środa, 25 października 2023

Żyć chwilą

,,Trzeba żyć chwilą. 

Niestety, to niemożliwe. Każda chwila umyka.

Można co najwyżej przechodzić do następnej, a potem kolejnej, w poszukiwaniu tego, co kocham najbardziej, z osobą najbliższą sercu. Wszystkie te chwile razem? To twoje życie.

Liczą się drobne zwycięstwa: czy obudziłam się dzisiaj rano? Czy mam dach nad głową? Czy moim bliskim nic nie zagraża? Nie potrzebujesz rzeczy, których nie masz. Potrzebne ci tylko to, co masz, a reszta? To tylko dodatek".

- Jodi Picoult: ,,Szkoda, że cię tu nie ma".

***

 Czerpię więc radość z drobiazgów, że zjadłam smaczne śniadanie w otoczeniu najbliższych. Te wszystkie chwilki w ciągu dnia bardzo zbliżają nas do siebie. Chociażby to, że wspólnie gotujemy, robimy zakupy, spacerujemy - jest naszą siłą. Maja ma zasłużony urlop, a wkrótce wyruszy w podróż życia. Czuję, że to będzie moment przełomowy dla nas wszystkich.

Wczoraj byłyśmy na lodowisku, a tam czekała na nas moc atrakcji. To nasz stały punkt jesieni, że musimy się trochę rozruszać i pobyć razem, i wśród ludzi, podczas gdy z głośników płynie muzyka. Okazuje się, że pewnych nabytych umiejętności się nie zapomina. Ta godzina jazdy na łyżwach przypomniała mi, jak można się rozluźnić i zapomnieć o rzeczywistości, jak za dawnych, dobrych lat. Wracałyśmy pieszo przez mroki jesiennej drogi wzdłuż parku. Zatopione w rozmowie. A później śniłam pięknie i obudziłam się wypoczęta. Bardzo dziękuję Mai za ten pomysł. Zapomniałam o całym świecie, ale nie o Tobie. 

Chciałabym, abyś tu był, bardzo. Całą sobą. Abyś mnie osłonił przed całym światem i położył kres samotności. Bo masz stałe miejsce w moich myślach, i w sercu. Masz tam dużo miejsca. Pokazałabym Ci wiele naszych miejsc, wartych odwiedzenia. A później odpoczywalibyśmy zmęczeni. Na pewno byś mnie rozbawił i zaciekawił rozmową. Jestem ciekawa Ciebie. Bardzo. Co lubisz, a czego nie tolerujesz. Na pewno szczerością podbiłbyś moje serce. Jesteś w tym taki autentyczny i prawdziwy. Za to Cię kocham. Choć na odległość. Tym niemniej bardzo. Pomimo, że masz tyle spraw, to nigdy nie zapomnisz mnie odwiedzić. I to jest budujące. Może to co dobre, nigdy się nie kończy...

***

Byli przy mnie zawsze, odkąd pamiętam. Służyli wsparciem, dobrą radą. Podnosili po upadkach i dodawali otuchy przyjaznym uśmiechem. Za chwilę ich święto, a ja nie mogę myśleć o nich inaczej, jak ze łzami wzruszenia w oczach. Ze szklistym spojrzeniem patrzę w przeszłość, choć miałam już nie rozpamiętywać. Z czasem wspomnienia blakną, zacierają się, aż w końcu w pamięci pozostaje tylko malutka iskierka. Teraz wiem, że oni zawsze będą ze mną... Babcia z Dziadkiem. Moi aniołowie z nieba.

*** 

,,Między lękiem a strachem, między bólem serca a smutkiem jest jakaś niewypowiedziana tęsknota, która może zmienić się w nadzieję. Nadzieję dają nam ludzie, słowa, czułe gesty, promienie słońca, nieprzewidziane zdarzenia... Nadzieja. I ja miałam nadzieję (...)". - Gabriela Gargaś: ,,Kochaj mnie czule".

poniedziałek, 23 października 2023

Przebudzenie

,,Każda z nas potrzebuje w życiu przebudzenia. (...). I nagle przychodzi dzień, w którym chcemy się obudzić. Otworzyć szeroko oczy. Zacząć od początku, stworzyć siebie na nowo, znowu być czystą kartką, na której powstanie zupełnie inna historia.

Każda zmiana zaczyna się zarówno w sercu, jak i głowie. Ale żeby zacząć od nowa, trzeba zaakceptować przeszłość. (...). Jedynym wyjściem jest podniesienie głowy i spojrzenie prosto w twarz przeszłości.

Nasz świat jest wypełniony feerią barw. Czasem dominują te ciemniejsze, by po chwili znowu zrobiło się jaśniej. Kolor nadziei nie zawsze jest zielony, tak naprawdę może być jakikolwiek - wszystko zależy od nas. 

Bo człowiek tak naprawdę nigdy się nie poddaje".

- Natasza Socha

***

Siedzę w pokoju, a od świata odgradza mnie mglista zasłona. Tak szaro jest za oknem. Szaleje wiatr, a wewnątrz jest cicho i bezpiecznie. Wychodząc rano z domu przezornie założyłam ciepłą, czarną bluzę z kapturem i stójką, więc było mi ciepło. Pogoda do złudzenia przypominała wiosnę, i tylko kobierzec kolorowych liści - karminowych i złotych - przypominał, że to już jesień.

Jest piątek, mój ulubiony dzień tygodnia, gdy nigdzie się nie spieszę i na wszystko mam czas. Na rozmyślanie również. Za chwilę listopad, a ja tkwię w tym samym punkcie, zawieszona między tym, co już przeszło, a teraźniejszością. Może takie rozpamiętywanie niczemu nie służy? Szkoda, że jesteś daleko, nie możesz chwycić nie za rękę i wyrwać z objęć smutku. Ty byś wiedział, co zrobić, jak się zachować, co powiedzieć. A nawet nie mówiąc nic byłbyś bliżej niż kiedykolwiek. Zobacz, jak to jest, że przed zupełnie - a może niezupełnie - obcym człowiekiem, łatwiej się przyznać do swoich słabości, tak skrzętnie ukrywanych przed światem.

Ale Ty nie jesteś obcy, tylko bliski mi na wskroś. Tylko dlaczego jesteś tak daleko? Kiedyś przeczytałam, że nawet cień przyjaciela wystarczy, aby uczynić człowieka szczęśliwym, i to jest prawda. Ty mnie uszczęśliwiasz nawet wtedy, gdy między nami cisza; może wtedy przede wszystkim, bo mogę sobie wyobrażać, jak ciepło brzmi Twój głos, i jakie ciepło odbija się w Twoim spojrzeniu, gdy na mnie patrzysz. I pewnie nigdy się o tym nie przekonam, jak to jest, i nadal będę tkwić w bezpiecznym, miękkim kokonie utkanym z ciszy, bo w tej ciszy słyszę Twój szept, który wyrywa mnie z zamyślenia. Halo, tu ziemia. 

***

Piątek, 20 października, godzina 14:36

Na stoliku piętrzy się stos książek, które chcę przeczytać tej jesieni. Nic szczególnego, jakieś powieści obyczajowe i kryminał. Ale ja lubię się w nie zagłębiać i odkrywać to, czego się nawet nie spodziewałam. Takie odkrywcze wieczory czekają mnie jeszcze tego miesiąca. Ciekawe do czego mnie zaprowadzi nieograniczona niczym wyobraźnia.

***

zaufanie

to świadomość, że ktoś mógłby

skrzywdzić cię jednym ruchem i pewność,

że nigdy nie zrobi tego celowo.

........................................................

- codzienne inspiracje i motywacje

sobota, 21 października 2023

Posłuchaj...

Masz w sobie ten spokój

tak potrzebny Tobie i mnie

Kiedy do Ciebie piszę

otwierasz dla mnie ramiona - 

- bezpieczną przystań

Jednak ja ruszam dalej

i pragnę zabrać Cię w tę podróż ze sobą

w głąb siebie - w głąb kochającego serca

Czy wybierzesz się tam ze mną? 

***

Posłuchaj, jeszcze rano w powietrzu wisiało coś nieuchwytnego, nitki babiego lata, delikatny szum ulicy i wiatru wysoko w koronach drzew. Świat dopiero się budził, kiedy przemierzałam miasto na badanie krwi. Spędziłam w laboratorium 2 godziny, w atmosferze miłego oczekiwania. Podczas gdy bardzo profesjonalnie się mną zaopiekowano, nie czułam już strachu. To chyba prawda, że strach ma wielkie oczy. Czasem niepotrzebnie zadręczamy się bezpodstawnymi wątpliwościami, zamiast pozwolić na swobodny przebieg spraw. Krzywa cukrowa - to powtarzające się dla mnie badanie od kilku lat. Mam w tym więc jako - taką wprawę. Wypiłam butelkę wody, skończyłam książkę i ruszyłam do domu, pełna dobrych myśli. Jutro - przedostatniego dnia września - będzie dla mnie chwilą prawdy. Tak bardzo chciałabym być zdrowa!

Widmo cukrzycy zostało zażegnane. A ja z dumą i nadzieją patrzę w przyszłość.

Dzisiaj - w sobotę - obudził mnie szum deszczu za oknem. Nie namyślając się długo, chwyciłam za ciepłą bluzę i udałam się do pobliskiego sklepu. Kropelki uderzały delikatnie o przezroczystą parasolkę, a ja mogłam je obserwować idąc przed siebie. Nawet nie było mi zimno. Kupiłam niezbędne rzeczy i ruszyłam w kierunku domu, zbierając po drodze kasztany. Ozdobią parapet mojego pokoju. Takie dni też są potrzebne, aby się zresetować i zrobić pauzę. Chwila oddechu od upału była mi potrzebna.

Wróciłam myślami do wczorajszej wizyty u pani doktor, która widząc mnie rano w poczekalni, wykazała się empatią, uśmiechnęła się i zapewniła, że wszystko jest w porządku, mówiąc, abym się już dłużej nie denerwowała. Wyczuła widocznie mój niepokój, bo siedziałam na korytarzu i zaplatałam ręce, przebierając nogami. Całą sobą byłam znakiem zapytania. Ale na szczęście całe napięcie minęło, a ja odetchnęłam głęboko. Teraz mogłam być spokojna. Odnalazłam moją oazę spokoju. Za drzwiami gabinetu. W tym aspekcie, z tego punktu widzenia - wreszcie zobaczyłam światełko w tunelu. Nieprawidłowa glikemia to przecież nie koniec świata. A przy prawidłowej diecie można z tym normalnie żyć. Wykluczając słodycze. Wdech - wydech. 

wtorek, 10 października 2023

Jesienna melancholia

 ,,Masz w sobie trochę jesiennej melancholii, trochę smutku pod powiekami. Jakieś nierozwiązane sprawy. Smak kawy na języku. Lepsze i gorsze dni, swoje małe tęsknoty i marzenia do zrealizowania.

Masz w sobie łzy, które czasami połykasz, i uśmiechy, które tak chętnie rozdajesz.

Nosisz w sobie różowo - fioletowe wspomnienia: o tym gorącym lecie, o tańcu w deszczu, o spojrzeniu zatrzymanym gdzieś kiedyś na dłużej".

- G. Gargaś: ,,Wiem, co czujesz".

***

To samo, choć może trochę innymi słowami, mogłabym powiedzieć o Tobie, o mnie, o nas. Jakaś mała tęsknota kryje się na dnie mojej duszy i nie pozwala mi o Tobie zapomnieć. Nie chciałabym tego. Ale Ty wiesz, co ja czuję, żaląc się tutaj Tobie, i tylko tutaj. Tu słowa płyną nieskrępowane i nie dające się zamknąć w żadnej złotej klatce.

Płyńmy więc dalej naszą rzeką wspomnień, raz targani wątpliwościami jak liść na wietrze, a innym razem dając się utulić delikatnej melodii. Bo niezależnie od tego, co nas boli - ząb, czy zraniona dusza - to ten ból kiedyś minie. A my zanurzymy się w beztrosce dnia obecnego. Świat nas wzywa. I nie wiadomo, co nas czeka, ale jednego możemy być pewni, że jeszcze wrócimy do siebie. Zatęsknimy. 

Jesień ma dla mnie kolor kasztanów i smak bursztynowej herbaty. W dotyku jest miękka jak fioletowy szal, który tak chętnie noszę. Bo ja bardzo marznę, dlatego się nim otulam, kiedy spacerują po domu, lub wyruszam na wyprawy po radość. Bo ja - tak do tej pory zmienna z natury - odkryłam swoją spokojną stronę, której nie zmienią żadne wichry, czy niepogody. Ten spokój płynie z serca; mam w nim tak wiele miłości. Pragnę Ci ją ofiarować, w liście, na skrawku papieru, czy też w pogodnej wiadomości. Tylko jak przerwać tamę milczenia? Najlepiej cierpliwością. A ja umiem czekać...

Czekam nieustannie. Najpierw czekałam na ciepłe lato, później na jesień, na wizytę u lekarza, na wyniki badań. A wiązała się z tym niepewność, czy udało mi się uciec chorobie? Wkrótce się o tym przekonam... I nie poddam się już temu smutkowi, który mi kiedyś towarzyszył, bo jesień ma dla mnie przyjazną twarz. Z chwilą, gdy zaakceptowałam swoją inność, wrażliwość - wtedy dopiero zaczęło się dla mnie szczęście.