,,Czekanie me to ty,
kochanie me to ty,
nie sposób, abym ślad
twój zgubić mógł,
choć tak wiele świat
w krąg poplątał dróg.
Czekanie me to ty,
mą nadzieją - ty,
na cudowności dnia i ciszę snu,
na miłość aż do utraty tchu...".
Znowu pada deszcz, schronimy się pod parasolem i wsłuchamy w cichą melodię naszych serc, całych utkanych z tęsknoty i kropel łez. Na nutach naszych dusz wiatr wygrywa najbardziej tęskną piosenkę. Kiedy złożą się w całość, to my będziemy już jednością. W naszą codzienność wpleciemy melancholię, nostalgię za tym, co upragnione, a co dotąd było poza naszym zasięgiem. Bo kochać to tak, jakby dłońmi dotknąć nieba. Oprócz Ciebie niczego mi nie potrzeba. Kiedy Cię nie było, dni zlewały mi się w jedną całość sprawiając, że świat rozmywał się, blakną, aż w efekcie giną. Teraz widzę ostro i wyraźnie Ciebie, z nieodłącznym, uważnym spojrzeniem. Z uśmiechem błąkającym się na ustach. Z jasną głową pełną pomysłów i nieskrępowaną radością, która zawsze nam towarzyszy, gdy jesteśmy razem. To najbardziej magiczne chwile w ciągu dnia. Tak na nie czekam. Aż usiądziemy cichutko i porozmawiamy. O wszystkim i o niczym. Nasze myśli biegną jednym torem i w jednym jesteśmy zgodni, że tak cudownie byłoby nam razem. To nasz mały raj, do którego mamy klucz tylko my. Objęłabym Cię ramionami, a na moich ustach zawisłby uśmiech. Bylibyśmy częścią misternie przygotowanego planu. A ja pomyślałabym jedno - dziękuję, dziękuję, dziękuję. Dziękuję, że mogę tu być. Tak pięknie urządzony jest ten świat, nie ma lepszego architekta niż Stwórca. Dziękuję za moje życie - szepnęłabym cichutko. Dziękuję za Ciebie, który każdego dnia rozpościerasz nade mną parasol i nie pozwalasz mi zmoknąć. Ani zwątpić. Tam, gdzie inni widzą chmury, my widzimy gwiazdy. Gdzie inni deszcz - my drogocenne perły. Czuję spokój. I niech tak już zostanie.
Chociaż wiem, że mój internetowy pamiętnik jest tak eskapistyczny, odbiegający od rzeczywistości - lecz co w tym złego? Skoro to pomaga, warto czasem zagłębić się w marzenia, aby na nowo odkryć siebie.
Dziękuję Ci Zenku za Twoją opowieść, tak ciekawe masz życie. Ja kiedyś też miałam dużo planów, swoją przyszłość wiązałam z ochroną środowiska, którą studiowałam, jednak los chciał inaczej. Poległam na chemii, która zawsze była moją piętą Achillesa, i wybrałam szkołę kosmetyczną, choć nigdy nie pracowałam w tym zawodzie. I cóż, żałuję bardzo. Bo zawsze kochałam przyrodę. Ale wszystko dzieje się po coś - pocieszam siebie. Znam masaż i nawet nieźle mi on wychodzi. Znam wizaż, nigdy nie wiadomo, co nam się w życiu przyda. Dziś patrzę na świat inaczej, przez pryzmat mojej choroby. I rozjaśniam go sobie pisaniem, bo to mnie uszczęśliwia. Piszę od zawsze. I dużo czytam, czym powiększam sobie zasób słów i poszerzam horyzonty. Dziękuję, że jesteś tu ze mną.
Nie chcę Cię zasmucać, bo uczyniłeś mnie najszczęśliwszą kobietą pod słońcem. Mój kochany. Czuję się jak zamknięta w mydlanej bańce, gdzie nie dochodzą żadne dźwięki. To nasza oaza spokoju.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz