piątek, 19 listopada 2021

Otulmy się ciepłem prawdziwej miłości

 Miałeś być plasterkiem na tęsknotę, a stałeś się prawdziwym przyjacielem. Choć na początku bałam się otworzyć na przyjaźń, Ty otworzyłeś dla mnie swoje ramiona. I nagle zrozumiałam, że nie pragnęłam niczego więcej, tylko w nich utonąć; całą sobą i całym swoim kochającym sercem. Wszak tak wiele w nim jeszcze ciepła, które chcę Ci ofiarować za Twą miłość - bo to miłość, prawda? Przynajmniej chcę w to wierzyć, że jestem kochana. I nie boję się już ludzi, no może troszeczkę, lecz Ty mnie z tego wyleczysz. 

Dziś kocham Ciebie miłością gorącą, bo tylko taką mam. A kiedy kocham, to angażuję się całą sobą i do końca. Stałeś się nie tylko moim  przyjacielem, ale także i terapeutą. A ja tak się na początku przed tym wzbraniałam, przed tym uciekałam. Gdybym mogła, napisałabym do Ciebie długi list - bo czasu mam wiele - a w nim zawarte moje pragnienia. Napisałabym Ci o sobie, o moich tęsknotach i lękach, które jeszcze odczuwam, gdy nie ma Cię blisko. Bo bliskość nie mierzy się ilością kroków, ani ilością oddechów. Bliskość to coś bardzo osobistego. I o tę bliskość tak zabiegałam i tak się jej bałam. Targały mną sprzeczne emocje. Wciąż jeszcze targają, jak tym drzewem z Twojego zdjęcia. 

Ale nawet gdy zalega między nami cisza, to nie mam się czego obawiać, prawda Zenku? To tylko wstęp do kolejnej rozmowy, o nas, o życiu, o uczuciach. Każdy ma swoje. Uczucia i lęki. Ja boję się jednego: zapomnienia, niezrozumienia, samotności. Dlatego chcę pamiętać o tym, co dobre, a co ma swój początek w moim sercu, tak bezbronnym, lecz już nie osamotnionym. Nasze serca biją jednym rytmem i biją dla siebie. Dlatego jeszcze raz spójrzmy sobie w oczy i otulmy się ciepłem prawdziwej miłości, choć tak mało się znamy. Bo nasza przyjaźń to dopiero początek.

wtorek, 2 listopada 2021

Będziesz zawsze

 Mogę być sama, dopóki odnajduję sens w codziennej krzątaninie, dopóki odczuwam przyjemność płynącą z drobiazgów - rozmowy z kimś bliskim, smacznej kawy, widoku za oknem i setek innych błahostek, które zebrane razem stwarzają moją rzeczywistość.

Jesień jest piękna, wita nas złotem liści, które już ostatkiem sił trzymają się gałęzi. Te, które już opadły, tworzą złoty, szeleszczący pod stopami dywan. Błękit nieba rozprzestrzenia się łagodnie nad nami, a jesienny czas przypomina, że można żyć wspomnieniami. Teraz jeszcze bardziej, niż kiedykolwiek cenimy życie - ten czas, który jest nam dany. A ja przypominam sobie, jak cudowny jest świat, kiedy świeci słońce. 

Wspominam moich bliskich, których już tu nie ma, ale są w moim sercu. 

Będziesz zawsze

Ptasim piórkiem,

tańcem liścia

dajesz znak, że jesteś obok.

Nieustannie się rozglądam,

czy to ty, ten biały obłok?

Czy ten wietrzyk,

czy ten deszcz

co dotyka moich dłoni?

Pewnie jesteś jego kroplą

spływającą mi po skroni.

Będziesz zawsze

skoro byłeś,

tylu z nas cię przecież znało.

Jak ten listek i to piórko,

było chociaż odleciało.

WUKA

Wspominam moją Babcię i mojego Dziadka, którzy byli dla mnie ogromnym wsparciem. Pamiętam nasz wspólnie spędzony czas i pamiętam, jak było mi ciężko, kiedy odeszli. Teraz już wiem, że widocznie tak miało być i pogodziłam się z tym. Choć nie było łatwo, to wyszłam z tej próby zwycięsko i stałam się silniejsza. Wszak co nas nie pokona, to nas wzmocni.

Tak właśnie trzeba podchodzić do marzeń. Jakby miało nam na nie zabraknąć czasu.