czwartek, 25 kwietnia 2024

Spacerkiem po szczęście

 Świat szybki jak młody wiatr pędzi co tchu i nie ma czasu na miłość już. Więc proszę Cię, blisko bądź, kochaj mnie, trwaj przy mnie bo, wokół wzburzone morze, tylko Twoja dłoń, stały ląd. 

Wczoraj były urodziny mojej Mamy, o czym świadczy pokaźnych rozmiarów bukiet różowych goździków we flakonie. Poszłam po nie do sklepu, jeszcze póki Mama spała, aby zrobić jej niespodziankę i się udało. A wtedy padał deszcz. Dziś na szczęście słoneczko wróciło i możemy cieszyć się wiosną w pełnej krasie.

Podobno po niedzieli będziemy mieli letnie temperatury, na co się bardzo cieszę. Bo ja tak ukochałam sobie słońce, o czym wie każdy, kto mnie zna. Wtedy odżywam, gdy ogrzewają mnie jego ciepłe promienie. Odświeżyłam kolor włosów cudowną odżywką do zadań specjalnych. Ponadto, że pięknie pachnie, to jeszcze nadaje kosmykom kosmicznie niebieski kolor. Polubiłam moją grzywkę. Czasem się za nią chowam, gdy mi źle. A później jest już tylko lepiej i świat nabiera rumieńców.

Kiedy tak chodzę na te swoje spacery po radość, to myślę sobie, jakie mam szczęście. A złowić je w tak trudnych czasach to dopiero jest wyzwanie. Ja jednak nigdzie się nie spieszę. Tak mi dobrze, tam bezpiecznie, gdy kroczysz obok mnie. Choć tego czasu ciągle mi mało. Czasu, który mamy tylko dla siebie. Ciebie wzywa las, mnie codzienne obowiązki, także trudno się odnaleźć. Ale to nic, wszystko jeszcze przed nami - mówię sobie.

Szczęście jest gdzieś tam i cichutko czeka za zakrętem polnej drogi. Tam, gdzie rosną dmuchawce. One, tak jak ja, są takie kruche i delikatne, że łatwo je złamać. Jednak ja się nie poddaję, tylko ruszam dalej. Na spotkanie Ciebie. Już Cię widzę i wówczas wszystkie wątpliwości rozwiewają się, jak parasolki dmuchawców na wietrze. Uśmiechasz się i wiem, że dogoniła mnie miłość. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz