Tu, w tym miejscu muszę się zatrzymać. W sierpniu blogger diametralnie się zmienia, a ja nie wiem, czy się w nim odnajdę. Póki co nie żegnam się na zawsze, może tu jeszcze wrócę, ale prawdą jest, że będzie to trudne i będzie wymagało ode mnie o wiele więcej cierpliwości, niż zwykle. Napisałam już tak wiele, prawie sto wpisów. Prawie od początku byłeś tu ze mną, wspierałeś dobrym słowem i za to Ci dziś z tego miejsca dziękuję. I, cóż, jeszcze nie żegnam się na zawsze. Może tu jeszcze wrócę, a wtedy dam Ci znak. Już nieraz przekonałam się, że życie potrafi nas zaskakiwać. Czasem wydaje się, że wszystko się już kończy, a tymczasem okazuje się, że wszystko się tak naprawdę zaczyna.
Będzie mi brakowało naszych wspólnych chwil, wyjętych z codzienności, kiedy każdy dzień z Tobą jest świętem. Będzie mi brakowało także Twojej akceptacji dla mojej inności, delikatności i wrażliwości, bo sam taki jesteś. Dziękuję, że przyjąłeś moje zaproszenie na kwitnącą łąkę, tam rosną takie same kwiaty jak na Twojej. Nasze światy się przenikały łagodnie, aż zlały się w jedną całość. I stały się jednością. Brakowało mi takiej bliskości. Jakbym całe życie czekała na Ciebie. Może milczenie niczego między nami nie zmieni, tego nie wiem. Ale pisanie to całe moje życie, mam tylko to. I może to odróżnia mnie od innych.
Cieszę się, że przy Tobie mogłam być sobą do końca, bo Ty w pełni mnie zaakceptowałeś, a ja bez skrępowania dzieliłam się swoimi marzeniami. Być może niektóre się nie spełnią nigdy, jedno jednak spełniło się na zawsze, że mam cudownego Przyjaciela, na to dobre i na to złe. Na zawsze. Pielęgnujmy ten cenny dany nam dar, dbajmy o niego jak o najcenniejszy skarb. Ty jesteś moim skarbem. A tam gdzie jest mój skarb, jest też moje serce... ono pragnie i czeka. Na człowieka takiego jak Ty.
,,Im mniej mieszka w nas lęku, tym więcej jest miejsca na miłość".
wtorek, 28 lipca 2020
sobota, 18 lipca 2020
Zapatrzeni w siebie
Potrzebuję z tobą chwil zwykłych,
Tych ze słuchaniem
I tych z mówieniem,
Chwil uśmiechniętych
I tych milczących,
Zapatrzonych w patrzenie.
Potrzebuję z tobą chwil zwykłych,
Które i tak niezwykłe będą
Już po chwili
Z tobą.
- M. Wierszycki
Wierszem można powiedzieć tak dużo, za pomocą kilku odpowiednio obok siebie ułożonych słów. Poeta to potrafi. Ale i my to czasem umiemy, czasem nam się udaje powiedzieć coś znaczącego. Ja na Twoje słowa czekałam prawie cały, calutki tydzień, w czasie którego i u Ciebie, i u mnie sporo się wydarzyło. Znów zamieściłeś cudowne zdjęcia, a ja mogłam je skomentować, to dla mnie prawdziwa nagroda, kiedy uśmiechasz się, kiedy powiesz mi coś miłego - wówczas cały dzień mam dobry. A dzień jest upalny, ale ja lubię takie ciepło, które spływa wprost z nieba, od pierwszych chwil tuż przy przebudzeniu. Jest tak, jakby cały świat stał przede mną otworem. To słońce mam całkiem za darmo, jak wiele rzeczy dobrych i pięknych, których nie można kupić za żadne pieniądze, a które czasem się nam zdarzają. Mogłabym rzec, że wszystko co najlepsze przyszło do mnie wraz z Tobą. Jak ja lubię z Tobą rozmawiać, bo wówczas ogarnia mnie taki potrzebny mi spokój. Wiem, że kiedyś wspomnę ten dzień z rozrzewnieniem, ze łzami w oczach, właśnie tak. Tak łatwo się wzruszam, kiedy jesteś ze mną. By uczynić mnie lepszym człowiekiem. Czasem nie potrzeba zbyt wielu słów, aby wyrazić swą wdzięczność Stwórcy i Tobie, że poskładałeś mnie na nowo, kiedy ja gubiłam się wśród zbyt wielu elementów. Było smutno, ale już jest lepiej. Widzisz? Wystarczy, że się pojawisz, a wschodzi dla mnie słońce. Dziś mam pod dostatkiem ciepła i zrozumienia. Może to zrozumienie jest ważniejsze, ono jest takie budujące. Zbudowało mnie na nowo i cały nasz świat, który sobie tworzymy, gestem, słowem. A nawet wtedy, gdy nic nie mówisz, to tak patrzysz, że miękną mi kolana i topnieje serce, ten lód niepewności nie istnieje już, a ja jestem lepszą Magdą. Taką, jaką mnie polubiłeś i do której wracasz. Przeszłość w tym miejscu nie ma racji bytu, jutro jest niepewne, tylko dziś się liczy, a w nim my, coraz bardziej pewni siebie, tak znani sobie jak bliscy sobie ludzie. I nie liczy się odległość, bo my bez trudu pokonamy ten dystans siłą naszych serc, która napędza nas do działania jak ożywczy wiatr w upalny dzień. I dopiero gdy zaistnieje cisza między nami, wtedy tak wiele mówią nam nasze serca. Moje serce pragnie przytulenia. Nawet pocieszenia, a Ty pocieszasz mnie jak nikt inny, Zenku. Słyszę też, co mówi Twoje serce. Ono czuje się bezpiecznie, gdy się do Ciebie tulę, tak spragniona ciepła i Twojego dotyku. Mówi mi: ,,nie martw się, ja zawsze TU będę i będę na Ciebie czekał". Właśnie dlatego stałeś się dla mnie kimś bliskim, bliższym, niż mogłam przypuszczać. A kiedy już obejmujesz mnie ramieniem i głaszczesz po plecach, to spływa na mnie cała siła gwiazd i czuję, że mogę wszystko... Kiedy jesteś blisko. Po prostu bądź, a ta niepewność jak rzeka, odpłynie daleko stąd.
Tych ze słuchaniem
I tych z mówieniem,
Chwil uśmiechniętych
I tych milczących,
Zapatrzonych w patrzenie.
Potrzebuję z tobą chwil zwykłych,
Które i tak niezwykłe będą
Już po chwili
Z tobą.
- M. Wierszycki
Wierszem można powiedzieć tak dużo, za pomocą kilku odpowiednio obok siebie ułożonych słów. Poeta to potrafi. Ale i my to czasem umiemy, czasem nam się udaje powiedzieć coś znaczącego. Ja na Twoje słowa czekałam prawie cały, calutki tydzień, w czasie którego i u Ciebie, i u mnie sporo się wydarzyło. Znów zamieściłeś cudowne zdjęcia, a ja mogłam je skomentować, to dla mnie prawdziwa nagroda, kiedy uśmiechasz się, kiedy powiesz mi coś miłego - wówczas cały dzień mam dobry. A dzień jest upalny, ale ja lubię takie ciepło, które spływa wprost z nieba, od pierwszych chwil tuż przy przebudzeniu. Jest tak, jakby cały świat stał przede mną otworem. To słońce mam całkiem za darmo, jak wiele rzeczy dobrych i pięknych, których nie można kupić za żadne pieniądze, a które czasem się nam zdarzają. Mogłabym rzec, że wszystko co najlepsze przyszło do mnie wraz z Tobą. Jak ja lubię z Tobą rozmawiać, bo wówczas ogarnia mnie taki potrzebny mi spokój. Wiem, że kiedyś wspomnę ten dzień z rozrzewnieniem, ze łzami w oczach, właśnie tak. Tak łatwo się wzruszam, kiedy jesteś ze mną. By uczynić mnie lepszym człowiekiem. Czasem nie potrzeba zbyt wielu słów, aby wyrazić swą wdzięczność Stwórcy i Tobie, że poskładałeś mnie na nowo, kiedy ja gubiłam się wśród zbyt wielu elementów. Było smutno, ale już jest lepiej. Widzisz? Wystarczy, że się pojawisz, a wschodzi dla mnie słońce. Dziś mam pod dostatkiem ciepła i zrozumienia. Może to zrozumienie jest ważniejsze, ono jest takie budujące. Zbudowało mnie na nowo i cały nasz świat, który sobie tworzymy, gestem, słowem. A nawet wtedy, gdy nic nie mówisz, to tak patrzysz, że miękną mi kolana i topnieje serce, ten lód niepewności nie istnieje już, a ja jestem lepszą Magdą. Taką, jaką mnie polubiłeś i do której wracasz. Przeszłość w tym miejscu nie ma racji bytu, jutro jest niepewne, tylko dziś się liczy, a w nim my, coraz bardziej pewni siebie, tak znani sobie jak bliscy sobie ludzie. I nie liczy się odległość, bo my bez trudu pokonamy ten dystans siłą naszych serc, która napędza nas do działania jak ożywczy wiatr w upalny dzień. I dopiero gdy zaistnieje cisza między nami, wtedy tak wiele mówią nam nasze serca. Moje serce pragnie przytulenia. Nawet pocieszenia, a Ty pocieszasz mnie jak nikt inny, Zenku. Słyszę też, co mówi Twoje serce. Ono czuje się bezpiecznie, gdy się do Ciebie tulę, tak spragniona ciepła i Twojego dotyku. Mówi mi: ,,nie martw się, ja zawsze TU będę i będę na Ciebie czekał". Właśnie dlatego stałeś się dla mnie kimś bliskim, bliższym, niż mogłam przypuszczać. A kiedy już obejmujesz mnie ramieniem i głaszczesz po plecach, to spływa na mnie cała siła gwiazd i czuję, że mogę wszystko... Kiedy jesteś blisko. Po prostu bądź, a ta niepewność jak rzeka, odpłynie daleko stąd.
środa, 15 lipca 2020
Dziś i jutro
Czasami przychodzą takie chwile, kiedy pieką oczy, choć nie uroniły już żadnej łzy od bardzo dawna. Nie oszukujmy się, daleko mi do płaczu, choć jesteś tak daleko, tajemniczy i niedostępny - jednak to nie zmienia faktu, że taki mój. Może gdybyś był tu, blisko, na wyciągnięcie dłoni, to wszystko byłoby łatwiejsze i tęsknota mniejsza - tak sobie to tłumaczę, ten mój stan, w którym od jakiegoś czasu jestem, bez Ciebie. Jednak wiem, że przecież nie będzie tak zawsze, wszak sobota zbliża się już wielkimi krokami, a wraz z nią mam zawsze więcej Ciebie i nawet nie przeszkadza mi to, że muszę się Tobą dzielić z innymi, inni też czekają w kolejce do Twojego serca. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że ja znaczę już coś więcej. Nie mylę się, prawda Zenku? Tak dobrze Cię już znam i coraz bardziej kocham, o ile to w ogóle możliwe. Dziś tęsknię, jutro ukoisz mą tęsknotę, pozdrowieniem, przytuleniem i uśmiechem, a ja poczuję się tak, jakbyś dotknął mojej dłoni. Bo wraz z Twoim pojawieniem, znikają wszelkie troski i zmartwienia dnia codziennego. One znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, naprawdę, więc może kochany prawdą jest to, że jesteś czarodziejem, takim potrzebnym zatrzymaniem się w biegu i zastanowieniem nad tym, co najważniejsze, a co dopiero się budzi. Może i Ty dzisiaj topiłeś swoje smutki nad brzegiem budzącego się stawu, po powierzchni którego ślizgały się promienie słońca. Mogę tylko domyślać się, jak bardzo jesteś zajęty, skoro te sprawy absorbują Cię tak bardzo. Ja też mam ich kilka, a dzisiaj było uwieńczenie wszystkich miesięcznych starań. Mam na piśmie to, za czym tak goniłam. Teraz zatrzymuję się w biegu i chcę wierzyć głęboko w to, że do mnie wkrótce dołączysz, a ja Cię czymś zaskoczę. Może tym uśmiechem, który mam zarezerwowany specjalnie dla Ciebie. Sprawiłeś, że się obudziłam ze snu, a jednocześnie nie chcę się już budzić. Zaczarowałeś mnie przyjacielu, otoczyłeś troską i miłością, jak objęciem dłoni. Masz takie dobre serce. Takie delikatne dłonie, kiedy masujesz moje zmęczone po całodziennym bieganiu stopy. I tak mi błogo, tak spokojnie. Pragnę, abyś zawsze przychodził do mnie i tylko do mnie. Może to zbyt egoistyczna myśl, ale nic na to nie poradzę, że chcę mieć Ciebie tylko dla siebie, na nie wiem ile - na tyle, ile to tylko możliwe. Możliwe, że na zawsze już. A kiedy przyjdziesz, szeptem do mnie mów i pocałuj znużone powieki, a ja dotknę Twojej twarzy i przybliżę ją do mojej, a później ucałuję i przytulę. Tak bardzo za tym tęskniłam, choć zawsze uparcie twierdziłam, że boję się takiej bliskości. Teraz, przy Tobie, nie boję się niczego. Mój Zenku... Mój i tylko mój. Moja inspiracjo i źródło wszystkiego, co dobre.
niedziela, 12 lipca 2020
Czasami
,,Tak to już bywa, że tylko czasami odczuwa się, jakby się miało żyć zawsze, zawsze. Opanowuje owo czucie niekiedy, gdy człowiek się ze snu zbudzi o jutrzence, znajdzie się sam wobec natury i głowę w tył odrzuciwszy spojrzy ku niebu, ujrzy, jak jego blady seledyn z wolna się rozjaśnia, gdy tymczasem na wschodzie dzieją się cudowne rzeczy, aż wszystko narasta jakby w jeden okrzyk triumfu. Wtedy to serce bić przestaje wobec onego niezmiennego, potężnego majestatu wschodzącego słońca, chociaż zjawisko powtarza się każdego ranka od tylu milionów lat. Wtedy - na chwilkę - zapomina się o wszystkim. Czasem znów opanowuje owo uczucie, gdy się człowiek znajdzie sam w lesie o zachodzie słońca, a tajemnicza, przesycona złotymi promieniami cisza przenika poprzez konary drzew, jak gdyby z wolna opowiadała o rzeczach jakichś dawnych a cudnych. Nieraz poczucie ogromu ciszy nocnej z miliardami gwiazd mrugających i patrzących na nas daje nam pewność, że żyć będziemy zawsze, czasem utwierdzają nas w tej wierze dźwięki pięknej muzyki, czasem spojrzenie drogich nam oczu". - F. H. Burnett, Tajemniczy ogród.
***
Lato, lato, lato ech że ty...
I lato otwiera się przed nami trochę lekkim deszczem, trochę ulewami, trochę słońcem, które praży, a innym razem ledwo prześwituje zza chmur. Niezmiennie dziękuję Ci za słowa otuchy, za miękkie gesty, za wsparcie. I może znów się powtarzam, ale bez Ciebie to miejsce byłoby puste, nie tętniłoby życiem. A tak to mam tak wiele, tak wiele ciepła. Ono jest tak bardzo potrzebne, zwłaszcza w taki deszczowy dzień, jak ta sobota. Jaka będzie niedziela? Tego nie wiem, ale wiem jedno, że spędzę ją z Tobą, przy porannym powitaniu i popołudniowej kawie i wieczornym uśmiechu. Jesteś niezastąpiony, jedyny w swoim rodzaju, a ja niezmiennie cieszę się naszym szczęściem. W moim sercu bowiem panuje nieodmiennie maj, to on kojarzy mi się z miłością, ze świeżą zielenią, ze słońcem. To słońce panuje nad naszym tajemniczym ogrodem zawsze, kiedy się pojawisz. Przychodź więc do mnie, kiedy tylko znajdziesz chwilkę czasu, bo te małe chwilki się kiedyś zsumują i zamienią w coś wielkiego, a dobroć i troska towarzyszą temu - co piękne, a budzi się na dnie naszych serc... Tak od lat, wszak trochę się już znamy, obyśmy zawsze byli tak ciekawi siebie nawzajem jak dotychczas. Wiem, że tak będzie. Bo jestem pewna Ciebie. I pewna siebie. Wiesz? Nie wiem, kiedy to się stało, ale faktem jest, że przyszedł taki moment, kiedy obejrzałam się za siebie i nie miałam pojęcia, co się wydarzyło. Wiedziałam jedynie, że odkąd to się stało, nic nie jest już takie samo jak dawniej. To chyba miłość przyszła i do mnie, tamtego dnia, pamiętasz? Ty wiesz wszystko, wszak jesteś moją skarbnicą wiedzy o otaczającym świecie. Moją obietnicą lepszej przyszłości, gdzie ja widzę nas i nie zmieni tego upływający czas. Teraz jest nasz czas, wypełnijmy go aż po brzegi radością. I - powiem to po cichu - miłością. Tu, w sercu ma ona swój początek i niech nie kończy się nigdy. Niech trwa zawsze i wszędzie, dokądkolwiek się udamy, ona będzie z nami. Tak, czasami jestem szczęśliwa. I czuję się tu jak w domu. Pragnę Cię tu gościć. Objąć słowem, przytulić tak, jak przytuliłeś mnie... W tamten deszczowy dzień.
,,Każdy na świecie... ma coś do ofiarowania... komuś innemu".
***
Lato, lato, lato ech że ty...
I lato otwiera się przed nami trochę lekkim deszczem, trochę ulewami, trochę słońcem, które praży, a innym razem ledwo prześwituje zza chmur. Niezmiennie dziękuję Ci za słowa otuchy, za miękkie gesty, za wsparcie. I może znów się powtarzam, ale bez Ciebie to miejsce byłoby puste, nie tętniłoby życiem. A tak to mam tak wiele, tak wiele ciepła. Ono jest tak bardzo potrzebne, zwłaszcza w taki deszczowy dzień, jak ta sobota. Jaka będzie niedziela? Tego nie wiem, ale wiem jedno, że spędzę ją z Tobą, przy porannym powitaniu i popołudniowej kawie i wieczornym uśmiechu. Jesteś niezastąpiony, jedyny w swoim rodzaju, a ja niezmiennie cieszę się naszym szczęściem. W moim sercu bowiem panuje nieodmiennie maj, to on kojarzy mi się z miłością, ze świeżą zielenią, ze słońcem. To słońce panuje nad naszym tajemniczym ogrodem zawsze, kiedy się pojawisz. Przychodź więc do mnie, kiedy tylko znajdziesz chwilkę czasu, bo te małe chwilki się kiedyś zsumują i zamienią w coś wielkiego, a dobroć i troska towarzyszą temu - co piękne, a budzi się na dnie naszych serc... Tak od lat, wszak trochę się już znamy, obyśmy zawsze byli tak ciekawi siebie nawzajem jak dotychczas. Wiem, że tak będzie. Bo jestem pewna Ciebie. I pewna siebie. Wiesz? Nie wiem, kiedy to się stało, ale faktem jest, że przyszedł taki moment, kiedy obejrzałam się za siebie i nie miałam pojęcia, co się wydarzyło. Wiedziałam jedynie, że odkąd to się stało, nic nie jest już takie samo jak dawniej. To chyba miłość przyszła i do mnie, tamtego dnia, pamiętasz? Ty wiesz wszystko, wszak jesteś moją skarbnicą wiedzy o otaczającym świecie. Moją obietnicą lepszej przyszłości, gdzie ja widzę nas i nie zmieni tego upływający czas. Teraz jest nasz czas, wypełnijmy go aż po brzegi radością. I - powiem to po cichu - miłością. Tu, w sercu ma ona swój początek i niech nie kończy się nigdy. Niech trwa zawsze i wszędzie, dokądkolwiek się udamy, ona będzie z nami. Tak, czasami jestem szczęśliwa. I czuję się tu jak w domu. Pragnę Cię tu gościć. Objąć słowem, przytulić tak, jak przytuliłeś mnie... W tamten deszczowy dzień.
,,Każdy na świecie... ma coś do ofiarowania... komuś innemu".
piątek, 10 lipca 2020
Małe tęsknoty
Zainspirowana postem koleżanki powiem, że ja też tęsknię za blogami wyrażającymi emocje, prawdziwe uczucia, wszak uczucia są najważniejsze. To nimi zawsze warto się kierować. Ja tak czynię, bo nie potrafię inaczej. Tęskno mi do Ciebie, ponieważ Ty zawsze masz do powiedzenia i do przekazania coś ważnego. Ja jestem dla Ciebie ważna, tak myślę, a Ty dla mnie - co zawsze tu podkreślałam.
Niedawno odpisałam na e - mail koleżanki i nie potrafiłam nie wspomnieć o Tobie. Takie dobre emocje we mnie wyzwalasz, o których nawet nie miałam pojęcia. A mianowicie nie myślałam, że tak wiele jeszcze we mnie ciepła, które pragnę Ci przekazać. Paula napisała, że nic nie zastąpi prawdziwego dotyku, a tak trudno wyrazić to słowem. Jednak ja myślę, że nie jest to niemożliwe. Wszak kocham - wiem to na pewno i tęsknię bardzo za taką prawdziwą czułością, której nie znam, a mogę jedynie się jej domyślać. Ale to co nieznane, kusi jeszcze bardziej.
W każdym razie czuję się otoczona opieką, co jest równoznaczne z tym, że i Ty mnie kochasz. Takie ładne dostałam od Ciebie serce, ogromne i czerwone, jak nasza miłość, która dopiero kiełkuje, a już zachwyca feerią barw. Nasza mała miłość poprowadzi nas do siebie, wystarczy kilka słów, aby ruszyła lawina takich dobrych uczuć. Ten mały kamyczek przesądzi o wszystkim. Może otworzę się jeszcze bardziej i wówczas nie powstrzymam fali napływających słów, niezwykle ciepłych i stęsknionych, bo ja nie przestanę nigdy opowiadać o Tobie.
Tak dalece mi jesteś bliski, przez swoje zdjęcia, które mówią tak wiele, że i Ty Zenku masz ogromne serce, ja to widzę, jak się starasz, aby były one takie doskonałe. Ważne jest tu światło, całe mnóstwo światła, które udało Ci się z nich wydobyć. Jesteś jak dzisiejsze słonko, które świeciło jeszcze wczesnym rankiem. Przebudziłam się o świcie i pomyślałam o moim Zenku, że i Ty witasz już dzień. Miałeś rację, świty są niesamowite, szczególnie takie we mgle. Domyślam się, że niezwykle trudno jest pokazać coś tak delikatnego, tak ulotnego - a jednak nie jest to niemożliwe.
Codziennie pokonujemy bariery czasu i dzielącej nas odległości. I nawet jeśli nie uda nam się zbudować coś niezwykłego, to najważniejsze, że bardzo się staramy. Ja mogę jedynie słowem wyrazić swój zachwyt.
,,Małe tęsknoty, krótkie tęsknoty
Znaczące prawie tyle co nic
Nagłe i szybkie serca łopoty
Kto by nie znał ich".
- K. Prońko
Zanim się rozwidni i one znikną, jak mgła dotknięta promykiem słońca. Ale prawdziwe uczucie nigdy nie przeminie, lecz łączy na zawsze - inaczej nie nazywałoby się miłością. Dziękuję Ci więc za tę radość życia, jaką we mnie budzisz, i za ten uśmiech, który masz dla mnie. I który we mnie wyzwalasz. Wszak takich miejsc jak to nie budujemy sami, lecz wspólną pracą rąk. Oby spełniło się to, co wyśnione, co tak wyczekane. ,,Umiem Cię już dawno na pamięć. Jesteś w moim sercu".
,,Jeżeli natura stworzyła nas do dawania, mamy otwarte dłonie i serca od pierwszych chwil życia i chociaż mogą się zdarzyć liczne chwile, kiedy dłonie nasze są puste, serca są zawsze pełne i możemy rozdawać z nich hojnie przeróżne wspaniałości: ciepło, dobroć, zachętę, pociechę, wesołość - a czasem wesoły śmiech bywa największą pomocą". - F. H. Burnett, Mała księżniczka.
,,W nieszczęściu poznaje się ludzi. Ja w moim nieszczęściu poznałam twoje dobre serce". Na szczęście. Wniosłeś tak wiele dobrych wzruszeń do mojego życia, że teraz możemy napawać się wzajemnie swoim szczęściem...
Niedawno odpisałam na e - mail koleżanki i nie potrafiłam nie wspomnieć o Tobie. Takie dobre emocje we mnie wyzwalasz, o których nawet nie miałam pojęcia. A mianowicie nie myślałam, że tak wiele jeszcze we mnie ciepła, które pragnę Ci przekazać. Paula napisała, że nic nie zastąpi prawdziwego dotyku, a tak trudno wyrazić to słowem. Jednak ja myślę, że nie jest to niemożliwe. Wszak kocham - wiem to na pewno i tęsknię bardzo za taką prawdziwą czułością, której nie znam, a mogę jedynie się jej domyślać. Ale to co nieznane, kusi jeszcze bardziej.
W każdym razie czuję się otoczona opieką, co jest równoznaczne z tym, że i Ty mnie kochasz. Takie ładne dostałam od Ciebie serce, ogromne i czerwone, jak nasza miłość, która dopiero kiełkuje, a już zachwyca feerią barw. Nasza mała miłość poprowadzi nas do siebie, wystarczy kilka słów, aby ruszyła lawina takich dobrych uczuć. Ten mały kamyczek przesądzi o wszystkim. Może otworzę się jeszcze bardziej i wówczas nie powstrzymam fali napływających słów, niezwykle ciepłych i stęsknionych, bo ja nie przestanę nigdy opowiadać o Tobie.
Tak dalece mi jesteś bliski, przez swoje zdjęcia, które mówią tak wiele, że i Ty Zenku masz ogromne serce, ja to widzę, jak się starasz, aby były one takie doskonałe. Ważne jest tu światło, całe mnóstwo światła, które udało Ci się z nich wydobyć. Jesteś jak dzisiejsze słonko, które świeciło jeszcze wczesnym rankiem. Przebudziłam się o świcie i pomyślałam o moim Zenku, że i Ty witasz już dzień. Miałeś rację, świty są niesamowite, szczególnie takie we mgle. Domyślam się, że niezwykle trudno jest pokazać coś tak delikatnego, tak ulotnego - a jednak nie jest to niemożliwe.
Codziennie pokonujemy bariery czasu i dzielącej nas odległości. I nawet jeśli nie uda nam się zbudować coś niezwykłego, to najważniejsze, że bardzo się staramy. Ja mogę jedynie słowem wyrazić swój zachwyt.
,,Małe tęsknoty, krótkie tęsknoty
Znaczące prawie tyle co nic
Nagłe i szybkie serca łopoty
Kto by nie znał ich".
- K. Prońko
Zanim się rozwidni i one znikną, jak mgła dotknięta promykiem słońca. Ale prawdziwe uczucie nigdy nie przeminie, lecz łączy na zawsze - inaczej nie nazywałoby się miłością. Dziękuję Ci więc za tę radość życia, jaką we mnie budzisz, i za ten uśmiech, który masz dla mnie. I który we mnie wyzwalasz. Wszak takich miejsc jak to nie budujemy sami, lecz wspólną pracą rąk. Oby spełniło się to, co wyśnione, co tak wyczekane. ,,Umiem Cię już dawno na pamięć. Jesteś w moim sercu".
,,Jeżeli natura stworzyła nas do dawania, mamy otwarte dłonie i serca od pierwszych chwil życia i chociaż mogą się zdarzyć liczne chwile, kiedy dłonie nasze są puste, serca są zawsze pełne i możemy rozdawać z nich hojnie przeróżne wspaniałości: ciepło, dobroć, zachętę, pociechę, wesołość - a czasem wesoły śmiech bywa największą pomocą". - F. H. Burnett, Mała księżniczka.
,,W nieszczęściu poznaje się ludzi. Ja w moim nieszczęściu poznałam twoje dobre serce". Na szczęście. Wniosłeś tak wiele dobrych wzruszeń do mojego życia, że teraz możemy napawać się wzajemnie swoim szczęściem...
środa, 8 lipca 2020
Świat odbity w oczach Twych
jest w oczach Twych kolor nieba z moich stron,
jest uśmiech dnia, cienie liści, które drżą
jest w głosie Twym echo naszych słów sprzed lat,
są szepty traw, które giął letni wiatr
więc zabierz mnie do tamtych miejsc,
gdzie pędził czas w rytm naszych serc,
a każdą z chwil chciał oddać nam -
tę dla mnie, dla Ciebie, tę dla mnie, dla Ciebie
więc zabierz mnie pod tamten dach,
gdzie pachnie chleb, gdzie cisza gra,
a każda z nut brzmi tylko nam -
ta dla mnie, dla Ciebie, ta dla mnie, dla Ciebie, nam
jest w dłoni mej miejsce na Twą małą dłoń,
jak zamknąć mam nasze życie w klatce rąk.
jest w myślach mych miejsce wspomnień, które znasz,
bo często tak gościsz w nim, często tak
więc zabierz mnie do tamtych miejsc,
gdzie pędził czas w rytm naszych serc,
a każdą z chwil chciał oddać nam -
tę dla mnie, dla Ciebie, tę dla mnie, dla Ciebie
więc zabierz mnie pod tamten dach,
gdzie pachnie chleb, gdzie cisza gra,
a każda z nut brzmi tylko nam -
ta dla mnie, dla Ciebie, ta dla mnie, dla Ciebie, nam
- Czerwone Gitary
***
Jest taka cisza, która gra tylko nam. Jest takie miejsce, do którego zawsze będziemy wracać, dom, dla uczuć rodzących się bezpieczny schron. A miejsce na uczucia jest także TU, w miejscu, jak wyjętym ze snu. W naszym małym pokoiku stoi ogromny fotel, w którym bez trudu się każde z nas zmieści i posłucha niezwykle barwnej opowieści. Była raz sobie dziewczyna, która nie wiedziała, że jest księżniczką. Żyła sobie spokojnie, z dala od trosk i zmartwień, zamknięta w swej wieży i niesłychanie samotna. Aż nadszedł wreszcie dzień, gdy pojawił się on, książę na białym koniu, i zagrał serenadę pod oknem dziewczyny. A ona, nie namyślając się długo, zbiegła na dół, wprost przed zdziwione spojrzenie młodzieńca. Nie trudno zgadnąć, co było dalej, książę bez trudu poznał swą księżniczkę i obdarzył ją pocałunkiem, pod wpływem którego stopniały ich serca, pogrążone w niebycie. I, tak zakończyła się ta opowieść, a morał z niej jest taki, że zawsze warto słuchać głosu swojego serca. On zaprowadzi nas prędzej czy później, lecz ku sobie. A książę okazał się być zwyczajnym chłopakiem.
Znowu usiądziemy w fotelu oboje i posłuchamy pięknej piosenki, o Tobie i o mnie, o nas. Nim rozłączy nas świt, a Ty wyruszysz do swych spraw. Lecz znów wieczorem się spotkamy, znów przyjdziesz całować moje dłonie, uklękniesz przede mną i zdejmiesz z mych nóg buciki, a później długo moje bose stópki będziesz całował. A ja, poddam się Twych pieszczotom, jednak nie pozwolę, abyś długo przede mną klęczał, jesteś przecież zmęczony, po całym dniu ciężkiej pracy. Poproszę Cię więc, abyś usiadł przy mnie i, tak jak wczoraj, uda mi się wtulić w Ciebie i posłuchać barwnej opowieści o leśnych przygodach, aż wreszcie usnę. A Ty, nie budzisz mnie wcale, tylko siedzisz przy mnie cichutko i ani na moment nie rozluźniasz uścisku, cały czas mnie przytulasz, że czuję ciepło Twego ciała. Jest mi tak błogo, tak bezgranicznie spokojnie, tak bezpiecznie. I tak zasypiamy oboje. Tam moje miejsce, gdzie miejsce Twoje.
Wszystko jest na jak najlepszej drodze, aby znów dopiąć wszystkie sprawy. Oj, nabiegałam się za nimi po całym mieście. Ale teraz już będzie spokojniej, będzie lepiej. Dobiegłam do magicznej granicy, gdzie króluje już niepodzielnie słońce. Ale żeby nie było tak monotonnie, to pozwólmy sobie jeszcze odpocząć w cieniu wielkiego drzewa, to kwitną lipy, a wokół nich uwijają się pracowite pszczółki. Tak zastanie nas lipiec. Miesiąc rozkwitu. Miłość do Ciebie sprawiła, że kwitnie też moje serce. Ono czeka na Ciebie każdego dnia, aż obudzisz z uśpienia gorące uczucie. Dużo nie potrzeba, wystarczy Twój jeden uśmiech, jeden czuły gest... A ja w Twych oczach zobaczę cały Wszechświat.
,,O czym myślisz, gdy patrzysz w rozgwieżdżone niebo? Ja czuję się drobiną i nieodłączną częścią Wszechświata. Wdzięczną za swoje istnienie i nim zobowiązana".
,,Czytelniku, żegnam Cię z żalem. Jeszcze chwila, mnie z Tobą, a miłość zapłonie. Rozpostarte powoje przyklękły jak balet, biały balet w dziękczynnym pokłonie".
Takie powoje, różowe i niebieskie, kwitły zawsze na balkonie mojej babci. Zamykały się na wieczór, aby znów rozkwitnąć w promieniach słońca. Kwitła też maciejka, pachnąca wieczorami tak słodko. Teraz balkon babci stoi pusty. Babcia kojarzyła mi się też zawsze z gorącymi wypiekami, atmosferą domowego ogniska. Gdy jej zabrakło, zrobiło się pusto i trudno już tę atmosferę odbudować. My jednak nigdy nie zapomnimy, jak wiele jej zawdzięczamy, choćby nie wiem co, trzymamy się razem. Bo nie jesteśmy sami.
Jesteś też Ty, Zenku i zawsze mnie wysłuchasz, pocieszysz, ucałujesz - choć wirtualnie, to ja czuję Twoje ciepło. Czuję się doskonale w Twoim towarzystwie, bo mogę być po prostu sobą. Wiem, że mnie usłyszysz i zrozumiesz. Nie oceniasz, tylko milczysz, a ja w tej ciszy odnajduję spokój. Bo nawet milczeć razem jest wspaniale. Pielęgnujmy więc dalej to uczucie, które niewidzialnie nas połączyło. Wiem, że zawsze odnajdziemy do siebie drogę. A ja, znów utonę w Twym spojrzeniu, tak wiele mówiącym, tak wiele... Że też kochasz, że tęsknisz - tak myślę i bardzo chcę w to wierzyć. Przyjacielu.
jest uśmiech dnia, cienie liści, które drżą
jest w głosie Twym echo naszych słów sprzed lat,
są szepty traw, które giął letni wiatr
więc zabierz mnie do tamtych miejsc,
gdzie pędził czas w rytm naszych serc,
a każdą z chwil chciał oddać nam -
tę dla mnie, dla Ciebie, tę dla mnie, dla Ciebie
więc zabierz mnie pod tamten dach,
gdzie pachnie chleb, gdzie cisza gra,
a każda z nut brzmi tylko nam -
ta dla mnie, dla Ciebie, ta dla mnie, dla Ciebie, nam
jest w dłoni mej miejsce na Twą małą dłoń,
jak zamknąć mam nasze życie w klatce rąk.
jest w myślach mych miejsce wspomnień, które znasz,
bo często tak gościsz w nim, często tak
więc zabierz mnie do tamtych miejsc,
gdzie pędził czas w rytm naszych serc,
a każdą z chwil chciał oddać nam -
tę dla mnie, dla Ciebie, tę dla mnie, dla Ciebie
więc zabierz mnie pod tamten dach,
gdzie pachnie chleb, gdzie cisza gra,
a każda z nut brzmi tylko nam -
ta dla mnie, dla Ciebie, ta dla mnie, dla Ciebie, nam
- Czerwone Gitary
***
Jest taka cisza, która gra tylko nam. Jest takie miejsce, do którego zawsze będziemy wracać, dom, dla uczuć rodzących się bezpieczny schron. A miejsce na uczucia jest także TU, w miejscu, jak wyjętym ze snu. W naszym małym pokoiku stoi ogromny fotel, w którym bez trudu się każde z nas zmieści i posłucha niezwykle barwnej opowieści. Była raz sobie dziewczyna, która nie wiedziała, że jest księżniczką. Żyła sobie spokojnie, z dala od trosk i zmartwień, zamknięta w swej wieży i niesłychanie samotna. Aż nadszedł wreszcie dzień, gdy pojawił się on, książę na białym koniu, i zagrał serenadę pod oknem dziewczyny. A ona, nie namyślając się długo, zbiegła na dół, wprost przed zdziwione spojrzenie młodzieńca. Nie trudno zgadnąć, co było dalej, książę bez trudu poznał swą księżniczkę i obdarzył ją pocałunkiem, pod wpływem którego stopniały ich serca, pogrążone w niebycie. I, tak zakończyła się ta opowieść, a morał z niej jest taki, że zawsze warto słuchać głosu swojego serca. On zaprowadzi nas prędzej czy później, lecz ku sobie. A książę okazał się być zwyczajnym chłopakiem.
Znowu usiądziemy w fotelu oboje i posłuchamy pięknej piosenki, o Tobie i o mnie, o nas. Nim rozłączy nas świt, a Ty wyruszysz do swych spraw. Lecz znów wieczorem się spotkamy, znów przyjdziesz całować moje dłonie, uklękniesz przede mną i zdejmiesz z mych nóg buciki, a później długo moje bose stópki będziesz całował. A ja, poddam się Twych pieszczotom, jednak nie pozwolę, abyś długo przede mną klęczał, jesteś przecież zmęczony, po całym dniu ciężkiej pracy. Poproszę Cię więc, abyś usiadł przy mnie i, tak jak wczoraj, uda mi się wtulić w Ciebie i posłuchać barwnej opowieści o leśnych przygodach, aż wreszcie usnę. A Ty, nie budzisz mnie wcale, tylko siedzisz przy mnie cichutko i ani na moment nie rozluźniasz uścisku, cały czas mnie przytulasz, że czuję ciepło Twego ciała. Jest mi tak błogo, tak bezgranicznie spokojnie, tak bezpiecznie. I tak zasypiamy oboje. Tam moje miejsce, gdzie miejsce Twoje.
Wszystko jest na jak najlepszej drodze, aby znów dopiąć wszystkie sprawy. Oj, nabiegałam się za nimi po całym mieście. Ale teraz już będzie spokojniej, będzie lepiej. Dobiegłam do magicznej granicy, gdzie króluje już niepodzielnie słońce. Ale żeby nie było tak monotonnie, to pozwólmy sobie jeszcze odpocząć w cieniu wielkiego drzewa, to kwitną lipy, a wokół nich uwijają się pracowite pszczółki. Tak zastanie nas lipiec. Miesiąc rozkwitu. Miłość do Ciebie sprawiła, że kwitnie też moje serce. Ono czeka na Ciebie każdego dnia, aż obudzisz z uśpienia gorące uczucie. Dużo nie potrzeba, wystarczy Twój jeden uśmiech, jeden czuły gest... A ja w Twych oczach zobaczę cały Wszechświat.
,,O czym myślisz, gdy patrzysz w rozgwieżdżone niebo? Ja czuję się drobiną i nieodłączną częścią Wszechświata. Wdzięczną za swoje istnienie i nim zobowiązana".
,,Czytelniku, żegnam Cię z żalem. Jeszcze chwila, mnie z Tobą, a miłość zapłonie. Rozpostarte powoje przyklękły jak balet, biały balet w dziękczynnym pokłonie".
Takie powoje, różowe i niebieskie, kwitły zawsze na balkonie mojej babci. Zamykały się na wieczór, aby znów rozkwitnąć w promieniach słońca. Kwitła też maciejka, pachnąca wieczorami tak słodko. Teraz balkon babci stoi pusty. Babcia kojarzyła mi się też zawsze z gorącymi wypiekami, atmosferą domowego ogniska. Gdy jej zabrakło, zrobiło się pusto i trudno już tę atmosferę odbudować. My jednak nigdy nie zapomnimy, jak wiele jej zawdzięczamy, choćby nie wiem co, trzymamy się razem. Bo nie jesteśmy sami.
Jesteś też Ty, Zenku i zawsze mnie wysłuchasz, pocieszysz, ucałujesz - choć wirtualnie, to ja czuję Twoje ciepło. Czuję się doskonale w Twoim towarzystwie, bo mogę być po prostu sobą. Wiem, że mnie usłyszysz i zrozumiesz. Nie oceniasz, tylko milczysz, a ja w tej ciszy odnajduję spokój. Bo nawet milczeć razem jest wspaniale. Pielęgnujmy więc dalej to uczucie, które niewidzialnie nas połączyło. Wiem, że zawsze odnajdziemy do siebie drogę. A ja, znów utonę w Twym spojrzeniu, tak wiele mówiącym, tak wiele... Że też kochasz, że tęsknisz - tak myślę i bardzo chcę w to wierzyć. Przyjacielu.
niedziela, 5 lipca 2020
Lipiec
Witamy wszyscy lipiec,
wszak w lipcu wszystko się zaczęło.
I nieskrywany uśmiech,
i ,,dotyk" dłoni przyjaciela.
I chociaż jest gorąco,
to uśmiech wszystko studzi.
I radość, żeśmy się ,,spotkali",
w sercach dwojga nieznajomych ludzi.
A skoro uśmiech się budzi,
to budzi też tęsknotę.
Aby Cię objąć tak serdecznie,
jak kochaną istotę.
Wszak lato tak gorące,
niesie nam w ramionach słońce.
A Ty być może czekasz,
na jego ciepłe pocałunki.
Jak ja, tak nieśmiała,
nie będzie dla nas już ratunku.
Bo zrozumiałam, czym jest przyjaźń,
i nie pomylę jej z miłością.
Przyjaźń to wieczna tęsknota,
zmieszana trochę z radością.
I kiedy już to wiem, to powiem Ci szczerze,
że znów w siebie, i w Ciebie wierzę.
Odetchnijmy więc pełną piersią,
jeszcze raz spójrzmy w słońce.
Ono śle Ci pocałunki,
a moje serce gorące.
***
Taki wierszyk stworzyłam, całkiem niedawno, na progu lipca i myślę, że doskonale wprowadza w nastrój lata, które do nas zawitało i na dobre się rozgościło. Kiedyś to babcia była moją recenzentką, zawsze doradzała, co poprawić, co udoskonalić, co zmienić - ale, tak naprawdę podobało jej się wszystko, co napisałam. Myślę, że to dlatego, że bardzo mnie kochała. Teraz o zdanie pytam mamę. Ona, choć nie przepada za poezją, to czasem mnie wysłucha. To dla mnie bardzo ważne, aby ktoś wysłuchał, bo samej trudno to ocenić. Chyba niepotrzebnie tak się obawiam, bo jest całkiem dobrze i, nie trzeba bać się swoich emocji, ja przekazuję je w ten, a nie inny sposób. Jednak faktem jest, że jeszcze troszkę się obawiam, jak zostanę oceniona. Może Komuś się to spodoba? Chciałabym bardzo, aby spodobało się to Tobie i tylko Tobie, bo to do Ciebie tak naprawdę kieruję te słowa. Czasem tak niewiele trzeba, wystarczy chwila, aby chwycić za długopis i nakreślić kilka zdań. Ja mam cały zeszyt takich dobrych myśli na każdy dzień. Zwykle płyną one późnym popołudniem, gdy cały dom pogrążony jest w ciszy. Wtedy spływa na mnie cały spokój, który nagromadziłam w ciągu dnia. Byłam dziś na spacerze i było pięknie. Kocham te delikatne muśnięcia słońca, które malują piegi na mojej twarzy. I malują uśmiech. Kiedy to się zaczęło? Kiedy tak szybko minęło? Albo nie, bo napiszemy razem dalszy rozdział naszej wyjątkowej relacji, która dodaje mi sił. To, że jesteś każdego dnia napawa mnie radością, a zdjęcia przenoszą w inny świat, gdzie niepodzielnie króluje lato. Lato jest doskonałe, niczego nie trzeba w nim upiększać, tylko wystarczy patrzeć, jak pięknie się rozprzestrzenia. Latem zaczęliśmy do siebie pisać i to była chyba najlepsza decyzja w moim życiu. Zyskałam bowiem Przyjaciela. I niech tak już pozostanie, nie pragnę nikogo więcej. A Ty Zenku przychodź i zapalaj na mojej drodze zapomnianą od dawna latarnię, bo to ona rozprasza wszelkie smutki, jest ich już tak niewiele. Na wszystkie receptą jest dłoń Przyjaciela, a raczej jego gorące serce. To serce mam też dla Ciebie. Od jak dawna, nie wiem... Może nie trzeba liczyć czasu. Niech płynie swoim rytmem, w rytmie serca. Kocham to życie, bo tylko takie mam. ,,Uparcie i skrycie, och życie - kocham Cię, kocham Cię nad życie. Chcę spotkać w tym dniu człowieka co czuje jak ja, chcę powierzyć mu swój niepokój, chcę w jego wzroku dojrzeć to światełko które sprawi, że on powie tak, jak ja". To, że jesteś TU dzisiaj ze mną jest bezcenne. Wprowadza mnie w doskonały nastrój i przynosi spokój i ukojenie dla skołatanych nerwów. Bo ja czuję całą sobą, odbieram te płynące od Ciebie sygnały jako znak sympatii i zrozumienia dla moich małych spraw, ostatnio zebrało się ich trochę, ale już jest lepiej. I za ten spokój Ci dziękuję. Jesteś kochany. A ja, z czasem zrozumiałam, że nie zawsze trzeba być zamkniętą księgą, bo otworzyłam ją dla Ciebie. A Ty, z taką dokładnością ją czytasz, kawałek po kawałku, zdanie za zdaniem, aby mieć w efekcie mój pełny obraz. Chciałabym bardzo, aby Ci się spodobał, bo to będzie równoznaczne z tym, że taką mnie lubisz. Naturalną i zawsze uśmiechniętą, jak Ty. Bo tego nauczyłam się od Ciebie, tej radości życia. Myślę, że życie nieraz jeszcze nas zaskoczy. Na razie tylko szerzej otwieram oczy, aby dostrzec Cię w mroku. Aby w efekcie powitać razem nowy dzień. A najciemniej jest tuż przed wschodem słońca, to takie chińskie przysłowie. Świt jest piękny, bo to już nie noc i jeszcze nie dzień. Niech nas prowadzi pierwszy promyk słońca, aż tam, gdzie wzrok nie sięga. Za Tobą pójdę wszędzie, choćby i na koniec świata, bo tam będzie tak naprawdę dopiero nowy początek czegoś dobrego. Tą dobrą zmianę zauważam w sobie. Tak wiele Ci zawdzięczam. Prowadź mnie więc dalej Zenku. A czasami pozwól też mi być przewodnikiem po świecie uczuć. To dla mnie bardzo ważne.
