czwartek, 25 kwietnia 2024

Spacerkiem po szczęście

 Świat szybki jak młody wiatr pędzi co tchu i nie ma czasu na miłość już. Więc proszę Cię, blisko bądź, kochaj mnie, trwaj przy mnie bo, wokół wzburzone morze, tylko Twoja dłoń, stały ląd. 

Wczoraj były urodziny mojej Mamy, o czym świadczy pokaźnych rozmiarów bukiet różowych goździków we flakonie. Poszłam po nie do sklepu, jeszcze póki Mama spała, aby zrobić jej niespodziankę i się udało. A wtedy padał deszcz. Dziś na szczęście słoneczko wróciło i możemy cieszyć się wiosną w pełnej krasie.

Podobno po niedzieli będziemy mieli letnie temperatury, na co się bardzo cieszę. Bo ja tak ukochałam sobie słońce, o czym wie każdy, kto mnie zna. Wtedy odżywam, gdy ogrzewają mnie jego ciepłe promienie. Odświeżyłam kolor włosów cudowną odżywką do zadań specjalnych. Ponadto, że pięknie pachnie, to jeszcze nadaje kosmykom kosmicznie niebieski kolor. Polubiłam moją grzywkę. Czasem się za nią chowam, gdy mi źle. A później jest już tylko lepiej i świat nabiera rumieńców.

Kiedy tak chodzę na te swoje spacery po radość, to myślę sobie, jakie mam szczęście. A złowić je w tak trudnych czasach to dopiero jest wyzwanie. Ja jednak nigdzie się nie spieszę. Tak mi dobrze, tam bezpiecznie, gdy kroczysz obok mnie. Choć tego czasu ciągle mi mało. Czasu, który mamy tylko dla siebie. Ciebie wzywa las, mnie codzienne obowiązki, także trudno się odnaleźć. Ale to nic, wszystko jeszcze przed nami - mówię sobie.

Szczęście jest gdzieś tam i cichutko czeka za zakrętem polnej drogi. Tam, gdzie rosną dmuchawce. One, tak jak ja, są takie kruche i delikatne, że łatwo je złamać. Jednak ja się nie poddaję, tylko ruszam dalej. Na spotkanie Ciebie. Już Cię widzę i wówczas wszystkie wątpliwości rozwiewają się, jak parasolki dmuchawców na wietrze. Uśmiechasz się i wiem, że dogoniła mnie miłość. 

wtorek, 23 kwietnia 2024

Popatrz i posłuchaj

 Zobacz Zenku, tulą się do siebie małe wielkie nieszczęścia, potrzebne do szczęścia. 

Bo nie może być cały czas dobrze. Czasem, dla równowagi, musi być też i źle. A co jest złego? No właśnie, pogoda nas nie rozpieszcza. Zamiast wiosny, mamy zimę. Gęste chmury kłębią się nad miastem. I nie pozwalają mi zasnąć. Piję więc białą kawę i zastanawiam się nad słowami księdza Twardowskiego. 

Od zwykłych rzeczy naucz się spokoju i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz.

Niby takie proste, a często o tym zapominamy. Bo kiedy Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno. Nie ma sytuacji bez wyjścia, zawsze jest jakaś uchylona furtka. Trzeba tylko umieć patrzeć. Popatrz, już się przejaśnia. Nie ma takich chmur, przez które nie przebiło by się słońce. 

Takie ładne przysłałeś mi dziś zdjęcie. Jak ja kocham takie widoki. Delikatnej mgiełki unoszącej się nad łąką skąpaną w zieleni. Bo nie ma nic piękniejszego od cudownej świeżej zieleni. To zapewne dolina Wisły. Dobrze, że jesteś. Aby rozpieszczać mnie takimi widokami. Widzisz? Już się uśmiecham i jest mi cieplej na sercu. Bo z takich drobiazgów składa się szczęście. To kropla drąży skałę. A ja jestem taką cichą wodą i mam nadzieję, że nie sposób o mnie zapomnieć.

Ja o Tobie też pamiętam Zenku, w codziennym zgiełku. Bo tutaj jest spokojnie i nic nie zakłóca naszego szczęścia. Nawet nie wiemy jeszcze, jaką razem mamy moc. Moc poruszania ludzkich serc. Moje serce przyspiesza swój bieg zawsze, kiedy się pojawiasz. Niezawodnie świadcząc o tym, że to miłość nas dziś znowu połączyła. Mamy tak wiele wspólnych pasji i zainteresowań. A przede wszystkim mamy siebie i to na sobie możemy polegać. A to bardzo dobra perspektywa na przyszłość. Kto wie, co nam ona przyniesie. Może trochę ciepła, albo odrobinę radości. Albo to szczęście w miłości? Z pewnością tak. Znamy się już tak długo, a Ty nie przestajesz mnie zaskakiwać. Tak mi z Tobą dobrze, tak bezpiecznie. Swą troską i życzliwością wypełniasz mi świat. Ma od dla mnie tysiąc barw. Dopiero tutaj jestem w pełni sobą. I chyba taką radosną mnie pokochałeś. 

Chcę być taka dla Ciebie. Chcę być Twoją podporą. Chcę być dla Ciebie radością. Odpoczynkiem po ciężkim dniu. Odetchnij. Popatrz. Stoję tu przed Tobą ubrana w codzienność. Czy nadal chcesz być ze mną? Nieść razem te minutki i chwilki? Omijając przeszkody pod naszymi stopami. Nikt nie mówił, że będzie zawsze łatwo i przyjemnie. Czasem musi być też dla równowagi trudno. Jednak dla nas nie ma rzeczy niemożliwych. O ileż łatwiej jest razem, niż w pojedynkę. I po to Bóg stworzył miłość. Aby osładzać nam takie chwile. Teraz wszystko ma lepszy smak. Z Tobą chcę odkrywać świat. 

Z Tobą chcę oglądać świat. Wśród wysokich błądzić traw. Wszystko to co dziś czuję, naprawdę jest. Kwitnie sad, powiał wiatr, tak jak śnieg sypną kwiat, wszystko to naprawdę jest.

Popatrz, jak to jest, że dopiero ktoś z drugiego końca kraju nas zrozumie. Nie widząc się, nie czując. Mając dla siebie tylko te krótkie wiadomości i chwilki kradzione z codzienności. Jak to jest? I z tym pytaniem nas na razie zostawiam, aby skłonić nas do przemyśleń. I refleksji nad życiem. Jednocześnie nie dając gotowej recepty. To my sami możemy tylko dojść do prawdy, ukrytej głęboko wśród codziennych spraw. 

Kochać to nie znaczy zawsze to samo. Można kochać tak lekko, można kochać bez granic. 

Nasze zielone światy są dziś blisko siebie, bliżej niż kiedykolwiek przedtem. Widzę Cię i czuję. I rozumiem. Że czasem chcesz pobyć sam. Ja też taka jestem. Jeżeli nadal szukamy miłości, to właśnie dzisiaj mamy zielone światło. Pora myśli zamienić w czyny. 

Posłuchaj, jak K. I. Gałczyński pisał o miłości:

Pokochałem ciebie w noc błękitną,

w noc grającą, w noc bezkresną.

Jak od lamp, od serc było widno,

gdyś westchnęła, kiedym westchnął.


Pokochałem ciebie i boso,

i w koronie, i o świcie, i nocą.


Jeśli tedy kiedyś mi powiesz:

Po coś, miły, tak bardzo pokochał?

Powiem: Spytaj się wiatru w dąbrowie,

czemu nagle upadnie z wysoka

i obleci całą dąbrowę,

szuka, szuka: gdzie jagody głogowe?

sobota, 20 kwietnia 2024

Coś więcej, niż tylko przyjaźń

 Jak żyć, aby być szczęśliwą? Tak często zadaję sobie to pytanie.

Może nie trzeba wiele. Wystarczy uśmiech na twarzy, który łagodzi smutki. Wystarczy dobre słowo o poranku. I wystarczy dłoń na dłoni. I kochające serce. Bo to, że to nie tylko przyjaźń, tego jestem pewna. To miłość Zenku. Bo jak to inaczej wytłumaczyć, że uśmiecham się na samo brzmienie Twojego imienia? Zenek, to najpiękniejsze imię. Tak dobrze nam się rozmawia i może gdyby tego czasu było więcej, w pełni rozwinęlibyśmy skrzydła naszej konwersacji. Czasem mówię dziwnym językiem, ale to pewnie dlatego, że dużo czytam i, chcąc nie chcąc, przemycę tutaj jakieś dziwne słowa, jak niemożebnie. Czytając odpoczywam. Ładuję akumulatory i wyruszam w długą drogę. Chciałabym Ci jeszcze tyle opowiedzieć o sobie. Może zacznę właśnie dzisiaj...

Pojawiła się na świecie, gdy miałam 14 lat i kończyłam szkołę podstawową. Moja Siostra Maja. To było jak dar od losu dla mnie. Najpierw się o nią troszczyłam, pomagałam w lekcjach, gdy dorastała. A teraz to ona jest dla mnie, obok Mamy, moim największym wsparciem. Uczyłam ją jazdy na rowerze i wielu innych pięknych i ważnych rzeczy. Teraz to procentuje, bo wyrosła na odważną kobietę, która nie boi się marzyć. Mamy tak wiele wspólnych pasji i zainteresowań. Lubimy spędzać ze sobą czas, choć każda a nas ma swój mały świat. Maja, to najcudowniejsze imię. Moja przyjaciółka na dobre i na złe. Cokolwiek się wydarzy, my stoimy za sobą murem. I chyba po to właśnie jest rodzina, aby wzajemnie się wspierać.

Był ktoś, kto smutek otarł z twarzy jednym ciepłym słowem. Był ktoś, kto mocniej wziął za rękę, poprowadził w ogień. Był ktoś, ktoś zwyczajnie sam...

Jak zapewne pamiętasz, kiedyś opowiadałam Ci o pani Basi, nauczycielce mojej Siostry. To ona była kluczem do zmian. Najważniejsze zmiany, jakie zaczęłam wprowadzać w swoim życiu, to właśnie te, zaczynając od siebie. Najpierw odzyskałam poczucie własnej wartości, a później zakochałam się w życiu. A wszystko to zaczęło się 15 kwietnia, od zajęć koła przyrodniczego, nad pracami do wspólnej prezentacji. Jeździliśmy razem do puszczy knyszyńskiej. Aż pewnego dnia podarowałam pani Basi portret, a ona wyznała, że jeszcze nikt nigdy jej tak nie uhonorował. Naprawdę? - pomyślałam, patrząc na kartkę formatu A4, i poczułam, że odnalazłam właśnie nowy cel w życiu - jakim było uszczęśliwianie innych, osób z mojego otoczenia. Taka to była historia.

Teraz jestem na nowym etapie w życiu, pt. Zakochanie. Nikt tak nie poprawia mi humoru, jak Ty, kiedy budzisz mnie pocałunkiem. Takim z daleka, choć dla mnie jesteś blisko. Gdziekolwiek jestem, cokolwiek robię, sercem i myślą jestem przy Tobie. Tak mi z Tobą po drodze. Mam poczucie, że jesteśmy częścią jakiegoś większego planu. Ktoś kieruje naszymi krokami, abyśmy mogli się odnaleźć, w gąszczu pytań i odpowiedzi na nie. Nie ma idealnego planu. To my jesteśmy idealni i stworzeni dla siebie. Tak to widzę. I chyba sporo w tym racji. Zakochanie jest piękne. Zakochanie to coś więcej, niż tylko słowa i obietnice. To pragnienie, aby znaleźć się jak najbliżej kochanej osoby. Czy może być coś piękniejszego? Dlatego dzisiaj uroczyście zapraszam Cię do swojego świata. Czy przyjmiesz zaproszenie? Myślę, że tak, bo znam Cię tak dobrze, że Ci zaufałam. Oswoiłeś moje lęki, otaczając miłością. Teraz mam w sobie siłę, o której istnieniu nawet się nie spodziewałam. Minęło trochę czasu, nim spostrzegłam, że mam ładne włosy, oczy i usta - tak mi napisałeś - a ja Ci wierzę. To dopiero początek naszej wspólnej drogi przez życie. Następny rozdział napiszemy już sami. 

Przyszłam na świat po to, aby kochać Ciebie. Ty jesteś moim słońcem, a ja Twoim niebem. 

Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko te wymagające więcej cierpliwości. I to jest prawda. Zawsze toczyłam jakąś walkę ze sobą. Walkę ze swoimi słabościami, nie skupiając uwagi na pozytywach. Dlaczego tak było? - pytałam sama siebie. Dlaczego tak trudno mi uwierzyć w siebie? - zastanawiałam się. Wszystkich można oszukać, tylko nie siebie. Ten głos z tyłu głowy mówił mi uparcie, abym porzuciła utarte schematy i otworzyła swoje serce na miłość. Aż pewnego dnia postanowiłam go posłuchać i wyjść ze swojej skorupy. Bo na horyzoncie pojawiłeś się Ty. Z początku myślałam, że jesteś poza moim zasięgiem, taki mądry i doskonały. Ale kiedy zaczęliśmy rozmawiać, poczułam się jak w niebie. Tak mi imponowałeś swoją wiedzą, że i ja chciałam być lepsza, dla Ciebie - aby zasłużyć na tę miłość - dziwne, prawda? Wierzyłam we wszystkich wokół, tylko nie w siebie. Ty mnie uleczyłeś tą miłością, tym ciepłem w głosie i uśmiechu. Swoim mądrym spojrzeniem na wiele spraw. Aż się otworzyłam i nie żałuję. Wszystko działo się po coś, przygotowując mnie na tę chwilę. Teraz jestem już o niebo dalej. To niebo to Ty Zenku, bezchmurne i promienne. Pragnę już zawsze być przy Tobie, czerpiąc od Ciebie tę radość z rzeczy pozornie błahych. A może zawsze taka byłam? 

Na pozór - nic nie było w niej. Na pozór - nie dostrzegłem jej. Ona, od niechcenia tak, nieśmiała. Sprawić, że jej brak tak działa... Niedorzeczny to jest fakt!

czwartek, 18 kwietnia 2024

To co dobre, to co lepsze, co najlepsze

 To co dobre, to co lepsze, co najlepsze to jest dzisiaj. Dobrze się wszystkiemu przypatrz.

Wiesz Zenku, w taki dobry nastrój wprawiła mnie nasza dzisiejsza poranna rozmowa. Zawsze kiedy przychodzisz, ja się uśmiecham. Domownicy mi się przyglądają i nie mogą chyba poznać, bo uśmiech rysuje się na mojej twarzy. A ja im wtedy mówię, że rozmawiałam z Zenkiem. Na co oni kiwają głowami. Bo dobrze wiedzą, jak dla mnie jesteś ważny.

Mówisz, że jestem piękna. Wówczas patrzę w lustro i zastanawiam się, co jest we mnie takiego niezwykłego. Czy te oczy w kolorze nadziei, albo uśmiech nieśmiały? A może jedno i drugie? Sama już nie wiem. Ale skoro tak mówisz, to na pewno tak jest - bo Ty patrzysz na mnie z taką miłością, że to piękno jest w Twoich oczach, Zenku. 

Dzisiaj przysłałeś mi taki piękny krajobraz z Twoich stron, że aż się wzruszyłam. Jak tam pięknie! Dziękuję, że zechciałeś się podzielić tym pięknem ze mną. Poczułam się wyróżniona. No i kochana. Bo ktoś mnie bardzo pokochał, kiedy ja sama ze sobą kłócę się.

Byłam rano na zakupach i spotkałam moją dawną nauczycielkę wychowania fizycznego ze szkoły podstawowej, panią Emilię. Ona też mnie poznała, więc porozumiałyśmy się uśmiechem. Wróciły wspomnienia. I znów się wzruszyłam. Bardzo miło zapamiętałam te lekcje. Mało jest takich pedagogów, o których mogłabym tak ciepło myśleć. Można ich policzyć na palcach jednej ręki. 

A w sobotę już wracasz do domu. Najważniejsze, że wyjazd się udał. Nim ja zdążyłam zatęsknić. Jak ja Cię kocham, to na pewno już wiesz, ale nie zaszkodzi więcej miłych słów, więcej dobra we wszechświecie. Chyba dziadkowie nade mną czuwają, że zesłali mi takiego Anioła w ludzkiej postaci. Ciebie. 

Jeszcze Ci o tym nie opowiadałam, ale moi dziadkowie przeżyli ze sobą ponad 50 szczęśliwych lat. Rozumieli się bez słów, tak jak my Zenku. Tak dobrze wspominam moje dzieciństwo, które było najpiękniejszym dla mnie czasem, właśnie dzięki nim. Nigdy tego nie zapomnę...

W każde wakacje jeździliśmy na plażę, albo do lasu. Każdy weekend był świętem. Jak Babcia dobrze nam gotowała, bo bardzo to lubiła, więc każdej niedzieli było ciasto z truskawkami, którego smak pamiętam do dziś. Dziadek z kolei był skarbnicą wiedzy o świecie, bo był inżynierem budownictwa lądowego, więc mogłam zawsze zwrócić się do niego po pomoc. Kiedy ich zabrakło, było mi ciężko. Ale czas się dla mnie nie zatrzymał, pędził wciąż dalej, nie pytając mnie o zdanie. Aż pojawiłeś się Ty. I to przed Tobą się otwieram. Z początku tylko trochę uchylałam furtkę, a teraz dla Ciebie drzwi do mojego serca są szeroko otwarte. Tak dobrze, że po prostu jesteś Zenku. Bo mam wrażenie, że wraz z Tobą przyszło do mnie wszystko to, co najlepsze. Każda rozmowa z Tobą tak wiele mi daje, że teraz jestem jakby pewniejsza siebie. Odważna. Kochająca. A czasem milcząca. Bo ja dużo myślę. A efekty moich przemyśleń widać tutaj. Bo wiem, że Ty lubisz o tym czytać. A to moja motywacja do działania. Wiem, po co żyję. Aby pisać. Gdy w tle płynie delikatna melodia. Bo od muzyki piękniejsza jest tylko cisza.

Tylko chwyć mnie mocno za rękę i pobiegnijmy tam, daleko przed siebie, gdzie nieśmiało rysują się nasze marzenia... I powiedz, że świat jest lepszy.  

wtorek, 16 kwietnia 2024

To, co mam

To, co mam - to ta nadzieja, co ciągle przy mnie trwa.

To, co mam - to te słowa, co nie przestają rozbrzmiewać. 

To, co mam - to te oczy, stale widzące więcej.

I wreszcie, to, co mam - to serce gorące, pragnące kochać.

I to, co mam - to te usta, nie przestające się uśmiechać. 

***

Dziś Zenku obchodzisz swoje okrągłe urodziny. A ja chcę ofiarować Ci to wszystko, co mam. 

Dla Ciebie moje usta.

Dla Ciebie moje oczy.

I dla Ciebie moje myśli.

***

Dziś wreszcie się rozsłoneczniło i świat automatycznie stał się bardziej przyjaznym miejscem. Pragnę Cię do niego zaprosić i udekorować nadzieją. Ta nadzieja to Ty - ratunek dla mych samotnych nocy i dni. Ta nadzieja jest stale przy mnie. Zobaczysz ją w moich oczach, patrzących na Ciebie z miłością. W każdym miękkim geście i w każdym słowie, które tu dzisiaj padnie na podatny grunt. 

Czasem tylko zobaczysz w nich także łzę, lecz jest to łza wzruszenia, że jesteś tu Zenku ze mną. Pragnę dać Ci to wszystko, co istnieje we mnie i nie pozwala mi o Tobie zapomnieć. Każdego ranka i wieczora. Chcę dać Ci moją radość otaczającym światem. Swoją naiwną pewność, że wszystko nam się dobrze poukłada.

Bo nie może być inaczej. W Twoich oczach jeszcze śpi wiosenne niebo. Twoje usta spijają czułe słowa. A w Twych włosach tańczy wiatr. Takim Cię zapamiętałam i taki jesteś w moich snach. Jesteś moim najlepszym snem Zenku. Ale mija noc i przychodzi poranek. Co nam przyniesie, to nasza słodka tajemnica. Tak dobrze byłoby się obudzić przy Tobie. 

Ale nawet jeśli nam się to nie przydarzy, to przecież tak pięknie jest marzyć. Pozwalam Ci więc mnie dotknąć czułym słowem. Ukołysać nadzieją. Wyobrażam sobie Twoje silne ramiona, którymi byś mnie otoczył. Twój szeroki uśmiech i oczy, skrywające mrok - owiane tajemnicą. Bo jesteś dla mnie nieodkrytą jeszcze tajemnicą Zenku. I może to i lepiej, bo przecież nie chodzi o to, żeby złapać króliczka, lecz żeby go gonić. Jesteś dla mnie niezwykły i zawsze o tym pamiętaj. Tak jak Ty dałeś mi pewność siebie. Nigdy o tym nie zapomnę, jak się wówczas poczułam. Kochana. Jedyna. I nadal się tak czuję. Przy Tobie. U Twojego boku pragnę dalej iść. Bo zakochałam się w Twoim wnętrzu i ogromie łagodności, którą masz dla mnie. Mój Zenku. 💜 Chcę Cię kochać tak, jak przede mną nikt. Rzeczą powszechnie znaną jest to, że nasz dom jest tam, gdzie nasze serce. 

Ci, przed którymi otwieramy furtkę do naszego serca, zwykle chętniej otwierają własne. Tylko trzeba umieć prosić; o obecność, o uwagę, o radę. Jeśli nie poprosimy, nie otrzymamy tego, na czym nam tak bardzo zależy. Trzeba umieć też wybaczać, wybaczać błędy - przecież nikt nie jest doskonały. Łatwo więc wybaczaj i szybko zapominaj. Życie jest za krótkie, aby chować urazy. Bądź w tym wszystkim pierwszy. Wyciągnij rękę na zgodę, służ dobrą radą. A wówczas wszechświat się do Ciebie uśmiechnie i otworzy przed Tobą swoje ramiona.

piątek, 12 kwietnia 2024

W blasku i w cieniu

 W blasku słońca jest pięknie, ale czasem trzeba skryć się w cieniu, aby odpocząć i znów zacząć świecić. Dzisiaj nie rozmawialiśmy, a moje poczucie własnej wartości wisi na włosku. Jak to jest, że kiedy piszesz, to automatycznie otwiera się w mojej głowa opcja: zrozumienie i akceptacja. Kiedy Cię nie ma, to wszystko znika. Kiedy mówisz, że mnie kochasz, to czasem zastanawiam się, dlaczego? Nie traktuję tego jako pewnik. 

Dzisiaj rano nie było internetu, dlatego mnie nie było. Ale jutro wstanę wcześniej, aby ogrzać się w blasku Twojej miłości. Tak właśnie zrobię. Przeglądałam w tym czasie galerię dawnych zdjęć i napotkałam te z maja ubiegłego roku. Te, które zrobiła mi w dzień moich urodzin, dokładnie 21 dnia maja, Siostra. Może jeszcze ujrzą światło dzienne. Kiedy odkurzę wspomnienia. 

Mam na sobie szarą koszulkę z napisem: spring mood, czyli wiosenny nastrój. Gdzieś on jednak prysł po drodze, jak bańka mydlana. Na pewno domyślasz się, co zrobiłam na poprawę nastroju. Sięgnęłam po książkę. I odpłynęłam daleko stąd. Poszłam do kuchni, gdzie zachodziło już słońce, żeby zaparzyć herbatę i zapatrzyłam się na widok za oknem. Lubię prowadzić takie obserwacje przyrody. Z kolei rano budzi mnie słońce. Kiedy go nie ma, nie ma automatycznie i mnie. Bo ja kocham ciepło. Teraz mam jego namiastkę, w postaci kilku promieni. Ale to wystarczy. Aby obudzić serce z uśpienia, zaczęłam tworzyć własną historię. Jesteś jej częścią Zenku. Centrum wszystkiego co dobre i kojące. Co jeszcze przed nami.

Drzewa wypuszczają już listki, zazieleniło się wokół. Herbata pomogła, znów jaśniej myślę. I zauważam piękno przyrody. Jak wiesz, często odwiedzam bibliotekę w poszukiwaniu takich perełek, które zapewnią mi ciekawie spędzony czas. Kiedy czytam, czas zwalnia swój bieg. Podobnie jak wtedy, kiedy snuję własną opowieść. Za tyle rzeczy jestem wdzięczna. O czym piszę tu otwarcie. Znasz mnie Zenku już tak dobrze, że rozumiemy się bez słów. Jesteś dla mnie jak Rodzina. Po prostu jak prawdziwy Przyjaciel, na dobre i na złe. Nie odchodź nigdzie za daleko, bo wtedy się gubię. Idź obok mnie, a ja ogrzeję Cię swą miłością. Wystarczy jej dla nas obojga. 

Czekając na tę chwilę,

w której pojawisz się,

to serce niecierpliwe,

przyspiesza swój bieg...

Nie mogę się zatrzymać,

i nawet tego nie chcę,

pędząc gdzieś przed siebie,

po naszym niebie...

A kiedy znów poczuję,

pocałunek na skroni,

to wówczas Cię oplotę,

ciepłem moich dłoni... 

Zamknę Cię w swym uścisku,

nie wyswobodzisz się,

bo tak Cię kocham mocno,

przez noce i przez dnie...

czwartek, 11 kwietnia 2024

Z uśmiechem przez życie

 Lubię się uśmiechać, a nawet śmiać się długo i serdecznie, bez żadnej wyraźnej przyczyny. Ale czy błękit nieba nie jest wystarczającym powodem? Zauważyłam, siedząc na ławce w parku, kwitnące na biało drzewa, a pod stopami mlecze. Kilku przechodniów, których obdarowałam uśmiechem, odwzajemniło go. A więc jest on zaraźliwy - tak jak miłość. Kiedy patrzę na Ciebie z miłością, to czuję, jakbyś był przy mnie, tuż obok. Wiesz Zenku, że ja naprawdę Cię noszę w sercu, tam głęboko, gdzie masz swoje honorowe miejsce. Skąd masz dostęp do mnie. Może wydawać się to niedorzeczne, ale tak jest. I nic na to nie poradzę, że brnę dalej z tą myślą przez życie, zakochując się w Tobie coraz bardziej. Nawet nie muszę Cię widzieć, aby zrozumieć, że właśnie teraz się uśmiechasz. Bo znam Cię na pamięć. Tych kilka lat, podczas których się znamy, utwierdziło mnie tylko w swojej miłości. I to nie jest błąd - jak śpiewała Irena Jarocka - że zakochaliśmy się w sobie tak po prostu, bezmyślnie i bez tchu. Bo to głęboko przemyślana decyzja, choć kocha się bez przyczyny. Ta miłość wymaga zaangażowania wszystkich sił na niebie i ziemi, aby uczynić nas najszczęśliwszymi ludźmi pod słońcem. Oddycham Twoim powietrzem. Patrzę z błyskiem w oku i dostrzegam więcej, niż mogłabym mieć. Czuję słodki zapach kwitnących jabłoni. Nic mi nie trzeba już do szczęścia, tylko Ciebie. Ale przecież jesteś - choć daleki, to tak bliski przez swą miłość do mnie. Bo wiem, że mnie kochasz i ta myśl mnie uskrzydla. Nie potrzeba wydumanych cytatów, ani kolejnych mądrości o życiu. Trzeba tylko uczucia. Tylko tyle i aż tyle. Kiedy robimy coś z uczuciem, to nasza praca staje się przyjemnością i mamy wrażenie, jakbyśmy odpoczywali. Może dzisiaj Zenku odpłyniemy w rytmie tylko nam znanej melodii? Ty znasz moje ścieżki, a ja Twoje. Prędzej czy później zaprowadzą nas one do siebie. Uśmiechem zdobędziemy świat z naszych snów. Tchnijmy w nasze życie jeszcze odrobinę radości, a wówczas pokonamy wszelkie dzielące nas od szczęścia bariery, które przecież sami wybudowaliśmy. To moja złota myśl na dziś.

wtorek, 9 kwietnia 2024

Dla Ciebie...

Dla Ciebie mogłabym zgubić wszystko tylko po to, aby móc wspólnie z Tobą udać się na poszukiwania. Beznadziejna sytuacja? Może, dla odmiany, dziś ja mogłabym pomóc Tobie?

Moje zachowanie ewidentnie świadczy o tym, że nie jesteś mi obojętny Zenku. Napisałam do Ciebie, a Ty mi szybko odpisałeś. Miłego dnia - tak niewiele, a zarazem wszystko. Nie chciałam Ci zawracać głowy w Święta, bo może byłeś bardzo zajęty, albo miałeś gości? Moje Święta upłynęły pod znakiem dobrze spędzonego czasu. Płynęły leniwie i spokojnie. Pierwszego dnia kwietnia wyruszyłam na poszukiwanie wiosennych kwiatów. Akurat było dobre światło i można powiedzieć, że wyprawa się udała. Zdjęcia również. Upolowałam piękne okazy. Poszłam dalej niż zazwyczaj, bo pogoda zachęcała do spaceru. Odwiedziłam Akcent Zoo, gdzie pojawiły się dwa niedźwiedzie brunatne i tłum ludzi. Później poszłam do lasu Zwierzynieckiego, który dosłownie tonął w zawilcach białych i żółtych. Były wszędzie dookoła. A wracając - nie mogło być inaczej - wstąpiłam na chwilę do ogrodów Pałacu Branickich. Całość zajęła mi 1,5 godziny. W poczuciu radości wróciłam do domu, na świąteczny obiad. U nas jada się dużo warzyw, bo są smaczne i zdrowe. Muszę bardzo uważać, na to, co jem i do minimum ograniczyć cukier. Dodaję jedynie łyżeczkę do herbaty, bo inna mi nie smakuje. I tylko czasem po wysiłku pozwalam sobie na mały batonik Kinder Bueno. Mój ulubiony. Ważę teraz prawie 60 kg. Ale przy wzroście 1,60 cm. to chyba dobrze. Nie ukrywam, że chciałabym jeszcze zrzucić kilka kilogramów, tak maksymalnie załóżmy 5. Spodenki, które nosiłam rok temu, teraz są luźne w pasie, więc przewiązuję je paskiem. 

Ale dosyć już o mnie. Może teraz opowiem Ci, jakie zwierzęta mamy w domu. Może wydawać Ci się to dziwne, a na pewno nietypowe, bo Maja hoduje 4 ptaszniki, których się trochę boję i 2 kolco myszki afrykańskie, które bardzo lubię. Siostra jest bardzo odważna, skakała ze spadochronem i na bungee. To moja duma. 

W naszym domu jest zawsze głośno i dużo się dzieje. Tu każdy gra pierwsze skrzypce. Każdy z nas jest inny i dlatego czasem się spieramy, jednak zawsze przed wieczorem dochodzimy do porozumienia. To ważne, aby nie kłaść się spać skłóconym. Z Tobą też nie lubię się sprzeczać Zenku. Myślę, że już jest między nami dobrze. To dla mnie bardzo ważne. Bo zależy mi bardzo na naszej przyjaźni. Ty też wnosisz do mojego życia dużo radosnego zamieszania. Nikt tak jak Ty nie potrafi namieszać w moim sercu. Ale to bardzo dobrze. Niech ten dialog trwa. Przynosząc obopólną korzyść. Dziś czuję, że żyję!

Jak już pewnie zauważyłeś, na wiosnę odświeżyłam także nasz blog i zmieniłam obraz w nagłówku, i kolor czcionki w tytule posta, na mój ulubiony. Mam nadzieję, że i Tobie spodoba się ta zmiana. Bo w moim sercu nic się nie zmieniło, to chyba miłość... 

***

,,Leżała tak myśląc o tym, że chyba się w nim zakochuje. Nie mogła zapanować nad swoimi uczuciami. Pociąg już pędził, a ona siedziała w nim, nie pytając, dokąd ją zawiezie. Jechała w ciemno, wierząc, że stacja końcowa pomimo wszystko będzie warta tej podróży". ~ Anna Niemczynow. 

***

Tylko Ty możesz mnie kochać jak wiatr,

z włosów moich pleść warkocze i w dłoniach spać.

Tylko Ty umiesz wymyślać mi świat,

sprzedać uśmiech na ,,dzień dobry", bym mogła wstać.


Jesteś moim najlepszym snem,

snem, jaki przyszło mi teraz śnić,

snem na same pogodne dni.

Z Tobą będzie mi dużo lżej

niż wczoraj, gdy miałam do jutra wejść.

Z Tobą smutku już będzie mniej.


O tak, będę Cię kochać jak ptak,

w długą podróż Cię zabiorę,

nie będziesz sam.

Tylko Ty możesz mnie kochać jak nikt,

proszę więc, w to uwierz mi

i otwórz drzwi.


~ Anna Niemczynow

***

Może lepiej byłoby dla mnie, zalogować się ponownie w swoim przewidywalnym życiu i wieść je spokojnie, bez większych emocji. Kiedy ja tak nie umiem, od tego zwyczajnie się odciąć. Te wszystkie chwile żyją we mnie i nie pozwalają mi zasnąć spokojnym snem. Bo czymże jest życie bez emocji? Jest tylko fikcją, a ja tak pragnę kochać, że to aż boli... 

***

Post ten napisałam, kiedy jeszcze między nami zalegała cisza. Dzisiaj wypełniliśmy ją słowami i to było bardzo kojące uczucie. Dające nadzieję i spełnienie. Spełnienie najśmielszych marzeń. Tak bardzo pragnęłam, abyś przytulił mnie słowami. Podświadomie na to właśnie czekałam. Biłam się z myślami, czy napisać pierwsza. Jednak Ty mnie ubiegłeś i bardzo dobrze się stało. Ty jesteś ten odważniejszy. Ale o uczuciach można pisać bez końca. Gdy jedne gasną, na ich miejsce zapalają się kolejne i ten proces trwa nieprzerwanym strumieniem. Kiedy dziś mnie zapytałeś, czy możesz napisać rano, to moje serce przyspieszyło swój bieg. Oczywiście - powiedziałam. A pomyślałam - kochany. To, co do tej pory było dalekie, nagle stało się bliskie. Tak właśnie objawia się miłość. Dziękuję, dziękuję, dziękuję - na początek zawsze trzy razy. Później po stokroć więcej. Moim marzeniem zawsze było nieść dobro poprzez swoje pisanie. I chyba się udało. Mam taką wiarę w sobie. Jest Ktoś, kto mnie rozumie w pół słowa... Ty Zenku. 

Dzisiaj są imieniny Mai. Kupiłam jej bukiet fioletowych tulipanów i czekoladki. Myślę, że się ucieszy po powrocie z siłowni. Teraz intensywnie przygotowuje się do maratonu, który tuż, tuż. A ja będę jej gorąco kibicowała na tej drodze do zwycięstwa.

czwartek, 4 kwietnia 2024

Kiedy...

 Kiedy sięgam pamięcią wstecz i otwieram album mych wspomnień, przywołuję chwile, które są moją własnością. One wciąż żyją. Udaję się w podróż do dzieciństwa mej duszy, aby powrócił uśmiech, który pamiętam do dziś. Spacer w deszczu. Niezapomniany krajobraz. Ludzie, których  kiedyś spotkałam. Spojrzenie drogich mi oczu...

Jutro Wielkanoc, wyjątkowy dla mnie czas. To czas odnowy duchowej. Już od rana w moich głośnikach rozbrzmiewa melodia religijnych piosenek. ,,Otwórz me oczy o Panie. Otwórz me oczy i serce. Chcę widzieć Ciebie. Chcę widzieć Ciebie. Wywyższonego widzieć chcę. Ujrzeć Ciebie w blasku Twej chwały. Wylej swą miłość i moc. Gdy śpiewam Święty, Święty, Święty. Chcę widzieć Ciebie". 

Przez otwarte okno wlewają się promienie słońca, zmieszane z gorącym podmuchem powietrza. Słyszę głosy dzieci, biegających po podwórku. Wszystkim udzielił się ten świąteczny nastrój. Piję mocną herbatę z cytryną. Wkrótce powrócą domownicy i zabierzemy się za przygotowanie obiadu. Później wybiorę się po ostatnie najpotrzebniejsze zakupy, aby niczego nam nie zabrakło. Jutro Maja znów wyjeżdża do Warszawy i nie będzie jej cały dzień. 

Jest popołudnie. Przeniosłam się z książką na balkon, skąd rozchodzi się piękny widok na okoliczne drzewa. Słyszę śpiew ptaków. Złożyłeś mi dzisiaj życzenia. Niczego mi nie potrzeba. Poza Twoją obecnością tutaj i rozmową. Kiedyś wszystko wydawało się prostsze. A może to ja swoimi myślami wszystko komplikuję? Zakładam przeciwsłoneczne okulary - które dostałam od Mai - i kieruję twarz ku słońcu. Ku nadziei. Ku marzeniom. Ku miłości, która przecież jest. 

Czuję spokój. 💟 ,,Serce jest jak pozytywka. Zamknięte nie będzie grać". 

Słońce coraz później opada za horyzont i idzie spać. Dni są coraz dłuższe. Tylko to ciepło jest takie pasujące do lata. Krótkie rękawy i czapki z daszkiem to już standard. A przecież mamy wiosnę. 

***

,,Lubisz wracać w strony, które znasz,

Do mej twarzy zbliżyć twoją twarz,

By się przejrzeć w niej,

Odnaleźć w niej

Choćby nikły cień, pierwszych serca drżeń

Kilka nut i kilka wierszy z czasów,

Gdy kochałaś pierwszy raz". 

***

Miałam dziś piękny sen, że siedziałeś blisko mnie, a ja - namyślając się chwilę - wpadłam w Twoje ramiona, pełna lęku, ale także i nadziei. A Ty - nie namyślając się długo - przygarnąłeś mnie do siebie i odwzajemniłeś uścisk, mówiąc: już dobrze, jestem przy tobie. - Tak długo na to czekałam - wyszeptałam. Aż z mych oczu na Twoją koszulę kapały łzy. Ale nie były to łzy bezsilności, lecz głębokiego wzruszenia. Siedzieliśmy tak długo, podczas gdy Ty kołysałeś mnie w swych objęciach. Obudziłam się z uśmiechem na ustach i długo rozpamiętywałam ten sen, rozkładając go na czynniki pierwsze. Cóż on oznaczał, o tym wiemy tylko my... Ja to wiem i wiesz to Ty.

To była całkowicie spontaniczna decyzja z tą grzywką, którą postanowiłam sobie zrobić wieczorem. Wtedy mam zupełnie zwariowane pomysły, jakie tylko mogą przyjść mi do głowy. I raz dwa się z tym uporałam. Wystarczyło tylko kilka minut i piękna, niebieska grzywka wyszła spod moich dłoni, a właściwie nożyczek. Chyba minęłam się z powołaniem. Bo lubię co jakiś czas coś ciąć, skracać, przycinać. Tak, patrząc na siebie w lustrze stwierdziłam, że to była dobra decyzja. Dodatkowym plusem jest to - co odkryłam na spacerze - że włosy już mi tak nie fruwają na wszystkie strony. Wiosno, przybywam. I przybyło pięknych i delikatnych, obłędnie pachnących kwiatów. Jak ja na to czekałam!

Zauważyłam, że grzywka ładnie podkreśla oprawę moich oczu. Wystarczy tylko odrobina tuszu do rzęs i rozświetlający jasny podkład, delikatna pomadka i już byłam gotowa na wiosenny spacer po radość. Powodów ku temu zdecydowanie przybyło. Można nosić lekkie trampki i krótkie koszulki. I tym samym pozwolić pooddychać skórze. Szłam tak przed siebie, nim zrozumiałam, że... Moja dusza pachnie Tobą...