czwartek, 24 listopada 2022

W naszym niebie

Zabierz proszę mój strach, lęk i niepokój,

zamieszkaj w moim sercu, pozostaw tam spokój.

A kiedy zimno i deszcz, źle mi jest,

otul mnie miłością, ciepłem i radością.

A ja przez łzy spojrzę na Ciebie,

i powiem to z uczuciem, zostań tu...

proszę, w naszym niebie.

***

Czasem coś mi się udaje, a wtedy słowa same spływają na pustą kartkę papieru, a ja wiem dokładnie, co chcę powiedzieć i jak nazwać nagromadzone uczucia. Wówczas strach zamieniam w odwagę, a łzy w uśmiech. Czasem bywam szczęśliwa i chcę Ci o tym opowiedzieć, jak z małej dziewczynki zamieniam się w świadomą swojej wartości kobietę. Kiedy jesteś blisko, to łatwe, kiedy nie ma Cię w pobliżu, ja tak tęsknię. Ten pamiętnik pozwala mi spojrzeć na siebie z dystansem. Mogę jeszcze ocalić siebie i być tą lepszą Magdą. Rozkochaną w Tobie, odrobinę rozmarzoną i zadowoloną ze swojego bloga. Czasem zabiorę Cię jeszcze tam, gdzie zwykle chodzę, gdzie wydeptałam kilka ścieżek. No a dzisiaj udało nam się znowu spotkać z naszą małą, rudą przyjaciółką, tam gdzie poprzednio, pod wielkim drzewem. Kiedy nas zobaczyła, to od razu radośnie do nas podbiegła, a my mieliśmy dla niej smakołyki. Takie dni zawsze zostają na długo w pamięci.

Za trochę ponad tydzień wizyta u pani doktor. Aż trudno w to uwierzyć, ale pierwsza od dwóch lat. A przez te dwa lata kontakt ograniczał się do rozmowy telefonicznej. Pewnie lekarka mnie nie pozna. Ale ja jej o sobie przypomnę i opowiem to, co leży mi na sercu. Dojmująca samotność, pomimo, że dom pełen ludzi. Nie wiem, skąd ten smutek we mnie. Przecież wszystko się zaczyna układać pomalutku, ale zawsze to poczyniłam jakieś postępy. Uczę się tej ciszy w sobie od Ciebie. Ty masz w sobie ten spokój. Dlatego tak mi z Tobą po drodze. A wracając do wizyty, to chcę opowiedzieć pani doktor o moim wybudzaniu się i niepokoju o drugiej nad ranem. Jakkolwiek bym się nie starała, to i tak się budzę. I nie pomaga ciepła herbata, ani dodatkowy koc, bo tak mi zimno w środku. Że pragnę tylko jednego, aby mnie ktoś przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze. Tak po prostu. 

Wieża radości, wieża samotności - pokochałam tę piosenkę od razu, kiedy po raz pierwszy ją usłyszałam dzięki Tobie. Tak, nieraz właśnie tak się czuję, jak rozbitek na samotnej wyspie. Łapię niespiesznie myśli, które kłębią się w mojej głowie i próbuję przygotować się do jutrzejszej wizyty u mojej pani doktor. Może to błąd, może należy postępować inaczej. ,,Pamiętaj, że nie trzeba przygotowywać się do rozmowy" - brzmią mi jeszcze w uszach mądre rady Mamy. ,,Zdaj się na spontaniczny gest" - powtarzała. Moja Mama jest bardzo życiowa, dlatego jej posłucham, a jutro opowiem Ci, jak było. Zawsze tak jest, że kiedy zbliża się termin wizyty, ja czuję się już lepiej i zapominam zupełnie o smutku, który jeszcze niedawno mi towarzyszył. Może to taki mechanizm obronny mojego organizmu, że wszystko cudowną mocą wraca na właściwe tory. Jakby ktoś zaczarował moją rzeczywistość. Może sprawiłeś to Ty? Pojawiłeś się i wykrzesałeś ze mnie uśmiech, a ja po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułam, jak w moim sercu rodzi się szczęście. 

Tak pisałam pod koniec września, a dzisiaj już mamy listopad. Lubię taki stan, w jakim się obecnie znajduję, ukojona ciepłem płynącym z głębi kochającego serca, otulona zimnym powietrzem o poranku, kiedy jeszcze rano piłam kawę na balkonie. Wreszcie wszystko zaczyna mi się układać, ale nie mówię o tym głośno, aby nie zapeszyć. Tak w ogóle, to jestem szczęśliwa, uspokojona wynikami badań, natchniona weną do pisania. Brakuje mi tylko tutaj Ciebie. Jutro urodziny mojej Siostry, powierniczki moich sekretów. Mamy już wspólne plany na grudzień, kiedy to wybierzemy się na lodowisko. Maja jest moją wielką podporą i, moim szczęściem. Dlatego bardzo Jej kibicuję w noworocznych postanowieniach - mamy już ich kilka. Czuję, czuję się dziś bardzo podbudowana na duchu i pragnę tę moją siłę przekazać tym, którzy są mi bliscy. Jak dobrze, że jestem tu.

Na Twoje jedno słowo, mam dziesięć, które kłębią się w mojej głowie i o których pragnę Ci opowiedzieć. Jeszcze wczoraj cieszyłam się spotkaniem wiewiórki w parku, a dzisiaj jestem chora. Ból gardła jednak nie przeszkadza mi, aby pisać i cieszyć się życiem. Bo poznałam kogoś, kto tak jak ja kocha przyrodę. Kaszlę znowu rozdzierająco; widzisz, znowu zastanawiam się, jak to zgrabnie ubrać w słowa. Dzisiaj już mnie tu nie będzie. Ale nie martw się o mnie, ja sobie poradzę; a kiedy wszystkie dolegliwości miną, wówczas wrócę tu i Ci wszystko opowiem, jak przyjacielowi, którego tak bardzo zawsze chciałam mieć - i w świecie wirtualnym, i w tym rzeczywistym. Przyszłość zaczyna się rysować w jasnych barwach, a ja czekam na pierwszy śnieg. Niech mi się przyśni. Czasem trzeba po prostu milczeć, by zostać wysłuchanym. I zniknąć, aby zostać zauważonym. To moja myśl na dziś.

,,Przyjaźń rodzi się w momencie, gdy jedna osoba mówi do drugiej: Co? Ty też? Myślałem, że tylko ja!". ~ C. S. Lewis. 

Cieszę się, że tu jesteś, że czytasz, bo dla Ciebie piszę, no i troszkę dla siebie, abym mogła nazwać rzeczywistość i się z nią uporać własnymi siłami, a sił mi przybywa. Następny post będzie prawie w całości poświęcony mojej wizycie u pani doktor i trochę zbliżającym się Świętom, gdy towarzyszyć nam będzie zimowa aura. Tak, jesień zmieniła się w zimę, zanim zdążyłam się obejrzeć za siebie. Ale to dobrze, to taka potrzebna zmiana. Śniegu zacznie przybywać, no i powodów do radości też. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz