wtorek, 12 marca 2024

W naszym niebie

Jeszcze śpię

W Twoje myśli wsłuchana

W ciepły oddech

I tak znaną melodię

Moje serce

bije przecież tak samo

Jest tak Twoje

Że go sama nie poznaję


Jeśli chcesz

Żeby snu nadszedł kres

Jeśli dzień zbudzić chcesz

W naszym niebie

Przytul mnie

Za oknami znów deszcz

Lecz wiosennie nam jest

W naszym niebie


- Cisza Jak Ta

***

Kiedy szłam dziś do sklepu, padał drobny deszczyk, osiadający na włosach delikatnie i przydając policzkom rumieńców. Zaniepokoiłam się, kiedy nie przyszedłeś rano, lecz później rozwiałeś moje wątpliwości i uspokoiłam się nieco. Ten deszczyk przydawał zieleni trawom, pod jego wpływem rozwijały się drobne listeczki. To taki dobry czas w przyrodzie. Wkrótce świat zmieni się nie do poznania, a ja będę chłonąć wilgoć ziemi i przejrzyste powietrze o poranku wszystkimi zmysłami.

Mam swój świat, swoje małe sprawy, które kiedy jednak się zsumują, tworzą coś ważnego, moją rzeczywistość. W maju skończę 43 lata, a wewnątrz ciągle jestem tą młodą dziewczyną, którą pielęgnuję w sobie. Ona zachwyca się światem, jakby widziała go po raz pierwszy. Szkoda czasu na wątpliwości. Trzeba działać, iść ciągle przed siebie. Do celu. A ja płynę wciąż po prąd, czerpiąc siłę nie wiadomo skąd. Może trochę od gwiazd i trochę od Ciebie. To mój mały maraton. Biorę z życia co się da. A przy Tobie zapominam o wszystkim, o małych troskach i smutku nad ranem.

Gdybym się jeszcze trochę postarała, usunęłabym wszystkie przeszkody piętrzące się na mojej drodze. Mogłabym pisać jeszcze piękniej o świecie moich uczuć. O podszeptach serca. Ono pragnie spokoju, a nasza oaza mu go zapewnia. Tu słowa płyną nieskrępowane, wymykając się wszelkim schematom. Nie dam się oprawić w ramki i odsunąć na boczny tor. Chcę robić coś ważnego, a te bariery przecież istnieją tylko we mnie. Sama sobie staję na drodze do szczęścia. Czy kiedykolwiek jeszcze się otworzę tak, jak przed Tobą?

Widzisz, stoję tu przed Tobą ubrana w swoje słabości. Mam tak wrażliwe serce i pragnę wciąż więcej. Może za dużo chciałam dla siebie w tym kalejdoskopie życia? Może kochałam za mocno? Tego nigdy się nie dowiem, nim minie czas. Tak, życie to maraton. Start jak zwykle - meta nie wiadomo gdzie. Moje jest tylko to, co jest we mnie. Hektolitry uczuć, które pragnę puścić wolno w nasze niebo. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz