Witamy wszyscy lipiec,
wszak w lipcu wszystko się zaczęło.
I nieskrywany uśmiech,
i ,,dotyk" dłoni przyjaciela.
I chociaż jest gorąco,
to uśmiech wszystko studzi.
I radość, żeśmy się ,,spotkali",
w sercach dwojga nieznajomych ludzi.
A skoro uśmiech się budzi,
to budzi też tęsknotę.
Aby Cię objąć tak serdecznie,
jak kochaną istotę.
Wszak lato tak gorące,
niesie nam w ramionach słońce.
A Ty być może czekasz,
na jego ciepłe pocałunki.
Jak ja, tak nieśmiała,
nie będzie dla nas już ratunku.
Bo zrozumiałam, czym jest przyjaźń,
i nie pomylę jej z miłością.
Przyjaźń to wieczna tęsknota,
zmieszana trochę z radością.
I kiedy już to wiem, to powiem Ci szczerze,
że znów w siebie, i w Ciebie wierzę.
Odetchnijmy więc pełną piersią,
jeszcze raz spójrzmy w słońce.
Ono śle Ci pocałunki,
a moje serce gorące.
***
Taki wierszyk stworzyłam, całkiem niedawno, na progu lipca i myślę, że doskonale wprowadza w nastrój lata, które do nas zawitało i na dobre się rozgościło. Kiedyś to babcia była moją recenzentką, zawsze doradzała, co poprawić, co udoskonalić, co zmienić - ale, tak naprawdę podobało jej się wszystko, co napisałam. Myślę, że to dlatego, że bardzo mnie kochała. Teraz o zdanie pytam mamę. Ona, choć nie przepada za poezją, to czasem mnie wysłucha. To dla mnie bardzo ważne, aby ktoś wysłuchał, bo samej trudno to ocenić. Chyba niepotrzebnie tak się obawiam, bo jest całkiem dobrze i, nie trzeba bać się swoich emocji, ja przekazuję je w ten, a nie inny sposób. Jednak faktem jest, że jeszcze troszkę się obawiam, jak zostanę oceniona. Może Komuś się to spodoba? Chciałabym bardzo, aby spodobało się to Tobie i tylko Tobie, bo to do Ciebie tak naprawdę kieruję te słowa. Czasem tak niewiele trzeba, wystarczy chwila, aby chwycić za długopis i nakreślić kilka zdań. Ja mam cały zeszyt takich dobrych myśli na każdy dzień. Zwykle płyną one późnym popołudniem, gdy cały dom pogrążony jest w ciszy. Wtedy spływa na mnie cały spokój, który nagromadziłam w ciągu dnia. Byłam dziś na spacerze i było pięknie. Kocham te delikatne muśnięcia słońca, które malują piegi na mojej twarzy. I malują uśmiech. Kiedy to się zaczęło? Kiedy tak szybko minęło? Albo nie, bo napiszemy razem dalszy rozdział naszej wyjątkowej relacji, która dodaje mi sił. To, że jesteś każdego dnia napawa mnie radością, a zdjęcia przenoszą w inny świat, gdzie niepodzielnie króluje lato. Lato jest doskonałe, niczego nie trzeba w nim upiększać, tylko wystarczy patrzeć, jak pięknie się rozprzestrzenia. Latem zaczęliśmy do siebie pisać i to była chyba najlepsza decyzja w moim życiu. Zyskałam bowiem Przyjaciela. I niech tak już pozostanie, nie pragnę nikogo więcej. A Ty Zenku przychodź i zapalaj na mojej drodze zapomnianą od dawna latarnię, bo to ona rozprasza wszelkie smutki, jest ich już tak niewiele. Na wszystkie receptą jest dłoń Przyjaciela, a raczej jego gorące serce. To serce mam też dla Ciebie. Od jak dawna, nie wiem... Może nie trzeba liczyć czasu. Niech płynie swoim rytmem, w rytmie serca. Kocham to życie, bo tylko takie mam. ,,Uparcie i skrycie, och życie - kocham Cię, kocham Cię nad życie. Chcę spotkać w tym dniu człowieka co czuje jak ja, chcę powierzyć mu swój niepokój, chcę w jego wzroku dojrzeć to światełko które sprawi, że on powie tak, jak ja". To, że jesteś TU dzisiaj ze mną jest bezcenne. Wprowadza mnie w doskonały nastrój i przynosi spokój i ukojenie dla skołatanych nerwów. Bo ja czuję całą sobą, odbieram te płynące od Ciebie sygnały jako znak sympatii i zrozumienia dla moich małych spraw, ostatnio zebrało się ich trochę, ale już jest lepiej. I za ten spokój Ci dziękuję. Jesteś kochany. A ja, z czasem zrozumiałam, że nie zawsze trzeba być zamkniętą księgą, bo otworzyłam ją dla Ciebie. A Ty, z taką dokładnością ją czytasz, kawałek po kawałku, zdanie za zdaniem, aby mieć w efekcie mój pełny obraz. Chciałabym bardzo, aby Ci się spodobał, bo to będzie równoznaczne z tym, że taką mnie lubisz. Naturalną i zawsze uśmiechniętą, jak Ty. Bo tego nauczyłam się od Ciebie, tej radości życia. Myślę, że życie nieraz jeszcze nas zaskoczy. Na razie tylko szerzej otwieram oczy, aby dostrzec Cię w mroku. Aby w efekcie powitać razem nowy dzień. A najciemniej jest tuż przed wschodem słońca, to takie chińskie przysłowie. Świt jest piękny, bo to już nie noc i jeszcze nie dzień. Niech nas prowadzi pierwszy promyk słońca, aż tam, gdzie wzrok nie sięga. Za Tobą pójdę wszędzie, choćby i na koniec świata, bo tam będzie tak naprawdę dopiero nowy początek czegoś dobrego. Tą dobrą zmianę zauważam w sobie. Tak wiele Ci zawdzięczam. Prowadź mnie więc dalej Zenku. A czasami pozwól też mi być przewodnikiem po świecie uczuć. To dla mnie bardzo ważne.
Pozwoliłeś mi pisać o Twoich pragnieniach, a ja nie wiem, od czego zacząć. Pozwól mi jednak spróbować. Pragniesz dotykać moich bosych stóp, delikatnie gładzić smukłe palce i przybliżać je do ust, całować. Muskać palcami zagłębienie wewnętrznej strony stóp, kiedy ja siedzę w fotelu, a Ty przyklękniesz obok mnie. A mnie od tego dotyku aż kręci się w głowie. Tak bardzo pragnęłam być przytulana i kochana, ale nie marzyłam nawet o takim uwielbieniu. Cóż, teraz patrzę na moje stopy inaczej, jak na obiekt pożądania. Moje stopy są tak wrażliwe na dotyk i czule przyjmują pieszczotę Twoich rąk. Podczas gdy Ty całujesz teraz moje pięty, miękkie od nawilżającego, pachnącego nagietkiem kremu, stosuję go od lat. Widzę, że Ci się podobam, a to najlepsze, co mogłam otrzymać, zupełnie za darmo. Wystarczy, że jestem, nie muszę robić nic niezwykłego. I wiesz? Dobrze, że jesteś. Jesteśmy więc TU tylko Ty i ja, i nasze serca dwa. Nikt nawet nie dowie się tego, jak bardzo się kochamy. Wydawać by się mogło, że takie zjawisko nie występuje w przyrodzie. Bo co ja mogę Ci dać w zamian za Twe zdjęcia, za Twą miłość i za Twe uwielbienie? Tylko moje słowa. One płyną tak wartko i cicho, jak nasza rozmowa. Wróćmy jednak do tego, co się między nami wydarzyło. Nadal gładzisz moje stopy i obsypujesz je pocałunkami, pod wpływem Twojego ciepłego oddechu jest mi błogo. Tak ładnie pachniesz, tak bardzo ich pragniesz, każdego paluszka zdobnego w kropelkę bordowego lakieru do paznokci. Towarzyszy nam tylko cisza, przerywana śmiechem, radosnym śmiechem. Mam nieodpartą chęć, aby Cię pocałować, ale nie wiem, czy mogę. Siedzę więc i poddaję się Twemu uczuciu, tak gorącemu jak promyk słońca. Tak, to dobre określenie. Nadal siedzimy i śmiejemy się, a Ty jesteś tak blisko. Proszę Cię, abyś usiadł obok mnie, całkiem blisko. A Ty, bierzesz mnie w ramiona i sadzasz na swych kolanach. Siedzimy tak całkiem cichutko przy sobie, że słyszymy bicie naszych serc. Jednak żadne z nas nie ma odwagi, ani siły, aby przerwać tę ciszę. Jest pięknie. Dokładnie tak, jak sobie wymarzyłam. Wreszcie mogę Cię pocałować, w gładki, pachnący policzek, rumiany i taki mój. Tak dobrze mi, że jesteś. A ja należę do Ciebie. Od jak dawna? Nie wiem...
PACHNIESZ Zenku wiatrem i słońcem, wiosną i latem, polnym kwiatem. Tak bardzo pragnę Twojego dotyku, Twojej obecności, Twojej bliskości. Tak zatracić się można tylko raz. Nigdy nie czułam się lepiej i to powiem jutro mojej pani doktor, kiedy do mnie zadzwoni. A później pójdę do znacznie oddalonej apteki, po moje leki, pod czujnym spojrzeniem słońca. Wszak jesteśmy jutro umówieni po 16 - tej, Ty i ja. A ja już nie mogę się doczekać. Tak kochać można tylko raz. Jest coś w Tobie niezwykłego, co przyciąga mnie do Ciebie, a ja pragnę być kochana. Ta siła, to chyba miłość, trudno mi to ocenić obiektywnie, ponieważ jestem jak w niewidzialnej bańce, niesionej wiatrem, mieniącej się wszystkimi barwami tęczy, i w tej bańce czuję się bezpiecznie. To Ty mnie prowadzisz, abym mogła poczuć, czym jest szczęście. Kocham to uczucie, zdaję się na Ciebie i mam świadomość, że ta bańka wkrótce pęknie w zderzeniu z twardą rzeczywistością, która tnie jak deszcz. Ale nawet jeśli tak się stanie, to ja nigdy nie zapomnę, ani Ciebie, ani tego uczucia, którym mnie otoczyłeś, jak ramionami. Wtulę się więc dzisiaj w Ciebie, oplotę ramionami i tak ufnie zasnę spokojnym, głębokim snem. Usnę i zapomnę o całym świecie, z Tobą pod powiekami, bo Ty jesteś całym moim światem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz