Listopadowe poranki mają coś w sobie z magii, a ja chłonę całą sobą jej cudowne kolory i zapachy. Rankiem jest cudownie rześko, że i mi chce się pójść na spacer i to niekoniecznie daleki, ale też całkiem bliski. Magia ukryta jest też w słowach, które uciekają spod moich palców. Jeszcze mam pod powiekami sen, który wyśnił mi się rankiem. Szłam piękną alejką w pozłoconym parku i nagle moich uszu dobiegło wołanie. To byłeś Ty Zenku, biegłeś ku mnie z radością w sercu i w uśmiechu. Kiedy się spotkaliśmy śmiechom nie było końca, jednak sen się skończył, ale nie skończyło się to błogie uczucie, którym mnie obdarowałeś. Pamiętam jednak, co mi kiedyś powiedziałeś, abym nie angażowała się tak bardzo, a ja z całych sił starałam się temu zapobiec. Jak jednak uciec od uczucia? Nie sposób. Nawet dosięgnie mnie ono we śnie. A jak wiadomo, sny są projekcją naszej podświadomości. Może myślę za dużo, zdecydowanie tak. Ale z całych sił postaram się sprostać temu zadaniu.
Wczoraj wieczorem padał deszcz. Stukał miarowo o parapet, podczas gdy ja szykowałam się już do snu. Ale czy napełnił mnie smutkiem? Chyba nie. Smutek póki co omija mnie szerokim łukiem. W zeszycie zapisuję ważne słowa, nagłe myśli, aby nic z tej naszej codzienności mi nie umknęło. Wieczory są dobre dla myśli, zwłaszcza wtedy, gdy jest cicho. Ja lubię ciszę, tylko ten deszcz zaczął padać, a wraz z nim ogarnęła mnie taka nostalgia w obliczu upływającego czasu.
Cieszę się, że tu przychodzisz, że jesteś, że czytasz. Dla Ciebie bowiem piszę, ale i nie ukrywam, że dla siebie też. Pisanie pomaga na takie małe smuteczki, zalegające jeszcze w zakamarkach mojej duszy. Razem pita herbata smakuje zdecydowanie lepiej. A dzielone słowo ma magiczną moc. Obdarowujmy się więc słowem i uśmiechem, bo one idą ze sobą w parze. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że szczęście i marzenia idą ze sobą w parze. Kiedy jesteśmy szczęśliwi, marzymy. A kiedy marzymy, czujemy się szczęśliwi. Coś w tym wyrażeniu jest. W każdym razie ja czuję się dziś szczęśliwsza.
Sweterek daje ciepło i przytulność. Jest taki miękki, jak Twoje słowa, które padły jeszcze całkiem niedawno. Ja staram się o nich pamiętać, ponieważ płynie z nich jakaś dla mnie nauka, że nie można się poddawać, że trzeba walczyć o swoje marzenia. One wypełniają mnie, jak aromatyczna herbata o poranku. Ranki są piękne. Ale wieczory również. Jednak rankiem wszystko co dobre ma swój początek. Ja traktuję każdy dzień jak nowy rozdział. Oby znów zachwycił nas swym pięknem.
Nie dajmy się więc jesiennym smutkom. Trwajmy pięknie, kierowani siłą naszych marzeń. Czasami lepiej jest nie rozpamiętywać tego, co było, a cieszyć się z tego, co jest. ,,Czas ucieka i nie ma się nad czym zastanawiać. No bo kiedy, jak nie dziś?".
Myślę sobie, że kiedy liście śpią, to śnią o lecie i o swoich radosnych przygodach w koronach drzew, kiedy muskało je słońce. Teraz, kiedy nadszedł już czas odpoczynku, okrywają się rosą i trwają jak najciszej umieją, skrywając kolory i jakąś nieodkrytą jeszcze tajemnicę. Warto być uważnym na przyrodę, na każdy jej szczegół, bo przyroda zawsze opowiada najpiękniejsze historie, a naszym zadaniem jest jej słuchać i odzwierciedlać, czy to na blogu, czy na zdjęciu. Twoje zdjęcia są przesycone tym pięknem ponad miarę. Umiesz uchwycić słońce i cień, który mu towarzyszy krok w krok. A ja oglądając je mogę się przenieść choć na chwilę w inny świat, widziany Twoimi oczami. Dziękuję Ci za to, Zenku. Najjaśniejszym uśmiechem. On zawsze zakwita, kiedy się pojawiasz późnym wieczorem. Aby utulić mnie do snu. Choć pojawiasz się na krótko, to dobrze, że jesteś tu. Życia nie da się odłożyć na później. Żyje się raz. Tu i teraz.
Jutro wyruszam w podróż, oby tylko nie padało. A i tak, nawet kiedy pada, to też jest pięknie...,,Cokolwiek by się nie wydarzyło, deszcz, mróz, jesień, to jednak wkrótce przyjdzie kolejna szansa i warto znów się starać".