W blasku słońca jest pięknie, ale czasem trzeba skryć się w cieniu, aby odpocząć i znów zacząć świecić. Dzisiaj nie rozmawialiśmy, a moje poczucie własnej wartości wisi na włosku. Jak to jest, że kiedy piszesz, to automatycznie otwiera się w mojej głowa opcja: zrozumienie i akceptacja. Kiedy Cię nie ma, to wszystko znika. Kiedy mówisz, że mnie kochasz, to czasem zastanawiam się, dlaczego? Nie traktuję tego jako pewnik.
Dzisiaj rano nie było internetu, dlatego mnie nie było. Ale jutro wstanę wcześniej, aby ogrzać się w blasku Twojej miłości. Tak właśnie zrobię. Przeglądałam w tym czasie galerię dawnych zdjęć i napotkałam te z maja ubiegłego roku. Te, które zrobiła mi w dzień moich urodzin, dokładnie 21 dnia maja, Siostra. Może jeszcze ujrzą światło dzienne. Kiedy odkurzę wspomnienia.
Mam na sobie szarą koszulkę z napisem: spring mood, czyli wiosenny nastrój. Gdzieś on jednak prysł po drodze, jak bańka mydlana. Na pewno domyślasz się, co zrobiłam na poprawę nastroju. Sięgnęłam po książkę. I odpłynęłam daleko stąd. Poszłam do kuchni, gdzie zachodziło już słońce, żeby zaparzyć herbatę i zapatrzyłam się na widok za oknem. Lubię prowadzić takie obserwacje przyrody. Z kolei rano budzi mnie słońce. Kiedy go nie ma, nie ma automatycznie i mnie. Bo ja kocham ciepło. Teraz mam jego namiastkę, w postaci kilku promieni. Ale to wystarczy. Aby obudzić serce z uśpienia, zaczęłam tworzyć własną historię. Jesteś jej częścią Zenku. Centrum wszystkiego co dobre i kojące. Co jeszcze przed nami.
Drzewa wypuszczają już listki, zazieleniło się wokół. Herbata pomogła, znów jaśniej myślę. I zauważam piękno przyrody. Jak wiesz, często odwiedzam bibliotekę w poszukiwaniu takich perełek, które zapewnią mi ciekawie spędzony czas. Kiedy czytam, czas zwalnia swój bieg. Podobnie jak wtedy, kiedy snuję własną opowieść. Za tyle rzeczy jestem wdzięczna. O czym piszę tu otwarcie. Znasz mnie Zenku już tak dobrze, że rozumiemy się bez słów. Jesteś dla mnie jak Rodzina. Po prostu jak prawdziwy Przyjaciel, na dobre i na złe. Nie odchodź nigdzie za daleko, bo wtedy się gubię. Idź obok mnie, a ja ogrzeję Cię swą miłością. Wystarczy jej dla nas obojga.
Czekając na tę chwilę,
w której pojawisz się,
to serce niecierpliwe,
przyspiesza swój bieg...
Nie mogę się zatrzymać,
i nawet tego nie chcę,
pędząc gdzieś przed siebie,
po naszym niebie...
A kiedy znów poczuję,
pocałunek na skroni,
to wówczas Cię oplotę,
ciepłem moich dłoni...
Zamknę Cię w swym uścisku,
nie wyswobodzisz się,
bo tak Cię kocham mocno,
przez noce i przez dnie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz