piątek, 20 listopada 2020

Magia ukryta w słowach

 Listopadowe poranki mają coś w sobie z magii, a ja chłonę całą sobą jej cudowne kolory i zapachy. Rankiem jest cudownie rześko, że i mi chce się pójść na spacer i to niekoniecznie daleki, ale też całkiem bliski. Magia ukryta jest też w słowach, które uciekają spod moich palców. Jeszcze mam pod powiekami sen, który wyśnił mi się rankiem. Szłam piękną alejką w pozłoconym parku i nagle moich uszu dobiegło wołanie. To byłeś Ty Zenku, biegłeś ku mnie z radością w sercu i w uśmiechu. Kiedy się spotkaliśmy śmiechom nie było końca, jednak sen się skończył, ale nie skończyło się to błogie uczucie, którym mnie obdarowałeś. Pamiętam jednak, co mi kiedyś powiedziałeś, abym nie angażowała się tak bardzo, a ja z całych sił starałam się temu zapobiec. Jak jednak uciec od uczucia? Nie sposób. Nawet dosięgnie mnie ono we śnie. A jak wiadomo, sny są projekcją naszej podświadomości. Może myślę za dużo, zdecydowanie tak. Ale z całych sił postaram się sprostać temu zadaniu. 

Wczoraj wieczorem padał deszcz. Stukał miarowo o parapet, podczas gdy ja szykowałam się już do snu. Ale czy napełnił mnie smutkiem? Chyba nie. Smutek póki co omija mnie szerokim łukiem. W zeszycie zapisuję ważne słowa, nagłe myśli, aby nic z tej naszej codzienności mi nie umknęło. Wieczory są dobre dla myśli, zwłaszcza wtedy, gdy jest cicho. Ja lubię ciszę, tylko ten deszcz zaczął padać, a wraz z nim ogarnęła mnie taka nostalgia w obliczu upływającego czasu.

Cieszę się, że tu przychodzisz, że jesteś, że czytasz. Dla Ciebie bowiem piszę, ale i nie ukrywam, że dla siebie też. Pisanie pomaga na takie małe smuteczki, zalegające jeszcze w zakamarkach mojej duszy. Razem pita herbata smakuje zdecydowanie lepiej. A dzielone słowo ma magiczną moc. Obdarowujmy się więc słowem i uśmiechem, bo one idą ze sobą w parze. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że szczęście i marzenia idą ze sobą w parze. Kiedy jesteśmy szczęśliwi, marzymy. A kiedy marzymy, czujemy się szczęśliwi. Coś w tym wyrażeniu jest. W każdym razie ja czuję się dziś szczęśliwsza.

Sweterek daje ciepło i przytulność. Jest taki miękki, jak Twoje słowa, które padły jeszcze całkiem niedawno. Ja staram się o nich pamiętać, ponieważ płynie z nich jakaś dla mnie nauka, że nie można się poddawać, że trzeba walczyć o swoje marzenia. One wypełniają mnie, jak aromatyczna herbata o poranku. Ranki są piękne. Ale wieczory również. Jednak rankiem wszystko co dobre ma swój początek. Ja traktuję każdy dzień jak nowy rozdział. Oby znów zachwycił nas swym pięknem.

Nie dajmy się więc jesiennym smutkom. Trwajmy pięknie, kierowani siłą naszych marzeń. Czasami lepiej jest nie rozpamiętywać tego, co było, a cieszyć się z tego, co jest. ,,Czas ucieka i nie ma się nad czym zastanawiać. No bo kiedy, jak nie dziś?". 

Myślę sobie, że kiedy liście śpią, to śnią o lecie i o swoich radosnych przygodach w koronach drzew, kiedy muskało je słońce. Teraz, kiedy nadszedł już czas odpoczynku, okrywają się rosą i trwają jak najciszej umieją, skrywając kolory i jakąś nieodkrytą jeszcze tajemnicę. Warto być uważnym na przyrodę, na każdy jej szczegół, bo przyroda zawsze opowiada najpiękniejsze historie, a naszym zadaniem jest jej słuchać i odzwierciedlać, czy to na blogu, czy na zdjęciu. Twoje zdjęcia są przesycone tym pięknem ponad miarę. Umiesz uchwycić słońce i cień, który mu towarzyszy krok w krok. A ja oglądając je mogę się przenieść choć na chwilę w inny świat, widziany Twoimi oczami. Dziękuję Ci za to, Zenku. Najjaśniejszym uśmiechem. On zawsze zakwita, kiedy się pojawiasz późnym wieczorem. Aby utulić mnie do snu. Choć pojawiasz się na krótko, to dobrze, że jesteś tu. Życia nie da się odłożyć na później. Żyje się raz. Tu i teraz. 

Jutro wyruszam w podróż, oby tylko nie padało. A i tak, nawet kiedy pada, to też jest pięknie...,,Cokolwiek by się nie wydarzyło, deszcz, mróz, jesień, to jednak wkrótce przyjdzie kolejna szansa i warto znów się starać".

piątek, 13 listopada 2020

Nie pozwól jej odejść

 Ona jest jak wiatr, szybki, niedościgły. Ona jest jak słońce, które jeszcze rankiem w kuchni rozlewało swe promienie. Ona jest jak woda, ma oczyszczającą moc. Spytasz mnie może, o czym mówię? O tym, co zawsze, o naszej małej miłości, która nadal mnie przepełnia. Podoba mi się to, co mi powiedziałeś, zamknęłam to wszystko w swoich wierszach. Czasem chęć pisania jest przeogromna, a Ty niezmiennie stajesz się moją inspiracją i kiedy jesteś blisko, to czuję wenę twórczą. Może nawet jeszcze nie do końca zdajesz sobie sprawę, jaka jestem naprawdę. Moja nieśmiałość budzi się ze snu i opada zasłoną milczenia między nami jak deszcz. Ona spada szybko i obraca się w nicość. Ona, nasza miłość, a ja tak bardzo pragnęłam kochać. Jak można sprawić, aby taka miłość trwała? Ja nadal szukam w sobie odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Może nie byłam taka, jaka być powinnam? Może zwyczajnie brakowało mi śmiałości w wyrażaniu swoich uczuć. Wiesz, ja ciągle czuję to ciepło w środku, kiedy oplatasz mnie ramionami. Jak mogłabym zapomnieć o tym uczuciu, nie sposób spamiętać wspólnie przeżytych dni, wyśnionych nocy... A wszystko co czuję w środku widać na zewnątrz, bo nie sposób ukryć miłości. Widoczna jest w uśmiechu, nawet takim przez łzy, które nieraz płynął po policzku, zawsze wtedy, kiedy pomyślę, jak mogłoby być pięknie, gdybyś tylko był blisko. Wtenczas na pewno osuszyłbyś te łzy swoim pocałunkiem. Czy jeszcze pamiętasz, jak byliśmy szczęśliwi? Jak spieszno nam było do siebie? Pewnie tak, bo ja nie mogę zapomnieć, zwyczajnie nie potrafię i nawet bym tego nie chciała. Nawet wtedy, kiedy zostałyby mi piękne wspomnienia, nie wyrzeknę się ich, a utulę do serca. Mój smutek ginie w słońcu, jak sprawiłeś tak mocne promienie? Jeśli chciałbyś wiedzieć, odpowiedziałabym -  tak, chciałam Cię mieć za swego Jedynego, nadal chcę. Ale czy można cofnąć czas i we mgle jeszcze raz ujrzeć słońce? Chyba tak... Ta radość jeszcze nie wygasła, tak bardzo mi Cię brak. Teraz, kiedy wiesz już o mnie wszystko, to nie pozwolisz jej odejść, naszej małej miłości idącej boso po śniegu, jak w moich snach? W nich smutek przeplata się z radością, a łzy z uśmiechem. Wówczas słyszę echo naszych cichych rozmów. Było ich tyle, a ja nadal pamiętam każde wypowiedziane w pośpiechu słowo, kiedy każde z nas uciekało do swoich obowiązków. Jednak zawsze mieliśmy dla siebie czas. Warto o tym pamiętać, nim nadejdzie pierwszy chłód, aby nigdy nie zabrakło nam ciepła. I miłości.

Inspiracją do pisania była piosenka - ,,Taka miłość". A ja tak długo się wahałam, czy opublikować ten post - może niepotrzebnie. Jednak znów radość pisania zwyciężyła pierwszy jesienny smutek. A ja pragnę podzielić się z Tobą tą radością i tą tęsknotą również. Tak wtedy czułam i nadal czuję. Nim przyjdzie wieczór i znowu zaleje mnie fala wspomnień, w których będziemy my. Istota wspomnień bowiem polega na tym, że nic nie przemija.

sobota, 7 listopada 2020

Piękno tkwi w szczegółach

 ,,Zadziwiające jest to, jak mało czasami potrzeba do szczęścia".

Dokładnie tak. Poszłam dziś z mamą na spacer i kiedy już wracałyśmy do domu wzdłuż rzeki Białej, to nagle, tuż nad powierzchnią wody zauważyłyśmy przelatującego zimorodka, a dokładnie niebieską smugę, bo tak szybko trzepotał skrzydełkami. To był on, taki malutki, jak na Twoim zdjęciu przyrody. Tak, przyroda potrafi nas zaskoczyć i nawet z niepozornego dnia uczynić dzieło sztuki. 

A było tak ciepło i przytulnie, jak tylko może być wieczorami. Kiedy przykryłam się miękkim kocem i sięgnęłam po książkę, jedną z dwóch wypożyczonych w bibliotece, to przez kulisty klosz lampy sączyło się przyjazne światło. I już wiedziałam, że ta chwila należy do mnie. Mogłam odpocząć po udanych zakupach, które dały mi również wiele szczęścia. 

I tak z niepozornej dziewczyny przemieniłam się w czarodziejkę, która widzi piękno ukryte w każdej chwili. Nowa czapka leżała sobie spokojnie do pierwszego mrozu. Ostatnio odkryłam, że chociaż lżej się ubieram, to jest mi tutaj ciepło, głęboko w sercu. I zawsze mam ciepłe dłonie. I znowu się uśmiecham. Do Ciebie i do jesieni. Ona ma dla mnie tyle barw, tyle zapachów. Jeszcze mam w pamięci kolory liści i ich niepowtarzalny aromat. Gdyby istniał na półce zapach natury, to z pewnością bym go wybrała. 

Znów chcę się sobie podobać, a jak wiadomo, piękno tkwi w szczegółach. Podkreślam więc urodę jak najlepiej potrafię, oszczędzając przy tym w środkach. Czasem mniej znaczy więcej. Tym zawsze się kieruję. Dla mnie podstawą jest puder, tusz i już. Zauważyłam w sobie zmianę, nawet włosy zaczęły się lepiej układać, odkąd trafiłam na najlepszą dla nich odżywkę. A może to po prostu przyjaźń z samą sobą i ze światem tak mnie uskrzydla? 

Chyba jest w tym trochę prawdy. ,,Piękno jest prawdą, a prawda pięknem". Dlatego mówmy sobie tylko prawdziwe rzeczy, a odkryjemy, czym jest szczęście. Ono jest ukryte pośród zwykłych spraw.

poniedziałek, 2 listopada 2020

Zadumy czas

 Czasem tak trudno jest przyjść i napisać kilka słów. Ubrać w słowa najszczersze myśli i pragnienia. A czasem zwyczajnie wracają wspomnienia. I te dobre, o których chcę zawsze pamiętać. Ale i te złe, które jeszcze bolą. Wówczas pod powiekami wzbierają łzy, które przecież musiały znaleźć swoje ujście. Jak powstrzymać te łzy, a może pozwolić spokojnie im płynąć? ,,Wspomnienia trzeba dawkować ostrożnie, w przeciwnym razie zaczyna bardzo boleć. Kiedyś to zrozumiem". 

Kiedyś zrozumiem, że wszystko było mi potrzebne, abym stała się empatyczna, wrażliwa, współczująca. Tego wszystkiego nauczyłam się od niej, od mojej babci, która zawsze wskazywała mi drogę. Jakże bez niej pusto, jakże smutno, jak szaro. Babcia na pewno nie chciałaby, abym płakała, abym zamartwiała się, abym dłużej pozostawała smutna. Nie, powiedziała mi o tym w czasie jednej z naszych ostatnich rozmów, jeszcze w domu. Ten dom był zawsze moim domem, a babcia moją przewodniczką i skarbnicą wiedzy o otaczającym świecie. 

Teraz myślę pozytywnie, bo takie myślenie jest mi bardzo potrzebne, jak Twoje krajobrazy. Także te o jesieni. Nie wiem nawet, gdzie teraz jesteś? O czym marzysz? Co zajmuje Twoje myśli? Ale wiem jedno, że gdziekolwiek to jest, to ja zawsze mogę do Ciebie przyjść, aby się ogrzać, aby się pożalić także. I żeby wykrzesać z siebie uśmiech. Bo adres jest uniwersalny, jednak niedostępny dla każdego. To serce. 

Ty możesz przyjść też do mnie. Przecież wiesz, gdzie mnie znaleźć. W naszej oazie spokoju. Nie może być inaczej. I możesz mi opowiedzieć o wszystkim. Nawet jeśli nie będzie to łatwe, to ja może przyczynię się do Twojego uśmiechu. 

Nawet w najtrudniejszych chwilach istnieje bowiem ta iskierka nadziei, rozświetlająca mrok. Warto po nią sięgnąć, aby już nigdy nie czuć się samotnym. Nigdy więcej. Ty wiesz, jak rozpalić serce...