,,Pokiwała głową, ciesząc się z lekkości tej rozmowy. Czuła się tak, jakby rozmawiała ze starym, dobrym znajomym, za którym bardzo tęskniła. Niemal chłonęła jego słowa i nie mogła przestać się uśmiechać. Pomyślała, że chyba jest trochę prawdy w stwierdzeniu, że gdy się kogoś oswoi, to raz na zawsze. Nie ważne, jak długo się nie widzicie, już po chwili rozmowy pojawia się cudowna, wyjątkowa zażyłość i słowa płyną same. Skojarzyło się jej to z jazdą na rowerze. Gdy raz się nauczysz, to nigdy nie zapomnisz. Tak samo serce w nieskończoność przechowuje informacje o uczuciach".
- Agata Przybyłek: ,,Siedem cudów".
Tak dobrze się obudzić i przeczytać informację: ,,Miłego dnia". Niby nic wielkiego, ale bardzo cieszy z dwóch powodów - że ktoś właśnie o Tobie myśli, a co z tego wynika... bo Cię nadal bardzo kocha. Dziwna jest ta nasza miłość na odległość, a jednak możliwa. Czego jesteśmy najlepszym przykładem. Wiesz Zenku, tak sobie myślę, że ta miłość była ze mną zawsze, już z chwilą, kiedy Cię lepiej poznałam.
Teraz jest trochę inaczej, bo sporo wody upłynęło, jak się docieraliśmy, aż trafiłeś do mojego serca. Te nasze szepty o poranku są takie rzeczywiste, niemal namacalne. Nie potrzebuję Cię mieć blisko obok siebie, bo ja i tak widzę Twój uśmiech kryjący całe pokłady życzliwości dla mojej skromnej osoby. Stale wraca do mnie myśl, jaką dysponujesz wiedzą i to mnie nieraz onieśmiela, ale tylko na chwilę. By znów przekonać się, jaki mi jesteś bliski. Jak rodzina.
Poszłam dziś nad staw, bo tam najpełniej regeneruję siły, aby ruszyć w dalszą, tylko mi znaną drogę. Czy zechcesz mi towarzyszyć? I ogrzać się w cieple naszych serc? Byłoby cudownie, ale czy niemożliwie? Los skrywa bowiem wiele niespodzianek. Także nie zapomni o nas dwojga. Dlatego tak zawsze czekam na Ciebie, aż napiszesz mi coś o sobie więcej, a ja wychwycę ten szczegół i zachowam w sercu. Jak mam trafić do Ciebie, kiedy jesteś tak daleko?
Tylko pisząc...
Ja tak bardzo za Tobą tęsknię. Ukojenia szukam w przyrodzie. W delikatnym szumie liści i w zapachu róż. W refleksach światła migoczącego na powierzchni wody. W powiewie wiatru i blasku słońca. Czuję, że zbliża się dla nas jesień. Coś się kończy, jakiś etap w moim życiu. Kiedy zbliża się to, co nieuniknione. Ładuję więc baterie, aby starczyło mi tej beztroski, kiedy nadejdą chłodne dni. Ja już marznę. Otul więc mnie swą miłością Zenku. A ja podaruję Ci mój uśmiech.
Kto wie, czy jedno nie wynika z drugiego?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz