wtorek, 31 grudnia 2019

Proste słowa i szepty, i smutno tak...

Zielono mi i spokojnie,
zielono mi,
bo dłonie masz jak konwalie.
Noc pachnie nam
jak młody las
popielatej pełen mgły,
a w ciszy leśnej
tylko ja i ty...

A pogoda rozśpiewana,
a na chmurze bal do rana,
gada woda i sitowie,
że my mamy się ku sobie.

I za tę zieleń i za sny
dziękuję ci.

- A. Dąbrowski

Wiesz Zenku, że ja o Tobie myślę jak o najlepszym przyjacielu, jakiego kiedykolwiek miałam. Właściwie to w moim samotnym życiu zawsze najbardziej brakowało mi przyjaźni. Brakowało mi kogoś, kto byłby przy mnie tak blisko.
Brakowało dobrej rady i podanej mi w potrzebie dłoni. I nagle, gdy zupełnie się tego nie spodziewałam, to zjawiłeś się Ty i ofiarowałeś mi swą przyjaźń. Dziś wiem, że mam najcenniejszy skarb - zupełnie za darmo. I nagle zacząłeś mówić, a ja otworzyłam się przy Tobie i jestem lepszym człowiekiem. Nie spodziewałam się tego, naprawdę, że znajdę szczęście tak daleko... na drugim końcu Polski.
Dziś już wiem, że odległości nic nie znaczą, gdy spotkają się ze sobą dwie pokrewne dusze - jak mawiała Ania z Zielonego Wzgórza. Jesteś moim oparciem i ratunkiem nad przepaścią, na skraju której się czasem znajduję. Ale nagle uświadamiam sobie, że przecież mam Ciebie i już się nie boję, już wracam do rzeczywistości, która jawi się jako samo pasmo sukcesów. Bo ja tak zawsze lubiłam pisać, a teraz mam do Kogo. Dziękuję Zenku, że tak często mnie odwiedzasz. W moim - a właściwie w naszym - świecie nie brakuje radości, chociaż czasem pojawiają się kłopoty, jednak one nic nie znaczą w porównaniu z naszym rodzącym się pomału uczuciem... Nasze uczucie jest jak rozkwitający w środku zimy, piękny, aksamitny kwiat. Podlewany czułymi uśmiechami i pieszczotą dłoni. A nasza miłość jest jak woda, bez której roślina nie urośnie...
Nie pozwólmy Zenku, aby nasz kwiat usechł, bądźmy tu codziennie; bo odkąd jesteś tu, to ja chcę pisać i pisać, bo mam o czym, o kim, o nas. Nasz świat jest cudowny, żeby nie powiedzieć, że jest niespotykanie rzadkim zjawiskiem w tym zabieganym świecie. Bowiem w naszym świecie niespiesznie płynie czas, nim odnajdzie nas szczęście...To nasz czas, właśnie teraz idziemy przez życie i nie możemy się zatrzymać. Nie możemy go odłożyć na później. Idźmy więc tak dalej i dalej przed siebie i, kto wie, może kiedyś się spotkamy naprawdę? Gorąco tego pragnę, a kiedy się czegoś bardzo pragnie, to się spełnia. Pragnę widzieć Ciebie, a jednocześnie się boję... siebie, nie Ciebie. Bo Ciebie jestem pewna. A niepewna siebie. Dziwne to zjawisko, a jednak występuje w przyrodzie. Życzliwość nie jest dziś w modzie...
Ale Ty taki pozostań, zawsze, bo to w Tobie kocham najbardziej, tą łagodność i miękkość w spojrzeniu i w mowie, bo wydaje mi się, jakbyśmy się już znali, jakbyśmy siebie słuchali... Nie zagubmy nigdy do siebie drogi, choćby nawet była ona wyboista i trudna do przebycia, bo to nasza droga. Tylko nasza. I to jest napełniające spokojem i piękne. Pozostań sobą Zenku, bo takim Cię kocham, tak, kocham najgoręcej... Cóż można chcieć więcej?
Słyszysz? Mówię do Ciebie szeptem, bo tylko tak można mówić o miłości, o poczuciu bliskości. Ze sobą i ze światem. Zatrzymajmy się przez chwilę i słuchajmy, co nam on podpowie. Słuchajmy swojego głosu i głosu przyrody, bo przyroda jest niesłychanie piękna. A czasem wybierzmy się jeszcze w nieznane, po dobro, po nadzieję i po szczęście...
W Nowym Roku zostawmy sobie jedną drogę donikąd i wypatrujmy, kto nią przyjdzie. Może Ty, a może ja? Zawsze zwróceni ku sobie... Biegnący do siebie.

Jeżeli wolność czuć i kochać umiesz, w naszej rozmowie nie potrzeba słowa.
Ja Twe westchnienie, Ty me łzy zrozumiesz i dłoń uściśniesz - oto polska mowa. 
(A. Mickiewicz).

Jesteś tu i znów pojawia się życie, a ja... rozpływam się w zachwycie. Bo kocham Cię skrycie. Powiedziałam to, czy pomyślałam? Chyba mówię i mówię, chociaż tylko tu, bo w rzeczywistości nie zdarza się to często. Tu mogę być sobą, bo jestem z Tobą...
A to rzadkie chwile, gdy zapalają się gwiazdy i z chmur wyfruwają motyle. Tyle tu dobroci, tyle...
Lubię ten stan ducha, lubię spokój i ciszę, kiedy tylko Ciebie słyszę. Zasnę dziś z ufnością i nadzieją, że znowu mi się przyśnisz. A może i ja przyjdę do Ciebie we śnie? Kto wie...




Jest tak zimno na zewnątrz,
lecz ciepło w środku, na dnie serca...
to tam zaczyna się miłość.

~ zapisane 30 dnia grudnia,
w mroźny wieczór.


Ten wieczór - a właściwie noc - przyniosła mi bardzo smutną wiadomość: nie ma już z nami naszej Najukochańszej Babci, naszej opoki i dłoni podanej w potrzebie; zapamiętam ją taką, jaką zawsze była, pogodną i radosną... taką ciepłą, najlepszą. Była - a tak naprawdę - zawsze będzie tu, w sercu. Bo... ,,Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika". Nigdy. Będziesz Babciu ze mną zawsze i wszędzie, na każdej z dróg. To Ty nauczyłaś mnie mądrze kochać innych ludzi, być dla nich - i dla siebie - użyteczną i po prostu lepszą wersją siebie. Bo zawsze uczyłaś mnie, aby nie zgubić młodzieńczej radości, aby nie rozpaczać, bo kiedy nie będzie Cię wśród nas, to nadal będziesz nad nami czuwać i będziesz jedną z gwiazd... Staram się o tym pamiętać. Miłość pozostaje z nami na zawsze.

,,Nie stój nad grobem mym i nie roń łez, Nie ma mnie tam, nie zasnęłam też. Jestem tysiącem wiatrów dmących, Jestem diamentowym błyskiem na śniegu lśniącym. Jestem na skoszonym zbożu światłem promiennym, Jestem przyjemnym deszczem jesiennym. Nie stój nad grobem mym i nie roń łez. Nie ma mnie tam, nie zasnęłam też. Nie stój nad mym grobem i nie płacz na darmo. Nie ma mnie tam. Ja nie umarłam...".

- G. Schwartz

niedziela, 29 grudnia 2019

Post albo list

Witaj,

To już nasze ostatnie spotkanie w 2019 roku. Za moment jego koniec. Znowu jesteś starszy. Ja też. Siwych włosów masz więcej albo pojawił się dopiero ten pierwszy i patrzysz zdziwiony. Oglądasz w lustrze głębsze bruzdy okalające usta i kurze łapki w kącikach oczu - te od śmiechu. Z jednej strony upływ czasu, z drugiej to właśnie Ty te zmarszczki zbierałeś latami - tak jak i swoje doświadczenia. Marszczysz czoło, zamyślasz się, chwila refleksji... i dogania Cię coroczne pytanie: czy udało się spełnić postanowienia? Czy dostałeś ten awans, o który się starałeś, czy ukończyłeś kurs i podniosłeś kwalifikacje, czy masz lepsze finanse. A może - będąc niewolnikami kont bankowych i wszelkich zegarów - to, co najważniejsze, a czego tak często nie dostrzegamy, nadal jest przed nami? Może od lat czekają telefony niewykonane? Maile niewysłane? Usta nie ucałowane? Dłonie nie uściśnięte? Dobre uczynki niezrobione?

Kolekcjonujesz zadania na jutro. Na czas, który może nigdy nie nadejść. I umykają - i Tobie, i mi - te najcenniejsze chwile. Bo nie ma nas tu i teraz. Bo zamiast być i doświadczać, stoimy przy Wigilijnym stole i kręcimy filmy albo robimy zdjęcia. Na potem...

Dziś, gdy za moment ruszymy w 2020 rok, życzę i Tobie, i sobie również, by ten nadchodzący czas był dobrym czasem. Pełnym nowych doświadczeń, cudownych znajomości i czasu spędzonego w gronie życzliwych nam ludzi. Bo to jest najważniejsze, to co nas łączy. Nie dzieli.

Kochany Zenku, z ucałowaniem i miłością,
od Magdy

W ogrodzie życia
W ojczyźnie świata
Cisza rozpina skrzydła ptaka
Słońce się kąpie w pianach strumieni
Drzewa kołyszą smugami cieni
Błękit z błękitem
Zieleń z zielenią
Płyną po ziemi
I ponad ziemią
Ze snu srebrnego woda się budzi
W ogrodzie świata
W ojczyźnie ludzi
W ogrodzie świata Pan się przechadza
Stwórca jaskółek
Gołębi władca
Przyjaciel kwiatów
Właściciel morza
Życia gospodarz

Stań i po prostu patrz -
życie jest takie piękne...
gdy się do mnie uśmiechasz.

A ja... pragnę Cię tylko ucałować
w te piękne usta, wypowiadające
tyko dobre słowa. 
I przytulić tak mocno, najmocniej...
aby usłyszeć bicie Twojego dobrego serca,
które okazujesz mi kawałek po kawałku
każdego dnia, gdy płynie nasza rozmowa.
Dziś jesteś mi tak bliski, najbliższy...
że, tonę w Twoim miękkim spojrzeniu
i brakuje mi tchu.

Dziękuję Zenku. 

Witaj  - Joe Dassin

czwartek, 26 grudnia 2019

Cień przyjaciela wystarczy...

Nawet cień przyjaciela wystarczy, aby uczynić człowieka szczęśliwym. I chyba coś w tym jest, że przyjaciel podąża za nami jak cień.

Magiczny, świąteczny czas dobiega już końca. I kiedy widzę, że byłeś tu u mnie, że nie zapomniałeś mnie odwiedzić to czuję rozpierającą mnie dumę, że i ja coś umiem, że coś potrafię i że to owo coś przyciąga mnie do Ciebie i jest nieodmiennie źródłem radości. 

Chciałabym Ci coś opowiedzieć, powiedzieć krok po kroku, jak było w te Święta, a było pięknie. Cały czas - cokolwiek robiłam - to miałam przed oczami Twoją piękną choinkę, cudnie przystrojoną i patrząc tak na nią miałam pełen obraz Ciebie i nawet przez chwilę wydawało mi się, że byliśmy pod nią razem.

I kiedy rozbrzmiały już dzwony, my - choć nie podzieliliśmy się opłatkiem - to obdarowaliśmy się hojnie radością, taką płynącą od serca do serca. Bo czasem nie trzeba dużo mówić, aby to było prawdziwe. Bo dopiero w naszych działaniach uzewnętrznia się cała nasza ludzka natura, cała dobroć i siła, tylko to się liczy...

Liczy się to, czy i jak udało nam się uszczęśliwić siebie, bliskich i ludzi spotkanych na swej drodze. Ja cieszę się, że mogłam Cię spotkać i lepiej poznać, bo jesteś na wskroś wartościowym człowiekiem, pracowitym i takim utalentowanym Zenku, co widać na Twoich zdjęciach. Zimowe krajobrazy były takie piękne...

Wiesz, ja też starałam się czynić dobrze, pomagałam babci i uporządkowałam jej mieszkanie, aby miała łatwiej i więcej miejsca, gdy wróci już ze szpitala. I choć przed nami jeszcze huk roboty, to wiem, że nie jestem w tym sama, mam obok siebie bliskich. A widząc efekty naszej pracy poczułam dumę i szczęście.

Dziękuję Ci Zenku za Twoje słowa otuchy i za miłość od Ciebie płynącą. To niesamowite, jak działa siła miłości, że złączy ze sobą tak odległe serca. Bo nam już nie grozi tęsknota, odkąd jesteśmy tak blisko. I właśnie za to ciepło i za wyrozumiałość chciałam Ci podziękować...

Wiesz, jesteś wspaniałym przyjacielem, zawsze marzyłam o takiej bliskości, wspólnocie serc i dusz, a teraz mam je na wyciągnięcie ręki. Wystarczy, że wystukam kilka słów na klawiaturze, a Ty już się pojawiasz. Twoje dzień dobry i dobranoc znaczy więcej niż tysiąc słów, bo napełnia mnie spokojem.

To prawda, że razem jest lepiej i obyśmy Zenku spędzili kolejny rok razem. Czuję, że ten 2020-ty rok będzie dla nas magiczny. Że otworzy przed nami nowe drzwi prowadzące do szczęścia. Abyśmy przekroczyli jego próg pełni nadziei i wiary we własne możliwości... i pełni miłości. Razem... bo razem jest piękniej. 

Odkąd mamy siebie to mam wrażenie, że słowa płyną jak wzburzona rzeka i to jest jednocześnie cudowne, że może być tak równocześnie spokojnie, a spokój cenię sobie najbardziej. Ten spokój mam od Ciebie...

Ja też Zenku kocham przyrodę, a kiedy wspominam dawne czasy, to nie mogę zapomnieć o tym, że studiowałam ochronę środowiska, a to pokrewny kierunek do Twojego. Tak trudno sobie wyobrazić, że jeszcze się nie znaliśmy. Jednak dobry Bóg nie na darmo skrzyżował ze sobą nasze drogi...

Abyśmy mogli się spotkać musiało upłynąć wiele czasu, ale warto było czekać. Dziękuję więc Bogu za Ciebie, bo to najcudowniejszy prezent i jednocześnie cud, który dane mi było doświadczyć.

Bo życie można przeżyć na dwa sposoby. Jakby cuda nie istniały i jakby cudem było wszystko. I mi bliska jest ta druga możliwość. Spotkanie Ciebie było dla mnie takim właśnie cudem. Odkąd do mnie napisałeś - pamiętam każde słowo - otworzył się przede mną nowy, piękny czas... Obyś zawsze był przy mnie, a ja uczynię co w mojej mocy, abyś poczuł się szczęśliwy.

Nie na darmo mówi się, że o naszym szczęściu nie decyduje to, co nam się przydarza, ale to, jak na to reagujemy. A ja reaguję miłością. Jest błogo.
A ja widzę w Tobie piękno i mówię Ci o tym, abyś już nigdy nie zapomniał.

niedziela, 22 grudnia 2019

Daleko, blisko

Tak daleko jesteś, równocześnie blisko, 
nigdzie nie ucieknę, choćbym biegła szybko.
Ty też nie uciekniesz, gdziekolwiek byś poszedł,
zawsze będę z Tobą, bo w sercu Cię noszę...

Lubię pisać, na wyżyny myśli się wspinać niespiesznie. Lubię też zaczynać od nowa, kreować nowe światy i całkiem inną rzeczywistość. Ale czy nowe jest lepsze? Chyba tak, bo ja czuję, że z każdym napisanym słowem jest mi lepiej, lżej na duszy, kiedy wyleję tu swe troski. 

A Ty Zenku, jesteś takim doskonałym czytelnikiem, że niewiele mówiąc skłaniasz mnie do zwierzeń, na swój temat i na temat otaczającej nas pomału rzeczywistości. Twoje oszczędne słowa są niczym miękki fotel, w którym mogę się wygodnie rozsiąść, albo kokon, z którego wyfruwają piękne chwile, których by nie spłoszyły chmury, które czasem pojawiają się na horyzoncie.

Bo te wszystkie chmurne chwile nic nie znaczą w porównaniu z naszą zacieśniającą się z każdym dniem zażyłością. Znam Cię już tak dobrze, ale czy ja dałam się poznać tak do końca, tego nie wiem. Ale staram się być lepsza, użyteczna i rozsądna, chociaż moja romantyczna natura zawsze góruje ponad wszystkim.

Jednego jestem pewna, że z góry widać wszystko jaśniej i bardziej dokładnie. I choć czasem czuję niepokój, to jest on w pełni uzasadniony w mojej obecnej sytuacji. Czasem czuję się tak, jakbym wyruszała w nieznane. Lecz dokądkolwiek się udam, będziesz tam ze mną. Bo choć jesteś tak daleko, to przebywasz też blisko. 

Rozpościera się przed nami droga, na której nie grozi nam samotność i tego jestem właśnie pewna. Jesteś moją ostoją i bezpieczną przystanią dla napływających myśli.

Dziś są one blisko Ciebie i są takie ciepłe jak nigdy dotąd. Może Cię to wzruszy, że garnę się tak chętnie do Ciebie, ale ja taka właśnie jestem, niepewna siebie. Dopiero przy Tobie odkrywam swoją siłę. Tak naprawdę czuję się bezpiecznie...

Proste to słowa, ale najpełniej moją rzeczywistość tłumaczą. Prosta mowa wszystko wyjaśnia najlepiej. 

Zostań tu ze mną, a może i ja w jakiś sposób pomogę Tobie, bardzo bym tego chciała. Bo chciałabym dla Ciebie wszystkiego co najlepsze, co może nie płonie nagłym blaskiem, ale na pewno delikatnie mieni się w oddali. Tam daleko jest zapisana nasza przyszłość...

Przyszłość tak naprawdę jest niezapisaną jeszcze kartą i nieśmiało maluje się w oddali, i to jest piękne..., nasze.

,,Za oknem tyle dróg
żebyś wyjść i przyjść mógł.
Tyle dróg i drogowskazów
byś trafił do celu od razu.

Ale Ty szukasz takiej drogi
której jeszcze nie ma za progiem,
chcesz wydeptać ją jutro rano
by zawołać stamtąd: dobranoc!

Nowa droga za oknem się wije,
Twoja droga przez drogi niczyje".

czwartek, 19 grudnia 2019

Coś się zaczyna... czyli małe podsumowanie roku

,,Coś się zaczęło, coś się tli
W ciemnościach nadchodzących dni
Każe nam do siebie biec
Przez niepokój dwojga serc
Coś się zaczęło, co ma tak
Niepowtarzalny sens i smak
Nie wyznane jeszcze lecz
Dokonane w ciszy serc
I jak przez mgłę
Przybliża się dzień, gdy pierwszy raz
Połączył nas nieznany świt,
Sen wspólny i wstyd
To, co się zaczęło śnić, śnić, śnić".

- Irena Jarocka

Mam wrażenie, że coś między nami - co jakiś czas temu zaistniało - zaczyna pomału rozkwitać i my zmieniamy się pod wpływem magicznej mocy tego, bez wątpienia i skądinąd pięknego uczucia. Dziś mówię sobie otwarcie: tak, jestem całkowicie i nieodwołalnie... właśnie, zakochana, czy zauroczona, a może zafascynowana, sama już nie wiem. Odmieniona na pewno. Jedno wiem na pewno, że dobrze mi z tym uczuciem, którego jeszcze nie potrafię nazwać, niezrównanie pięknie. Przy Tobie Zenku czuję się tak, jakby wszystkie problemy nie istniały i nie miały racji bytu... A może istnieją, ale ja ich nie dostrzegam, bo są jakby mniejsze, bo kieruje mną szczęście. Szczęście to Ty i nasze wspólnie przeżyte dni, bo... czuję, że są wspólne, takie tylko nasze. I ja mogę Ci o wszystkim opowiedzieć, jeśli tylko chcę... A Ty... jesteś taki zawsze taktowny, że o nic mnie nigdy nie pytasz. Jednak ja mówię i nie wiem, jak to możliwe, ale otwieram pomału przed Tobą ostatnie już drzwi broniące dostępu do mojego zlęknionego serca. A czasem jeszcze sobie trochę pomilczymy i odnajdujemy w tym ukojenie, choć jednocześnie mam wrażenie, że lubimy też tą naszą samotność. Ja ją lubię, bo lubię też za Tobą tęsknić... To nasz nowy początek, pięknej opowieści, o marzeniach, o niezapomnianej lata treści... Bo pierwszy raz napisałeś do mnie i właśnie wtedy Ty, Zenku. Kiedy ja byłam taka pogubiona, wówczas Ty wskazałeś mi do siebie drogę i tą drogą podążam do Ciebie do dziś, zamykając za sobą przeszłość.

,,Cokolwiek pomiędzy ludźmi kończy się - znaczy: nigdy nie zaczęło się. Gdyby prawdziwie się zaczęło - nie skończyłoby się. Skończyło się, bo nie zaczęło się. Cokolwiek prawdziwie się zaczyna - nigdy się nie kończy".

I ja bym bardzo chciała, aby to wszystko co mam od Ciebie, nigdy się nie wyczerpało - aby zawsze było ze mną. W moim sercu gromadzę marzenia pięknej treści, cudownej treści lata. Bo kiedy się kocha, to nigdy nie zachodzi słońce.

,,Ja czuję się bardzo bezpiecznie, jak jestem sam. Najwięcej. Bardzo mi jest dobrze ze sobą samemu. Ja od razu powiem temu, który mnie odkryje, żeby się na mnie nie gniewał, jak sobie będę odchodził trochę co jakiś czas".

Każdy potrzebuje czasem chwili samotności. Bo wówczas w tej ciszy można usłyszeć głos swojego serca. Ja zawsze słucham jego głosu. Zawsze i wszędzie.
Wszak serce ma swoje racje, których rozum nie zna. I dobrze widzi się tylko sercem. I ja Cię tak widzę Zenku mój codziennie. Jak o poranku niestrudzenie wędrujesz swoją drogą ku szczęściu. I chciałabym, aby nasze drogi się połączyły i byśmy już tak razem podróżowali wspólną drogą, do gwiazd. 

,,Każdy w sobie nosi te miliardy gwiazd, gasnących powoli jedna po drugiej, zjadanych przez troski, choroby, nieszczęścia i kataklizmy, ale dużo ich - gwiazd, niezliczenie, miliardy i jeszcze ciągle nowe się rodzą, i może to jest właśnie, co trzyma nas. Może to jest to, ten ciężki cud, za sprawą którego uda się jednak wyleźć z mroków jamy na powierzchnię i żyje się dalej. Świeci się dalej". 

- Edward Stachura

Chciałam Ci przez te przytoczone cytaty opowiedzieć, jak ważny jesteś dla mnie, jak bardzo dziś potrzebuję Twojego wsparcia i Twojej troski. Twojej dobrej dłoni podającej mi chusteczkę, abym otarła swe łzy. Tak, czasem płaczę, choć tylko w ciemności nocy, gdy myślę, tak intensywnie myślę o wszystkim, co mnie spotyka. I myślę sobie, że wszystko jest nam potrzebne, jest nam dane po coś. Abyśmy w rezultacie zrozumieli, jak piękne jest życie...

Zapisane siedemnastego dnia grudnia. Nasz nowy początek, czegoś dobrego i trwałego, co łączy tylko dwa tak bardzo stęsknione serca. Bo zakładam Zenku, że nadal jestem dla Ciebie ważna, że nadal darzysz mnie uczuciem. Choć tak mało o tym mówimy, może dlatego pragnę zachować te rzadkie, piękne chwile w sercu. I pielęgnować je w sobie jak najcenniejszy skarb.

Miłość Boga nie może nam się objawić inaczej, niż w drugim człowieku.

Jest tak właśnie wiosennie i sennie. I tylko te jesienne mgły zdradzają, że już niedługo przyjdzie zima. A ja marzę tylko o tym, aby w sercu zagościł spokój.
I kiedy bezlistne gałązki otuli szron, ja chcę iść przed siebie, do Ciebie, w promieniach słońca. Iść tą piękną drogą bez końca.

Dziś już jestem gotowa, aby Ci to wyznać...
Może tu zawitasz, a wówczas to miejsce rozkwitnie feerią barw.
Abyśmy mogli się nimi nasycić, napełniając serca radością...
Taką płynącą z serca do serca.


Jednocześnie wiem, że jestem potrzebna: babci, mamie, siostrze i Tobie, a przede wszystkim sobie. Bo muszę o siebie dbać, aby pomóc babci - to przede wszystkim jej muszę teraz pomóc. Prawdopodobne zamieszkam z nią tuż po Świętach, a ja... tak bardzo się boję, czy dam sobie radę, czy podołam. Może Bóg da mi tylko to, co zdołam sama udźwignąć. Najbardziej, z daleka od Ciebie, będzie mi brakowało naszych rozmów, słanych całusów i uśmiechów. Nawet pisząc to się mimowolnie uśmiecham, bo cóż mogę poradzić na to, że jestem zachwycona, tak, to odpowiednie słowo. Będę się więc starała wpadać tutaj choć na chwilę.

Tęskniąca M.


Tak kończy się nam ten rok, jako pasmo trudności przeplatających się z radościami. Ja chcę pamiętać tylko te dobre chwile, których było zdecydowanie więcej. Ten rok przyniósł mi Ciebie, a ja tak chętnie przyjęłam do siebie ofiarowaną mi przyjaźń. Jednak pobyt babci w szpitalu zamkną klamrą wszystko, co dotąd wydawało mi się nie do przejścia. Bo przecież dałam radę, wspierałam najbliższe mi osoby, byłam przy nich obecna całą sobą, i w myślach, i w sercu. Noszę w sercu tak wiele jeszcze niepokoju, nim wszystko się jakoś poukłada i mnie ogarnie błogi spokój, chociaż wiem, że nic nie będzie już takie jak dawniej. Nic.

I to jest właśnie moje małe podsumowanie roku. Z namiastką zimy w postaci tych kilku dni ze śniegiem. W postaci upalnego lata i pięknej złotej jesieni, i tej wiosny, na którą ja tak zawsze czekam. Dziś czekam już tylko na Ciebie, bo kiedy pojawisz się już w moim małym świecie, to wiem to, wraz z Tobą przyjdzie do mnie szczęście...

A teraz żegnam się już, z czułością i ciepłem.

piątek, 13 grudnia 2019

Otulona ciepłem zimowego wieczoru

Otulam się ciepłem płynącym prosto z serca. Nic tak nie ogrzewa, jak dobro które czynimy, jak uśmiech który rozwesela i jak moc, cudowna moc prezentów. Zostałyśmy dzisiaj obdarowane ponad miarę kojącymi, pięknie pachnącymi kosmetykami i rozgrzewającymi herbatkami, a także produktami żywnościowymi specjalnie dla wegan - makaronami. Ja najbardziej cieszę się jednak z pięknego laptopa, dzięki któremu piszę tu do Ciebie Zenku. Wolontariuszki były takie miłe i doskonale odgadły, czego nam brakuje. No, może troszkę im podpowiedziałyśmy. Odrobinkę. I wiesz, napełniona dobrą energią chyba wrócę do malowania, wszak mam nowy blok i mnóstwo dobrych chęci. Dokupię jedynie farby i nic mi już nie potrzeba do szczęścia. Laptop jest cudowny, ma podświetlaną klawiaturę i jest moim pierwszym laptopem - wcześniejsze były mojej siostry. Wolontariuszki poznały właśnie Maję, która działa w Otwartych Klatkach, czyli wolontariacie na rzecz zwierząt. Jestem z niej taka dumna. 
Zaraz zaparzę nam herbatę Lipton, później nacieszę się nowym laptopem, a potem zanurzę się w pachnącej pianie i odkryję moc odżywczych specyfików. Aż wreszcie, otulę nową kołdrą. To prawda, że marzenia się spełniają. Sen z powiek spędza mi jedynie fakt, że babcia będzie znowu operowana, tym razem na prawą rękę, w przyszłym tygodniu. Ale mówię sobie, że będzie dobrze. Musi. A teraz mówię już dobranoc piękny dniu, na długo pozostaniesz w mojej pamięci. 

Spałam jak zabita, snem bez snów. I dopiero rano do mnie dotarło, że stał się cud. Bo tylko tak mogę nazwać wczorajszy dzień, dniem cudów. Opowiem wszystko babci, ona tak zawsze cieszy się naszym szczęściem. A ja pragnę tylko dla niej zdrowia jak najwięcej. Tak wiele już wczoraj napisałam, że dzisiaj brakuje mi słów. Coś się kończy, aby mogło się zacząć coś nowego i, mam nadzieję lepszego. Moje życie na pewno się teraz zmieni, właśnie na lepsze. Bo jak mogę wyrazić mą wdzięczność, jak tylko uśmiechem i słowami, które padły. 
Pomału oswajam się z nową sytuacją, z moim nowym życiem. Bo kiedy dzieją się cuda, to świat jest taki piękny. Bo za tą szarością kryje się przecież błękit nieba i słońce. A księżyc wczoraj pięknie świecił, kiedy rozmawiałyśmy z mamą do późnych godzin nocnych w kuchni. I choć czasem mam inne zdanie, to przecież kocham ją bardzo i przychyliłabym jej nieba. Ona tak naprawdę jest zawsze ze mną i mnie wysłucha, choć czasem mnie nie rozumie. Nie rozumie mojej słabej konstrukcji psychicznej i podatności na wpływy innych ludzi. Ona tak naprawdę jest dla mnie wzorem odwagi i zaradności. I zawsze tak było, choć nieraz byłam taka przekorna, to w głębi duszy musiałam przyznać jej rację. Oto nowa, lepsza ja, gotowa na zmianę od niedawna, silniejsza siłą miłości, do siebie, do Ciebie, do bliskich i do świata.

Kiedy byłam w szpitalu, a było to w 2012 roku, poznałam panią Ewę. Ona, choć starsza ode mnie, od razu przykuła moją uwagę i już wiedziałam, że znajdziemy wspólny język. Przegadałyśmy z Ewą wiele godzin, lub po prostu milczałyśmy i odnajdywałyśmy tym samym nić porozumienia. Ona tak kochała ludzi i świat. Czemu o tym piszę? Bo teraz pomału zaczynam rozumieć samą siebie. Ja tak naprawdę zawsze potrzebowałam jakiegoś silnego wzorca, który byłby siłą napędową do zmian. Bo zmiany potrzebowałam, zmiany myślenia na bardziej pozytywne.

Dzisiaj już wiem, co jest kluczem do zmian, miłość. Ta miłość do mnie przyszła pomału, boso, po śniegu. Maleńka miłość otworzyła mi oczy i pomogła się podnieść po upadku. Dziś już jestem silniejsza, ale czy lepsza? Chyba tak. To mogą orzec tylko Ci, którzy ze mną mieszkają, w domu i w pełnym ciepła sercu.

sobota, 7 grudnia 2019

U progu zimy jest tak pięknie

Zimowa aura nas nie rozpieszcza. Zimowa aura przejmuje nas chłodem w ten zimny, jeszcze jesienny dzień. Zimę widzę też na Twoich zdjęciach. Są one piękne i skutecznie obniżają ciśnienie, gdy się je ogląda. Choć ja mam i tak niskie, ale zawsze tak było. Kiedy lekarka mierzyła mi owo ciśnienie krwi, to dziwiła się, że takie właśnie jest. I choć nigdy jakoś specjalnie nie lubiłam zimy, to teraz na nią czekam z utęsknieniem i na padający śnieg. Podobno nie ma dwóch identycznych płatków śniegu i coś w tym chyba jest. Czekam więc na mroźną aurę, bo jeśli tak się stanie to niezaprzeczalny fakt, że do wiosny już będzie coraz bliżej. Ostatnio wszystkie pory roku zlewają mi się w jedno, a czas pędzi jak szalony. I niedługo Święta, choć będą one inne niż dotychczas, to postaramy się je spędzić razem, w wąskim gronie rodzinnym. Bo my zawsze się trzymamy razem i choćby nie wiem co, możemy na siebie liczyć. Zawsze. A teraz jeszcze mam Ciebie, mój cudowny Przyjacielu. Wiesz Zenku, że tych kilkanaście, albo kilkadziesiąt słów wstukanych w klawiaturę od Ciebie do mnie i ode mnie do Ciebie znaczy więcej niż milion słów. Czasem nie potrzeba dużo mówić, aby to było prawdziwe. Bo liczą się uczucia, jakie niewątpliwie nam towarzyszą i dlatego jest tak pięknie. I choć mówi się, że nie liczą się słowa, lecz uczynki, to Ty uczyniłeś mnie najszczęśliwszą istotą pod słońcem, wiesz? I to jest takie niezwykłe. Może to jest ten świąteczny cud, na który tak zawsze czekałam. Kiedyś lubiłam odwiedzać galerię handlową, gdzie można było kupić wszystko oprócz przyjaźni - tak wtedy mówiłam, i pomimo świątecznych dekoracji, czułam w sercu smutek. A teraz jest zupełnie inaczej, bo kiedy jesteś tak blisko mego serca, to jest mi cieplej i radośniej, jest tak, jakby nigdy już nie było smutku, ani samotności. Tak, samotność nie ma już do mnie dostępu, odpłynęła daleko, że ja już jej nie widzę. I tak jest najlepiej, najbardziej razem. I kiedy jest już po obiedzie, a na półce czeka książka, mail do Pauliny już wysłany, a siostra pomogła mi ustawić nowy dzwonek na telefon - balladę majową - to myślę sobie, że jest po prostu dobrze. Dobrze, bo porozmawiałam dzisiaj z Tobą, a to tak zawsze mnie uszczęśliwia. Czekam jeszcze tylko na wolontariuszki i książka musi trochę poczekać. Na dworze panuje już mrok. A ja widzę Ciebie, jak się do mnie uśmiechasz, jak patrzysz z taką miłością, może odrobinę z troską, że domyślam się, jak pięknie musi brzmieć Twój głos. Znamy się już trochę i to wystarczy, bym obdarzyła Cię zaufaniem. Wierzę Ci Zenku, jak nie wierzyłam dotąd nikomu, wszak Ty masz już klucz do mojego serca... i nosisz go zawsze przy sobie, aby nie zagubić do mnie drogi - tak myślę. Wszak niełatwo było go zdobyć, wiem. Ale ja się pomału otwieram i myślę, że jeszcze nieraz Cię zaskoczę, jak Ty zaskoczyłeś dziś mnie tymi kaczeńcami, bardzo.
I to jest właśnie istotą przyjaźni, to wieczne zdziwienie i niedowierzanie, że może być tak pięknie...


czwartek, 5 grudnia 2019

Mojej Radości...

Maria Pawlikowska - Jasnorzewska
Kto chce, bym go kochała

Kto chce, bym go kochała, nie może być nigdy ponury
i musi potrafić mnie unieść na ręku wysoko do góry.

Kto chce, bym go kochała, musi umieć siedzieć na ławce
i przyglądać się bacznie robakom i każdej najmniejszej trawce.

I musi też umieć ziewać, kiedy pogrzeb przechodzi ulicą,
gdy na procesjach tłumy pobożne idą i krzyczą.

Lecz musi być za to wzruszony, gdy na przykład kukułka kuka
lub gdy dzięcioł kuje zawzięcie w srebrzystą powłokę buka.

Musi umieć pieska pogłaskać i mnie musi umieć pieścić,
i śmiać się, i na dnie siebie żyć słodkim snem bez treści,

i nie wiedzieć nic, jak ja nie wiem, i milczeć w rozkosznej ciemności,
i być daleki od dobra i równie daleki od złości.

Miłość

Wciąż rozmyślasz. Uparcie i skrycie.
Patrzysz w okno i smutek masz w oku...
Przecież mnie kochasz nad życie?
Sam mówiłeś przeszłego roku...

Śmiejesz się, lecz coś tkwi poza tym.
Patrzysz w niebo, na rzeźby obłoków...
Przecież ja jestem niebem i światem?
Sam mówiłeś przeszłego roku...

Kiedy rozmawiam o błahych sprawach to wydaje się, że głosem wypranym z emocji. Dopiero gdy rozmawiam o Tobie, to barwa mojego głosu się diametralnie zmienia; brzmią w nim radosne tony, wzbijając się ponad przeciętność, przenosząc mnie w inny, lepszy świat, gdzie króluje niepodzielnie miłość. To ją dziś czuję, gdy patrzę na Twoje zdjęcia, to nasze światy - choć tak odległe - zbliżają się do siebie i przenikają nawzajem. Zdaje się, że łączy nas niewidzialna nić, nić przyjaźni przechodzącej w miłość i wzajemną troskę. Bo kocham można powiedzieć na wiele sposobów. Bo odległość nic nie znaczy, kiedy Ktoś mieszka w naszym sercu. A Ty tu mieszkasz, całkiem blisko mnie. Ale miłość to nie tylko słowa, to pełne czułości gesty, moc czułych gestów.

,,W gruncie rzeczy niewiele trzeba, żeby zrozumieć uczucia drugiego człowieka. I jak się tak dobrze zastanowić, to słowa akurat nie są do tego potrzebne. Paradoksalnie gesty i mimika mówią znacznie więcej. I bardziej szczerze".

My się nie widzimy naprawdę, ale ja widzę Cię oczami wyobraźni; widzę Cię tak wyraźnie Zenku. I wyobrażam sobie, że właśnie teraz uśmiechasz się do mnie. Tylko do mnie... Aż od tego uśmiechu rozjaśnia Ci się cała twarz, a w oczach zapalają ogniki. Widzisz? Znam Cię na wskroś.

,,Moja miłość przeszła w wicher wiosenny". A ja nie mogę doczekać się już wiosny...

,,Taka ja. Wychowana na romantycznych powieściach, rozkochana w poezji, trochę naiwna i nieżyciowa... Pewnie wyobrażałam sobie, że miłość po prostu pewnego dnia przyjdzie, znajdzie mnie, a ja od razu będę wiedziała, że to ona". I nie myliłam się.

A dzisiaj powiedziałeś mi, że moja buzia to twarz anioła cudownego, a ja nie wiedziałam, co powiedzieć. Bo to najlepszy komplement, jaki słyszałam. Dziś czuję się doceniona i uwielbiana, i mojemu szczęściu nie ma końca, bo uświadomiłam sobie, że jesteś mi teraz bliższy niż kiedykolwiek.
I cały cały czas jesteś obecny w moim życiu, wnosząc do niego tak potrzebny mi spokój. I radość, mnóstwo radości...
Dziękuję. Bo tylko to mogę Ci dać, moje uwielbienie.
I bezgraniczną wdzięczność. Morze miłości.

I kiedy leżę tak wieczorami pod kocykiem, to w uszach brzmią mi jeszcze Twoje słowa, i zapisuję je tutaj, aby nigdy już nie zapomnieć. I kiedy ogarnia mnie taki spokój to myślę sobie, że dobrze spędziłam ten dany mi dzień. Bo nic nie jest nam dane na zawsze, staram się o tym pamiętać. I w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku - bo w rezultacie udało mi się czynić dobro - zasypiam i odpływam w jakieś dalekie rejony, gdzie mogę spotkać Ciebie. Ty już wiesz, jak to wspaniale marzyć i śnić. I nigdy nie zapominasz, aby powiedzieć mi coś miłego. Ja tak na to czekam. Czekam tu na Ciebie, aż przyjdziesz i ofiarujesz mi Swą radość... tak, radość otaczającym światem. Ty tak umiesz się nim zachwycać, a ja zachwycam się Tobą na nowo.

Wiesz, dziś spadł pierwszy śnieg, a ja poczułam znowu, że świat jest taki piękny!




To ulubione zdjęcie wg. mojej Babci,
a ja pragnę dla niej zdrowia,
zdrowia jak najwięcej.

*
Chodzi o kwiaty, które wybieramy,
muzykę, której słuchamy
i uśmiech, który tam na nas czeka.
Chcę, aby mój blog był pogodny i radosny,
aby był ostoją i bezpiecznym schronieniem
dla myśli, całego mnóstwa myśli
o sobie i o świecie, który nas otacza
i który przynosi nam tak wiele dobrego.
Oby było tak już zawsze...


niedziela, 1 grudnia 2019

Szaro i mgliście...

Tak szaro i mgliście. 
Ciemne chmury wiszą nad miastem, a porywisty wiatr wdziera się pod szyję i przejmuje chłodem. Ostatnio nawarstwiło się wiele spraw, tak wiele spraw nie daje mi spokoju i osłabia serce. Bo ja jestem tak bardzo przejęta. 
Dopiero gdy nadchodzi noc, sen przynosi ukojenie, a ja przenoszę się do zaczarowanej krainy.
Za miesiąc pierwsza od wielu lat wizyta u psychologa. Mam nadzieję, że pomoże uporządkować myśli i uspokoi galopujące serce. 
Wiem, miałam nie myśleć za dużo, bo to mi szkodzi, zabija spontaniczność, którą zawsze się kierowałam. 
Bo ja wierzę w ludzi i wierzę w ukryte w nich dobro, choćby takie schowane pod warstwą chłodu. Bo gdzieś pod tą warstwą kryje się kochające serce...
Wiem, że uciekam od rzeczywistości, kiedy ta staje się trudna. To wszystko wiem. Wbrew pozorom ciągle czuję, choć ukrywam głęboko swoje emocje. Może zbyt głęboko.
To takie trudne trwać w przyjaźni z samą sobą. Jeszcze w pełni nie akceptuję swojej inności, nadwrażliwości. Ale czy wtedy, bez nich, byłabym tą samą osobą? Otóż nie. Taka jestem i od tego nie ucieknę. Bo muszę spędzić resztę życia przede wszystkim ze sobą, tak kiedyś przeczytałam.
I znów altruizm przeważył szalę egoizmu. I choć jest trudno, trzeba dalej żyć.
Mam oparcie w rodzinie i w Tobie. I choćby nie wiem co, to się nie poddam, będę walczyć o spokój, o dobro, o zdrowie, i o nadzieję. O miłość, ona zawsze zwycięża.
Odsuwam więc na razie wszystkie problemy na granicę świadomości i czekam cierpliwie, aż w moim sercu zagości tak potrzebny mi spokój.
Będzie dobrze, przekonuję samą siebie, musi...
Pomagając innym, pomagam też po trosze sobie.
Jest tak szaro i mgliście, opadły wszystkie liście, odsłaniając świat daleki od złości, wciąż tak pełen czarodziejskiej miłości.

Prócz Ciebie nic

To wszystko, co dziś chciałam Ci powiedzieć...
Chociaż Ty o mnie wiesz już prawie wszystko, co chciałbyś wiedzieć.
I ja poznaję Cię po trochu i z każdym dniem czuję,
jak zbliżam się do Ciebie, jak wiele sympatii sobie zjednuję.

Kiedy dziś patrzę na nią, na moją kochaną babcię, to żałość wkrada się do serca mego i chciałabym, tak bardzo chciała wlać w nią nowe życie, tchnąć ducha i po prostu usłyszeć jej głos, który zawsze był taki pogodny i kojący, dziś brzmi nieco ciszej, żeby nie powiedzieć, że zupełnie cicho. Ona, taka krucha i delikatna, dzisiaj jest jej jakby z każdym dniem coraz mniej. Nie będę tu pisała wierszy, bo żadne słowa nie będą tu adekwatne do zaistniałej sytuacji. Później - z powodu choroby i niepełnosprawności - babcia już prawdopodobnie nie wróci do swojego domu, a wiem, że tak bardzo by tego chciała, jednak życie jest bezlitosne. Zobaczymy, jak to będzie. Jedno wiem na pewno, będziemy z nią tak długo, jak długo będzie tego potrzebowała. Kiedyś ona pomogła bardzo mnie - również w chorobie - dziś ja staram się oddać jej to z nawiązką, bo tak po prostu musi być. Modlę się o Twoje zdrowie babciu i nigdy nie zaprzestanę. Trzymaj się, jesteśmy z Tobą myślami i sercem... 

Już po operacji. Babciu, jesteś taka dzielna!
Czeka Cię jeszcze rehabilitacja i mam nadzieję, że staniesz na nogi, nie może być inaczej. Jednak warto wierzyć w ludzi, babcia trafiła pod opiekę znakomitego specjalisty i jestem mu za wszystko wdzięczna. Będzie dobrze, dziś wierzę w to bardziej niż kiedykolwiek. 
Dom babci był zawsze naszym domem i wiążą się z nim niezapomniane wspomnienia, także z okresu, gdy był z nami nasz dziadek. Ile to już minęło lat, a jakby było wczoraj.
Cieszy mnie to, że babci wraca apetyt i chęć do życia. Przyszłość zaczyna się nieśmiało rysować w jasnych barwach.

I jeszcze zwracam się do Ciebie, mój prawie jedyny czytelniku: Dziękuję Zenku za to, że jesteś ze mną każdego dnia, bo ja tak bardzo pragnę Twojego towarzystwa i Twojej cichej obecności, zwłaszcza teraz, kiedy jest tak trudno. Nie musisz robić nic szczególnego, wystarczy, że jesteś... Bo Twoja obecność dodaje mi sił. Jedno z moich marzeń już się spełniło, zyskałam wspaniałego przyjaciela, Ciebie. 

Z każdym rokiem mojego życia skraca się lista prezentów, które chciałabym dostać pod choinkę. Aż w końcu jedyne czego chcę to to, czego nie można kupić za pieniądze.

poniedziałek, 11 listopada 2019

O tym, jak pomału rodzi się miłość

 ,,Nie padło między nimi żadne wyznanie ani obietnica. Czasem jednak i w takich warunkach potrafi narodzić się miłość, jak delikatna roślina w gąszczu cierni. Przedostanie się przez splątany labirynt i zakwitnie ku zaskoczeniu otoczenia. 
  Wiedziała, że on by chciał. Że gdyby życie dało im szansę poznać się w innych okolicznościach, mogliby się w sobie naprawdę zakochać. (...) Szybko stał się kimś bliskim".

 Myślałam Zenku, że to uczucie, które pomału rodzi się między nami, jest poza moim zasięgiem. A jednak jest naprawdę, czuję to całym swoim sercem. I widzę, jak zmieniam się pod Twoim dobroczynnym wpływem. Otwieram się i widzę w lustrze uśmiechniętą twarz. I ten błysk w oczach. I to, że idę pewnie przed siebie z dumnie podniesioną głową. A nie było tak przedtem, możesz mi wierzyć.

 I kiedy teraz myślę o Tobie, to skacze mi serce. Ono cieszy się na Twój widok. Samotność od niedawna nie ma już do mnie dostępu. Samotność oddaliła się tak bardzo, że ja już jej nie widzę. Teraz widzę tylko Ciebie i z tym uczuciem jest mi tak jak w niebie.

 Myślę, że jeszcze nie potrafię tego w pełni nazwać, ale to na pewno wiąże się nierozerwalnie ze szczęściem. Ono przyszło do mnie wraz z Tobą. I kiedy tu jesteś, i kiedy to czytasz to już wiesz, jak ważny dla mnie jesteś.

 A kiedy mówisz, że jestem Ci teraz najbliższa, to brak mi słów, aby wyrazić mą wdzięczność. Wiem, że to tylko słowa. Jednak idą za tym również i gesty. Gesty dobroci, pragnę Cię nimi otoczyć. Jak ramieniem. Na jego końcu jest dłoń, która pragnie Cię dotknąć aby uwierzyć, że istniejesz naprawdę.

 Taki wrażliwy i dobry, i taki mój. Mówię to już głośno, a może tylko w myślach, że... uwielbiam Cię całego, od jasnego spojrzenia, aż po delikatność w sercu.

 Ja już wiem, że dzięki Tobie może właśnie tu zakwitnąć piękny kwiat. Jesteś jak woda, bez Ciebie roślina nie urośnie. I możesz zawsze przyjść do mnie i ja Cię zawsze wysłucham i tak jak Ty mnie, tak i ja wesprę Cię dobrym słowem.

 Mam tak wiele jeszcze w sercu dobroci dla Ciebie. Tak wiele. I możesz mi zaufać i uwierzyć, że czekałam tu na Ciebie jak na noc, gdy mi się przyśnisz i na dzień, gdy znów obdarzysz mnie swoim życzliwym spojrzeniem.

 Tak patrzeć do głębi możesz tylko Ty. Wydaje się, że pod dobroczynnym wpływem Twojego spojrzenia topnieje lód w moim sercu. Dziś wiem, że jest ono ciepłe, tak odtąd tęskniące i rozumiejące z każdym dniem coraz więcej.

 Bo im bardziej Cię poznaję, tym bardziej rozumiem siebie. Dziś wiem, że to właśnie szczęście. Ono ma Twoją pogodną twarz. Odkąd jesteś, wzeszło dla nas słońce i tak świeci nieprzerwanie już jakiś czas. Masz tak wiele zrozumienia dla mnie i dla naszych małych spraw.

 Nasza jest noc pod gwiazdami i nasz jest czas. Wspólny czas. On zaprowadzi na prędzej czy później, lecz ku sobie. Widzisz, jesteś moją inspiracją do pisania, poruszasz mnie do głębi i cały mój świat. Nasz świat.

 Tak bardzo Cię potrzebuję na co dzień i za wszystko Ci dziękuję...
Dobrze, że jesteś...

 Może cicho i bezszelestnie przyjdzie do nas miłość? Może nie nastąpi to dziś, ani jutro, ale może kiedyś? Kiedyś na pewno... Na jawie, albo we śnie. Kto wie... 

,,Co to jest miłość? To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu. Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się, że przemókł do głębi".

Psalm Konwalii

Coś pięknego do posłuchania na koniec.
Dobranoc.
I jeszcze jedno...

Wiedz, że zawsze jestem, że pomogę Ci, gdy tylko zechcesz, że z Tobą pośmieję się, pożartuję, posłucham i popłaczę. Pamiętaj o tym zawsze. Kochany Zenku. Wystarczy, że uchylisz mi drzwi do swojego serca, a ja zrobię co w mojej mocy, abyś nigdy już nie czuł się samotny.
Bo razem jest piękniej.

To był bardzo intensywny dzień, bo chociaż nic z pozoru niezwykłego się nie wydarzyło, to czułam tak wiele, tak wiele emocji mi towarzyszyło, gdyż byłeś dla mnie dzisiaj jak radosny promyk słońca w najbardziej chmurny dzień. Rozświetlasz mi mroki ciemności, bo choć zbliża się noc, to jest ona radosną porą dnia. Nic się nie kończy, wszystko się dla nas tak naprawdę zaczyna.

Zainspirowana przeczytaną książką powiem Ci, że wydaje się, iż jesteś utkany z wiatru i słońca, nigdy nie spotkałam takiej jasnej duszy... Masz piękną duszę Zenku, i tyle w niej czułości.

  - Rozumiem, wszystko zrozumiałem. Cieszę się - powiedział.
  Zrzucił koc, podszedł do niej i mocno ją przytulił.
  - Ja też jestem szczęśliwa. Bardzo Cię lubię, wiesz? Może nawet więcej - odparła zduszonym głosem.
  - I ja ciebie ,,coś więcej". - wyszeptał w jej ucho.
  Wcisnęła twarz w jego ramię. Nie chciała, żeby widział łzy. Bo czy mężczyzna może pojąć, że kobiety czasem płaczą z radości?

I z tym cytatem zostawiam Cię, ale tylko na chwilę. Bo za chwilę znów się spotkamy i to niezwykle kusząca perspektywa. Z Tobą jest nieopisanie pięknie.

Dialogi to nieodłączny element każdego opowiadania. To one sprawiają, że bohaterowie opowiadania żyją, rozmawiają ze sobą i wyrażają emocje.

Mam wrażenie, jakbyśmy to my byli bohaterami takiego właśnie opowiadania, do którego historię pisze samo życie. A życie potrafi zaskakiwać, oj potrafi. I z niepozornej nawet dziewczyny uczynić czarodziejkę, która - jeśli chce - zaczaruje Twoje serce...


sobota, 2 listopada 2019

Idzie noc, płynie czas, znajdzie nas

Idzie noc. W płaszczu chmur niebo śpi,
Wiotkie trawy chłodną rosą już zasłonił mrok.

Puka sen, biały sen do mych drzwi,
Pośród smukłych cieni starych drzew przycicha krok.

Zabierz mnie na wyspę snów,
Zanim ranny ptak obudzi światło dnia.
Zabierz mnie na wyspę snów,
W krainę marzeń zanieś mnie.

Jeszcze garść złotych gwiazd rzucił czas,
Jeszcze księżyc zbiera z pustych dróg srebrzysty kurz.

W lustrach szyb gdzieś na dnie wieczór zgasł,
Kiedy północ pod uśpiony dach zajrzała już.

- Źródło: Internet

Kiedy nadchodzi noc, ja wyostrzam wszystkie zmysły i chłonę całą sobą ten urokliwy krajobraz za oknem. Lubię wpatrywać się w ciemną noc za oknem, gdy już cały dom śpi. I wówczas, w tej ciszy słyszę głos swojego serca. On nie milknie nigdy. Wczoraj wysłałeś mi na dobranoc takie piękne zdjęcie, że aż zapiera dech w piersi. Tarczy, a właściwie czerwonej kuli słońca przebijającej się przez gęstwinę drzew, odbijających się w tafli wody. I z takim obrazem pod powiekami zasnęłam spokojnym snem. Bo to Ty zaniosłeś mnie na wyspę snów.

Zdaje się, że pisanie mnie uskrzydla. Pozwala swobodnie płynąć myślom, aż spotkamy się tam, w zaczarowanej krainie wyjętej ze snu. Tam możemy się spotkać po raz wtóry, a niepohamowana wyobraźnia zrobi swoje. W tych snach Zenku przytulam się do Twojego miękkiego ramienia i słucham bicia Twojego serca. Bije ono spokojnym rytmem. I zdawać by się mogło, że bije dla mnie. A kiedy spojrzymy sobie z tak bliska w oczy, wówczas nie będzie już dla nas ratunku, ten blask nas znów zauroczy. I tak będziemy pięknie trwać, w blasku wzajemnej przyjaźni, troski i zrozumienia dla naszych małych spraw.

Sprawiasz Zenku, że moje serce załopocze delikatnie jak skrzydełka motyla i przytulę się wtedy dla Ciebie jeszcze mocniej, aby poczuć bijące od Ciebie ciepło. I to jest niezwykłe, że ja je naprawdę czuję nawet wtedy, gdy zgaśnie już księżyc i powitamy razem nowy dzień. Jesteś cały czas obecny tam, w sercu i pod powiekami. I jestem ciekawa, co mi on przyniesie, czy kolejne bliskie spotkanie z moją przyjaźnią? Przyjaźnią przez duże P. 

Na wyspie snów jest pięknie, a jeszcze piękniej jest nam razem trwać w blasku dnia. On odkryje jeszcze wiele ukrytych tajemnic, które wyjdą na pierwszy plan. A na tym planie jesteśmy my i nasze nieodkryte jeszcze marzenia. Jesteśmy my i nasze piękne wspomnienia. Bo te wszystkie chwile zamienią się we wzajemną bliskość, a płynący czas nie ugasi tego pragnienia, pragnienia, by dotknąć Twojej dłoni i pójść z Tobą tam, gdzie nas wzrok zaprowadzi, aż po horyzontu kres. Niewykluczone, że do lasu, który tętni życiem. Moje życie to Ty i, nasze piękne sny przeplatające się z tęsknotą wspólnych dni. 

A czas płynie jakby nigdy nic, niezależnie od nas. Uratuje nas czas, bliskość i zrozumienie. A w moim sercu tli się jeszcze nadzieja, że podobnie odczuwamy świat. Tak właściwie, to jestem tego pewna, że mnie zrozumiesz. Że te wszystkie słowa ułożą się jeszcze w logiczną całość. Bo jedyne czego jestem pewna, to Ciebie. Wiem, że cokolwiek się nie wydarzy, będziesz przy mnie. Jesteś dla mnie jak rodzina, mogę opowiedzieć Ci o wszystkim, co zalega w moim sercu, a Ty mnie zrozumiesz. I nagle świat stanie się bardziej przyjaznym miejscem, a mnie otuli spokój. Nie wiem, co myślisz teraz, ale wiem jedno, że nasze serca biją jednym rytmem i to jest niezwykłe.

,,Życie jest niczym górska rzeka. Potrafi toczyć się leniwie i przewidująco, łagodnie błyskając w słońcu gładką powierzchnią wody, ale umie też nieźle przyspieszyć z powodu gwałtownych opadów i tworzyć głębokie wiry, o jakie nikt jej nie podejrzewał. Podobnie jest z codziennością. Czasem w ciągu kilku dni dzieje się więcej niż przez lata". Oj dzieje się, dzieje... A moja wyobraźnia nie śpi, tylko czeka sobie spokojnie, nim przyjdzie noc i otuli nas mrok. Czasem w ciemności widać wszystko nieco wyraźniej, słychać bicie serca i szum górskiego strumienia, jakim jest czas. Mam wrażenie, że właśnie teraz jest nasz czas. Tylko nasz.

Herbata już wystygła, ale to nic, bo ja nie lubię pić gorącej. Wszystko jest dobrze i to jest cudowne, niczym światło odbite na Twoich zdjęciach. One mnie zaprowadzą tam, gdzie Ty wydeptałeś już swoje ścieżki. Jest mi on tak bliski. Bliski tak. To nasz mały świat bez wad. Wybacz mi Zenku moją śmiałość w wyrażaniu myśli i uczuć. To prawda, że ja znam tylko moje. Ale znam po trochu także i Twoje, ponieważ dzielisz się nimi ze mną w naszej codziennej rozmowie. Wiem, że mi wybaczysz. Wydawać by się mogło, że nie przeszkadza Ci nawet moja nieśmiałość. Tam, w prawdziwym życiu. Życie jest takie piękne i dlatego warto żyć. Pięknie marzyć i śnić, nawet na jawie. Dla garstki czytelników jednak jesteśmy nadal nieodkrytą tajemnicą. I to też jest piękne i niezwykle obiecujące na przyszłość.

Może minie jakiś czas, a my znów będziemy razem. Pewnie tak. A nasza przyjaźń zaprocentuje w przyszłości, gdzie, ja wciąż widzę nas. Nie rozłączy nas płynący czas. 

I jak pomyślę sobie, że Ty też o mnie myślisz, to tak mi ciepło na sercu. To chyba szczęście odnalazło i mnie w ten zimny dzień.

Dziękuję Zenku, że jesteś ze mną.

czwartek, 24 października 2019

Są takie dni w tygodniu

Jesteś mi tak bliski
mimo iż tak daleki i nieznany

W mej głowie dźwięczy Twój głos
a przecież nigdy go nie słyszałam

Czuję Twój ciepły dotyk
jednak ani razu mnie nie przytuliłeś

Myślę o Tobie
wysyłając marzenia w próżnię
Przecież Ty mnie nie znasz

Pytam
czy istnieje miłość
od pierwszego wejrzenia

Dla mnie tak

Jednak czy Ty 
spojrzałeś kiedykolwiek na mnie
tak jak ja na Ciebie

Czy wiesz kim jestem

- Źródło: Internet

Świat jest taki piękny o poranku. Złoto liści idealnie współgra z błękitem nieba i mam nieodparte wrażenie, że wszystko jest tak, jak być powinno. Słonko niespiesznie wyłania się zza sąsiedniego bloku, a w oddali słychać radosny świergot ptaków - one też wstały dzisiaj nieco wcześniej niż zwykle. 

Dlaczego to wszystko napełnia mnie takim spokojem? - zastanawiam się na głos, a w głębi duszy myślę sobie, że to może dlatego, że jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej osoby i otaczającej przyrody. Chyba tak właśnie jest i ten uśmiech malujący się na mojej twarzy jest tego dowodem. Bo im bardziej poznaję Ciebie, tym bardziej Cię uwielbiam. 

A taka przyjaźń nie zdarza się zbyt często, to fakt. Miałam kiedyś przyjaciela, jednak szybko - a może zbyt późno - zdałam sobie sprawę z tego, że to nie była prawdziwa przyjaźń. To trwało rok, jakże burzliwy i nerwowy, a ja stałam się kłębkiem nerwów.

A teraz, teraz jest inaczej. Bo Ty jesteś zupełnie inny, taki wrażliwy i wyjątkowy, mam wrażenie, że niezwykle spokojny. I ten spokój udziela się też mnie. I kiedy ślesz mi takie piękne zdjęcia, i kiedy mówisz mi takie miłe rzeczy, to i ja rozpływam się w zachwycie nad Twoją łagodną naturą.

Chciałabym bardzo, abyś zawsze był przy mnie, tak blisko jak do tej pory. Czy to w myślach, czy to w rozmowie. Abyś już nigdy nie zapomniał, jak ważny dla mnie jesteś i - wiem, że się powtarzam - wyjątkowy. Ja też pragnę Cię zaskakiwać, codziennie, albo co tydzień, kiedy spotykamy się w naszej wirtualnej rzeczywistości.

Bo te chwile są takie niespieszne i zupełnie niezwykłe, one są takie tylko nasze - to nasz mały świat. Dzięki nim wiemy o sobie więcej - a ja mogę powiedzieć z mojej strony, że lubię Cię jeszcze mocniej i goręcej. Może i ja z czasem dam się poznać jeszcze lepiej, bo mam tą lepszą wersję siebie przeznaczoną tylko dla Ciebie. Mam nadzieję, że jeszcze Ci się podobam taka, jaką jestem.

Cudownie byłoby się znów spotkać. Póki co dziękuję Ci za tę i tamtą sobotę i niedzielę - one są zawsze nasze. Dziękuję więc za Ciebie Zenku. I czekam tu na Ciebie i na następną sobotę i niedzielę, z takim utęsknieniem. Jesteś taki mój i to jest piękne, więc może to na Ciebie tak długo czekałam, pewnie tak, wszak... kiedy Cię nie ma to tak bardzo mi Cię brak.


W każdym razie jesteś stale obecny w moim sercu. I to dla Ciebie chcę być lepsza i zdrowsza. Kiedyś będę. Tak bardzo boję się zmian, więc może niech pozostanie wszystko tak, jak jest. Bo jest pięknie. ,,Ale tęsknię za Tobą najbardziej, gdy jesienne liście zaczynają opadać".


Przy Tobie wszystkie głęboko zakorzenione kompleksy stają się coraz mniejsze, aż zupełnie przestaną mieć jakiekolwiek znaczenie, a ja... mogę nareszcie być sobą. Zawsze jestem taka w swoich oczach i w oczach najbliższych. Ty też jesteś dla mnie bliski i dziękuję za to, że po prostu jesteś. Zawsze przy mnie, w pogodę i niepogodę. Taki mój. Najlepszy, jakiego mogłam sobie tylko wymarzyć. Zostań tu na zawsze.

Dziękuję, że dzielisz się ze mną swoją codziennością, a ja odwdzięczam się tym samym, dzielę więc na pół radości i troski. ,,Moje serce bije przecież tak samo. Jest tak Twoje, że go sama nie poznaję". I bije spokojnym rytmem.

piątek, 18 października 2019

Radość nieopisana

Jak ja lubię pisać, przelewać na ekran laptopa wszystkie swoje najskrytsze pragnienia i plany. A plan jest taki, aby zaprzyjaźnić się z Tobą, no i z jesienią. Z Tobą jest łatwiej, bo tak łatwo jest Cię bardzo lubić, aż do głębi serca. A z jesienią sprawa jest trudniejsza, bo choć dłonie mam zawsze ciepłe, to marznie mi serce w zetknięciu z zimnym powietrzem, które jest jak smutki, które jeszcze ciągle tam zalegały, w sercu. Jednak jest ich już nieporównywalnie mniej niż dawniej. Bo teraz mam Ciebie, to Ty mnie rozumiesz, a wcześniej... nie miałam prawie nikogo, kto by mnie zrozumiał i mój lęk. Ale oswoiłam już ten smutek - choć to było trudne. Kiedy brakuje Ci przyjaciela, czujesz się samotny. A kiedy sam na sam staniesz naprzeciw ściany milczenia, tak trudno jest się przebić. Ale teraz mówię, mówię otwarcie o tym, co mnie boli, aż spotkałam Ciebie, i to do Ciebie skierowałam swoją gorącą prośbę, o przyjaźń, o zrozumienie i, Ty mnie wysłuchałeś i co najważniejsze, zrozumiałeś. I nagle ten mur, który przez lata tak misternie budowałam, rozkruszył się na tysiące malutkich kawałków, a ja... ujrzałam błękit nieba i ujrzałam słońce. Zrozumiałam w jednej chwili samą siebie, ale już nie samotną, już nie, bo byłeś ze mną Ty. Odkąd jesteś wszystko stało się prostsze, a droga łatwiejsza do przejścia. Bo te wszystkie przeszkody istniały tylko w mojej głowie, gdzie kłębiły się uporczywe myśli. Teraz poukładałam je na nowo i, wiesz, polubiłam siebie. Bo skoro mam takiego wspaniałego przyjaciela, to musi, po prostu musi być też we mnie coś niezwykłego, co przyciągnęło mnie do Ciebie, albo Ciebie do mnie. Koniec końców odnaleźliśmy się i to jest chyba najważniejsze. Bo ja tak bardzo potrzebowałam odrobiny ciepła, które wlałeś do mojego serca swoimi ciepłymi słowami Ty. Odkąd jesteś moje serce jest na powrót takie gorące, że i ja pragnę dzielić się z Tobą tym ciepłem. Widzisz, mam go teraz pod dostatkiem i uśmiecham się do Ciebie. Bo Ty nigdy nie zapomnisz, aby mnie odwiedzić. Ja tak cenię sobie te chwile szczęścia, gdy jesteśmy razem, czy to pogrążeni w rozmowie, czy też w milczeniu, ono nam nie ciąży. Bo z Tobą nawet gwiazdy świecą za dnia i to jest właśnie szczęście...

Pośród chmur
uśpionych marzeń
koralików lat i zim
Ty - otoczony 
lustrem światłości
ciągle jesteś
drogowskazem
I niczym silny
podmuch wiatru
prowadzisz mnie
do przodu
Jesteś dobrym
czarodziejem
który wyimaginuje
jak na zawołanie
najpiękniejszy
krajobraz
specjalnie dla mnie
Dobrze mi w Twoich 
opiekuńczych ramionach
życzliwości i troski
z Tobą nawet gwiazdy
świecą za dnia

- Tobie Zenku - ja

sobota, 12 października 2019

Iść dalej i dalej przed siebie, do Ciebie

,,dalej - ty możesz
mi pomóc gdy ujrzysz
prośbę w mych oczach
i wiarę
że uda mi się
ocalić uczucie" - K. Woźniak

Tak wiele nas dzisiaj łączy. Łączą nas słowa, takie niewypowiedziane nigdy na głos i ta tajemnicza nić porozumienia, która znów delikatnie, niewidzialnie nas połączyła na nowo. I kiedy między nami zalega już cisza, to jest tak, że czegoś mi brak. Brak mi Twojego mądrego głosu rozsądku, który wskazuje mi drogę ku szczęściu, ku zaprzeczeniu samotnych nocy i dni, bo już nie są do końca takie samotne. I kiedy opowiadasz mi o swoich snach to jest tak, że rozpływam się w cudownym uczuciu błogości. I w tym błogim nastroju pozostaję już do wieczora, nim zapadnie noc i zobaczę Cię znów we śnie. Jeden z nich bardziej utkwił mi w pamięci:

Śniło mi się, że lecieliśmy helikopterem, a Ty byłeś pilotem. Z początku bardzo się bałam, ale Ty dodawałeś mi sił swoim uśmiechem. Z góry widok był niesamowity. Domki wyglądały jak porozrzucane kostki do gry. I te pola i łąki. Gdy byliśmy już na ziemi, podziękowałeś mi i mówiłeś, że byłam bardzo dzielna, a ja pocałowałam Cię po raz pierwszy w policzek. Śmiałeś się do mnie. I byłeś ze mnie dumny, a ja podziwiałam Ciebie.

Sen już się skończył, a ja się obudziłam, jednak na mojej twarzy musiał widocznie gościć jeszcze uśmiech, bo mama jakoś tak znacząco na mnie patrzyła. I kiedy spojrzałam w lustro, to zrozumiałam dlaczego. Moje policzki były zaróżowione od snu, a oczy roziskrzone, jakby ktoś zapalił w moim wnętrzu światło. A to światło to nic innego tylko szczęście, które objawiło się w taki właśnie sposób, nie inny. Ten blask płynie do mnie od Ciebie.

Wydaje mi się, że jestem dość uparta i jeśli coś już przykuje moją uwagę, to niełatwo mi się oderwać. Może stanowić to wielką siłę, albo słabość. Bo mam taką małą, niewinną słabość do Ciebie. I jak zawsze skrupulatnie zapisuję na kartce swoje sny, aby nigdy już nie zapomnieć... Ja zawsze pamiętam o Tobie, chciałam, abyś to wiedział. I ta pamięć dodaje mi sił każdego dnia, czy to gdy idę gdzieś przed siebie, czy to w domowym zaciszu. Myśl o Tobie mi towarzyszy nawet, a w szczególności w ciszy.

Niczym cudowny plasterek rozjaśniasz mi mroki codzienności i świecisz swoim naturalnym blaskiem. I nawet nie wiem kiedy, plasterek zaczął działać i ukoił bolesną dotąd pustkę. Tą pustkę w moim dotąd samotnym sercu zapełniłeś Ty, sobą i naszą codzienną rozmową. Ja tak na to zawsze czekam, aż się odezwiesz i ofiarujesz mi swój cenny czas. Aż nie będzie już nas, bo po raz kolejny damy się ponieść temu uczuciu. To uczucie jest piękne, a piękne chwile są jak prezenty. Jesteś dla mnie takim prezentem, za który pragnę Ci podziękować. 

I kiedy znów zapadnie zmrok, Ty znów się pojawisz, a wraz z Tobą te radosne zamieszanie w moim sercu. Zostań w nim na zawsze. A może znów mi się przyśnisz? I wyścielesz mi aksamitem noc. Bo Twój głos jest aksamitny i taki kojący. Dziękuję. Ale Ty już to wiesz, jak jesteś dla mnie ważny. Bowiem tą tęsknotę w sercu i w spojrzeniu noszę.
Tęsknotę za głęboką przyjaźnią, jaka miedzy nami zaistniała, oby już na zawsze. Bo zawsze istnieje nadzieja. A tam gdzie jest nadzieja, istnieje też i szczęście.


Nadzieja ma skrzydła, przysiada w duszy i śpiewa pieśń bez słów.
A jej radosne dźwięki słychać nawet podczas wichury.
Wtedy przede wszystkim.

Ty nie pytasz mnie o nic, a ja... jeśli chcę, mogę Ci powiedzieć o wszystkim.
Szybko stałeś się moją oazą spokoju, źródłem błogiego nastroju. 
A ja? Czy przynoszę Ci szczęście? Mam nadzieję, że tak.
Tak bardzo mi Cię brak.

Tymczasem dzień chyli się już ku końcowi. Cicho i bezszelestnie jak kot, przychodzi do nas noc.

niedziela, 6 października 2019

Ty i Twój uśmiech

Nie ma drugiego człowieka takiego jak ty. Jesteś jedyny w swoim rodzaju i wyjątkowy, całkowicie oryginalny i niepowtarzalny. Nie wierzysz w to, ale naprawdę nie ma
żadnego drugiego takiego jak ty. I żaden człowiek, którego kochasz, nie będzie już zwyczajnym człowiekiem. Jakaś osobliwa siła przyciągania promieniuje z niego. I ty zmieniasz się pod jego wpływem. Jemu możesz nawet powiedzieć: "Dla mnie nie musisz być nieomylny, bez błędów
ani doskonały, bo: Ja przecież Ciebie lubię!

- P. Bosmans

Dziś był dzień pod znakiem pomału budzącego się słońca. I kiedy wydawało się już, że nic nie zdoła przedrzeć się przez grubą warstwę chmur, zaświeciło właśnie dla nas. A później przyszedłeś Ty i skradłeś mu kilka promieni. Jak ja lubię z Tobą rozmawiać, to wiedzą już moi najbliżsi i nie mają wcale do mnie pretensji o to, że nagle gdzieś znikam całymi wieczorami. A ja po prostu odnajduję w tych naszych codziennych rozmowach promyczek nadziei dla budzących się pomału uczuć. Wiem jedno, że bardzo mnie uszczęśliwiasz, kiedy opowiadasz niespiesznie o swoim dniu to czuję się tak, jakbym była tam z Tobą. Gdzieś wśród łąk i pól, czy też w lesie. I mam nieodparte wrażenie, że skrywasz w sobie jeszcze wiele tajemnic i ukrytych talentów. Niewątpliwie masz dar ubierania w piękno nawet najbardziej na pozór zwyczajnej chwili. Wiesz, z Tobą każda chwila jest piękna. I choć już zapadł zmierzch, to moja wyobraźnia właśnie budzi się do życia. Niewątpliwym tego dowodem są bogate w przygody sny. Raz jesteśmy w tych snach w lesie, by innym razem wzbić się w przestworza. Jednak zawsze, ale to zawsze towarzyszy nam uśmiech, a jest on przecież oznaką szczęścia. Tak jak i wczoraj, tak i dziś zasnę więc z uśmiechem, nie może być inaczej, bowiem mam stale przed oczami ten Twój uśmiech. Twój uroczy uśmiech, Zenku. Uśmiechaj się jak najczęściej. W każdym razie ja zawsze widzę Cię w ten sposób. 

Przynosisz mi szczęście, taki dobry i miły, a życzliwość jest dziś na wagę złota.
Ty też jesteś moim skarbem, którego tak długo szukałam. 

I choć wiem, że muszę unikać silnych wzruszeń to jednocześnie mam wrażenie, że są mi one niezbędne do życia, jak powietrze. Im bardziej Cię poznaję, tym bardziej Cię lubię i - jak Ty to ładnie mówisz - uwielbiam. I to uczucie mnie ogrzewa i dodaje sił w walce z niedoskonałościami. Bo zdaję sobie sprawę, że jestem jeszcze tak cicha i nieśmiała, zamknięta w sobie. Jednak mam wrażenie, że tobie to nie przeszkadza, że moje wady nie przesłaniają tego, co we mnie najlepsze. Może ta nadwrażliwość jest moim atutem, skoro jeszcze jesteś ze mną, czy to tu, czy też na fb. Przynosisz memu sercu tak potrzebny mi spokój. I kiedy zasypiam już i jest ciemno, to ja widzę Cię tak wyraźnie pod powiekami i przychodzisz do mnie we śnie. I te sny są takie dobre. Bo Ty jesteś dobry i okazujesz mi to w na każdym kroku. Dziękuję więc za złote serce.

Tak, już jest coraz zimniej, ale niemniej pięknie. Pomału drzewa okrywają się żółcią i czerwienią. I choć nigdy jakoś specjalnie nie przepadałam za jesienią, to teraz mam wrażenie, że jest ona piękna, a świat jest lepszy. Jesteś teraz w lesie, a mnie wyrywa się do Ciebie moje serce. Muszę jednak jeszcze trochę na Ciebie poczekać, bo wieczory zawsze należą do nas. Wieczorem jest niezrównanie pięknie. I wiesz, już się nie boję do Ciebie pisać i tym samym kawałek po kawałku odkrywać swoją spragnioną słońca duszę. Jestem jaka jestem, nie zmienię już tego, nie będę ani przebojowa, ani odważna, tym niemniej zawsze uśmiechnięta i ten uśmiech mam dziś dla Ciebie. Uśmiechnij się do mnie Zenku i bądź zawsze szczęśliwy, tak jak i ja jestem.

I choć nie mogę Cię teraz dotknąć, ani ucałować w gładki policzek, czy też serdecznie przytulić i tak trwać, to mogę objąć Cię swoim sercem, tak jak Ty objąłeś mnie. Słyszysz, jak mocno bije dla Ciebie? Myślę, że tak. Dziś cały świat nam sprzyja, abyśmy byli szczęśliwi, pełni ciepła w ten zimny dzień.
A ja nie potrafię oprzeć się temu uczuciu, które zawładnęło moim sercem.
Dziś jest takie spokojne, jak ja kiedy tu jesteś ze mną. Zawsze bądź tak blisko. Proszę. Tak wielką tęsknotę w sercu noszę.
I chociaż wydawało się, że miałam już prawie wszystko, to tak bardzo brakowało mi zawsze przyjaźni. 
Dzięki Tobie mam już więc wszystko.