piątek, 30 grudnia 2022

Witając jesień, a właściwie zimę

 No i przyszła pani jesień, rzuciła garść liści w parku, na ścieżkę, owinęła mnie ciepłym powietrzem. Dzisiaj - pod koniec września - jest naprawdę ciepło i słonecznie, że postanowiłam pójść do przychodni okrężną drogą. Zdecydowałam się na osobny post poświęcony tej niecodziennej wizycie, aby jeszcze lepiej zrozumieć siebie i to, co mnie spotyka. Jednak pani doktor mnie poznała, pomimo, że przybrałam na wadze. Myślę, że to przez te leki, ale już poczyniłam starania w kierunku zrzucenia kilku kilogramów. Idąc tam, nie myślałam o niczym, a może moje myśli były lekkie jak otaczające mnie powietrze? W każdym razie skupiłam się na obserwowaniu przyrody, która tak się zmieniła, przybrała jesienną szatę. Jakie było moje zdziwienie, kiedy po przekroczeniu progu gabinetu, pani Wioletta serdecznie mnie przywitała i nawet nie zapytała, jak się czuję, bo to było widać, że dobrze. Uśmiechnęła się zamiast tego i zauważyła każdy detal mojego ubioru, chwaląc to, że nawet spinka pasuje kolorystycznie do liliowego sweterka. Swoją drogą, w tym sweterku było mi trochę gorąco. Ale starałam się bardzo, aby wyglądać po prostu dobrze, odpowiednio do sytuacji. Później padły pierwsze słowa i tak zachęcona, wyrzuciłam z siebie potok słów. Opowiadałam o tym, co jest dla mnie ważne, na co zwracam szczególną uwagę każdego dnia, aby uczynić go lepszym. O mojej wielkiej pasji, jaką jest pisanie: o sobie, o swoim dniu, o uczuciach. I o mojej drugiej pasji, jaką jest fotografia przez małe ,,f". I jak wielką rolę odgrywasz Ty w tym wszystkim: doskonały fotograf, kochający tak jak ja przyrodę i nie szczędzący mi miłych słów. Po prostu człowiek o wielkim sercu. Pani doktor słuchała w skupieniu i cały czas coś pisała, co jakiś czas zerkając na mnie. I chyba jej też udzielił się mój dobry nastrój. Na drugim planie było moje rozmyślanie, bo nie starczyło na to czasu. A i tak czułam się wyjątkowo, w pokoju, gdzie nic się nie zmieniło od mojej ostatniej wizyty. W pokoju, gdzie królują książki i obrazki od wdzięcznych pacjentów. No i stało się, dostałam jeszcze skierowanie na profilaktyczne badanie krwi, czego szczerze nie lubię. Właśnie to cenię u pani doktor, tę dbałość o pacjenta, że chciałoby się tam wracać często. I tak, podbudowana na duchu, wracałam znowu przez park i spotkałam wiewiórkę. Niosła w pyszczku orzecha włoskiego i przebiegła mi drogę. O tych moich spotkaniach z wiewiórką też opowiedziałam, a pani Wioletta była tym bardzo zaciekawiona. Niczemu się nie dziwiła, jedynie właśnie tym, że karmię je z ręki, a one wspinają się po moim ramieniu i proszą o więcej, bo orzeszki laskowe najwyraźniej bardzo im smakują. I to już koniec mojej opowieści, następna wizyta w listopadzie, oby tylko te wyniki były dobre, mam taką nadzieję. Jeśli dotrwałeś do końca, to oznacza, że jesteś ciekawy, co u mnie, że nie jestem Ci obojętna, pomimo tego, że już nie rozmawiamy tak, jak kiedyś, kiedy wszystko jeszcze wydawało się prostsze. Może więc ten pamiętnik będzie pomostem między Tobą a mną i, naszym szczęściem.

Czy teraz zawsze tak już będzie, że będziemy się mijali?

W natłoku spraw, w codzienności, jak byśmy się nigdy nie poznali?

Przebiegam myśli, nasze rozmowy, zapisane w pamięci.

Jak gdybym chciała objąć rozumem to, od czego łza się w oku kręci...

Ciemność otulała miasto, które nie chciało jeszcze spać. Mijałam snujących się po ulicach ludzi i zastanawiałam się, czy ktokolwiek z nich jest tak szczęśliwy jak ja. Niedługo ta ciemność rozświetli się tysiącem światełek, które wprowadzają mnie zawsze w świąteczny nastrój. Teraz, kiedy wiedziałam już, że widmo cukrzycy zostało zażegnane, a wyniki morfologii wypadły nadzwyczaj dobrze - mogłam odetchnąć głębiej i poczuć się jeszcze lepiej niż dotychczas. Bo moją głowę nie zaprzątały już żadne myśli. I byłam gotowa na szczęście. I wtedy przyszedłeś Ty... i podarowałeś mi uśmiech. Widzisz, niedawno witaliśmy jesień, a dzisiaj mamy już prawdziwą zimę ze śniegiem i mroźnym powietrzem.

Jest taki dzień - piosenka Czerwonych Gitar skutecznie wprowadza mnie w nastrój świąt.

Lubię Święta i wszystko co się z nimi wiąże: choinkę, kolorowe lampki, drobne upominki, no i uśmiech pojawiający się na ustach zawsze, kiedy jesteśmy razem, kiedy towarzyszą mi bliscy. Bo o tę bliskość przecież chodzi, o wspólne cieszenie się tym wszystkim, co zsyła nam los. Wszystko dzieje się po coś i na wszystko w życiu jest czas. 

Zanurzam usta w gorącym napoju, a obok mnie na stoliku leży rozpoczęta książka i okulary do czytania. Nadciąga wieczór, ulubiona pora dnia. Herbatka malinowa, mocna i słodka rozluźnia mięśnie i przyjemnie rozgrzewa. Jestem gotowa na kolejną porcję marzeń. Zwykle nadciągają, gdy zapada zmrok, a ja jestem sama ze swoimi myślami. Lubię je tu porządkować, nie wypowiadać na głos, tylko zapisywać, bo wtedy mają magiczną moc. Wzmacniają moją wątłą psychikę. Dlaczego wciąż jeszcze potrzebuję zapewnienia, że ja także mogę być dla kogoś kimś zupełnie wyjątkowym? Bo Ty jesteś dla mnie gwiazdką z nieba. Bóg nieprzypadkowo postawił właśnie Ciebie na mojej drodze, choć nigdy się nie spotkaliśmy, prawda, że to paradoks? Ale tak widocznie miało być. Za oknem niespiesznie wirują płatki śniegu, a ja mam wrażenie, że jestem świadkiem czegoś niezwykłego. Chociaż cały roślinny świat śpi głęboko pod stale powiększającą się warstewką białego puchu, to ten widok cieszy oczy. I tak sobie myślę, że z każdym dobrym człowiekiem zamieszkującym ziemię powiększa się zasób dobra we wszechświecie. Filiżanka jest już pusta.

czwartek, 24 listopada 2022

W naszym niebie

Zabierz proszę mój strach, lęk i niepokój,

zamieszkaj w moim sercu, pozostaw tam spokój.

A kiedy zimno i deszcz, źle mi jest,

otul mnie miłością, ciepłem i radością.

A ja przez łzy spojrzę na Ciebie,

i powiem to z uczuciem, zostań tu...

proszę, w naszym niebie.

***

Czasem coś mi się udaje, a wtedy słowa same spływają na pustą kartkę papieru, a ja wiem dokładnie, co chcę powiedzieć i jak nazwać nagromadzone uczucia. Wówczas strach zamieniam w odwagę, a łzy w uśmiech. Czasem bywam szczęśliwa i chcę Ci o tym opowiedzieć, jak z małej dziewczynki zamieniam się w świadomą swojej wartości kobietę. Kiedy jesteś blisko, to łatwe, kiedy nie ma Cię w pobliżu, ja tak tęsknię. Ten pamiętnik pozwala mi spojrzeć na siebie z dystansem. Mogę jeszcze ocalić siebie i być tą lepszą Magdą. Rozkochaną w Tobie, odrobinę rozmarzoną i zadowoloną ze swojego bloga. Czasem zabiorę Cię jeszcze tam, gdzie zwykle chodzę, gdzie wydeptałam kilka ścieżek. No a dzisiaj udało nam się znowu spotkać z naszą małą, rudą przyjaciółką, tam gdzie poprzednio, pod wielkim drzewem. Kiedy nas zobaczyła, to od razu radośnie do nas podbiegła, a my mieliśmy dla niej smakołyki. Takie dni zawsze zostają na długo w pamięci.

Za trochę ponad tydzień wizyta u pani doktor. Aż trudno w to uwierzyć, ale pierwsza od dwóch lat. A przez te dwa lata kontakt ograniczał się do rozmowy telefonicznej. Pewnie lekarka mnie nie pozna. Ale ja jej o sobie przypomnę i opowiem to, co leży mi na sercu. Dojmująca samotność, pomimo, że dom pełen ludzi. Nie wiem, skąd ten smutek we mnie. Przecież wszystko się zaczyna układać pomalutku, ale zawsze to poczyniłam jakieś postępy. Uczę się tej ciszy w sobie od Ciebie. Ty masz w sobie ten spokój. Dlatego tak mi z Tobą po drodze. A wracając do wizyty, to chcę opowiedzieć pani doktor o moim wybudzaniu się i niepokoju o drugiej nad ranem. Jakkolwiek bym się nie starała, to i tak się budzę. I nie pomaga ciepła herbata, ani dodatkowy koc, bo tak mi zimno w środku. Że pragnę tylko jednego, aby mnie ktoś przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze. Tak po prostu. 

Wieża radości, wieża samotności - pokochałam tę piosenkę od razu, kiedy po raz pierwszy ją usłyszałam dzięki Tobie. Tak, nieraz właśnie tak się czuję, jak rozbitek na samotnej wyspie. Łapię niespiesznie myśli, które kłębią się w mojej głowie i próbuję przygotować się do jutrzejszej wizyty u mojej pani doktor. Może to błąd, może należy postępować inaczej. ,,Pamiętaj, że nie trzeba przygotowywać się do rozmowy" - brzmią mi jeszcze w uszach mądre rady Mamy. ,,Zdaj się na spontaniczny gest" - powtarzała. Moja Mama jest bardzo życiowa, dlatego jej posłucham, a jutro opowiem Ci, jak było. Zawsze tak jest, że kiedy zbliża się termin wizyty, ja czuję się już lepiej i zapominam zupełnie o smutku, który jeszcze niedawno mi towarzyszył. Może to taki mechanizm obronny mojego organizmu, że wszystko cudowną mocą wraca na właściwe tory. Jakby ktoś zaczarował moją rzeczywistość. Może sprawiłeś to Ty? Pojawiłeś się i wykrzesałeś ze mnie uśmiech, a ja po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułam, jak w moim sercu rodzi się szczęście. 

Tak pisałam pod koniec września, a dzisiaj już mamy listopad. Lubię taki stan, w jakim się obecnie znajduję, ukojona ciepłem płynącym z głębi kochającego serca, otulona zimnym powietrzem o poranku, kiedy jeszcze rano piłam kawę na balkonie. Wreszcie wszystko zaczyna mi się układać, ale nie mówię o tym głośno, aby nie zapeszyć. Tak w ogóle, to jestem szczęśliwa, uspokojona wynikami badań, natchniona weną do pisania. Brakuje mi tylko tutaj Ciebie. Jutro urodziny mojej Siostry, powierniczki moich sekretów. Mamy już wspólne plany na grudzień, kiedy to wybierzemy się na lodowisko. Maja jest moją wielką podporą i, moim szczęściem. Dlatego bardzo Jej kibicuję w noworocznych postanowieniach - mamy już ich kilka. Czuję, czuję się dziś bardzo podbudowana na duchu i pragnę tę moją siłę przekazać tym, którzy są mi bliscy. Jak dobrze, że jestem tu.

Na Twoje jedno słowo, mam dziesięć, które kłębią się w mojej głowie i o których pragnę Ci opowiedzieć. Jeszcze wczoraj cieszyłam się spotkaniem wiewiórki w parku, a dzisiaj jestem chora. Ból gardła jednak nie przeszkadza mi, aby pisać i cieszyć się życiem. Bo poznałam kogoś, kto tak jak ja kocha przyrodę. Kaszlę znowu rozdzierająco; widzisz, znowu zastanawiam się, jak to zgrabnie ubrać w słowa. Dzisiaj już mnie tu nie będzie. Ale nie martw się o mnie, ja sobie poradzę; a kiedy wszystkie dolegliwości miną, wówczas wrócę tu i Ci wszystko opowiem, jak przyjacielowi, którego tak bardzo zawsze chciałam mieć - i w świecie wirtualnym, i w tym rzeczywistym. Przyszłość zaczyna się rysować w jasnych barwach, a ja czekam na pierwszy śnieg. Niech mi się przyśni. Czasem trzeba po prostu milczeć, by zostać wysłuchanym. I zniknąć, aby zostać zauważonym. To moja myśl na dziś.

,,Przyjaźń rodzi się w momencie, gdy jedna osoba mówi do drugiej: Co? Ty też? Myślałem, że tylko ja!". ~ C. S. Lewis. 

Cieszę się, że tu jesteś, że czytasz, bo dla Ciebie piszę, no i troszkę dla siebie, abym mogła nazwać rzeczywistość i się z nią uporać własnymi siłami, a sił mi przybywa. Następny post będzie prawie w całości poświęcony mojej wizycie u pani doktor i trochę zbliżającym się Świętom, gdy towarzyszyć nam będzie zimowa aura. Tak, jesień zmieniła się w zimę, zanim zdążyłam się obejrzeć za siebie. Ale to dobrze, to taka potrzebna zmiana. Śniegu zacznie przybywać, no i powodów do radości też. 

niedziela, 25 września 2022

Zaproszenie na wysepkę szczęścia

 Kto mnie zna, ten doskonale wie, że tu jest moja malutka wysepka szczęścia, do której zawsze wracam z tęsknotą w sercu, bo to namacalny dowód na to, że istniała kiedyś taka Magda, która kochała i była tak szczęśliwa, jak tylko można być szczęśliwym. Przez chwilę, ale jednak. 

Tak myślałam kiedyś, że to tylko na chwilę, jednak Ty przerwałeś tamę milczenia i już wszystko stało się jasne. Że nadal jesteś, aby wspierać mnie swoim silnym ramieniem. Te dwa słowa na Instagramie mówią wszystko. Więc może moje szczęście będzie trwało dłużej... Kto wie?

Lato mija, a ja nadal czuję tę beztroskę, jaka towarzyszyła mi w przeddzień wakacji. Kiedy odłożyłam na bok wszystkie sprawy i pozwoliłam myślom płynąć swobodnie. Pewnie tu kiedyś zajrzysz i chyba nie zaskoczą Cię moje słowa, bo możesz być nadal pewnym moich uczuć do Ciebie. Nigdy nie kochałam równie mocno i intensywnie. I pewnie się powtarzam, ale powiem to jeszcze raz szeptem: Jesteś dla mnie ważny. Gdyby nie Ty i Twoje ciche wsparcie nie byłabym teraz w tym miejscu, a zaszłam daleko.

Dzisiejszy dzień - 4 września - był dla mnie przełomowy i obfitował w radosne wydarzenia. Rano wypiłam kawę, a później przyszła do nas moja Siostra i udałyśmy się we trzy, bo z Mamą, do nieodległego parku. Kiedy przechodziłyśmy obok rzeki Białej, Maja zawołała: zobaczcie, zimorodek! Szybko spojrzałam we wskazanym kierunku i, wtedy go zobaczyłam. To był on, cudowny ptaszek, który przyniósł mi szczęście. Siedział tak przez chwilę, po czym odfrunął w dal, znacząc powietrze niebieską smugą. Tak bardzo się ucieszyłam, kiedy usiadł dalej i mogłam mu się dokładniej przyjrzeć. Był taki sam, jak na Twoim zdjęciu i teraz wiem, gdzie go szukać. Choć odleciał, to w moim sercu pozostał już na zawsze. Zabrałyśmy z domu orzeszki dla wiewiórek, które ostatnio widziałyśmy w starej części parku. I pojawiły się one, mama z córką. Kiedy jedna z nich podeszła bliżej i poczułam jej łapki na dłoni, tak bardzo się wzruszyłam. A później mały, zimny nosek. Nie sądziłam, że tak bardzo można dotknąć życia. 

Taki był ten nasz rozpoczynający się wrzesień. I myślę, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Kiedy dzień się już kończy, ja mam nadal w pamięci Twoje słowa. Tak, jestem dla Ciebie kochaną Madzią i myślę, że tak już pozostanie. Żadne wichry i niepogody nie staną na drodze naszemu szczęściu. Bo tak to już jest na naszej małej wysepce szczęścia, że smutki przeplatają się z radościami, a i tak finalnie miłość wszystko zwycięża. I niech tak już pozostanie. Zabiorę Cię właśnie tam, gdzie jutra słodki smak. Gdzie naszemu szczęściu nic nie grozi. 

Prócz Ciebie nic - to rozbrzmiewa dziś w moich słuchawkach mp3. 

czwartek, 1 września 2022

Skrawek szczęścia

 Bałam się, że kiedy dopuszczę cię zbyt blisko, a ty któregoś dnia odejdziesz, to zabierzesz ze sobą jakąś część mnie, bez której nie przeżyję. A okazało się, że to ty oddałeś mi część siebie - i tego nigdy ci nie zapomnę. Dałeś mi swoją radość otaczającym światem, swoje mądre spojrzenie na życiowe sprawy - mnie, która tak bardzo bała się prawdziwego życia, że zatraciła się w tym wirtualnym. Dzisiaj pomału wracam do siebie, próbując kawałek po kawałku odbudować szczęście, które nas kiedyś połączyło. I choć nie ma już nas, to we mnie żyje jeszcze pamięć wspólnych dni.

Wieczory są najtrudniejsze, wtedy odżywają demony przeszłości. Dlatego staram się zagłuszyć ciszę, aby nie pamiętać tego, co jest jeszcze niezabliźnioną raną. To tak boli, kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, że nie ma już ze mną tych, którzy mnie zawsze ratowali z wszelkich życiowych kryzysów, nie pozwalali załamywać rąk. Zostali ze mną jednak ci, którym ufam bezgranicznie. Myślę, że to dzięki nim jeszcze normalnie funkcjonuję, a wydarzenia ostatnich dni - kiedy nawarstwiło się wiele spraw - nauczyło mnie tego, aby nie martwić się na zapas. Niczego nie przyspieszać, tylko czekać spokojnie, co przyniesie czas. 

Lato już na półmetku, a to dobra okazja, aby zmienić coś w swoim życiu. Chciałabym schudnąć przynajmniej trochę na początek, a później to już będzie z górki. Przynajmniej mam taką nadzieję. Teraz chudnięcie nie przychodzi mi tak łatwo jak kiedyś, może to kwestia wieku, kiedy zwalnia metabolizm. Pragnę też zmienić swoje spojrzenie na siebie, być bardziej życzliwa dla siebie, widzieć swoje zalety, m.in. to, że jestem - jak to ładnie nazwałeś - uczuciowa. Nigdy tak o sobie nie myślałam, w prawdziwym życiu starałam się to ukrywać pod maską obojętności, aby nikt już nigdy nie mógł mnie zranić. Ale tak naprawdę nie zatraciłam jeszcze mojej wrażliwości, pomimo wielu zawirowań.

Teraz jestem silniejsza, bo właśnie siłą delikatności zburzyłam mur, który nie pozwalał mi przejść na lepszą stronę życia. Kiedy patrzę z miłością na świat, on oferuje mi to samo. Dlatego tak bardzo lubiłam z tobą rozmawiać, wtedy czułam, że robię coś ważnego, dla siebie i dla ciebie. Czułam się w pełni zaakceptowana i, co najważniejsze, zrozumiana. Bo kiedy spotykają się dwie wrażliwe dusze, to rodzi się szczęście. Teraz mam swój skrawek szczęścia w sobie. Spytasz może, dlaczego ci o tym wszystkim mówię? Bo nadal jesteś moim przyjacielem, który - choć daleko - jest mi nadal bliski. I pozwala swoim pojawieniem się, że rozprostowuję przykurczone skrzydła. Bo po każdej burzy wygląda słońce, bo nawet najczarniejsza chmura ma srebrne brzegi. Nigdy nie jest za późno, aby zacząć od nowa, pomalutku, budować swój świat...

Perfect World - Katie Melua

czwartek, 28 lipca 2022

Istniejesz

 ,,Z wiekiem coraz trudniej otworzyć się przed innymi, ale zdarzają się ludzie empatyczni, życzliwi drugiemu człowiekowi, nieoceniający. Emanują dobrą energią, docierają do głębokich pokładów drugiego człowieka złożonych z obaw, wątpliwości, strachu i rozbrajają te bomby, nie wysilając się przy tym zbytnio. Tacy są z natury".

Jesteś dobrym człowiekiem Zeniu, bo tak nazywam Cię w myślach. Tak, to zdrobnienie doskonale do Ciebie pasuje, tworzycie z nim jedność. I także w myślach jesteś mój, tu nie muszę się Tobą z nikim dzielić. Nawet sięgając pamięcią daleko wstecz, zawsze byłeś uosobieniem dobroci i niewinności. Uznałam więc, że doskonale do mnie pasujesz, że stanowimy doskonały twór - cóż, jeśli tylko mojej wyobraźni... Ale nawet poza moimi wyobrażeniami o Tobie, jesteś mi tak bliski, na początku jako przyjaciel, a później ktoś więcej. 

Istniejesz Zeniu i to napawa mnie spokojem. A Ty pewnego dnia zwróciłeś swoją uwagę na mnie i tym samym postawiłeś mnie w dobrym świetle, czyniąc po prostu szczęśliwym człowiekiem. Z czasem ta tęsknota była coraz większa, a ja coraz śmielej myślałam o nas, jak by to było, gdybyśmy spotkali się na prawdę. Jakbyś mieszkał całkiem blisko i mówił mi codziennie ,,dzień dobry" jak sąsiad, którego widuję nie od dziś. Zapewne wtedy uniosłabym się dwa metry nad ziemią, a Ty sprowadziłbyś mnie do siebie pocałunkiem. Takie śmiałe byłyby moje myśli.

Ale nawet będąc daleko, byłbyś znacznie bliżej mnie niż inni, których widuję codziennie. Bardziej niż sąsiad, który mówi mi przelotne ,,dzień dobry". Bardziej niż pani, posiadaczka kotów, która się do mnie uśmiecha. Bardziej niż wszyscy inni. Bo ja Ciebie właśnie pokochałam i kocham do dziś. I myślę, że zawsze będę Cię kochała, choć nie powiem tego na głos. Ale to nic Zeniu, bo Ty mnie usłyszysz i wszystkie dobre słowa ubierzemy w szept. Więc mówię do Ciebie szeptem: bądź przy mnie blisko, a ja ściągnę Cię tu wszystkimi moimi myślami... Bo jesteś dobry z natury i ja taka jestem.

piątek, 22 lipca 2022

Narodziny dnia

 Na niebo powoli wspinało się słońce, sprawiając, że serce było takie gorące. A świadkiem tego spektaklu były tylko drzewa, szumiały w takt wiatru, od którego dusza śpiewa. A wszystko to było jakby wyjęte za snu... Jesteś? Tak, jestem tu.

Stale tu jestem, codziennie, nawet kilka razy dziennie i to boli, gdy nie ma Cię tu. Podobno od muzyki piękniejsza jest tylko cisza, jednak ja wolę, kiedy ze mną rozmawiasz, kiedy dzielisz się swoim dniem ze mną, kiedy po prostu jesteś. Bo wtedy wiem, że jestem kochana. Odkąd Cię znam, polubiłam poranki. Wcześniej wstając, mój dzień jest dłuższy, a ja mam czas na celebrowanie porannej kawy, zakupy, spacer, czy lekturę ulubionej książki. Wiatr ucichł, przynosząc ukojenie. Słoneczko wygląda zza sąsiedniego bloku, otula mnie cisza i spokój. Myśli płynął niespiesznie, jak te obłoki. A w każdej z nich jesteś Ty. Czy jeszcze mi się przyśnisz? Wiesz, wydawać by się mogło, że mam w sobie dużo tego spokoju, ale to tylko pozory, za którymi ukrywa się nadwrażliwa dusza. Tak, jestem sama, ale nie samotna. Chociaż otaczają mnie bliscy, to czasem idę sama, aby się na nowo odnaleźć. Jeszcze nie pozbyłam się resztek nieśmiałości. I czasem dopada mnie zwątpienie, ale to przecież takie ludzkie, potrzebne, bo bez tego nie byłabym w pełni sobą. Potrzebuję jeszcze zapewnienia, że ja też jestem dla Ciebie kimś ważnym, że jeszcze mieszkam w Twoich snach. Wtedy byłoby mi łatwiej iść dalej, z wiarą i nadzieją, że jeszcze nie wszystko skończone, że to dopiero początek. 

A kiedy dzień się kończy, ja nie trzymam się kurczowo zachodzącego słońca, tylko pozwalam mu spokojnie odpłynąć do krainy snów. Księżyc jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. A moje myśli, wolne jak ptaki, krążą wokół Ciebie. Czy jeszcze się spotkamy? I znów połączy nas blady świt i porozumienie dusz... Bo nierozsądnym jest nie mieć nadziei. Ja ją stale mam. Bo ostatnio odkryłam, że moje jest tylko to, co jest we mnie. A małe rzeczy są jak gwiazdy świecące w pogodne noce, dlatego warto się nimi otaczać. Aby odkryć razem szczęście...

,,W przyjaźni nie chodzi o to, jak długo kogoś znasz, ale o to, by ktoś, kto pojawia się w twoim życiu, powiedział: Jestem tu dla ciebie, a później to udowodnił".  

piątek, 8 lipca 2022

Do snu

 R. M. Rilke: Do snu

Chciałbym tak kogoś utulić

i przy kimś siedzieć, gdzieś, hen...

Chciałbym cię całować i tulić, 

z tobą iść ze snu w sen.

Chciałbym jedynym być w tym domu,

wiedzącym: mroźny był czas.

I podsłuchiwać chciałbym po kryjomu

i ciebie i świat i las. 

***

Ale zanim jeszcze przyłożę głowę do poduszki, to posłucham Twoich leśnych historii; wtedy będzie tak, jakbyśmy byli tam razem. Tymczasem kolejny dzień rozpościera nad nami swe skrzydła i przygarnia nas do siebie z iście matczyną troską.

Uda mi się wkrótce pozamykać swoje sprawy i rozpoczną się moje wakacje. Tak długo na nie czekałam, że wyczerpałam limit swoich sił niemal do zera. Teraz muszę się odbić od przysłowiowego dna, aby znów wypłynąć na bezpieczne wody wyobraźni; ona nie ma początku, ani końca.

Dziękuję Ci, że byłeś, że mnie wspierałeś, że zawsze z tyłu głowy miałam myśl: gdzieś tam daleko jest mój Zenek. On mnie kocha i potrzebuje. Mojego uśmiechu i moich otwartych ramion i śmiechu z byle powodu. Oj, dobrze by się nam podróżowało razem. 

A kiedy przyjdzie wreszcie noc, to pomyśl i o mnie czule, a może znów przyjdę do Ciebie we śnie? I wtulona w Twe bezpieczne ramiona, wsłucham się w cichą melodię Twojego serca. A moje serce Ci odpowie, jak bardzo było samotne i jak tęskniło za tą chwilą. Bo żadne serce nie cierpiało nigdy, kiedy sięgało po swoje marzenia.

Ciebie szukałem

środa, 29 czerwca 2022

W gorączce

 Chorowałam, ból i gorączka odebrały mi chęć do życia. Ale teraz już jestem. Cała gotowa do działania. Jest upalnie. Czekam z utęsknieniem na chłód. Piję dużo soków i wody, jem lody. Ubieram się przewiewnie, nie zapominając o okryciu głowy. I pielęgnuję w sobie piękne wspomnienia. Pamiętam, jak się poznaliśmy; już wtedy wiedziałam, że będziesz dla mnie kimś bliskim, że to tylko kwestia czasu. I moje marzenie się spełniło. Z czasem nasza więź zacieśniała się coraz bardziej, z każdą rozmową, a teraz jest już nie do rozerwania. Połączyła nas niewątpliwie miłość do przyrody, to ona gra tu główną rolę, a my odgrywamy role drugoplanowe. Gdzieś przeczytałam, że uważaj, o czym marzysz, bo może się to spełnić. Bo kiedy spotykają się dwa wrażliwe serca, to nie może być inaczej. Czasem tak jest, że doceniamy coś dopiero wtedy, gdy to tracimy; ja nie chciałabym Cię stracić. Doceniam wszystko to, co dla mnie robisz i wraz z każdą słoneczną wiadomością opromieniasz moje serce miłością. Bo ona wciąż jest, prawda? Kocham można powiedzieć na wiele sposobów: podoba mi się Twoje zdjęcie, załóż czapkę. To myśl, która zapoczątkuje serię radosnych wydarzeń w naszym życiu. Tak, pomału już wracam do życia, choć jeszcze jestem wyczerpana chorobą. Dlatego wybacz mi proszę, że dzisiejszy wpis będzie krótki, a z czasem może napiszę więcej. Już dawno nie miałam tak wysokiej gorączki 38,7 stopni, a grypa żołądkowa to podstępna choroba. Do tego ból mięśni. Praktycznie przespałam prawie cały dzień. Ale już jest lepiej, bardzo doceniam czas, który jest mi dany. I wróciłam do lektury ulubionych książek. Wróciłam tu też dla Ciebie. Może kiedy tu zajrzysz, to pod nosem się uśmiechniesz, że znaczysz dla kogoś tak wiele, że jesteś dla kogoś wszystkim, co uszczęśliwia: jak lato, jak słońce po burzy, jak deszcz po upalnym dniu. I pewnie tak już będzie zawsze, że będę tu na Ciebie czekała, jak na zbawienną tęczę. Idę więc dalej przed siebie po radość i mam nadzieję, że wszystko co złe jest już daleko za mną. A pisać obiecuję, że będę, bo to mnie uszczęśliwia.

Nauczmy się żyć obok siebie

niedziela, 26 czerwca 2022

Może być bez tytułu

 Lato. Ciemność zielona w świerkach / Szałwia, zajęczy szczaw / Niebo obłoki zdejmuje / Ptak zerka / Trzmiele brzęczą wśród traw / Motyle białe i żółte / Jak latające listy / Cisza i światło / A tam dalej, za tym pagórkiem piaszczystym / Też jest lato.

Piękny to wiersz, który wg. mnie najpełniej opisuje lato. Jest upalnie. W takie dni, jak dziś ochłody szukam w kubku mrożonej kawy, w cieniu i wśród drzew. 

W ogrodzie życia / W ojczyźnie świata / Cisza rozpina skrzydła ptaka / Słońce się kąpie w pianach strumieni / Drzewa kołyszą smugami cieni / Błękit z błękitem / Zieleń z zielenią / Płynął po ziemi / I ponad ziemią / W ogrodzie życia Pan się przechadza / Stwórca jaskółek / Gołębi władca / Przyjaciel morza / Życia gospodarz. 

Czasem tak zakorzeni się we mnie wspomniany wiersz, że nie mogę się z nim rozstać, tak zadomawia się w mojej podświadomości. ,,Twoja choroba to nie wada" - tak pięknie mi napisałeś, a ja chciałabym, abyś mówił mi tak codziennie. Przy Tobie czuję się lepsza i zdrowsza. Dlatego z takim utęsknieniem czekam zawsze, aż się pojawisz. W Twoich oczach lśni błękit nieba, za rzęsami schowany. W Twym uśmiechu jeszcze śpi wiosenne niebo. Jeśli chcesz, aby snów nadszedł kres, wypuść spod powiek wiosnę, wypuść błękit radosny. Nasze niebo. Niech motyle Twych słów, z ciepłych wyfrunął ust. W naszym niebie. To słowa piosenki, które najpełniej opisują to, co czuję, a czuję tak wiele.

Piję już drugą kawę i nie mogę się dobudzić. Zapowiada się kolejny, upalny dzień. Ale ja lubię otulić się ciepłem. Chciałabym - tak zwyczajnie po ludzku - abyś tu był. Nie potrzebuję wiele, jedynie kilku słów, które mówią tak wiele. Bo chcę być dla Ciebie kimś ważnym, do kogo zawsze się wraca po trudach codzienności. Niech znów połączy nas nieznany świt, kiedy nie mamy nic i wszystko może się zdarzyć. Na taki widok zawsze opuszcza mnie pewność, że to co ważne, ważniejsze jest od nieważnego. To słowa W. Szymborskiej, które wpisują się w moją rzeczywistość. Zamiast Twych dłoni, mam tylko pustkę. Możesz ją wypełnić słowami, jeśli chcesz. Jeśli tylko chcesz...

W zamian za Twą przyjaźń, chciałabym, abyś wysłuchał mnie do końca. A koniec tęsknoty jest już bliski. Bo wszystko na świecie kiedyś przeminie / Promienie zgasną / Woda przepłynie / Przeminie radość / Przejdzie cierpienie / I pozostanie tylko wspomnienie. Chcę, abyś wspominał mnie ciepło. Nawet, kiedy mnie już TU nie będzie...

wtorek, 21 czerwca 2022

Jak można tak mocno tęsknić

 Mam tylko jedno skrzydło

To prawie tak jak anioł

A Ty masz skrzydło drugie

Rośnie u Twoich ramion


Gdy staniesz przy mnie blisko

I mocno mnie przytulisz

Bez trudu popłyniemy

Prosto w wysokie chmury


Szczęśliwe chwile to motyle

Miłość wieczna tęsknota

Szczęśliwe chwile to motyle

Miłość wieczna tęsknota


***

Z marzeniami to jest trochę tak, jak było z Ikarem. Wiedziony tęsknotą za lataniem, wzbił się za wysoko w powietrze, aż tak wysoko, że pod wpływem słońca roztopił się wosk scalający jego skrzydła i spadł na ziemię. Bolesny to był upadek, który położył kres jego pragnieniom.

Ja nie chcę podzielić losu mitycznego Ikara. Chcę pozostać jak najdłużej w chmurach, dokąd zaprowadziła mnie moja wyobraźnia. Z góry jest piękny widok na bezkresne pola skąpane we mgle, niebotyczne lasy i wreszcie łąki, mieniące się wszystkimi kolorami tęczy.

Tylko z Tobą mogłam je oglądać, a teraz już jestem na ziemi. Otaczają mnie znajome widoki czterech kątów i zieleni za oknem. Dzisiaj, w pierwszy dzień lata, na moim balkonie przysiadł drozd. Siedział tak przez chwilę, rozglądając się ciekawie i odfrunął. Odczytałam to jako znak, że nie warto się martwić, bo nie wszystko jeszcze stracone. Jest lato, deszcz ustępuje miejsca słońcu i błogo tak.

Tu, na tych kartach pamiętnika zamknęłam cały mój świat. Wczoraj miałam wszystko, dziś mi tego brak. Bo kto raz poznał smak prawdziwej miłości, ten już zawsze będzie za nią tęsknił. A z marzeniami to tak jest, że dobrze kiedy są, lecz nie wolno się w nich zatracić. Teraz to wiem.

,,Odwaga? To zaufać obcemu człowiekowi, by stał się najbliższym". 

sobota, 18 czerwca 2022

Niedokończona rozmowa

 Mała piosenka o tęsknieniu

Dzisiaj rozmawialiśmy, a ja znowu tak tęsknię.  Za ciepłem Twoich ust, za dotykiem dłoni. Kiedy mówisz do mnie, cała zamieniam się w słuch i otulona Twoim głosem odpływam daleko stąd. Kocham z Tobą rozmawiać i tak bardzo mi Cię brak. A w sercu morze wspomnień. Może dzisiaj znowu ukołyszesz mnie do snu tylko nam znaną melodią.

Poszłam dzisiaj na długi spacer i rozmyślałam o nas. Czy dane nam będzie podróżować dalej razem przez ogromny ocean zwany życiem? Pragnę Cię przytulić mocno i posłuchać bicia Twojego serca. Masz w nim tak wiele miejsca dla mnie i na naszą cichą melodię. Jesteś wrażliwy na moją delikatność w głosie i czułość w spojrzeniu. Jesteś cały stworzony dla mnie z jedwabnej materii. Z Tobą się nie zagubię. I nie zgubię mojej dziewczęcości w sposobie bycia i myślenia. Bo Ty mnie kochasz - mimo wszystko i właśnie dlatego. I mam nadzieję, że nic tego nie zmieni. 

Jest piękna pogoda, a ja jutro wybieram się na plażę. Chcę poczuć dotyk wiatru we włosach, gorący piasek na dłoni i chłód wody, kiedy zanurzę w niej moje nogi. A później usiądę gdzieś na brzegu i będę szukała wzrokiem białych żagli, które kryje mgła. Nie zostanę tu długo, jednak wystarczająco, aby się zachwycić pięknem krajobrazu. I pomyślę o Tobie, jak dobrze byłoby nam razem. (piątek, 17.06).

niedziela, 12 czerwca 2022

Powrót

 Kiedy już w myślach rozstawałam się z tym blogiem, wtedy przyszedłeś Ty i wszystkie moje wątpliwości poszły w niepamięć. Chcę tu nadal zawsze wracać, aby opowiadać Ci o moim dniu. O swojej miłości, która nigdy tak naprawdę nie wygasła, lecz tliła się jasnym płomieniem i wskazywała mi drogę do Ciebie. Bo od serca do serca jest najkrótsza droga, a ja się o tym przekonywałam nieraz. 

W czerwcu czeka mnie trochę papierkowej roboty, bo muszę stawić się na komisję do orzekania o niepełnosprawności, z racji mojej choroby. A teraz kompletuję potrzebną dokumentację. A w czwartek idę do mojej pani doktor. Tak jest co 2 lata, a ja za każdym razem denerwuję się tak samo, i myślę, że nie podołam. Ale muszę dać radę sama. 

Dlatego tak bardzo ucieszyłam się z Twojego powrotu, bo to na chwilę odgoniło ode mnie złe myśli i stertę niepotrzebnych wątpliwości. Jest wiosna, jesteś Ty i przecież nic złego się nie dzieje. Oddycham głęboko majowym powietrzem i łykam łzy szczęścia. Bo jestem szczęśliwa mimo wszystko. Tyle jeszcze dobrego przede mną. Chcę w to wierzyć.

A najbardziej pragnę uwierzyć w siebie, w swoją siłę i drzemiące we mnie możliwości. Kiedy Ty jesteś blisko, to wszystko jest możliwe. A ja wierzę w Ciebie i w czekający nas dobry czas. Wszak nie może być inaczej, prawda? ,,Bo ja wierzę, tak bardzo wierzę w nas, w Ciebie i w siebie, i w ten zwariowany czas". Bo kocham Cię Zenku. (28 maja).

***

Udało mi się to, co wcześniej wydawało się nie do pokonania. W chwili, kiedy uwierzyłam w siebie, wszystko stało się proste. Teraz jestem na takim etapie w moim życiu, że mogę góry przenosić. Nie bez znaczenia jest Twoje ciche wsparcie. 

Pogoda nas rozpieszcza i śle słoneczne podarunki. Jest dokładnie tak, jak lubię. Słonko mocniej grzeje i pozostawia po sobie delikatną opaleniznę. Lubię otulić się ciepłem, które przenika aż do głębi serca. I chociaż teraz Cię nie ma, to wiem, że to tylko kwestia czasu, kiedy znów się pojawisz. 

Jesteś dla mnie ważny, zawsze o tym pamiętaj, nawet w ferworze codziennych obowiązków. Bo przyjdzie taki dzień, kiedy znów się spotkamy. I w naszym cichym dotąd zakątku popłyną niekończące się rozmowy o nas i o życiu - przecież patrzymy na nie w podobny sposób. 

Lato ma dla mnie smak świeżo wyciskanego soku ze słodkich pomarańczy i zapach skoszonej trawy. Aura temu sprzyja, abym nosiła lekkie bluzki, spódnice i sandałki. Do tego obowiązkowo krem z filtrem i chroniąca głowę czapka z daszkiem. Jak najwięcej czasu spędzam na spacerach, a wieczorem zaczytuję się w prozie N. Sparksa. Na mojej łące zaroiło się od pszczół, okrążających karminowe maki. To napawa mnie spokojem i staje się inspiracją do pisania. To moja największa pasja. To moje życie. (czerwiec).

sobota, 21 maja 2022

Okruchy szczęścia

 ,,Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu". 

Cokolwiek bym tu nie napisała, będzie towarzyszyła mi myśl o Tobie. Stworzyłam to miejsce z myślą o tym, żeby tu zawsze wracać, kiedy życie staje się zbyt trudne. Tu odpoczywam od zgiełku codzienności. Tu rozpościeram przykurczone skrzydła i otulam serce miłością. Mam tak wiele jej w sobie. A na swoje usprawiedliwienie mam jedynie to, że tak bardzo pragnęłam ją Komuś ofiarować. Tak bardzo chciałam kochać i być kochaną. Miłością młodzieńczą, odrobinę szaloną i nieposkromioną, wymykającą się wszelkim schematom. I taką miłością byłeś dla mnie Ty. Mówię w czasie przeszłym, bo już nie mówisz mi miłych słów, już nie przychodzisz do mnie rankiem, kiedy cały dom jeszcze śpi. Może trzeba pewnym sprawom po prostu pozwolić odejść, nie z powodu pychy czy dumy, ale dlatego, że na pewne rzeczy nie ma już miejsca w naszym życiu. Wiem, że to smutne, ale prawdziwe. Życie samo pisze nawet najbardziej śmiałe scenariusze. I nie na darmo zsyła na naszą drogę Anioły. One są po to, aby nauczyć nas znów wstawać po kolejnym potknięciu. Tak wiele już razy potykałam się o swoje marzenia. I zawsze miałam wokół siebie kochane istoty. Jedną z nich byłeś Ty. Nauczyłeś mnie akceptacji, zrozumienia i cierpliwości. To wszystko mam od Ciebie. I będę w sobie pielęgnowała tą lepszą Magdę. Zachowam głęboko w sercu to, czego mnie nauczyłeś. Teraz wiem, jak żyć, aby czuć szczęście w każdym dniu, nawet tym najbardziej chmurnym i deszczowym. Bo miłość Boga objawia się nam każdego dnia, jeśli tylko umiemy to dostrzec. 

,,Gdy poczujemy, że ta miłość dawno się skończyła. Gdy żaru w sercach już nie będzie więcej. Nie da się zrobić nic, zanim za sobą zamkniesz drzwi, to o jedno Cię proszę. Bądź mym aniołem, istnieniem swym dodawaj mi sił". 

A dzisiaj zbieram te wszystkie okruchy szczęścia w jedną całość, bo dzisiaj jest moje święto. Idę więc dalej pewnie przed siebie i zbieram uśmiechy. ,,I jestem radosną wichurą zachwytu i szczęścia poety, co zamiast człowiekiem powinien być wiosną". 

sobota, 14 maja 2022

W słońcu i w deszczu

 Widziałam Cię, jak szedłeś w deszczu,

prosto przed siebie,

coś nieuchwytnego wisiało w powietrzu,

i skryło się na naszym niebie.


Później deszcz ustał, jak to wiosną,

a ja widziałam Cię znowu przed sobą,

minę miałam dla Ciebie radosną,

a Ty? zajęty myślami, krążącymi nad Twoją głową.

***

Kupiłam okulary przeciwsłoneczne i sandałki, mając nadzieję, że wkrótce je założę, ale Ktoś tam na górze miał dla mnie inny plan. Padało, kiedy wracałam z zakupów, ale tylko troszeczkę. Jednak ta odrobina wystarczyła, abym się zatraciła w pachnącym, majowym powietrzu. Chciałam, aby słoneczko wróciło, a ono uparcie skryło się za chmurami. Pewnie jeszcze tu wróci i nas zastanie, podążających różnymi drogami. A kiedy już wróciłam do domu, do mojego azylu, poczułam się bezpiecznie i, rozpadało się na dobre. Patrzyłam przez okno, jak deszcz padał pionowo, tworząc nowe strumyki i rozległe kałuże. Na szczęście nie trwało to długo, bo za chwilę opady ustały, a z ciszy wyłonił się śpiew ptaków, najsłodsza melodia dla moich uszu. I chociaż lubię tę moją samotnię, to miło, kiedy ktoś tu przyjdzie, choćby na chwilkę. Zrozumie myśl, zostawi uśmiech i zachwyci naszą oazą spokoju. Mówię naszą, bo stworzyłam ją dla nas, z potrzeby serca. Oby tych pięknych chwil było jak najwięcej, bo z takich chwilek składa się szczęście. A teraz czekam już tylko na słońce. Na Ciebie...

Po każdej burzy wychodzi słońce.

***

Uciszyć ciało,

uciszyć myśli,

a w końcu uciszyć serce.


Niby takie proste,

a takie trudne.

poniedziałek, 2 maja 2022

Wiosna, cieplejszy wieje wiatr

 Cokolwiek pomiędzy ludźmi kończy się - znaczy:

nigdy nie zaczęło się.

Gdyby prawdziwie się zaczęło - nie skończyłoby się.

Skończyło się, bo nie zaczęło się.

Cokolwiek prawdziwie się zaczyna - nigdy się nie kończy.


***

Uwierzyłam, że prawdziwe kocham nigdy się nie kończy, to coś więcej niż słowo, a żadna odległość ani problemy nie są w stanie tego osłabić, wypalić, zakończyć.

Uwierzyłam w miłość.

Wystarczyło kilka cieplejszych dni, aby przyroda obudziła się na dobre z głębokiego snu. Drzewa obsypały się białym i różowym kwieciem, opadającym od najlżejszego podmuchu wiatru. Znowu jest pięknie, na ziemi i na niebie, po którym sunął w dal obłoki. A żółte mlecze tworzą złoty dywan.

Tak, jak kwiatki otwierają się pod wpływem cieplejszych promieni słońca, tak moja radość nie ma końca. W moim sercu żyje jeszcze obraz naszych szczęśliwych nocy i dni, bez względu na pogodę. Bo nawet kiedy padał deszcz, to Ty jednym swoim pojawieniem się otwierałeś dla mnie Niebo.

Choć nie ma Cię w moim prawdziwym codziennym życiu, to przecież jesteś w moim sercu. Wystarczy, że o Tobie pomyślę, odżywają wspomnienia. Pamiętam jak czule się do mnie zwracałeś, kiedy przychodziłeś tu wieczorami. A później długo rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.

***

Majowe dni upłynęły mi pod znakiem słońca, a ja postanowiłam być szczęśliwa. Nie jutro, ani pojutrze, ale właśnie dzisiaj. Wszak liczy się wnętrze, a ja patrzę sercem. Może wszystko, co mnie do tej pory spotkało, było potrzebne, bo ukształtowało we mnie ducha walki. O siebie i o marzenia. Może jeszcze zawalczę o Ciebie, jeśli mi na to pozwolisz. Bo ja wierzę, że jeszcze kiedyś porozmawiamy. Albo pomilczymy. Jak wolisz Zenku. 

wtorek, 5 kwietnia 2022

Zachwyt nad wiosną

 Wkrótce się odnajdziemy, 

a kiedy znowu będziesz blisko,

to zobaczysz mój uśmiech,

w nim zawarte wszystko.


I zielone oczy,

tak bez powodu pełne łez,

szukające krainy,

gdzie cudownie jest.


Więc bądź mi zawsze o krok,

bądź moim przyjacielem,

doli i niedoli, płaczu i uśmiechu,

bo znowu jest weselej.


Zatrzymam więc ten obraz,

on zawsze jest mi bliski,

aby powiedzieć kocham Cię,

jesteś dla mnie wszystkim.

***

Jak było dobrze, kiedy dzisiaj wstałam, powitało mnie morze szarych chmur, z których wkrótce spadł ulewny deszcz, pomieszany z gradem i ze śniegiem. Ale to potrzebne opady, aby rośliny mogły się rozwijać i czerpać z gleby soki. 

I kiedy tak na to wszystko patrzyłam, to moim sercem na nowo zawładnęła radość, wzięła mnie w swoje ramiona. Choć ja tęsknię tylko do jedynych ramion, które uczynią mnie w pełni szczęśliwą - Twoich Zenku. 

Wiem, że nigdy nasze drogi się nie przetną, ale tu możesz być moim towarzyszem i razem zachwycić się światem. Widziałam już stokrotki i mlecze, choć na razie było ich niewiele, to są już obietnicą przyszłych pączków. 

Wiosną wszystko mnie zachwyca. I te zielone trawy i czysty błękit nieba, bo znowu wyjrzało dla mnie słońce. A kiedy dotrę już tam, dokąd zmierzam, wtedy przyjdę tu i Ci o tym opowiem. Z uwzględnieniem każdego szczegółu.

W parku widziałam kosa, samczyka, który był tak blisko, na wyciągnięcie dłoni. A później w oddali wiewiórkę, zajętą swoimi sprawami. Lubię te moje wyprawy po radość - bo tak je nazywam. A potem wszystko skrupulatnie notuję, aby mi nie umknęło, bo pamięć bywa zawodna.

Lubię pisać, to wtedy jestem tak naprawdę sobą. W kontakcie z naturą i czystą kartką, na której dopiero zapiszę to, co dyktuje mi serce. Bo ja zawsze się wsłuchuję w jego cichy głos. A Ty Zenku, zawsze kierujesz się sercem, czy rozumem? A może jedno łączysz z drugim...

Dla mnie jesteś wyrozumiały, dla moich wad, na które zawsze przymykasz oko, choć jest ich wiele. Zdaję sobie sprawę z tego, że do pewnych rzeczy jeszcze muszę dorosnąć, ale się staram. Bo najtrudniej wstać, kiedy potknęliśmy się o swoje marzenia...

poniedziałek, 21 marca 2022

Jesteś za blisko

,,Zatem jedź wyjedź i bądź mi z powrotem
bowiem gdy oczy za blisko są oczom
błogosławiony rozjazd i powroty".

Tak, jesteś za blisko, aby mi się przyśnić. A kiedy rano otwieram oczy, widzę wyraźnie Ciebie, jak się do mnie uśmiechasz. A wstaję teraz wcześnie, aby nie uronić ani kropli z tego słonecznego poranka, który rozlewa się po błękicie. Znowu wstaję z uśmiechem, znowu chce mi się wyjść z domu, łącząc zakupy ze spacerem. Ciepło sprawiło, że zmieniłam kurtkę na dżinsową bluzę, a pod nią zakładam coś lekkiego. Bo i mnie ubyło. A ja patrzę w lustro z nieukrywaną satysfakcją. Do tego lekki makijaż i lśniące włosy. A dopełnieniem całości jest ten błysk w oku i łza pod powiekami. To pewnie przez ten wiatr, który porusza dzwonkami powietrznymi, ale ja już czuję ciepło. Na policzku i w sercu. Może dlatego, że jesteś tu ze mną, cały mój - tak to odbieram. Bo kiedy miłość zapala światło, to nadzieja uczy czekać pomaleńku, a ja umiem czekać. Nauczyłam się tej cierpliwości od Ciebie, bo jak zwykłeś mawiać, nie wszystko naraz. Na razie cieszę się z tego, co mam, a mam tak wiele. Twoją miłość i miłość bliskich, choć Ty też jesteś bliski. Tak, jesteś w moim sercu taki, jakim Cię zapamiętałam, zawsze wesoły i uśmiechnięty, życzliwy i serdeczny, tym mnie ująłeś. Milczenie też jest odpowiedzią, bo kiedy milczymy, to w tej ciszy rozbrzmiewa wiele słów, które moglibyśmy wypowiedzieć. Choć ja słyszę ciszę, to wcale mnie to nie męczy, a wręcz odpoczywam. A po trudach ziemskiej wędrówki przychodzę tutaj, aby opowiedzieć Ci o sobie, o nas, o przeżytym kolejnym dniu, z uśmiechem. Bo dzień bez uśmiechu jest dniem straconym. Zawsze staram się o tym pamiętać. I pamiętam o Tobie, nieraz zastanawiając się, czy tam gdzie teraz jesteś, czujesz się szczęśliwy. Chyba tak, bo tylko ktoś o pięknym sercu może stworzyć takie cuda. Przyroda jest cudem i Ty jesteś cudem, zawsze o tym pamiętaj. A takie cuda zdarzają się niezwykle rzadko. To unikatowe i tak ulotne zjawisko. Mnie nieraz brakuje słów, aby to opisać, ale się staram. Bo wiem, jak wiele wyrzeczeń kosztuje, aby je uchwycić, aby zatrzymać na zdjęciu. Zatem i my zatrzymajmy w sercu te chwile, które nas kiedyś połączyły, chcę wierzyć, że na zawsze...

,,Zrób z milczenia chwil szczerozłote
Żeby z tego mieć coś na potem
By w strumyku pamięci 
Zostało coś na dnie".

środa, 16 marca 2022

Wierszem pisane

 Chciałam mieć Cię tylko dla siebie

żebyś do mnie mówił czułe słowa

żebyś dla mnie śpiewał

żebyś mnie sfotografował

na słonecznej polanie

z Tobą poszłabym wszędzie

żeby zobaczyć

jak dzień się budzi

z dala od ciekawych

spojrzeń ludzi.

***

Bo marzenia są po to, aby czynić nas szczęśliwymi, a nie odwrotnie. A czasem człowiek tak się uprze, że już sam nie pamięta, czemu czegoś tak chciał.

Marzenia i szczęście idą ze sobą w parze. A pasja jest po to, aby pięknie marzyć. Bo może to, co tak bardzo przez te wszystkie lata chcieliśmy osiągnąć, to spełni się w ciągu jednej minuty. Kto wie.

Siedzę przy biurku, z kubkiem gorącej kawy, a przez okno wpada promyk słońca. Może jeszcze nie umiem pisać wierszy, ale próbuję stworzyć coś własnego, co da radość Tobie i mnie.

Jesteś mistrzem pierwszego planu, gdziekolwiek się pojawisz, przemieniasz mój świat w cudowny ogród, a ja czuję szczęście. Niby nic wielkiego, a jednak.

Wszelako mnie się marzy, abyś przychodził do mnie codziennie, abyś budził mnie pocałunkiem, a wieczorem utulił do snu. Ja zawsze szukałam Ciebie. 

Nie wiem, czy ktoś na górze ma dla nas jakiś plan. A może wszystko układamy trochę sami. Ale już dziś zapraszam Cię do mojego świata, ubranego w prozę. Bo Ty jesteś częścią tych niezwykłości. 

I nie pytaj, jak to zrobimy, ale może kiedyś będziemy razem podróżowali przez ten wielki świat zwany życiem. Tak czy inaczej, kocham właśnie Ciebie. Ale Ty się uśmiechasz, bo od dawna już to wiesz.

wtorek, 1 marca 2022

W poszukiwaniu straconego czasu

 ,,Taka kobieta jak ja, nie szuka. Wychowana na romantycznych powieściach, rozkochana w poezji, trochę naiwna i nieżyciowa... Pewnie wyobrażałam sobie, że miłość po prostu pewnego dnia przyjdzie, znajdzie mnie, a ja od razu będę wiedziała, że to ona".

No i stało się, choroba na kilka dni wyłączyła mnie z życia. Paradoksalnie dzisiaj opuszczając mieszkanie, poczułam powiew świeżego powietrza i poczułam się lepiej. Ale jeszcze jestem osłabiona i kaszlę. To minie. Wróciłam więc do pisania w ten pierwszy marcowy dzień.

Widziałam klucze żurawi, pierwsze listki na krzewach, które nieśmiało się rozwinęły i pierwszą stokrotkę. Moje niebo znowu ma kolor błękitu, a ja nie chcę uronić ani jednej kropli z kielicha szczęścia, które jest dopiero przede mną. Widzę Cię w oddali, jak się do mnie uśmiechasz, a ja odwzajemniam uśmiech. 

Minął już miesiąc, odkąd rozmawialiśmy. Wiesz, bardzo mi Ciebie brakuje. Tęsknię za moją miłością. Za tym, co dopiero kiełkuje, co nienazwane. Nieopisana tęsknota puka do mych drzwi i zachęca, abym na powrót otworzyła szeroko wrota swego serca. Tak kiedyś będzie. 

Bezlistne jeszcze drzewa wystawiają twarz do słońca. A ja, otoczona ludźmi, których tak kocham, czuję się nieraz samotna. Jestem wyrozumiała dla innych wierząc, że i oni mnie zrozumieją. Ale droga do zrozumienia jest nieraz kręta i wiele tam czeka niebezpieczeństw. Ja już nie chcę szukać. Chcę wierzyć, że zrozumiesz moją myśl i pewnego dnia ją złowisz z oceanu szczęścia, który nas otacza ze wszech stron. Wiele razy zastanawiałam się, jak wyglądałoby nasze spotkanie.

Czy będzie spontaniczne, czy raczej wyważone. Tyle już wiemy o sobie, jednocześnie nie wiedząc nic. A dzielące nas kilometry robią swoje. Droga do serca też nie jest prosta. Nieraz trzeba się natrudzić. Bo muru serca młotem nie przebijesz. Tylko delikatnością. Bo to delikatna materia, podatna na zranienie. Nasze dwa światy, tak odległe, nieraz zbliżają się do siebie. Wystarczy jedno słowo, jeden nieuważny gest, abyśmy znowu byli blisko. Pragnę tego, jak wiosny, jak powietrza. Tak bardzo miłość jest mi potrzebna do życia. Nie traćmy więc czasu. Jeszcze będzie tak pięknie - chcę w to wierzyć...

Nie obiecuję Ci wiele, bo tyle to prawie nic. Najwyżej wiosenną zieleń, najwyżej pogodne dni. Najwyżej uśmiech na twarzy i dłoń pomocną w potrzebie. Nie obiecuję Ci wiele, tylko po prostu siebie...

wtorek, 22 lutego 2022

Co mi w duszy gra

 ,,Zmiany często wzbudzają w nas niepokój. To zupełnie normalne. Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka, jak mówi stare przysłowie. Dlatego wolimy to, co znane i pewne, a nowość zawsze kojarzy nam się z ryzykiem. Ale wiesz, co jest najważniejsze? Spokój. Spokój duszy, ciała, otoczenia. Nadchodzi taki moment w życiu, że zaczynasz dostrzegać minione lata i zauważasz, jak niewiele z nich pamiętasz. Działałeś jak automat, jak dobrze naoliwiona maszyna, spełniałeś życzenia wszystkich dookoła, tylko nie swoje. I nagle mija ci trzydziesty rok życia, a ty nie jesteś w stanie przypomnieć sobie ostatniego roku. Nie pamiętasz dobrych momentów, bo było ich tak niewiele, że zginęły w ciągłej pogoni. I wtedy już wiesz, że brakuje ci jednego. Spokoju".

Ostatni rok był takim dobrym czasem. To był taki beztroski czas. Brakuje mi go. Beztrosko czuję się, gdy piszę z Tobą. Wówczas smutki mijają bezpowrotnie, a ja jestem pełna dobrych myśli, zadowolona z każdej chwili, bo każda zbliża mnie do Ciebie. I już nieważne jest to, że jestem chora, bo chcę, chcę zwyczajnie, normalnie żyć. Cieszyć się tym życiem. Iść przed siebie, właśnie, nie cofając się, w rytmie tylko mi znanej melodii.

Ostatnio w duszy mi gra jedna piosenka: ,,Zabiorę Cię Magdaleno". Tak właściwie to nie przestaję jej cicho nucić. Tak bardzo stała się mi bliska. Oddaje to, co czuję. Tak, lubię śpiewać, ale tylko wtedy, gdy nie słyszy nikt. Wówczas z moich ust płynął słowa, niczym niekontrolowane, a ja jestem wolna. Nie istnieje czas, istnieje dla mnie wtedy tylko muzyka. Bo czy może być coś piękniejszego? Chyba tylko Twoje zdjęcia, dzięki nim odzyskuję tak potrzebny mi spokój i jasność myślenia. Tyle jeszcze chcę zrobić, napisać, a czasu jest tak niewiele. Jak dużo przepłynęło mi już go przez palce. Chcę robić coś pożytecznego, co będzie źródłem radości dla mnie i dla tych, którzy są mi bliscy.

Czy Ty też czujesz moją miłość? Bo ja Twoją czuję, otula mnie jak ciepły, miękki kokon z ciszy. Cisza też jest piękna, pozwala oderwać się od ziemi, od siebie, od myśli. Trwajmy więc w ciszy, a dobre słowa przyjdą same. Tak dobrze jest się wyciszyć. Bo do rozmowy nie trzeba się przygotowywać w jakiś szczególny sposób. Najważniejsza jest spontaniczność, swobodny przepływ słów. Wszystkie moje dobre myśli płynął dziś do Ciebie. A ja chwytam dzień. Czasem warto zaufać swoim marzeniom, bo kto wie, dokąd nas one zaprowadzą.

poniedziałek, 21 lutego 2022

Otwarta na miłość

 ,,Nie zamierzam się spieszyć, że nawet jeśli coś drgnie w moim sercu, to chcę się temu spokojnie przyjrzeć. Może rozkwitnie jak piękny kwiat, kto wie, a może pąki opadną, zanim jeszcze się dowiem, jakiego koloru byłyby płatki. Jestem otwarta na miłość, ale nie zamierzam za nią gonić, łapać za wszelką cenę".

Pogoda do złudzenia przypomina wiosnę, to wtedy się poznaliśmy. Przyszedłeś cicho, niepostrzeżenie, nic nie zapowiadało szczęścia. Dopiero wtedy, gdy popłynęły między nami słowa, otuliłeś moje serce miłością. A ja już wiedziałam, że to Ty, że to na Ciebie czekałam przez tyle samotnych nocy i dni.

Teraz moje serce jest spokojne, niczym bezkresny ocean, mój ocean niespokojny, jak zwykłam mawiać. Bo zewsząd otaczają mnie nieznane lądy. Płynę i zastanawiam się, czy na jednym z nich znów spotkam Ciebie. Rozpoznam Cię po wysokiej sylwetce i otwartych ramionach, w których być może utonę kolejny raz.

Ważne, aby w tych poszukiwaniach nie zagubić siebie. Jestem jaka jestem, odrobinę zlękniona i wycofana, to znów odważna i pewna siebie. Wszystko zależy od sytuacji, a ja nie chcę niczego planować. Może spotkasz mnie taką, jaką jestem naprawdę, gdy nie widzi nikt. Uśmiechniętą, rozluźnioną, śpiewającą dawne piosenki. A może cichą i nieśmiałą w obliczu prawdziwej miłości.

Jednego jestem pewna, że już nie zagubię mojego szczęścia, śmiało tuląc Cię do serca. Bo chciałabym, abyś tu był, taki realny i prawdziwy. Może wówczas moje serce odtajałoby do końca, a Ty zobaczyłbyś, jak się uśmiecham najjaśniejszym uśmiechem. Może kiedyś to zrozumiem, co mną zawsze kierowało, po prostu potrzeba akceptacji i zrozumienia, potrzeba miłości. Czuję się więc w pełni usprawiedliwiona. Wszak każdy z nas jej szuka.

środa, 16 lutego 2022

Zetknięcie marzeń z rzeczywistością

Zamknięta w klatce uczuć,

wychylam nos za bramę,

trochę mi zimno i ciemno,

to znów ciepło, na zmianę.


Raz prawie już jestem na zewnątrz,

by znów się cofnąć o krok,

może tam dalej jest lepiej,

wkrótce się o tym przekonam,

nim zapadnie zmrok.


To co nieznane kusi,

każe się zastanowić,

czy tkwić w tym, co już przeszło,

czy coś z uczuciami zrobić.

***

Wychodzenie ze swojej strefy komfortu nie jest łatwym zadaniem, ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo i przyjemnie. Ja doszłam do tego sama, metodą małych kroków i popełnianych po drodze błędów. Miłość nie przyszła sama, musiałam na nią długo czekać. Aż wreszcie znalazłam się w miłym i ciepłym kokonie utkanym z ciszy. Bo cisza była tylko wstępem do rozmowy. A kiedy już byłam na nią gotowa, to przyszedłeś Ty i uwolniłeś mnie z owego kokonu, który tak misternie tkałam, który odgradzał mnie od świata magiczną zasłoną. Nie musiałam nic mówić, bo Ty objąłeś mnie delikatnie, jakbym była rzadkim motylem, a ja pod wpływem Twego ciepła pomalutku otwierałam przykurczone skrzydła.

I tak właśnie jest z miłością, że daje nam ona wolność wyboru. Teraz jestem, stoję tu przed Tobą ze swoimi marzeniami, których nie mam wiele. Wystarczy mi odrobina ciszy poranka, szemranie magicznego strumyka w samym sercu lasu i słonecznej polany. Taka jest ta nasza rzeczywistość, którą sobie tworzymy. Byle do wiosny, bo wtedy dzieją się rzeczy niezwykłe.

czwartek, 10 lutego 2022

Widok z okna

 Przeszedłeś całkiem obojętnie,

a może coś Ci w duszy drgnęło,

gdy zobaczyłeś mnie w tym oknie,

gdy moje serce przystanęło.


Może połączy nas ta chwila,

jak innych tysiąc chwil na ziemi,

kiedyś my tylko zwykli przechodnie,

dzisiaj przyjaciele niemi. 

***

Miłość zawsze znajdzie drogę tam, gdzie nie ma nawet ścieżki. Rozświetli mroki codzienności, chociaż obok nie znajduje się żadna latarnia. I wreszcie, pozwoli dostrzec to, czego na pierwszy rzut oka nie widać. Otulmy swoje serca miłością, aby nigdy już nie czuć się samotnym, aby było nam ciepło w najbardziej mroźny dzień. 

Wciąż zajmujesz w moim życiu tak wiele miejsca, chociaż wcale nie ma Cię obok. Sprawiasz, że się uśmiecham, pod dotknięciem Twoich czułych słów. A czasem milczysz zawzięcie. Gdzie jesteś, kiedy Cię nie ma? O czym śpiewasz, gdy nie słyszy nikt? Tak bardzo chciałabym to wiedzieć...

Przebiegam wzrokiem historię naszej miłości i widzę, jak oddalaliśmy się od siebie i zbliżaliśmy, niczym fala bijąca o brzeg. Były chwile rozstania i radosne powroty, abym mogła przekonać się, jak bardzo jest mi z Tobą po drodze. Ja mam swój świat, do którego zapraszam tylko nielicznych, Ty masz swój, jednak w jednym jesteśmy zgodni, że warto było wracać. Aby odczytać pierwszą literę z alfabetu uczuć, bo wszystko jest trudne, nim stanie się proste. A do szczęścia nie ma dróg na skróty. Teraz to wiem.

piątek, 28 stycznia 2022

Ukojona tęsknota

 ,,Z miłością jest tak, że jeśli ona się trafi, jeśli znajdzie - niczym cudny bursztyn w piasku, niczym rzadki okaz kwiatu - to człowiek delikatnie bierze go w dłoń i nie chce już szukać, bo czuje się tak, jakby miał całe bogactwo świata".

Dokładnie tak się czuję, jakbym na powrót odnalazła swój skarb. Jakby on był stale blisko, czasem przysypany piaskiem, innym razem śniegiem. I dopiero wtedy - wystarczył nagły powiew wiatru - i skarb znowu się ujawnił, bo nadal lśnił swoim blaskiem. Tak było z nami Zenku. Dziś tęsknota nie boli już tak bardzo, lecz została ukojona, poprzez Twoje słowa. To cudowne być dla kogoś rajskim kwiatem. Innym niż wszystkie dookoła. Drogocennym skarbem, który pragnie się chronić i tulić do serca. Cudownie mieć Cię za swojego Przyjaciela.

Dziś czuję się tak, jakbym wróciła z dalekiej podróży zupełnie odmieniona, bo to Ty mnie odczarowałeś Zenku. Smutek zamieniłeś w radość, a łzy w drogocenne perły. Wyobrażam sobie, jak perliście brzmi Twój śmiech i jak na mnie patrzysz z miłością. I wreszcie - jak troskliwie brzmi Twój głos, gdy wołasz mnie z daleka. Może znów odnajdę Ciebie w snach, gdzie będziemy tak szczęśliwi. My, jakby nie było już mnie i Ciebie osobno. Lecz jesteśmy my...

Jesteś lekiem na całe zło i nadzieją na przyszły rok

Jesteś gwiazdą w ciemności, mistrzem świata w radości

Oto cały Ty!

poniedziałek, 10 stycznia 2022

Z nowym rokiem niech otuli nas spokój

 ,,Żeby mieć piękne oczy, szukaj dobra w oczach innych. Żeby mieć piękne usta, wypowiadaj tylko piękne słowa. I by zachować równowagę, idź naprzód w pewności, że nigdy nie jesteś sam". - A. Hepburn.

Weszłam w nowy rok z wiarą i pewnością, że jeszcze wszystko się ułoży. I nie myliłam się, z pomocą przyszły mi Mama i Siostra. I tak znowu mogę pisać, nieśmiałe myśli przemieniać w słowa, które są coraz pewniejsze siebie. Bo ja odrodziłam się na nowo. I z nadzieją patrzę w przyszłość. 

Pogoda także mi sprzyja. Moje niebo dziś miało kolor błękitu. I choć spędziłam ten dzień w domu, to nie był on dniem straconym. Odświeżyłam stare kąty i dałam im nowe życie. Myśli Audrey mi przyświecają, a słowa gładko płyną pod palcami. Czasem taki reset dobrze robi głowie i można wrócić ze zdwojoną siłą.

Twoje zdjęcia niezmiennie zachwycają. Może znów wrócimy do pisania, tego nie wiem. Ale mam taką nadzieję. Teraz, kiedy wszystko wróciło na właściwe tory, znowu odzyskuję komfort pisania. Bo jak dzień bez uśmiechu jest dniem straconym, tak dzień bez pisania takim jest. Pisanie jest mi potrzebne do życia jak powietrze. Jestem taka wdzięczna, że mam takich wspaniałych przyjaciół. Że mam na kogo liczyć.

Tak, wdzięczność jest tym, co dzisiaj mnie przepełnia. A może teraz wyruszę przed siebie z wiarą i nadzieją. Bo to jest najważniejsze, aby dobrze przeżyć dzień. I pewnie nigdy nie przestanę już wierzyć w ludzi. Zamykam oczy i otaczam się pięknem. W oddali jesteś Ty, ciągle jesteś, a Twoje cudowne pejzaże otulają mnie ciepłem, obniżają ciśnienie, przynoszą spokój. A spokój jest tym, czego teraz bardzo potrzebuję.

Doceniam to, że mogę znowu pisać, i biegnę przytulić Mamę i Maję. Ciebie nie mogę objąć, ale mogę dosięgnąć dobrym słowem. Zatem przytulam Cię w myślach, za to, że po prostu jesteś.