wyjątkowa zażyłość i słowa płyną same. Skojarzyło się jej to z jazdą na rowerze. Gdy raz się nauczysz, to nigdy nie zapomnisz. Tak samo serce w nieskończoność przechowuje informacje o uczuciach". 

- Agata Przybyłek: ,,Siedem cudów".

Tak dobrze się obudzić i przeczytać informację: ,,Miłego dnia". Niby nic wielkiego, ale bardzo cieszy z dwóch powodów - że ktoś właśnie o Tobie myśli, a co z tego wynika... bo Cię nadal bardzo kocha. Dziwna jest ta nasza miłość na odległość, a jednak możliwa. Czego jesteśmy najlepszym przykładem. Wiesz Zenku, tak sobie myślę, że ta miłość była ze mną zawsze, już z chwilą, kiedy Cię lepiej poznałam. 

Teraz jest trochę inaczej, bo sporo wody upłynęło, jak się docieraliśmy, aż trafiłeś do mojego serca. Te nasze szepty o poranku są takie rzeczywiste, niemal namacalne. Nie potrzebuję Cię mieć blisko obok siebie, bo ja i tak widzę Twój uśmiech kryjący całe pokłady życzliwości dla mojej skromnej osoby. Stale wraca do mnie myśl, jaką dysponujesz wiedzą i to mnie nieraz onieśmiela, ale tylko na chwilę. By znów przekonać się, jaki mi jesteś bliski. Jak rodzina.

Poszłam dziś nad staw, bo tam najpełniej regeneruję siły, aby ruszyć w dalszą, tylko mi znaną drogę. Czy zechcesz mi towarzyszyć? I ogrzać się w cieple naszych serc? Byłoby cudownie, ale czy niemożliwie? Los skrywa bowiem wiele niespodzianek. Także nie zapomni o nas dwojga. Dlatego tak zawsze czekam na Ciebie, aż napiszesz mi coś o sobie więcej, a ja wychwycę ten szczegół i zachowam w sercu. Jak mam trafić do Ciebie, kiedy jesteś tak daleko?

Tylko pisząc...

Ja tak bardzo za Tobą tęsknię. Ukojenia szukam w przyrodzie. W delikatnym szumie liści i w zapachu róż. W refleksach światła migoczącego na powierzchni wody. W powiewie wiatru i blasku słońca. Czuję, że zbliża się dla nas jesień. Coś się kończy, jakiś etap w moim życiu. Kiedy zbliża się to, co nieuniknione. Ładuję więc baterie, aby starczyło mi tej beztroski, kiedy nadejdą chłodne dni. Ja już marznę. Otul więc mnie swą miłością Zenku. A ja podaruję Ci mój uśmiech. 

Kto wie, czy jedno nie wynika z drugiego? 

środa, 7 sierpnia 2024

Skok na głęboką wodę

,,Chcę w to brnąć, na pewno. Nie mam żadnych wątpliwości. Nie wiem o Tobie niemal nic, ale przecież kiedy ludzie zaczynają się spotykać, startują z tego samego pułapu. Są siebie ciekawi i spragnieni, ryzykują, że się sparzą, a mimo to zamykają oczy i skaczą na główkę, dokładnie tak samo jak my. Różnica polega na tym, że na ogół najważniejsze rzeczy o sobie szepczą w intymnych chwilach, podczas gdy my mamy to za sobą - to, co najważniejsze, już wyznaliśmy sobie w listach. To chyba dobrze, prawda?

Wpadniesz na herbatę?". - Agnieszka Olejnik: ,,Listy i szepty".

***

Kończę właśnie jakże ciekawą książkę. Gorąco kibicowałam jej bohaterom, aby spotkali się naprawdę i obdarzyli uczuciem. Sama tęsknię za tym samym. Bo choć nie pisaliśmy do siebie listów, to przecież wiele mówiące wiadomości znaczą to samo - równie dobitnie - że my dwoje się kochamy. 

Może i jestem niepoprawną marzycielką, jednak są chwile, gdy twardo stąpam po ziemi. Wiem Zenku z rozbrajającą szczerością, że Cię kocham bardzo mocno. Najmocniej na świecie. Wiem też, że Ty kochasz mnie... Cóż mogłabym pragnąć więcej? Przecież już teraz - nie widząc się - jesteśmy ze sobą blisko; poprzez nasze codzienne zwierzenia, obrazy i żywsze bicie serca. Słowa mówią tak wiele o nas, o naszych uczuciach, o pragnieniach wspólnej przyszłości... Chyba nie zapędzam się za daleko?

Pamiętam moment, kiedy jako nastolatka, poszłam pierwszy raz na basen, aby nauczyć się pływać. Dostałam wówczas tylko maleńką deseczkę i głos instruktora mówił mi, abym skoczyła z nią na głęboką wodę. Jak bardzo się bałam, jednak pokonałam ten strach. I, skoczyłam...

Tak samo czuję się teraz, stojąc tu przed Tobą. To prawda, dzieli nas wiele, jednak my pokonaliśmy już ten dystans siłą naszej wyobraźni. Ona podszeptuje mi, że to na Ciebie tak długo czekałam. I znalazłam miłość, odnajdując siebie. Teraz wiem o wiele więcej i widzę więcej. Jestem świadomą swoich uczuć kobietą. Jestem też pewna Ciebie. Twoich uczuć. Przytulam Cię najmocniej i całuję najgoręcej. Wiem, że mnie zrozumiesz. Co prawda moglibyśmy jeszcze przypieczętować to pocałunkiem i głębokim spojrzeniem w oczy... Jednak teraz i tak jest wspaniale. Jeszcze lepiej niż w książkach...

Bo to nasza prawdziwa historia. Do której sami napiszemy zakończenie. Albo nie, nic się dla nas nie kończy, lecz dopiero zaczyna...

***

Przyszłam od pani doktor pełna ciepłych myśli i nowych sił. One cały czas drzemały we mnie. I tylko ktoś, jakaś iskra spowodowała, że odnalazłam je w sobie. Teraz przede mną 3 miesiące dzielące mnie przed kolejną wizytą. Muszę sprawić, aby ten czas był owocny i obfitował w radosne wydarzenia. Właściwie, to czuję się już zdrowsza, jakby weselsza i, lżejsza; będę kontynuowała ten proces zdrowienia. Aby móc w pełni cieszyć się życiem. W tym celu te spacery po radość, o których tak wiele Ci opowiadałam. A czasem po prostu zostaję w domu, wypełnionym ciszą. Tak, cisza jest tym, czego najbardziej teraz potrzebuję. Tę ciszę odnalazłam też u Ciebie. Bo Ty mnie rozumiesz bez słów Zenku. Może tu zajrzysz i przyznasz mi rację, że we dwoje milczy się wspaniale.

I pewnie zawsze tak już będzie, że będę na Ciebie czekała...