Jest taki piękny dzień! Wreszcie czuje się prawdziwą wiosnę.
,,Co znaczy kochać? Szukała definicji tego słowa. Kochać to chyba po prostu być dla kogoś dobrym. Czułym. Wybaczać i ufać. Sprawiać przyjemność, dawać radość".
Jeśli się tak dłużej nad tym zastanowić, to tak, kocham i jestem kochana. I chyba przez to tak szczęśliwa. Czuję się dobrze sama ze sobą - ale najlepiej mi w Twoim towarzystwie. Najlepiej mi z Tobą. Kiedy jesteśmy tylko my, stworzeni dla siebie.
Długo szukałam prawdziwej miłości, troski, czułości. I kiedy zjawiłeś się Ty, dostałam to wszystko w nadmiarze. Teraz wreszcie jest mi ciepło. Teraz czuję tę wiosnę. Kocham zieleń i taki kolor mają moje tęczówki. A usta mają kolor poziomek. Tylko te włosy, takie niesforne, przypominają pęczek słomy. Kiedyś czarne, dziś właśnie słomkowe, rozjaśnione promieniami słońca, wymykające się na wietrze.
- Ale ja lubię kolor moich włosów - powiem Ci w sekrecie. - I lubię siebie, co wcale nie było takie oczywiste. Ale to nie zmienia faktu, że zaakceptowałam siebie właśnie będąc przy Tobie. Polubiłam swoją dziewczęcość w sposobie bycia i niewymuszoną skromność, delikatność. Jestem jaka jestem i nie zmienię tego, chociaż wcale nie muszę. Bo Ty mnie kochasz mimo wszystko.
Ty, taki dojrzały do mądrych decyzji. Utalentowany, a przy tym skromny. Po prostu doskonały. Tyle nowych dróg się przed nami otwiera, bo nasze spotkanie to dopiero początek.
Kiedy dzisiaj byłam w parku, to wyjrzało dla mnie słońce i uśmiechnęłam się pod nosem. Czułam, że jesteś tu ze mną. I skierowałam swe kroki w kierunku znanej jabłoni. Później w pałacowym parku poczułam zapach hiacyntów rosnących wokół fontanny. I było mi tak błogo.
A w domu czekała już na mnie książka i gorąca kawa. Po obiedzie - a byłam już bardzo głodna, bo spacer zdecydowanie wyostrzył mój apetyt - zabrałam się od razu za czytanie, bo takie niespieszne dni lubię najbardziej. Jest ciepło, a będzie jeszcze cieplej, zapowiadają się letnie temperatury, powyżej dwudziestu stopni. A do naszego miasta zawitało ogromne, 30 - metrowe młyńskie koło, w samym centrum. Mama i Siostra już się tam wybierają. A ja wolę raczej bardziej przyziemne atrakcje. Wolę moją łąkę.
Czy wybierzesz się jutro tam ze mną?
Zapisane siódmego maja.
Nagle zamilkłeś, a ja poczułam się taka samotna. Pomimo, że są przy mnie najbliżsi, to tak brakuje mi Ciebie w tym naszym małym świecie. Mama zabrała mnie dzisiaj do sklepu, a później otulone kwiatowym zapachem udałyśmy się do parku. I było mi tak wspaniale, że Ktoś o mnie pamięta. Wiesz, zmieniłam kolor włosów i był to świadomy wybór. Dodało mi to lat. A odjęło delikatne cięcie. Tylko czy Ty nie zagubiłeś do mnie drogi? Nie chcę o Tobie zapomnieć, kiedy już dojrzałam do tej Przyjaźni... Nigdy nie zapomnę.
Tęsknię za czasami, kiedy punkt szesnasta siadaliśmy każdy z kubkiem aromatycznej kawy w dłoni, przed ekranem komputera czy laptopa i zanurzeni w rozmowie opowiadaliśmy sobie o przeżytym dniu. I te rozmowy były tak potrzebne jak powietrze, jak pomocna dłoń. Myślałam, że to Miłość. Teraz Cię nie ma, gdzieś znikasz na całe dnie i nie mamy już ze sobą kontaktu. A ja tak bardzo potrzebuję takiej rozmowy. Choć mówię Ci o tym właśnie tu i tylko tu, w miejscu do którego lubię wracać.
A na biurku tak słodko pachnie bez. Lubię maj za jego kolory i zapachy; za świeżość, słońce i błękit nieba. I mogłabym powiedzieć, że niczego więcej mi nie potrzeba... Na kartce papieru kreślę cytaty, które mogą mi się jeszcze przydać; pragnę dać im nowe życie.
Może gdzieś po drodze zagubiłam sens wędrówki, może nawet zagubiłam siebie w gąszczu słów. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Może jedynie to, że pragnęłam tej Przyjaźni, jak żadnej innej. Tak, właśnie Przyjaźni. I pragnęłam odnaleźć siebie. ( Zapisane ostatniego dnia maja). Czy to już koniec?