Pozwoliłeś mi pisać o Twoich pragnieniach, a ja nie wiem, od czego zacząć. Pozwól mi jednak spróbować. Pragniesz dotykać moich bosych stóp, delikatnie gładzić smukłe palce i przybliżać je do ust, całować. Muskać palcami zagłębienie wewnętrznej strony stóp, kiedy ja siedzę w fotelu, a Ty przyklękniesz obok mnie. A mnie od tego dotyku aż kręci się w głowie. Tak bardzo pragnęłam być przytulana i kochana, ale nie marzyłam nawet o takim uwielbieniu. Cóż, teraz patrzę na moje stopy inaczej, jak na obiekt pożądania. Moje stopy są tak wrażliwe na dotyk i czule przyjmują pieszczotę Twoich rąk. Podczas gdy Ty całujesz teraz moje pięty, miękkie od nawilżającego, pachnącego nagietkiem kremu, stosuję go od lat. Widzę, że Ci się podobam, a to najlepsze, co mogłam otrzymać, zupełnie za darmo. Wystarczy, że jestem, nie muszę robić nic niezwykłego. I wiesz? Dobrze, że jesteś. Jesteśmy więc TU tylko Ty i ja, i nasze serca dwa. Nikt nawet nie dowie się tego, jak bardzo się kochamy. Wydawać by się mogło, że takie zjawisko nie występuje w przyrodzie. Bo co ja mogę Ci dać w zamian za Twe zdjęcia, za Twą miłość i za Twe uwielbienie? Tylko moje słowa. One płyną tak wartko i cicho, jak nasza rozmowa. Wróćmy jednak do tego, co się między nami wydarzyło. Nadal gładzisz moje stopy i obsypujesz je pocałunkami, pod wpływem Twojego ciepłego oddechu jest mi błogo. Tak ładnie pachniesz, tak bardzo ich pragniesz, każdego paluszka zdobnego w kropelkę bordowego lakieru do paznokci. Towarzyszy nam tylko cisza, przerywana śmiechem, radosnym śmiechem. Mam nieodpartą chęć, aby Cię pocałować, ale nie wiem, czy mogę. Siedzę więc i poddaję się Twemu uczuciu, tak gorącemu jak promyk słońca. Tak, to dobre określenie. Nadal siedzimy i śmiejemy się, a Ty jesteś tak blisko. Proszę Cię, abyś usiadł obok mnie, całkiem blisko. A Ty, bierzesz mnie w ramiona i sadzasz na swych kolanach. Siedzimy tak całkiem cichutko przy sobie, że słyszymy bicie naszych serc. Jednak żadne z nas nie ma odwagi, ani siły, aby przerwać tę ciszę. Jest pięknie. Dokładnie tak, jak sobie wymarzyłam. Wreszcie mogę Cię pocałować, w gładki, pachnący policzek, rumiany i taki mój. Tak dobrze mi, że jesteś. A ja należę do Ciebie. Od jak dawna? Nie wiem...
PACHNIESZ Zenku wiatrem i słońcem, wiosną i latem, polnym kwiatem. Tak bardzo pragnę Twojego dotyku, Twojej obecności, Twojej bliskości. Tak zatracić się można tylko raz. Nigdy nie czułam się lepiej i to powiem jutro mojej pani doktor, kiedy do mnie zadzwoni. A później pójdę do znacznie oddalonej apteki, po moje leki, pod czujnym spojrzeniem słońca. Wszak jesteśmy jutro umówieni po 16 - tej, Ty i ja. A ja już nie mogę się doczekać. Tak kochać można tylko raz. Jest coś w Tobie niezwykłego, co przyciąga mnie do Ciebie, a ja pragnę być kochana. Ta siła, to chyba miłość, trudno mi to ocenić obiektywnie, ponieważ jestem jak w niewidzialnej bańce, niesionej wiatrem, mieniącej się wszystkimi barwami tęczy, i w tej bańce czuję się bezpiecznie. To Ty mnie prowadzisz, abym mogła poczuć, czym jest szczęście. Kocham to uczucie, zdaję się na Ciebie i mam świadomość, że ta bańka wkrótce pęknie w zderzeniu z twardą rzeczywistością, która tnie jak deszcz. Ale nawet jeśli tak się stanie, to ja nigdy nie zapomnę, ani Ciebie, ani tego uczucia, którym mnie otoczyłeś, jak ramionami. Wtulę się więc dzisiaj w Ciebie, oplotę ramionami i tak ufnie zasnę spokojnym, głębokim snem. Usnę i zapomnę o całym świecie, z Tobą pod powiekami, bo Ty jesteś całym moim światem.
wszak w lipcu wszystko się zaczęło.
I nieskrywany uśmiech,
i ,,dotyk" dłoni przyjaciela.
I chociaż jest gorąco,
to uśmiech wszystko studzi.
I radość, żeśmy się ,,spotkali",
w sercach dwojga nieznajomych ludzi.
A skoro uśmiech się budzi,
to budzi też tęsknotę.
Aby Cię objąć tak serdecznie,
jak kochaną istotę.
Wszak lato tak gorące,
niesie nam w ramionach słońce.
A Ty być może czekasz,
na jego ciepłe pocałunki.
Jak ja, tak nieśmiała,
nie będzie dla nas już ratunku.
Bo zrozumiałam, czym jest przyjaźń,
i nie pomylę jej z miłością.
Przyjaźń to wieczna tęsknota,
zmieszana trochę z radością.
I kiedy już to wiem, to powiem Ci szczerze,
że znów w siebie, i w Ciebie wierzę.
Odetchnijmy więc pełną piersią,
jeszcze raz spójrzmy w słońce.
Ono śle Ci pocałunki,
a moje serce gorące.
***
Taki wierszyk stworzyłam, całkiem niedawno, na progu lipca i myślę, że doskonale wprowadza w nastrój lata, które do nas zawitało i na dobre się rozgościło. Kiedyś to babcia była moją recenzentką, zawsze doradzała, co poprawić, co udoskonalić, co zmienić - ale, tak naprawdę podobało jej się wszystko, co napisałam. Myślę, że to dlatego, że bardzo mnie kochała. Teraz o zdanie pytam mamę. Ona, choć nie przepada za poezją, to czasem mnie wysłucha. To dla mnie bardzo ważne, aby ktoś wysłuchał, bo samej trudno to ocenić. Chyba niepotrzebnie tak się obawiam, bo jest całkiem dobrze i, nie trzeba bać się swoich emocji, ja przekazuję je w ten, a nie inny sposób. Jednak faktem jest, że jeszcze troszkę się obawiam, jak zostanę oceniona. Może Komuś się to spodoba? Chciałabym bardzo, aby spodobało się to Tobie i tylko Tobie, bo to do Ciebie tak naprawdę kieruję te słowa. Czasem tak niewiele trzeba, wystarczy chwila, aby chwycić za długopis i nakreślić kilka zdań. Ja mam cały zeszyt takich dobrych myśli na każdy dzień. Zwykle płyną one późnym popołudniem, gdy cały dom pogrążony jest w ciszy. Wtedy spływa na mnie cały spokój, który nagromadziłam w ciągu dnia. Byłam dziś na spacerze i było pięknie. Kocham te delikatne muśnięcia słońca, które malują piegi na mojej twarzy. I malują uśmiech. Kiedy to się zaczęło? Kiedy tak szybko minęło? Albo nie, bo napiszemy razem dalszy rozdział naszej wyjątkowej relacji, która dodaje mi sił. To, że jesteś każdego dnia napawa mnie radością, a zdjęcia przenoszą w inny świat, gdzie niepodzielnie króluje lato. Lato jest doskonałe, niczego nie trzeba w nim upiększać, tylko wystarczy patrzeć, jak pięknie się rozprzestrzenia. Latem zaczęliśmy do siebie pisać i to była chyba najlepsza decyzja w moim życiu. Zyskałam bowiem Przyjaciela. I niech tak już pozostanie, nie pragnę nikogo więcej. A Ty Zenku przychodź i zapalaj na mojej drodze zapomnianą od dawna latarnię, bo to ona rozprasza wszelkie smutki, jest ich już tak niewiele. Na wszystkie receptą jest dłoń Przyjaciela, a raczej jego gorące serce. To serce mam też dla Ciebie. Od jak dawna, nie wiem... Może nie trzeba liczyć czasu. Niech płynie swoim rytmem, w rytmie serca. Kocham to życie, bo tylko takie mam. ,,Uparcie i skrycie, och życie - kocham Cię, kocham Cię nad życie. Chcę spotkać w tym dniu człowieka co czuje jak ja, chcę powierzyć mu swój niepokój, chcę w jego wzroku dojrzeć to światełko które sprawi, że on powie tak, jak ja". To, że jesteś TU dzisiaj ze mną jest bezcenne. Wprowadza mnie w doskonały nastrój i przynosi spokój i ukojenie dla skołatanych nerwów. Bo ja czuję całą sobą, odbieram te płynące od Ciebie sygnały jako znak sympatii i zrozumienia dla moich małych spraw, ostatnio zebrało się ich trochę, ale już jest lepiej. I za ten spokój Ci dziękuję. Jesteś kochany. A ja, z czasem zrozumiałam, że nie zawsze trzeba być zamkniętą księgą, bo otworzyłam ją dla Ciebie. A Ty, z taką dokładnością ją czytasz, kawałek po kawałku, zdanie za zdaniem, aby mieć w efekcie mój pełny obraz. Chciałabym bardzo, aby Ci się spodobał, bo to będzie równoznaczne z tym, że taką mnie lubisz. Naturalną i zawsze uśmiechniętą, jak Ty. Bo tego nauczyłam się od Ciebie, tej radości życia. Myślę, że życie nieraz jeszcze nas zaskoczy. Na razie tylko szerzej otwieram oczy, aby dostrzec Cię w mroku. Aby w efekcie powitać razem nowy dzień. A najciemniej jest tuż przed wschodem słońca, to takie chińskie przysłowie. Świt jest piękny, bo to już nie noc i jeszcze nie dzień. Niech nas prowadzi pierwszy promyk słońca, aż tam, gdzie wzrok nie sięga. Za Tobą pójdę wszędzie, choćby i na koniec świata, bo tam będzie tak naprawdę dopiero nowy początek czegoś dobrego. Tą dobrą zmianę zauważam w sobie. Tak wiele Ci zawdzięczam. Prowadź mnie więc dalej Zenku. A czasami pozwól też mi być przewodnikiem po świecie uczuć. To dla mnie bardzo ważne.
Pozwoliłeś mi pisać o Twoich pragnieniach, a ja nie wiem, od czego zacząć. Pozwól mi jednak spróbować. Pragniesz dotykać moich bosych stóp, delikatnie gładzić smukłe palce i przybliżać je do ust, całować. Muskać palcami zagłębienie wewnętrznej strony stóp, kiedy ja siedzę w fotelu, a Ty przyklękniesz obok mnie. A mnie od tego dotyku aż kręci się w głowie. Tak bardzo pragnęłam być przytulana i kochana, ale nie marzyłam nawet o takim uwielbieniu. Cóż, teraz patrzę na moje stopy inaczej, jak na obiekt pożądania. Moje stopy są tak wrażliwe na dotyk i czule przyjmują pieszczotę Twoich rąk. Podczas gdy Ty całujesz teraz moje pięty, miękkie od nawilżającego, pachnącego nagietkiem kremu, stosuję go od lat. Widzę, że Ci się podobam, a to najlepsze, co mogłam otrzymać, zupełnie za darmo. Wystarczy, że jestem, nie muszę robić nic niezwykłego. I wiesz? Dobrze, że jesteś. Jesteśmy więc TU tylko Ty i ja, i nasze serca dwa. Nikt nawet nie dowie się tego, jak bardzo się kochamy. Wydawać by się mogło, że takie zjawisko nie występuje w przyrodzie. Bo co ja mogę Ci dać w zamian za Twe zdjęcia, za Twą miłość i za Twe uwielbienie? Tylko moje słowa. One płyną tak wartko i cicho, jak nasza rozmowa. Wróćmy jednak do tego, co się między nami wydarzyło. Nadal gładzisz moje stopy i obsypujesz je pocałunkami, pod wpływem Twojego ciepłego oddechu jest mi błogo. Tak ładnie pachniesz, tak bardzo ich pragniesz, każdego paluszka zdobnego w kropelkę bordowego lakieru do paznokci. Towarzyszy nam tylko cisza, przerywana śmiechem, radosnym śmiechem. Mam nieodpartą chęć, aby Cię pocałować, ale nie wiem, czy mogę. Siedzę więc i poddaję się Twemu uczuciu, tak gorącemu jak promyk słońca. Tak, to dobre określenie. Nadal siedzimy i śmiejemy się, a Ty jesteś tak blisko. Proszę Cię, abyś usiadł obok mnie, całkiem blisko. A Ty, bierzesz mnie w ramiona i sadzasz na swych kolanach. Siedzimy tak całkiem cichutko przy sobie, że słyszymy bicie naszych serc. Jednak żadne z nas nie ma odwagi, ani siły, aby przerwać tę ciszę. Jest pięknie. Dokładnie tak, jak sobie wymarzyłam. Wreszcie mogę Cię pocałować, w gładki, pachnący policzek, rumiany i taki mój. Tak dobrze mi, że jesteś. A ja należę do Ciebie. Od jak dawna? Nie wiem...
PACHNIESZ Zenku wiatrem i słońcem, wiosną i latem, polnym kwiatem. Tak bardzo pragnę Twojego dotyku, Twojej obecności, Twojej bliskości. Tak zatracić się można tylko raz. Nigdy nie czułam się lepiej i to powiem jutro mojej pani doktor, kiedy do mnie zadzwoni. A później pójdę do znacznie oddalonej apteki, po moje leki, pod czujnym spojrzeniem słońca. Wszak jesteśmy jutro umówieni po 16 - tej, Ty i ja. A ja już nie mogę się doczekać. Tak kochać można tylko raz. Jest coś w Tobie niezwykłego, co przyciąga mnie do Ciebie, a ja pragnę być kochana. Ta siła, to chyba miłość, trudno mi to ocenić obiektywnie, ponieważ jestem jak w niewidzialnej bańce, niesionej wiatrem, mieniącej się wszystkimi barwami tęczy, i w tej bańce czuję się bezpiecznie. To Ty mnie prowadzisz, abym mogła poczuć, czym jest szczęście. Kocham to uczucie, zdaję się na Ciebie i mam świadomość, że ta bańka wkrótce pęknie w zderzeniu z twardą rzeczywistością, która tnie jak deszcz. Ale nawet jeśli tak się stanie, to ja nigdy nie zapomnę, ani Ciebie, ani tego uczucia, którym mnie otoczyłeś, jak ramionami. Wtulę się więc dzisiaj w Ciebie, oplotę ramionami i tak ufnie zasnę spokojnym, głębokim snem. Usnę i zapomnę o całym świecie, z Tobą pod powiekami, bo Ty jesteś całym moim światem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)