wtorek, 10 października 2023

Jesienna melancholia

 ,,Masz w sobie trochę jesiennej melancholii, trochę smutku pod powiekami. Jakieś nierozwiązane sprawy. Smak kawy na języku. Lepsze i gorsze dni, swoje małe tęsknoty i marzenia do zrealizowania.

Masz w sobie łzy, które czasami połykasz, i uśmiechy, które tak chętnie rozdajesz.

Nosisz w sobie różowo - fioletowe wspomnienia: o tym gorącym lecie, o tańcu w deszczu, o spojrzeniu zatrzymanym gdzieś kiedyś na dłużej".

- G. Gargaś: ,,Wiem, co czujesz".

***

To samo, choć może trochę innymi słowami, mogłabym powiedzieć o Tobie, o mnie, o nas. Jakaś mała tęsknota kryje się na dnie mojej duszy i nie pozwala mi o Tobie zapomnieć. Nie chciałabym tego. Ale Ty wiesz, co ja czuję, żaląc się tutaj Tobie, i tylko tutaj. Tu słowa płyną nieskrępowane i nie dające się zamknąć w żadnej złotej klatce.

Płyńmy więc dalej naszą rzeką wspomnień, raz targani wątpliwościami jak liść na wietrze, a innym razem dając się utulić delikatnej melodii. Bo niezależnie od tego, co nas boli - ząb, czy zraniona dusza - to ten ból kiedyś minie. A my zanurzymy się w beztrosce dnia obecnego. Świat nas wzywa. I nie wiadomo, co nas czeka, ale jednego możemy być pewni, że jeszcze wrócimy do siebie. Zatęsknimy. 

Jesień ma dla mnie kolor kasztanów i smak bursztynowej herbaty. W dotyku jest miękka jak fioletowy szal, który tak chętnie noszę. Bo ja bardzo marznę, dlatego się nim otulam, kiedy spacerują po domu, lub wyruszam na wyprawy po radość. Bo ja - tak do tej pory zmienna z natury - odkryłam swoją spokojną stronę, której nie zmienią żadne wichry, czy niepogody. Ten spokój płynie z serca; mam w nim tak wiele miłości. Pragnę Ci ją ofiarować, w liście, na skrawku papieru, czy też w pogodnej wiadomości. Tylko jak przerwać tamę milczenia? Najlepiej cierpliwością. A ja umiem czekać...

Czekam nieustannie. Najpierw czekałam na ciepłe lato, później na jesień, na wizytę u lekarza, na wyniki badań. A wiązała się z tym niepewność, czy udało mi się uciec chorobie? Wkrótce się o tym przekonam... I nie poddam się już temu smutkowi, który mi kiedyś towarzyszył, bo jesień ma dla mnie przyjazną twarz. Z chwilą, gdy zaakceptowałam swoją inność, wrażliwość - wtedy dopiero zaczęło się dla mnie szczęście. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz