sobota, 12 października 2019

Iść dalej i dalej przed siebie, do Ciebie

,,dalej - ty możesz
mi pomóc gdy ujrzysz
prośbę w mych oczach
i wiarę
że uda mi się
ocalić uczucie" - K. Woźniak

Tak wiele nas dzisiaj łączy. Łączą nas słowa, takie niewypowiedziane nigdy na głos i ta tajemnicza nić porozumienia, która znów delikatnie, niewidzialnie nas połączyła na nowo. I kiedy między nami zalega już cisza, to jest tak, że czegoś mi brak. Brak mi Twojego mądrego głosu rozsądku, który wskazuje mi drogę ku szczęściu, ku zaprzeczeniu samotnych nocy i dni, bo już nie są do końca takie samotne. I kiedy opowiadasz mi o swoich snach to jest tak, że rozpływam się w cudownym uczuciu błogości. I w tym błogim nastroju pozostaję już do wieczora, nim zapadnie noc i zobaczę Cię znów we śnie. Jeden z nich bardziej utkwił mi w pamięci:

Śniło mi się, że lecieliśmy helikopterem, a Ty byłeś pilotem. Z początku bardzo się bałam, ale Ty dodawałeś mi sił swoim uśmiechem. Z góry widok był niesamowity. Domki wyglądały jak porozrzucane kostki do gry. I te pola i łąki. Gdy byliśmy już na ziemi, podziękowałeś mi i mówiłeś, że byłam bardzo dzielna, a ja pocałowałam Cię po raz pierwszy w policzek. Śmiałeś się do mnie. I byłeś ze mnie dumny, a ja podziwiałam Ciebie.

Sen już się skończył, a ja się obudziłam, jednak na mojej twarzy musiał widocznie gościć jeszcze uśmiech, bo mama jakoś tak znacząco na mnie patrzyła. I kiedy spojrzałam w lustro, to zrozumiałam dlaczego. Moje policzki były zaróżowione od snu, a oczy roziskrzone, jakby ktoś zapalił w moim wnętrzu światło. A to światło to nic innego tylko szczęście, które objawiło się w taki właśnie sposób, nie inny. Ten blask płynie do mnie od Ciebie.

Wydaje mi się, że jestem dość uparta i jeśli coś już przykuje moją uwagę, to niełatwo mi się oderwać. Może stanowić to wielką siłę, albo słabość. Bo mam taką małą, niewinną słabość do Ciebie. I jak zawsze skrupulatnie zapisuję na kartce swoje sny, aby nigdy już nie zapomnieć... Ja zawsze pamiętam o Tobie, chciałam, abyś to wiedział. I ta pamięć dodaje mi sił każdego dnia, czy to gdy idę gdzieś przed siebie, czy to w domowym zaciszu. Myśl o Tobie mi towarzyszy nawet, a w szczególności w ciszy.

Niczym cudowny plasterek rozjaśniasz mi mroki codzienności i świecisz swoim naturalnym blaskiem. I nawet nie wiem kiedy, plasterek zaczął działać i ukoił bolesną dotąd pustkę. Tą pustkę w moim dotąd samotnym sercu zapełniłeś Ty, sobą i naszą codzienną rozmową. Ja tak na to zawsze czekam, aż się odezwiesz i ofiarujesz mi swój cenny czas. Aż nie będzie już nas, bo po raz kolejny damy się ponieść temu uczuciu. To uczucie jest piękne, a piękne chwile są jak prezenty. Jesteś dla mnie takim prezentem, za który pragnę Ci podziękować. 

I kiedy znów zapadnie zmrok, Ty znów się pojawisz, a wraz z Tobą te radosne zamieszanie w moim sercu. Zostań w nim na zawsze. A może znów mi się przyśnisz? I wyścielesz mi aksamitem noc. Bo Twój głos jest aksamitny i taki kojący. Dziękuję. Ale Ty już to wiesz, jak jesteś dla mnie ważny. Bowiem tą tęsknotę w sercu i w spojrzeniu noszę.
Tęsknotę za głęboką przyjaźnią, jaka miedzy nami zaistniała, oby już na zawsze. Bo zawsze istnieje nadzieja. A tam gdzie jest nadzieja, istnieje też i szczęście.


Nadzieja ma skrzydła, przysiada w duszy i śpiewa pieśń bez słów.
A jej radosne dźwięki słychać nawet podczas wichury.
Wtedy przede wszystkim.

Ty nie pytasz mnie o nic, a ja... jeśli chcę, mogę Ci powiedzieć o wszystkim.
Szybko stałeś się moją oazą spokoju, źródłem błogiego nastroju. 
A ja? Czy przynoszę Ci szczęście? Mam nadzieję, że tak.
Tak bardzo mi Cię brak.

Tymczasem dzień chyli się już ku końcowi. Cicho i bezszelestnie jak kot, przychodzi do nas noc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz