,,Za nią było południowe słońce mocno ogrzewające jej plecy, przed nią zupełnie nowa droga. Piękna. Wijąca się w łagodnych zakolach, po bokach porośnięta trawą i polnymi kwiatami, które kołysały się na delikatnym wietrze. Zdawała się zachęcać wszystkimi sposobami, by postawić kolejny krok. A potem następny. Obiecywała, że tam dalej czeka lepsze, piękniejsze życie. Można zacząć jeszcze raz. Od początku".
Tak sobie myślę - a może to gdzieś słyszałam - że dopiero odkrycie tego, kim jesteśmy naprawdę, pomoże nam zaakceptować fakt, że możemy pójść dalej, niż nam się wydaje. A kiedy tam już dojdziemy, choć wcale to nie jest proste i doskonale zdaję sobie z tego sprawę... Więc kiedy już zrobimy ten następny krok, a później kolejny, to musimy się liczyć z tym, że odkryjemy coś niesamowitego - prawdę o samym sobie.
Moja pisarska droga rozpoczęła się 10 lat temu, a to kawał naprawdę dobrego czasu. I nie, nie mówię, że było łatwo, bo nieraz wpadałam w rozmaitej wielkości dołki i dołeczki, jednak to pozwoliło mi zrozumieć, jak ważna jestem dla samej siebie, i jak ważną w tym rolę odegrało moje pisanie. Bo pisanie dodało mi skrzydeł, bo pisanie stało się odskocznią, i wreszcie... ratunkiem dla uczuć, które dopiero słowami wydobyłam na światło dzienne.
I obiecałam sobie, że będę pisała tylko o radosnych wydarzeniach wyjętych z mojego już 40 - letniego życia. I śmiało mogę powiedzieć, że pisanie mnie ukształtowało i uczyniło szczęśliwym człowiekiem. Co nie znaczy, że smutki nie mają do mnie dostępu - ja jednak nauczyłam się je przeczekać, a czasem po prostu omijać. I tak z nieśmiałej kobiety przemieniłam się pewnego dnia w czarodziejkę, która maluje słowem piękną rzeczywistość, w jakiej się znalazła, i zdała sobie sprawę ze swojej siły, z siły kobiecego, wrażliwego serca. Ono nigdy nie milknie, a ja w ciszy i skupieniu staram się go wysłuchać od początku, aż do samego końca.
Kochani, moi czytelnicy, odegraliście niebagatelny udział w tej przemianie. Tak długo już jesteście tu ze mną, że wypadałoby za to serdecznie podziękować. Bo ja na serce odpowiadam sercem. Tak wiele mam w nim jeszcze ciepła, którym pragnę się z Wami podzielić. Już jestem bliska zrozumienia tej prawdy, że tak w istocie to sama jestem teraz dla siebie przyjacielem. A nie zawsze tak było. Bo najtrudniej jest wstać, kiedy potknęliśmy się o swoje marzenia. Moim marzeniem było stworzenie oazy spokoju dla każdego zbłąkanego wędrowca. I chyba tak się stało. Może trafiliście tu przypadkiem, jednak ufam, że nie przez przypadek tu już pozostaliście, aby razem ze mną dzielić radości i smutki na pół.
Pasja i marzenia idą teraz ze sobą w parze piękną, polną drogą, pod niebem, które ma kolor błękitu, w którym zatopione jest małe, a jak wiele znaczące światełko. Niech to światło zawsze już nas prowadzi, nie pozbawioną trudów drogą do celu. A serce niech zawsze odgrywa główną rolę w tym jakże ważnym przedsięwzięciu. Życzę Wam i sobie wielu chwil ze słońcem. Rośnijcie w siłę!