Ona jest jak wiatr, szybki, niedościgły. Ona jest jak słońce, które jeszcze rankiem w kuchni rozlewało swe promienie. Ona jest jak woda, ma oczyszczającą moc. Spytasz mnie może, o czym mówię? O tym, co zawsze, o naszej małej miłości, która nadal mnie przepełnia. Podoba mi się to, co mi powiedziałeś, zamknęłam to wszystko w swoich wierszach. Czasem chęć pisania jest przeogromna, a Ty niezmiennie stajesz się moją inspiracją i kiedy jesteś blisko, to czuję wenę twórczą. Może nawet jeszcze nie do końca zdajesz sobie sprawę, jaka jestem naprawdę. Moja nieśmiałość budzi się ze snu i opada zasłoną milczenia między nami jak deszcz. Ona spada szybko i obraca się w nicość. Ona, nasza miłość, a ja tak bardzo pragnęłam kochać. Jak można sprawić, aby taka miłość trwała? Ja nadal szukam w sobie odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Może nie byłam taka, jaka być powinnam? Może zwyczajnie brakowało mi śmiałości w wyrażaniu swoich uczuć. Wiesz, ja ciągle czuję to ciepło w środku, kiedy oplatasz mnie ramionami. Jak mogłabym zapomnieć o tym uczuciu, nie sposób spamiętać wspólnie przeżytych dni, wyśnionych nocy... A wszystko co czuję w środku widać na zewnątrz, bo nie sposób ukryć miłości. Widoczna jest w uśmiechu, nawet takim przez łzy, które nieraz płynął po policzku, zawsze wtedy, kiedy pomyślę, jak mogłoby być pięknie, gdybyś tylko był blisko. Wtenczas na pewno osuszyłbyś te łzy swoim pocałunkiem. Czy jeszcze pamiętasz, jak byliśmy szczęśliwi? Jak spieszno nam było do siebie? Pewnie tak, bo ja nie mogę zapomnieć, zwyczajnie nie potrafię i nawet bym tego nie chciała. Nawet wtedy, kiedy zostałyby mi piękne wspomnienia, nie wyrzeknę się ich, a utulę do serca. Mój smutek ginie w słońcu, jak sprawiłeś tak mocne promienie? Jeśli chciałbyś wiedzieć, odpowiedziałabym - tak, chciałam Cię mieć za swego Jedynego, nadal chcę. Ale czy można cofnąć czas i we mgle jeszcze raz ujrzeć słońce? Chyba tak... Ta radość jeszcze nie wygasła, tak bardzo mi Cię brak. Teraz, kiedy wiesz już o mnie wszystko, to nie pozwolisz jej odejść, naszej małej miłości idącej boso po śniegu, jak w moich snach? W nich smutek przeplata się z radością, a łzy z uśmiechem. Wówczas słyszę echo naszych cichych rozmów. Było ich tyle, a ja nadal pamiętam każde wypowiedziane w pośpiechu słowo, kiedy każde z nas uciekało do swoich obowiązków. Jednak zawsze mieliśmy dla siebie czas. Warto o tym pamiętać, nim nadejdzie pierwszy chłód, aby nigdy nie zabrakło nam ciepła. I miłości.
Inspiracją do pisania była piosenka - ,,Taka miłość". A ja tak długo się wahałam, czy opublikować ten post - może niepotrzebnie. Jednak znów radość pisania zwyciężyła pierwszy jesienny smutek. A ja pragnę podzielić się z Tobą tą radością i tą tęsknotą również. Tak wtedy czułam i nadal czuję. Nim przyjdzie wieczór i znowu zaleje mnie fala wspomnień, w których będziemy my. Istota wspomnień bowiem polega na tym, że nic nie przemija.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz