Sen pod tytułem: ,,Pan też może stworzyć poemat".
Położyłam się wczoraj wcześniej spać i zaowocowało to jakże pięknym snem, który jednak nijak ma się do rzeczywistości. Ale chyba takie już są sny. A było to tak...
Dostałam piękny list od Pawła, ozdobiony namalowanym na samym środku dużej kartki ogromnym, złotym słonecznikiem. A list zaczynał się od słów:
Raz jest w Tobie coś, co mi się podoba..., (a raz nie...).
Tylko tyle i aż tyle. Niestety nie dowiedziałam się, co było dalej, a bardzo chciałam wiedzieć, za co tak mu się podobam, jednak sen się skończył, pozostawiając po sobie miłe uczucie takiej wspólnoty serc i dusz.
Być może kiedyś znajdzie się Ktoś, od kogo usłyszę te słowa... bardzo bym tego chciała. Jednocześnie wiem już, że nie będzie to ta osoba, na którą liczę, o imieniu Paweł. Już nie. Zarówno wiadomość na messengerze, jak i mail, szczery mail o uczuciach, które wciąż jeszcze czuję, pozostał bez odpowiedzi. Bez nawet kilku słów wyjaśnienia, a ja wiem już, że pewien rozdział o nazwie przyjaźń już się dla mnie zakończył, że Paweł już o mnie zapomniał... a ja muszę nauczyć się z tym żyć. Tak po prostu.
Z czasem może i ja zapomnę o tym roku, który przyniósł mi szczęście. Owo szczęście jednak tak krótko trwało, więc może nigdy nie była to prawdziwa przyjaźń, lecz tylko przyzwyczajenie. Do dobrego bowiem tak łatwo się przyzwyczaić i to tak bardzo boli, kiedy coś się kończy... Definitywnie i na zawsze - bo tak to trzeba nazwać, powiedzieć szczerze.
Może coś się kończy, aby mogło się zacząć coś nowego? Tylko jak tego dokonać, jak znaleźć przyjaciela, kiedy tak trudno się znowu otworzyć? Bo zwyczajnie boję się ponownego zranienia, odrzucenia... Wiem, że to nierozsądne, przecież istnieją gdzieś dobrzy ludzie. Ja szukam ich w internecie. Ale równie dobrze mogę Cię spotkać w poczekalni u lekarza, czy też na ławce w parku, albo w sklepie.
Moja niedawna znajoma z bloga napisała mi, abym odnalazła Kogoś, z kim będę mogła się cieszyć, ale to takie trudne... tak bardzo trudne do spełnienia. Ale kiedyś Cię znajdę, bo czas przynosi zawsze dobre rozwiązania. Dajmy więc czas czasowi, jak pisała D. - bo czasem warto.
czwartek, 23 maja 2019
niedziela, 5 maja 2019
Pusto, i majowo
Oboje byliśmy samotni i tak bardzo ciągnęło nas do siebie. Nasza przyjaźń napełniła mnie życiem i stała się źródłem radości. Tylko że przyjaźń się skończyła, pozostawiając po sobie poczucie pustki i osamotnienia. Nie czekając na moją zgodę, ani niezgodę - odeszła. Przyjaźń przez duże P.
,,Smutno tak, iść dalej samej przez ten wielki świat". - Tak kiedyś pisałam, jednak ja nie jestem dziś sama, mam bliskich i całkiem jeszcze bliskie wspomnienia - one mnie ogrzewają, gdy zimno i wiatr...
Zapełniam więc pustkę słowami i jest tak, jakbym przez chwilę była szczęśliwa.
Przed nami piękne majowe dni, a ja przygotowuję się do nich z radością. I już wiem, że wkrótce mój świat wypełni się miłością. Nie może być inaczej. Przede mną nowe zadania, otwiera się przede mną świat. I tylko ja muszę odkryć jego niezwykłość, wielokrotność zapachów i barw.
A jeśli znajdziesz się tu przypadkiem to wiedź, że moje serce przepełnia dziś wdzięczność i szczęście, że jestem tutaj z Tobą. Z moim jedynym i najwierniejszym czytelnikiem. Zawsze tak było, nim odszedłeś. Nim się tak bardzo oddaliłeś, a ja nadal nie wiem, dlaczego... już mnie nie lubisz? Nie potrzebujesz? Bo ja potrzebuję Ciebie.
______________
Byłam z Mamą w parku, a tam pustkę zapełniły słowa, które padły i śpiew, piękny śpiew kosa; siedział na najniższej gałązce, a jego głos odbijał się echem od pobliskich drzew. Pachniała słodko, tak słodko czeremcha o czarnych owocach, i słonko miło grzało, a my schroniłyśmy się w cieniu - na chwilkę. Było tak przyjemnie, jakby kłopoty nie istniały. Bo nie istnieją i nie mają racji bytu. Może zawsze tak było, że istniały tylko w mojej głowie? Chyba tak, wszak jestem dziś najszczęśliwszą istotą na ziemi i czuję, jakby ubyło mi lat, kiedy tak siedziałyśmy na tej ławce w parku. Wówczas odkryłam, że życie jest piękne! Takie piękne! I wspaniałe, idealne aż do granic możliwości. Wszystko ma swoje miejsce i czas. To takie moje majowe odkrycia. Dziś budzę się do życia. A moja wyobraźnia nie śpi, tylko odpoczywa sobie spokojnie. Chciałabym, abyś mnie usłyszał...
Cieszę się z nowych książek z biblioteki i już zatapiam się w lekturze, już mnie tu nie ma.
Do zobaczenia wkrótce, na majówce - niebawem relacja z niej właśnie tu. Mam nadzieję, że wtedy będziesz tu ze mną.
Zakwitły już bzy. Zaraz powietrze wypełni się ich słodkim zapachem, który nieodmiennie kojarzy się już z wiosną. A my? Za chwilę idziemy do Babci. Z jej balkonu rozciąga się piękny widok na lipę i kasztanowce, a w oddali lśni oczko stawu. Tak, to ładne miejsce. A tam daleko widać już tylko las.
Spadł od dawna tu niewidziany deszcz, po którym jest tak rześko i świeżo. A po deszczu, jak to po deszczu wyjrzało słońce... A ja zwracam ku niemu swoją usianą piegami twarz. No i nie jestem tu sama, bo mam już jednego czytelnika. Pojawienie się tu Kogoś, kto mnie zrozumiał i sens przelanych słów jest bezcenne.
I cały czas czekam, czekam tu na Ciebie, bo bez Ciebie jest jak bez słońca i ja jestem jeszcze bardziej milcząca. I już postanowiłam, wykonam pierwszy krok, pierwszy krok ku szczęściu, ku nadziei moich samotnych nocy i dni. Bo być może gdzieś czekasz na mnie Ty...
A jutro półmaraton - trzymajcie za moją Siostrę kciuki!
_______________________________
Jednak się nie odezwałeś, ale to nic. I choć jestem cierpliwa, i choć umiem czekać, to już przestałam... mieć jakąkolwiek nadzieję, że wydarzy się cud. Już nie. Ale wiesz, to nic nie zmienia, ja nadal Cię lubię, choć już troszkę inaczej myślę o Tobie, mniej intensywnie.
Majowa pogoda mnie urzeka i rozbraja. Bo ja czuję się taka mała wobec całego tego ogromu wspaniałości. Świeciło dzisiaj słonko i mile ogrzewało, aż do głębi serca. I choć wiem, że nic w naturze nie trwa cały rok, to cieszę się, cieszę się całkowicie nie myśląc o tym, co będzie za jakiś odległy czas. Bo maj to nieodmiennie mój miesiąc i chciałabym aby trwał cały rok. Tak. Właśnie tak.
,,Smutno tak, iść dalej samej przez ten wielki świat". - Tak kiedyś pisałam, jednak ja nie jestem dziś sama, mam bliskich i całkiem jeszcze bliskie wspomnienia - one mnie ogrzewają, gdy zimno i wiatr...
Zapełniam więc pustkę słowami i jest tak, jakbym przez chwilę była szczęśliwa.
Przed nami piękne majowe dni, a ja przygotowuję się do nich z radością. I już wiem, że wkrótce mój świat wypełni się miłością. Nie może być inaczej. Przede mną nowe zadania, otwiera się przede mną świat. I tylko ja muszę odkryć jego niezwykłość, wielokrotność zapachów i barw.
A jeśli znajdziesz się tu przypadkiem to wiedź, że moje serce przepełnia dziś wdzięczność i szczęście, że jestem tutaj z Tobą. Z moim jedynym i najwierniejszym czytelnikiem. Zawsze tak było, nim odszedłeś. Nim się tak bardzo oddaliłeś, a ja nadal nie wiem, dlaczego... już mnie nie lubisz? Nie potrzebujesz? Bo ja potrzebuję Ciebie.
______________
Byłam z Mamą w parku, a tam pustkę zapełniły słowa, które padły i śpiew, piękny śpiew kosa; siedział na najniższej gałązce, a jego głos odbijał się echem od pobliskich drzew. Pachniała słodko, tak słodko czeremcha o czarnych owocach, i słonko miło grzało, a my schroniłyśmy się w cieniu - na chwilkę. Było tak przyjemnie, jakby kłopoty nie istniały. Bo nie istnieją i nie mają racji bytu. Może zawsze tak było, że istniały tylko w mojej głowie? Chyba tak, wszak jestem dziś najszczęśliwszą istotą na ziemi i czuję, jakby ubyło mi lat, kiedy tak siedziałyśmy na tej ławce w parku. Wówczas odkryłam, że życie jest piękne! Takie piękne! I wspaniałe, idealne aż do granic możliwości. Wszystko ma swoje miejsce i czas. To takie moje majowe odkrycia. Dziś budzę się do życia. A moja wyobraźnia nie śpi, tylko odpoczywa sobie spokojnie. Chciałabym, abyś mnie usłyszał...
Cieszę się z nowych książek z biblioteki i już zatapiam się w lekturze, już mnie tu nie ma.
Do zobaczenia wkrótce, na majówce - niebawem relacja z niej właśnie tu. Mam nadzieję, że wtedy będziesz tu ze mną.
Zakwitły już bzy. Zaraz powietrze wypełni się ich słodkim zapachem, który nieodmiennie kojarzy się już z wiosną. A my? Za chwilę idziemy do Babci. Z jej balkonu rozciąga się piękny widok na lipę i kasztanowce, a w oddali lśni oczko stawu. Tak, to ładne miejsce. A tam daleko widać już tylko las.
Spadł od dawna tu niewidziany deszcz, po którym jest tak rześko i świeżo. A po deszczu, jak to po deszczu wyjrzało słońce... A ja zwracam ku niemu swoją usianą piegami twarz. No i nie jestem tu sama, bo mam już jednego czytelnika. Pojawienie się tu Kogoś, kto mnie zrozumiał i sens przelanych słów jest bezcenne.
I cały czas czekam, czekam tu na Ciebie, bo bez Ciebie jest jak bez słońca i ja jestem jeszcze bardziej milcząca. I już postanowiłam, wykonam pierwszy krok, pierwszy krok ku szczęściu, ku nadziei moich samotnych nocy i dni. Bo być może gdzieś czekasz na mnie Ty...
A jutro półmaraton - trzymajcie za moją Siostrę kciuki!
_______________________________
Jednak się nie odezwałeś, ale to nic. I choć jestem cierpliwa, i choć umiem czekać, to już przestałam... mieć jakąkolwiek nadzieję, że wydarzy się cud. Już nie. Ale wiesz, to nic nie zmienia, ja nadal Cię lubię, choć już troszkę inaczej myślę o Tobie, mniej intensywnie.
Majowa pogoda mnie urzeka i rozbraja. Bo ja czuję się taka mała wobec całego tego ogromu wspaniałości. Świeciło dzisiaj słonko i mile ogrzewało, aż do głębi serca. I choć wiem, że nic w naturze nie trwa cały rok, to cieszę się, cieszę się całkowicie nie myśląc o tym, co będzie za jakiś odległy czas. Bo maj to nieodmiennie mój miesiąc i chciałabym aby trwał cały rok. Tak. Właśnie tak.
Subskrybuj:
Posty (Atom)