środa, 20 marca 2024

To co się śniło

 


Widziałam wczoraj ślad rosy na trawie,
lekki był niczym puch.
Idzie wiosna kochany,
wiatr ze słońcem się bawi,
dmucha w liście wiosenny duch.
Idę łąką niezmiennie,
wczoraj jutro codziennie,
czy spotkamy się znów?
Czy poczuję na skroni,
pocałunek na dłoni?
Nim stokrotki zakwitną u stóp?
Czasem trzeba niewiele,
niepotrzebne niedziele.
Aby znów się spełniło,
to co nam się wyśniło.
W ten zwyczajny,
wiosenny dzień.

W moim śnie byliśmy tak blisko, że to aż niemożliwe. Czułam Twoje pocałunki, dotknięcia dłoni, utkwiony we mnie wzrok. Czułam się najpiękniejsza, najukochańsza, taka jeszcze młoda. Nie przeminęła jeszcze ma uroda. Kiedy to tak szybko minęło? Nie chciałam się budzić, byłeś taki realistyczny w moim śnie. Dotykałeś mnie. Mówiłeś, że mnie kochasz nad życie. I ja Ci uwierzyłam. A później spadł deszcz. Okryłeś kurtką me ramiona i przytuliłeś mocno do siebie, że czułam Twoje ciepło. Mówiłeś coś do mnie, lecz przez ten deszcz nie słyszałam Cię. Ale to na pewno było coś miłego, bo się uśmiechałeś tak uroczo, tylko do mnie... 

A kiedy mi dziś powiedziałeś, że chciałbyś mieć mnie w domu, to wtedy poczułam nienazwane ciepło i to było jak przedłużenie snu. Nie wiedziałam, że można kochać tak bardzo... Powiedziałeś to z taką miłością, że to aż zabolało. Życie nieraz boli. Kiedy marzenia się oddalają, że zupełnie nikną w oczach. Choć nie widziałam Twojego uśmiechu, miałam nieodparte wrażenie, że go znam. Z mojego snu... Mówiłeś dalej, a Twój głos koił ból. Ból istnienia. I w tej właśnie chwili zawładnąłeś moim sercem Zenku na zawsze. Zrozumiałam, że chcę więcej, więcej Ciebie. Nie tylko Cię przytulać, ale także słuchać. Bo mówisz tak pięknie. Niby zwyczajny dzień, a jakże inny. Nastał dla mnie dobry czas. Ktoś mnie rozumie... Bez słów. 

To prawda, że nikt z nas nie jest doskonały. Jednak teraz kocham Cię jeszcze bardziej...

A Ty ubierz nadzieję, otul szalem gdy wieje, ogrzej serca co biją w nas. 💙 To nasz skrawek nieba. 

A ja? Przyłożę dziś głowę do poduszki, odejdą wszelkie troski, smutki. Zasnę spokojnym snem. 

Jutro pierwszy dzień wiosny, a ja jednak tego nie czuję. Może dlatego, że jest zimno i szaro, co chwila pada deszcz, albo śnieg. Pogoda ma swoje kaprysy. Nie mogę doczekać się już piątku, bo to mój ulubiony dzień w całym tygodniu. Mam co prawda jeszcze do zamknięcia pewne sprawy, ale już czuję ten luz, gdy nie muszę się nigdzie spieszyć. Mogę zwyczajnie usiąść z książką na kolanach i zagłębić się w losy jej bohaterów. Zwykle są to jakieś romantyczne opowieści. Moich ulubionych autorek. To taka odskocznia od codzienności. Kiedy jednak jestem tutaj, to całą uwagę skupiam na tym, co tu i teraz. Nie myślę o niczym szczególnym, słowa płyną same spod moich palców. I mogę kreować światy, w których jesteśmy my. Czuję w sercu ciepło. Wiem, że to jest takie moje i Twoje, to nasza chwila. Im lepiej Cię poznaję, tym bardziej kocham i przywiązuję do Ciebie i do tych naszych spotkań o świcie. Gdy zaczyna się dla nas życie. A czasem jakaś złota myśl przybliży nas do siebie. Coraz mocniejsza jest ta nić porozumienia między nami. Nie ma żadnych niedomówień, bo wnet łapiemy sens naszych słów. I to jest piękne. Piękno jest prawdą, a prawda pięknem. Tak po prostu. 

Usiądę rano przy oknie, w moim ulubionym ciepłym golfie i wezmę w dłonie kubek z kawą. Odpłynę myślami do Ciebie. Zaczekam, aż przyjdzie WIADOMOŚĆ i tak zacznie się dla nas ten dzień. Daleko od wielkomiejskiego szumu ulicy usłyszymy swoje myśli i będzie dokładnie tak, jak w moim śnie. A to przecież rzeczywistość. Odpiszę Ci i poczuję się tak, jakbym dostała prezent - zupełnie bez okazji. 

A kiedy dziś podarowałeś mi kawałek swojego świata w postaci wschodu słońca i delikatnej pajęczyny, to o mało co serce nie wyskoczyło mi z piersi. I to był kolejny dowód Twojej miłości Zenku, która mnie ogrzewa... W ten mroźny dzień. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz