czwartek, 18 kwietnia 2024

To co dobre, to co lepsze, co najlepsze

 To co dobre, to co lepsze, co najlepsze to jest dzisiaj. Dobrze się wszystkiemu przypatrz.

Wiesz Zenku, w taki dobry nastrój wprawiła mnie nasza dzisiejsza poranna rozmowa. Zawsze kiedy przychodzisz, ja się uśmiecham. Domownicy mi się przyglądają i nie mogą chyba poznać, bo uśmiech rysuje się na mojej twarzy. A ja im wtedy mówię, że rozmawiałam z Zenkiem. Na co oni kiwają głowami. Bo dobrze wiedzą, jak dla mnie jesteś ważny.

Mówisz, że jestem piękna. Wówczas patrzę w lustro i zastanawiam się, co jest we mnie takiego niezwykłego. Czy te oczy w kolorze nadziei, albo uśmiech nieśmiały? A może jedno i drugie? Sama już nie wiem. Ale skoro tak mówisz, to na pewno tak jest - bo Ty patrzysz na mnie z taką miłością, że to piękno jest w Twoich oczach, Zenku. 

Dzisiaj przysłałeś mi taki piękny krajobraz z Twoich stron, że aż się wzruszyłam. Jak tam pięknie! Dziękuję, że zechciałeś się podzielić tym pięknem ze mną. Poczułam się wyróżniona. No i kochana. Bo ktoś mnie bardzo pokochał, kiedy ja sama ze sobą kłócę się.

Byłam rano na zakupach i spotkałam moją dawną nauczycielkę wychowania fizycznego ze szkoły podstawowej, panią Emilię. Ona też mnie poznała, więc porozumiałyśmy się uśmiechem. Wróciły wspomnienia. I znów się wzruszyłam. Bardzo miło zapamiętałam te lekcje. Mało jest takich pedagogów, o których mogłabym tak ciepło myśleć. Można ich policzyć na palcach jednej ręki. 

A w sobotę już wracasz do domu. Najważniejsze, że wyjazd się udał. Nim ja zdążyłam zatęsknić. Jak ja Cię kocham, to na pewno już wiesz, ale nie zaszkodzi więcej miłych słów, więcej dobra we wszechświecie. Chyba dziadkowie nade mną czuwają, że zesłali mi takiego Anioła w ludzkiej postaci. Ciebie. 

Jeszcze Ci o tym nie opowiadałam, ale moi dziadkowie przeżyli ze sobą ponad 50 szczęśliwych lat. Rozumieli się bez słów, tak jak my Zenku. Tak dobrze wspominam moje dzieciństwo, które było najpiękniejszym dla mnie czasem, właśnie dzięki nim. Nigdy tego nie zapomnę...

W każde wakacje jeździliśmy na plażę, albo do lasu. Każdy weekend był świętem. Jak Babcia dobrze nam gotowała, bo bardzo to lubiła, więc każdej niedzieli było ciasto z truskawkami, którego smak pamiętam do dziś. Dziadek z kolei był skarbnicą wiedzy o świecie, bo był inżynierem budownictwa lądowego, więc mogłam zawsze zwrócić się do niego po pomoc. Kiedy ich zabrakło, było mi ciężko. Ale czas się dla mnie nie zatrzymał, pędził wciąż dalej, nie pytając mnie o zdanie. Aż pojawiłeś się Ty. I to przed Tobą się otwieram. Z początku tylko trochę uchylałam furtkę, a teraz dla Ciebie drzwi do mojego serca są szeroko otwarte. Tak dobrze, że po prostu jesteś Zenku. Bo mam wrażenie, że wraz z Tobą przyszło do mnie wszystko to, co najlepsze. Każda rozmowa z Tobą tak wiele mi daje, że teraz jestem jakby pewniejsza siebie. Odważna. Kochająca. A czasem milcząca. Bo ja dużo myślę. A efekty moich przemyśleń widać tutaj. Bo wiem, że Ty lubisz o tym czytać. A to moja motywacja do działania. Wiem, po co żyję. Aby pisać. Gdy w tle płynie delikatna melodia. Bo od muzyki piękniejsza jest tylko cisza.

Tylko chwyć mnie mocno za rękę i pobiegnijmy tam, daleko przed siebie, gdzie nieśmiało rysują się nasze marzenia... I powiedz, że świat jest lepszy.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz