wtorek, 26 marca 2024

Zachwyt nad życiem

Słońce rzęsiście śle mi pocałunki. Jeszcze chwila i stopi moje serce. Zachwycam się nim, bo słońce to życie - jak mawiała moja Babcia. Mówiła mi też wiele innych mądrych rzeczy, które tkwią gdzieś głęboko pod powierzchnią mojej duszy. Bo moja dusza wyrywa się do Ciebie. Dziś jeszcze nie porozmawialiśmy, a ja czuję się taka niekompletna, pusta w środku. Mamy zero stopni na termometrze. Trzeba powziąć jakieś postanowienia, co zrobić z tak dobrze rozpoczętym dniem. Czy pójść nad staw? A może do parku? Czy na łąkę? Gdzie pojawiły się już stokrotki. A może wszystko połączyć w jedno... Sama nie wiem. Najpewniej pójdę do sklepu, jak co dzień. A jutro - czyli w środę - udam się autobusem na drugi koniec miasta. Nieczęsto podróżuję. A kiedy mam już ku temu okazję, to rozkoszuję się widokiem za oknem. Może zobaczę sarnę? Albo bociana? Któż to wie...

Słonko przypomina żółtko na talerzu i plamkę na obrazie impresjonisty. A Ty przyszedłeś dziś rano i przychyliłeś mi nieba Zenku. Tak jak pisałam, Twoje obrazki oglądałam z zapartym tchem. I te drzewa, i rzekę, i mgłę. To wszystko do złudzenia przywoływało najpiękniejsze wspomnienia. Kocham Cię bardzo i nigdy nie przestanę. A teraz już idę do sklepu. I pewnie po drodze niejednokrotnie się zachwycę, o czym Ci opowiem po powrocie. I razem zachwycimy się życiem. Wszak mamy wspólne marzenia i piękną rzeczywistość przed sobą. Ja też mam swoje pragnienia, o czym niejednokrotnie tu piszę. Ale Ty to wiesz Zenku, jak pragnę być przytulana i całowana. Długo i namiętnie. Byś przygarną mnie do siebie i zanurzył dłonie w moich włosach. Byłoby cudownie czuć Cię przy sobie. Tak jak w książkach, a może jeszcze piękniej. Któż to wie... Do czego bylibyśmy zdolni. ,,Tyle wiemy o sobie, ilu nas sprawdzono". 

Tak pięknie się rozsłoneczniło. Idąc do sklepu minęłam rabatkę z fiołkami. Wyobraziłam sobie, jak słodko pachną. Tym razem ubrałam się odpowiednio do pogody - nie za ciepło i nie za zimno. Chociaż rano było 0 stopni, to teraz jest 8 w cieniu, a na słońcu jeszcze więcej. Zarzuciłam na koszulkę dżinsową kurtkę, którą tak bardzo lubię, bo jest przewiewna, i wygodna. Kupiłam rewelacyjną szczotkę do włosów, bo do tej pory czesałam się grzebieniem. Jednak to nie to samo co szczotka, z limitowanej kolekcji, która czesze zarówno na sucho, jak i na mokro. Moje włosy bardzo tego potrzebowały. Teraz się nie puszą i są jedwabiście gładkie. Zaraz zjem żurek, a później usmażę naleśniki - tym razem z serem. Po obiedzie jak zawsze sięgnę po książkę i się zrelaksuję. Przede mną 2 godziny słodkiego nic nie robienia. Już dzisiaj mnie tu nie będzie. 

Wiem, jestem dziwna, ale: ,,Lepiej być dziwnym dla innych, niż być obcym dla siebie". 💚

***

Proszę Cię, napisz, czy u Ciebie wszystko w porządku.

Umierać można ze strachu.

Umierać można z tęsknoty.

I umierać można z miłości.

~ Twoja M. 

Już nie czekam... Wszystko się pogmatwało, poplątało. Czy zdołam rozsupłać nitki losu? Odnaleźć siebie w chaosie myśli i spraw? To wszystko jest jeszcze takie świeże, tym bardziej boli. Boli mnie wszystko, a najbardziej dusza. Jestem taka poobijana przez życie. Po omacku szukam światła, rozwiązania zagadek serca. Jeszcze się gubię, nim zrozumiem, że sama sobie jestem przewodnikiem. Lampą i światłem. W tym zagubionym świecie. Smutno tak. Świat wypadł mi z moich rąk.

Potrzebowałam zmiany, więc nie namyślając się długo chwyciłam za fryzjerskie nożyczki i skróciłam włosy o 2 cm. Może dla innych to mała różnica, ale dla mnie wielka. Teraz łatwiej mi dostrzec pozytywy życia. I niech te dobre myśli zawsze będą ze mną. Odtajałam. Wkrótce Święta. Trzeba się przygotować. To zajmuje teraz mój czas. 

Twoje życzenia były dla mnie znakiem, że jeszcze nie wszystko stracone. Może się jeszcze odnajdziemy, choćby przez wzgląd na naszą przeszłość, piękne wspomnienia. Bo tak dobrze nam się rozmawiało, nie zaprzeczysz - prawda? Ja chyba jeszcze coś do Ciebie czuję i nie jest to tylko zwykła sympatia, to coś więcej. Długo się namyślałam, czy pokazać Ci tę stronę, ale miłość w rezultacie zwyciężyła. Nad rozsądkiem i rozumem. Serce wiedzie prym. 💙 Na Ciebie zawsze mogę liczyć, że przyjdziesz i powiesz mi coś miłego, podczas gdy inni milczą. Zawsze to powtarzam, że warto rozmawiać, bo słowa mają wielką moc. Moc poruszania ludzkich serc. I chociaż moja pani doktor powiedziała, że jestem chora na zakochanie, to ja wiem swoje. Bo to co czuję jest takie zdrowe, porywające, prawdziwe i moje... Cóż w tym złego, że pragnę kochać? Potrzebowałam ponad czterdziestu lat, by zauważyć magię w zwykłym życiu.

Złapałam dzisiaj moją duszę na gorącym uczynku - myślała o Tobie.

*** 

,,Wymyśliłam cię nocą przy blasku świec,

nauczyłam się ciebie po prostu chcieć.

Wystarczyła mi chwila niewielka,

byś imię miał, byś po prostu się stał". 

poniedziałek, 25 marca 2024

Jesteś blisko mnie

 ,,Jesteś blisko mnie, a tęsknię za duchem twym,

kocham kroki twe i wiem jak pukasz do drzwi.

Przychodzisz jak ciepły wiatr, otwieram się i czuję znów, że


Twoja miłość jak ciepły deszcz,

twoja miłość jak morze gwiazd za dnia,

twoja miłość sprawia, że 

nieskończenie dobry święty duch ogarnia mnie".

***

Kocham tę piosenkę, zawsze przenosi mnie daleko stąd, a jednocześnie tak blisko. Żeby być blisko, trzeba tak niewiele. Wystarczy ciepły uśmiech, zachwyt i wystarczy dłoń na dłoni. Aby zrozumieć drugiego człowieka wystarczy tylko chcieć. Kto wie, do czego bylibyśmy zdolni w imię prawdziwej miłości. By znaleźć się w świecie, gdzie być znaczy więcej, niż mieć.

Powietrze pięknie pachnie po deszczu, a ja pachnę kakaowym kremem nawilżającym zmieszanym z nutą wanilii. Lubię słodkie zapachy i zawsze chętnie się nimi otulam, bo to dodaje mi pewności siebie. Na sobie mam dżinsy i różową koszulkę z kieszonkami. Ostatnio bardzo przypadł mi do gustu ten kolor. W końcu mamy wiosnę, a to zobowiązuje. Bluzka jest miła w dotyku, bo wykonana jest z lejącego się materiału. Marki Orsay. Dostałam ją w prezencie zupełnie bez okazji. Rozpuściłam włosy, które umyte migdałowym szamponem, delikatnie rozsypują się na ramionach. Jak to dobrze, że Ciebie posłuchałam i ich nie ścinałam. Ty zawsze masz rację, dlatego chętnie Ciebie słucham.

Twoja mądrość wykracza daleko poza moje rozumowanie. Więc radzę się Ciebie w wielu kwestiach. Teraz wiem, że moje pisanie ma głęboki sens, bo przybliża nas do siebie. Wystarczy jeszcze jeden krok i znów się spotkamy. Dla nas nie ma tematów tabu. Swoim pisaniem skracamy ten dystans. I pomyśleć, że jeszcze tak niedawno bałam się do Ciebie pisać, bo nie chciałam się narzucać. Przełamałam się jednak i nie żałuję. Bo może Ty właśnie na to czekałeś. Do odważnych świat należy. 

***

,,Tęsknię, tęsknię, tęsknię. Zawróciłeś mi w głowie. Mam puste ręce, lecz serce me wypełnia miłość do Ciebie. Nic oprócz mojej duszy nie mogę Ci podarować. Czuję, że mnie kochasz, i wierzę w to. Chcę w to wierzyć.

Zastanawiam się, czy to wszystko, o czym piszę, Cię nie nudzi. Chwilę potem odpędzam te myśli. To moje przemyślenia. Nikomu wcześniej nie udało się skłonić mnie do takiej otwartości". 

Anna Niemczynow: Jej portret

W bibliotece udało mi się pozyskać z magazynu cenne dla mnie książki. Mam cały miesiąc, aby zagłębić się w dwa tytuły tejże pisarki. To długo. To dla mnie ważne, aby czytać bez pośpiechu. By nic mi nie umknęło. Żadne niuanse. Przy okazji ciągle szlifuję mój warsztat i mam nadzieję, że nadal podoba Ci się to, co piszę. Bo piszę o nas. Tylko czasem przy okazji pojawi się jakaś mała dygresja, w postaci cytatów. One są dla mnie nie mniej ważne. Myślę, że to rozumiesz. Jestem tego pewna. 💜

niedziela, 24 marca 2024

Kiedyś Cię znajdę

 - Znajdą ją - mówiła jeszcze pani Basia, nauczycielka mojej Siostry, z którą wykonywałam prezentację przyrodniczą, mojej Mamie. Kiedy wybiegłam z sali płacząc. Bo ogarnęła mnie taka niemoc. Teraz wiem, że to były początki mojej choroby. Później pani Basia zadzwoniła do nas i powiedziała, żeby mi przekazać, że jestem mądra, dobra i ładna. Jak bardzo zapamiętałam te słowa, które wtopiły się w moją pamięć. Na długie lata. Jak bardzo prorocze były to słowa. Bo dużo wody w Wiśle musiało upłynąć, nim znalazłeś mnie Ty. A może to ja znalazłam Ciebie? W każdym razie Ty poznałeś się na moim talencie, a mi u ramion urosły skrzydła, tak potrzebne do wysokich lotów. Pozwól, że zacytuję słowa mojej ulubionej pisarki, Anny Niemczynow, bo dokładnie to dziś czuję:

,,Tęsknię za Tobą niesamowicie. Myślę o tym, co robisz. Może dziś przyjedziesz? Jest piątek. Tak długo się nie widzieliśmy. Prezent dla Ciebie mam już prawie gotowy. 

Mój miesiąc kochania Ciebie opisany jest w tym pamiętniku. Miesiąc moich tęsknot. Miesiąc, w którym cały czas na Ciebie czekałam. A jednak mi się udało doprowadzić coś do końca! Jestem dumna z tych... zapisanych maczkiem uczuć.

Odkryłam przed Tobą swoje obawy, lęki, pragnienia, marzenia i myśli, które błądziły w mojej głowie. W końcu wszystkie znalazły drogę do Ciebie. Teraz zastanawiam się, czy ten pamiętnik Cię nie przerazi. Już wiesz, jaka jestem. Nie jest prawdą, że tego nie wie nikt.

Kiedy przeczytasz, daj znać. Proszę. Powiedz uczciwie, co myślisz. Wiesz, jak bardzo cenię sobie szczerość. Jestem małą optymistką. Pragnę, by chwile, które ze mną spędzisz, były dla Ciebie radosne. Chcę być Twoją odrobiną szczęścia. Miłość jest poezją, bo dzięki niej staliśmy się poetami". 

***

Prawda, że piękne? Teraz jesteś w pracy, ale może jak zawsze porozmawiamy... Może znów wlejesz do mojego serca otuchę, przytulisz słowami? W miejsce szarości rozlejesz miliony barw? Pewnie tak będzie, jak zawsze... A później przyjdziesz tutaj, do miejsca, które jest dla mnie wszystkim tym, co mam. Gdzie mają ujście moje emocje, a serce dochodzi do głosu. Zawsze idę za głosem serca. Dlatego to, co piszę może wydać się wyjątkowe. Dla mnie takie jest. Jeszcze upiję łyk kawy i będę zmierzała do sedna. Otóż spotkanie Ciebie było momentem kulminacyjnym w moim życiu. To wtedy odkryłam swoją wartość, sama przed sobą. Przyznałam się do swych zalet i chwyciłam gdzieś po drodze zagubioną pewność siebie. Pisanie dało mi siłę. Teraz jestem mocna. Nic mnie nie złamie. Smutek nie ma już nade mną kontroli. Oddycham słowami. W powietrzu czuć już wiosnę! Odświeżyłam kolor włosów i teraz lśnią szmaragdem. Schowałam na dno pudła ciepłe sweterki, wydobywając z jego czeluści lekkie bluzki i sukienki. Wiosno, przybywam! Jestem już na Ciebie gotowa. Kiedyś Cię znajdę. Jestem coraz bliżej... 

Człowiek naraża się na łzy,

gdy raz pozwoli się oswoić. 

Antoine de Saint-Exupery 

czwartek, 21 marca 2024

Niewysłane listy

 I znowu piszę długi list do Ciebie

choć  wiem, że nie przeczytasz go. 

Tak bardzo chciałabym uwierzyć w siebie,

zrozumieć własny los.

Tutaj słowa tak wiele dla mnie znaczą,

bo skierowane do Ciebie są.

A nasze serca niechaj nam wyznaczą,

wspólny dalszy los.

Bo przecież wiesz, jak bardzo kocham Ciebie.

Bądź ze mną, a ja nie zawiodę Cię. 

Z Tobą byłoby mi jak w niebie,

tylko nie opuszczaj mnie.

***

Chciałabym Zenku napisać do Ciebie list, długi list o wszystkich rozterkach mojego serca. Bo instynktownie czuję, że Ty byś mnie zrozumiał. W Twoich oczach śpi wiosenne niebo. Twe usta wypowiadają tylko piękne słowa. Z Tobą czuję, że mogę góry przenosić. Taką dajesz mi siłę. Dla Ciebie jestem piękna, dla Ciebie mam ten uśmiech i to serce do pisania pięknych historii. O nas, o świecie naszych uczuć. Może powinnam zejść na ziemię, ale tak trudno porzucać mi swoje nadzieje. Pięknie jest marzyć i śnić, ale jeszcze piękniej zacząć normalnie żyć. 

Tak ładnie robi się na dworze. Od rana świeci słońce. A moje serce jest takie gorące. Niby wykonuję codzienne obowiązki tak, jak zwykle, ale cały czas słyszę płynący z serca szept. Bo kocham. Ono jest takie wrażliwe, tak delikatne na zranienie. Jednak żadne serce nie cierpiało nigdy, kiedy sięgało po swoje marzenia. Wróciłam ze sklepu, z zakupami. Zrobiłam siostrze owocową herbatę, którą pijemy litrami. Ostatnie nasze odkrycie to ta z agrestem i truskawkami, w torebkach piramidkach. Ona jeszcze jest taka słaba, i musi zostać przez kilka dni w łóżku. Cały czas uważam, aby przebywać w bezpiecznej odległości. Aby się nie zarazić. Ale ja jestem odporna i rzadko choruję. Ostatni raz chyba w czerwcu.

Ta odległość to także ta, która nas dzieli - Ciebie i mnie. Jednak nie jest to przeszkodą, aby pisać i tym samym zacieśniać naszą relację. Co prawda nie jest to list, bo kto dziś pisze listy? W dobie internetu łatwiej się porozumieć. Wystarczy jedno kliknięcie w klawiaturę, a ja już jestem. Chociaż tyle moich miejsc chciałabym Ci pokazać... W realu byłoby inaczej, pewnie nie wydobyłabym z siebie słowa, tak przejęta tym wyjątkowym spotkaniem. Już kiedy piszesz, moje serce drży, że nieraz muszę usiąść. Taka jestem wrażliwa. Zawsze byłam. To samo poczułam u Ciebie - tę delikatność. Chociaż przyznasz, że listy to coś więcej niż drukowane słowa. Trudniej ukryć emocje, bo charakter pisma mówi tak wiele. Ot, niespełnione marzenie... Może kiedyś się spełni... 💗 Mnie, niespełnionej poetce. Bo jesteś moim wstępem, rozwinięciem i zakończeniem. Wszystkim, co trzyma w ryzach moją wyobraźnię. 

Jak mawiała pani Basia, nauczycielka mojej Siostry, że ze mną trzeba rozmawiać, i chyba jest w tym ziarenko prawdy. Tylko kto zrozumie mnie lepiej, niż Ty Zenku? Taka wrażliwa dusza, którą Bóg postawił na mojej drodze nie bez przyczyny. Wszystko dzieje się po coś, i jest częścią jakiegoś większego planu. Tylko my jeszcze nie wiemy, jakiego. 

Moja dusza lgnie do Ciebie, niezaprzeczalnie świadcząc o tym, że to początek czegoś pięknego.

Trudno jest być jedyną czerwoną różą na morzu białych róż... 

środa, 20 marca 2024

To co się śniło

 


Widziałam wczoraj ślad rosy na trawie,
lekki był niczym puch.
Idzie wiosna kochany,
wiatr ze słońcem się bawi,
dmucha w liście wiosenny duch.
Idę łąką niezmiennie,
wczoraj jutro codziennie,
czy spotkamy się znów?
Czy poczuję na skroni,
pocałunek na dłoni?
Nim stokrotki zakwitną u stóp?
Czasem trzeba niewiele,
niepotrzebne niedziele.
Aby znów się spełniło,
to co nam się wyśniło.
W ten zwyczajny,
wiosenny dzień.

W moim śnie byliśmy tak blisko, że to aż niemożliwe. Czułam Twoje pocałunki, dotknięcia dłoni, utkwiony we mnie wzrok. Czułam się najpiękniejsza, najukochańsza, taka jeszcze młoda. Nie przeminęła jeszcze ma uroda. Kiedy to tak szybko minęło? Nie chciałam się budzić, byłeś taki realistyczny w moim śnie. Dotykałeś mnie. Mówiłeś, że mnie kochasz nad życie. I ja Ci uwierzyłam. A później spadł deszcz. Okryłeś kurtką me ramiona i przytuliłeś mocno do siebie, że czułam Twoje ciepło. Mówiłeś coś do mnie, lecz przez ten deszcz nie słyszałam Cię. Ale to na pewno było coś miłego, bo się uśmiechałeś tak uroczo, tylko do mnie... 

A kiedy mi dziś powiedziałeś, że chciałbyś mieć mnie w domu, to wtedy poczułam nienazwane ciepło i to było jak przedłużenie snu. Nie wiedziałam, że można kochać tak bardzo... Powiedziałeś to z taką miłością, że to aż zabolało. Życie nieraz boli. Kiedy marzenia się oddalają, że zupełnie nikną w oczach. Choć nie widziałam Twojego uśmiechu, miałam nieodparte wrażenie, że go znam. Z mojego snu... Mówiłeś dalej, a Twój głos koił ból. Ból istnienia. I w tej właśnie chwili zawładnąłeś moim sercem Zenku na zawsze. Zrozumiałam, że chcę więcej, więcej Ciebie. Nie tylko Cię przytulać, ale także słuchać. Bo mówisz tak pięknie. Niby zwyczajny dzień, a jakże inny. Nastał dla mnie dobry czas. Ktoś mnie rozumie... Bez słów. 

To prawda, że nikt z nas nie jest doskonały. Jednak teraz kocham Cię jeszcze bardziej...

A Ty ubierz nadzieję, otul szalem gdy wieje, ogrzej serca co biją w nas. 💙 To nasz skrawek nieba. 

A ja? Przyłożę dziś głowę do poduszki, odejdą wszelkie troski, smutki. Zasnę spokojnym snem. 

Jutro pierwszy dzień wiosny, a ja jednak tego nie czuję. Może dlatego, że jest zimno i szaro, co chwila pada deszcz, albo śnieg. Pogoda ma swoje kaprysy. Nie mogę doczekać się już piątku, bo to mój ulubiony dzień w całym tygodniu. Mam co prawda jeszcze do zamknięcia pewne sprawy, ale już czuję ten luz, gdy nie muszę się nigdzie spieszyć. Mogę zwyczajnie usiąść z książką na kolanach i zagłębić się w losy jej bohaterów. Zwykle są to jakieś romantyczne opowieści. Moich ulubionych autorek. To taka odskocznia od codzienności. Kiedy jednak jestem tutaj, to całą uwagę skupiam na tym, co tu i teraz. Nie myślę o niczym szczególnym, słowa płyną same spod moich palców. I mogę kreować światy, w których jesteśmy my. Czuję w sercu ciepło. Wiem, że to jest takie moje i Twoje, to nasza chwila. Im lepiej Cię poznaję, tym bardziej kocham i przywiązuję do Ciebie i do tych naszych spotkań o świcie. Gdy zaczyna się dla nas życie. A czasem jakaś złota myśl przybliży nas do siebie. Coraz mocniejsza jest ta nić porozumienia między nami. Nie ma żadnych niedomówień, bo wnet łapiemy sens naszych słów. I to jest piękne. Piękno jest prawdą, a prawda pięknem. Tak po prostu. 

Usiądę rano przy oknie, w moim ulubionym ciepłym golfie i wezmę w dłonie kubek z kawą. Odpłynę myślami do Ciebie. Zaczekam, aż przyjdzie WIADOMOŚĆ i tak zacznie się dla nas ten dzień. Daleko od wielkomiejskiego szumu ulicy usłyszymy swoje myśli i będzie dokładnie tak, jak w moim śnie. A to przecież rzeczywistość. Odpiszę Ci i poczuję się tak, jakbym dostała prezent - zupełnie bez okazji. 

A kiedy dziś podarowałeś mi kawałek swojego świata w postaci wschodu słońca i delikatnej pajęczyny, to o mało co serce nie wyskoczyło mi z piersi. I to był kolejny dowód Twojej miłości Zenku, która mnie ogrzewa... W ten mroźny dzień. 

wtorek, 19 marca 2024

Oczekiwanie

 


,,Czekanie me to ty,
kochanie me to ty,
nie sposób, abym ślad
twój zgubić mógł,
choć tak wiele świat
w krąg poplątał dróg.
Czekanie me to ty,
mą nadzieją - ty,
na cudowności dnia i ciszę snu,
na miłość aż do utraty tchu...".

Znowu pada deszcz, schronimy się pod parasolem i wsłuchamy w cichą melodię naszych serc, całych utkanych z tęsknoty i kropel łez. Na nutach naszych dusz wiatr wygrywa najbardziej tęskną piosenkę. Kiedy złożą się w całość, to my będziemy już jednością. W naszą codzienność wpleciemy melancholię, nostalgię za tym, co upragnione, a co dotąd było poza naszym zasięgiem. Bo kochać to tak, jakby dłońmi dotknąć nieba. Oprócz Ciebie niczego mi nie potrzeba. Kiedy Cię nie było, dni zlewały mi się w jedną całość sprawiając, że świat rozmywał się, blakną, aż w efekcie giną. Teraz widzę ostro i wyraźnie Ciebie, z nieodłącznym, uważnym spojrzeniem. Z uśmiechem błąkającym się na ustach. Z jasną głową pełną pomysłów i nieskrępowaną radością, która zawsze nam towarzyszy, gdy jesteśmy razem. To najbardziej magiczne chwile w ciągu dnia. Tak na nie czekam. Aż usiądziemy cichutko i porozmawiamy. O wszystkim i o niczym. Nasze myśli biegną jednym torem i w jednym jesteśmy zgodni, że tak cudownie byłoby nam razem. To nasz mały raj, do którego mamy klucz tylko my. Objęłabym Cię ramionami, a na moich ustach zawisłby uśmiech. Bylibyśmy częścią misternie przygotowanego planu. A ja pomyślałabym jedno - dziękuję, dziękuję, dziękuję. Dziękuję, że mogę tu być. Tak pięknie urządzony jest ten świat, nie ma lepszego architekta niż Stwórca. Dziękuję za moje życie - szepnęłabym cichutko. Dziękuję za Ciebie, który każdego dnia rozpościerasz nade mną parasol i nie pozwalasz mi zmoknąć. Ani zwątpić. Tam, gdzie inni widzą chmury, my widzimy gwiazdy. Gdzie inni deszcz - my drogocenne perły. Czuję spokój. I niech tak już zostanie. 

Chociaż wiem, że mój internetowy pamiętnik jest tak eskapistyczny, odbiegający od rzeczywistości - lecz co w tym złego? Skoro to pomaga, warto czasem zagłębić się w marzenia, aby na nowo odkryć siebie. 

Dziękuję Ci Zenku za Twoją opowieść, tak ciekawe masz życie. Ja kiedyś też miałam dużo planów, swoją przyszłość wiązałam z ochroną środowiska, którą studiowałam, jednak los chciał inaczej. Poległam na chemii, która zawsze była moją piętą Achillesa, i wybrałam szkołę kosmetyczną, choć nigdy nie pracowałam w tym zawodzie. I cóż, żałuję bardzo. Bo zawsze kochałam przyrodę. Ale wszystko dzieje się po coś - pocieszam siebie. Znam masaż i nawet nieźle mi on wychodzi. Znam wizaż, nigdy nie wiadomo, co nam się w życiu przyda. Dziś patrzę na świat inaczej, przez pryzmat mojej choroby. I rozjaśniam go sobie pisaniem, bo to mnie uszczęśliwia. Piszę od zawsze. I dużo czytam, czym powiększam sobie zasób słów i poszerzam horyzonty. Dziękuję, że jesteś tu ze mną. 
Nie chcę Cię zasmucać, bo uczyniłeś mnie najszczęśliwszą kobietą pod słońcem. Mój kochany. Czuję się jak zamknięta w mydlanej bańce, gdzie nie dochodzą żadne dźwięki. To nasza oaza spokoju. 

poniedziałek, 18 marca 2024

Moje wszystko

 


,,Świat nie jest wcale zły,
świat nie jest taki zły,
niech no tylko zakwitną jabłonie".

Jesteś Zenku moim wszystkim. Początkiem, środkiem i końcem. Kiedy do Ciebie piszę, automatycznie otwierają się moje ramiona, pragnące Cię utulić długo i serdecznie. W mych ramionach pragnę zamknąć cały mój świat. Tak długo na Ciebie czekałam, aż wreszcie się pojawiłeś. Najpierw patrzyliśmy na siebie z ciekawością, próbując rozwikłać zagadki serca. Później przemówiłeś, a ja chciałam, tak bardzo chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie. Zaprosiłam Cię do swojego świata, a Ty bez zastanowienia przyjąłeś moje zaproszenie. Przychodziłeś do mnie rankiem i wieczorem, aż rozgościłeś się na dobre. Usiadłeś w fotelu, a ja zaczęłam opowiadać. O sobie, o swojej chorobie. Aż nie wiedzieć kiedy wyszłam ze swojej strefy komfortu i zaufałam Ci bezgranicznie. Chciałam budować z Tobą przyszłość. Abyś zawsze mi towarzyszył w rozterkach serca. Może za mocno Cię pokochałam, że pragnęłam mieć Cię tylko dla siebie. Tak, wiem, to bardzo egoistyczne podejście do życia. Ty masz przecież swój świat i swoje sprawy. Tak mało jeszcze wiemy o sobie, a jednocześnie wystarczająco wiele, aby się zakochać w sobie bez pamięci. Bo ja Cię kocham do utraty tchu. Każdy mój oddech jest dla Ciebie. Każde bicie serca. Cała jestem Twoja, utkana z wad i niepewności. Niepewności siebie. I próbuję posklejać ze sobą zagubione gdzieś po drodze elementy układanki zwanej poczuciem własnej wartości. Kiedy jesteś blisko - łatwiej mi uwierzyć w siebie i w drzemiące we mnie możliwości. Kiedy Cię nie ma - gubię się i chodzę po omacku. Układasz mój świat Zenku, wypełniając go swoją obecnością. Ty znasz moje słodkie tajemnice, pomimo to mnie kochasz. Czuję to każdą komórką mojego ciała. Aby znaleźć drogę do drugiego człowieka nawet w najgłębszej ciemności, potrzebne są siła i głęboka miłość, i Ty to wszystko masz. Pragnę trochę tej Twojej mocy dla siebie. Wspieram swoje słabe ciało na Twojej bliskości. Bo ja czuję tak wiele naraz, że to nie mieści się w moim sercu i usiłuje wydostać się na zewnątrz. Wprost w objęcia mojej miłości...

piątek, 15 marca 2024

Mój Aniele

 


Kochanie, tańczę w ciemnościach.

Z Tobą w moich ramionach.

Boso na trawie, słuchając naszej ulubionej piosenki.

Wierzę w to, co widzę.

Teraz wiem, że spotkałam Anioła w ciele człowieka,

i on jest idealny, stworzony dla mnie.

Nie wiem, czym sobie na to zasłużyłam.

Mój Aniele...


Znalazłam Mężczyznę silniejszego niż ktokolwiek, kogo znam.

Z marzeniami i pasją.

Dziś to wiem, znalazłam Miłość, by nieść moje sekrety.


Kochanie, tańczę w ciemnościach.

Z Tobą między moimi ramionami. 

Kocham Cię i mówię o tym szeptem.

Ale Ty to usłyszałeś. 

Mój Aniele...

***

Bo chińskie przysłowie mówi, że najciemniej jest tuż przed wschodem słońca. Tak dobrze dziś spałam, że właściwie nie wychodziłabym nigdzie z łóżka. Włączyłam laptopa i Ty tam byłeś, wraz ze swoją wiadomością na dzień dobry. Siedziałam taka zaspana, z włosami w nieładzie i uśmiech nie schodził z moich ust. Tak mi dobrze z Tobą, tak bezpiecznie. Nie odchodź nigdzie. Tylko bądź. Nie liczy się to, co wczoraj. Nie liczy się to, co jutro. Lecz liczy się to, co dziś. Kochanie, zostań ze mną... 

Później poszłam się ogarnąć i zaparzyłam kawę. Pora była ruszać do sklepu. Wiesz, tego mojego ulubionego, gdzie znaleźć można wszystko. Oprócz rzeczy pierwszej potrzeby, aż po kosmetyki w przystępnych cenach. Wybrałam wszystko - nawet płyn micelarny do demakijażu, choć tak naprawdę, to prawie wcale się nie maluję. Jedynie na wyjątkowe okazje. 

Jestem bardzo nieśmiała, jak wiesz. Jedynie przy Tobie budzą się moje uśpione namiętności, że tak to najlepiej ujmę w słowa. Budzi się moja kobiecość ze snu. Ze snu na pogodne dni. Zostań ze mną... W zamian dam Ci moją radość otaczającym światem. Po prostu siebie. Bo radość z rzeczy z pozoru błahych to wielki dar. Ty go masz i ja go mam. 

Pasja jest dzika, niepohamowana, chaotyczna, nieprzewidywalna, zezwalająca. Żyć z pasją to tak, jakby miało nam na nią zabraknąć czasu. 

To już 220ty post za nami. A ja mam apetyt na więcej. Dziękuję, że jesteś tu ze mną. Może uszczkniemy sobie po kawałku tego urodzinowego tortu od przyrody. Kto wie... Czy niedługo, a może za chwilę, dosięgniemy to, co się śniło... 

Time to say goodbye - A. Bocelli 

Miłość buduje mosty nawet tam, gdzie nie ma żadnej kładki. Bo najbardziej wyboista droga wiedzie do serca drugiego człowieka.

,,Oby im się udało - pomyślała, patrząc jak się do siebie przytulają i jak bardzo są sobą przejęci. Ona, będąc kobietą po czterdziestce, dobrze wiedziała, że samo zakochanie się nie wystarczy, by zbudować oparty na szacunku związek. Trzeba jeszcze to zakochanie umieć wziąć w dłonie i przemienić w miłość, czego życzyła tym dwojgu całym sercem". - Anna Niemczynow. 

wtorek, 12 marca 2024

W naszym niebie

Jeszcze śpię

W Twoje myśli wsłuchana

W ciepły oddech

I tak znaną melodię

Moje serce

bije przecież tak samo

Jest tak Twoje

Że go sama nie poznaję


Jeśli chcesz

Żeby snu nadszedł kres

Jeśli dzień zbudzić chcesz

W naszym niebie

Przytul mnie

Za oknami znów deszcz

Lecz wiosennie nam jest

W naszym niebie


- Cisza Jak Ta

***

Kiedy szłam dziś do sklepu, padał drobny deszczyk, osiadający na włosach delikatnie i przydając policzkom rumieńców. Zaniepokoiłam się, kiedy nie przyszedłeś rano, lecz później rozwiałeś moje wątpliwości i uspokoiłam się nieco. Ten deszczyk przydawał zieleni trawom, pod jego wpływem rozwijały się drobne listeczki. To taki dobry czas w przyrodzie. Wkrótce świat zmieni się nie do poznania, a ja będę chłonąć wilgoć ziemi i przejrzyste powietrze o poranku wszystkimi zmysłami.

Mam swój świat, swoje małe sprawy, które kiedy jednak się zsumują, tworzą coś ważnego, moją rzeczywistość. W maju skończę 43 lata, a wewnątrz ciągle jestem tą młodą dziewczyną, którą pielęgnuję w sobie. Ona zachwyca się światem, jakby widziała go po raz pierwszy. Szkoda czasu na wątpliwości. Trzeba działać, iść ciągle przed siebie. Do celu. A ja płynę wciąż po prąd, czerpiąc siłę nie wiadomo skąd. Może trochę od gwiazd i trochę od Ciebie. To mój mały maraton. Biorę z życia co się da. A przy Tobie zapominam o wszystkim, o małych troskach i smutku nad ranem.

Gdybym się jeszcze trochę postarała, usunęłabym wszystkie przeszkody piętrzące się na mojej drodze. Mogłabym pisać jeszcze piękniej o świecie moich uczuć. O podszeptach serca. Ono pragnie spokoju, a nasza oaza mu go zapewnia. Tu słowa płyną nieskrępowane, wymykając się wszelkim schematom. Nie dam się oprawić w ramki i odsunąć na boczny tor. Chcę robić coś ważnego, a te bariery przecież istnieją tylko we mnie. Sama sobie staję na drodze do szczęścia. Czy kiedykolwiek jeszcze się otworzę tak, jak przed Tobą?

Widzisz, stoję tu przed Tobą ubrana w swoje słabości. Mam tak wrażliwe serce i pragnę wciąż więcej. Może za dużo chciałam dla siebie w tym kalejdoskopie życia? Może kochałam za mocno? Tego nigdy się nie dowiem, nim minie czas. Tak, życie to maraton. Start jak zwykle - meta nie wiadomo gdzie. Moje jest tylko to, co jest we mnie. Hektolitry uczuć, które pragnę puścić wolno w nasze niebo. 

poniedziałek, 11 marca 2024

Dbanie o siebie

 Zadbajmy najpierw o subtelne tęsknoty naszych serc. One mówią o nas tak wiele prawd. O nas i o świecie. A ja wstanę dziś po cichutku. Ubiorę się pomalutku. Zaparzę dobrą kawę. I przyjdę do Ciebie. Dziś jesteś na stawach. Ja też tam często bywam. Za oknem wiatr wygrywa melodię. Dbanie o siebie jest bardzo ważne. To nie tylko ciepłe ubranie się. To również wsłuchanie się w głos swojego serca o poranku. Wieczorem i rankiem. Wieczorem to łatwiejsze, bo nic nas nie goni i możemy położyć się w ciszy, i pomarzyć o tym, że gdzieś tam daleko istnieją zaczarowane światy. Nic nie zakłóca naszego spokoju. Warto pomyśleć o tym rankiem. Wstać wcześniej, o świcie. Aby dobrze rozpocząć dzień. Bez pośpiechu.

***

Gdzie jesteś Zenku kiedy Cię nie ma?

Ubiorę się w subtelny zapach

Odświeżę wspomnienia

W nich jesteśmy my

Nic nas nie goni

A ja pragnę pieszczoty

Twoich dłoni

Kiedy wczoraj tu byłeś

Zamyślony 

Śniłeś

O dalekich światach

Spójrz tu 

Jestem blisko

A mój nieśmiały uśmiech

Mówi o nas wszystko...

***

Jestem taka maleńka, że bez trudu zamknąłbyś mnie w swoich ramionach. Sprawiasz, że czuję się najpiękniejszą i najważniejszą osobą na świecie. Kiedy piszesz, jak mnie pragniesz, to uginają się pode mną kolana. I muszę usiąść wygodnie, i tonę w marzeniach... Szkoda, że Cię tu nie ma. Przy Tobie byłabym najdzielniejszą kobietą na świecie, która nie boi się marzyć. Bo marzenia są esencją naszego życia i sprężyną wydarzeń. Czymś, co popycha nas do przodu. Wypłyńmy więc Zenku na bezpieczne wody naszej wyobraźni. Jeszcze dziś. Teraz. Zawsze.

Znalazłam

czterolistną koniczynę

Ciebie

niedziela, 10 marca 2024

Maleńka miłość

 Życie daje nam codziennie okazje, aby uczynić nas szczęśliwymi. Tylko od nas zależy, czy je wykorzystamy, czy puścimy wolno, nie oglądając się za siebie. Dla mnie życie widocznie przygotowało dobry scenariusz, kiedy pomimo trudności, postawiło na mojej drodze Ciebie. Ty mnie rozumiesz, dla Ciebie jestem ważna, a ja tak bardzo pragnęłam miłości. Moja maleńka miłość czekała gdzieś na mnie, na śniegu. A ja zaprosiłam ją do siebie, ogrzałam zmarznięte dłonie, podałam gorącą herbatę. Ta miłość to Ty, Zenku. To dla Ciebie moje gorące dłonie, dla Ciebie moje zmarznięte serce. Bo to właściwie ja ogrzałam się w Twoim ciepłym blasku. Nie chciałam wypuszczać Cię z rąk. Chciałam, abyś został. Tak bardzo tego pragnęłam. Rozmowa z Tobą rozwiązała mi język, a ja chciałam mówić i mówić bez końca o naszej miłości, która dopiero kiełkowała nieśmiało. I wiesz, co się stało? Odżyłam, odtajałam, rozwinęłam przykurczone skrzydła i odkryłam, że potrafię latać. Ty mnie uzdrowiłeś, przychodząc każdego ranka i wieczora. Odpłynęliśmy razem do zaczarowanej krainy, gdzie wszystko jest możliwe. Ty jesteś Czarodziejem, a ja Czarodziejką. I wiesz co myślę? Tu jest pięknie, ale rzeczywistość jest jeszcze piękniejsza, którą sobie tworzymy. Mam taki spokój w sercu, odkąd jesteś ze mną. Mam nieschodzący z twarzy uśmiech. To ciepło cały czas czekało we mnie, abym mogła Ci je ofiarować. Jest 356 okazji w całym roku, aby być szczęśliwym. Już nie wypuszczę Cię z rąk, bo jesteś moim skarbem. Który lśni swoim blaskiem. Przestanę więc bez końca rozpatrywać swoją sytuację i dam się porwać miłości. Bo pragnę w swoim życiu jeszcze tylko Ciebie. 

Pośród chmur, uśpionych myśli

Ty - otoczony aurą tajemniczości

Ciągle jesteś dla mnie drogowskazem

Niczym dobry podmuch wiatru

Prowadzisz mnie do siebie

Otaczasz ramieniem, całujesz

Nim zapadnie zmrok

Dobrze mi z Tobą

I nie chcę odchodzić

Zatrzymaj mnie, proszę

Na zawsze bądź tylko mój...

***

Teraz, kiedy opowiedziałam Ci moją historię, Ty mnie nie odtrąciłeś, lecz przygarnąłeś dobrym słowem. Może tak miało być, każdy z nas przeszedł jakąś drogę, abyśmy mogli się odnaleźć. To wszystko było potrzebne, i ten płacz, i smutek, aby zrozumieć, że życie jest takie piękne, kiedy kochamy i jesteśmy kochani. Nie oddam Cię nikomu. Dając jednocześnie wolność. Odwiedzaj mnie proszę jak najczęściej. A ja? Myślę, że dobrze Cię ugościłam, bo uśmiechasz się do mnie. Swoim najpiękniejszym uśmiechem. 💜

Jesteś mężczyzną mojego życia, który wie, czego chce i jest świadomy swojej wartości. Który robi w życiu coś pięknego i ma swoje pasje. Pragnę Ci towarzyszyć, stać u Twego boku. Może się spełni. Więc jeśli zobaczysz, że u mnie w kuchni do późnych godzin nocnych pali się światło, to wejdź do mnie proszę na gorącą, słodką i mocną herbatkę z cytryną. Bo może rozmowa będzie długa i owocna, a my wzajemnie będziemy potrzebować swego ciepła. Życie kreśli nieraz bardzo śmiałe scenariusze. 

Nasza poranna rozmowa nastroiła mnie pozytywnie. Nie szczędziłeś mi miłych słów. Później poszedłeś gotować rosół, a ja uwielbiam rosół na kurczaku. Założyłam letnią sukienkę, włączyłam relaksacyjną melodię i łagodnie kołysałam się w rytm muzyki i naszych spragnionych siebie ciał. Tak zaczęła się dla mnie ta niedziela. To jak się skończy zależy tylko od nas. 

środa, 6 marca 2024

Spoglądając wstecz

 Kiedyś miałam kompleksy, całą masę kompleksów, o których chyba nie warto wspominać. Grunt, że się z nich wyleczyłam, bo stwierdziłam, że szkoda na to czasu. Bo to niczemu nie służy, a mojemu zdrowiu psychicznemu na pewno. Zbliża się kwiecień i wracają wspomnienia, te dobre i te złe. Kiedy odszedł mój Dziadek, byłam w totalnej rozsypce. Nie umiałam sama sobie z tym poradzić. Aż wreszcie, rok później przyszło załamanie i trafiłam do szpitala. To było pod koniec kwietnia 2012 roku. Najpierw nie było ze mną kontaktu, byłam wycofana. To trwało kilka tygodni. Byłam na oddziale zamkniętym. Początek maja też był trudny, ale wreszcie ocknęłam się z marazmu i zrozumiałam swoją sytuację. Byli ze mną pacjenci w różnym stadium choroby. Najpierw ich obserwowałam, a później złapałam kontakt. Była tam pani Ewa. Rozmowy z nią mi pomagały. To była taka wrażliwa dusza. Brałam leki. W maju, tak jakoś w środku maja trafiłam już na oddział otwarty. Tam poznałam Marka. Mogłam wychodzić na spacery po pięknym parku. Pamiętam kumkanie żab i śpiew ptaków. No i czasem odwiedzała mnie rodzina, Babcia, Mama i Maja. Gdzieś na początku czerwca zrozumiałam, że jestem na dobrej drodze do wyzdrowienia. Wyciszyłam się, uspokoiłam, no i wreszcie normalnie spałam. Ze szpitala wyszłam w jako tako dobrej kondycji psychicznej. Domowe leczenie też przyniosło oczekiwane rezultaty. Jednak nie było na tyle dobrze, abym mogła funkcjonować sama, pomagała mi Mama, dawkowała leki i chodziła ze mną do lekarza. Z czasem to się zmieniło. Do lekarza chodziłam już sama, do sklepu, na spacer. Cały czas wierzyłam, że jestem już u celu. Aby zaakceptować swoje położenie. Miałam jednak wahania wagi i nastrojów. To chudłam, to znów przybierałam na wadze. To byłam smutna, a raz wesoła, czasami wesoła. Zaczęłam pisać bloga, tam poznałam Darię, dziewczynę z małego miasteczka. Jej bardzo spodobały się moje opowiadania o przewodniczce, mi jej proza życia. Złapałyśmy kontakt, który trwa do dziś.

No a później poznałam Ciebie. I wówczas nie wiedziałam jeszcze, jak będziesz mi bliski. Porwały mnie Twoje krajobrazy, w nich znalazłam ukojenie. Czasem dałam temu wyraz w komentarzach, a Ty mi odpisałeś. Zaczęło się całkiem niewinnie. Ja napisałam do Ciebie. Czułam w Tobie pokrewną Duszę. Tak bardzo Cię pokochałam. A Ty najpierw się mnie bałeś. Pamiętasz? Kiedy pokazałam Ci mój blog, mój cały świat. Odwzajemniłeś moją miłość, a ja odnalazłam nowy cel w życiu. Chciałam pisać i pisałam - tak ośmielona - coraz więcej.

Teraz jesteśmy przyjaciółmi, którzy świata poza sobą nie widzą. A może widzą? Widzą więcej. Tak. Przyroda jest nam bliska. I oby nasz kontakt się nie urwał, oby trwał wiecznie. I znowu sprawdza się mądrość życiowa, że: ,,Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu". Moje oczy widzą dziś więcej. A ja rozumiem więcej. Ty uczysz mnie życia każdego dnia. Tak cudownie, że jesteś Zenku. Ze swoimi pragnieniami, z bagażem doświadczeń. Ktoś może pomyśleć, co ona wie? Ja jednak przeszłam tak wiele, i czuję za dwoje. A Ty to rozumiesz, rozumiesz mnie. A to bardzo ważne przy mojej chorobie, aby mieć kogoś bliskiego. Jesteś mi bliski, tylko dlaczego jesteś tak daleko? Ale to nic, przejdziemy przez to razem, przez życie. Będziemy dla siebie oparciem. ,,Twoja miłość jak ciepły deszcz. Twoja miłość jak morze gwiazd za dnia. Twoja miłość sprawia, że niesłychanie dobry święty duch ogarnia mnie". Dziękuję, że wysłuchałeś mnie do końca. 

wtorek, 5 marca 2024

Esencja wszystkiego

 Właśnie zobaczyłam, że od dwóch dni nic nie napisałam, a to długo. Może więc opowiem, jak minął mi ten zabiegany dzień. Rano było szaro i mgliście, padał deszcz. Jednak później się cudownie przejaśniło i już zrozumiałam, że będzie pięknie. Nie mogło, no nie mogło być inaczej. Rano szybka kawa i już trzeba wyjść z domu, aby zdążyć na czas. Tam, dokąd zmierzałam. Przezornie zabrałam parasolkę. A co, jeśli zacznie padać? Ale nie padało. Droga była długa i zawiła. Cała godzina pieszo w jedną, a potem w drugą stronę. W poczekalni ogromne kolejki. Koszmar. Kolejna godzina. Przysłuchiwałam się dialogom pacjentów, aż przyszła pora na mnie. Była to miła rozmowa z panią doktor. W przyjaznym otoczeniu. Padły pytania o samopoczucie, aktywność, sen, czyli standard. Pani Wioletta sprawnie wklepała wywiad do komputera, no a później wypisała receptę i życzyła zdrowia. Jak zawsze. Zapisałam się na maj, początek maja. I taki to był dzień, a jego esencją był spacer przez park, do biblioteki położonej nieopodal tegoż parku. Tam się wyciszyłam i uspokoiłam, kiedy w moje ręce trafiły książki, a dokładnie 4 pozycje. W tym wiersze. Tak że na pewno któryś jeszcze się tu znajdzie. Póki co, jestem już w domu, w centrum wszystkiego. No i nie porozmawialiśmy sobie dzisiaj, czego bardzo żałuję. No, ale nic to, jeszcze będzie ku temu okazja. Wiele okazji, oby dobrze wykorzystanych. A jeśli chodzi o rozmowy z Tobą, to są one przesycone emocjami. Setkami emocji, od oczekiwania, po euforię. Po wczorajszym dniu jeszcze się uśmiecham. Tak, i to się pewnie nie zmieni. Dajesz mi szczęście Zenku. Dzień rozpoczęty z Tobą jest dobry. Dlatego warto rano wstać, o świcie. 

Dlaczego

Codziennie cię kocham.

Dlaczego?

No bo tak.

niedziela, 3 marca 2024

Plan na szczęście

 Jest niedziela, niezwykle słoneczny dzień. Na balkonie suszy się pranie, a zawieszone wysoko lusterka odbijają światło. Maja pojechała do Warszawy, a ja myślę, jak dobrze wykorzystać ten czas. Na początek kawa o smaku czekolady, a później dobranie odpowiedniej garderoby i spacer. Właśnie teraz można się ubrać lżej, aby skóra mogła pooddychać. Na tymże spacerze, tuż obok bloku widziałam pierwszą stokrotkę! To już. Już przyszła wiosna. Wystarczy kilka cieplejszych dni i będzie ich więcej, aż w efekcie utworzą barwny dywan. 

Mój plan na szczęście jest taki, aby chwytać każdy dany nam dzień. Aby go nie przespać. Aby nie umknęło nam nic ważnego. Po powrocie postanowiłam zrobić sobie małą radość i zadbać o włosy. Umyłam je witaminowym szamponem, a następnie nałożyłam maskę. Aż uzyskałam efekt lśniących i gładkich kosmyków. Tak, staram się być dobra dla siebie. 

I dla Ciebie. Może teraz, gdy poznasz lepiej moje zwyczaje, to pokochasz mnie jeszcze bardziej? Kto wie. Popołudnie z książką, to jest to. Nie wiem Zenku czy znasz Michała Kempę, bo to właśnie on jest autorem owej książki: ,,Ostatni rok lekkiego życia". Czyta się ją lekko i szybko. Właściwie to taki zbiór felietonów o życiu. Lubię tego komika, którego można oglądać we wspomnianym Ci kiedyś ,,Szkle kontaktowym". Tak, ze szkłem kończę dzień.

A teraz chciałam Ci powiedzieć, że bardzo Cię kocham Zenku, a wiosna jeszcze potęguje te uczucia. Więc już nie wpadam w panikę, kiedy Cię nie ma, bo pewnie masz wtedy, tak jak ja, wiele obowiązków. Albo chcesz się zresetować i moim zwyczajem, wyłączyć się od świata. Tego tak do końca nie wiem, ale się tylko domyślam. Wybacz mi moją odwagę w formułowaniu myśli. Myśli powoli i swobodnie płyną przez moją głowę, nieco leniwie, bo przecież mamy niedzielę, a niedziela ma to do siebie, że czas toczy się wolniej. 

Dobrego dnia, tygodnia, miesiąca. A, właśnie, we wtorek idę do lekarki, po receptę. I po rozmowę. Ale teraz zupełnie o tym nie myślę, nie myślę o niczym ważnym. Mamy niedzielę. Wypełnijmy ją milczeniem. Bo milczenie to pogoda w sam raz na miłość.

sobota, 2 marca 2024

Wierzę

 A ja wierzę, tak bardzo wierzę w nas.

W Ciebie i w siebie, i w ten zwariowany czas.

- Z. Wodecki

***

Gdybym nie wierzyła, nie byłoby mnie tutaj. Ale jestem. Jestem i czuję. Czuję tak wiele emocji naraz, że to aż niemożliwe, jak dla jednej osoby. W moją wczorajszą radość, wplata się dzisiejszy smutek, bo nie ma Cię i milczysz uparcie. Jednak wiem, że czytasz, a to dla mnie wiele znaczy. Bo nie jestem w tym wszystkim sama. 

Ten mijający tydzień był szalenie intensywny. Począwszy od Twojej deklaracji na insta, aż po nasze ciche rozmowy. Uwierzyłam, że mnie kochasz. Bo bardzo tego pragnęłam. Chciałam wiedzieć, że jestem wyjątkowa i że Ty należysz teraz do mnie. I uzyskałam takie zapewnienie. Czasem jednak jest tak, że uparte milczenie odbija się drżącym z żalu ramieniem. To milczenie zupełnie tu nie pasuje, nie przystaje do naszej historii.

***

Nie milcz proszę

Odezwij się

Bo ja tak bardzo

Kocham Cię

Wierzę że jeszcze się spotkamy

W naszym małym świecie

Utkanym z marzeń

Wiara jest tym co trzyma mnie

Bo ja tak bardzo pragnę Cię

***

Ale czy moje pragnienie pokrywa się z Twoim pragnieniem? Bo widzisz, mnie nie potrzeba wiele, wystarczy kilka słów, abym poczuła owe motyle, tysiące skrzydełek motyli i to trzepotanie serca, które niezbicie świadczy o tym, że to właśnie miłość. Przywiązałeś mnie do siebie i dotąd czuję, jak napina się ta wątła nić, że to aż boli. Jednak ona nie przerwie się nigdy, teraz to wiem..

***

A miało być tak pięknie...

Pamiętasz? 

Czy jeszcze odnajdziemy się?

Kiedy Cię nie ma, nie ma mnie...

💔

To już 213 - ty post o uczuciach. Widzisz, wystarczył dzień bez naszego pisania o wszystkim, i o niczym, aby mój poukładany dotąd świat rozpadł się na tysiąc kawałków. Ty jednak posklejałeś go i nadal mogę cieszyć się naszym szczęściem. W naszą teraźniejszość wniosłeś tysiąc barw.