Czasem tak trudno jest przyjść i napisać kilka słów. Ubrać w słowa najszczersze myśli i pragnienia. A czasem zwyczajnie wracają wspomnienia. I te dobre, o których chcę zawsze pamiętać. Ale i te złe, które jeszcze bolą. Wówczas pod powiekami wzbierają łzy, które przecież musiały znaleźć swoje ujście. Jak powstrzymać te łzy, a może pozwolić spokojnie im płynąć? ,,Wspomnienia trzeba dawkować ostrożnie, w przeciwnym razie zaczyna bardzo boleć. Kiedyś to zrozumiem".
Kiedyś zrozumiem, że wszystko było mi potrzebne, abym stała się empatyczna, wrażliwa, współczująca. Tego wszystkiego nauczyłam się od niej, od mojej babci, która zawsze wskazywała mi drogę. Jakże bez niej pusto, jakże smutno, jak szaro. Babcia na pewno nie chciałaby, abym płakała, abym zamartwiała się, abym dłużej pozostawała smutna. Nie, powiedziała mi o tym w czasie jednej z naszych ostatnich rozmów, jeszcze w domu. Ten dom był zawsze moim domem, a babcia moją przewodniczką i skarbnicą wiedzy o otaczającym świecie.
Teraz myślę pozytywnie, bo takie myślenie jest mi bardzo potrzebne, jak Twoje krajobrazy. Także te o jesieni. Nie wiem nawet, gdzie teraz jesteś? O czym marzysz? Co zajmuje Twoje myśli? Ale wiem jedno, że gdziekolwiek to jest, to ja zawsze mogę do Ciebie przyjść, aby się ogrzać, aby się pożalić także. I żeby wykrzesać z siebie uśmiech. Bo adres jest uniwersalny, jednak niedostępny dla każdego. To serce.
Ty możesz przyjść też do mnie. Przecież wiesz, gdzie mnie znaleźć. W naszej oazie spokoju. Nie może być inaczej. I możesz mi opowiedzieć o wszystkim. Nawet jeśli nie będzie to łatwe, to ja może przyczynię się do Twojego uśmiechu.
Nawet w najtrudniejszych chwilach istnieje bowiem ta iskierka nadziei, rozświetlająca mrok. Warto po nią sięgnąć, aby już nigdy nie czuć się samotnym. Nigdy więcej. Ty wiesz, jak rozpalić serce...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz