Maja intensywnie przygotowuje się do maratonu, który już pod koniec sierpnia. Z tego powodu biega, spaceruje, a ostatnio zaprosiła mnie do aktywnego wypoczynku i, dałam się porwać badmintonowi - dynamicznej grze rakietą, która poprawia kondycję i zdrowie. Za nami już dwa dwugodzinne treningi, podczas których udało nam się spalić wiele kalorii, a to dla mnie bardzo ważne. Zbliżam się bowiem do wagi 60-ciu kg., przy moim niskim wzroście 158 cm. to wręcz doskonale. Bo tak bardzo pragnęłam schudnąć.
Bardzo jestem Mai wdzięczna. Kiedy dzisiaj - w sobotę - przybyłyśmy na boisko, nie było nikogo. Trudno się dziwić, zważywszy na temperaturę 31 stopni w cieniu. Ale było wręcz idealnie, bezwietrznie i, przybyło trochę chmurek, za którymi skrywało się słońce.
Po treningu czułam każdy mięsień, dosłownie. I podczas, gdy zdobyłam się na wysiłek, to poczułam, że żyję. Mam nadzieję, że teraz czytasz Zenku moje słowa i jesteś ze mnie dumny. Twoje zdanie bardzo się dla mnie liczy. Jest na wagę złota, można by rzec.
A teraz odpoczywam sobie w domku i sięgam po kolejną książkę, bo lubię oddawać je w terminie. ,,Festiwal lodowych serc" wciąga swoją wartką akcją i ciekawymi dialogami. Oczywiście Agaty Przybyłek, nie może być inaczej. Jej książki mają w sobie to coś, co przyciąga. I daje gwarancję dobrze spędzonego czasu.
Czuję się dzisiaj jak nastolatka. Naprawdę odżyłam i już nie pochłaniają mnie tak marzenia, tylko skupiam się na tym, co tu i teraz. Kto wie, może jeszcze zacznę biegać razem z Mają?
Sąsiedzi z naprzeciwka wrócili już z urlopu, wraz z dwójką małych dzieci. Także jest gwarno i wesoło. U nas w ogóle dużo się dzieje, kiedy jesteśmy razem w domu. Każdy ma coś ciekawego do powiedzenia. I wnosi ten radosny element ożywienia. Teraz jednak jestem sama. Przeczytałam Twoją wiadomość, zapatrzyłam na przysłane mi przez Ciebie zdjęcie i, żywiej zabiło mi serce, czy to już jesień?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz