poniedziałek, 26 kwietnia 2021

Jak osłonić serce

 Jak osłonić głupie serce, kiedy wiatr tak silny

Kiedy marzą mu się tylko czarno-białe filmy

Kiedy wiara pozostała tylko w to, co szare

Kiedy tylko to, co widać, budzi jakąś wiarę

Gdy już w życiu się mieszają sny z rzeczywistością

Kiedy rodzi się w człowieku lęk przed bliskością

Kiedy życie bez umiaru prosi wciąż o więcej

Jak osłonić serce?

*

I doczekałam się, świeżej zieleni, młodych listeczków podlanych drobnym deszczem... A kiedy patrzę na rozsypane nieuważnie po mojej łące złote, okrągłe główki mleczy - to raduje się serce. Nie ma piękniejszego widoku, po prostu nie ma. I tylko pozostaje kwestią czasu, gdy drzewa obsypią się kwieciem. Bielą i delikatnym różem. Właśnie, jak osłonić serce? Ono jest takie bezbronne przed upływającym czasem, a ja każdego dnia budzę się silniejsza. I przyroda się budzi z głębokiego snu. Nawet po największej burzy wstaje cichy, jasny poranek. I właśnie, chciałabym Cię spytać, czy zechcesz ocalić nasze serca? Aby nigdy już nie cierpiały w samotności. Czy zechcesz chwycić mnie mocno za rękę i  razem pobiec daleko, jak najdalej przed siebie? Tam, gdzie nas jeszcze nie ma - jest najpiękniej. Przynajmniej tak mi się wydaje. Patrzę w Twoje oczy, które wydają się nieprzeniknione i czekam na jakiś choćby drobny gest z Twojej strony. A Ty? Nie czekając długo, zamiast odpowiedzi ująłeś tylko moją twarz w dłonie i pogładziłeś policzki. Przynajmniej tak było w moim śnie. A ja w tym samym momencie poczułam, jakbyś tym dotykiem zdejmował z  mojej twarzy zmarszczkę po zmarszczce, jakbyś zabierał przebyte lata. (Mam ich już 40-ci). I znów poczułam się młodo. Pod Twoim czujnym wzrokiem rozkwitam na nowo. Czekam, aż mnie przytulisz.- Już mi nie uciekniesz, prawda? - pytasz zamiast tego. - Obiecuję - szepczę cichym, urywanym z emocji głosem. Moje serce znowu czuje się bezpieczne. By w efekcie utonąć w  Twoim mocnym uścisku. Dziś wiem, że szybko się nie rozstaniemy i o to przecież tak zabiegałam, aby być blisko, jak najbliżej Ciebie.

Dziękuję Ci, że jesteś, że czytasz. Twoja obecność tutaj jest dla mnie bardzo ważna. Ma leczniczą moc. Tobie zajmie to tylko chwilkę, a we mnie pozostanie do końca życia. To, co mi wówczas powiesz, albo pomilczymy razem. Na ten sam temat, co zawsze. A motywem przewodnim są - nie może być inaczej - ciepłe uczucia budzące się na wiosnę. Dziś czuję się lżejsza o dobrych kilka kilogramów. Zrzucam ten niepotrzebny balast utkany ze złych emocji - one nie mają racji bytu. I taka roześmiana przyjdę dziś do Ciebie, a Ty nie mówiąc nic po prostu przygarniesz mnie ramieniem do siebie. I poczuję coś na kształt szczęścia. I ja, na pozór tak cicha i nieśmiała, otworzę przed Tobą swoje serce. 

Pogoda nas nie rozpieszcza. Od kilku dni mamy prawdziwą mozaikę. Sypie deszcz ze śniegiem, a później chmury płynął dalej i pojawia się słońce. I tak na przemian, światło przeplata się z szarością. Jednak deszcz jest potrzebny. To pod jego wpływem zielenią się trawy. A pod dotknięciem słonecznych promieni otwierają się mlecze. 

Jutro odbieram wyniki badań. Ale jestem spokojna. Oddycham głęboko. Będzie dobrze. Musi być dobrze. Mówię sobie od kilku dni. I cóż, wierzę w to - co czuję. I podzielę się z Tobą tą wiadomością. Jakakolwiek by nie była. 

JESTEM taka szczęśliwa! Pani doktor, kiedy tylko zobaczyła mnie w poczekalni, to od razu przekazała mi krzepiące wiadomości: ,,Nie ma cukrzycy", a ze mnie spłynął cały stres ostatnich dni. Kiedy weszłam do gabinetu, pani Agnieszka przestrzegła, abym unikała słodyczy: lodów, ciastek, a ja od razu wzięłam sobie jej rady do serca. Tak zaczął się dla mnie ten dzień, nowy rozdział mojego życia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz