poniedziałek, 26 kwietnia 2021

Jak osłonić serce

 Jak osłonić głupie serce, kiedy wiatr tak silny

Kiedy marzą mu się tylko czarno-białe filmy

Kiedy wiara pozostała tylko w to, co szare

Kiedy tylko to, co widać, budzi jakąś wiarę

Gdy już w życiu się mieszają sny z rzeczywistością

Kiedy rodzi się w człowieku lęk przed bliskością

Kiedy życie bez umiaru prosi wciąż o więcej

Jak osłonić serce?

*

I doczekałam się, świeżej zieleni, młodych listeczków podlanych drobnym deszczem... A kiedy patrzę na rozsypane nieuważnie po mojej łące złote, okrągłe główki mleczy - to raduje się serce. Nie ma piękniejszego widoku, po prostu nie ma. I tylko pozostaje kwestią czasu, gdy drzewa obsypią się kwieciem. Bielą i delikatnym różem. Właśnie, jak osłonić serce? Ono jest takie bezbronne przed upływającym czasem, a ja każdego dnia budzę się silniejsza. I przyroda się budzi z głębokiego snu. Nawet po największej burzy wstaje cichy, jasny poranek. I właśnie, chciałabym Cię spytać, czy zechcesz ocalić nasze serca? Aby nigdy już nie cierpiały w samotności. Czy zechcesz chwycić mnie mocno za rękę i  razem pobiec daleko, jak najdalej przed siebie? Tam, gdzie nas jeszcze nie ma - jest najpiękniej. Przynajmniej tak mi się wydaje. Patrzę w Twoje oczy, które wydają się nieprzeniknione i czekam na jakiś choćby drobny gest z Twojej strony. A Ty? Nie czekając długo, zamiast odpowiedzi ująłeś tylko moją twarz w dłonie i pogładziłeś policzki. Przynajmniej tak było w moim śnie. A ja w tym samym momencie poczułam, jakbyś tym dotykiem zdejmował z  mojej twarzy zmarszczkę po zmarszczce, jakbyś zabierał przebyte lata. (Mam ich już 40-ci). I znów poczułam się młodo. Pod Twoim czujnym wzrokiem rozkwitam na nowo. Czekam, aż mnie przytulisz.- Już mi nie uciekniesz, prawda? - pytasz zamiast tego. - Obiecuję - szepczę cichym, urywanym z emocji głosem. Moje serce znowu czuje się bezpieczne. By w efekcie utonąć w  Twoim mocnym uścisku. Dziś wiem, że szybko się nie rozstaniemy i o to przecież tak zabiegałam, aby być blisko, jak najbliżej Ciebie.

Dziękuję Ci, że jesteś, że czytasz. Twoja obecność tutaj jest dla mnie bardzo ważna. Ma leczniczą moc. Tobie zajmie to tylko chwilkę, a we mnie pozostanie do końca życia. To, co mi wówczas powiesz, albo pomilczymy razem. Na ten sam temat, co zawsze. A motywem przewodnim są - nie może być inaczej - ciepłe uczucia budzące się na wiosnę. Dziś czuję się lżejsza o dobrych kilka kilogramów. Zrzucam ten niepotrzebny balast utkany ze złych emocji - one nie mają racji bytu. I taka roześmiana przyjdę dziś do Ciebie, a Ty nie mówiąc nic po prostu przygarniesz mnie ramieniem do siebie. I poczuję coś na kształt szczęścia. I ja, na pozór tak cicha i nieśmiała, otworzę przed Tobą swoje serce. 

Pogoda nas nie rozpieszcza. Od kilku dni mamy prawdziwą mozaikę. Sypie deszcz ze śniegiem, a później chmury płynął dalej i pojawia się słońce. I tak na przemian, światło przeplata się z szarością. Jednak deszcz jest potrzebny. To pod jego wpływem zielenią się trawy. A pod dotknięciem słonecznych promieni otwierają się mlecze. 

Jutro odbieram wyniki badań. Ale jestem spokojna. Oddycham głęboko. Będzie dobrze. Musi być dobrze. Mówię sobie od kilku dni. I cóż, wierzę w to - co czuję. I podzielę się z Tobą tą wiadomością. Jakakolwiek by nie była. 

JESTEM taka szczęśliwa! Pani doktor, kiedy tylko zobaczyła mnie w poczekalni, to od razu przekazała mi krzepiące wiadomości: ,,Nie ma cukrzycy", a ze mnie spłynął cały stres ostatnich dni. Kiedy weszłam do gabinetu, pani Agnieszka przestrzegła, abym unikała słodyczy: lodów, ciastek, a ja od razu wzięłam sobie jej rady do serca. Tak zaczął się dla mnie ten dzień, nowy rozdział mojego życia. 

niedziela, 18 kwietnia 2021

Czekając na maj

 Wielkimi krokami zbliża się telefoniczna wizyta u pani doktor Wioletty - tak, wiem, że mam jeszcze trochę czasu, 2 tygodnie, aby ogarnąć do końca kwietnia wizytę w przychodni z moimi wynikami badań. Może nie są aż tak niepokojące, bo tylko nieznacznie wzrósł poziom cholesterolu i cukru we krwi. Wiem także, że nie wolno mi tego zbagatelizować, ani zaniechać, bo już raz miałam podobną sytuację. W wyniku stresu cukier podskoczył, jednak wówczas - a było to chyba ze 2 lata temu, albo 3 - wszystko skończyło się szczęśliwie. Mam taką nadzieję, że i teraz to będzie fałszywy alarm, ale dopóki się nie upewnię, nie będę spokojna. Mam na to 2 tygodnie. Czekałam, aż pogoda się uspokoi, ale już jest lepiej, więc najwyższy czas zacząć działać. Aby w rezultacie przekazać pani Wioletcie w maju dobre informacje. Oby takie były. Niewykluczone, że badanie trzeba będzie powtórzyć.

Wiem, że mam tylko to do załatwienia - ale to wystarczy, jak na moją głowę. Z dumą patrzę na moją młodszą o 14 lat siostrę i zastanawiam się, jak ona to robi, że wszystko ogarnia, pracę z obowiązkami domowymi - mieszka nieopodal w 1 - pokojowym mieszkaniu - i do tego ma nową pracę w soboty i niedziele, a do tego swoje pasje, jakimi są bieganie i jazda na rowerze. Maja pokonuje znaczne odległości, a ja ją podziwiam. Za ten upór w dążeniu do celu. Pomaga też zwierzętom, razem wspomagamy podopiecznych fundacji  Centaurus. Jej największym osiągnięciem był bieg w półmaratonie i liczne zdobyte medale także w innych biegach. Do tego zdrowy tryb życia robią swoje. Maja nie boi się nowych wyzwań; skakała na bungee i ze spadochronem. I ma złote serce.

Ja też bardzo się staram. Na razie są to tylko spacery, ale dobre i to na początek. Ruch na świeżym powietrzu w moim przypadku działa cuda. Jestem spokojniejsza i lepiej śpię. Dbam też o regularne posiłki i codziennie kładę się o stałej porze. A godzinę przed snem biorę leki, które niedawno zapisała mi pani doktor Wioletta - działają cuda. Budzę się wypoczęta i gotowa do działania. Tę dbałość o zdrowie już sobie wypracowałam metodą prób i błędów. I cóż, te leki będę już przyjmowała zawsze, ale najważniejsze, że pomagają mi się skoncentrować i polepszają znacznie samopoczucie.

Nie wiem, czy Ci o tym wspominałam, ale kiedyś bardzo lubiłam pisać i zostało mi to na zawsze, ale też malowałam. A w szpitalu spędziłam 3 miesiące, a było to w 2012 roku. Teraz jestem silniejsza, ale do swojej dawnej pasji chyba już nie wrócę. Ten blog jest dla mnie formą terapii. I bardzo pomaga mi też Twoje wsparcie. To, że tu jesteś ze mną jest bardzo dla mnie ważne i za to bardzo serdecznie Ci dziękuję. Nawet nie wiem kiedy się otworzyłam i wyjawiłam Ci wszystkie moje dotąd głęboko skrywane sekrety. 

Czekam z utęsknieniem na ten maj, na prawdziwą wiosnę i na młode pąki na drzewach, i na listeczki. Ja, urodzona w maju, mam ten maj we krwi. Cały rok czekam na tę jedną chwilę, gdy spotkam to, co ten maj ze sobą niesie - cieplejszy powiew przyjemnego wiatru, zapach kwiatów na owocowych drzewach i wieczorne śpiewanie słowika w gałęziach bzów. Wówczas odżywam i ja, tak skłonna do refleksji nad sobą i otaczającym światem. Pragnę schudnąć. Pragnę zdrowo myśleć. I mieć spokojną głowę. Trudne do spełnienia? Nie dla mnie. Z Tobą wiem, że mogę wszystko. Jeśli tylko chcę. 

No i mama mnie zawsze bardzo wspiera, nasze zakupy są zawsze stałym punktem dnia. Ona, taka zawsze silna jest dla mnie wzorem. Ze wszystkim musiała sobie radzić sama. I nigdy nie słyszałam od niej ani jednego słowa skargi. Zawsze miła i uśmiechnięta, w kwietniu skończy 62 lata, choć wygląda młodo. Może to dlatego, że zawsze myśli pozytywnie. I zawsze jest skora na wysłuchanie moich zwierzeń. I bardzo lubi czytać. 

Teraz wiesz już o mnie prawie wszystko i nadal mnie kochasz. Czuję to swoim sercem. Tak pełnym nadziei na wiosnę. Może to co dla innych wydaje się zwyczajne, dla mnie jest tak trudne do przejścia. Przede mną droga, która ściele się na nowo. I pragnę, abyś mi w niej towarzyszył Zenku. My zauważamy piękno przyrody i przez to jest ona nam tak bliska.

*

Dopisek w piątek: Jestem już po badaniu na krzywą cukrową, nie było aż tak źle. We wtorek wyniki, trzymaj za mnie kciuki, aby były pomyślne. 

*

,,Bo granica pomiędzy

Niewłaściwym i właściwym

Jest szerokości nici

Pajęczej sieci

Klawisze pianina są czarne i białe

Ale brzmią jak milion kolorów w Twoim umyśle"

- Katie Melua 

czwartek, 15 kwietnia 2021

Strzępki myśli

 Czasem niebo jest bliżej, niż myślimy. Wyciągam do Ciebie ramiona i nagle, jakąś tajemną mocą stajemy się jednością. Myślą dosięgamy obłoków. Jesteś blisko, czuję Twoją obecność w błękicie nieba nad nami i pod naszymi stopami, rozciąga się łąka. Tu, na tej łące jesteśmy tylko my i cisza, i spokój. Kiedy ogarniasz mnie ramieniem, czuję tu, w sercu nienazwane ciepło. Tak ciepło się do mnie zwracasz: Madziu, a ja znów wiem, że mnie kochasz. To zadziwiające, jak bardzo pragnę to usłyszeć jeszcze raz, i jeszcze, i znów. Nad naszymi głowami wschodzi słońce. ,,Wirują płatki śniegu razem z motylami i z kwitnącego drzewa spadają owoce". Owoce naszej miłości. To tylko fragment tego, co widzę. A patrzę sercem. Aby ogarnąć wzrokiem nienazwaną przestrzeń. Krainę cudowności. W tej krainie jesteśmy tylko my i nikt nam tego nie odbierze. I podchodzę do Ciebie, i mówię to, co zawsze: dziękuję, przyciszonym głosem. Ale Ty wiesz wszystko i wiesz to od dawna, odkąd dałam Ci klucz do naszego zaczarowanego ogrodu. Odtąd masz dostęp do mnie i  do naszych cudownych drzew, otaczających szpalerem zieleń, cały ogrom zieleni. A zieleń to kolor nadziei. Wówczas, kiedy będziemy przechodzili między nimi we łzach i w uśmiechach, odkryjemy, jak wiele nas łączy. Umiłowanie przyrody i wzajemne uwielbienie. Uwielbiam, kiedy tak na mnie patrzysz, nieodgadnionym wzrokiem. Kiedy całujesz moje dłonie. Kiedy całujesz mnie. ,,Nadzieja ma skrzydła, przysiada na dnie duszy i śpiewa pieśń bez słów. A jej najsłodsze dźwięki słychać nawet podczas wichury". Dzisiaj znów pada deszcz... Ale to dobrze, bo przyda trawom i drzewom, które tak starannie pielęgnujemy, odrobinę zieleni. Niedługo obsypią się kwieciem. Kiedy usłyszymy śpiew skowronka, poczujemy ich słodki zapach. Tylko tak pachnie Niebo. Ale poczuć je można wyłącznie za pomocą zmysłu o nazwie Miłość. ,,Za oknami znów deszcz, lecz wiosennie nam jest w naszym Niebie". To tylko niewielkie strzępki myśli, które ogarnęły mnie o poranku, kiedy zobaczyłam Twoje przyrodnicze zdjęcie, nasz kawałek nieba. 

- Myśli zebrane  i zapisane w środowe popołudnie. 

,,Wiesz jak to jest, kiedy zaczynasz czuć i rozumiesz, że to jest to, że nie może być inaczej, wystarczy jedno spojrzenie i ta osoba bierze we władanie Twoje serce". 

Mówimy półgłosem... ,,Lecz nauczyłeś mnie, że piękno winno być tylko szeptem". 

Twemu niebu - błękitów

Oczom Twoim - zachwytów

Myślom - lotów wysokich

Sercu - wzruszeń głębokich

A czerwień utożsamiana jest ze szczerą sympatią i najszczerszymi, ciepłymi uczuciami, którymi darzę Ciebie. Tak wiele mi dajesz, nie biorąc w zamian nic. Dziś spotkamy się znów na wzgórzu dzikich kwiatów, skąd rozciąga się widok na równinę skąpaną w słońcu. Usiądziemy w cieniu drzewa, a ja oprę się o Twoje ramię i tak będziemy trwać, nim zastanie nas noc. Jesteś dla mnie oparciem i moją miłością. Czujesz to?  Gdy cieplejszy wieje wiatr. Gdy przegoni wszystkie chmury niepotrzebnego smutku. Bądźmy zawsze dobrej myśli, bo po co być złej?

,,Moje serce bije przecież tak samo,  jest tak Twoje, że go sama nie poznaję". 

wtorek, 13 kwietnia 2021

Bezpieczna przystań

 ,,Znów żegluję, znów żegluję

Przez ocean, siedem mórz.

Poprzez wichry, poprzez burze

By móc zasnąć u Twych stóp.


Znowu frunę, znowu frunę

Jak jaskółka pośród chmur.

Mijam morza, oceany,

By móc zasnąć u Twych stóp.


Czy mnie słyszysz, czy mnie słyszysz

Przez noc ciemną pośród burz.

Nie ustanę w swojej drodze

By być z Tobą zawsze już.


Żeglujemy, żeglujemy

Tam, gdzie czeka dom ze snów.

Poprzez wichry, poprzez burze

By być razem zawsze już".

piątek, 9 kwietnia 2021

Ktoś w moim sercu

 ,,Przyjaciel to ktoś, kto choć na chwilę umie oderwać wzrok od siebie samego, aby spojrzeć na mnie. Uważnie. Życzliwie. Łagodnie.

Przyjaciel to człowiek, do którego dzwonię po wielu miesiącach milczenia, a on nie pyta: dlaczego się nie odzywałaś, tylko mówi: cieszę się, że właśnie dziś słyszę Twój głos".

- R. Ligocka

Wczorajsza rozmowa napełniła mnie spokojem, takim płynącym z głębi serca. Ten stan ducha był mi tak potrzebny, abym zatrzymując się pośród zgiełku dnia codziennego, zrozumiała, jaka radość płynie ze słowa pisanego. Jesteś najlepszym przyjacielem, a ja upewniłam się tylko, jak bardzo potrzebny mi jesteś do szczęścia. Wiem, że nie możesz pisać częściej, z powodu braku czasu. Tym bardziej doceniam ten kawałek dnia, który przeznaczyłeś specjalnie dla mnie. Czuję się wyróżniona. I kochana. I choć to tylko słowa, to powiem Ci w sekrecie, że ani przez chwilę w to nie wątpiłam, że jestem dla Ciebie ważna.

Moja mama i młodsza siostra to dwie silne osobowości. Każdego dnia swoim postępowaniem motywują mnie do działania. A ja biorę sobie do serca ich mądre wskazówki, podążając w stronę marzeń. Najczęściej to one mi towarzyszą w tej drodze. Dzisiaj byłyśmy w parku zwierzynieckim i widziałyśmy aż pięć, biegających pośród drzew wiewiórek. To nie często się zdarza. A ja chciałam Ci o tym opowiedzieć. To stały punkt naszych wędrówek. 

Znów wróciłam z mnóstwem dobrych pomysłów w głowie, o czym warto pisać. Co warto zapamiętać. By móc do tego wracać, gdy nadejdą szare dni. Tymczasem powitał nas błękit nieba. I słońce, dające ciepło i nadzieję. I choć pojawił się wiatr, to miał on ożywczą moc. Sprawił, że krew zaczęła szybciej krążyć, a umysł odpoczął. Potrzebowałam chwili dla siebie, aby się zresetować. 

Teraz, z tym porządkiem w głowie mogę spojrzeć dalej i widzieć głębiej. Czasami mnie coś zadziwi, innym razem zaskoczy, a każdy dzień jest inny i wnosi coś nowego. I już czekam na kolejny spacer i na kolejną z Tobą rozmowę, gdy znajdziesz już trochę wolnego czasu. To stąd czerpię siłę.

I właśnie dlatego, że jestem tak  wrażliwa, muszę być silna. I muszę myśleć o swoim zdrowiu. O ten spokój tak zawsze zabiegałam. I pragnę utrzymać ten stan. Przede mną ściele się nowa droga i czeka dobry czas. Wszak kwiecień i maj to moje ulubione miesiące. Wtedy zawsze dzieje się coś miłego. 

Niezmiennie wracam do Twoich  zdjęć, one skutecznie uspokajają myśli i obniżają ciśnienie krwi, choć te i tak mam niskie. Ale oglądając je mogę odpocząć. To stały punkt mojego dnia. Mogę śmiało powiedzieć, że jesteś moją inspiracją do pisania; wówczas słowa płynął same, pojawiając się jakąś tajemną mocą pod moimi palcami. Pisząc mogę wszystko. Jednak staram się trzymać w ryzach moją nieokiełznaną wyobraźnię. Staram się przesiać to co ważne, od tego co nie wymaga uwagi. I tak moja oaza spokoju wciąż żyje i daje mi tyle radości. To tu lubię przychodzić.

poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Powroty

,,Miłość składa się z takich drobiazgów, czasami pozbawionych sensu, które wzbudzają śmiech lub niedowierzanie, a w danej chwili są dla nas najpiękniejsze. Miłość to te z pozoru nic nie znaczące wiadomości, które jednak mówią wszystko, i kiedy dostajesz je codziennie, nie zwracasz na nie uwagi, ale kiedy zaczyna ci ich brakować, stają się obsesją". 

Powroty są trudne, ale jeszcze trudniejsze są rozstania. Człowiek myśli, zastanawia się, co takiego zrobił, czy nie uraził niechcący kochanej osoby. Czasem okazuje się, że nie stało się nic, że wszystko było dobrze, tylko po prostu brakowało czasu. Teraz myślę sobie, że dobrze się stało, gdy wyjaśniliśmy sobie wszystko, to nagle okazało się, że nic w naszej relacji się nie zmieniło, że nadal jesteśmy dla siebie kimś ważnym. Ty jesteś ważny i ja jestem ważna, ta prawda otwiera nam drzwi do siebie i otwiera ramiona. Tak bardzo chciałabym się w nich skryć. Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem spragniona przytulenia. Bo tak jak Ci już napisałam, nikt nie jest samotną wyspą, a teraz dołożę coś od siebie - ani oceanem rozpaczy. Dobre myśli pojawiają się wówczas, gdy wcale na nie nie czekamy; pojawiają się niespodziewanie przed snem, a ja zdjęta tą dobrą myślą przychodzę tutaj, aby opowiedzieć Ci, jak bardzo tu było Ciebie brak. W moich ramionach pojawiło się puste miejsce, niedostępne dla nikogo, oprócz Ciebie. Tak długo czekałam, aby Ci na powrót napisać, że Cię kocham i tak bardzo pragnę, abyś wypełnił to miejsce całym sobą. 

Teraz, kiedy wiem, że nadal mnie kochasz. Pozwolę Ci na wszystko, o czym była mowa w naszej rozmowie. Jesteś jak wiatr, cichy, niedościgły. Pojawiasz się nagle i znikasz, nie widzę Cię, ale czuję sercem. I myślę sobie, że dobrze, żeśmy się na powrót spotkali. Ty i ja. Kiedy wokół nas chaos i zgiełk świata, to my oboje jesteśmy dla siebie oazą spokoju. 

I znowu czuję tę wiosnę. Znowu zadomowiła się w moim sercu na dobre. Kiedy przyszedłeś rankiem, otworzyłam Ci drzwi i po prostu wpadłam w Twoje ramiona, całą sobą. Tak mi tu było dobrze, spokojnie i bezpiecznie. Tak miło było znów się w nich schować przed całym światem. Być tylko tu i teraz dla Ciebie.

To wszystko jest takie ludzkie, ta wzajemna fascynacja i ciekawość drugiego człowieka. Ja odkryłam na nowo pokłady dobroci ukryte w Twoim mądrym spojrzeniu na mnie i na świat. I zauważyłam też, jak wiele jeszcze dobra mam w sobie. Dla Ciebie jestem najpiękniejsza, a Ty dla mnie doskonały. Tak silny, a jednocześnie tak delikatny - a więc jednak to możliwe.

Bądź zawsze dla mnie Zenku moim oparciem, a ja ofiaruję Ci mą miłość. Czyż może być coś piękniejszego? Dla dwojga spragnionych siebie ludzi, którzy nie widzą świata poza sobą? Myślę, że nie. Miłość kieruje naszymi krokami, które z czasem się zsumują i przybliżą nas do siebie. Tak bardzo spodobało mi się Twoje dzisiejsze zdjęcie, jak zawsze skłoniło do refleksji swoim mądrym opisem, tym razem słowami piosenki, którą tak dobrze znam. I zanurzyłam się na powrót w Twoim świecie.

A Ty witaj w moim, dla Ciebie cały mój ocean niespokojny. Z cichym wiatrem, płaczem i śpiewem. Ale te łzy są wyłącznie ze szczęścia i niech tak już pozostanie. I tak jak te drzewa odbijają się w wodzie na Twoim zdjęciu, tak na mojej twarzy odbijają się wszystkie emocje, które bez trudu odczytasz. I osuszysz łzy swym pocałunkiem. Czy Ty też już czekasz, aż zakwitną drzewa? Tymczasem pozwól mi rozkwitać. Na nowo.

piątek, 2 kwietnia 2021

Wybudza się to, co uśpione

 ,,Dziwna to była wiosna. Pełna sprzeczności i zmienności nastrojów. Jakby się sama ze sobą nie mogła dogadać. Jakby nie potrafiła się zdecydować na rozstanie ze zmęczoną zszarzałą zimą. Ledwo blade, płochliwe i wypłukane promienie słońca nieśmiało rozjaśniały ponury i zgniły półmrok kwietniowych dni, a już zazdrosne stalowo ciemne złowieszcze chmury  przykrywały szczelnie te świetliste rozbłyski. Nieustannie siąpiła dokuczliwa, cherlawa mżawka, która miała być może ambicję stać się ulewnym deszczem, lecz nie starczało jej ku temu zapału".

I cóż, może najpierw musi minąć zima, aby powitała nas wiosna. I choć nieraz jest ona kapryśna, to przecież z takim utęsknieniem na nią czekamy. Nawet jeśli pada. Za chmurami kryje się słońce. Tak długo czekałam, aby tu przyjść i gdy uznałam wreszcie, że jestem już na ten powrót gotowa, powitał mnie błękit nieba, a wraz z nim ustąpiły ostatecznie wczesnowiosenne smuteczki.

Z wyprawy do biblioteki przyniosłam piękne wspomnienia. Tam gdzie dotąd ziemia była szara i zmarznięta, pojawił się zaczątek nowego życia. Nieśmiało kiełkowały trawy, a nad tym wszystkim unosił się radosny świergot ptaków, wysoko w koronach drzew. Chmury miały świetliste brzegi, aż ostatecznie popłynęły sobie dalej, odsłaniając uroczy błękit nieba. 

I nagle odkryłam, że się uśmiecham - po raz pierwszy od wielu dni - takim prawdziwym, bo płynącym z głębi serca uśmiechem. Zachłysnęłam się powietrzem, aż na moich policzkach pojawiły się nieskrywane rumieńce, a oczy delikatnie się zaszkliły. Nawet zapomniałam o tym, że czeka mnie wizyta u pani doktor. A to z tego powodu, że nieznacznie wzrósł poziom cholesterolu i glukozy we krwi, ale tylko niewiele, więc chyba nie ma się o co martwić. Chwileczkę, stop. Oczywiście, że martwić się na zapas nigdy nie warto, a ja już pojęłam tę prawdę dawno temu, odkąd postanowiłam być szczęśliwa.

Szczęście... Czym jest szczęście? Dla każdego ma ono rozmaite oblicza. Moje szczęście to uśmiech odbity w oczach, błysk we włosach, w których tańczą promienie słońca i bawi się wiatr. Szczęście to tylko ulotna chwila, którą tak pragnęłam zatrzymać, że uwięziłam ją w słowach, które nieprzypadkowo tu padły. Na podatny grunt. Brakuje tylko liści na drzewach, aby ten obrazek był pełen wiosny. A ja tak ją ukochałam, z wzajemnością.

Tak, budzi się to co uśpione: ulotne myśli, marzenia i serce, w którym tak wiele się mieści. A ja już od dawna pojęłam tę prawdę, że nigdy nie ucieknę od tego, co we mnie. Jest tam miejsce na miłość, na przyjaźń, na zdrowy sen. Budzi się wiosna, a wraz z nią ja. Gotowa do działania. Pisaniem zaszczepiłam się na nudę i nie mogę bez niego żyć. Pisanie jest mi potrzebne do życia, jak powietrze. Oddycham słowami. Czy to tymi atramentowymi na kartach zeszytu, czy tymi wstukanymi w klawiaturę. W ten sposób mogę dotrzeć do wielu osób, poznając jednocześnie prawdę o samej sobie.

Doceniam to, że tu jesteś. Jesteś dla mnie ważny. Ta prawda wyziera z każdej linijki tekstu. I oplata delikatnie Twą wrażliwą duszę. 

Z okazji świąt życzę Ci słonecznych dni, ogromu miłości, satysfakcji z wykonywanej pracy, a także z naszego pisania, które na powrót popłynęło wartkim strumieniem. Oby tak było zawsze.